
Zdobyta przez Bliźniaczych Alf Mojego Najlepszego Przyjaciela
Vivian Brooks · Zakończone · 301.7k słów
Wstęp
Casper odsuwa się, a w jego oczach płonie ogień. —Powiedz nam, Elowen. Kurwa, powiedz to.
Ściskam ich mocniej, głaszcząc w tym samym rytmie. —Robię się mokra jak cholera od samej myśli o was… o was dwóch.
Cassian warczy, a kciukiem rozsmarowuje ślinę na moich wilgotnych wargach. —To nasza brudna dziewczynka. —Odwraca mnie na czworaki, uwięzioną między nimi.
Elowen Hartley, pomijana córka Bety z Thornwood Pack, ucieka przed przemocowym byłym, Drake’iem, po tym jak ten publicznie zdradza ją w barze. Szukając najlepszej przyjaciółki, Cindy, wpada prosto na jej braci bliźniaków: porywczego obrońcę Caspera i opanowanego kierowcę wyścigowego Cassiana — przyszłych Alf, którzy obaj roszczą sobie do niej prawa.
Drake nie odpuszcza, trzymając ją w szachu kompromitującymi zdjęciami i urazą. Matka Elowen potajemnie przyrzekła ją jemu. Elowen, niepokorna, pozwala obu bliźniakom ją naznaczyć, tworząc rzadką podwójną więź, która wstrząsa stadem.
Gdy rozpalają się polityczne intrygi, a tajemnicze dziedzictwo Elowen budzi uśpioną moc, miłość bliźniaków zostaje poddana śmiertelnej próbie: ochronić ją czy roztrzaskać wszystko?
Rozdział 1
Punkt widzenia Elowen
Przetarłam blat baru w The Red Wolf, czując, jak pot spływa mi po karku. Tego wieczoru od miejsca bił żar. Wieczór panieński Cindy wypełnił lokal po brzegi. Jako jej najlepsza przyjaciółka musiałam błyszczeć. Ale byłam też tutaj tylko kelnerką na pół etatu. Moje życie to bałagan pełen ról, ciągłe żonglowanie tym, kim powinnam być.
Casper i Cindy byli dziećmi Alfy z Thornwood Pack. Ja byłam Elowen Hartley, przyjaciółką Cindy na dobre i na złe. Casper miał też bliźniaka, Cassiana. Wszyscy oni mieli władzę i przywileje. A ja? Córka Bety, zawsze pomijana. Mimo to ten bar bywał czasem moją ucieczką.
Casper wszedł z zaplecza pewnym krokiem. Serce walnęło mi mocno. Te bursztynowe oczy przeszyły mnie na wskroś. Blizna nad prawą brwią od razu przyciągała uwagę. Rudobrązowe włosy lśniły w neonowym świetle. Uczepiły się go dwie wilczyce. Od razu znienawidziłam ich chichoty. Koszula opinała mu szeroką klatkę piersiową. Każdy mięsień napinał się, kiedy się poruszał. Pod skórą zapłonął mi ogień. Boże, czemu akurat on?
— Wszystko gotowe, mały wilczku? — zapytał.
Jego głos przeciął hałas. Niski, chropowaty i niebezpieczny. Żołądek wywrócił mi się do góry nogami. Pochylił się bliżej nad barem. Jego zapach — sosna i dym — uderzył we mnie z całą siłą. Musiałam chwycić się blatu, żeby ustać prosto.
— Tak, szefie. Wszystko gra! — zapiszczałam.
Brzmiałam tak cholernie żałośnie. Ugh, dlaczego ja?
Wtedy wszedł Drake Reid, mój chłopak. Podszedł prosto do mnie. Mocno przycisnął usta do mojego policzka.
— Ruchliwy wieczór, mój mały wilczy szczeniaczku? — wymruczał.
Poczułam na nas czyjś wzrok. Spojrzenie Caspera paliło mnie z loży VIP. Drgnęła mu szczęka, usta zacisnęły się w cienką linię. Nie spodobał mu się ten pocałunek. Ani trochę. Jego dłoń zacisnęła się na poręczy. Kostki zbielały.
— Po prostu zwykła zmiana — odpowiedziałam, starając się, by głos mi nie zadrżał. — Nic specjalnego nie planuję.
Zanim Drake zdążył powiedzieć coś więcej, Cindy wpadła do nas i złapała mnie za ramię.
— Chodź, mała! Przerwa! — zawołała.
Niemal popchnęła mnie w stronę pokoju socjalnego, jak zwykle zarażając wszystkich swoją energią.
Spojrzałam przez ramię i zobaczyłam Caspera w strefie VIP, z twarzą nie do odczytania. Drake został przy barze, rozproszony przez kogoś, kto zawołał go po imieniu.
