Zniszczona przez Króla Lykanów

Zniszczona przez Króla Lykanów

authorscarlettt · W trakcie · 197.4k słów

501
Gorące
671
Wyświetlenia
75
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

— Moja!

Warknięcie wyrywa się z gardła Luciena Vossa niczym mroczna obietnica, uderza prosto w mój środek i sprawia, że kolana uginają mi się pod przesiąkniętą krwią koronką zrujnowanej sukni ślubnej. Idzie naprzód przez rzeź, z krwią śliską na szponach, po czym unosi moją twarz, zmuszając mnie, bym spojrzała w roztopioną, srebrzystą burzę jego oczu. — Ta jest moja. Dotknij jej, a wyrwę ci kręgosłup...

W dniu swojego ślubu Malia Monroe zostaje wyrwana z ramion wybranego partnera i przywłaszczona przez Luciena Vossa — bezwzględnego Króla Likanów z rodu Eclipse Lycans, którzy napadają na wilcze stada, by porywać płodne samice i zapładniać je, tworząc hybrydowych dziedziców, którzy poniosą dalej linię krwi i ocalą rasę Likanów przed całkowitym wyginięciem.

Więź partnerska uderza w nią jak pożar — palącym żarem i obsesyjnym głodem, który sprawia, że jej ciało boli z tęsknoty za potworem, który zrujnował jej idealną przyszłość.

Każdy skradziony dotyk, każde zaborcze warknięcie wciąga ją głębiej w mroczne pragnienie, od którego nie potrafi uciec.

Jedna noc roztrzaska jej przysięgi i przypieczętuje jej los na zawsze.

A kiedy prawda o tym, kim naprawdę jest, zacznie wypływać na powierzchnię, pradawna wojna między wilkami a Likanami zdecyduje, czy zostanie jego królową… czy jego zgubą.

Ostrzeżenie: Ta książka zawiera dosadne treści seksualne, przemoc oraz mroczne motywy, które mogą być niepokojące dla niektórych czytelników. Czytasz na własną odpowiedzialność!

Rozdział 1

Lustro nie kłamało. Wyglądałam jak spełnienie marzeń każdej dziewczyny o pannie młodej...

Wpatruję się w swoje odbicie, a serce wali mi o żebra tak, jakby chciało się wyrwać na wolność. Piękny biały jedwab przylega do mojego ciała miękkimi, szeleszczącymi fałdami; suknia spływa w dół jak księżycowe światło rozlane po podłodze. Palce drżą mi, kiedy wodzę nimi po delikatnej koronce na gorsecie, wygładzam ją na skórze, jakbym w ten sposób próbowała się uziemić...

To się dzieje naprawdę! Dzisiaj jest naprawdę... Naprawdę wychodzę za mąż!

Wypuszczam powietrze powoli, nierówno, i unoszę wzrok, żeby spotkać się z własnymi oczami w lustrze... Lśnią czymś zbyt jasnym, by to było tylko szczęście, a jednocześnie zbyt kruchym, by mogło być czymkolwiek innym. Nadzieją, może?... Albo takim rodzajem miłości, który przypomina krok w przepaść i zaufanie, że powietrze cię utrzyma.

Dziś poślubię Kierana Kade’a. Mojego wybranego Mate i mężczyznę, którego kochałam, odkąd miałam dwanaście lat, gdy podglądałam, jak trenuje bez koszulki z moim bratem Maddoxem za siłownią watahy, a pot błyszczy na mięśniach jakby wyrzeźbionych przez sam księżyc. Kieran był perfekcją: złote oczy i włosy ciemne jak noc.

Marzyłam o tym dniu przez lata — o jego pierścionku na moim palcu, o jego znaku na mojej szyi, o naszych szczeniętach biegających po korytarzach loży. Jego imię rozkwita mi w piersi, ciepłe i stałe... Mój przyszły Alfa...

