
Więcej, niż wiedziałam
Noa Blake · W trakcie · 239.7k słów
Wstęp
W świecie sal konferencyjnych w penthouse’ach i szeptanych skandali Bryson jest tym rodzajem niebezpieczeństwa, które daje poczucie bezpieczeństwa. Otacza ją ochroną, zamiast przekraczać granicę przygotowuje jej kąpiel pachnącą jaśminem i obiecuje zniszczyć jej męża za dnia, a nocą oddawać jej cześć. Ale wolność Amelii ma swoją cenę: interesy na Zachodnim Wybrzeżu, które stają się coraz bardziej niebezpieczne, była asystentka uzbrojona w dowody i żądzę zemsty oraz wpływowa rodzina przekonana, że kobiety z rodu Pierce nigdy nie odchodzą.
Gdy tajne śledztwo ujawnia więcej niż tylko tuszowanie sprawy — oraz komórkę lokatorską pełną grzechów — Amelia zrzeka się wszelkich praw do fortuny męża; nie chce jego pieniędzy, chce tylko odzyskać swoje życie. Czas ucieka: cztery tygodnie do rozprawy sądowej, cztery tygodnie skradzionych poranków i wyznań przy aksamitnym pudełeczku, cztery tygodnie dla mężczyzny, który kochał ją z daleka, by udowodnić, że potrafi kochać ją z bliska, nie dotykając jej, dopóki nie będzie wolna.
Zmysłowa, uzależniająca i zapierająca dech dzięki powściągliwości, More Than I Knew to współczesny romans o wysokiej temperaturze i wysokiej stawce, w którym zgoda jest najseksowniejszym przejawem siły, ochrona bywa odczytywana jak posiadanie, a kobieta wybiera samą siebie — a potem mężczyznę, który przez cały ten czas wybierał właśnie ją.
Rozdział 1
Amelia Pierce nie planowała tego dnia postawić stopy w biurze Brysona Hearsta.
Nie miała tego w harmonogramie.
Nawet nie przemknęło jej to przez myśl.
Ten dzień miał być prosty: dopiąć ostatnie szczegóły charytatywnej gali Bellamy Grand, wysłać potwierdzenia do darczyńców i może — tylko może — przebrnąć przez jeden poranek bez tego, żeby Carl skrytykował w niej cokolwiek.
Ale zamiast tego ledwie podniósł wzrok znad telefonu przy śniadaniu i powiedział:
— Spotkaj się ze mną w biurze o dwunastej. Zjemy coś na szybko między spotkaniami.
Lunch.
Razem.
Nie jedli razem lunchu od lat.
Kiedy godzinę później zeszła na dół, Carl już był w kuchni; stał przy blacie w niebieskim garniturze, który nigdy do niego nie pasował, i czerwonym krawacie, którego noszenia najchętniej by zakazała. Październikowe światło wpadające przez okno tylko pogarszało zgrzyt tych kolorów, ale on tego nie zauważał. Był zbyt zajęty przewijaniem telefonu.
Nawet nie podniósł wzroku, kiedy weszła.
Amelia odstawiła torebkę, po czym podeszła do blatu, żeby zrobić sobie herbatę. Rumiankową. Ciepłą. Uspokajającą. Mały rytuał, który dawał jej namiastkę oddechu.
— Dostaliśmy dziś rano kolejną darowiznę na program artystyczny — powiedziała, zerkając na tablet. — To przybliża nas do...
— Świetnie dla ciebie — przerwał jej Carl.
Powstrzymała westchnienie, posmarowała masłem kromkę tostu, a potem postawiła wolnowar na blacie. Wołowina, ziemniaki, marchew, cebula — jej ręce poruszały się automatycznie. Dolała bulionu, zatrzasnęła pokrywkę i sięgnęła po herbatę.
Carl w końcu podniósł wzrok.
Nie na jej twarz.
Na jej strój.
— W tym zamierzasz dziś iść?
Amelia mrugnęła i spojrzała na siebie. Kremowa bluzka wpuszczona w grafitową spódnicę o skromnej długości. Prosto, profesjonalnie, bezdyskusyjnie stosownie.
— A co jest nie tak z tym, co mam na sobie? — zapytała.
Wyraz twarzy Carla stwardniał.
— Po prostu dopilnuj, żebyś zjawiła się ubrana odpowiednio. Nie każ mi się powtarzać.
Amelia uniosła brew i dwa razy pstryknęła palcami.
— O, dziś jesteś w nastroju, co?
Zmarszczył brwi, zdezorientowany.
Oparła się o blat i cicho się roześmiała, kręcąc głową.
— A tak już całkiem serio, Carl... powiedziałam, co powiedziałam. Z moim strojem nie ma nic nie tak.
Drgnęła mu szczęka.
— Powiedziałem, co powiedziałem.
