
Zakazana Miłość
Olivia · Zakończone · 211.1k słów
Wstęp
Grozi mi, żebym nigdy nikomu o tym nie wspominała.
Nigdy nie wyobrażałam sobie, że zacznę coś do niego czuć. To zakazana miłość, tajemnica, której nie można wyjawić...
Rozdział 1
Wieczór był duszno gorący.
Olivia Smith stała przy wejściu do sali bilardowej, ściskając pudełko na lunch. W środku rozbrzmiewały dźwięki stukających bil i śmiech mężczyzn.
Naprawdę nie chciała tam wchodzić, ale błagalny głos matki, Indigo Smith, wciąż dźwięczał jej w uszach po rozmowie telefonicznej.
"Olivia, tylko ten jeden raz, proszę. Twój brat John ma problemy z żołądkiem... Nie pozwól mu być głodnym. Po prostu dostarcz to i wyjdź, dobrze?"
"Proszę, błagam cię. Nasze życie w willi Williamsów nie jest łatwe. Musimy go uszczęśliwić..."
'Utrzymać go szczęśliwym?'
'Traktować wysokiego, silnego mężczyznę, który potrafi o siebie zadbać, jak dziecko?'
Olivia wzięła głęboki oddech i pchnęła ciężkie szklane drzwi.
Natychmiast uderzył ją nieprzyjemny zapach, a ona zmarszczyła brwi.
Oświetlenie było przyćmione, a choć nie było wielu ludzi, miejsce sprawiało wrażenie chaotycznego.
Szybko przeskanowała wzrokiem pomieszczenie, ale nie zobaczyła postaci, której się obawiała – swojego przyrodniego brata, Johna Williamsa.
"Hej, patrzcie! Dziewczyna Johna przyszła!"
Blondyn z papierosem zwisającym z ust zauważył ją pierwszy i krzyknął kpiącym tonem.
Ludzie przy pobliskich stołach bilardowych odwrócili się, ich oczy zatrzymały się na Olivii z powodu jej urody.
Miała małą twarz o gładkiej skórze, ubrana w turkusową sukienkę, która podkreślała jej smukłą sylwetkę.
Słysząc określenie "dziewczyna", twarz Olivii poczerwieniała.
Chciała wyjaśnić, ale przypomniała sobie ostrzeżenie Johna i połknęła słowa.
"Trzymaj buzię na kłódkę, Olivia!"
"Jeśli ktoś dowie się o twojej mamie i moim tacie, obie zostaniecie wyrzucone z willi Williamsów!"
Czując zażenowanie, Olivia usłyszała wyraźny dźwięk uderzenia bili, po którym nastąpiły okrzyki z tylnej części sali.
Instynktownie spojrzała w tamtą stronę.
Wysoki mężczyzna wyprostował się obok stołu bilardowego w rogu.
Miał na sobie czarną koszulkę, właśnie wykonał strzał, trzymając kij z nonszalancją, zrelaksowany uśmiech na twarzy.
"Hej, Olivia, nie bądź nieśmiała. Już cię wcześniej widziałem!"
Blondyn zbliżył się, zapach dymu papierosowego unosił się w powietrzu.
"No dalej, powiedz nam, jak poznałaś Johna? On naprawdę szybko działa!"
Inni dołączyli, sprawiając, że policzki Olivii zapłonęły. Chciała tylko dostarczyć pudełko na lunch i jak najszybciej wyjść.
Wtedy zauważyła, że mężczyzna w rogu patrzy na nią.
"Co się tak wszyscy zbieracie?"
Leniwy, ale mrożący krew w żyłach głos nagle dobiegł od strony drzwi.
Ciało Olivii zesztywniało, serce niemal przestało bić.
John wrócił.
Żując gumę, z rękami w kieszeniach, podszedł powoli, z tym znajomym, cynicznym uśmiechem z nutą groźby, który Olivia znała aż za dobrze.
Na początku nie zauważył Olivii, ale gdy to zrobił, jego spojrzenie stało się lodowate jak sztylety.
Olivia szybko wyszła naprzód, podając pudełko na lunch, jej głos ledwo słyszalny.
"Myślałam, że będziesz sam..."
Głośny huk rozległ się obok jej ucha.
Nie patrząc nawet na pudełko, John machnął ręką gwałtownie!
Pudełko na lunch wypadło z rąk Olivii, rozbijając się o podłogę tuż obok jej stóp. Pokrywka odskoczyła, rozsypując jedzenie i zupę wszędzie, brudząc jej znoszone płócienne buty.
