
Znienawidzona Partnerka Alfy
WAJE · Zakończone · 304.8k słów
Wstęp
Camilla próbuje się opanować, odzyskując równowagę, ale wciąż jest zapłakana. „Nie mówisz tego poważnie, jesteś tylko wściekły. Kochasz mnie, pamiętasz?” mamrocze, jej wzrok wędruje do Santiago. „Powiedz mu, że mnie kocha i jest tylko wściekły.” błaga, gdy Santiago nie odpowiada, kręci głową, jej wzrok znowu pada na Adriana, który patrzy na nią z pogardą. „Powiedziałeś, że będziesz mnie kochał na zawsze.” szepcze.
„Nie, teraz cię nienawidzę!” krzyknął.
*****
Camilla Mia Burton to siedemnastoletnia dziewczyna bez wilka, pełna niepewności i strachu przed nieznanym. Jest pół-człowiekiem, pół-wilkołakiem; jest potężnym wilkiem, choć nieświadoma mocy, którą w sobie nosi, i ma bestię, rzadki klejnot. Camilla jest tak słodka, jak tylko może być.
Jednak co się stanie, gdy spotka swojego partnera, a on nie jest tym, o czym marzyła?
Jest okrutnym, zimnokrwistym osiemnastoletnim Alfą. Jest bezwzględny i nie akceptuje partnerów, nie chce mieć z nią nic wspólnego. Ona stara się zmienić jego postrzeganie rzeczy, ale on ją nienawidzi i odrzuca, odpychając ją, ale więź partnerów okazuje się silna. Co zrobi, gdy pożałuje, że ją odrzucił i nienawidził?
Rozdział 1
ALPHA I JEJ NIENAWIDZONA PARTNERKA
ROZDZIAŁ PIERWSZY
Punkt widzenia Camilli
Moje serce bije jak oszalałe, a z jakiegoś powodu gryzę się w język. Zawsze jestem niespokojna, ale dzisiaj jest inaczej i on to wie. Widział, jak gryzę się w język. Wie, jak ważne to jest dla nas obojga.
Krzyżując ręce za plecami, robię naburmuszoną minę. Jeśli jest coś, czemu nie może się oprzeć, to moje szczenięce oczy.
Jego odpowiedź była opóźniona, niezwykle przemyślana, ale wiem, co powie, zanim to powie. Wzdycha i wiem, jaka będzie odpowiedź, bez wątpienia tak.
„Dobrze, Milla. Możesz mieć, co tylko chcesz.” Mówi, drapiąc się po głowie.
Nie zastanawiam się, zanim rzucam się na niego z ramionami, a on obejmuje mnie, śmiejąc się.
„Dziękuję, dziękuję!” Powtarzam, skacząc w jego objęciach.
„Alpha, potrzebujemy cię.” Ktoś mówi za mną, bez tchu.
Ryan puszcza mnie, a ja skanuję mężczyznę klęczącego przed nami, wygląda, jakby przebiegł maraton, co może oznaczać tylko jedno – kłopoty.
„Co się stało?” Mój brat Ryan, Alfa stada Ciemnego Księżyca, pyta, ciągnąc mnie za sobą. Nazywamy Ryana Mistycznym, bo jest po prostu zbyt dobry, żeby być prawdziwym. Ryan jest najlepszym Alfą, jakiego to stado miało od czasów mojego wujka Enrique, jego ojca.
„Zaraz zaatakują.” Odpowiada mężczyzna, wciąż z pochyloną głową.
„Camila, idź do swojego pokoju i zamknij drzwi.” Ryan nakazuje, nie patrząc na mnie, jego ton jest stanowczy i wyraźny z niepokojem.
Wiem, co się dzieje, gdy Ryan jest wściekły, a to jeden z tych momentów. Ryan zawsze trzymał mnie z dala od oglądania tej strony jego, czy kogokolwiek innego.
Nie oglądam niczego, co zawiera przemoc, bo reaguję... no cóż, powiedzmy, że moja reakcja nie jest przyjemna. Biegnę do swojego pokoju i zamykam za sobą drzwi. Zaczynam liczyć wstecz, żeby odwrócić uwagę od hałasu na zewnątrz, ale mój wysiłek jest daremny. Słyszę wysoki krzyk, a ciekawość miesza się ze strachem.
Próbuję przekonać siebie, żeby nie wyglądać przez okno, ale znajduję się na podglądaniu przez nie. Pierwsze, co widzę, to mężczyzna w średnim wieku trzymający miecz, który zaraz przetnie mojego drugiego brata, Michaela, na pół.
