Złodziej Miłości: Twoja Żona Jest Moja

Złodziej Miłości: Twoja Żona Jest Moja

Clara Whitfield · W trakcie · 299.0k słów

213
Gorące
18k
Wyświetlenia
450
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

„Chloe, gdybym kiedykolwiek zrobił coś strasznego, wybaczyłabyś mi?” zapytał.

Uśmiechnęłam się pewnie. „Absolutnie nie. Uciekłabym daleko, daleko i nigdy byś mnie już nie zobaczył.”

Zawsze wierzyłam, że jestem jedyną miłością Arthura Williamsa.

Ale gdy odkryłam, że Arthur ma dziecko z moją siostrą, zdałam sobie sprawę, że to wszystko było częścią planu od samego początku.

Powiedziałam i zrobiłam. Zniknęłam z jego życia na dobre.

...

Chloe Brown była największym żalem Howarda Millera.

Więc kiedy odkrył, że Chloe nie jest szczęśliwa, nie wahał się zabrać jej od Arthura.

Już zamężna? W ciąży z dzieckiem kogoś innego? I co z tego?

Dla Howarda Chloe była i zawsze będzie tą jedyną.

Ciągle aktualizowane...

Rozdział 1

Arthur Williams zakończył w końcu wyczerpującą, czterogodzinną międzynarodową telekonferencję i wycofał się do saloniku.

Zsunął z ramion marynarkę niedbałym ruchem, jakby miał jej po prostu dość, a napięta biała koszula idealnie podkreśliła wyrzeźbioną sylwetkę. Skórzany pasek jeszcze mocniej akcentował jego długie, mocne nogi.

Zdążył właśnie odpiąć pierwszy guzik pod szyją, kiedy za plecami usłyszał cichy szmer.

Jego oczy momentalnie stwardniały, zimne jak stal.

– Kto tam?

Z kryjówki wysunęła się Chloe Brown z figlarnym uśmiechem, cała otulona czarnym, prześwitującym koronkowym teddy, który opinał jej ciało jak druga skóra. Cieniutkie ramiączka ledwo utrzymywały jej pełne piersi.

Rzuciła mu się na szyję, wtulając się w jego tors jak rozbrykany, zaczepny kociak.

– Zaskoczony?

Lód w spojrzeniu Arthura stopniał w jednej chwili. Przejechał wzrokiem po kuszących krągłościach, opiętych tą niemal przezroczystą koronką, a jego jabłko Adama drgnęło, gdy pożądanie zapaliło się w nim jak iskra. Pochylił się i musnął jej czoło pocałunkiem.

– Co ty tu robisz?

Chloe uniosła głowę, żeby złapać jego spojrzenie. Jej oczy lśniły, jakby zamknięto w nich całe gwiazdozbiory za szkłem.

Na jej policzki wpełzł nieśmiały rumieniec, gdy mruknęła cicho:

– Lekarz mówi, że moje ciało wreszcie wróciło do formy. Przez najbliższe kilka dni mam dni płodne – jak się trochę postaramy, to niedługo powinniśmy mieć dobre wieści.

Delikatne płatki uszu oblały się ciepłym, różanym rumieńcem, kiedy to powiedziała.

Od zawsze miała problemy z zajściem w ciążę; odeszła nawet kilka lat temu ze świata show-biznesu, żeby skupić się na leczeniu.

Zwłaszcza ostatnio – dzień w dzień wmuszała w siebie te obrzydliwie gorzkie, cierpkie tabletki, które aż wykrzywiały usta.

Wiedziała, jak bardzo Arthur pragnie dziecka.

Ale ostatnio w spółce–córce coś się posypało.

Musiała przylecieć tam jego własna głowa. Dlatego ona wymknęła się za nim chyłkiem, licząc, że tym razem los wreszcie im sprzyja.

Palce Chloe zataczały bezwstydne kółka po twardych, wyraźnie zarysowanych mięśniach brzucha Arthura, po czym zsunęły się niżej, zaczepiając o jego pasek. Jej oddech, gorący i prowokujący, musnął jego ucho.

– Spotkanie już skończone, prawda? Nikt nam tu nagle nie wpadnie z butami?

Gardło Arthura poruszyło się nerwowo, a jego spojrzenie pociemniało, zamieniając się w rozpalone, głębokie studnie głodu. Rozniecony przez nią ogień buchnął pełnym płomieniem.

– Nikt nie przerwie. Ale ktoś będzie błagał o litość później – sama rozpaliłaś ten pożar, sama go ugasisz.

Z tymi słowami objął jej smukłą, elastyczną talię i ruszył zdecydowanym krokiem w stronę łóżka w wewnętrznym pokoju.

Chloe wyrwał się cichy okrzyk zaskoczenia, a jej miękkie, jasne ramiona owinęły się ciasno wokół szyi Arthura. Na jej ustach zatańczył zmysłowy, lekko bezczelny uśmiech.

Ich języki splotły się w rozpalonym tańcu, a cienka, błyszcząca nitka śliny przeciągnęła się między nimi i opadła na szczyt jej pełnej piersi, sprawiając, że ciało Chloe drgnęło konwulsyjnie.

Spojrzenie Arthura przywarło do tego zaróżowionego, lśniącego sutka, a jego oddech stał się urywany, ciężki.

Jego pocałunki sunęły niżej z narastającym żarem, przechodząc w drażniące, zmysłowe muśnięcia języka.

