
Zakazane Pragnienia
M C · Zakończone · 152.7k słów
Wstęp
Skinęłam głową jeszcze raz i podeszłam do nich. Zaczęłam od Ziona. Wyskoczył jak fontanna, gdy przejechałam po nim ręką. "Ooo!" powiedziałam do siebie. Starałam się go nie dotykać bezpośrednio, gdy go namydlałam, ale wtedy musiał powiedzieć: "Użyj rąk. Możesz mnie dotknąć." Cóż, skoro już jestem w piekle, mogę się trochę zabawić. Wtedy przeszła mi przez głowę złowroga myśl.
Zaczęłam go pieścić. Usłyszałam, jak jęczy.
Sophie Deltoro była nieśmiałą, niewinną, introwertyczną nastolatką, która myślała, że jest niewidzialna. Prowadziła bezpieczne, nudne życie z trzema ochronnymi braćmi. Potem zostaje porwana przez Króla Mafii Ameryk i jego dwóch synów. Wszyscy trzej planują ją dzielić, zdobyć i zdominować.
Zostaje wciągnięta w ich świat grzechu i przemocy, zmuszona do zakazanego związku i wysłana do szkoły, która zachęca i oklaskuje sadystyczne seksualne przyjemności jej oprawców. Nikomu nie można ufać. Świat, który Sophie myślała, że zna, nigdy nie istniał. Czy dobrowolnie podda się swoim najgłębszym fantazjom, czy pozwoli, by ciemność ją pochłonęła i pogrzebała? Wszyscy wokół niej mają tajemnice, a Sophie wydaje się być ich centrum. Szkoda, że jest Zakazanym Pragnieniem.
Rozdział 1
TO JEST MROCZNY ROMANS MAFIJNY, REVERSE-HAREM. UWAGA DLA CZYTELNIKA. Rozdziały zawierają treści przeznaczone dla dojrzałych odbiorców, w tym, ale nie tylko, graficzną przemoc, gore, krew, nadużycia, napaści, tortury, działalność przestępczą, męską dominację, wulgarne języki, wyraźne sceny seksualne, hard-core BDSM i inne fetysze, wymuszone relacje, problemy psychologiczne oraz tematy/tabu fantazje. Te wyzwalacze są obecne przez całą książkę. To jest twoje jedyne ostrzeżenie. Zachowaj negatywne myśli i komentarze dla siebie. Pamiętaj, że to jest fikcja literacka. Mam nadzieję, że spodoba ci się ta historia.
Szkoła. Szkoła powinna być bezpiecznym miejscem. Liceum w tym przypadku. Wychwalane przedszkole dla dojrzewających nastolatków, które rodzice wysyłają, aby były chronione i opiekowane, gdy oni są w pracy.
Dzieci powinny chodzić do szkoły i uczyć się równań matematycznych, które nie mają absolutnie żadnej wartości w codziennym życiu; uczyć się tablicy okresowej i równań chemicznych, bo znowu, większość ludzi nie potrzebuje tego wiedzieć; czytać te same pięć „klasycznych” powieści co roku, aby móc je wyrecytować na pamięć do momentu ukończenia szkoły, bo nie daj Boże, żebyśmy mogli czytać coś ekscytującego, aktualnego czy interesującego. Szkoła ma być bezpiecznym, nudnym miejscem.
Oprócz podstawowych fundamentów edukacji, można odkrywać sztukę, muzykę, komputery i różne zajęcia zdrowotne. Przeklęty kurs WF to edukacyjna instytucja zatwierdzonej przez rząd tortury. Nawet prywatne szkoły koncentrują się na zrównoważonym programie nauczania. Istnieje mnóstwo sportów, klubów, zajęć pozalekcyjnych i wydarzeń społecznych, które pochłaniają twoją duszę i smażą twoje komórki mózgowe.
Ćwiczysz alarmy przeciwpożarowe i tornadowe, a nawet masz procedury na wypadek intruzów. I gwarantuję, że każdy uczeń ignoruje te instrukcje co roku. Bo nigdy nie myślisz, że to może ci się przytrafić. Idziesz do szkoły myśląc, że nie ma mowy, żeby jakiś psychopata wszedł do twojej szkoły i zaczął strzelać, albo że tornado przyjdzie i zniszczy szkołę w środku dnia. To się zdarza, ale nigdy nie myślisz, że może ci się to przytrafić, bo szkoła powinna być bezpieczna.