Dzisiaj w nocy będę jego! Ta myśl posyła we mnie falę gorąca i serce mi się potyka, zawieszone między niecierpliwym oczekiwaniem a czymś łagodniejszym, czymś głębszym... Życiem z nim. Przyszłością, w której nie jestem już tylko dziewczyną, która nie potrafi się przemienić. Nie tylko córką Alfy z milczącym wilkiem. Po prostu... jego.

Zaciskam wargi. — Ogarnij się, Malia — mruczę pod nosem, choć ekscytacja, która się we mnie zwija, ani myśli się uspokoić.

Nagle cichy skrobaniec przy oknie rozrywa ciszę i zamieram. Puls mi podskakuje; odwracam się odrobinę, a moje oczy lecą ku otwartej ramie dokładnie w chwili, gdy do środka wsuwa się cień.

— Kieran?

To słowo wyrywa mi się na jednym oddechu — niedowierzanie i zachwyt naraz.

Prostuje się na parapecie, wysoki, mocny i prawdziwy!... krzywy uśmiech już ciągnie mu kąciki ust, a ciemne włosy są lekko rozczochrane po wspinaczce i opadają mu na przystojną twarz; koszula przylega do szerokiej piersi, jakby ledwo się na niej trzymała. Wygląda obłędnie pięknie i niedługo będzie Mój...

— Cóż — mówi niskim, rozbawionym głosem. — Tego się nie spodziewałem.

Śmieję się cicho, a ulga i szczęście bulgoczą mi w środku, kiedy rzucam się w jego stronę. — Co ty tu robisz? To pech! Nie powinieneś mnie widzieć przed ceremonią.

— To tylko gadanie starych bab, poza tym ominęłoby mnie to... — Jego spojrzenie sunie po mnie powoli, celowo, jak dotyk, który czuję, choć nawet nie unosi dłoni. Zatrzymuje się na mojej talii, ramionach, twarzy. Coś w jego wyrazie łagodnieje, pogłębia się, aż brakuje mi tchu. — Bogowie, Malia. Ty jesteś... nierealna.

— Wyglądasz... — Wypuszcza powietrze i lekko kręci głową. — Jak kłopoty.

Przygryzam wargę, a gorąco znów wpełza mi na policzki. — To niezbyt poetyckie jak na Alfę.

— Nie potrzebuję poezji... — Podchodzi bliżej, skracając dystans między nami, aż czuję ciepło bijące od jego ciała. — Nie, kiedy mam prawdziwą rzecz tuż przed sobą.

Serce dudni mi w piersi, gdy unosi dłoń, a jego palce muskają lekko moje ramię. Nawet ten drobny dotyk posyła przeze mnie dreszcz; skóra mnie mrowi, a puls przyspiesza. — Kieran...

—Nie mogę się doczekać, Malia… —przyznaje cicho, a w jego głosie pojawia się coś miększego, bardziej intymnego. —Dzisiejsza noc zmieni wszystko.

Przełykam ślinę i spuszczam wzrok nieśmiało, po czym znów unoszę go ku niemu. —Ja też nie mogę się doczekać.

Jego kciuk muska mój policzek, lekko unosi moją twarz i świat się zawęża… kurczy, aż zostajemy tylko on, ja i przestrzeń między nami, naładowana czymś niemal niemożliwym do zniesienia.

—Masz pojęcie… —szepcze, pochylając się bliżej —jak długo czekałem, żeby móc nazwać cię moją?

Wstrzymuję oddech.

—Zawsze byłam twoja —szepczę.

Jego usta unoszą się ledwie dostrzegalnie. —Nie w taki sposób, w jaki bym chciał.

Znaczenie jego słów osiada głęboko w mojej piersi, rozlewając ciepło, które skręca się nisko w brzuchu. Palcami lekko chwytam jego koszulę, jakbym potrzebowała oparcia, bo intensywność jego spojrzenia grozi, że całkiem się rozsypię.

—Dziś w nocy —ciągnie, a jego głos staje się jeszcze niższy —naznaczę cię jako moją partnerkę i oficjalnie to przypieczętuję. Zostaniesz Luną watahy Kade i nikt już nigdy nie będzie kwestionował, gdzie jest twoje miejsce.

