Awanturniczka Spotyka Czterech Gorących Profesorów (SPG)

Awanturniczka Spotyka Czterech Gorących Profesorów (SPG)

Memoree · W trakcie · 280.4k słów

205
Gorące
18.6k
Wyświetlenia
2.4k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Jedna dziewicza studentka. Czterech nietykalnych profesorów. Sekret, który mógłby ich wszystkich zniszczyć.

Cheska Vega miała prosty plan: skończyć studia, pozostać niewidzialna i przetrwać. Ale kampus, który nazywa domem, skrywa mroczny, kuszący sekret. A teraz ona utknęła w grze o najwyższą stawkę — w obsesji z czterema mężczyznami, których nigdy nie powinna była dotknąć.

Od tamtej chwili życie Cheski zmienia się w nieuniknione zderzenie z czterema mężczyznami, którzy powinni być absolutnie poza jej zasięgiem. Damian — ponury ojczym z sekretami ciemniejszymi niż jego oczy. Mateo — nauczyciel angielskiego, którego doprowadza do szału od roku. Oliver — nowy dyrektor z niemowlęciem i niewierną żoną. I Axel — jej brytyjski korepetytor z przewrotnym uśmiechem i ukrytą przeszłością.

Czterech mężczyzn. Cztery sekrety. Cztery powody, by uciekała.

Ale Cheska już nie ucieka.

Rozdział 1

Cheska

Bas z głośników wali mnie prosto w klatkę piersiową, sprawiając, że świat przechyla się odrobinę bardziej, niż już się przechyla. Dociskam dłonie do skroni. Głowa ciąży mi jak ołów, a pokój zaczyna wirować w powolnych, rozmytych kręgach.

Reszta cheerleaderek zachowuje się jak wataha zwierząt. Wrzeszczą, skaczą i klepią mnie po ramionach za każdym razem, gdy butelka piwa zakręci się na lepkim stoliku i jej poszarpana szyjka zatrzyma się, wskazując prosto na mnie. Znowu.

— Jeszcze jeden! — drze się Jules, a jej twarz jest rozpalona od taniej wódki i psot. — Prawda czy wyzwanie, Cheska?

— Prawda — mamroczę, próbując utrzymać równowagę, siedząc idealnie nieruchomo. — Mam dość wyzwań.

Jules pochyla się ku mnie, a w jej oczach błyska złośliwy ognik. — Nie ma mowy. Dzisiaj zaliczyłaś dziesięć prawd. Bierzesz wyzwanie albo stawiasz następne trzy kolejki.

Jęczę, zerkając na pusty portfel. — Dobra. Co to ma być?

Jules nie waha się ani chwili. Wskazuje wypielęgnowanym palcem strefę VIP, z dala od neonowych, pulsujących świateł. — Widzisz tego typa? Tego, co siedzi sam, jakby był właścicielem tego miejsca? Idź tam. Pocałuj go. A potem powiedz mu, że okropnie całuje.

Opada mi szczęka. Patrzę na mężczyznę. Siedzi w cieniu, ubrany w drogą czarną koszulę z rękawami podwiniętymi do łokci. Wygląda groźnie. Jakby był z zupełnie innego świata niż ten spocony, głośny klub.

— Nie — mówię, ale przyjaciółki już łapią mnie za ręce. Podnoszą mnie, śmiejąc się i popychając w stronę wejścia do VIP-u. — Dziewczyny, przestańcie! Nie mogę tego zrobić!

— No dalej, Cheska! Nie bądź tchórzem!

Alkohol we krwi daje mi nagły, głupi zastrzyk pewności siebie. Strząsam je z siebie i poprawiam spódnicę. Przeczesuję włosy dłonią i biorę głęboki oddech.

— Patrzcie — syczę.

Idę w jego stronę. Każdy krok jest jak marsz przez miód. Im bliżej podchodzę, tym bardziej zmienia się powietrze. Robi się chłodniejsze, cichsze i o wiele bardziej napięte.

Wpatruje się w parkiet, ale tak naprawdę go nie widzi. Wygląda, jakby coś go prześladowało. Jakby był złamany.

— Hej — mówię, zatrzymując się tuż przed nim.