„Nie!”
Krzyczę, zanim zjeżdżam po ścianie na podłogę i kołyszę kolanami do piersi.
Boże, nie, proszę nie. Bóg nie pozwala umierać dobrym ludziom bez powodu, więc Michael jest w porządku, prawda? Ale jeśli umarł, próbując chronić to stado, to umarłby dla dobrej sprawy, prawda? „Nie, Camilla, nie myśl tak.” Mówię sobie. Nie mogę powstrzymać łez, które teraz zamazują mi widzenie, nie że próbuję cokolwiek zobaczyć.
Drzwi do mojego pokoju otwierają się szeroko, mam zamiar krzyczeć jeszcze raz, kiedy widzę, kto to jest, i się rozluźniam. „Chodź tu, kochanie, dlaczego patrzyłaś przez okno?” Mój tata pyta, otwierając ramiona dla mnie.
Nie waham się, biegnąc do niego. Gładzi mnie po plecach i całuje w czubek głowy. „Boję się... Michael... on... ten... mężczyzna...” Mój głos wychodzi ochrypły.
„Nie martw się o niego. Jest w porządku, a ty jesteś bezpieczna, zawsze jesteś tutaj bezpieczna, księżniczko.” Zapewnia mnie, a ja kiwam głową w odpowiedzi. Wiem, że jestem bezpieczna z nim, dopóki moi bracia są ze mną i on też, nic mi się nie stanie.
„Wiesz, że musisz być silna, księżniczko, nie możesz pozwolić, żeby każda drobnostka cię dotknęła.” Wzdycha.
Wyrywam się z jego objęć i mrugam do niego, ocierając łzy. Mój tata był ogromną częścią mojego życia odkąd skończyłam dwa lata.
Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy miałam dwa lata. Mój wujek Enrique, który jest młodszym bratem mojego ojca, od tamtej pory ma nad mną opiekę. Nazywam go tatą, a jego żonę mamą.
On i jego żona Reina wychowywali mnie jak własną córkę. Byłam najmłodsza z ich dzieci, mieli tylko pięcioro dzieci: Selenę, która wyszła za lekarza z innej watahy, więc już jej nie widujemy.
Delilah, która również wyszła za wojownika z tej samej watahy co Selena. Potem Ryan, nasz obecny Alfa, a następnie bliźniaki Michelle i Michael. Michelle jest żoną członka watahy Midnight Saints.
Całuje mnie w głowę. „Chciałbym móc cię chronić na zawsze.”
„Ryan powiedział, że mogę iść do szkoły.” Pociągam nosem, uśmiechając się do niego nieśmiało.
Chodziłam do szkoły, ale dzieci mnie dokuczały, bo nie byłam taka jak one, więc mama zabrała mnie ze szkoły i od tamtej pory byłam uczona w domu. To miał być mój ostatni rok w szkole średniej. Chciałabym doświadczyć prawdziwej szkoły średniej.
Szczerze mówiąc, mam dość oglądania tego w telewizji i czytania o tym w moich licznych powieściach. Chcę doświadczyć tego osobiście. Ryan powiedział, że nie mógł mnie zapisać do żadnej szkoły, bo to środek semestru, ale przekonałam go i załatwi, żebym mogła iść do szkoły w poniedziałek w przyszłym tygodniu.
Będę musiała pracować bardzo ciężko, ale jestem dość szybka w nauce i otrzymuję ogromne uznanie akademickie.
Zawsze miałam dostęp do egzaminów końcowych i śródsemestralnych z pewnej szkoły. Nauczyciele z tej szkoły zawsze przynosili mi testy i czekali, aż je skończę, a potem porównywali moje wyniki z innymi uczniami. Według nich jestem uczennicą na pięć gwiazdek, dostaję same piątki. Mój tata wydał fortunę na moje wykształcenie i to widać po moich osiągnięciach akademickich.
„A więc dlatego zamówiłaś oprawki do okularów?” Śmieje się.
Krzywię się. „Potrzebuję ich.”
„Księżniczko, badaliśmy twoje oczy, twoje widzenie jest świetne. Dlaczego więc upierasz się przy noszeniu tych okularów?”
„No cóż, ludzie dziwnie patrzą na moje oczy i tego nie lubię.” Mówię szczerze.
Noszę brązowe soczewki kontaktowe i modowe oprawki, żeby ukryć moje oczy. Przyciąga to mniej uwagi i sprawia, że jestem mniej zauważalna po wszystkim, co się wydarzyło w przeszłości. Ludzie nazywali mnie dziwakiem, bo miałam inne oczy i nie miałam wilka, nadal go nie mam. Dziedziczę to po stronie mamy, która była człowiekiem.
