
Druga Szansa: Ukrywam Ciążę po Rozstaniu
Louisa · Zakończone · 316.9k słów
Wstęp
Robert jęknął imię mojej siostry, kiedy skończył we mnie.
Przez trzy lata żyłam jak żałosny cień Margaret.
Podarł mój list o przyjęciu na studia. Wmuszał mnie w jedwabne sukienki, które Margaret nosiła, zanim „umarła”. Wciskał mi do gardła tabletki antykoncepcyjne, a ja dławiłam się łzami.
Wszyscy mówili jedno i to samo: „Sophia, zabiłaś Margaret. Jesteś jej winna własne życie”.
Nawet moi rodzice pluli tymi słowami: „Czemu to nie ty zdechłaś?”
Przełykałam każde upokorzenie, zaciskając zęby i wmawiając sobie, że jeśli tylko wytrzymam wystarczająco długo, prawda w końcu wypłynie na wierzch. Że jeśli tylko wytrzymam, wreszcie spłacę ten dług.
Aż do tamtej deszczowej nocy, kiedy usłyszałam jej głos — głos Margaret — sączący się z telefonu z beztroską rozbawą:
„Och, kochanie, to był tylko żart. Kto by pomyślał, że naprawdę to łykną? Patrzenie, jak Sophia pełza u stóp Roberta jak pies, w moich ciuchach, udając zastępstwo... serio, to najlepsza rozrywka, jaką miałam od lat”.
Mój cały świat rozsypał się na kawałki.
Moje cierpienie było tylko elementem jej chorej gierki. Mężczyzna, którego kochałam, moja własna rodzina — wszyscy sprzysięgli się, żeby mnie zniszczyć, byle tylko ją rozbawić.
Popchnęłam drzwi do prywatnego pokoju. Na oczach wszystkich spoliczkowałam Margaret.
„Chcesz grać w gierki? Proszę bardzo. To gramy.”
Odwróciłam się na pięcie i cisnęłam w Roberta wyniki testu ciążowego, a on wyglądał, jakby zaraz miał oszaleć, próbując mnie zatrzymać.
„Robert, nie zasługujesz na to, żeby być ojcem mojego dziecka. Znajdź sobie inne zastępstwo — ja mam dość.”
Ciągła aktualizacja, 3 rozdziały dodawane codziennie.
Rozdział 1
– Margaret...
W samym środku aktu Robert Howard jęknął to imię, pieprząc Sophię Windsor.
Jak mógł wykrzyczeć imię jej siostry, kochając się z nią?
Upokorzenie runęło na Sophię jak lodowate fale, natychmiast ją zatapiając. Zanim zdążyła odmówić, Robert rozepchnął jej nogi szerzej i pchnął się w nią z brutalną siłą.
– Ach! – nie potrafiła stłumić okrzyku.
– Zamknij się. Hałas psuje iluzję. – Wielka dłoń Roberta zacisnęła się na jej ustach. W jego przystojnej twarzy mignęły naraz pożądanie i wstręt.
Serce Sophii zamieniło się w lód.
Trzy lata temu Margaret rzuciła się do oceanu. Ostatni telefon przed śmiercią wykonała do Sophii – a ta go nie odebrała, bo była w laboratorium.
Robert, który kochał Margaret głęboko, obwinił Sophię o wszystko.
Zmuszał ją, by rzuciła szkołę. Zmuszał ją, by naśladowała Margaret. Uczynił z niej zastępstwo Margaret.
Sophia nie potrafiła się przeciwstawić. Milcząco znosiła całą jego wściekłość.
Bo sama też tonęła w poczuciu winy. Nienawidziła siebie za to, że nie odebrała tamtego telefonu.
Kiedy jednostronny, brutalny seks dobiegł końca, Robert wstał, nie oglądając się za siebie. Długimi palcami zapiął koszulę swobodnymi, leniwymi ruchami.
– Weź to.
Na ciało Sophii spadło pudełko tabletek „dzień po”.
Kiedyś Sophia była w Robercie bez pamięci zakochana. Teraz czuła już tylko ból.
Z przyzwyczajenia podniosła tabletkę i połknęła ją. Żołądek skręcił jej się gwałtownie. Prawie zwymiotowała.
Ostatnio żołądek dawał jej się we znaki – nieustanne odruchy wymiotne i mdłości. Planowała niedługo skontrolować to w szpitalu.
