
Zakochana w Moim Porywaczu
C.M Curtis · W trakcie · 163.9k słów
Wstęp
Kiedy Sandra poślubiła Ryana, myślała, że poślubiła swojego bohatera. Młodego, obiecującego detektywa policyjnego, który piął się w górę. Nie minęło dużo czasu, zanim zdała sobie sprawę, że się myliła. Narcystyczny, agresywny mężczyzna z poparciem miasta i departamentu policji. Była uwięziona. Zamknięta w klatce. Aż do nocy, kiedy miała swoje comiesięczne wyjście do kina z przyjaciółkami, na które jej pozwalano. Żonami innych detektywów. Zobaczyła jego oczy, gdy opierał się o ścianę. Lekki błysk rozpoznania, gdy przechodziła obok niego. Potem wszystko zgasło.
Rozdział 1
Sandra
Spojrzałam w lustro, delikatnie nakładając korektor na oko, aby ukryć zielonkawo-brązowe przebarwienie starego siniaka. Klucz do miasta dla największego potwora, nie mogłam zwolnić myśli, ale coraz lepiej kontrolowałam swoje usta. Minął tydzień albo więcej, odkąd doprowadziłam go do takiego stanu, że podniósł na mnie rękę. Pani Detektyw Ryan Burd, jak nazywał mnie departament, Bezimienna. Spojrzałam uważnie w lustro, aby upewnić się, że nie będę musiała prowadzić żadnych niezręcznych rozmów typu "jestem niezdarna". Powoli wstałam. Moje włosy opadły na ramiona. Chciałam je ściąć, ale on na to nie pozwalał. Powiedział, że gdyby chciał umawiać się z mężczyzną, to by się z nim ożenił. W myślach zaśmiałam się na myśl o geju Ryanie i zaczęłam rozczesywać swoje splątane włosy. Wpatrywałam się w swoją twarz w lustrze. Delikatny cień do powiek, trochę eyelinera i błyszczyk. Mam nadzieję, że to uspokoi jego niepewność. Moje czarne włosy wydawały się ciemniejsze na tle bladej skóry. Miałam więcej siniaków na ramieniu, ale wiedziałam, że mogę je zakryć szalem pasującym do sukienki. Opuściłam ręce, aby upewnić się, że sukienka ma odpowiednią długość. Spojrzałam jeszcze raz w lustro. Moje zimne, szare oczy były zamglone. Otrząsnęłam się z tego i wyszłam z łazienki.
"Wyglądasz jak dziwka!" Podskoczyłam, słysząc jego głos na korytarzu. Czy on mnie w ogóle widział? Dupek pomyślałam. Nie odpowiedziałam, idąc do szafy po szal. Niebieski sweter, który kupił mi ostatnim razem, pasował i ładnie zakrywał siniaki. Wsunęłam go na siebie, chwyciłam baleriny i ruszyłam do drzwi. Zawahałam się przed zejściem po schodach. Nie chciałam świętować tego człowieka. Potwora, którego poślubiłam. Tak bardzo go kochałam w dniu naszego ślubu. Wciąż nie mogłam zrozumieć, co się z nim stało. Wzięłam głęboki oddech i spojrzałam wzdłuż korytarza. Tyle szczęśliwych zdjęć. Ślub był piękny, moja sukienka była biała, jak tradycyjna suknia ślubna. Uśmiechaliśmy się do zdjęć przed przyjaciółmi. To był jeden z najszczęśliwszych dni, odkąd go poznałam. Podróż poślubna była romantyczna. Ryan miał wino, ja nie mogłam, bo powiedział, że chce mnie zapłodnić. Powiedział, że wino by to uniemożliwiło. Chciałam mieć dziecko. Mieć szczęśliwą małą rodzinę. To był piękny czas dla nas, nawet jeśli nie zaszłam w ciążę. Wydawało się idealnie. Aż do dnia, kiedy awansował na detektywa. Tak szybko się zmienił po tym. Pamiętam, jak pomagałam mu zawiązać krawat. Był tego dnia sfrustrowany mną i nie rozumiałam dlaczego. Kiedy pojawiły się oskarżenia, byłam tak zdezorientowana. Nigdy nikogo nie zdradziłam. Groźby były szalone i przerażające, myślałam, że na pewno tylko dramatyzuje. Wszystko potem to zamazane wspomnienie. Uczucie pieczenia na twarzy, upadek na podłogę. Utrata tchu. Uczucie, gdy podnosił mnie, trzymał przy sobie i wciskał język w moje usta. Płacz w łazience. Przeprosiny i prezenty następnego ranka. Obietnica, że nigdy więcej mnie tak nie potraktuje. To było tak dawno temu. Z czasem było coraz gorzej. Chociaż wciąż dostaję jakieś prezenty, obietnice dawno zniknęły.