Okej, a co jeśli zamiast psychopaty czy dwóch z karabinami szturmującymi twoją szkołę, wchodzi dosłownie pieprzona armia z bronią? Ale nie strzelają. Nie, to byłoby za łatwe. Co mogłoby tak desperacko chcieć stu umięśnionych, bosko wyrzeźbionych, uzbrojonych ninja-mężczyzn w dobrze znanej elitarnej prywatnej szkole średniej? Przyszli z bronią na misję i byli gotowi zniszczyć całą szkołę dla tego. Szukali czegoś. A raczej kogoś. Tym kimś byłam ja. Nazywam się Sophie Deltoro, to jest moja historia.
Szkoła powinna być bezpiecznym miejscem. Gówno prawda!
————————-
Sophie
„Miłego dnia, mała” powiedział mój starszy brat Caleb, gdy ujął moją twarz. Uśmiechnęliśmy się do siebie słodko, a potem pocałował mnie w czoło, zanim wyszedł za drzwi. Siedziałam przy kuchennym blacie na moim zwykłym stołku barowym, delektując się naleśnikami z kawałkami czekolady, które moi bracia przygotowali mi na śniadanie.
„Zobaczymy się wieczorem. Pomyśl, gdzie chcesz iść na kolację. Gdziekolwiek chcesz, solenizantko!” powiedział mój brat Kevin, również całując mnie w czoło, a potem wyszedł z domu, by dogonić swojego bliźniaka Caleba.
Mój najstarszy brat Zach czytał gazetę, popijając kawę przy kuchennym stole za mną. Skończyłam śniadanie i włożyłam naczynia do zlewu.
„Gotowa do wyjścia, kochanie?” zapytał Zach, składając gazetę na stole. Skinęłam głową i pobiegłam po torbę do mojego księżniczkowego pokoju. Tak, to był dosłownie różowy, koronkowy pokój księżniczki ze wszystkimi dodatkami. Miałam go od piątego roku życia i nigdy go nie zmieniłam, mimo że miałam osiemnaście lat. Dziś właściwie.
Zach wziął moją torbę, gdy wróciłam do kuchni, i złapał swoje klucze, gdy wychodziliśmy do garażu. Jego elegancki, wiśniowy kabriolet z opuszczonym już dachem zapikał, gdy odblokował drzwi. Umieścił moją torbę na tylnym siedzeniu za mną i wkrótce ruszyliśmy do mojej szkoły, Akademii Przygotowawczej św. Andrzeja dla Uzdolnionych Umysłów. Chociaż, jeśli spotkałbyś całą drużynę futbolową i połowę cheerleaderek, słowo „uzdolnione” nie miałoby zastosowania. Szczerze mówiąc, większość uczniów była po prostu bogata, a nie mądra.
Mieszkałam z moimi trzema starszymi braćmi. Zach jest starszy ode mnie o osiemnaście lat, a bliźniacy o trzynaście. Byłam niespodziewanym, późnym dzieckiem, więc od urodzenia byłam zawsze księżniczką. Kiedy miałam dwa lata, moi rodzice zmarli. Moi bracia nigdy o tym nie rozmawiają, więc nie wiem dokładnie, co się stało. Ale mój brat miał już wtedy osiemnaście lat, więc przejął opiekę nade mną i moimi braćmi. Kiedy moi bliźniacy osiągnęli pełnoletność, również stali się moimi opiekunami i od tego czasu jesteśmy tylko my czworo. Oni są moimi rodzicami i braćmi. Są moim wszystkim.
Zach pocałował mnie w policzek i życzył mi miłego dnia, jak robił to codziennie, kiedy odwoził mnie do szkoły, zanim odjechał. Weszłam do SAFE, ogromnego, trzypiętrowego budynku w stylu francuskiego château, razem z pozostałymi sześciuset bogatymi dzieciakami, kiedy zabrzmiał pierwszy dzwonek.
Dzień był nudny jak zwykle. Nie miałam żadnych bliskich przyjaciół. Wolałam trzymać się na uboczu. Chciałam mieć dobre oceny, żeby dostać się na Harvard, tak jak moi bracia. Teraz siedzę na angielskim, to trzecia lekcja, a nauczycielka, miła młoda kobieta, pani Taylor, ciągle mówi o teorii kolorów w "Makbecie". Już zrobiłam wszystkie zadania na ten tydzień, więc odpływałam myślami, co często mi się zdarza. Ta szkoła jest bezpieczna i nudna. Tak, jak lubię. Wtapiałam się w ściany i nikt nigdy nie zwracał na mnie uwagi. Nagle w sali zaczyna wyć głośna, przeraźliwa syrena. To nie alarm przeciwpożarowy, ale bardziej złowieszczy dźwięk. To był alarm intruza.
