
CEO goni żonę z uroczym dzieckiem
Alisa · Zakończone · 264.4k słów
Wstęp
Po zajściu w ciążę, została wyrzucona z domu i opuściła go we łzach.
Pięć lat później, Olivia wróciła z córką, zdeterminowana, by odzyskać wszystko, co jej się należało!
Ale jej siostra, która do tego czasu stała się żoną prezesa - jak to możliwe, że jej córka wyglądała dokładnie tak samo jak córka Olivii?!
Starsza córka powiedziała: "Nic dziwnego, że uważałam tę kobietę za pechową - okazuje się, że nie jest moją prawdziwą mamą!"
Młodsza córka krzyknęła: "Jak ona śmiała rozdzielić mnie z moją ukochaną siostrą na tak długo i dręczyć moją mamusię! Wyślę tę złą kobietę do piekła!"
Siostry połączyły siły i zniszczyły lata intryg złej kobiety w jednej chwili.
A ten mężczyzna, Michael, z ponurą miną i zaciśniętymi zębami, stanął przed Olivią: "Byłaś wtedy niema? Nie wiedziałaś, żeby przyjść i zmusić mnie do wzięcia odpowiedzialności?"
Rozdział 1
– Olivia, teraz nie mogę wyjść. Pójdziesz zmienić opatrunek pacjentowi w sali trzysta trzy? To proste – zawołała oddziałowa.
– Jasne – odkrzyknęła Olivia Smith i ruszyła w stronę sali 303.
Drobna, energiczna sylwetka Olivii aż tryskała pogodą ducha.
Podśpiewując pod nosem, weszła do sali, w głowie układając plan całego dnia. Z niecierpliwością czekała na wypłatę z dorywczej pracy – wreszcie miała wystarczyć na bransoletkę robioną na zamówienie, tę wymarzoną, na jej dwudzieste urodziny.
– Dzień dobry, przyszłam zmienić panu opatrunek – powiedziała Olivia, odchylając zasłonę. Oddziałowa wyraźnie podkreślała, że pacjent z tej sali nie znosi hałasu, więc musiała zachowywać się cicho i uwinąć się szybko.
Podniosła wzrok – i zamarła.
Na łóżku leżał mężczyzna o urodzie tak idealnej, że aż nierealnej. Rysy miał szlachetne, dopracowane jakby dłutem, jak arcydzieło, które bogowie wyrzeźbili dla własnej przyjemności.
Olivia zorientowała się, że przestała oddychać. Otrząsnęła się, poprawiła maseczkę i przybrała profesjonalny wyraz twarzy.
– Proszę współpracować.
Mężczyzna nawet na nią nie spojrzał, tylko odrzucił kołdrę.
W następnej chwili ściągnął spodnie.
Olivia odruchowo odwróciła wzrok, wciągając gwałtownie powietrze. Co on wyprawia? Chce się przed nią obnażać?
– To nie pierwszy raz, kiedy ktoś zmienia mi opatrunek. Skąd to zdziwienie? – mruknął z wyraźnym rozdrażnieniem.
Olivia aż oniemiała. Zerknęła kątem oka – wzdłuż jego umięśnionego uda ciągnął się długi bandaż, aż po samą górę.
Czemu oddziałowa nic o tym nie wspomniała?
Zarumieniła się ze wstydu, ale szybko się opanowała, zanim on zdążył coś zauważyć. Wymusiła uśmiech i wymamrotała:
– Po prostu… tak nagle pan je ściągnął.
Skinieniem ręki dała mu znak, żeby usiadł, i zaczęła przygotowywać potrzebne rzeczy.
Michael Johnson uważnie przyglądał się młodej pielęgniarce. Jej długie rzęsy drżały, gdy pracowicie szykowała leki i gaziki.
Ale jakby o czymś zapomniała.
– Nie powinna pani najpierw zdjąć opatrunku? – zapytał powoli, nie spuszczając z niej wzroku.
Olivia zesztywniała, po czym gwałtownie uniosła głowę. Przez twarz przemknął cień paniki.
– Przepraszam – wyrwało jej się pospiesznie.
Zabrała się do zdejmowania bandaża, ale jej wzrok uciekał tam, gdzie nie powinien. Kołdra przykrywała jego krocze, przez co to, co ukryte, wydawało się jeszcze bardziej kuszące dla wyobraźni.
