
Szczenię Księcia Lykanów
chavontheauthor · W trakcie · 452.1k słów
Wstęp
„Wkrótce będziesz mnie błagać. A kiedy to zrobisz – wykorzystam cię, jak mi się podoba, a potem cię odrzucę.”
—
Kiedy Violet Hastings rozpoczyna pierwszy rok w Akademii Zmiennokształtnych Starlight, pragnie tylko dwóch rzeczy – uczcić dziedzictwo swojej matki, stając się wykwalifikowaną uzdrowicielką dla swojej watahy, oraz przetrwać akademię, nie będąc nazywaną dziwakiem z powodu swojego dziwnego schorzenia oczu.
Sytuacja dramatycznie się zmienia, gdy odkrywa, że Kylan, arogancki dziedzic tronu Lykanów, który od momentu ich spotkania uprzykrzał jej życie, jest jej przeznaczonym partnerem.
Kylan, znany ze swojego zimnego charakteru i okrutnych sposobów, jest daleki od zadowolenia. Odmawia zaakceptowania Violet jako swojej partnerki, ale nie chce jej również odrzucić. Zamiast tego widzi w niej swojego szczeniaka i jest zdeterminowany, by uczynić jej życie jeszcze bardziej nieznośnym.
Jakby zmagania z torturami Kylana nie były wystarczające, Violet zaczyna odkrywać tajemnice dotyczące swojej przeszłości, które zmieniają wszystko, co myślała, że wie. Skąd naprawdę pochodzi? Jaka jest tajemnica jej oczu? I czy całe jej życie było kłamstwem?
Rozdział 1
Violet
Serce biło mi z podekscytowania i nerwów, gdy szłam przez kampus Akademii Starlight z walizkami w rękach.
To było moje marzenie odkąd pamiętam - być wśród najlepszych zmiennokształtnych. Akademia była bardzo trudna do dostania się, ale jakoś mi się udało.
Dziś miał być początek nowego rozdziału w moim życiu i absolutnie nic nie mogło tego zepsuć.
"Rusz się, okularnico!"
Prawie nic.
Krzyknęłam, gdy ktoś popchnął mnie na ziemię, a ja upadłam z walizkami.
Moje okulary zsunęły się z twarzy i wpadłam w panikę.
„Nie, nie!” wyszeptałam, zamykając oczy i desperacko szukając ich.
Musiałam je mieć na oczach cały czas. Miałam je od ósmego roku życia i wiedziałam tylko, że bez nich noc byłaby zimna i samotna.
Koszmary, wizje...
„Tak!” odetchnęłam, gdy moje palce dotknęły znajomej ramki. Ulgą szybko je założyłam.
Zobaczyłam plecy chłopaka, który mnie popchnął, gdy szedł ze swoją grupą przyjaciół. „Dureń!” mruknęłyśmy z moim wilkiem, Lumie, jednocześnie.
Jeden z chłopaków, w niebieskiej bluzie z kapturem, spojrzał na mnie z czymś, co wyglądało na współczucie.
Nasze spojrzenia się spotkały, a potem skręcił i pobiegł w moją stronę.
Zawstydzona, patrzyłam jak podnosi moje walizki z ziemi, a potem wyciąga rękę, by mi pomóc.
„Wszystko w porządku?”
„Tak, dzięki,” odpowiedziałam, wstając i stając twarzą w twarz z nim.
Moje usta natychmiast się uśmiechnęły na widok przystojnego blondyna przede mną, jego oczy były brązowe jak miód, a włosy nieco jaśniejsze od moich.
„Przepraszam za księcia,” powiedział. „Nie chciał tego, jest dziś trochę wkurzony.”
Zmarszczyłam brwi. „Księcia?”
Chłopak spojrzał na mnie dziwnie. „Ly...nieważne. Pierwszy dzień?”
„Tak.”
„Potrzebujesz pomocy z walizkami?”
„Tak, oczywiście.”
Chwycił moje dwie walizki i zaczęliśmy iść, moje krótkie nogi ledwo nadążały, bo byłam prawie o połowę mniejsza od niego. „Szłaś po klucze?”
„Tak.”
„Czy potrafisz tylko mówić tak?”