Dreszcz przebiega mi po ciele — nie ze strachu, tylko z czegoś o wiele silniejszego. Z oczekiwania. Z pożądania… Cichej, bolesnej tęsknoty, którą tak bardzo próbowałam ignorować.

—Przy tobie —mówię cicho. —Moje miejsce jest przy tobie.

Jego oczy ciemnieją, a w ich głębi przemyka coś dzikiego. —Powtórz to.

Kręcę głową, uśmiechając się nieśmiało, z sercem galopującym w piersi. —Słyszałeś…

—Chcę to słyszeć codziennie —mówi, a jego głos jest teraz bardziej szorstki. —Każdego ranka. Każdej nocy…

Jego dłoń zsuwa się na moją talię, przyciąga mnie bliżej i nagle nie zostaje między nami ani odrobina przestrzeni. Mój oddech miesza się z jego, a powietrze gęstnieje i iskrzy!

Jego spojrzenie opada na moje usta i wszystko we mnie nieruchomieje…

To jest to! Mój pierwszy pocałunek z Kieranem!

Powiekami trzepoczę i zamykam oczy, gdy się pochyla; serce wali mi jak oszalałe, kiedy jego oddech muska moje wargi — ciepły i odurzający, posyłając przeze mnie oszałamiającą falę…

Jeszcze tylko odrobinkę bliżej—

—Malia! To już prawie czas! —Odsuwam się gwałtownie, przestraszona; oczy otwierają mi się szeroko, gdy za mną z hukiem wpadają drzwi.

Lila wpada do środka, jej lawendowa sukienka druhny wiruje, a w dłoni trzyma bukiet. —Malia? Musimy— o! —Zastyga, zielone oczy ma szeroko otwarte, po czym uśmiecha się złośliwie. —Alpha Kieran… wkradanie się przez okno? Bardzo romantyczne. Bardzo skandaliczne!

Kieran niechętnie robi krok w tył, jego szczęka lekko się napina, po czym poprawia się i uśmiecha z przekąsem. —Idealne wyczucie czasu jak zawsze, Lila.

—Cóż —mówi Lila, unosząc brew. —Widzę, że pan młody nie potrafi zastosować się do jednej prostej zasady. Wiesz, to pech zobaczyć pannę młodą przed ceremonią.

Śmieję się nerwowo, odsuwając się od Kierana i wygładzając suknię. —To nie tak, jak wygląda.

—To dokładnie tak wygląda. —Usta Kierana wyginają się figlarnie, a oczy Lili rozjaśniają się z zachwytu. —Malia! Ty łobuziaro… Robisz podchody jeszcze przed ślubem? Nie sądziłam, że cię na to stać! Widzę, że wreszcie przestałaś się wstydzić… —Lila zagłusza moje protesty kolejnymi dwuznacznymi uwagami i puszcza oczko.

Kieran korzysta z zamieszania i wychodzi przez okno tak szybko, jak się pojawił, posyłając na koniec jeszcze jedno psotne mrugnięcie. Jeszcze mi za to zapłaci, później, tej nocy. Sprawię, żeby zapłacił… jakoś. Na samą myśl policzki mnie palą.

Lila ogląda mój strój i aż robi podwójne spojrzenie. —Wyglądasz jak bogini… Kieran dosłownie spłonie, kiedy zobaczy, jak idziesz do ołtarza.

—Przecież już mnie widział, Lila… —przypominam jej, a ona jęczy.

—No tak. Taki niecierpliwy… —kręci głową. —Ale i tak zareaguje, bo wyglądasz przepięknie.

Do pokoju wchodzi niewielka grupka samic z watahy — głównie omegi i gammy — krzątające się z kosmetyczkami i dodatkowymi wsuwkami. Selena, jedna z nielicznych samic beta, zostaje z tyłu z założonymi na piersi rękami i zmrużonymi szarymi oczami.

