
Syn Czerwonego Kła
Diana Sockriter · Zakończone · 310.6k słów
Wstęp
Alfa Cole Redmen jest najmłodszym z sześciorga dzieci Alfy Charlesa i Luny Sary Mae, przywódców stada Czerwonego Kła. Urodzony przedwcześnie, Alfa Charles odrzucił go bez wahania jako słabego i niegodnego życia. Codziennie przypomina mu się o nienawiści ojca, co toruje drogę reszcie rodziny do podobnego traktowania.
W dorosłości, nienawiść i przemoc ojca wobec niego przelały się na resztę stada, czyniąc go kozłem ofiarnym dla tych, którzy mają sadystyczną potrzebę widzieć jego cierpienie. Reszta po prostu zbyt się boi, by nawet na niego spojrzeć, pozostawiając mu niewiele przyjaciół czy rodziny, do których mógłby się zwrócić.
Alfa Demetri Black jest przywódcą stada sanktuarium znanego jako Karmazynowy Świt. Minęły lata, odkąd wilk trafił do jego stada przez program dla wojowników, ale to nie znaczy, że nie szuka oznak wilka potrzebującego pomocy.
Niedożywiony i ranny po przybyciu, lękliwa i nadmiernie uległa postawa Cole'a stawia go w sytuacji, której desperacko chce uniknąć, w centrum uwagi nieznanego alfy.
Jednak w ciemności ciężkiej choroby i obrażeń spotyka osobę, której desperacko szukał od osiemnastego roku życia, swoją Lunę. Jego jedyny bilet wyjścia z piekła, w którym się urodził.
Czy Cole znajdzie odwagę, by raz na zawsze opuścić swoje stado, by szukać miłości i akceptacji, których nigdy nie zaznał?
Ostrzeżenie: Ta historia zawiera opisy przemocy psychicznej, fizycznej i seksualnej, które mogą być trudne dla wrażliwych czytelników. Książka przeznaczona jest wyłącznie dla dorosłych czytelników.
Rozdział 1
Poniedziałek, 22 stycznia
(Punkt widzenia Cole’a)
To szarpnięcie autobusu, gdy zjeżdża z głównej drogi na żwirową ścieżkę, budzi mnie ze snu. To była wyczerpująca dwunastogodzinna podróż z mojej rodzinnej watahy, Czerwonego Kła, na południowy zachód do Krwawego Świtu. Słyszałem plotki o tej watasze. Zarówno od tych, którzy odwiedzili ją w ramach programu dla wojowników, jak i ogólne plotki, które krążą o każdej watasze.
To jedna z najtrudniejszych watah, do której można się dostać przez program dla wojowników, a żaden wojownik z Czerwonego Kła jeszcze nie otrzymał tu propozycji. Teraz, gdy o tym myślę, nie sądzę, żeby którykolwiek z naszych wojowników kiedykolwiek przeszedł do drugiego etapu gdziekolwiek, przynajmniej nie w ciągu półtora roku, odkąd mój ojciec zaczął pozwalać mi uczestniczyć. Zastanawiam się, ile z procesu selekcji opiera się na umiejętnościach, a ile na negatywnych plotkach, które krążą.
Mówi się, że Krwawy Świt to surowa i bezwzględna wataha. Tak jak moja własna, łatwo znaleźć się tu pochylonym nad biurkiem, otrzymującym ciosy cienkim skórzanym pasem. To jedyne watahy, do których mój ojciec pozwala mi jeździć. Te o najgorszej reputacji za zabijanie włóczęgów i nietolerancję wobec słabych lub innych. Plotki, które słyszałem o nas, nie różnią się. Każda wataha, w promieniu maksymalnie dwunastu godzin jazdy, uważa nas za barbarzyńskich i okrutnych. Nie mogę się nie zgodzić, bo mój ojciec jest taki, przynajmniej wobec mnie.
Każda wataha, która dołącza do programu dla wojowników, ma trzy opcje: przyjmować wojowników do swojego programu szkoleniowego, ale nie wysyłać żadnych, wysyłać wojowników do innych watah, ale nie przyjmować żadnych, albo robić jedno i drugie. Po pięciu latach, gdy nikt z innych watah nie prosił o przyjazd do nas na szkolenie, mój ojciec zmienił swój status w programie, aby zajmować się tylko wojownikami z własnej watahy oraz watah Białego Kła i Białego Księżyca. W tym roku po raz pierwszy dołączył Księżycowy Półksiężyc, odkąd się z nimi sprzymierzyliśmy.
Ten konkretny wyjazd jest pierwszym, kiedy mój ojciec ma sto dwadzieścia wilków z czterech watah uczestniczących, co oznacza, że mamy pełną listę dwudziestu czterech wilków, między Czerwonym Kłem a naszym nowym sojusznikiem Księżycowym Półksiężycem, w tym autobusie. Z tego, co rozumiem, członkostwo w każdej z nich kosztuje, a taniej było dla mojego ojca zmienić na wysyłanie wojowników, niż czekać na przyjazd wojowników.