Gdy tylko weszłyśmy do pokoju socjalnego, Cindy popchnęła mnie na wysłużoną kanapę. Casper został przy drzwiach. Z rozmachem wyciągnęła aksamitne pudełko. Jej niebieskie oczy błyszczały figlarnie, a srebrna spódnica połyskiwała w przyćmionym świetle.
— Załóż to, mała! — zapiszczała. — Drake oszaleje!
Juno, mój wilczy duch, warknął gdzieś we mnie. Lepiej niech oszaleje, bo inaczej z nim skończę!
— Cindy, serio — westchnęłam. — O co w ogóle chodzi?
— To tradycja, dziewczyno! — zaśmiała się. — Pokaż swoją siłę! Drake ostatnio się oddalił. Spraw, żeby dziś błagał!
Przewróciłam oczami.
— On ledwo mnie zauważa.
— To go obudź! — prychnęła. — Jesteś seksowna, El. Zacznij się do tego przyznawać!
Zajrzałam do pudełka. Patrzyła na mnie leśnozielona sukienka. To ledwie można było nazwać ubraniem! Seksowna, odważna, z wyszytymi znakami watahy. Policzkami oblał mnie rumieniec.
— Cindy, to szaleństwo! — wyrzuciłam z siebie. — Nie mogę tego założyć!
— Możesz i założysz! — upierała się. — Przestań umniejszać swojej atrakcyjności!
Juno przyznał jej rację w mojej głowie. Pokaż im swoją siłę!
Kilka minut później miałam ją już na sobie. Właśnie wtedy wszedł Casper. Jego oczy się rozszerzyły, sunąc po mnie od góry do dołu. Pod tym spojrzeniem czułam się naga. Skóra zaczęła mnie mrowić, kiedy podszedł bliżej. Jego oddech musnął mój kark. Za blisko, cholera!
— Cholera, mały wilczku — wychrypiał. — Jesteś o wiele gorętsza niż wtedy.
Twarz stanęła mi w ogniu. Przypomniałam sobie, jak bardzo się w nim podkochiwałam. Jeszcze w szkole uwielbiałam Caspera. Nigdy mu o tym nie powiedziałam. Zawsze kręciło się wokół niego za dużo wilczyc. Teraz tylko się zająknęłam.
— D-dzięki, Casper — wymamrotałam.
— Żadnego uniformu na dziś — rozkazał. — Po prostu zostań w tej sukience.
Jego głos obniżył się jeszcze bardziej. Dreszcz przebiegł mnie wzdłuż kręgosłupa. Bursztynowe oczy pociemniały mu z głodu. Uda zacisnęły mi się odruchowo. Nienawidziłam tego, jak na mnie działał!
Cindy pokiwała głową z szerokim uśmiechem.
— Widzisz? Nie lekceważ swojego uroku!
Czułam się obnażona, ale też silna. Na zewnątrz impreza szalała w najlepsze. Muzyka dudniła mi w piersi. Serwowałam drinki na miękkich nogach. Wzrok Caspera podążał za mną wszędzie. Później oparł się o bar. Jego ramię musnęło moje. Przeszedł przeze mnie wstrząs jak od elektryczności. O mało nie upuściłam szklanki!
– Ostrożnie, wilczku – mruknął. – Niczego nie połam.
Jego drwiący uśmieszek mnie dobijał. Chciałam krzyczeć! Drake jednak wciąż gdzieś znikał. Gdzie on był? W środku wszystko mi się skręcało od wątpliwości.
Mijały godziny, a ja wypiłam za dużo. Bursztynowy alkohol palił mnie w gardło. W głowie wirowało mi jak szalonej, a w żołądku kotłowały się mdłości. Chciałam rzygać; kwaśny posmak podchodził mi pod gardło. Potrzebowałam, żeby Drake mnie zobaczył. Ta sukienka opinała każdą krzywiznę. Biust napierał na jedwab. Uda migały przy każdym kroku. Potrzebowałam, żeby na mnie patrzył! Zachwiałam się, przeciskając przez tłum. Obraz lekko mi się rozmazał.
Ale Juno wyczuła, że coś jest nie tak. Jego zapach jest jakiś inny… idź za nim, do cholery! Wyrwę mu gardło, jeśli sobie pogrywa!
Wypadłam chwiejnym krokiem tylnymi drzwiami. Uderzyło we mnie chłodne nocne powietrze. Księżyc oświetlał leśną ścieżkę. Wilcze zmysły darły się we mnie na alarm. Każdy dźwięk wydawał się teraz ostrzejszy. Moje oczy powoli stawały się złote. Piżmo Drake’a wciągało mnie coraz głębiej. Serce waliło mi z trwogi, żółć znów podchodziła do gardła.