"Kto ci kazał tu przychodzić?" Głos Johna podniósł się, pełen nieukrywanej irytacji i złośliwości. "Ile razy ci mówiłem, żebyś nie pojawiała się przede mną? Nie rozumiesz prostego angielskiego?"
Znajome uczucie strachu ogarnęło Olivię, a wszyscy byli oszołomieni nagłym wybuchem Johna. W martwej ciszy rozległ się dźwięk czyszczonego stołu bilardowego.
Wtedy wysoka postać z rogu wyszła z cienia. Olivia uniosła swoje zapłakane oczy i zobaczyła mężczyznę sprzed chwili, po czym szybko opuściła głowę, zauważając złośliwe spojrzenie Johna.
"John, wystarczy."
Spokojny, ale stanowczy głos Charlesa Greena przerwał napięcie, gdy podszedł bliżej. John znieruchomiał, a potem wydawało się, że coś go niezwykle rozbawiło. Przemoc na jego twarzy zniknęła, zastąpiona niepokojącym uśmiechem, jego spojrzenie przeskakiwało między Charlesem a Olivią.
"Charles, dobrze słyszałem? Wtrącasz się teraz?" Zadrwił, wskazując na Olivię z lekceważącym tonem, jakby rozmawiał o przedmiocie. "Zainteresowany? Pewnie, jest twoja."
Olivia stała nieruchomo, jej twarz była blada. Nie spodziewała się, że popołudniowe starania Indigo zamienią się w śmieci na podłodze. Silne poczucie upokorzenia i gniewu przeważyło nad jej strachem. Nagle uniosła głowę, wpatrując się w zirytowaną twarz Johna, jej głos był ostry.
"John, kim ty myślisz, że jesteś?"
"Mama spędziła całe popołudnie martwiąc się o twój żołądek, przygotowując to jedzenie! Przecięła sobie rękę i nawet nie narzekała!"
"Przybiegłam tu po szkole bez odrobienia lekcji, bo bałam się, że będziesz głodny! Masz w ogóle sumienie?"
Sala bilardowa ucichła. Wszyscy patrzyli zszokowani na zazwyczaj cichą i nieśmiałą Olivię, która teraz odważyła się skonfrontować z notorycznie trudnym Johnem. Nawet sam John był oszołomiony. Nie spodziewał się, że zazwyczaj uległa Olivia będzie walczyć.
Po krzyku Olivia poczuła się wyczerpana. Nagle odwróciła się i wybiegła, znikając w nocy. John patrzył, jak znika, drapiąc się po głowie ze złością, jego szok zastąpiony głębszym gniewem. Miał zamiar wyładować się na zszokowanych przyjaciołach, kiedy spokojny głos Charlesa przerwał.
"John."
John gwałtownie się odwrócił, spotykając głębokie, nieodgadnione oczy Charlesa. Spojrzenie Charlesa zatrzymało się na drzwiach, przez które zniknęła Olivia.
"Co?" Ton Johna pozostał gniewny i niecierpliwy, wciąż zdenerwowany przerwaniem. "Sam widziałeś, dom jest w bałaganie, naprawdę nie mam ochoty przepraszać!"
Założył, że Charles przyszedł go upomnieć. Charles powoli spojrzał na Johna, jego twarz była bez wyrazu.
"Nie ma potrzeby przepraszać."
Zatrzymał się, a potem zapytał wyraźnie w zdezorientowanym i zirytowanym spojrzeniu Johna.
"Powiedz mi tylko, do której szkoły chodzi Olivia?"
Pytanie Charlesa uderzyło jak kamień wrzucony do spokojnej wody.
John gwałtownie odwrócił głowę, jego twarz wciąż wyrażała oznaki irytacji, teraz zmieszane z niedowierzaniem.
"Pytać o nią?"
"Charles, mówisz poważnie?"
Ciężkie spojrzenie Charlesa było utkwione na twarzy Johna. Nie odpowiedział, ale jego wyraz twarzy pokazywał, że nie żartuje.
Grupa wokół Johna natychmiast zaczęła szydzić, a w powietrzu rozbrzmiały gwizdy i dziwne odgłosy.
"Charles ma crusha?"
"Wiedziałem! Ten sposób, w jaki Charles patrzył na Olivię wcześniej, był podejrzany!"
"Nie ma mowy, nigdy nie widziałem, żeby Charles interesował się dziewczyną. Zawsze myślałem, że może być..."