„Ye... znaczy - nie,” potrząsnęłam głową, trochę zawstydzona.
Zaśmiał się. „Jestem Nate, członek rady uczniowskiej.”
„Violet,” odpowiedziałam.
Nate spojrzał na mnie, a potem jego oczy mnie studiowały. Jego spojrzenie było tak intensywne, że nie mogłam się nie zaczerwienić. „Pozwól, że zgadnę,” powiedział. „Siedemnaście lat, mała i skromna wataha, córka Alfy, znajoma uzdrowiciela?”
Spojrzałam na niego zszokowana i wybuchłam zaskoczonym śmiechem. „Prawie trafiłeś - osiemnaście.”
I była jeszcze jedna rzecz.
Alfa był moim wujem, który mnie wychował, ale to nie było coś, o czym chciałam rozmawiać.
Kiedy miałam osiem lat, moi rodzice zginęli w ataku, a mój wujek opiekował się mną od tamtej pory. Był Alfą watahy Bloodrose, małej watahy ze wschodu.
„Studiujesz, żeby zostać znajomą uzdrowiciela? Twoi rodzice muszą być z ciebie dumni,” powiedział Nate.
„Tak, i oni...” odpowiedziałam, słowa zanikły.
Alfa Fergus starał się traktować mnie jak córkę, ale był zbyt niezręczny, by wychować jedną. Nigdy nie było go dużo w domu, a nasza Luna, Sonya starała się jak mogła, ale nie miałyśmy tego matczyno-córkowego kliknięcia. Do tego wszystkiego dochodził Dylan, mój kuzyn, z którym dorastałam. Nazywałam go moim bratem, wszyscy tak robili. Nienawidził mnie przez całe życie, nigdy nie podając powodu, i nigdy się nie dogadywaliśmy.
Był drugim rocznikiem w Akademii Starlight i jasno dał do zrozumienia, że nie jesteśmy rodziną w tych murach i żeby trzymać się od niego z daleka.
Jego dokładne słowa brzmiały: „Nie zawstydzaj mnie, dziwolągu.”
„Są dumni,” westchnęłam.
Idąc za Natem, zauważyłam wiele dziewczyn walczących o jego uwagę. Od czasu do czasu uznawał jedną z nich, a to spotykało się z piskami. Z taką twarzą łatwo było zgadnąć, że jest popularny. Przede wszystkim wydawał się mieć dobre serce.
Złapał mnie na gapieniu się, więc spuściłam wzrok na ziemię z chichotem.
„Jesteśmy na miejscu,” powiedział Nate.
Spojrzałam w górę i zdałam sobie sprawę, że już dotarliśmy do wielkiej sali. „Chodź,” poprowadził mnie do środka, i było tam równie niesamowite jak pamiętałam z orientacji - duża, otwarta przestrzeń z wysokim sufitem i luksusowym wyglądem.
Było dość tłoczno, obszar pełen studentów i walizek. „Wow,” westchnęłam, rozglądając się z zachwytem.
Nate wskazał. „To jest recepcja. Możesz tam uzyskać informacje i odebrać klucze,” potem wyciągnął rękę. „Miło było cię poznać. Witamy i mam nadzieję, że będziesz miała udany rok - Violet.”
Spojrzałam na jego dłoń przez chwilę, zanim ją przyjęłam. "Dziękuję."
Mrugnął do mnie, a ja poczułam motyle w brzuchu. Trzymałam jego rękę o sekundę dłużej niż to było konieczne, a gdy spojrzał na nasze splecione dłonie z delikatnym uśmiechem, odchrząknęłam i cofnęłam się.
"Dziękuję," powtórzyłam, nie wiedząc, co jeszcze powiedzieć. "I dziękuję, że wróciłeś, żeby mi pomóc."
"Nie ma sprawy," powiedział Nate. "Po prostu wykonuję swoją pracę."
No tak, bo był członkiem samorządu uczniowskiego.
"Nate—chodźmy!" zawołał głośno ktoś.