Zanim zdążyła w ogóle złapać oddech, lokaj rodziny Howardów przyszedł, by ją popędzić do wyjścia.
Robert nigdy nie pozwalał Sophii zostać u siebie na noc. Nieważne, jak późno. Nieważne, jak była wyczerpana. Musiała wyjść.
Dla niego była tylko substytutem, nad którym mógł opłakiwać swoją niezapomnianą miłość. Ciałem do wykorzystania do seksu. Kimś, kogo mógł przywołać i odprawić, kiedy tylko chciał.
Sophia wyszła przez drzwi frontowe. Obejrzała się i wydawało jej się, że widzi wysoką sylwetkę stojącą w oknie na drugim piętrze.
Gdy spojrzała ponownie, okno było puste.
Jej wargi wykrzywił szyderczy uśmiech. Robert jej nienawidził. Dlaczego miałoby go obchodzić, czy żyje, czy umiera?
Godzinę później Sophia wróciła do rezydencji Windsorów.
W chwili, gdy weszła do salonu, ceramiczny kubek poleciał prosto w jej twarz i uderzył ją w skroń.
Ciepła krew natychmiast trysnęła, rozmazując jej obraz.
Jej matka, Bianca Johnson, nie okazała ani odrobiny troski. Zawyła:
– Bezużyteczny śmieciu! Nawet faceta nie umiesz przy sobie zatrzymać! Czemu to nie ty zginęłaś zamiast niej?!
Choć Sophia słyszała te słowa wiele razy, za każdym razem skręcały jej serce.
Jak bardzo matka musi nienawidzić własnego dziecka, żeby mówić coś takiego?
Śmierć Margaret nie tylko zmieniła niegdyś pełnego życia Roberta w kogoś paranoicznego i ponurego – sprawiła też, że rodzice Sophii stali się wybuchowi i okrutni.
A ona, jako rzekoma winowajczyni w oczach wszystkich, mogła jedynie milcząco to wszystko znosić.
Bianca cisnęła w Sophię gazetą. Nagłówek na pierwszej stronie wbił jej się w oczy jak nóż.
[Rodzina Howardów i rodzina Brownów ogłaszają małżeństwo w ramach fuzji — biznesowe imperia łączą siły]
W tej chwili Sophia z trudem mogła oddychać.
Robert żenił się z kimś innym?
Mężczyzna, który przysiągł dręczyć ją do końca życia, kazać jej odpokutowywać na zawsze – brał za żonę inną kobietę?
Czy to znaczyło, że wreszcie puszcza tę nienawiść? Wreszcie ją puszcza wolno?
Przez krótką chwilę ulga, dezorientacja i ślad urazy, której nawet nie rozpoznawała, splątały się w niej w jeden węzeł.
Gdy Sophia stała jak sparaliżowana, Bianca straciła cierpliwość i spoliczkowała ją z całej siły.
– Mówię do ciebie! Czemu udajesz głupią? To ty zabiłaś Margaret, a teraz nawet Roberta nie potrafisz przy sobie utrzymać? Po co ty w ogóle żyjesz?!
Emocje Bianki wymknęły się spod kontroli. W napadzie wściekłości wypchnęła Sophię za drzwi i kazała jej iść błagać Roberta, żeby zmienił zdanie.
— Jeśli nie potrafisz tego załatwić, nie wracaj!
Wyrzucona z własnego domu Sophia bezradnie wpatrywała się w księżycowe światło nad sobą. Rana na skroni wciąż lekko pulsowała, ale to było nic w porównaniu z bólem rozdzierającym jej pierś.
Kiedy wreszcie skończy się ta pokuta?
Sophia nie mogła się dodzwonić do Roberta.
Między nimi od zawsze było jednostronnie — to on odzywał się, kiedy miał ochotę. Ona nie miała żadnego sposobu, by się z nim skontaktować.
W końcu mogła jedynie zostawić wiadomość u asystenta Roberta.
Pół godziny później jej najlepsza przyjaciółka, Echo Jones, podniosła roztrzęsioną, potarganą Sophię i zabrała ją do siebie.
Echo ostrożnie opatrzyła jej ranę, ale w końcu nie zdołała dłużej powstrzymywać wściekłości.
— To już jest za dużo! Margaret nie żyje od lat, a oni wciąż traktują cię w ten sposób. Popełniła samobójstwo. To był wypadek. To nie była twoja wina! Czemu zwalają wszystko na ciebie?
Sophia ujęła dłoń Echo i delikatnie pokręciła głową.
