
W Jego Cieniu: Kochając Przywódcę Mafii
Marina Ellington · Zakończone · 193.1k słów
Wstęp
Spojrzałam na niego, chłonąc blask księżyca, który rzeźbił cienie na jego wyrzeźbionej piersi.
— Po prostu sobie wyobrażam — odparłam z rozmysłem, prowokując go.
Uniósł brew. — Wyobrażasz sobie co dokładnie?
Przesunęłam opuszkami palców po jego klatce piersiowej, delektując się tym, jak jego mięśnie napinają się pod moim dotykiem. — Wyobrażam sobie mężczyznę bardziej oddanego i bardziej wprawnego niż ty.
Jego twarz pociemniała, szczęka zacisnęła się do bólu. — Próbujesz doprowadzić do tego, żeby cię zabili?
Zrozumiałam, że posunęłam się za daleko, więc zamilkłam, posyłając mu krzywy uśmiech, po czym uniosłam się, by go pocałować. Odpowiedział zachłannie; jego złość przeobraziła się w coś bardziej pierwotnego.
Pochylił głowę, a jego usta zastąpiły palce, kiedy rozsunął moje uda szerzej. Językiem kreślił umyślne wzory, na zmianę szerokimi pociągnięciami i precyzyjnymi muśnięciami, które sprawiały, że moje biodra mimowolnie podrywały się w górę.
Kiedy poślubiłam niesławnego Rhetta Hayesa, sądziłam, że znalazłam swoje „na zawsze”. Zamiast tego odkryłam, że jestem tylko kolejnym podbojem w jego kolekcji. Przez dwa lata patrzyłam, jak oczarowuje inne kobiety, a mnie trzyma jako żonę wyłącznie z nazwy, podczas gdy moje serce pękało z każdym zdradliwym ciosem.
W dniu, w którym wreszcie włożyłam mu w ręce papiery rozwodowe, coś się zmieniło. Jego oczy — zawsze zimne i wyrachowane — nagle zapłonęły intensywnością, jakiej nigdy u niego nie widziałam. — Jesteś jedyną osobą, którą kiedykolwiek kochałem — wyszeptał ochryple, z surowością w głosie. — Cała reszta była koniecznym oszustwem. Są ludzie, którzy skrzywdziliby ciebie, żeby dobrać się do mnie.
Nie uwierzyłam mu — dopóki nie doszło do ataku. Kiedy kule roztrzaskały nasze okna, a zamaskowane postacie wtargnęły do domu, dostrzegłam prawdę skrytą za jego kłamstwami. Teraz, uwięziona między śmiercionośnymi wrogami a mężczyzną, którego nie jestem już pewna, że znam, odkrywam, że niebezpieczny świat Rhetta jest o wiele bardziej złożony, niż sobie wyobrażałam, a głębia jego miłości — bardziej przejmująca, niż śmiałam mieć nadzieję.
Rozdział 1
Punkt widzenia Sheryl
Moje wieczorne ukojenie roztrzaskał przenikliwy dzwonek telefonu. W słuchawce odezwał się drżący głos Amy Grant.
— Panno Ross… proszę pomóc… jestem w toalecie Velvet Club…
— Amy? Co się dzieje? — palce zacisnęły mi się na słuchawce, a w żołądku rozlał się lodowaty strach.
— Zmuszają mnie do picia… mówią, że jeśli nie będę współpracować, anulują umowę… — Jej słowa rozpuściły się w stłumionych szlochach.
Rozłączyłam się i porwałam kluczyki do samochodu, zerkając na zegarek — 21:25. Cholera. Powinnam była wiedzieć, że ci rzekomi „klienci” nie są zainteresowani żadnym biznesem. Amy była moją najbardziej kompetentną asystentką; te negocjacje powinny pójść gładko.
Dwadzieścia minut później zatrzymałam się przed Velvet Club. Klub miał renomę w bostońskiej dzielnicy nadbrzeżnej — jego wystawny wystrój ledwie skrywał brudne interesy dobijane w prywatnych pokojach. Obcasy ostro wystukiwały rytm na marmurze, kiedy kierowałam się w stronę strefy VIP.
