Zakazana Miłość

Zakazana Miłość

Olivia · Zakończone · 211.1k słów

599
Gorące
11.1k
Wyświetlenia
513
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Wszyscy jego przyjaciele myślą, że jestem jego dziewczyną, ale w rzeczywistości jestem jego przyrodnią siostrą!
Grozi mi, żebym nigdy nikomu o tym nie wspominała.
Nigdy nie wyobrażałam sobie, że zacznę coś do niego czuć. To zakazana miłość, tajemnica, której nie można wyjawić...

Rozdział 1

Wieczór był duszno gorący.

Olivia Smith stała przy wejściu do sali bilardowej, ściskając pudełko na lunch. W środku rozbrzmiewały dźwięki stukających bil i śmiech mężczyzn.

Naprawdę nie chciała tam wchodzić, ale błagalny głos matki, Indigo Smith, wciąż dźwięczał jej w uszach po rozmowie telefonicznej.

"Olivia, tylko ten jeden raz, proszę. Twój brat John ma problemy z żołądkiem... Nie pozwól mu być głodnym. Po prostu dostarcz to i wyjdź, dobrze?"

"Proszę, błagam cię. Nasze życie w willi Williamsów nie jest łatwe. Musimy go uszczęśliwić..."

'Utrzymać go szczęśliwym?'

'Traktować wysokiego, silnego mężczyznę, który potrafi o siebie zadbać, jak dziecko?'

Olivia wzięła głęboki oddech i pchnęła ciężkie szklane drzwi.

Natychmiast uderzył ją nieprzyjemny zapach, a ona zmarszczyła brwi.

Oświetlenie było przyćmione, a choć nie było wielu ludzi, miejsce sprawiało wrażenie chaotycznego.

Szybko przeskanowała wzrokiem pomieszczenie, ale nie zobaczyła postaci, której się obawiała – swojego przyrodniego brata, Johna Williamsa.

"Hej, patrzcie! Dziewczyna Johna przyszła!"

Blondyn z papierosem zwisającym z ust zauważył ją pierwszy i krzyknął kpiącym tonem.

Ludzie przy pobliskich stołach bilardowych odwrócili się, ich oczy zatrzymały się na Olivii z powodu jej urody.

Miała małą twarz o gładkiej skórze, ubrana w turkusową sukienkę, która podkreślała jej smukłą sylwetkę.

Słysząc określenie "dziewczyna", twarz Olivii poczerwieniała.

Chciała wyjaśnić, ale przypomniała sobie ostrzeżenie Johna i połknęła słowa.

"Trzymaj buzię na kłódkę, Olivia!"

"Jeśli ktoś dowie się o twojej mamie i moim tacie, obie zostaniecie wyrzucone z willi Williamsów!"

Czując zażenowanie, Olivia usłyszała wyraźny dźwięk uderzenia bili, po którym nastąpiły okrzyki z tylnej części sali.

Instynktownie spojrzała w tamtą stronę.

Wysoki mężczyzna wyprostował się obok stołu bilardowego w rogu.

Miał na sobie czarną koszulkę, właśnie wykonał strzał, trzymając kij z nonszalancją, zrelaksowany uśmiech na twarzy.

"Hej, Olivia, nie bądź nieśmiała. Już cię wcześniej widziałem!"

Blondyn zbliżył się, zapach dymu papierosowego unosił się w powietrzu.

"No dalej, powiedz nam, jak poznałaś Johna? On naprawdę szybko działa!"

Inni dołączyli, sprawiając, że policzki Olivii zapłonęły. Chciała tylko dostarczyć pudełko na lunch i jak najszybciej wyjść.

Wtedy zauważyła, że mężczyzna w rogu patrzy na nią.

"Co się tak wszyscy zbieracie?"

Leniwy, ale mrożący krew w żyłach głos nagle dobiegł od strony drzwi.

Ciało Olivii zesztywniało, serce niemal przestało bić.

John wrócił.

Żując gumę, z rękami w kieszeniach, podszedł powoli, z tym znajomym, cynicznym uśmiechem z nutą groźby, który Olivia znała aż za dobrze.

