
Za późno na przeprosiny, Panie Miliarderze (Odzyskując moją Żonę)
Precious · Zakończone · 315.4k słów
Wstęp
Kiedy Amelia odeszła, nie zostawiła za sobą tylko męża — wyniosła też własną tajemnicę. Taką, która wywróci wszystko do góry nogami.
Teraz Adrian goni za cieniem kobiety, która kiedyś go kochała, i za późno dociera do niego, że pieniędzmi ani dumą nie zaklei się ran po zdradzie. Tyle że droga z powrotem do serca Amelii nie jest zablokowana wyłącznie jej bólem — zatruwa ją zazdrość jej własnej siostry, której skrywana nienawiść sięga głębiej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
Uwięziony między wyrzutami sumienia, rodzinną zdradą a walką o kobietę, którą brał jak coś oczywistego, Adrian musi udowodnić, że tym razem jego miłość jest prawdziwa. Tylko co, jeśli przebaczenie Amelii to jedyna rzecz, której nigdy nie zdoła odkupić?
Historia o zdradzie, złamanym sercu i odkupieniu. Czy miłość przetrwa, kiedy na „przepraszam” jest już po prostu za późno?
Rozdział 1
WTORKOWE poranne słońce delikatnie przeciskało się przez wysokie, aksamitne zasłony, rozlewając po sypialni małżeńskiej blade, złotawe światło. Sam pokój był mieszanką elegancji i przytulności: ściany wyłożone ciemnym mahoniem, żyrandol zwisający z wysokiego sufitu jak ukoronowana korona z klejnotów i ogromne łóżko przykryte miękkimi, kościstymi prześcieradłami oraz ciężką kołdrą z haftem w złote wzory. W powietrzu wciąż unosiła się ledwie wyczuwalna woń lawendy — zasługa nocnych świec Amelii, których blask już dawno zgasł.
Na łóżku Adrian spał twardo, oddychając spokojnie i równo, z ramieniem wyciągniętym na pustą przestrzeń, gdzie zwykle leżała jego żona. Jego przystojna twarz w śnie łagodniała, zupełnie nieświadoma tego, co szykował mu poranek.
I wtedy to przyszło.
Krzyk — piskliwy, nagły, przeszywający — poniósł się z dołu i odbił echem po domu. Adrian otworzył oczy jak na zawołanie, a serce uderzyło mu w piersi jak młot. Z ostrym wdechem usiadł i odruchowo odwrócił się na bok. Łóżko było puste.
— Kochanie? Kochanie? — jego głos przeciął ciszę, pilny i spanikowany.
Bez chwili namysłu odrzucił ciężką kołdrę, zrzucił nogi na podłogę i zerwał się na równe nogi. Bosymi stopami klapnął o wypolerowane deski i wypadł z pokoju, a w głowie wirowały mu najczarniejsze scenariusze.
Ale gdy tylko dopadł salonu, stanął jak wryty.
Konfetti wystrzeliło w powietrze radosnym pop-pop-pop, a zaraz po nim rozbrzmiały śpiewne głosy dwóch osób, które kochał najbardziej.
— 🎶 Sto lat, sto lat… 🎶
Stała tam Amelia, jego żona, promienna nawet w blado-niebieskiej, jedwabnej piżamie, z włosami puszczonymi luźno na ramiona. Obok niej była ich córka, mała Hazel, w różowej piżamce w jednorożce, trzymająca w drobnych rączkach tubę z konfetti, która właśnie wypaliła. Obie miały twarze rozświetlone radością, a ich głosy wypełniały przestronny salon.
Przez chwilę Adrian był kompletnie zbity z tropu. Klatka piersiowa unosiła mu się i opadała, kiedy patrzył na nie, a jego dezorientacja topniała, ustępując najcieplejszemu uśmiechowi, jaki kiedykolwiek miał na twarzy. Rozchylił usta, ale nie padło ani jedno słowo — tylko oszołomione zrozumienie, że poranny strach zamienił się w przytłaczającą falę miłości.
— Tatusiu! Wszystkiego najlepszego!! — zapiszczała Hazel, podskakując z ekscytacji.
Ten dźwięk przywołał go do siebie, i Adrian roześmiał się — głęboko, serdecznie, tak że Amelia wyszczerzyła się jeszcze szerzej.