Upiła łyk herbaty, spokojna jak lekki powiew — co tylko bardziej go irytowało.
— Wychodzę — mruknął, zgarniając kluczyki. — Jedziemy osobno. Ben cię zawiezie. Teraz pracuje dla nas.
Nie odpowiedziała.
Drzwi do garażu trzasnęły za nim.
Amelia stała nieruchomo przez całe trzy sekundy. Potem wypuściła powietrze, długo i powoli, jakby od rana wstrzymywała oddech.
Carl zawsze bywał kontrolujący na te drobne, podstępne sposoby — komentował jej włosy, ubrania, ciało (twierdząc nawet, że jej piersi są „na widoku” w przeklętym golfie), rzucał podejrzliwe spojrzenia na jej rozmowy z najlepszą przyjaciółką i dogadywał jej, ile je, mimo że ważyła zdrowe, wysportowane sto czterdzieści funtów i miała krągłości we wszystkich właściwych miejscach.
Ale ostatnio?
Próbował kontrolować wszystko.
A jeśli chciał zacząć tego ranka od jej stroju?
Proszę bardzo.
Zdecydowanym krokiem weszła na górę.
Amelia otworzyła szafę i sięgnęła po coś, w czym rzadko pozwalała Carlowi się widzieć. Nie dlatego, że nie mogła tego nosić — mogła nosić, co jej się tylko, do cholery, podobało — ale dlatego, że miała już dość kłótni. Dzisiejszy dzień nie był dniem na kłótnie. Był dniem na pokazanie czegoś dobitnie.
Wyciągnęła czarny, dopasowany kombinezon.
Z długimi rękawami.
Ze ściągniętą talią.
O gładkich, wymodelowanych liniach opinających jej sylwetkę.
Przy kostkach staranne małe kokardki wiązały zwężane nogawki, dodając całości kobiecości i zabójczego szyku.
Wsunęła się w niego, wygładzając materiał na biodrach. Czuła się tak, jakby miała na sobie pewność siebie utkaną w ubranie.
Potem wybrała buty.
Jej czarne Christian Louboutin Lady Z na obcasie 120 mm — błyszcząca lakierowana skóra, diabelnie wysokie, z czerwonymi podeszwami ostrymi jak broń. Dodawały jej wzrostu, postawy, siły.
Na końcu idealna warstwa wykończeniowa: cielisty płaszcz do pasa, w miękkim, wielbłądzim odcieniu, z wyraźnie zarysowanymi ramionami i otwarty z przodu. Dół kończył się wysoko na udach, oprawiając smukły czarny kombinezon i podkreślając moc jej sylwetki.
Biżuteria była prosta i przemyślana.
Żółtozłote kolczyki-koła, które łapały światło.
Cienki złoty łańcuszek muskający obojczyk.
Delikatna bransoletka na nadgarstku.
Minimum, elegancja, coś, czego nie dało się przeoczyć.
Spojrzała na swoje odbicie i poczuła, jak na jej usta powoli wpełza pewny uśmiech.
To była ona.
Nieustraszona.
Niecofająca się.
Bez przepraszania za siebie.
Jeśli Carl chciał dziś rano zacząć nią drobiazgowo zarządzać…
da mu coś, czym naprawdę warto zarządzać.
Na dole przy krawężniku czekał elegancki czarny sedan.
Kierowca wysiadł — około czterdziestki, w starannie wyprasowanym garniturze, o spokojnym, opanowanym sposobie bycia, który mgliście kojarzył jej się z wojskową dyscypliną.
— Pani Pierce? — zapytał.
— Amelia — poprawiła go z ciepłym uśmiechem. — A pan jest Ben?
— Tak, proszę pani. Pan Pierce poprosił, żebym zawiózł panią dzisiaj, dokądkolwiek będzie trzeba.
Oczywiście, że poprosił.
Kontrola owinięta w uprzejmość.
— Dziękuję, Ben — powiedziała, wsiadając do samochodu.
Przejazd przez ich dzielnicę wysadzaną klonami upłynął w ciszy. Amelia upiła ostatni łyk herbaty i patrzyła, jak znajome ulice rozmazują się za szybą. Kiedyś lubiła poranki — ich miękkość, spokój, obietnicę. Teraz wydawały się odliczaniem do kolejnej kłótni, której wcale nie chciała.
Manhattan wyłonił się szybko, a Bellamy Grand wyrósł przed nią jak szklany pałac. W środku sala balowa tętniła zorganizowanym chaosem: floryści poprawiali strzeliste kompozycje, kelnerzy polerowali srebra, technicy oświetlenia ocieplali przestrzeń złotą poświatą.
Dobrze było być tu potrzebną.
Być szanowaną.
Mieć autorytet, o który nie trzeba walczyć.
Przemieszczała się po sali, sprawdzając obrusy, osie widokowe, światło, przestawienie stołów i ustawienie stołu z cichą aukcją. Liczył się każdy detal. I było to widać.