Podnosi wzrok. Ma piwne oczy — ostre i tak intensywne, że prawie zapominam oddychać. Nie mówi ani słowa. Po prostu patrzy na mnie, jakbym była ciekawą łamigłówką, której nie chce mu się rozwiązywać.

— Jesteś sam? — pytam. Mój głos jest miękki, urwany. — Jesteś wolny?

Bierze powolny łyk drinka, a jego gardło porusza się, gdy przełyka. — Chyba tak — mówi. Ma głęboki głos. Niski pomruk, który wibruje w powietrzu między nami.

Nie daję sobie czasu na myślenie. Jeśli zacznę myśleć, ucieknę. Wchodzę w jego przestrzeń, podciągam kolana na kanapę i osuwam się na jego kolana.

Zastyga. Czuję twarde mięśnie jego ud pod sobą. Pachnie niewiarygodnie. To mieszanka drogiej whiskey, drzewa sandałowego i czegoś czystego jak deszcz. Odurzający, męski zapach, od którego kręci mi się w głowie bardziej niż od piwa.

— Czego chcesz? — pyta. Nie zrzuca mnie z siebie. Jego duża dłoń zawisa przy mojej talii — jeszcze mnie nie dotyka, ale czuję bijące od niej ciepło.

Pochylam się, aż nasze nosy prawie się stykają. Widzę złote drobinki w jego oczach. Widzę delikatny łuk ust.

— Chcę ciebie — szepczę.

Domykam dystans i przyciskam usta do jego ust.

Na początku jest jak kamień. Nie porusza się. Ale potem jego dłoń pewnie zsuwa się na moje lędźwie, przyciągając mnie ciasno do jego klatki piersiowej. Jęczy głęboko w gardle i zaczyna całować mnie z powrotem.

To nie jest zwykły pocałunek. Jest powolny, zaborczy i wprawiony. Smakuje dymem i miodem. Porusza ustami po moich z taką pewnością, że miękną mi kolana, a serce wali mi aż w zęby. Jest lepszy niż każdy facet, z którym kiedykolwiek byłam. O całe ligi lepszy niż mój były, Kier.

Zaczynam się w tym zatracać. Zaczynam chcieć zostać tu całą noc.

Zmuszam się, żeby się odsunąć. Ledwo łapię oddech, serce pędzi tak szybko, że aż boli. Zsuwam się z jego kolan, a twarz płonie mi żywym ogniem. Oglądam się na przyjaciółki, które wiwatują i nagrywają telefonami.

Odwracam się z powrotem do niego i przybieram najlepszy sztuczny półuśmieszek, choć usta wciąż mi mrowią.

— Nie umiesz całować — mówię. Głos pęka mi odrobinę.

Nie wygląda na urażonego. Opiera się wygodniej w loży, a na jego twarzy rozlewa się powolny, mroczny uśmiech. Wydaje z siebie niski, suchy chichot, który posyła dreszcz prosto w dół mojego kręgosłupa.

— Jesteś tego pewna? — pyta.

Jego spojrzenie opada na moje usta, potem wraca do oczu, rzucając mi wyzwanie. Wie, że kłamię. Wie dokładnie, co mi przed chwilą zrobił.

Nie potrafię znieść tego, jak na mnie patrzy. Przewracam oczami, odwracam się na pięcie i praktycznie biegnę z powrotem do przyjaciółek, nie oglądając się za siebie.

W chwili, gdy wracam do stolika, ekipa wybucha. Wszyscy wrzeszczą, zginają się wpół ze śmiechu i walą w blat tak mocno, że butelki grzechoczą. Jules ma niemal łzy w oczach, wskazuje na mnie, jakbym właśnie odstawiła numer stulecia.

Nie potrafię się do nich przyłączyć. Nie umiem nawet się uśmiechnąć.

Czuję tylko uporczywe widmo jego ust na moich. To ciepło wciąż tam jest, brzęczy pod skórą. Jego spojrzenie wypaliło mi się w mózgu — ciemne, chłodne i przenikające mnie na wskroś.

Telefon wibruje na drewnie. Zerkam w dół i widzę imię na ekranie. Kier.

Wypuszczam gwałtownie powietrze; serce wykonuje nerwowy podskok. — Dziewczyny, chwila. Muszę to odebrać — mówię, przeciskając się przez tłum w stronę wyjścia z baru.