I wtedy to usłyszałam. Niskie jęki, mokre, urywane westchnienia. Ciało uderzające o ciało. Serce spadło mi prosto do piekła. Zakradłam się bliżej, bezszelestnie. Polana odsłoniła czystą zdradę. Rozgrywał się mój najgorszy koszmar.
Drake przyszpilił do ziemi jakąś blondynkę. Ich ciała były splątanym, rozmazanym kłębem w blasku księżyca. Obrzydliwy rytm ich ruchów dudnił mi w uszach, a każdy odgłos był jak sztylet wbijany w klatkę piersiową. Jej piskliwe jęki rozdzierały powietrze, szorując mi po nerwach. Powietrze cuchnęło zdradą – gorzkim, duszącym smrodem, od którego żołądek wywracał mi się na drugą stronę. Obraz falował mi od łez, sprowadzając ich do brzydkiego, niewyraźnego zarysu. Czułam, jak serce rozrywa mi się na kawałki przy każdym obrzydliwym zderzeniu ciał. Nie mogłam oddychać, nie mogłam myśleć – tylko czułam ten surowy, palący ból.
– Więcej, Drake, zniszcz swojego małego wilczego szczeniaczka! – krzyknęła.
Krew mi zawrzała! Wściekłość wbiła pazury w moją pierś. Jak ona śmiała tak wykręcać moje przezwisko? Słyszeć je z jej ust – to imię, które Drake szeptał do mnie – bolało bardziej niż cokolwiek. Czy usłyszała je od niego? Węszyła, żeby znaleźć coś, czym mogłaby mnie wyśmiać? To piekło bardziej niż sama zdrada.
– Kurwa, tak, bierz to! – warknął. Jego głos był zachrypnięty, nieobecny. Jej jęki przechodziły w wrzaski, każdy kolejny był świeżą raną. Nie potrafiłam odwrócić wzroku, nawet gdy mdłości znów ścisnęły mi gardło. To było ohydne. To było łamiące serce.
Wyszłam w światło. Zielona sukienka zamigotała. Oddech urwał mi się głośno. Drake znieruchomiał, ruchy zastygły w pół. Jego zielone oczy spotkały moje. Przez jego twarz przemknął strach. Blondynka pisnęła, szamocząc się. Odsunął się, a scena nadal wypalała mi się pod powiekami.
– Elowen, kurwa, czekaj… – wydusił.
Łzy zapiekły mnie w oczach. Nie umiałam mówić. Ból rozrywał mnie od środka. Nogi miałam jak z waty, jakby zaraz miały się pode mną ugiąć; siły odpływały. Mdłości uderzyły mocniej, żołądek przewracał mi się od alkoholu i zdrady. Jak on mógł to zrobić? Mnie? Po wszystkim? I wtedy za mną wyrosła ciemna sylwetka.
Casper.
Jego zapach uderzył mnie jak cios. Sosna, dym, czysta dominacja. Jego pierś unosiła się i opadała, koszula rozpięta. Biło od niego ciepło. Moje ciało zareagowało – fala gorąca, której nienawidziłam w sobie za to, że ją czuję. Jego obecność mnie uziemiała. Ale jednocześnie mnie parzyła.
– Nie patrz, wilczku – mruknął. Zasłonił mi widok dłonią. – To ci pobrudzi oczy.
Mówił miękko, zabójczo. Jego palce musnęły mój policzek. Moje łzy zwilżyły mu skórę. Drake szarpał się, głos mu drżał. – Skarbie, ja umiem to wyjaśnić! To nie tak…
– Zamknij się! – warknęłam wreszcie. Głos pękł mi boleśnie. Łzy popłynęły gorące, niekończące się. Ciepło Caspera trzymało mnie w miejscu. Drugą ręką chwycił mnie w pasie. Podtrzymując, zawłaszczając. Mój świat rozsypał się w świetle księżyca. Juno zawyła we mnie, czysta furia. Wyrwę mu to pieprzone serce, temu brudnemu skurwielowi! Co teraz? Boże, co teraz?!
Drake zrobił krok do przodu, zdesperowany. – El, proszę, tylko mnie posłuchaj!
Casper zawarczał nisko. – Cofnij się, Reid. – W jego tonie był lód. Drake znieruchomiał, momentalnie blednąc. Nie mogłam przestać się trząść. Zdrada kłuła głębiej niż pazury. Klatka piersiowa bolała mnie do żywego. Uścisk Caspera na mnie się zacieśnił. Jego ciepło walczyło z moim zimnem. Chciałam się osunąć.
Ostatnie Rozdziały
#283 Rozdział 283
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#282 Rozdział 282
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#281 Rozdział 281
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#280 Rozdział 280
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#279 Rozdział 279
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#278 Rozdział 278
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#277 Rozdział 277
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#276 Rozdział 276
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#275 Rozdział 275
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#274 Rozdział 274
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026
Może Ci się spodobać 😍
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?