„Posłuchaj, jesteś najczystszą istotą w tej paczce. Jesteś piękna i mądra, nie pozwól nikomu mówić ci inaczej.” Tata mówi, czochrając mi włosy.
Spotkałam wystarczająco dużo ludzi, by wiedzieć, że nie jestem „piękna” według standardów społeczeństwa.
Więc co mam powiedzieć? „Dzięki, Tato, ale chciałam zapytać… czy mogę iść z wszystkimi na imprezę u Bety?” Proszę.
Podobnie jak Ryan, jego odpowiedź jest przemyślana. „Porozmawiam z Ryanem i on to załatwi.”
„Nie zgodzi się.” Mówię, marszcząc brwi. Ryan nie pozwala mi chodzić na większość imprez organizowanych w paczce, a co dopiero poza nią? Wątpię, żeby pozwolił mi iść poza paczkę.
„Dopilnuję, żeby się zgodził, księżniczko.” Mówi szczerze.
Skaczę w górę i w dół, klaszcząc w ręce.
„Ale powinnaś cały czas być z Luną lub Betą.” Ostrzega.
„Obiecuję.” Chichoczę, krzyżując palce za plecami.
Jego głowa lekko się przechyla. "Hmm, więc dlaczego krzyżujesz palce?"
Śmieję się i macham rękami przed jego twarzą. "Muszę iść się pakować. Twoja mama mnie zabije, jeśli znowu przegapię lot." Mówi, całując mnie w czoło.
"Będę za wami obojgiem bardzo tęsknić." Narzekam.
Unosząc brew, powstrzymuje uśmiech, "Może powinienem cię zabrać ze sobą?"
Moja odpowiedź jest szybka, "Nie, nie. Rosja jest piękna o tej porze roku i nie martw się, będę tutaj, gdy wrócisz." Mówię, wciągając głęboko powietrze po wypowiedzeniu tych słów.
"Mam nadzieję, księżniczko." Jego głos jest niski z nutą niepokoju, co z kolei martwi mnie. "No cóż... pozwól, że pomogę ci się spakować." Uśmiecham się promiennie.
"Nie, w porządku księżniczko. Idź spotkać się z przyjaciółmi albo rób to, co robią nastolatki."
Szukając humoru w jego oczach, marszczę brwi. "Nie mam 'przyjaciół' i nie robię tego, co robią normalne nastolatki." Wzruszam ramionami. I naprawdę, nie robię. Mam grupę, z którą często się spotykam, ale nie jesteśmy przyjaciółmi. Czuję, że wszyscy muszą być mili, bo jestem młodszą siostrą Alfy i to jest żałosne. Wiem, że MNIE NIENAWIDZĄ.
Tata wzdycha, "Och, Camillo." Wyciąga rękę, biorę ją. Wydaje z siebie mały pomruk frustracji, zanim pocałuje jej grzbiet. "Moje słodkie dziecko." Uśmiecha się.
Czuję, jak ciepło wypełnia moje serce, "Kocham cię." Odpowiadam, uśmiechając się od ucha do ucha, mając nadzieję, że on też się uśmiechnie, i robi to, tylko że uśmiech nie sięga jego oczu. "Ja też cię kocham, moja księżniczko. Mam jeszcze jedną..."
Dźwięk wibracji telefonu przerywa, sięga do kieszeni, wyciąga go i przesuwa palcem po opcji odbioru. Patrzę, jak przykłada go do ucha, drugą ręką wciąż trzymając moją. "Hej! Tak, pamiętam, właśnie sprawdzałem, co u Camilli." Informuje rozmówcę, ponownie całując moją rękę.
To jego sposób na pożegnanie się ze mną, puszcza moją rękę i kieruje się do drzwi, "Wiem, już jestem w drodze." Słyszę, jak mówi, zanim jego głos całkowicie zniknie w korytarzu.
Moi rodzice dużo podróżują i zawsze martwię się, że mogą skończyć jak moi biologiczni rodzice, ale zapewnili mnie, że taka tragedia nie może mnie spotkać dwa razy. Pierwszy raz był nieszczęśliwy, a mama Reina mówi, że Bóg to wynagrodził, przynosząc mnie do nich, ponieważ mieli poronienie w roku, w którym się urodziłam.
Czasami tęsknię za moimi biologicznymi rodzicami, zwłaszcza za mamą. Mam żywe sny o niej, prawdopodobnie wywołane każdą historią, jaką o nich słyszałam. Chciałabym znać ich oboje, ale przynajmniej oni znali mnie i byli dla mnie najlepszymi rodzicami, tak mówi tata.