Spojrzałam przez ramię Nate'a, żeby zobaczyć, skąd dochodził głos. To był chłopak oparty o jeden z filarów, otoczony przyjaciółmi, plecami do nas. To ten sam, który nazwał mnie okularnicą. Od razu rozpoznałam jego głos. Nate nazwał go księciem, i zastanawiałam się, czy to dlatego, że jest prawdziwym księciem, czy może z powodu swojego wyniosłego zachowania.
Jednak Nate nie zawahał się ani chwili i natychmiast poszedł do swojego przyjaciela.
"Następny!" krzyknęła kobieta zza biurka informacyjnego, przywracając mnie do rzeczywistości. Na jej twarzy malowało się znudzenie.
"Och, tak—to ja!" powiedziałam, brzmiąc niezręcznie nawet dla siebie, gdy próbowałam przesunąć swoje walizki do biurka.
"Imię, klasa i kierunek," zażądała, jej ton był płaski.
"Violet Hastings, pierwszoroczniak z wydziału uzdrowicieli?"
Kobieta mruknęła i zaczęła przeglądać stos papierów lub teczek. W międzyczasie moje myśli skierowały się ku moim trzem nowym współlokatorkom, mając nadzieję, że będą przynajmniej bardziej znośne niż ten facet, który nazwał mnie okularnicą.
"Muszę powiedzieć, że jestem bardzo zaszczycona, że jestem jedną z wybranych 200 osób, które będą się uczyć od najlepszych uzdrowicieli, a moja mama była absolwentką, więc naprawdę się cieszę, że—"
Kobieta przerwała mi, rzucając mi zestaw kluczy, które złapałam w ostatniej chwili. "Lunar hall, drugi budynek po lewej, drugie piętro, pokój 102—Następny!"
"Dobrze?" mrugnęłam, zszokowana jej nieuprzejmością. Zanim zdążyłam zareagować, ktoś mnie popchnął, prawie się przewróciłam, ale na szczęście udało mi się utrzymać równowagę.
Na szczęście znalezienie budynku dormitorium według wskazówek nie było zbyt trudne. Udało mi się dotrzeć na drugie piętro z dużym wysiłkiem, całkowicie bez tchu i prawdopodobnie spocona—ale tam byłam i to było najważniejsze.
Korytarz był pełen studentów, rozmawiających, przenoszących swoje rzeczy i tak dalej. Przytłoczona hałasem i ludźmi, rozejrzałam się, nie wiedząc, od czego zacząć.
"W jakim pokoju jesteś?" zapytała głos z tyłu.
Gdy odwróciłam głowę, kobieta głośno westchnęła w moją stronę. "Adelaide?" szeroko otworzyła swoje uderzająco zielone oczy.
Spojrzałam na kobietę, próbując zrozumieć, czy ją znam, ale nie mogłam jej rozpoznać. "K-Kto?" wyjąkałam.
Kobieta miała jasnoszare włosy spięte w kok, okulary na nosie i uderzająco zielone oczy. Patrzyła na mnie z intensywnym, niemal nadziejnym wyrazem twarzy, podczas gdy ja patrzyłam na nią dziwnie, myśląc, że musiała mnie z kimś pomylić.
"Przepraszam," przeprosiła, "po prostu wyglądasz jak ktoś, kogo kiedyś znałam."
Uśmiechnęłam się ciepło. "W porządku."
"Nazywam się Esther, i jestem RD tego wydziału. A ty jesteś..." zaczęła, jej oczy przesunęły się na imię na moim breloczku. "Violet Hastings z pokoju 102—pokój tuż na końcu korytarza," powiedziała.
"Dziękuję," westchnęłam, wdzięczna za pomoc.
Posyłając jej ostatni uśmiech, poszłam dalej z walizkami do mojego pokoju. Z każdym krokiem, który stawiałam, byłam coraz bardziej niespokojna na myśl o spotkaniu z moimi współlokatorkami.
Jakie będą?
Czy je polubię?
Czy one polubią mnie?
Nawet w stadzie Bloodrose, zdałam sobie sprawę, że nigdy tak naprawdę nie miałam przyjaciół. Owszem, byli ludzie, z którymi byłam bliżej niż z innymi, ale przyjaciele?
Dotarłam do drzwi pokoju 102, a moje serce waliło w piersi. Biorąc głęboki oddech, przekręciłam klucz w zamku i otworzyłam drzwi.