Nagle przepycha się obok innych, a jej wargi układają się w cienki, szyderczy uśmiech, gdy omiata mnie spojrzeniem. W jej oczach jest coś ostrego, coś gorzkiego. — Musi być miło, Malia. Wychodzić za Alfę, kiedy nawet nie potrafisz się przemienić... Niektóre z nas mają wilki warte tego, żeby je sobie rościć.

Te słowa uderzają jak policzek i zapada cisza... ciężka i dusząca.

Zaciskam palce na materiale sukni, a w pokoju robi się cicho. Upał innego rodzaju zalewa mi policzki — ten pali wstydem...

Nigdy się nie przemieniłam. Ani razu. Mój wilk jest we mnie — czuję ją, cichą i odległą — ale odmawia wyjścia na powierzchnię. Próbowałam wszystkiego: pełni, treningów. Nic nie zadziałało. Reszta watahy plotkuje o mnie szeptem, ale Selena szczególnie nie pozwala mi o tym zapomnieć.

— Czy ty w ogóle zasługujesz, żeby być jego Luną? Nigdy nie słyszałam o Lunie bez wilka. Nie różnisz się niczym od bezkręgosłupnego człowieka. Nie zasługujesz na rangę wyższą niż ostatnia omega, ale cóż, chyba pomaga, kiedy twój ojciec jest Alfą...

Lila robi krok do przodu.

— Dość tego, Selena!

Selena prycha.

— Co? Mówię tylko to, co wszyscy myślą. Jedyny powód, dla którego w ogóle dochodzi do tego ślubu, to traktat pokojowy między naszą watahą a watahą Kierana. Inaczej byłby połączony z kimś innym. Z kimś godnym...

— Nie — warczy Lila, a jej oczy płoną. — Mówisz to, w co chciałabyś wierzyć. Kieran kocha Malię i ożeniłby się z nią nawet bez traktatu. Nie bez powodu wybrał ją na swoją partnerkę.

Wargi Seleny zaciskają się w cienką kreskę. Jej spojrzenie przeskakuje między nami, po czym parska pogardliwie.

— Alfa zasługuje na partnerkę, która potrafi biec u jego boku, a nie zostawać w tyle.

Lila odwraca się do niej gwałtownie.

— Selena, jeśli przyszłaś jej pogratulować, to to zrób. A jeśli przyszłaś zachowywać się jak suka, to po prostu wyjdź.

Uśmiech Seleny to same zęby.

— Wskazuję tylko fakty... Miłego wielkiego dnia, księżniczko. — Kłania mi się kpiąco i wychodzi.

Drzwi trzaskają za nią, a napięcie, które zostało w powietrzu, powoli się rozpuszcza. Wypuszczam powietrze z ulgą, ramiona opadają mi odrobinę.

Lila natychmiast odwraca się do mnie, a jej wyraz twarzy łagodnieje.

— Zignoruj tę sukę! Jest po prostu zgorzkniała, bo nikt nigdy nie patrzył na nią tak, jak Kieran patrzy na ciebie.

Udaje mi się zdobyć na mały uśmiech.

— To nie znaczy, że to, co powiedziała, jest nieprawdą...

Spojrzenie Lili staje się twardsze.

— To bez znaczenia.

— Ma — szepczę.

Jej dłoń odnajduje moją i delikatnie ściska.

— Nie potrzebujesz wilka, żeby być go warta. Ani tego... Zasługujesz na swoje miejsce w tym świecie, Malia.

Emocje dławią mi gardło, ale kiwam głową, mrugając, żeby powstrzymać łzy.

— Poza tym — dodaje, a jej ton przechodzi w coś lżejszego, zaczepnego — po dzisiejszej nocy i tak to wszystko nie będzie miało znaczenia.

Unoszę brew.

— Tak?

Szczerzy się i porusza znacząco brwiami.

— Naznaczenie, pamiętasz? Wielki, straszny Alfa roszczący sobie swoją dziewiczą pannę młodą? Bardzo dramatyczne. Bardzo nieodwracalne...

Znów ogarnia mnie gorąco.

— Lila...