Na początku nie zauważył Olivii, ale gdy to zrobił, jego spojrzenie stało się lodowate jak sztylety.

Olivia szybko wyszła naprzód, podając pudełko na lunch, jej głos ledwo słyszalny.

"Myślałam, że będziesz sam..."

Głośny huk rozległ się obok jej ucha.

Nie patrząc nawet na pudełko, John machnął ręką gwałtownie!

Pudełko na lunch wypadło z rąk Olivii, rozbijając się o podłogę tuż obok jej stóp. Pokrywka odskoczyła, rozsypując jedzenie i zupę wszędzie, brudząc jej znoszone płócienne buty.

"Kto ci kazał tu przychodzić?" Głos Johna podniósł się, pełen nieukrywanej irytacji i złośliwości. "Ile razy ci mówiłem, żebyś nie pojawiała się przede mną? Nie rozumiesz prostego angielskiego?"

Znajome uczucie strachu ogarnęło Olivię, a wszyscy byli oszołomieni nagłym wybuchem Johna. W martwej ciszy rozległ się dźwięk czyszczonego stołu bilardowego.

Wtedy wysoka postać z rogu wyszła z cienia. Olivia uniosła swoje zapłakane oczy i zobaczyła mężczyznę sprzed chwili, po czym szybko opuściła głowę, zauważając złośliwe spojrzenie Johna.

"John, wystarczy."

Spokojny, ale stanowczy głos Charlesa Greena przerwał napięcie, gdy podszedł bliżej. John znieruchomiał, a potem wydawało się, że coś go niezwykle rozbawiło. Przemoc na jego twarzy zniknęła, zastąpiona niepokojącym uśmiechem, jego spojrzenie przeskakiwało między Charlesem a Olivią.

"Charles, dobrze słyszałem? Wtrącasz się teraz?" Zadrwił, wskazując na Olivię z lekceważącym tonem, jakby rozmawiał o przedmiocie. "Zainteresowany? Pewnie, jest twoja."

Olivia stała nieruchomo, jej twarz była blada. Nie spodziewała się, że popołudniowe starania Indigo zamienią się w śmieci na podłodze. Silne poczucie upokorzenia i gniewu przeważyło nad jej strachem. Nagle uniosła głowę, wpatrując się w zirytowaną twarz Johna, jej głos był ostry.

"John, kim ty myślisz, że jesteś?"

"Mama spędziła całe popołudnie martwiąc się o twój żołądek, przygotowując to jedzenie! Przecięła sobie rękę i nawet nie narzekała!"

"Przybiegłam tu po szkole bez odrobienia lekcji, bo bałam się, że będziesz głodny! Masz w ogóle sumienie?"

Sala bilardowa ucichła. Wszyscy patrzyli zszokowani na zazwyczaj cichą i nieśmiałą Olivię, która teraz odważyła się skonfrontować z notorycznie trudnym Johnem. Nawet sam John był oszołomiony. Nie spodziewał się, że zazwyczaj uległa Olivia będzie walczyć.

Po krzyku Olivia poczuła się wyczerpana. Nagle odwróciła się i wybiegła, znikając w nocy. John patrzył, jak znika, drapiąc się po głowie ze złością, jego szok zastąpiony głębszym gniewem. Miał zamiar wyładować się na zszokowanych przyjaciołach, kiedy spokojny głos Charlesa przerwał.

"John."

John gwałtownie się odwrócił, spotykając głębokie, nieodgadnione oczy Charlesa. Spojrzenie Charlesa zatrzymało się na drzwiach, przez które zniknęła Olivia.

"Co?" Ton Johna pozostał gniewny i niecierpliwy, wciąż zdenerwowany przerwaniem. "Sam widziałeś, dom jest w bałaganie, naprawdę nie mam ochoty przepraszać!"

Założył, że Charles przyszedł go upomnieć. Charles powoli spojrzał na Johna, jego twarz była bez wyrazu.

"Nie ma potrzeby przepraszać."

Zatrzymał się, a potem zapytał wyraźnie w zdezorientowanym i zirytowanym spojrzeniu Johna.