Przez na wpół uchylone drzwi dostrzegłam urywek sceny w środku. Amy była osaczona na skórzanej sofie przez pięciu mężczyzn w garniturach. Makijaż miała rozmazany, włosy w nieładzie, a drink w jej dłoni wyglądał, jakby miał zaraz się wylać.
— No dawaj, kochanie. Małe poświęcenie za kontrakt warty milion — dla mnie to uczciwa wymiana! — łysiejący mężczyzna sięgnął do jej twarzy, a z jego słów kapały obrzydliwe sugestie.
— Jak tylko podpiszesz ten kontrakt, będziesz nas zabawiać całą noc. A jak nie… — drugi zakręcił drinkiem, obrzucając ją obleśnym spojrzeniem.
Amy wyglądała jak zaszczute zwierzę, próbujące skurczyć się i odsunąć od ich zalotów. Przypomniałam sobie, jak starannie ubrała się dziś rano, podekscytowana tym, że uda się pozyskać to konto. Złość przepłynęła przeze mnie, gorąca i pierwotna.
Wzięłam głęboki oddech i kopnięciem otworzyłam drzwi na oścież. Uderzyły o ścianę z satysfakcjonującym hukiem, a każda głowa w pomieszczeniu odwróciła się w moją stronę.
— Panno Ross! — oczy Amy zalała ulga.
— Widzę, że przeszkadzam w waszej „rozrywce” — powiedziałam lodowatym głosem. — Amy, chodź tu.
Łysiejący mężczyzna zagwizdał, mierząc mnie od góry do dołu. — No, no, kolejna piękność dołącza do imprezy. Szczęśliwa noc dla nas.
Obrzuciłam pijane towarzystwo chłodnym spojrzeniem. — Kogo wy właściwie reprezentujecie? I czy macie pojęcie, kim ja jestem?
— Oczywiście, że mamy. Dyrektorka w Glamour Realm, księżniczka rodu Rossów. — Łysiejący mężczyzna uśmiechnął się krzywo, wstając chwiejnym ruchem. — Jestem James Peterson, dyrektor marketingu w Luxe Gems. Dzisiejszy układ jest na naszych warunkach — albo Amy nas zabawia, albo nie ma umowy. — Zachwiał się i podszedł bliżej. — Chociaż z przyjemnością przyjęlibyśmy panią jako zastępstwo, panno Ross.
Zaśmiałam się bez cienia wesołości. — Luxe Gems? Jedna ze spółek zależnych Hayes Enterprise?
— Dokładnie. Więc lepiej niech pani grzecznie współpracuje. Z Hayes Group nie warto zadzierać. — Peterson wyglądał na zadowolonego z siebie. — Oto pani wybór: albo pani i pani mała asystentka zapewnicie nam dziś wieczorem dobrą zabawę, albo Glamour Realm straci swojego największego dostawcę.
Zanim zdążył dokończyć, moja dłoń z rozmachem uderzyła go w twarz. Dźwięk przeciął pokój, a na jego policzku odcisnęła się wyraźna, czerwona plama w kształcie dłoni.
W pomieszczeniu zapadła cisza.
— Ty… ty mnie uderzyłaś? — James dotknął policzka i wpatrywał się we mnie z niedowierzaniem.
— Pozwól, że zaproponuję wam alternatywę — powiedziałam śmiertelnie spokojnym tonem. — Albo wyjdziecie stąd natychmiast, albo połamie wam wszystkim nosy. Wybór należy do was.
— Suko! Brać ją! Nauczcie ją rozumu! — wrzasnął James do swoich kompanów.
Zatoczyli się w moją stronę, ich ruchy były niezdarne od alkoholu. Odskoczyłam na bok, mijając pierwszego napastnika, i wbiłam szpilkę w jego kolano. Zawył z bólu, ale urwało mu w pół dźwięku, kiedy chwyciłam butelkę ze stołu i roztrzaskałam ją o głowę drugiego faceta. Trzeci dostał łokciem w gardło, zataczając się do tyłu i chwytając za szyję.
Miałam już do czynienia z takimi obleśnymi typami. Nie byłam żadną ekspertką od sztuk walki, ale odkąd zostałam sama w wieku piętnastu lat — kiedy mieszkanie w rezydencji Rossów stało się nie do zniesienia — dopilnowałam, żeby nauczyć się, jak się bronić. Dziesięć lat samodzielnego życia nie poszło na marne. Nauczyłam się tego, czego potrzebowałam, żeby przetrwać.