Przez dwadzieścia lat swojego życia Olivia nie trzymała nawet mężczyzny za rękę. Teraz, kiedy jej dłonie dotykały jego uda, aż drżała. Odwróciła więc głowę, próbując pracować, patrząc tylko kątem oka. Mały palec mimowolnie zahaczył o ranę Michaela.
Michael zmarszczył brwi. Coś mu w tym wszystkim nie pasowało. Nagle chwycił jej dłoń mocno, jego głos stwardniał, nabrał groźnego tonu:
– Kto cię tu przysłał?
– Oddziałowa – syknęła Olivia z bólu, próbując wyszarpnąć rękę.
Jego twarz pociemniała. Drugą ręką raptownie zerwał jej maseczkę, ale zanim zdążył dobrze przyjrzeć się jej twarzy, Olivia jak rażona piorunem wybiegła z sali.
Oblicze Michaela stało się jeszcze bardziej ponure.
Sięgnął po telefon.
– Załatw natychmiast moje wypisanie ze szpitala – rozkazał asystentowi.
Olivia, która uciekła odruchowo, skuliła się w korytarzu za rogiem, dysząc ciężko. Serce tłukło jej się jak oszalałe. Ten facet był przerażający. Czy zdążył zobaczyć jej twarz? A co z opatrunkiem? Czy oddziałowa będzie miała do niej pretensje? Czy to nie odbije się na dzisiejszej wypłacie?
Myśli kotłowały się jej w głowie jedna przez drugą. Nie miała odwagi spojrzeć oddziałowej w oczy, więc wymówiła się złym samopoczuciem i wzięła wolne do końca dnia. Postanowiła uszczknąć z oszczędności i i tak kupić wymarzoną bransoletkę.
Wieczorem Szmaragdowe Miasto tętniło życiem. W najbardziej luksusowym barze w mieście, „Zapomnij o Kacu”, Olivia, ubrana w mocno opinający gorset, z wprawą lawirowała między rozbawionymi ludźmi.
Kierownik odezwał się do niej przez krótkofalówkę:
– Zanieś dwa wina do pokoju sto jeden na ostatnim piętrze. Sama mówiłaś, że musisz więcej zarobić, odkąd straciłaś tamtą fuchę. Prowizja z tych dwóch butelek to jak dwa miesiące pensji.
– Lecę! – Olivia natychmiast się ożywiła, chwyciła wino i ruszyła po schodach na górę.
Najwyższe piętro zwykle zarezerwowane było dla śmietanki towarzyskiej, więc panowała tam niemal klasztorna cisza.
Olivia zapukała grzecznie do drzwi. Po kilku sekundach się otworzyły.
– Proszę pana, pańskie… – Nie zdążyła dokończyć, bo ktoś szarpnął ją do środka z taką siłą, że aż zabrakło jej tchu.
W pokoju było ciemno, tylko jakieś przytłumione światło sączyło się z lampy, przez co nie mogła dostrzec twarzy mężczyzny. Słyszała jedynie jego ciężki, urywany oddech i czuła mocny zapach alkoholu.
Serce Olivia waliło jak oszalałe ze strachu. Spróbowała go odepchnąć, ale jemu jakby tylko dodało to animuszu.
Mężczyzna nagle ją pocałował, a jej nozdrza wypełnił znajomy, a jednak obcy zapach.
Gdzie ona już to czuła?
Zanim zdążyła się nad tym zastanowić, mężczyzna już cały się wokół niej owinął.
Całował jak zawodowiec, z taką wprawą, że Olivia kompletnie straciła czujność. Po kręgosłupie przebiegł jej dreszcz, nogi zrobiły się jak z waty.
Gdyby nie jego silne ręce ciasno zaciśnięte na jej talii, osunęłaby się na podłogę.
– Czekaj… gdzie ty mnie dotykasz? – Olivia zesztywniała, gdy jego palce wślizgnęły się między jej uda. Szarpnęła się. – Puść mnie. Nie wiesz, co robisz. Zawołam obsługę.
Jego ciało było nienaturalnie rozgrzane. Skontrolował jej ręce, unieruchamiając je, a jedno ze swoich ud wcisnął między jej nogi. Odezwał się ochrypłym, chropowatym głosem:
– Czy to nie tego chciałaś? Uwierz, znam się na tym.
Ten zachrypnięty szept brzmiał jak kuszenie samego diabła, wwiercając się Olivia prosto w głowę.
Kiedy znów zasypał ją pocałunkami, jakby ktoś jej w mózgu podkręcił temperaturę – myśli zaczęły się rozmazywać.