"Zamknijcie się!"
Głowa Johna pulsowała od hałasu. Posłał grupie wściekłe spojrzenie, jego krzyk uciszył ich.
Przeczesując włosy ręką w frustracji, spotkał głębokie, nieczytelne oczy Charlesa, czując przypływ niewytłumaczalnej frustracji.
Znał Charlesa zbyt dobrze. Im spokojniejszy był Charles, tym bardziej przerażający się stawał.
Charles w końcu znów przemówił. "Tylko pytałem."
"Dobrze."
John niemal warknął swoją odpowiedź, jego ton był ostry jak brzytwa.
"Olivia chodzi do naszej szkoły! Celestial University! Zadowolony?"
Zrobił krok do przodu, jego głos był ciężki od ostrzeżenia.
"Charles, bądźmy jasni! Lepiej, żebyś był tylko ciekawy!"
"Olivia jest córką kobiety, którą poślubił mój ojciec. Irytuje mnie samym swoim istnieniem! Jeśli uważasz mnie za przyjaciela, trzymaj się od niej z daleka i nie zawracaj mi głowy!"
Charles nie odpowiedział na wybuch Johna, tylko lekko kiwnął głową.
Jego oczy przesunęły się w stronę drzwi, przez które zniknęła Olivia, coś przelotnego i nieczytelnego błysnęło w jego spojrzeniu.
"Zrozumiałem."
Jego głos pozostał spokojny, gdy odwrócił się i wyszedł, jakby jego wcześniejsze pytanie było jedynie przemyśleniem.
Ale John nie mógł się uspokoić; gniew w nim wrzał.
Cholera, wszyscy chcieli go wkurzyć!
Było po jedenastej, gdy John, cuchnący dymem i alkoholem, otworzył drzwi wejściowe.
Salon był słabo oświetlony przez pojedynczą lampę. Olivia właśnie wychodziła z kuchni z szklanką mleka, cicho kierując się do swojego pokoju, z telefonem w ręku, którego ekran odbijał się na jej beznamiętnej twarzy.
"Stój!"
Głos Johna przeciął ciszę, niski, ale wyraźny.
Olivia nawet się nie zatrzymała, zachowując się, jakby go nie słyszała.
Jej ignorowanie rozpaliło gniew Johna.
Rzucił się naprzód, jego imponująca sylwetka zablokowała jej wejście do pokoju, jego ton był agresywny.
"Olivia! Co to, do cholery, było popołudniu? Krzyczałaś na mnie przed wszystkimi? Kim ty myślisz, że jesteś?"
Olivia w końcu na niego spojrzała.
Jej zazwyczaj nieśmiałe oczy były teraz zimne i ostre, jak lód.
Odbijały słabe światło i wściekłą, skrzywioną twarz Johna.
Nie było tam strachu, tylko dziwny, przenikliwy spokój, którego John nie rozpoznawał.
"Ja? Zwariowana?"
Jej głos był niski, ale wyraźny, niosący chłodną determinację.
"John, tylko dlatego, że mieszkam w twoim domu, muszę zachowywać się jak pies, żebrać o resztki, nadstawiać drugi policzek, gdy dostaję w twarz?"
"Moja mama i twój tata są legalnie małżeństwem!"
John na chwilę osłupiał od jej słów i spojrzenia, potem jego gniew rozgorzał jeszcze bardziej.
"Nie wciskaj mi tego kitu! Jeśli mieszkasz pod cudzym dachem, powinnaś się tak zachowywać!"
Olivia wydała cichy, drwiący śmiech, dźwięk przypominał igły.
"Nie martw się, nie będziesz musiał mnie wyrzucać. W przyszły poniedziałek zaczynam pracę w nowej kwiaciarni koło szkoły."
"Zarobię swoje własne pieniądze i jak tylko będę miała wystarczająco, wyprowadzę się."
"Nie jestem jak ty, polegający na pieniądzach i domu taty, udając twardziela, niczym te bezużyteczne bogate dzieciaki na zewnątrz!"
"Powtórz to jeszcze raz!"
John wycelował palec w Olivię, żyły pulsowały na jego czole, a głos był zachrypnięty z wściekłości.
"Dość!"
Ostry głos nagle przeciął napięcie.
Matka Olivii, Indigo, pośpiesznie zbiegła po schodach, jej twarz pełna zmartwienia i strachu.