— Co? — śmieje się. — Chcesz mi powiedzieć, że ani razu o tym nie pomyślałaś? Odwracam wzrok, a mój uśmiech mnie zdradza. — Może trochę.

— Trochę — powtarza, wyraźnie nieprzekonana. — Jasne...

Zanim zdążę odpowiedzieć, drzwi znów się otwierają i wstrzymuję oddech.

— Tato.

Mój ojciec… Alfa Derrick Monroe ze stada Crescent. Jego sylwetka wypełnia framugę drzwi, a jego obecność jest dominująca nawet bez najmniejszego wysiłku. Jego spojrzenie pada na mnie i przez chwilę coś łagodniejszego przebija się przez zwykle stoicki wyraz twarzy.

— Wyglądasz… — urywa, odchrząkując cicho. — Pięknie.

W piersi narasta mi wzruszenie, gdy podchodzę do niego.

— Dziękuję, tato.

Podaje mi ramię; jego głos jest teraz łagodniejszy.

— To już czas, jesteś gotowa?

Waham się tylko przez ułamek sekundy, po czym przytakuję i wsuwam dłoń w zgięcie jego łokcia.

Kiedy idziemy, pochylam się i składam delikatny pocałunek na jego policzku.

— Dziękuję za wszystko — szepczę.

Jego dłoń zaciska się lekko na mojej.

— Kieran to dobry samiec. Silny Alfa. Zaopiekuje się tobą. — Kciukiem ociera łzę, której nawet nie zauważyłam. — Ale najpierw zawsze będziesz moim małym księżycem.

— Jest miejsce dla jeszcze jednej osoby? — Ledwie zdążam zareagować, a czyjaś ręka mierzwi mi włosy. Mój brat, Maddox, wsadza głowę do środka, szczerząc się w szerokim uśmiechu.

— Maddox! — śmieję się, odganiając go. On tylko się uśmiecha, zupełnie bez skruchy. — Musiałem się upewnić, że pod tym całym eleganckim materiałem wciąż jesteś moją młodszą siostrzyczką.

— Wcale nie jestem mała! — protestuję.

— Dla mnie zawsze będziesz mała — mówi, a jego ton mięknie choć odrobinę. — I zawsze będę cię krył. Bez względu na wszystko.

Coś w jego słowach osiada mi głęboko w piersi, uspokaja mnie, stabilizuje.

— Dziękuję — mówię cicho.

— Jeszcze mi nie dziękuj — prycha z kpiącym uśmieszkiem. — Poczekaj, aż przegonię każdego, kto choćby spojrzy na ciebie krzywo! Spójrz na siebie… Taka dorosła i jeszcze kradniesz mi najlepszego przyjaciela.

Śmieję się przez łzy.

— Na pewno przeżyjesz. — Nie potrafię przestać się uśmiechać…

Wtedy zaczyna grać muzyka i serce podskakuje mi do gardła. Za mną rozlega się podekscytowany pisk Lili.

To już czas!

Wielkie drzwi się otwierają, a do środka wlewa się światło — jasne i oślepiające — a za nim—

Kieran… Stoi na końcu przejścia, wysoki i niezłomny; jego spojrzenie natychmiast zatrzaskuje się na moim. Świat zdaje się wokół niego blaknąć, a wszystko inne rozpływa się w nicość. Aż zostaje tylko on. Tylko my…

Tętno mi przyspiesza, gdy stawiam pierwszy krok do przodu. Potem następny. I kolejny. Każdy przybliża mnie do życia, o którym marzyłam, do przyszłości, której pragnęłam, do miłości, która wydaje się zdolna przepisać wszystko, co — jak mi się wydawało — wiedziałam.

Kiedy podchodzę bliżej, jego wyraz twarzy łagodnieje; w oczach błyszczy mu coś ciepłego i niepodważalnego.

Wstrzymuję oddech.

To jest to! To mój moment. Moje na zawsze! Wreszcie…

Stawiam jeszcze jeden krok—

Nagle powietrze rozcina krzyk i wszystko się rozsypuje.