Jego szorstkie palce wcisnęły się w nią, rozpychając ją niecierpliwie, a usta wędrowały po jej ciele. Wysoki, wyrazisty nos ocierał się o obojczyk, po chwili o sutki, sprawiając, że twardniały i napinały się.
W tym samym czasie Olivia poczuła dziwną falę rozkoszy, jakby to wtargnięcie wcale nie było tylko gwałtowne, ale też upajające. Zupełnie traciła nad sobą kontrolę – i w głowie, i niżej. Gdy próbowała odepchnąć jego głowę, jego palce wchodziły głębiej; kiedy chciała powstrzymać jego dłonie, jego usta uparcie drażniły jej piersi.
– Rzadko mam tyle cierpliwości do kobiet. Ty jesteś wyjątkiem – mruknął, wyciągając z niej palce. Gdy to zrobił, na skórze zalśniła mokra, lepka wilgoć. Roześmiał się nisko. – Widzę, że bardzo ci się podoba.
Umysł Olivia był jak we mgle. Wymamrotała:
– To już… koniec?
– Dopiero się rozkręcam – odparł.
Te słowa otrzeźwiły ją jak kubeł zimnej wody.
Spróbowała gwałtownie się podnieść. – Mój menedżer do mnie dzwoni. Ja…
Z jej ust wyrwał się jęk tak głęboki, tak przeciągły, że aż sama się przestraszyła tego dźwięku.
Olivia zakryła usta dłonią, nie dowierzając, że to z niej wyszło. Kompletnie nie była przygotowana na jego nagłe wejście w nią.
Był jeszcze większy niż w jej mętnych wyobrażeniach.
Mężczyzna jęknął, wyraźnie powstrzymując się przed zbyt szybkim finałem, i westchnął:
– Ta twoja gra w niedostępną działa na mnie jak cholera. Spokojnie, dopilnuję, żebyś była zadowolona.
Uniósł biodra i z całą mocą wbił się w nią, uderzając czubkiem w samą szyjkę macicy.
Olivia doszła w jednej chwili. Uda zacisnęły się kurczowo wokół jego bioder, całe ciało zatrzęsło się spazmatycznie, gdy fala intensywnej rozkoszy uderzyła jej prosto do głowy.
Potok wilgoci oblepił członek mężczyzny, wywołując z jego gardła urwany szept rozkoszy. Zaczął ocierać się o jej szyjkę macicy, charcząc:
– Oszczędzaj siły. Mamy całą noc.
Kiedy powiedział „całą noc”, miał to na myśli.
O piątej rano Olivia obudziła się z wyschniętym gardłem. Odruchem sięgnęła po szklankę wody, jak robiła to zawsze, ale zamiast szkła dotknęła szerokiej, ciepłej klatki piersiowej.
Zdezorientowana, pomacała dalej, a potem nagle oprzytomniała, jakby ktoś ją spoliczkował. Zerwała się, złapała na chybił trafił kilka sztuk ubrania i telefon i w panice uciekła z pokoju.
O szóstej rano Michael obudził się półprzytomny, czując tępy ból w udzie. Spojrzał na puste łóżko i bałagan wokół, a jego twarz stężała, przybierając groźny wyraz. Sięgnął po telefon i warknął do asystenta:
– Dowiedz się, kim ona jest.
Po chwili asystent zameldował:
– Zasłoniła pół twarzy, trudno ją rozpoznać. Ale… była w aptece.
Michael zmarszczył brwi. – Po co?
– Kupiła leki prewencyjne przeciw HIV – padła odpowiedź.
Michael na moment zamarł, po czym parsknął zimnym, pozbawionym humoru śmiechem.
– Świetnie. Przewróć mi to miasto do góry nogami i ją znajdź.
Rozłączył się. Drugą ręką natrafił na coś twardego. Podniósł to.
Była to starannie wykonana, elegancka bransoletka.
Palce zaciśnięte na metalu pobielały. Ta kobieta powinna się modlić, żeby nigdy jej nie odnalazł.
Ostatnie Rozdziały
#234 Rozdział 234
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#233 Rozdział 233
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#232 Rozdział 232
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#231 Rozdział 231
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#230 Rozdział 230
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#229 Rozdział 229
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#228 Rozdział 228
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#227 Rozdział 227
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#226 Rozdział 226
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026#225 Rozdział 225
Ostatnia Aktualizacja: 3/26/2026
Może Ci się spodobać 😍
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."