Jestem najmłodszym synem Alfy Charlesa Redmena, alfy i jedynego przywódcy watahy Czerwonego Kła. Jestem najmłodszym z jego sześciorga dzieci. Urodziłem się przedwcześnie i, w przeciwieństwie do mojej bliźniaczki Chloe, miałem trudności z samodzielnym oddychaniem. Myślę, że od tego wszystko się zaczęło. Mój ojciec nie chciał mieć nic wspólnego ze słabeuszem takim jak ja. Stałem się synem, którego nie chciał, synem, który według niego nie zasługiwał na życie.
Ziewam i powoli się przeciągam, starając się stłumić jęki, które desperacko chcą wydostać się z mojego gardła, ponieważ obrażenia z sobotniego pobicia jeszcze się nie zaczęły goić. Zerkam przez duże okno autobusu, który został wysłany po naszą watahę, aby zabrać nas do Krwawego Świtu. To pierwszy raz, kiedy jestem w tak dużym i wygodnym pojeździe. Aby skrócić czas, jaki kandydaci spędzają w drodze, rada niedawno zarządziła, że na podróże trwające ponad trzy godziny można używać tylko autobusów czarterowych, aby kierowcy musieli zatrzymywać się tylko na przerwy na posiłki.
Ciemność na zewnątrz potęguje moje ogólne niepokoje związane z byciem z dala od domu. Byłem jednym z pierwszych, którzy wsiedli do autobusu, chętny, aby uciec z miejsca, które nigdy nie było dla mnie domem, ale moje lęki wzrastają za każdym razem, gdy wchodzę na nowe terytorium. Byłem w trzech watahach, odkąd mój ojciec ustąpił i zaczął pozwalać mi opuszczać terytorium. Alfa wszystkich trzech watah był podobny do mojego, nietolerancyjny wobec moich słabości zdrowotnych i psychicznych. Biorę dużą ilość leków, kiedy tylko mogę je zdobyć. Patrzę na swoje ręce, gdy zaczynają drżeć, cicho przeklinając ojca za to, że uniemożliwił mi pójście do Czerwonego Generała, gdzie czekało na mnie kilka miesięcy leków na astmę i lęki. Minęły trzy i pół miesiąca od kiedy skończyła mi się większość leków. Skończyły się na dwa tygodnie przed moim wcześniejszym powrotem z watahy Czerwonego Księżyca i od tego czasu nie mogłem dostać się do szpitala po więcej. Mój ojciec zrobił wszystko, aby zmusić mnie do uczestnictwa w naszych prywatnych sesjach treningowych. Przynajmniej tak to nazywa, gdy rozmawia z resztą watahy o mnie.
Nawet jako młody dorosły jestem poddawany jego przemocy, jego torturom. Moje ciało wciąż boli od sobotniego pobicia, a wstrząs mózgu, który zafundował mi Andre, jeszcze nie minął. Ostatnio nawet mój najstarszy brat i jego luna dołączyli do jego chorej gry. Przez całe życie nazywano mnie słabym i niegodnym tytułu alfy. Mówiono, że jego bicie miało mnie wzmocnić, nauczyć, jak być brutalnym alfą, którego uważa za właściwego i godnego szacunku. Zrujnował moje szanse na bycie alfą, kiedy na moje piętnaste urodziny użył na mnie bicza. Za pięć dni minie osiem lat, odkąd całkowicie zmienił moje życie. W sobotę skończę dwadzieścia trzy lata, choć to niewiele znaczy. W przeciwieństwie do reszty mojego rodzeństwa, moje narodziny nigdy nie były świętowane.
Wiem, że przy wzroście pięć stóp dziesięć cali jestem niski jak na alfę, gdzie średnia wynosi sześć stóp do sześciu stóp dwóch cali, ale nie jestem mały. W najlepszej formie ważę solidne, ale umięśnione dwieście dwadzieścia funtów. Byłem w trzech watahach, odkąd zacząłem program. Wszystkie trzy watahy odesłały wszystkich z Czerwonego Kła do domu po zaledwie trzech miesiącach, a każdy, kto zostaje wyrzucony wcześniej, musi czekać na rozpoczęcie kolejnego cyklu. Każdy cykl trwa sześć miesięcy, a niektórzy kandydaci przeskakują z jednej watahy do drugiej przez osiemnaście miesięcy, zanim wrócą do domu. Z tego, co wiem, nigdy nie zdarzyło się to wojownikowi z Czerwonego Kła.
Stabilizuję drżące ręce, zaczynając od mojego najczęstszego stymulanta, zaciskając dłonie w mocne pięści, a potem je rozluźniając i powtarzając to. Nie trwa długo, zanim, bezmyślnie patrząc przez okno, rozwijam uspokajającą stymulację, której potrzebuję, aby poradzić sobie z narastającym lękiem. Co dziwne, ostatnia wataha, w której byłem, Czerwony Księżyc, była pierwszą, w której byłem na lekach podczas cyklu. Pomogło to przy pierwszym spotkaniu i testach, ale nie wystarczyło, aby powstrzymać moje koszmary.