Oglądałam wiele domowych nagrań moich rodziców, mieli kamery w domu, a nagrania są wyraźne jak dzień, nawet po tylu latach. To tak, jakby wiedzieli, że umrą, zanim dorosnę, zawsze filmowali, oboje wyglądali, jakby wyszli prosto z bajki.
Moja mama była całkowicie olśniewająca, chciałabym wyglądać jak ona. Miała najpiękniejsze oczy, jakie kiedykolwiek widziałam, tata twierdzi, że mam oczy po niej, chociaż moje są jaśniejszego odcienia fioletu niż jej.
Miała piękne włosy, które sięgały tuż nad obojczykiem, jej uśmiech mógł rozświetlić każde pomieszczenie, była nierealna. Mój tata był przystojny i bardzo wysoki. Czasami chciałabym odziedziczyć przynajmniej jego wzrost.
Miał ciemnobrązowe włosy, szare oczy. Mogłam powiedzieć po sposobie, w jaki patrzył na moją mamę, że ją uwielbiał jak najcenniejszy klejnot, jaki król posiada, i dla niego taka była.
Złapałem książkę z półki i ruszyłem na poszukiwanie Arielle, partnerki Ryana. Zerknąłem szybko na zegarek na nadgarstku w poszukiwaniu Ari.
16:24, pewnie jest ze swoimi koleżankami w jadalni na zachodzie. Dwie z jej przyjaciółek należą do innej watahy, ale Ryan, będąc dobrym mężem, wymienił część swoich ludzi, żeby Arielle mogła mieć swoje ukochane przyjaciółki przy sobie. Zawsze myślałem, że zrobił to dlatego, że nie lubi, kiedy jej nie ma, więc w ten sposób może mieć na nią oko.
Idąc do jadalni, potwierdzam swoje przypuszczenia, Bingo! Jest w jadalni z Ashanti, Vanessą i Taminą. Ashanti i Arielle w swoich matching T-shirtach i różowych włosach, dziwny kolor, ale one go udźwigną. Vanessa coś im mówi, a one udają, że słyszą to po raz pierwszy. Podchodząc bliżej, uśmiecham się, zbliżając się do nich. „Hej.” Podnoszę rękę, machając do nich.
Zwracając uwagę na mnie, pokazują swoje najlepsze uśmiechy, szczere uśmiechy. „Hej, skarbie.” mówią jednocześnie. Uśmiecham się uprzejmie, „Zgadnijcie co? Tata powiedział, że przekona Ryana, żeby zabrał mnie z wami na imprezę Beta.”
„No jasne, że idziesz. Zaplanowałam tę imprezę, musisz tam być.” Ashanti chichocze, kręcąc włosy na palcu. Beta to jej mąż.
Arielle przenosi wzrok z Ashanti na mnie, „Mam nadzieję, że nie przestraszyłeś się tego wołania o pomoc, które wydała wataha Frenxo.”
Chciałbym powiedzieć, że nie, ale tak było. Wzruszam ramionami, obrazy tego, co widziałem wcześniej, zalewają mój umysł. Biorę głęboki oddech i patrzę na Arielle. „Czy Michael jest w porządku?”
Chichocze, jej głowa opada do tyłu, a kiedy jej oczy spotykają moje, kiwa głową. „Tak, jest dobrze. Dostarcza martwe ciała do watahy Frenxo.” Uśmiecha się promiennie.
Uwielbia swojego szwagra, a fakt, że jest świetnym wojownikiem dla tej watahy, to dla niej bonus, martwi się mniej, bo on dobrze i z gracją radzi sobie z brudną robotą, ciemną gracją.
„Naładuj swoją barierę dźwiękową.” Nessa uśmiecha się, machając słuchawkami w powietrzu. Obchodząc stół, uśmiecham się i bezgłośnie mówię „Dziękuję” do niej, zanim usiądę obok Miny. Vanessa przesuwa słuchawki, a ja zakładam je, włączając jeden z playlist na jej telefonie.
-I tak właśnie, kontynuują swoją rozmowę, codzienną dawkę tego, co zrobiły lub co wydarzyło się w programie telewizyjnym, który wszystkie oglądają, a na który Arielle ledwo ma czas, a ja? Kładę powieść na stole i przewracam na stronę 243 ciemnego romansu.