Wybucha chaos: w tłumie rozlega się dźwięk warkotu, ciała wpadają na siebie, a głosy unoszą się w panice.

Serce mi zamiera.

— Nie… — Najpierw uderza mnie zapach. Krew. I coś mroczniejszego…

— Lykanie z Eclipse!!! — ryczy ktoś.

Te słowa uderzają we mnie w tej samej chwili, gdy z cieni wyskakują masywne kształty — potwory dwukrotnie większe od nas, z jarzącymi się na czerwono oczami i pazurami jak obsydian. Lykanie to potwory z legend, które zna każde szczenię… mordują wilcze samce, palą stada i porywają samice, by hodować hybrydowych żołnierzy.

Chaos narasta; wycie zderza się z krzykami, gdy wilcze samce bronią naszego stada. Tata popycha mnie w stronę pozostałych samic, które już kierują się do bunkra.

— Ukryj się! Natychmiast!

Maddox przemienia się i rzuca w wir walki, a Kieran jest tuż obok niego; błyska złota sierść, gdy z impetem wpada na Lykania dwa razy masywniejszego od siebie.

— Kieran! — Mój głos się łamie, gdy świat dookoła pogrąża się w szaleństwie!

A potem— mocne dłonie Lili zaciskają się na moich, wciągając mnie razem z nią do bunkra, podczas gdy wszystko inne obraca się w ruinę…

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Projekt Więzień

Projekt Więzień

758.6k Wyświetlenia · Zakończone · Bethany D
Najświeższy eksperyment rządu w dziedzinie resocjalizacji przestępców - wysyłanie tysięcy młodych kobiet, aby żyły obok najniebezpieczniejszych mężczyzn trzymanych za kratami...

Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?

Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.

Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.

Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...

W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...

Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?

Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?

To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...

Temperamentna powieść romantyczna.
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam

Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam

109.8k Wyświetlenia · W trakcie · regalsoul
"Moja siostra grozi, że zabierze mi partnera. A ja pozwalam jej go zatrzymać."
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.


Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

309.4k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Bracia Varkas i ich Księżniczka

Bracia Varkas i ich Księżniczka

185.9k Wyświetlenia · W trakcie · Succy
"Powiedz to tak, jakbyś naprawdę chciała, kochanie," zamruczał, pochylając się i liżąc moją szyję, "a może przestanę."
Moja mama wyszła ponownie za mąż... i przeklęła mnie w ten sposób. Myślałam, że przeprowadzka do tej rezydencji będzie najgorszą częścią tego wszystkiego. Myliłam się. Bo mieszkanie tutaj oznacza życie pod jednym dachem z nimi. Braćmi Varkas. Piękni. Niebezpieczni. Posiadający. I absolutnie, druzgocąco niedostępni. Nazywają mnie "przyrodnią siostrą."
Ale sposób, w jaki na mnie patrzą? Sposób, w jaki mnie dotykają? To wszystko, tylko nie braterskie. Jest z nimi coś nie tak. Coś nie... ludzkiego. Czuję to w sposobie, w jaki ich oczy błyszczą, gdy są wściekli. W sposobie, w jaki ich ciała palą się goręcej, niż powinny. W sposobie, w jaki się poruszają, jak drapieżniki w ciemności. Nie wiem, czym są. Ale wiem jedno... cokolwiek teraz mnie ściga, nie przetrwam tego. Nie, jeśli będę pozwalać im się zbliżać. Nie, jeśli będę pozwalać im niszczyć mnie swoimi rękami, ustami, swoimi plugawymi słowami.
Powinnam uciekać. Powinnam walczyć. Ale prawda jest taka... część mnie nie chce uciekać. Bo cokolwiek oni są... pragnę tego. A kiedy mnie zdobędą, nie będzie odwrotu. Jeszcze jedna rzecz... Wszyscy trzej mnie dotykają, wszyscy trzej sprawiają, że czuję różne rzeczy, ale jest jeden szczególny... Jeden...
UWAGA AUTORA: Ostrzegam przed otwarciem tej książki; to nie jest słodki romans. Jest ciemna, pełna zmysłowych fantazji, cielesnych pragnień, erotycznych rozważań i mnóstwa, mnóstwa erotyki. Więc jeśli to jest twój klimat, "Witaj, księżniczko i upewnij się, że zapniesz pasy." Ale jeśli nie, to...
Zaproszenie śmierci