Dwadzieścia minut później Ben już stał zaparkowany przed wejściem i czekał.
Droga do Hearst & Pierce Global ciążyła bardziej.
Może dlatego, że wiedziała, iż Carl tam jest.
Może dlatego, że ten budynek przypominał jej zbyt wiele lat spędzonych na udawaniu, że wszystko jest w porządku.
A może dlatego, że los popychał ją tam, gdzie nigdy nie spodziewała się znaleźć.
Samochód łagodnie zatrzymał się przed lustrzaną fasadą wieżowca.
Ben otworzył jej drzwi.
— Powodzenia, Amelia.
— Dziękuję — odparła z małym uśmiechem i weszła do środka.
Lobby zapierało dech w piersiach jak zawsze — lśniące marmurowe posadzki, filary poprzecinane złotymi żyłkami, ogromny kryształowy żyrandol rzucający światło jak diamenty na wypolerowane powierzchnie. Powietrze pachniało lekko pieniędzmi i wpływami.
I wtedy go zobaczyła.
George’a.
Ochroniarza, którego znała od lat.
Mężczyznę, który uratował ją za pierwszym razem, gdy kiedykolwiek odwiedziła tu Carla — kiedy jej nazwiska nie było na liście gości i musiała stać niezręcznie, udając, że czyta magazyn sportowy.
George podniósł wzrok, zobaczył ją i rozpromienił się tym ciepłym, szczerym uśmiechem, który ceniła bardziej, niż wiedział.
— Dzień dobry, pani Pierce — przywitał ją. — Przyszła pani do męża?
Amelia podeszła bliżej, odwzajemniając uśmiech — miękki, prawdziwy, znajomy.
— Tak — powiedziała, pochylając się odrobinę. — I zgaduję, że znowu nie ma mnie na liście, prawda?
Ostatnie Rozdziały
#145 Rozdział 145 Świąteczny poranek Część 2
Ostatnia Aktualizacja: 8/11/2026#144 Rozdział 144 Świąteczny poranek
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2026#143 Rozdział 143 Wigilia trwa
Ostatnia Aktualizacja: 8/11/2026#142 Rozdział 142 Nie spiesz się
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2026#141 Rozdział 141 Witamy w domu, oboje
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2026#140 Rozdział 140 Nadal widzę brokatowe plamy
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2026#139 Rozdział 139, który był intensywny
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2026#138 Rozdział 138 Przemyślane prezenty
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2026#137 Rozdział 137 Ozdoby, może?
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2026#136 Rozdział 136 Śnię o śnie
Ostatnia Aktualizacja: 8/8/2026
Może Ci się spodobać 😍
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Jej Zakazane Fantazje
"Mmm..." jęknęła, wyginając plecy w jego grubość.
"Jakie rzeczy, tatusiu?" wyszeptała, ocierając się o jego członka.
Oczy Matta płonęły, wpatrując się w jej. Pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej ustach.
"Na przykład być związana i drażniona, aż będziesz błagać, żebym pozwolił ci dojść."
Tylko dla dorosłych (18+)
To nie jest historia miłosna. Jeśli szukasz słodkiego romansu, szukaj gdzie indziej, to nie jest twoja książka.
To książka dla tych, którzy chcą bez wstydu zgłębiać mroki pożądania.
"Jej Zakazane Fantazje" to zbiór różnych krótkich opowiadań:
Książka 1: Pragnąc Mojego Gorącego Ojczyma
Historia niewinnej Księżniczki, która przypadkowo uwodzi swojego surowego ojczyma i jego najlepszego przyjaciela. Zakazana opowieść o rodzinnej żądzy i niebezpiecznej pokusie.
Książka 2: Zabawka przyrodnich braci
Karolina i jej trzej niegodziwi przyrodni bracia. Mroczne, zakazane, tabu, pełne BDSM, degradacji i surowej gry sił.
Książka 3: Ekshibicjonistyczna Żona
35-letnia zamężna Vanessa pragnie dreszczyku emocji z obcymi rękami na swoim ciele. Publiczny seks, szalone przygody i mąż, który nie zna jej sekretu.
Książka 4: Zakazane romanse z moim pasierbem
Zakazane iskry zapalają się, gdy Wendy, wdowa, przekracza granice z pasierbem Kelvinem w wirze zakazanego pożądania.
Książka 5: Dostarczona przez Księdza (LGBTQ)
Skruszona lesbijska szuka zbawienia w spowiedzi, ale ksiądz oferuje jej zupełnie inny rodzaj wybawienia.
I więcej pokręconych opowieści o zakazanej żądzy...
Każda książka to kompletna historia z własnymi skomplikowanymi bohaterami, ale wszystkie łączy jeden wątek: rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie mówimy na głos.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.