"Czemu tak długo ci to zajęło? Nie wysiliłaś się z przygotowaniem" Spojrzał na mnie od góry do dołu. "Przepraszam, Ry, już jestem gotowa." Chwycił klucze i wyszedł za drzwi. Wciągnęłam baleriny i chwyciłam torebkę, idąc za nim. "Kiedy zapytają mnie, dlaczego się spóźniłem, myślisz, że powinienem powiedzieć im, że moja żona to idiotka?" Zaśmiał się. Myślał, że jest komikiem. "Powiedz im, co chcesz" odparłam, natychmiast tego żałując. Sięgnął i mocno chwycił moje udo. "Ktoś tu jest dziś zbyt pyskata" spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Nie w sposób, w jaki uśmiechasz się do kogoś, kogo kochasz. W sposób, w jaki seryjny morderca uśmiecha się do swojej następnej ofiary w horrorze. "Nie pyskata. Przepraszam, Ry" uśmiechnęłam się uprzejmie, odmawiając reakcji. Rozważałam wytatuowanie tego na czole. PRZEPRASZAM, RY. Wszystko wielkimi literami. Zatrzymał się przed budynkiem bankietowym i w końcu puścił moje udo. Wysiadł z pojazdu i patrzył, jak portier pomaga mi wysiąść. Byłam pewna, że moja twarz była czerwona, a oczy znów zamglone. Nikt tego nie zauważył. Bezimienna.
Gdy wszedł do środka, obserwowałam go, uśmiechającego się i ściskającego dłonie. Urokliwy. Myślałam, że zaraz zwymiotuję. Jego kapitan podszedł do mnie i ujął moją dłoń. "Pani Burd, jak miło panią widzieć," powiedział miękko, zbliżając moją dłoń do swoich ust. "Dzień dobry, proszę pana, jak się ma Carol?" Tak naprawdę nie obchodziło mnie, jak się ma Carol. "Ma się świetnie, moja piękna żona jest właśnie w jadalni," odpowiedział mimo to. "Hej Ryan, chyba pójdę przywitać się z Carol," powiedziałam bardziej jako pytanie. Skinął głową i kontynuował swoje powitania z wielbicielami. Chciałam tylko od niego uciec. Przeszłam do jadalni i rozejrzałam się. Wiele twarzy, które znałam, siedziało przy różnych stołach przykrytych białymi obrusami. Carol zauważyła mnie i machała, zapraszając do siebie... "Och Sandra, ta sukienka wygląda na tobie pięknie," powiedziała, chwytając mnie za ramię, aby zaprowadzić mnie do stołu. Była całkiem miła. Starsza kobieta z jaskrawoczerwonymi ustami i narysowanymi brwiami. Jedna z tych pań, które pamiętasz z kościoła, oferujących miętówkę. Rozmawiałyśmy przez kilka minut, zanim dołączyli do nas mężczyźni. Na twarzy Carol pojawił się szeroki uśmiech, gdy jej mąż podszedł do niej. "Witaj przystojniaku" Pocałował ją w policzek i usiadł. Ryan również podszedł do stołu, pocałował mnie w policzek i usiadł. Rozmowa była delikatna, czekając na posiłek. Pogoda, sport i rozmowy o pracy. Konferansjer zaczął testować mikrofon, a wszyscy zamilkli. "Witam wszystkich, cieszę się, że mogliście przyjść. Cieszę się, że możemy tu być, aby świętować niezwykłego człowieka w naszym wydziale policji, człowieka, który walczy z przestępczością w mieście i kładzie ją na kolana." Zrobił pauzę. Próbowałam słuchać, ale jego słowa mnie obrzydzały. Zapatrzyłam się i zauważyłam bardzo ciemne oczy nieznajomego, który na mnie patrzył. Kelner, czy coś w tym stylu. Patrzyłam na niego przez chwilę. Coś w nim mnie ekscytowało. Czułam, jak moje tętno przyspiesza, im dłużej na niego patrzyłam. Dlaczego wydaje mi się taki znajomy? Skąd go znam?
