
Łupy Władcy Smoków
Marianna · Zakończone · 194.6k słów
Wstęp
W swojej zimnej fortecy Natalie dostaje numer, czysty pokój i nieustanny nadzór. Greta uśmiecha się, przekazując zasady. Kain wydaje rozkazy bez cienia gniewu. Silas mówi niewiele i wszystko wystawia na próbę. Chce wiedzieć, dlaczego jego smok jej pragnie. Wymaga porządku, ciszy i kontroli.
Natalie trzyma głowę nisko, ukrywa strach i wykorzystuje jedyną umiejętność, jaka jej jeszcze została — czytanie terenu, szlaków i ludzi. Żeby przeżyć, musi się naginać, ale nie złamać.
Czy stanie się bronią Silasa, jego słabością, czy iskrą, która odmieni ich oboje?
Uwaga dotycząca treści: lekki BDSM (nierównowaga sił, kontrola, rozkazy, krępowanie).
Rozdział 1
Perspektywa Natalie
Klęczałam, kiedy go o to poprosiłam.
Kutas Edwina tkwił głęboko w moim gardle. Dla równowagi opierałam dłonie o jego uda. Łzy spływały mi po twarzy od odruchu wymiotnego, ale się nie cofnęłam. Trzy lata nauczyły mnie dokładnie, jak to lubił. Głęboko. Rozpaczliwie. Upokarzająco.
Wbił dłoń w moje włosy. Pchnął mocniej. Rozluźniłam gardło i przyjęłam go. Przełknęłam wokół niego. Przesunęłam językiem po tym wrażliwym miejscu tuż pod żołędzią.
— Kurwa — jęknął. — Zrobiłaś się w tym naprawdę dobra.
Kiedy w końcu się wysunął, łapczywie zaczerpnęłam powietrza. Ślina i preejakulat ściekały mi po brodzie. Nie starłam ich. Lubił widzieć mnie w nieładzie. Zniszczoną.
— Wasza Wysokość. — Mój głos był ochrypły. Zdarty. — Jutro, kiedy wyjedziesz do stolicy…
Jego dłoń zacisnęła się mocniej na moich włosach. Ostrzeżenie.
— Co z tym?
Przełknęłam z trudem. Czułam jego smak na języku.
— Zabierzesz mnie ze sobą?
Przez długą chwilę tylko patrzył na mnie z góry. Jego kutas wciąż był twardy. Wciąż błyszczał od mojej śliny. W jego jasnych oczach czaiła się kalkulacja. Chłód.
— To zależy — powiedział powoli. — Od tego, jak dobrze się dziś spiszesz.
Przeszył mnie strach. Ale go stłumiłam. Zamknęłam na klucz razem ze wszystkim innym, czego nie mogłam sobie pozwolić czuć.
— Zrobię wszystko, Wasza Wysokość. Proszę. Tylko powiedz, czego chcesz.
Jego uśmiech był ostry. Drapieżny.
— Pokaż mi. Przekonaj mnie, że warto mieć przez ciebie kłopot.
Więc to zrobiłam.
— Na łóżko — powiedział. — Wypnij tyłek.
Wdrapałam się na jego łóżko. Ustawiłam się na rękach i kolanach. Rozsunęłam szeroko nogi. Wygięłam plecy, wystawiając się na pokaz. Mój tyłek był już mokry mimo obrzydzenia, które kotłowało mi się w brzuchu. Trzy lata tresury. Moje ciało nauczyło się reagować, nawet kiedy umysł krzyczał w proteście.
Edwin dosiadł mnie od tyłu. Bez ostrzeżenia. Bez przygotowania. Po prostu wepchnął swojego grubego kutasa do mojego tyłka jednym brutalnym pchnięciem. Przygryzłam wargę, żeby nie krzyknąć. Lubił, kiedy byłam cicha. Uległa. Ciepła dziura do używania.
Pieprzył mnie mocno. Jego biodra uderzały o moje pośladki z mokrym, plaskającym odgłosem. Palce wbijały mi się w biodra tak mocno, że zostawią siniaki. Odchylałam się do tyłu na spotkanie każdego pchnięcia. Zaciskałam się na nim. Wydawałam te ciche, urywane westchnienia, które lubił.
— Właśnie tak — warknął. — Bierz to jak ta grzeczna mała dziwka, którą jesteś.
— Tak, Wasza Wysokość — szepnęłam. — Dziękuję, Wasza Wysokość.