Ilekroć myślała o siostrze — na zewnątrz promiennej i radosnej, a w sekrecie cierpiącej na ciężką depresję — czuła się jak najgorsza siostra na świecie. Nigdy niczego nie zauważyła.
To nieodebrane połączenie było supełkiem w jej sercu, którego nie potrafiła rozplątać. Była gotowa ponieść tę odpowiedzialność.
Nie mogąc przekonać Sophii, Echo ciężko westchnęła.
Po chwili namysłu nagle chwyciła ją za nadgarstek, a w jej głosie zabrzmiała śmiałość.
— Daj spokój. Nie myśl o tych dołujących rzeczach! Dziś wieczorem zabieram cię na miasto, żebyś przewietrzyła głowę!
Nie czekając na odpowiedź, Echo zaciągnęła Sophię do największego baru w Emerald City. Nawet zawołała kilku młodych, przystojnych chłopaków, żeby pomogli Sophii się rozluźnić.
Sophia czuła się w takim miejscu kompletnie nie na swoim miejscu. Po krótkiej chwili przeprosiła i poszła do toalety.
Wpatrywała się w lustro — w swoją bladą, ale piękną twarz — kiedy zadzwonił Robert.
— Szukałaś mnie? — Jego głos był jak zawsze lodowaty, pozbawiony emocji.
Sophia odruchowo wyprostowała plecy.
— Chciałam zapytać… czy ty naprawdę żenisz się z Victorią?
Po drugiej stronie zapadła cisza. A potem rozległ się szyderczy, pełen pogardy śmiech Roberta.
— A jakie ty masz prawo, żeby mnie o to pytać?
Jakie prawo?
Sophia oniemiała. Nawet nie kwalifikowała się na jego kochankę.
Miała zrobić to, czego żądała Bianka — wyrzucić resztki godności i błagać go, żeby się nie żenił?
Nie potrafiła.
W końcu, drżącym głosem, zapytała:
— Jeśli się żenisz… czy możemy z tym skończyć?
Powinno to być czymś najbardziej naturalnym na świecie, ale Robert zachował się tak, jakby usłyszał najzabawniejszy żart.
— Sophia, co ty sobie za sny roisz? Zawsze będziesz moją zabawką. Kiedy mi się znudzisz, sam cię wyrzucę.
Sophia zesztywniała.
Robert się żenił, a mimo to nie chciał jej puścić. Wciąż chciał ją dręczyć.
Myślała, że zniosła już z jego strony najbardziej skrajną upokorzenie. A jednak on zawsze znajdował nowe sposoby, by deptać jej godność.
— Czego ode mnie chcesz, zanim pozwolisz mi odejść?
Robert parsknął pogardliwie.
— Chyba że przywrócisz Margaret do życia!
Kiedy się rozłączył, Sophia rozpłakała się i całkiem się posypała. Znowu napłynęły do niej myśli o tym, by odebrać sobie życie.
W tej samej chwili zza drzwi toalety dobiegł ją boleśnie znajomy głos.
— Wtedy chciałam tylko zrobić Sophii psikusa, utrudnić jej życie. Nie sądziłam, że to tak wybuchnie.
— Jeśli teraz nie wrócę, Robert poślubi inną kobietę. To by wszystko zrujnowało, prawda? Nie myślałam, że moja siostra będzie aż tak bezużyteczna. Dałam jej trzy lata, a ona i tak nie zdołała zdobyć jego serca.
— Mama i tata już wiedzą. Pomogą mi to wytłumaczyć. A Robert… on tak bardzo mnie kocha. Trochę go osłodzę i będzie po sprawie.
Oczy Sophii rozszerzyły się. Całe jej ciało zadrżało.
To była Margaret. Ona nie umarła!
Ostatnie Rozdziały
#283 Rozdział 283
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2026#282 Rozdział 282
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2026#281 Rozdział 281
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2026#280 Rozdział 280
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2026#279 Rozdział 279
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2026#278 Rozdział 278
Ostatnia Aktualizacja: 7/4/2026#277 Rozdział 277
Ostatnia Aktualizacja: 7/4/2026#276 Rozdział 276
Ostatnia Aktualizacja: 7/4/2026#275 Rozdział 275
Ostatnia Aktualizacja: 7/4/2026#274 Rozdział 274
Ostatnia Aktualizacja: 7/4/2026
Może Ci się spodobać 😍
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."