Czwarty mężczyzna boleśnie zacisnął palce na moim ramieniu, ale odpowiedziałam mu uderzeniem głową w podbródek. Puścił mnie, zataczając się do tyłu.
Zanim zdążyłam odzyskać równowagę, James popchnął mnie od tyłu. Straciłam balans, a kolano uderzyło o kant stolika kawowego. Ból przeszył mi nogę, gdy wczepił się dłonią w moje włosy.
— Myślisz, że jesteś jakaś wyjątkowa? Dziś w nocy ja ci—
Wbiłam kolano między jego nogi. Groźba zakończyła się piskliwym wyciem, kiedy zgiął się wpół. Wyrwałam się, po czym wymierzyłam mu kopnięcie z obrotu w klatkę piersiową, które posłało go prosto na sofę.
W pokoju zapanował chaos — pięciu facetów leżało albo siedziało, jęcząc z bólu. Poprawiłam ubranie, ignorując pulsowanie w kolanie, i zachowałam kamienną twarz.
— Śmiało, możecie skontaktować się z działem prawnym rodziny Rossów, jeśli chcecie wnieść oskarżenie. — W moim tonie ociekała drwina.
James z trudem próbował usiąść. — Pożałujesz tego… Pan Hayes będzie—
Drzwi znów otworzyły się z hukiem. W progu stała wysoka sylwetka, a sama jego obecność natychmiast zdominowała pomieszczenie. Kiedy wszedł do środka, światło odsłoniło idealnie przystrzyżone ciemne włosy, ostre rysy i te niepokojące, głębokie brązowe oczy — we własnej osobie Rhett Hayes.
Serce mi zamarło. Co, do diabła, on tu robił?
Potem mój wzrok przesunął się na kobietę czekającą na zewnątrz. Vanessa Clark. Świetnie, dokładnie tego mi brakowało — pewnie przyszła tu na ich małą schadzkę.
— Panie Hayes! — James spróbował się podnieść, a na jego twarzy rozlała się panika. — Ta wariatka nas zaatakowała! Ona—
— Zamknij się. — Tylko dwa słowa, a James natychmiast zamilkł.
Wzrok Rhetta powędrował na mnie — nie dało się go odczytać. Potem szybko chwycił mnie za ramię i wyciągnął z pokoju. Kobieta zrobiła kilka kroków do przodu.
— Panie Hayes — zawołała, ale widząc, że nawet jej nie zauważa, stanęła jak wryta i nie poszła za nami.
Kiedy dotarliśmy do windy, zaparłam się i zatrzymałam, a on odwrócił się do mnie.
— Co, do cholery?
— Puść mnie — zaprotestowałam. — Muszę zająć się Amy.
Jego dłoń mocno zacisnęła się na moim ramieniu.
— To nie jest prośba.
Poczułam ciepło jego dłoni przez materiał bluzki i dziwne odczucie przebiegło mi po ciele. Zanim zdążyłam to zrozumieć, już kierował mnie w stronę windy. Wyrwałam ramię, szybko zatrzymałam przechodzącą kelnerkę i poprosiłam, żeby zaopiekowała się Amy, wsuwając jej trochę gotówki.
Gdy to było załatwione, Rhett znów mnie chwycił, niemal wciągając do środka i spychając w kąt windy.
— Imponujące.
Potem uniósł moje nadgarstki ponad głowę i przygwoździł je, a jego ciało naparło na moje, gdy pochylił się do mojego ucha. Ciepły oddech musnął mi skórę.
— Wczorajsza noc nie wystarczyła, żeby cię wykończyć, co?
Tętno mi skoczyło. Cholera z nim.
Parsknął chłodnym śmiechem i kiedy winda zadzwoniła na najwyższym piętrze, wciągnął mnie do swojego apartamentu.
Ostatnie Rozdziały
#177 Rozdział 177
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#176 Rozdział 176
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#175 Rozdział 175
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#174 Rozdział 174
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#173 Rozdział 173
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#172 Rozdział 172
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#171 Rozdział 171
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#170 Rozdział 170
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#169 Rozdział 169
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#168 Rozdział 168
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026
Może Ci się spodobać 😍
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.