"Powiedz mi tylko, do której szkoły chodzi Olivia?"

Pytanie Charlesa uderzyło jak kamień wrzucony do spokojnej wody.

John gwałtownie odwrócił głowę, jego twarz wciąż wyrażała oznaki irytacji, teraz zmieszane z niedowierzaniem.

"Pytać o nią?"

"Charles, mówisz poważnie?"

Ciężkie spojrzenie Charlesa było utkwione na twarzy Johna. Nie odpowiedział, ale jego wyraz twarzy pokazywał, że nie żartuje.

Grupa wokół Johna natychmiast zaczęła szydzić, a w powietrzu rozbrzmiały gwizdy i dziwne odgłosy.

"Charles ma crusha?"

"Wiedziałem! Ten sposób, w jaki Charles patrzył na Olivię wcześniej, był podejrzany!"

"Nie ma mowy, nigdy nie widziałem, żeby Charles interesował się dziewczyną. Zawsze myślałem, że może być..."

"Zamknijcie się!"

Głowa Johna pulsowała od hałasu. Posłał grupie wściekłe spojrzenie, jego krzyk uciszył ich.

Przeczesując włosy ręką w frustracji, spotkał głębokie, nieczytelne oczy Charlesa, czując przypływ niewytłumaczalnej frustracji.

Znał Charlesa zbyt dobrze. Im spokojniejszy był Charles, tym bardziej przerażający się stawał.

Charles w końcu znów przemówił. "Tylko pytałem."

"Dobrze."

John niemal warknął swoją odpowiedź, jego ton był ostry jak brzytwa.

"Olivia chodzi do naszej szkoły! Celestial University! Zadowolony?"

Zrobił krok do przodu, jego głos był ciężki od ostrzeżenia.

"Charles, bądźmy jasni! Lepiej, żebyś był tylko ciekawy!"

"Olivia jest córką kobiety, którą poślubił mój ojciec. Irytuje mnie samym swoim istnieniem! Jeśli uważasz mnie za przyjaciela, trzymaj się od niej z daleka i nie zawracaj mi głowy!"

Charles nie odpowiedział na wybuch Johna, tylko lekko kiwnął głową.

Jego oczy przesunęły się w stronę drzwi, przez które zniknęła Olivia, coś przelotnego i nieczytelnego błysnęło w jego spojrzeniu.

"Zrozumiałem."

Jego głos pozostał spokojny, gdy odwrócił się i wyszedł, jakby jego wcześniejsze pytanie było jedynie przemyśleniem.

Ale John nie mógł się uspokoić; gniew w nim wrzał.

Cholera, wszyscy chcieli go wkurzyć!

Było po jedenastej, gdy John, cuchnący dymem i alkoholem, otworzył drzwi wejściowe.

Salon był słabo oświetlony przez pojedynczą lampę. Olivia właśnie wychodziła z kuchni z szklanką mleka, cicho kierując się do swojego pokoju, z telefonem w ręku, którego ekran odbijał się na jej beznamiętnej twarzy.

"Stój!"

Głos Johna przeciął ciszę, niski, ale wyraźny.

Olivia nawet się nie zatrzymała, zachowując się, jakby go nie słyszała.

Jej ignorowanie rozpaliło gniew Johna.

Rzucił się naprzód, jego imponująca sylwetka zablokowała jej wejście do pokoju, jego ton był agresywny.

"Olivia! Co to, do cholery, było popołudniu? Krzyczałaś na mnie przed wszystkimi? Kim ty myślisz, że jesteś?"

Olivia w końcu na niego spojrzała.

Jej zazwyczaj nieśmiałe oczy były teraz zimne i ostre, jak lód.

Odbijały słabe światło i wściekłą, skrzywioną twarz Johna.

Nie było tam strachu, tylko dziwny, przenikliwy spokój, którego John nie rozpoznawał.

"Ja? Zwariowana?"

Jej głos był niski, ale wyraźny, niosący chłodną determinację.

"John, tylko dlatego, że mieszkam w twoim domu, muszę zachowywać się jak pies, żebrać o resztki, nadstawiać drugi policzek, gdy dostaję w twarz?"