Chłodne nocne powietrze uderza mnie w twarz, ale niewiele robi, by stłumić rumieniec na policzkach. Przesuwam palcem, odbierając.

— Hej, kochanie — głos Kiera jest ciepły, swobodny. — Jesteś jeszcze z dziewczynami? Jestem w barze obok. Chcesz, żebym po ciebie przyszedł, żebyśmy mogli tu posiedzieć?

Patrzę przez szklane drzwi na przyjaciółki. Nadal są kilka shotów w głąb i w totalnym chaosie. Nie chcę jeszcze wracać do domu, a bycie z Kierem wydaje się jedynym sposobem, żeby zmyć ze skóry to dziwne napięcie po tamtym nieznajomym z loży VIP.

— Dobrze — mówię, a mój głos lekko drży. — Zostań tam. Podejdę.

Rozłączam się i próbuję wymusić uśmiech. Wmawiam sobie, że ten pocałunek był tylko zakładem. Nic nie znaczył.

I to jest ostatnia rzecz, którą pamiętam wyraźnie.

Kiedy moje oczy nagle się otwierają, zrywam się do siadu. Głowa pulsuje tępym, rytmicznym bólem. To nie mój pokój. Łóżko jest ogromne, prześcieradła śnieżnobiałe i idealnie gładkie, a powietrze pachnie drogim hotelem.

Wtedy go widzę. Kier leży tuż obok, twardo śpi.

Panika dopada mnie, kiedy uświadamiam sobie, że jestem naga. Kompletnie goła pod ciężką kołdrą.

Przez sekundę przestaję oddychać. Dłonie mi lodowacieją, gdy próbuję poskładać noc do kupy. Pamiętam bar. Pamiętam alkohol i śmiech. Pamiętam, jak wtulałam się w pierś Kiera i jak czułam jego dłonie na swojej talii. Ale potem? Nic.

— Czy my…? — szepczę do siebie. Serce wali mi o żebra.

Naciągam kołdrę mocniej na piersi, czując, jak fala gorąca wspina mi się po szyi. Patrzę na spokojną twarz Kiera. Chcę go obudzić i zażądać odpowiedzi, ale przeraża mnie to, co mógłby powiedzieć.

Nagle mój telefon na stoliku nocnym zaczyna wibrować jak szalony. Chwytam go, zanim go obudzi. To mój brat, Calix.

Odbieram, a głos mi drży. — Calix?

— Cheska! Gdzie ty, do cholery, jesteś? — głos Calixa jest rykiem czystej troski i wściekłości. — Nie wróciłaś wczoraj do domu!

— Calix, ja… ja po prostu… — plączę się w słowach; mam wrażenie, jakby mózg był wypchany watą.

Kier porusza się obok. Przeciera oczy i mruga, wpatrując się w sufit. — Argh — jęczy, a jego głos jest gęsty od snu. — Możecie przestać się kłócić? Za wcześnie na to. — Naciąga poduszkę na twarz, żeby zasłonić światło.

Krew odpływa mi z twarzy.

— Cheska! — Calix wrzeszczy do telefonu, a jego ton robi się ostry. — Kto to był? Kto to jest ten mężczyzna? Powiedz mi natychmiast, gdzie jesteś. Jadę po ciebie.

Panika przejmuje stery. Nie daję mu szansy powiedzieć ani słowa więcej. Kciukiem naciskam zakończenie połączenia i wyskakuję z łóżka. Zgarniam ubrania z podłogi, trzęsąc się, gdy je na siebie wciągam. Muszę stąd wyjść. Natychmiast.

Wymykam się z sypialni i pędzę po schodach w dół. Serce łomocze tak głośno, że jestem pewna, iż wszyscy w domu to słyszą. Docieram do ostatniego stopnia i zamieram.

W salonie jest mężczyzna.

Siedzi na smukłej, skórzanej sofie i wygląda na idealnie odprężonego. W jednej ręce trzyma kubek kawy, w drugiej gazetę. Ma na sobie prosty czarny t-shirt, rozciągnięty na szerokich ramionach. Powietrze wokół niego wydaje się ciężkie, nieruchome i dominujące.