— Dobry Boże… — mruknął, kładąc dłoń na piersi i łapiąc oddech. — Myślałem, że kogoś tu na dole mordują.
Amelia uśmiechnęła się krzywo, z psotnym błyskiem w oku.
— No cóż, technicznie rzecz biorąc… zamordowałyśmy ci sen.
Wszyscy wybuchli śmiechem, a Hazel chichotała tak mocno, że o mało nie potknęła się o swoje kapcie z króliczkami.
— Chodź, tatusiu! — zaśpiewała Hazel, podbiegając do niego z małą torebką. Wyciągnęła ją dumnie. — Mam dla ciebie prezenty!
Adrian schylił się do jej wysokości, a jego spojrzenie zmiękło, gdy przyjął torebkę z jej maleńkich dłoni. W środku były dwa starannie zapakowane pakunki. Na pierwszym widniały słowa nabazgrane dziecięcą ręką: Kocham cię, tatusiu. Na drugim był jaskrawy naklejony znaczek: Najlepszy tata na świecie.
Adrianowi ścisnęło gardło, kiedy wyciągnął pierwszy prezent. W środku była własnoręcznie narysowana kartka z patyczakami — on, Amelia i Hazel, trzymający się za ręce pod wielkim żółtym słońcem. Córka narysowała mu nawet krzywo krawat, dokładnie tak, jak czasem go nosił, kiedy w pośpiechu leciał do pracy.
— O rany, kochanie… — głos Adriana zgęstniał od wzruszenia, jakby musiał przeciskać słowa przez gulę w gardle. — To jest najpiękniejszy, najbardziej idealny prezent, jaki kiedykolwiek widziałem.
Hazel zachichotała dumnie.
— Podoba ci się?
— Uwielbiam, skarbie — powiedział z mocną, szczerą pewnością i przyciągnął ją do wielkiego uścisku, takiego misiego. — Jesteś najlepszą artystką na całym świecie. Picasso się przy tobie chowa.
Oczy Hazel zabłysły.
— A kto to jest Pikaczu?
Amelia wybuchnęła śmiechem, aż prawie się zgięła w pół. Adrian zachichotał i pocałował Hazel w czoło.
– Nie Pikachu, kochanie. Daj spokój, ty jesteś lepsza od wszystkich. A to – podniósł drugi prezent – też musi być czad.
Rozpakował go i zobaczył kubek z wielkim napisem: Najlepszy Tata na Świecie. Adrian uśmiechnął się od ucha do ucha.
– No i to – powiedział, unosząc go jak puchar – jest już oficjalny dowód. Jak komuś kiedyś przyjdzie do głowy wątpić, to po prostu łyknę kawy z tego kubka i mu pokażę.
Hazel znów zachichotała, klaszcząc w dłonie.
– Tak, tatuś jest najlepszy!
Amelia podeszła bliżej, z rękami schowanymi za plecami.
– No dobrze – powiedziała zaczepnym tonem – skoro Hazel skończyła kraść całe przedstawienie, to chyba moja kolej.
Adrian uniósł brew, udając podejrzliwość.
– Ooo? A co ty tam chowasz, pani Amelio Cole?
Z teatralnym rozmachem Amelia wyciągnęła zgrabne pudełko przewiązane wstążką. Sam błyszczący kartonik krzyczał elegancją. Podała mu je z szelmowskim uśmieszkiem.
Adrian ostrożnie je otworzył i oczy mu się rozszerzyły. W środku był luksusowy zegarek na rękę, połyskujący w świetle — dokładnie ten model, który kiedyś podziwiał, ale nigdy nie kupił sobie sam.
Szczęka mu opadła.
– Kochanie… to, to jest za dużo.
Uśmiechnęła się miękko i podeszła bliżej.
– Dla mężczyzny, którego kocham, nic nie jest za dużo. Wszystkiego najlepszego, skarbie.
Odłożył pudełko na bok i wciągnął ją w ramiona, przytulając mocno.
– Dziękuję, maleńka. Nie zasługuję na ciebie.
– Zasługujesz – szepnęła, całując go w policzek.
Ich spojrzenia się spotkały i powoli, naturalnie, ich usta zetknęły się w czułym pocałunku. Hazel jednak natychmiast zasłoniła oczy małymi rączkami.
– Fuuuj! Nie przy mnieee! – zapiszczała dramatycznie.
Adrian odsunął się tylko na tyle, żeby zachichotać tuż przy ustach Amelii.