"Moja mama i twój tata są legalnie małżeństwem!"

John na chwilę osłupiał od jej słów i spojrzenia, potem jego gniew rozgorzał jeszcze bardziej.

"Nie wciskaj mi tego kitu! Jeśli mieszkasz pod cudzym dachem, powinnaś się tak zachowywać!"

Olivia wydała cichy, drwiący śmiech, dźwięk przypominał igły.

"Nie martw się, nie będziesz musiał mnie wyrzucać. W przyszły poniedziałek zaczynam pracę w nowej kwiaciarni koło szkoły."

"Zarobię swoje własne pieniądze i jak tylko będę miała wystarczająco, wyprowadzę się."

"Nie jestem jak ty, polegający na pieniądzach i domu taty, udając twardziela, niczym te bezużyteczne bogate dzieciaki na zewnątrz!"

"Powtórz to jeszcze raz!"

John wycelował palec w Olivię, żyły pulsowały na jego czole, a głos był zachrypnięty z wściekłości.

"Dość!"

Ostry głos nagle przeciął napięcie.

Matka Olivii, Indigo, pośpiesznie zbiegła po schodach, jej twarz pełna zmartwienia i strachu.

Nawet nie spojrzała na Olivię, pędząc prosto do Johna, wyciągając do niego rękę, jej głos drżał.

"John! John! Nie bądź zły! Olivia nie wie, co mówi; ona po prostu gada bzdury!"

Klepała Johna po plecach gorączkowo, jakby uspokajała przestraszone dziecko.

"Przepraszam w jej imieniu! Proszę, uspokój się!"

Prawie równocześnie ojciec Johna, Theo Williams, wyłonił się ze swojego gabinetu, jego twarz była ciemna.

Jego surowe spojrzenie przesunęło się po napiętej scenie, w końcu zatrzymując się na Johnie z niepodważalnym autorytetem.

"John! Opuść rękę! Co ty sobie wyobrażasz? Przeproś Olivię!"

"Przeprosić?"

John strząsnął rękę Indigo, jak zapalony lont gotowy do eksplozji. Wskazał na Olivię, krzycząc na Theo.

"Tato! Spójrz na nią! To ona zaczęła!"

"Dopóki tu jest, nigdy nie zaznam spokoju!"

Jego przekrwione oczy wpatrywały się w Olivię, każde słowo ociekało nienawiścią i ostatecznością.

"Dobrze! Myślisz, że jesteś twarda? Chcesz być niezależna? To wynoś się!"

"Rzuć szkołę! Opuść ten dom! Zniknij mi z oczu! Nigdy więcej nie chcę widzieć twojej twarzy!"

Słowa uderzyły Olivię jak młot.

Zachwiała się, patrząc na pełną nienawiści twarz Johna z niedowierzaniem.

Indigo zbladła, chcąc coś powiedzieć, ale nie mogła, instynktownie sięgając ponownie po ramię Johna.

"Rzucić szkołę?"

Głos Olivii był lodowaty, ostry z nutą desperacji.

"John, kim ty myślisz, że jesteś? Myślisz, że możesz tak po prostu kogoś wyrzucić?"

Zwróciła się do Indigo, jej oczy pełne rozczarowania i smutku.

"Mamo, słyszałaś to? To jest osoba, z którą kazałaś mi 'dogadać się'!"

"To jest to 'dobre życie', do którego miałam się dostosować!"

"Wszyscy, zamknąć się!"

Theo uderzył ręką w stół, głośny huk sprawił, że żyrandol zadrżał.

Jego klatka piersiowa unosiła się ze złości, oczy ostre, gdy przyglądał się chaotycznej scenie.

"John! Powiedz 'rzuć szkołę' jeszcze raz! Ten dom nie jest twoim królestwem!"

Wziął głęboki oddech, tłumiąc złość, jego głos był niski, ale stanowczy.

"Teraz wszyscy do swoich pokoi! Porozmawiamy, gdy się uspokoimy!"

Zapadła cisza.

Klatka piersiowa Johna unosiła się, jego oczy płonęły nienawiścią, gdy wpatrywał się w Olivię.