Powoli opuszcza gazetę.

Piwne oczy.

Chłodne, nieodgadnione spojrzenie.

Przestaję oddychać. Żołądek spada mi do butów. To on. Mężczyzna z baru. Nieznajomy, którego pocałowałam na oczach wszystkich.

— C-co ty tu robisz? — jąkam się. Mój głos jest ledwie szeptem.

Nie odpowiada. Po prostu na mnie patrzy; jego wzrok powoli przesuwa się od moich potarganych włosów w dół, po pogniecione ubrania. Rozkłada mnie na części bez jednego słowa.

Zanim zdążę się ruszyć, słyszę kroki na schodach za sobą. Kier schodzi na dół, bez koszulki, ziewając.

— Och, tato — mówi Kier swobodnie. — Nie sądziłem, że wrócisz z prowincji tak szybko.

Świat przestaje wirować. Patrzę na Kiera, potem z powrotem na mężczyznę na sofie.

— Tato? — wyduszam.

Mężczyzna, którego pocałowałam zeszłej nocy — mężczyzna, przez którego jednym dotykiem zapomniałam własnego imienia — jest ojcem mojego przelotnego kochanka.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Projekt Więzień

Projekt Więzień

744.4k Wyświetlenia · Zakończone · Bethany D
Najświeższy eksperyment rządu w dziedzinie resocjalizacji przestępców - wysyłanie tysięcy młodych kobiet, aby żyły obok najniebezpieczniejszych mężczyzn trzymanych za kratami...

Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?

Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.

Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.

Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...

W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...

Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?

Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?

To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...

Temperamentna powieść romantyczna.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

Przypadkowe Spotkanie z Magnatem

527.5k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Nazywam się Audrey i jestem adoptowaną córką rodziny Baileyów.
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Zawłaszczona przez Miliardera

Zawłaszczona przez Miliardera

293.3k Wyświetlenia · W trakcie · Khey Coco
„Podpisz.”

Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.

„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”

„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.

Przełknęłam ślinę z trudem.

Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.

I podpisałam.

Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.

Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

773.2k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

20.9k Wyświetlenia · Zakończone · Beauty m.j
POLICZEK

„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”

„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”

Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.

Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.

Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.

Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.

Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:

„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”

Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.

Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.

Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:

Lucien może urodzić dziedzica.

A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Sekret Surogacji

Sekret Surogacji

55.9k Wyświetlenia · Zakończone · Tatienne Richard
Kiedy Royal Robinson traci swojego brata i bratową w śmiertelnym wypadku samochodowym, prawda o ich dziecku wychodzi na jaw. Odkrycie, że skorzystali z surogatki i ukryli to przed rodziną, zdruzgotało go, zwłaszcza gdy dowiedział się, że nigdy nie zalegalizowali tego procesu i biologiczna matka nadal ma prawo do dziecka.
Gdy Famke Noor zdaje sobie sprawę, że osoby, które uważała za przyjaciół, odeszły, a jego rodzina chce, aby pomogła w wychowywaniu dziecka, które zawsze czuła, że nie powinna być jego rodzicem, znajduje się w trudnej sytuacji.
Dwie silne i uparte osobowości z dobrymi intencjami, ale z dumą na przeszkodzie, będą musiały nauczyć się odłożyć na bok różnice, aby pomóc pięcioletniej dziewczynce poradzić sobie w świecie bez jedynych rodziców, których kiedykolwiek znała. Mimo wścibskiej rodziny, wymagających byłych partnerów i dramatu, którego się spodziewała, Famke odkrywa, że zakochuje się w miliarderze i jego małej podopiecznej.
Czy miłość wystarczy, gdy świat jest przeciwko wam? Famke wkrótce się przekona.
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

504.8k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Zabójcza narzeczona króla mafii

Zabójcza narzeczona króla mafii

247k Wyświetlenia · Zakończone · Xena Kessler
Walnął mną o drzwi, z taką siłą, że aż zabrzęczała klamka. Gorący oddech palił mnie w szyję.
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.

Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.

Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.

– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.

💗💗💗💗💗💗

Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.

Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.

On się zgadza.

Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny

Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny

27.4k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Znalazłem swojego anioła. A potem połamałem jej skrzydła.

Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.

Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.

Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.

Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?
Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

773.7k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

804.1k Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.