Złapał mnie za piersi. Ścisnął je szorstko. Szczypał moje sutki, aż przeszył mnie ból. Wygięłam się w jego dłoniach. Jęknęłam tak, jakbym to kochała.
Kiedy przewrócił mnie na plecy, od razu oplotłam nogami jego talię. Wciągnęłam go głębiej. Jego kutas mnie rozciągał. Wypełniał. Grałam tak, jakby od tego zależało moje życie. Bo zależało.
Trzy lata. Trzy lata tego i ani razu nie poczułam z tego przyjemności. Może byłam źle zbudowana. Może niektóre kobiety po prostu nic nie czuły podczas seksu.
Czy to było miłosierdzie Boga? Rekompensata za wszystko inne, co mi odebrał? Niezdolność do budowania więzi przez fizyczną intymność oznaczała, że mogłam to przetrwać, nie rozpadając się całkowicie.
— Błagaj o to — rozkazał.
— Proszę, Wasza Wysokość. — Te słowa paliły mnie w gardło jak kwas. — Proszę, pieprz mnie mocniej. Użyj swojej nic niewartej dziwki. Wypełnij mój tyłek swoim nasieniem. Potrzebuję tego. Potrzebuję ciebie.
Jego pchnięcia stały się dzikie. Karzące. Moim ciałem szarpało przy każdym uderzeniu. Piersi podskakiwały. Mój tyłek zaciskał się wokół niego.
Kiedy Edwin w końcu doszedł, wbił się głęboko i znieruchomiał. Jego kutas pulsował we mnie. Gorące nasienie zalało mój tyłek. Jęknął przy mojej szyi. Ciężar jego ciała wgniatał mnie w materac.
Przez moment wszystko było nieruchome.
Potem się ze mnie wysunął. Przetoczył się na bok. Rozwalił się na łóżku z sytym rozleniwieniem mężczyzny dobrze obsłużonego.
Leżałam bez ruchu. Sperma wypływała ze mnie na jego prześcieradła. Bolało mnie całe ciało. Miałam zdarte gardło. Wargi spuchnięte. Ale się nie poruszyłam. Nie obmyłam się. Nie, dopóki mi nie kazał.
Edwin leniwie wyciągnął rękę. Wplótł palce w moje włosy. Prawie czule, gdyby nie to poczucie zawłaszczenia w tym geście.
— Dziś w nocy przeszłaś samą siebie — wymruczał. Jego głos był ciężki od sytości po stosunku. — Być może jednak jesteś warta zachodu. — Zamilkł na chwilę. — Znajdziemy ci porządne ubrania. Nie możesz wyglądać jak obozowa dziwka, kiedy dotrzemy do stolicy.
Ulga zalała mnie tak gwałtownie, że obraz mi się zamazał.
— Dziękuję, Wasza Wysokość. — Utrzymałam głos w ryzach. Wdzięczny. — Nie pożałujesz tego. Nie sprawię żadnych kłopotów.
Zsunęłam się z łóżka. Sperma wciąż spływała mi po udach. Nie obmyłam się, dopóki nie dotarłam do swojego posłania u stóp jego łóżka. Nawet wtedy użyłam tylko szorstkiej szmatki, którą tam trzymałam. Woda była racjonowana. Nie mogłam jej marnować.
Zwinęłam się na cienkim posłaniu u stóp jego łóżka. Naciągnęłam swój jedyny koc na nagie ciało.
Trzy lata temu byłam córką generała Vane’a. Obiecującą studentką Akademii. Potem mojego ojca stracono za zdradę, której nie popełnił. Moja matka zabiła się dwa dni później. Nie zostało mi nic poza nazwiskiem córki zdrajcy.
Kiedy wojna stała się rzeczywistością, nadszedł dekret Cesarza. Kara za bycie córką zdrajcy — wysłanie do obozów wojskowych jako dziwka. Nie wybór. Wyrok.
Przybyłam do przygranicznego obozu, spodziewając się, że rzucą mnie szeregowym. Że będą mnie używać i porzucać jak wszystkie pozostałe.
Ale książę Edwin zobaczył mnie pierwszego dnia. Rozpoznał mnie z czasów sprzed upadku. Ogłosił mnie swoją osobistą własnością, zanim ktokolwiek inny zdążył mnie tknąć.
Szczęściara, jak sądzę. O ile to słowo miało jeszcze jakiekolwiek znaczenie.
Przynajmniej musiałam służyć tylko jednemu mężczyźnie zamiast dziesiątkom. Przynajmniej Edwin nie miał chorób, które toczyły zwykłych żołnierzy.