Nagłym ruchem, jak wściekły lew, ruszył po schodach.

Grzmotliwy huk odbił się echem, gdy John z całej siły trzasnął drzwiami swojej sypialni.

Dźwięk rozbrzmiewał przez pusty salon, długo po tym, jak wszystko ucichło.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Zemsta Opuszczonej Luny

Zemsta Opuszczonej Luny

328.3k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
– Jakie to troskliwe.

– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.

– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.

– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…

Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.

Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.

Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.

Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

37.4k Wyświetlenia · W trakcie · ranatalashier
— Rozpierdolę cię, zniszczę cię tak samo, jak twój ojciec zniszczył mojego.

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

64.6k Wyświetlenia · Zakończone · chalista saqila
„Potrzebuję męża w trzy dni, albo stracę wszystko”.

Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,

Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.

Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.

Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.

Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Związana Kontraktem z Alfą

Związana Kontraktem z Alfą

933.4k Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Moje idealne życie rozpadło się w jednym uderzeniu serca.
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

1m Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Ludzka Małżonka Alfy

Ludzka Małżonka Alfy

26.7k Wyświetlenia · Zakończone · Heidi galea
Jestem już mężatką, ale samotny ojciec Alfa powiedział, że jestem jego partnerką

Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.

Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.

Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.

A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.

„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.

Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.

„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera

Po Romansie: W Ramionach Miliardera

997.4k Wyświetlenia · W trakcie · Louisa
Od pierwszego zauroczenia do przysięgi małżeńskiej, George Capulet i ja byliśmy nierozłączni. Ale w naszym siódmym roku małżeństwa, on zaczął romansować ze swoją sekretarką.

W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...

Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.

George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.

Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"

Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.

Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.

"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"

George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"

"Obawiam się, że to niemożliwe."

Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

1.9m Wyświetlenia · W trakcie · Harper Rivers
Zakochać się w bracie mojego chłopaka z Marynarki.

"Co jest ze mną nie tak?

Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?

To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.

To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.

Przyzwyczaję się.

Muszę.

To brat mojego chłopaka.

To rodzina Tylera.

Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.

**

Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.

Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.

Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.

Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.

**

Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.

Rozpieszczonych.

Delikatnych.

A jednak—

Jednak.

Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.

Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.

Nie powinno mnie to obchodzić.

Nie obchodzi mnie to.

To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.

To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.

Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.

Szczególnie nie jej.

Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.

Ona nie jest moim problemem.

I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.

Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.2m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Adoptowany Grzech

Adoptowany Grzech

245.8k Wyświetlenia · Zakończone · Lin Daniels
!!!UWAGA. TO DRAMAT OSADZONY W ŚRODOWISKU STUDENCKIM, ALE PAMIĘTAJ, ŻE WSZYSTKIE MOJE HISTORIE SĄ ODROBINĘ MROCZNE, A POSTACI BYWAJĄ CZASEM MORALNIE DWUZNACZNE. CZYTAJ DALEJ, JEŚLI MASZ OCHOTĘ NA COŚ GORĄCEGO, ALE TEŻ SŁODKIEGO!!! Dostanie się na jeden z najbardziej prestiżowych uniwersytetów w kraju to spełnienie marzeń, zwłaszcza że mój przyszywany brat już tam jest i jest wschodzącą gwiazdą futbolu.
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Gra Przeznaczenia

Gra Przeznaczenia

1.9m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
Wilczyca Amie jeszcze się nie ujawniła. Ale kogo to obchodzi? Ma dobrą watahę, najlepszych przyjaciół i rodzinę, która ją kocha. Wszyscy, włącznie z Alfą, mówią jej, że jest idealna taka, jaka jest. Aż do momentu, gdy znajduje swojego partnera, a on ją odrzuca. Załamana Amie ucieka od wszystkiego i zaczyna od nowa. Żadnych wilkołaków, żadnych watah.

Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.

Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.

Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

26.1k Wyświetlenia · W trakcie · Daniella AGUOCHA
Elena Walsh okazuje się prawdziwą dziedziczką jednej z najbogatszych rodzin w Mayfield.
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.

Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.

Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.

Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.

Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.

Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.