Zaproszenie śmierci

10.8k Wyświetlenia · Zakończone · Olivia
Z powodu listu z zaproszeniem przybyłem na tajemniczą wyspę. Na tej wyspie znajduje się zagadkowy hotel, w którym wszystko jest takie dziwne, takie ekscytujące i takie niewiarygodne! Obserwując, jak ludzie wokół mnie umierają jeden po drugim, zdałem sobie sprawę, że to jest kraina śmierci...
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

1m Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Zacznij Od Nowa

Zacznij Od Nowa

2.5m Wyświetlenia · Zakończone · Val Sims
Eden McBride całe życie spędziła, trzymając się zasad. Ale kiedy jej narzeczony porzuca ją na miesiąc przed ślubem, Eden ma dość przestrzegania reguł. Gorący romans to dokładnie to, czego potrzebuje na złamane serce. Nie, nie do końca. Ale to właśnie jest potrzebne Eden. Liam Anderson, spadkobierca największej firmy logistycznej w Rock Union, jest idealnym facetem na odbicie. Prasa nazwała go Księciem Trzech Miesięcy, ponieważ nigdy nie jest z tą samą dziewczyną dłużej niż trzy miesiące. Liam miał już sporo jednonocnych przygód i nie spodziewa się, że Eden będzie czymś więcej niż przelotnym romansem. Kiedy budzi się i odkrywa, że Eden zniknęła razem z jego ulubioną dżinsową koszulą, Liam jest zirytowany, ale dziwnie zaintrygowany. Żadna kobieta nigdy nie opuściła jego łóżka dobrowolnie ani go nie okradła. Eden zrobiła jedno i drugie. Musi ją znaleźć i zmusić do odpowiedzialności. Ale w mieście liczącym ponad pięć milionów ludzi znalezienie jednej osoby jest równie niemożliwe, jak wygranie na loterii, aż los ponownie ich łączy dwa lata później. Eden nie jest już naiwną dziewczyną, którą była, gdy wskoczyła do łóżka Liama; teraz ma sekret, który musi chronić za wszelką cenę. Liam jest zdeterminowany, by odzyskać wszystko, co Eden mu ukradła, i nie chodzi tylko o jego koszulę.

© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Ręce Losu

Ręce Losu

107.8k Wyświetlenia · Zakończone · Lori Ameling
Cześć, nazywam się Zapas, tak jak zapasowa opona. Nie wolno mi wchodzić w interakcje z rodziną, chyba że chcą mnie czegoś nauczyć. Znam wszystkie sekrety tej grupy. Nie sądzę, żeby pozwolili mi po prostu odejść, nie chcę zniknąć jak wiele dziewczyn ostatnio. To jednak nie ma znaczenia, bo mam plan, jak się stąd wydostać. Aż do pewnej nocy w pracy, kiedy znalazłam nagiego mężczyznę leżącego na podłodze w pokoju, który miałam posprzątać.
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

532.2k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Nazywam się Audrey i jestem adoptowaną córką rodziny Baileyów.
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

799.1k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Ostatnia Trisolarian

Ostatnia Trisolarian

146.1k Wyświetlenia · Zakończone · Dancingpen
Astrid ma pozornie idealne życie jako licealistka, ale kiedy jej dobry przyjaciel Jason przedstawia ją swojemu bratu Killianowi, natychmiast przyciąga ją niebezpieczeństwo i urok Killiana. Jest nim zafascynowana, dopóki nie odkrywa, że Killian i Jason są potężnymi wilkołakami. Co gorsza, okazuje się, że jest ona połączeniem wilkołaka, wampira i czarownicy, i ostatnią potężną Trisolarianką na ziemi.
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...