Małe łaski w piekle.
Przez trzy lata należałam wyłącznie do niego. To nie była wolność. Ale było to przetrwanie.
Dziś wrócił, ogłaszając zwycięstwo. Jutro miał wyruszyć do stolicy.
Gdyby zostawił mnie tutaj, żołnierze wciągnęliby mnie do swoich namiotów w ciągu paru godzin. Widziałam, co spotykało porzucone obozowe kobiety. Widziałam ich puste oczy. Słyszałam krzyki.
Oszalałabym. Albo umarła. Pewnie jedno i drugie.
Więc błagałam go, żeby mnie zabrał. Użyłam jedynej waluty, jaka mi została — własnego ciała. Upokorzyłam się do końca, żeby zasłużyć na jego obietnicę.
I zadziałało.
Zabierze mnie do stolicy. Przetrwam.
Dźwięk, który mnie obudził, był niewłaściwy.
Nie zwykłe przedświtowe poruszenie wojskowego obozu. Coś chaotycznego. Pilnego. Przerywanego krzykami, w których pobrzmiewała nie do pomylenia nuta paniki.
Szarpnęłam się do siadu. Serce waliło mi jak oszalałe, zanim umysł w pełni pojął, co słyszę.
Namiot był pusty.
Na łóżku Edwina zostały ślady pospiesznego opuszczenia. Jego galowy mundur z wczoraj leżał porzucony na podłodze. Butów nie było.
Zerwałam się na nogi. Chwyciłam koszulę i szal. Potknęłam się, idąc ku wyjściu z namiotu.
W chwili, gdy odsunęłam poły wejścia, zrozumiałam.
Obóz płonął. Edwin skłamał z tym zwycięstwem.
Wykorzystał mnie po raz ostatni. Pozwolił mi uwierzyć, że wywalczyłam sobie przetrwanie.
A potem zostawił mnie tutaj na śmierć.
Ostatnie Rozdziały
#184 Rozdział 184
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#183 Rozdział 183
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#182 Rozdział 182
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#181 Rozdział 181
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#180 Rozdział 180
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#179 Rozdział 179
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#178 Rozdział 178
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#177 Rozdział 177
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#176 Rozdział 176
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#175 Rozdział 175
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026
Może Ci się spodobać 😍
Jej Zakazane Fantazje
"Mmm..." jęknęła, wyginając plecy w jego grubość.
"Jakie rzeczy, tatusiu?" wyszeptała, ocierając się o jego członka.
Oczy Matta płonęły, wpatrując się w jej. Pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej ustach.
"Na przykład być związana i drażniona, aż będziesz błagać, żebym pozwolił ci dojść."
Tylko dla dorosłych (18+)
To nie jest historia miłosna. Jeśli szukasz słodkiego romansu, szukaj gdzie indziej, to nie jest twoja książka.
To książka dla tych, którzy chcą bez wstydu zgłębiać mroki pożądania.
"Jej Zakazane Fantazje" to zbiór różnych krótkich opowiadań:
Książka 1: Pragnąc Mojego Gorącego Ojczyma
Historia niewinnej Księżniczki, która przypadkowo uwodzi swojego surowego ojczyma i jego najlepszego przyjaciela. Zakazana opowieść o rodzinnej żądzy i niebezpiecznej pokusie.
Książka 2: Zabawka przyrodnich braci
Karolina i jej trzej niegodziwi przyrodni bracia. Mroczne, zakazane, tabu, pełne BDSM, degradacji i surowej gry sił.
Książka 3: Ekshibicjonistyczna Żona
35-letnia zamężna Vanessa pragnie dreszczyku emocji z obcymi rękami na swoim ciele. Publiczny seks, szalone przygody i mąż, który nie zna jej sekretu.
Książka 4: Zakazane romanse z moim pasierbem
Zakazane iskry zapalają się, gdy Wendy, wdowa, przekracza granice z pasierbem Kelvinem w wirze zakazanego pożądania.
Książka 5: Dostarczona przez Księdza (LGBTQ)
Skruszona lesbijska szuka zbawienia w spowiedzi, ale ksiądz oferuje jej zupełnie inny rodzaj wybawienia.
I więcej pokręconych opowieści o zakazanej żądzy...
Każda książka to kompletna historia z własnymi skomplikowanymi bohaterami, ale wszystkie łączy jeden wątek: rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie mówimy na głos.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."