Kiedy Ryan wstał, prawie podskoczyłam, gdy wszyscy zaczęli klaskać. Wybudziłam się z transu i również zaczęłam klaskać, udając największy dumny uśmiech, jaki mogłam. Kiedy wszedł na scenę, wszyscy usiedli. Mężczyzna wręczył mu tabliczkę z kluczem i sam usiadł. "Witajcie przyjaciele, współpracownicy i moja piękna żono Sandro" Uśmiechnęłam się słodko, wiedząc, że teraz uwaga jest na mnie. Kontynuował "To miasto było moim domem przez większość mojego życia. To dla mnie zaszczyt dbać o jego bezpieczeństwo i usuwać zagrożenia z ulic. Nie mógłbym tego zrobić bez moich wspaniałych braci i kapitana. Jestem zaszczycony, że mogę przyjąć ten klucz i tabliczkę, ale muszę powiedzieć, że po prostu wykonuję swoją pracę." Sala wybuchła. Gwizdy, oklaski i uderzenia w stoły. Nie mogłam się powstrzymać od myśli, że to było zbyt głośne. Sprawiło, że podskoczyłam i bolały mnie uszy. Kiedy złapałam wzrok Ryana, entuzjastycznie klaskałam. Zastanawiałam się, jak on to robi. Uśmiecha się do mnie tak słodko. Powinien dostać Oscara. Wrócił do naszego stołu, uśmiechając się i ściskając dłonie ludziom, mijając ich, aż w końcu usiadł obok mnie. Podano smaczny obiad i wszyscy zaczęliśmy jeść. Doceniłam ciszę. "Obiad był wspaniały" uśmiechnęłam się do jednej z kelnerek. "Przekażę to szefowi kuchni." Uśmiechnęła się z powrotem. "Czy chciałaby pani zatańczyć, pani Burd?" kapitan był już trochę podchmielony i ożywiony w tym momencie. Spojrzałam na Ryana, a on ponownie skinął głową na znak aprobaty. Kapitan praktycznie zaciągnął mnie na parkiet. Zawsze był dla mnie miły. Pulchny starszy mężczyzna z początkiem łysiny. Zawsze zauważałam miękkość w jego oczach. Ryan mówił mi, że potrafi być surowy, kiedy trzeba. Przypuszczam, że dlatego był kapitanem. Zaczął wirować i poruszać się w sposób, w jaki nikt nie powinien, ale starałam się nadążyć. Miałam do niego pewną sympatię.
Piosenka się skończyła i szybko zastąpiła ją wolna melodia. Poczułam szarpnięcie za ramię i odwróciłam się, widząc Ryana uśmiechającego się do mnie. "Witaj żono, czy mogę prosić do tańca?" Nagle zaparło mi dech, ale uśmiechnęłam się i powiedziałam, "Oczywiście". Tańcząc, patrzył mi głęboko w oczy. "Kocham cię, Sandy, wiesz... Nie mógłbym bez ciebie żyć... i nie będę" wykorzystując tę okazję, aby ponownie mi powiedzieć, że nie mogę odejść. "Ja też cię kocham, Ryan."
Ostatnie Rozdziały
#129 Zamek Smoków
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#128 Drogi Ojcze
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#127 Cienie
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#126 Witaj, synu
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#125 Dwa dni
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#124 Smok
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#123 Opowieści
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#122 Smok
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#121 Impuls
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026#120 Ojciec
Ostatnia Aktualizacja: 3/16/2026
Może Ci się spodobać 😍
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?