– Zawstydzamy ją.
Amelia też się roześmiała.
– Dobrze. Taka nasza robota.
Hazel podejrzała przez palce, naburmuszona, a potem cała trójka wybuchła śmiechem, a dom zadźwięczał miłością i radością.
I w tej chwili Adrian zrozumiał, że nie był bogaty dzięki rzeczom czy sukcesom. Był bogaty dzięki nim. Swojej żonie. Swojej córce. Swojej rodzinie.
Amelia sięgnęła po starannie wyprasowaną, ciemnoczerwoną marynarkę leżącą na łóżku; przesunęła palcami po gładkiej tkaninie, zanim ją podniosła. Adrian stał wyprostowany przed lustrem, poprawiając krawat z tym swoim zwyczajowym skupieniem, które zawsze sprawiało, że wyglądał, jakby myślami już siedział w pracy.
– Stój spokojnie – powiedziała cicho, wsuwając marynarkę na jego ramiona. Zerknął na jej odbicie w lustrze, a kąciki ust uniosły mu się w ledwie zauważalnym uśmiechu, kiedy wygładzała klapę.
Przez chwilę panowała cisza — tylko szelest Amelii, która krzątała się przy jego kołnierzyku, i dalekie, poranne buczenie miasta.
Potem, prawie od niechcenia, dodała:
– Wiesz… nasza córka w tym roku nie chce tylko urodzin.
Adrian parsknął cicho, kręcąc głową.
– Nie chce tylko urodzin? To znaczy co?
– Powiedziała, że chce rodzinnej kolacji – odparła Amelia, odsuwając się, żeby ocenić efekt. – I kiedy mówiła „rodzinnej”, to miała na myśli takiej, na której ty jesteś. Bez wymówek.
Adrian odwrócił się od lustra, unosząc lekko brwi.
– Kolacja, co? A co tym razem jest w menu?
Amelia uśmiechnęła się lekko.
– Twoje ulubione. Pieczona jagnięcina, purée ziemniaczane i truskawkowy sernik.
Wypuścił powietrze, skinął wolno głową, a potem pocałował ją kilka razy w czoło.
– Dobra. Spróbuję… ogarnąć biurko wcześniej, żeby zdążyć do domu.
Sięgnął po teczkę i zarzucił ją na ramię z wprawą, jakby robił to odruchowo. Bez kolejnego słowa Adrian ruszył w stronę drzwi. Amelia stała przy łóżku i patrzyła, jak wychodzi z pokoju, a jej serce po cichu miało nadzieję, że tym razem dotrzyma obietnicy.
– Kolacja, obiecujesz? – Amelia zatrzymała go.
Odwrócił się do niej; uśmiech miał wypisany na twarzy.
– Obiecuję – szepnął. Oboje się uśmiechnęli i z tym odszedł.
Ostatnie Rozdziały
#282 Rozdział 282 151
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#281 Rozdział 281 150
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#280 Rozdział 280 149
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#279 Rozdział 279 148
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#278 Rozdział 278 147
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#277 Rozdział 277 146
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#276 Rozdział 276 145
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#275 Rozdział 275 144
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#274 Rozdział 274 143
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026#273 Rozdział 273 142
Ostatnia Aktualizacja: 5/26/2026
Może Ci się spodobać 😍
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Jestem Luną Likana
Miałam najdoskonalsze życie wilczycy. Mój tata, Alfa z Black Heart Pack, tak bardzo mnie rozpieszczał, mimo że byłam bez wilka. Byłam kochana i szanowana w stadzie pod jego ochroną.
Ale wszystko zmieniło się w moje osiemnaste urodziny. Zostałam oskarżona o zdradę i wygnana ze stada. Zostawiona bez niczego, prawie zostałam zgwałcona i zabita, dopóki Alfa i Beta z Crimson Blood Pack mnie nie uratowali.
Zawsze było coś w Beta Kysonie, co mnie do niego przyciągało. Okazało się, że był moim partnerem!
Okładka autorstwa @rainygraphic
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Zły Alfa
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.
"Mogę wyjaśn- "
Przerwał mi.
"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."
Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.
"Rozbieraj się."
To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "
"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."
Czy to naprawdę się dzieje?
"2."
Myślałam, że jest gejem.
"3."
Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.
Ale nie wiedziała...
Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?
SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.