Pełnia księżyca jest błogosławieństwem, ponieważ oświetla gęsty las, który graniczy z długą drogą do terytorium Krwawego Świtu. Mój wilk lekko skomli w mojej głowie, ponieważ mój spokojny bestia nigdy nie miał prawdziwej możliwości po prostu biegać po lesie, jak inne wilki. Dowiedzieliśmy się na własnej skórze, że nigdy nie będę "normalnym" wilkołakiem. Wahanie mojego ojca, aby pozwolić mi dołączyć do programu, sprawia, że zastanawiam się, czy odkrył mój największy sekret, którego nie chcę, aby ktokolwiek znał. Że bicie osiem lat temu trwale uszkodziło nerwy w moich dolnych plecach, uniemożliwiając mi bezpieczne przemiany. W rezultacie robię wszystko, co w mojej mocy, aby nikt, ani moi towarzysze z watahy, ani ktokolwiek zaangażowany w program, nie dowiedział się, że jestem nieprzemieniającym się.
Zazwyczaj nieprzemieniający się to wilkołaki, które rodzą się bez swoich wilków. Prawdziwi nieprzemieniający się są dość powszechni w rangach omega i gamma, gdzie około pięćdziesiąt procent rangi omega jest dotkniętych. Jest to niezwykle rzadkie, tylko około pięć procent, aby znaleźć nieprzemieniającego się w randze alfa, a nawet ci, którzy są znalezieni, są w podobnej sytuacji jak ja, z trwałymi uszkodzeniami, które uniemożliwiają bezpieczną przemianę.
Ich zdolność do dziedziczenia i zachowania super szybkiego gojenia wilkołaka zależy od tego, kiedy nastąpiła ich kontuzja. Jeśli zdarzyło się to przed ich pierwszą przemianą, ich zdolność do gojenia pozostaje na poziomie dziecka. Chociaż szczenięta wilkołaków nadal goją się szybko w porównaniu do ludzi lub hybryd, nadal zajmuje im cztery tygodnie, aby wyleczyć tę samą kontuzję, która dorosłemu zajmuje tylko jeden tydzień. To jest sytuacja, w której się znajduję, kiedy jestem w dobrej kondycji, zajmuje mi około czterech tygodni, aby wyleczyć złamaną kość. Bez względu na okoliczności, nieprzemieniający się nie może być wojownikiem, ponieważ jest tak samo podatny na łatwe zabicie w walce, jak ciężarna wilczyca lub szczenię. Na szczęście moim ostatecznym celem nie jest zostanie wojownikiem.
Moim pragnieniem jest zdobycie dwóch rzeczy i tylko dwóch rzeczy. Wykorzystuję to, co niewiele treningu otrzymuję od każdej watahy, i tworzę z tego własną samoobronę. Ponieważ cały trening jest skierowany na przemieniającego się wilka, muszę go dostosować do moich potrzeb, ale jestem szybkim uczniem i bardzo kreatywny. W ten sposób zamierzam opracować sposób obrony wyłącznie w mojej ludzkiej formie. Moim drugim celem jest znalezienie mojej partnerki. Jedyna wilczyca, którą Bogini Księżyca stworzyła tylko dla mnie, moja druga połowa.
Ostatnie Rozdziały
#262 Rozdział 262
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#261 Rozdział 261
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#260 Rozdział 260
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#259 Rozdział 259
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#258 Rozdział 258
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#257 Rozdział 257
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#256 Rozdział 256
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#255 Rozdział 255
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#254 Rozdział 254
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#253 Rozdział 253
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Niemowa żona kobieciarza
Ona szukała wolności. On dał jej obsesję, owiniętą w czułość.
Genesis Caldwell myślała, że ucieczka z przemocowego domu oznacza zbawienie – ale jej aranżowane małżeństwo z miliarderem Kieranem Blackwoodem może być własnym rodzajem więzienia.
Jest zaborczy, kontrolujący, niebezpieczny. A jednak w swoim zepsutym sposobie... jest dla niej delikatny.
Dla Kierana, Genesis nie jest tylko żoną. Jest wszystkim.
I będzie chronił to, co jego. Nawet jeśli oznacza to zniszczenie wszystkiego innego.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Udawana Randka z Ulubionym Hokeistą Mojego Byłego
Zane i ja byliśmy razem przez dziesięć lat. Kiedy nie miał nikogo, trwałam przy jego boku, wspierając jego karierę hokejową, wierząc, że po wszystkich naszych trudach zostanę jego żoną i jedyną osobą przy jego boku. Ale po sześciu latach randkowania i czterech latach narzeczeństwa, nie tylko mnie zostawił, ale siedem miesięcy później otrzymałam zaproszenie... na jego ślub! Jakby tego było mało, miesięczny rejs weselny jest tylko dla par i wymaga osoby towarzyszącej. Jeśli Zane myśli, że złamane serce uczyniło mnie zbyt nieszczęśliwą, aby ruszyć dalej, to się mylił! Nie tylko uczyniło mnie to silniejszą... uczyniło mnie na tyle silną, by ruszyć dalej z jego ulubionym złym chłopcem hokeistą, Liamem Callowayem.
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.