Palce wsunęły się pod koronkowe stringi, zagłębiając się w jej mokrą rozkosz powolnymi pchnięciami. Jej biodra unosiły się i opadały w równym rytmie.

„Arthur...”

To ciche, urwane westchnienie wypuściło bestię z klatki.

Zawył nisko, prawie gardłowo, wbił się w nią głęboko, twardy jak stal, wypełniając ją do granic, uderzając raz za razem, aż rozpadła się na szczycie rozkoszy.

Na zewnątrz zaczęło padać. Okno było uchylone, do środka wpadał chłodny przeciąg, poruszając liśćmi kwiatów stojących na biurku.

Stłumione, urywane westchnienia mężczyzny i miękkie, rozedrgane jęki kobiety układały się w najpiękniejszą melodię.

Kiedy wszystko ustało, Arthur wziął Chloe na ręce i zaniósł ją do łazienki, żeby ją obmyć.

W świetle lampy jej skóra, muśnięta słońcem, miała ciepły blask; teraz znaczoną czerwonawymi śladami, aż zapierało dech, jak bardzo była piękna.

Przypominała mak w pełnym rozkwicie, roztaczający w powietrzu najgęstszą, odurzającą zmysłowość.

Uzależniająca aż do szpiku kości.

Arthur czyścił ją z pedantyczną wręcz troską, potem otulił lekkim kocem i ułożył na sofie.

— Głodna? — zapytał łagodnie. — Mogę kazać asystentowi przynieść coś do jedzenia na górę. Wieczorem wyskoczymy gdzieś na kolację.

— Nie jestem głodna.

Chloe pokręciła głową, ale nagle jej wzrok zatrzymał się na szmince leżącej pod sofą.

Jej twarz na moment lekko stężała.

Jednak, biorąc pod uwagę ich uczucie, pielęgnowane od czasów dzieciństwa, i to, jak bardzo Arthur zawsze ją kochał i rozpieszczał...

Byli razem od małego, oboje zepchnięci kiedyś na margines, szli przez młodość ramię w ramię, przez niejedną życiową zawieruchę.

Chloe nie roztrząsała tej szminki — może jakaś klientka zostawiła ją przez przypadek podczas biznesowego spotkania.

Przeoczyła jednak coś istotnego.

To był prywatny pokój wypoczynkowy Arthura. Bez jego zgody nie miał prawa wejść tu nawet asystent, nie mówiąc już o klientkach.

Przez tydzień gubili się w sobie, próbując różnych miejsc i pozycji.

Pod koniec ledwo miała siłę wstać z łóżka.

Opadła z powrotem na jedwabną pościel, a jej piękne włosy rozsypały się wokół głowy jak ciemne wodorosty.

Chloe spojrzała na Arthura zamglonym, błagalnym wzrokiem.

— Skarbie, zróbmy przerwę. Padam z nóg.

Arthur oparł dłonie po obu stronach jej twarzy, a jego spojrzenie było przepełnione czułością.

— Chloe, będę cię kochał na zawsze.

— Ja ciebie też.

Ten ich akt miłości, w porównaniu z ich zwykłą łagodnością, miał w sobie nutę zaborczości, jakby chciał zatrzymać Chloe przy sobie już na zawsze.

Chloe była kompletnie wyczerpana. Już prawie odpływała w sen, kiedy poczuła coś chłodnego na kostce.

Odruchowo otworzyła oczy i zobaczyła na swojej nodze bransoletkę na kostkę — Łzę Wieloryba.

Niebieski szafir, większy niż gołębie jajko, był oprawiony w misterny łańcuszek wysadzany diamentami, który oplatał jej kostkę delikatnymi warstwami.

W świetle lampy szafir mignął oszałamiającym blaskiem.

To był ten najwyższej klasy kamień, o którym niedawno wciąż huczały serwisy plotkarskie. Został wylicytowany za kilkadziesiąt milionów i był jedyną w swoim rodzaju „Łzą Wieloryba”.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Jak nie zakochać się w smoku

Jak nie zakochać się w smoku

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Kit Bryan
Nigdy nie złożyłam podania do Akademii Istot i Stworzeń Magicznych.

Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.

Wszyscy oprócz mnie.

Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.

Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.

Może to głupota. Może igranie z ogniem.

Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

710.4k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

635.6k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

430.3k Wyświetlenia · W trakcie · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?

403.7k Wyświetlenia · Zakończone · miribaustian
Dla Alejandra, potężnego CEO — bogatego, przystojnego, bezczelnego kobieciarza, przyzwyczajonego, że zawsze stawia na swoim — było to jak kubeł zimnej wody, że jego nowa sekretarka odmówiła pójścia z nim do łóżka, kiedy każda inna kobieta padała mu do stóp.

Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.

Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

742.4k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Niechętna Panna Młoda Miliardera

Niechętna Panna Młoda Miliardera

427.2k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Charlotte Cole, 22-letnią studentką drugiego roku, która cieszyła się na beztroskie wakacje.
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

1.1m Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

277.2k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa

Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa

271.4k Wyświetlenia · W trakcie · Honeybird
Odrzucił ją i upokorzył za to, że była nikim – nie wiedząc, że wkrótce będzie przed nią błagał o litość.
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.

Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.

Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.

Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.

– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.

Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

426.4k Wyświetlenia · W trakcie · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.