Książka, którą zacząłem czytać wczoraj, i muszę powiedzieć, że emocjonalnie mnie wyczerpuje, co może być powodem, dla którego nie mogłem jej odłożyć aż do drugiej nad ranem, poza faktem, że to arcydzieło w najlepszym wydaniu. Dowiedziałem się dawno temu, że żyję dzięki rzeczom, które mnie wyczerpują, ból, niepokój, przypominają mi, że wciąż oddycham, bo martwi ludzie nie czują, prawda?
A może czują? Śledzę linię dialogu palcem, ale mój umysł błądzi. Dziwny dreszcz pełza po moim kręgosłupie, zimniejszy niż klimatyzacja w jadalni.
Mój wzrok podnosi się ze strony, lądując na zaproszeniu leżącym niewinnie na stole między Arielle a Ashanti. Impreza Beta. Z jakiegoś powodu moje serce bije frenetycznym rytmem przeciwko moim żebrom, ostrzegawczy bęben, którego nie potrafię rozszyfrować.
Ostatnie Rozdziały
#245 POV Camilli
Ostatnia Aktualizacja: 12/19/2025#244 POV Sheryl
Ostatnia Aktualizacja: 12/19/2025#243 POV Mirabelle trwa
Ostatnia Aktualizacja: 12/19/2025#242 POV użytkownika Mirabelle
Ostatnia Aktualizacja: 12/19/2025#241 POV Camilli trwa
Ostatnia Aktualizacja: 12/19/2025#240 POV Camilli trwa
Ostatnia Aktualizacja: 12/19/2025#239 POV Adriana
Ostatnia Aktualizacja: 12/19/2025#238 Pov Santiago
Ostatnia Aktualizacja: 12/19/2025#237 POV użytkownika Amaya
Ostatnia Aktualizacja: 12/19/2025#236 Arielle POV
Ostatnia Aktualizacja: 12/19/2025
Może Ci się spodobać 😍
Ostatnia Trisolarian
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Niemoralna propozycja miliardera
Osierocona i bez miejsca, które mogłaby nazwać domem, Willow miała tylko jedną szansę na szczęście – pójść na studia. Kiedy jej stypendium przepadło, mogła tylko skontaktować się z Nicholasem Rowe, tajemniczym i wręcz grzesznym miliarderem, aby dał jej pieniądze, które jej się należały.
Skąd mogła wiedzieć, że nie tylko będzie skłonny sfinansować jej edukację, ale także chciał, aby została matką jego dzieci! To nie było częścią planu. Ale w obliczu pokusy, Willow mogła tylko przyjąć nieprzyzwoitą propozycję i wpaść w sidła starszego mężczyzny.
Czy ich związek przetrwa? Co się stanie, gdy duchy przeszłości Nicholasa pojawią się, by rozdzielić parę? Czy przetrwają burzę?
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Wybrana przez Wampirze Bliźniaki
Dotyk Luciena był zimny, a jednak płonęłam gorącym pragnieniem, pożądaniem i potrzebą.
Jego usta były tak miękkie, a on całował mnie z tą samą potrzebą, która sprawiła, że moje majtki były przemoczone.
Nagle drzwi się otworzyły i wszedł jego bliźniak, jego czerwone oczy ogarnęły scenę, gdy ja zaskoczona i pełna przyjemności westchnęłam, bo Lucien zanurzył swoje palce w mojej mokrej cipce.
Violet była przyzwyczajona do maltretowania i zdrad swojego partnera. Nie mogła nigdzie uciec, był Betą, a wszystkie jej próby ucieczki spotykały się z przemocą.
Ale potem przesadził, sprzedając ją słynnym Wampirom Bliźniakom.
Reed i Liam Knight, nieśmiertelni, przeklęci wampirzy Książęta, którzy przysięgli nigdy nie zaakceptować bratniej duszy, wygrali grę hazardową przeciwko partnerowi Violet i aby go ukarać, zażądali jedynej rzeczy, którą wilkołak powinien cenić ponad wszystko inne – swojej partnerki.
Ale zamiast się opierać, on chętnie im ją dostarcza.
Gdy tylko ją zobaczyli, obaj zakochali się w niej od pierwszego wejrzenia.
Uznali, że to musi być czary, biorąc pod uwagę tajemniczą aurę wokół niej. Nawet podejrzewali, że jej partner mógł wysłać ją z misją zniszczenia ich.
Więc zrobili z niej swoją służącą, ale przeznaczenie i los miały inny plan i Książęta Bliźniacy będą musieli głęboko przetestować swoją wolę.
Czytaj dalej, aby dowiedzieć się, jak kończy się ta historia odwróconego haremu.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.