Na środku pokoju stały dwie dziewczyny, które natychmiast przestały rozmawiać i spojrzały na mnie.
Jedna z dziewczyn miała farbowane jasnoróżowe włosy, druga ciemne loki. Ich ubrania były stylowe i wyglądały na drogie, co sprawiło, że poczułam się niepewnie i nie na miejscu. Prawdopodobnie pochodziły z rodzin o wysokim statusie, większych stad, w przeciwieństwie do mnie.
"Przeszkadzam?" zapytałam, niepewnym głosem.
Dziewczyna o różowych włosach pospieszyła w moją stronę. "Nie," powiedziała w pośpiechu. "Jestem Amy, to jest Trinity—a ty jesteś nią? Byłą Kylana?"
Zmarszczyłam brwi w zamieszaniu. "Kim?"
I kim był Kylan?
"Nasza współlokatorka, Chrystal? Była księcia Lycanów?" wyjaśniła Amy. "Słyszałam, że musi powtórzyć pierwszy rok i jest naszą współlokatorką—czy to ty?"
Ostatnie Rozdziały
#348 Rozdział 348
Ostatnia Aktualizacja: 12/30/2025#347 Rozdział 347
Ostatnia Aktualizacja: 12/29/2025#346 Rozdział 346
Ostatnia Aktualizacja: 12/29/2025#345 Rozdział 345
Ostatnia Aktualizacja: 12/22/2025#344 Rozdział 344
Ostatnia Aktualizacja: 12/20/2025#343 Rozdział 343
Ostatnia Aktualizacja: 12/17/2025#342 Rozdział 342
Ostatnia Aktualizacja: 12/17/2025#341 Rozdział 341
Ostatnia Aktualizacja: 12/17/2025#340 Rozdział 340
Ostatnia Aktualizacja: 12/13/2025#339 Rozdział 339
Ostatnia Aktualizacja: 12/11/2025
Może Ci się spodobać 😍
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Moja Oznaczona Luna
„Tak.”
Wypuszcza powietrze, podnosi rękę i ponownie uderza mnie w nagi tyłek... mocniej niż wcześniej. Dyszę pod wpływem uderzenia. Boli, ale jest to takie gorące i seksowne.
„Zrobisz to ponownie?”
„Nie.”
„Nie, co?”
„Nie, Panie.”
„Dobra dziewczynka,” przybliża swoje usta, by pocałować moje pośladki, jednocześnie delikatnie je głaszcząc.
„Teraz cię przelecę,” sadza mnie na swoich kolanach w pozycji okrakiem. Nasze spojrzenia się krzyżują. Jego długie palce znajdują drogę do mojego wejścia i wślizgują się do środka.
„Jesteś mokra dla mnie, maleńka,” mówi z zadowoleniem. Rusza palcami w tę i z powrotem, sprawiając, że jęczę z rozkoszy.
„Hmm,” Ale nagle, jego palce znikają. Krzyczę, gdy moje ciało tęskni za jego dotykiem. Zmienia naszą pozycję w sekundę, tak że jestem pod nim. Oddycham płytko, a moje zmysły są rozproszone, oczekując jego twardości we mnie. Uczucie jest niesamowite.
„Proszę,” błagam. Chcę go. Potrzebuję tego tak bardzo.
„Więc jak chcesz dojść, maleńka?” szepcze.
O, bogini!
Życie Apphii jest ciężkie, od złego traktowania przez członków jej stada, po brutalne odrzucenie przez jej partnera. Jest sama. Pobita w surową noc, spotyka swojego drugiego szansowego partnera, potężnego, niebezpiecznego Lykańskiego Alfę, i cóż, czeka ją jazda życia. Jednak wszystko się komplikuje, gdy odkrywa, że nie jest zwykłym wilkiem. Dręczona zagrożeniem dla swojego życia, Apphia nie ma wyboru, musi stawić czoła swoim lękom. Czy Apphia będzie w stanie pokonać zło, które zagraża jej życiu i w końcu będzie szczęśliwa ze swoim partnerem? Śledź, aby dowiedzieć się więcej.