Nawet nie spojrzała na Olivię, pędząc prosto do Johna, wyciągając do niego rękę, jej głos drżał.
"John! John! Nie bądź zły! Olivia nie wie, co mówi; ona po prostu gada bzdury!"
Klepała Johna po plecach gorączkowo, jakby uspokajała przestraszone dziecko.
"Przepraszam w jej imieniu! Proszę, uspokój się!"
Prawie równocześnie ojciec Johna, Theo Williams, wyłonił się ze swojego gabinetu, jego twarz była ciemna.
Jego surowe spojrzenie przesunęło się po napiętej scenie, w końcu zatrzymując się na Johnie z niepodważalnym autorytetem.
"John! Opuść rękę! Co ty sobie wyobrażasz? Przeproś Olivię!"
"Przeprosić?"
John strząsnął rękę Indigo, jak zapalony lont gotowy do eksplozji. Wskazał na Olivię, krzycząc na Theo.
"Tato! Spójrz na nią! To ona zaczęła!"
"Dopóki tu jest, nigdy nie zaznam spokoju!"
Jego przekrwione oczy wpatrywały się w Olivię, każde słowo ociekało nienawiścią i ostatecznością.
"Dobrze! Myślisz, że jesteś twarda? Chcesz być niezależna? To wynoś się!"
"Rzuć szkołę! Opuść ten dom! Zniknij mi z oczu! Nigdy więcej nie chcę widzieć twojej twarzy!"
Słowa uderzyły Olivię jak młot.
Zachwiała się, patrząc na pełną nienawiści twarz Johna z niedowierzaniem.
Indigo zbladła, chcąc coś powiedzieć, ale nie mogła, instynktownie sięgając ponownie po ramię Johna.
"Rzucić szkołę?"
Głos Olivii był lodowaty, ostry z nutą desperacji.
"John, kim ty myślisz, że jesteś? Myślisz, że możesz tak po prostu kogoś wyrzucić?"
Zwróciła się do Indigo, jej oczy pełne rozczarowania i smutku.
"Mamo, słyszałaś to? To jest osoba, z którą kazałaś mi 'dogadać się'!"
"To jest to 'dobre życie', do którego miałam się dostosować!"
"Wszyscy, zamknąć się!"
Theo uderzył ręką w stół, głośny huk sprawił, że żyrandol zadrżał.
Jego klatka piersiowa unosiła się ze złości, oczy ostre, gdy przyglądał się chaotycznej scenie.
"John! Powiedz 'rzuć szkołę' jeszcze raz! Ten dom nie jest twoim królestwem!"
Wziął głęboki oddech, tłumiąc złość, jego głos był niski, ale stanowczy.
"Teraz wszyscy do swoich pokoi! Porozmawiamy, gdy się uspokoimy!"
Zapadła cisza.
Klatka piersiowa Johna unosiła się, jego oczy płonęły nienawiścią, gdy wpatrywał się w Olivię.
Nagłym ruchem, jak wściekły lew, ruszył po schodach.
Grzmotliwy huk odbił się echem, gdy John z całej siły trzasnął drzwiami swojej sypialni.
Dźwięk rozbrzmiewał przez pusty salon, długo po tym, jak wszystko ucichło.
Ostatnie Rozdziały
#216 Rozdział 216 Ręka w parze dla wzajemnego sukcesu
Ostatnia Aktualizacja: 12/20/2025#215 Rozdział 215 Rozpoczyna się licytacja
Ostatnia Aktualizacja: 12/18/2025#214 Rozdział 214 Ciepła rodzinna kolacja
Ostatnia Aktualizacja: 12/16/2025#213 Rozdział 213 Silny sojusz
Ostatnia Aktualizacja: 12/14/2025#212 Rozdział 212 Uchwycony ciepły moment
Ostatnia Aktualizacja: 12/12/2025#211 Rozdział 211 Pojednanie gospodarstwa rolnego
Ostatnia Aktualizacja: 12/10/2025#210 Rozdział 210 Nieoczekiwana propozycja
Ostatnia Aktualizacja: 12/8/2025#209 Rozdział 209 Przerażający moment
Ostatnia Aktualizacja: 12/6/2025#208 Rozdział 208 Prawda objawiona
Ostatnia Aktualizacja: 12/4/2025#207 Rozdział 207 Wyjaśnienie transmisji na żywo
Ostatnia Aktualizacja: 12/2/2025
Może Ci się spodobać 😍
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.