Dzieciaki zaczynają panikować. Nauczycielka natychmiast zaczyna wydawać polecenia. Zamyka drzwi i blokuje je dwoma zamkami bezpieczeństwa. Wyłącza światło i idzie w stronę okien. Trzy dziewczyny, w tym ja, podchodzą do okien, żeby zasłonić zasłony. Jesteśmy po stronie głównego budynku, a okna wychodzą na główne wejście do szkoły. Wszyscy zamarliśmy, gdy zobaczyliśmy co najmniej 30 dużych, eleganckich, czarnych SUV-ów zaparkowanych na zewnątrz, niektóre na trawniku, inne blokujące inne samochody. Z samochodów wysiadali wielcy, muskularni mężczyźni, wszyscy ubrani w czarne garnitury, okulary przeciwsłoneczne, a w rękach trzymali broń.
Jedna z dziewczyn, Candice, zaczyna krzyczeć. Yolanda, która była obok mnie, zaczyna płakać. Ja zamarłam. Szkoła miała być bezpieczna. Większość klasy podbiega do okien, mimo protestów nauczycielki i wszyscy patrzą na siły militarne, które przemieszczają się po kampusie.
Nauczycielka szybko zamyka rolety i wydaje polecenia, że wszyscy muszą przejść do rogu i postępować zgodnie z procedurami. Byliśmy bezpieczni i musieliśmy zachować ciszę. Bezpieczni. To słowo miało być pocieszające.
Więc właśnie to zrobiliśmy. Wszyscy schowaliśmy się pod stołami, wstrzymując oddech, czekając na sygnał, że jest bezpiecznie. Klasy są dźwiękoszczelne, więc nie słyszeliśmy niczego oprócz odległych krzyków z zewnątrz. Na szczęście byliśmy na trzecim piętrze, więc szanse, że tu przyjdą, były małe, prawda? Źle.
Stało się coś niewyobrażalnego. Interkom włączył się i bardzo szorstki, tajemniczy i wręcz przerażający głos zabrzmiał przez głośnik. To nie był nasz wesoły dyrektor. „Sophie Deltoro, proszę przyjść do biura. Masz dwie minuty. Sophie Deltoro do biura.” Głos był potężny, nawet przez trzeszczący archaiczny system głośników, wymagał szacunku.
Jestem pewna, że moje serce zaczęło bić jak oszalałe. Zauważyłam, że wielu moich kolegów z klasy patrzy na mnie, większość z przerażeniem, niektórzy z wściekłością. Skuliłam się w sobie. Nie chciałam iść. Kimkolwiek byli ci ludzie, przyszli po mnie.
Nauczycielka szybko szepnęła moje imię i dała znak, żebym do niej podeszła. Niechętnie zrobiłam to, co kazała, próbując zmusić moje drżące nogi do szybszego ruchu. Kiedy do niej dotarłam, myślałam, że będzie mnie eskortować z sali. Byłam natychmiastowo odczuwając ulgę, kiedy wzięła mnie za rękę i wsadziła pod swoje biurko, a sama usiadła przed nim.
Cisza. Było bardzo niewygodnie. Ale kiedy zaczęliśmy się już trochę rozluźniać, rozległo się głośne pukanie do drzwi i klamka gwałtownie się poruszyła. „Otwórz drzwi, Sophie. TERAZ!”
Cholera!
Ostatnie Rozdziały
#106 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2025#105 Rozdział 105: TAK
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2025#104 Rozdział 104: Niespodzianka
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2025#103 Rozdział 103: Przebaczenie jest mocą
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2025#102 Rozdział 102: Gala dla dzieci, część II
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2025#101 101 - Gala dla dzieci
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2025#100 Rozdział 100: Randka z tatusiem
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2025#99 Rozdział 99: Partia jak Rzymianie
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2025#98 Rozdział 98: Towarzystwo, część II
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2025#97 Rozdział 97: Towarzystwo, część I
Ostatnia Aktualizacja: 4/24/2025
Może Ci się spodobać 😍
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.