Ostrzeżenie: Treści dla dorosłych
Zabawa z Ogniem
„Wkrótce sobie porozmawiamy, dobrze?” Nie mogłam mówić, tylko wpatrywałam się w niego szeroko otwartymi oczami, podczas gdy moje serce biło jak oszalałe. Mogłam tylko mieć nadzieję, że to nie mnie szukał.
Althaia spotyka niebezpiecznego szefa mafii, Damiana, który zostaje zauroczony jej dużymi, niewinnymi zielonymi oczami i nie może przestać o niej myśleć. Althaia była ukrywana przed tym niebezpiecznym diabłem. Jednak los przyprowadził go do niej. Tym razem nie pozwoli jej już odejść.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Zakazane pragnienie króla Lykanów
Te słowa spłynęły okrutnie z ust mojego przeznaczonego-MOJEGO PARTNERA.
Odebrał mi niewinność, odrzucił mnie, dźgnął, a potem kazał zabić w naszą noc poślubną. Straciłam swoją wilczycę, pozostawiona w okrutnym świecie, by znosić ból sama...
Ale tej nocy moje życie przybrało inny obrót - obrót, który wciągnął mnie do najgorszego piekła możliwego.
Jednego momentu byłam dziedziczką mojego stada, a następnego - niewolnicą bezwzględnego Króla Lykanów, który był na skraju obłędu...
Zimny.
Śmiertelny.
Bez litości.
Jego obecność była samym piekłem.
Jego imię szeptem terroru.
Przyrzekł, że jestem jego, pożądana przez jego bestię; by zaspokoić, nawet jeśli miałoby to mnie złamać
Teraz, uwięziona w jego dominującym świecie, muszę przetrwać mroczne uściski Króla, który miał mnie owiniętą wokół palca.
Jednak w tej mrocznej rzeczywistości kryje się pierwotny los...
Kontraktowa Żona Prezesa
Gdy Kontrakty Zamieniają się w Zakazane Pocałunki
*
Kiedy Amelia Thompson podpisała ten kontrakt małżeński, nie wiedziała, że jej mąż był tajnym agentem FBI.
Ethan Black podszedł do niej, aby zbadać Viktor Group—skorumpowaną korporację, w której pracowała jej zmarła matka. Dla niego Amelia była tylko kolejnym tropem, możliwie córką spiskowca, którego miał zniszczyć.
Ale trzy miesiące małżeństwa zmieniły wszystko. Jej ciepło i zaciekła niezależność rozmontowały każdą obronę wokół jego serca—aż do dnia, kiedy zniknęła.
Trzy lata później wraca z ich dzieckiem, szukając prawdy o śmierci swojej matki. I nie jest już tylko agentem FBI, ale człowiekiem desperacko pragnącym ją odzyskać.
Kontrakt małżeński. Dziedzictwo zmieniające życie. Zdrada łamiąca serce.
Czy tym razem miłość przetrwa największe oszustwo?
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Narzeczona Wojennego Boga Alpha
Jednak Aleksander jasno określił swoją decyzję przed całym światem: „Evelyn jest jedyną kobietą, którą kiedykolwiek poślubię.”
Od Przyjaciela Do Narzeczonego
Savannah Hart myślała, że przestała kochać Deana Archera – dopóki jej siostra, Chloe, nie ogłosiła, że wychodzi za niego. Za tego samego mężczyznę, którego Savannah nigdy nie przestała kochać. Mężczyznę, który złamał jej serce… i teraz należy do jej siostry.
Tydzień weselny w New Hope. Jeden dwór pełen gości. I bardzo zgorzkniała druhna.
Aby to przetrwać, Savannah przyprowadza na wesele swojego przystojnego, schludnego najlepszego przyjaciela, Romana Blackwooda. Jedynego mężczyznę, który zawsze ją wspierał. On jest jej coś winien, a udawanie jej narzeczonego? Żaden problem.
Dopóki fałszywe pocałunki nie zaczynają wydawać się prawdziwe.
Teraz Savannah jest rozdarta między kontynuowaniem udawania… a ryzykowaniem wszystkiego dla jedynego mężczyzny, w którym nigdy nie miała się zakochać.












