
Druga Szansa: Ukrywam Ciążę po Rozstaniu
Louisa · Zakończone · 316.9k słów
Wstęp
Robert jęknął imię mojej siostry, kiedy skończył we mnie.
Przez trzy lata żyłam jak żałosny cień Margaret.
Podarł mój list o przyjęciu na studia. Wmuszał mnie w jedwabne sukienki, które Margaret nosiła, zanim „umarła”. Wciskał mi do gardła tabletki antykoncepcyjne, a ja dławiłam się łzami.
Wszyscy mówili jedno i to samo: „Sophia, zabiłaś Margaret. Jesteś jej winna własne życie”.
Nawet moi rodzice pluli tymi słowami: „Czemu to nie ty zdechłaś?”
Przełykałam każde upokorzenie, zaciskając zęby i wmawiając sobie, że jeśli tylko wytrzymam wystarczająco długo, prawda w końcu wypłynie na wierzch. Że jeśli tylko wytrzymam, wreszcie spłacę ten dług.
Aż do tamtej deszczowej nocy, kiedy usłyszałam jej głos — głos Margaret — sączący się z telefonu z beztroską rozbawą:
„Och, kochanie, to był tylko żart. Kto by pomyślał, że naprawdę to łykną? Patrzenie, jak Sophia pełza u stóp Roberta jak pies, w moich ciuchach, udając zastępstwo... serio, to najlepsza rozrywka, jaką miałam od lat”.
Mój cały świat rozsypał się na kawałki.
Moje cierpienie było tylko elementem jej chorej gierki. Mężczyzna, którego kochałam, moja własna rodzina — wszyscy sprzysięgli się, żeby mnie zniszczyć, byle tylko ją rozbawić.
Popchnęłam drzwi do prywatnego pokoju. Na oczach wszystkich spoliczkowałam Margaret.
„Chcesz grać w gierki? Proszę bardzo. To gramy.”
Odwróciłam się na pięcie i cisnęłam w Roberta wyniki testu ciążowego, a on wyglądał, jakby zaraz miał oszaleć, próbując mnie zatrzymać.
„Robert, nie zasługujesz na to, żeby być ojcem mojego dziecka. Znajdź sobie inne zastępstwo — ja mam dość.”
Ciągła aktualizacja, 3 rozdziały dodawane codziennie.
Rozdział 1
– Margaret...
W samym środku aktu Robert Howard jęknął to imię, pieprząc Sophię Windsor.
Jak mógł wykrzyczeć imię jej siostry, kochając się z nią?
Upokorzenie runęło na Sophię jak lodowate fale, natychmiast ją zatapiając. Zanim zdążyła odmówić, Robert rozepchnął jej nogi szerzej i pchnął się w nią z brutalną siłą.
– Ach! – nie potrafiła stłumić okrzyku.
– Zamknij się. Hałas psuje iluzję. – Wielka dłoń Roberta zacisnęła się na jej ustach. W jego przystojnej twarzy mignęły naraz pożądanie i wstręt.
Serce Sophii zamieniło się w lód.
Trzy lata temu Margaret rzuciła się do oceanu. Ostatni telefon przed śmiercią wykonała do Sophii – a ta go nie odebrała, bo była w laboratorium.
Robert, który kochał Margaret głęboko, obwinił Sophię o wszystko.
Zmuszał ją, by rzuciła szkołę. Zmuszał ją, by naśladowała Margaret. Uczynił z niej zastępstwo Margaret.
Sophia nie potrafiła się przeciwstawić. Milcząco znosiła całą jego wściekłość.
Bo sama też tonęła w poczuciu winy. Nienawidziła siebie za to, że nie odebrała tamtego telefonu.
Kiedy jednostronny, brutalny seks dobiegł końca, Robert wstał, nie oglądając się za siebie. Długimi palcami zapiął koszulę swobodnymi, leniwymi ruchami.
– Weź to.
Na ciało Sophii spadło pudełko tabletek „dzień po”.
Kiedyś Sophia była w Robercie bez pamięci zakochana. Teraz czuła już tylko ból.
Z przyzwyczajenia podniosła tabletkę i połknęła ją. Żołądek skręcił jej się gwałtownie. Prawie zwymiotowała.
Ostatnio żołądek dawał jej się we znaki – nieustanne odruchy wymiotne i mdłości. Planowała niedługo skontrolować to w szpitalu.
Zanim zdążyła w ogóle złapać oddech, lokaj rodziny Howardów przyszedł, by ją popędzić do wyjścia.
Robert nigdy nie pozwalał Sophii zostać u siebie na noc. Nieważne, jak późno. Nieważne, jak była wyczerpana. Musiała wyjść.
Dla niego była tylko substytutem, nad którym mógł opłakiwać swoją niezapomnianą miłość. Ciałem do wykorzystania do seksu. Kimś, kogo mógł przywołać i odprawić, kiedy tylko chciał.
Sophia wyszła przez drzwi frontowe. Obejrzała się i wydawało jej się, że widzi wysoką sylwetkę stojącą w oknie na drugim piętrze.
Gdy spojrzała ponownie, okno było puste.
Jej wargi wykrzywił szyderczy uśmiech. Robert jej nienawidził. Dlaczego miałoby go obchodzić, czy żyje, czy umiera?
Godzinę później Sophia wróciła do rezydencji Windsorów.
W chwili, gdy weszła do salonu, ceramiczny kubek poleciał prosto w jej twarz i uderzył ją w skroń.
Ciepła krew natychmiast trysnęła, rozmazując jej obraz.
Jej matka, Bianca Johnson, nie okazała ani odrobiny troski. Zawyła:
– Bezużyteczny śmieciu! Nawet faceta nie umiesz przy sobie zatrzymać! Czemu to nie ty zginęłaś zamiast niej?!
Choć Sophia słyszała te słowa wiele razy, za każdym razem skręcały jej serce.
Jak bardzo matka musi nienawidzić własnego dziecka, żeby mówić coś takiego?
Śmierć Margaret nie tylko zmieniła niegdyś pełnego życia Roberta w kogoś paranoicznego i ponurego – sprawiła też, że rodzice Sophii stali się wybuchowi i okrutni.
A ona, jako rzekoma winowajczyni w oczach wszystkich, mogła jedynie milcząco to wszystko znosić.
Bianca cisnęła w Sophię gazetą. Nagłówek na pierwszej stronie wbił jej się w oczy jak nóż.
[Rodzina Howardów i rodzina Brownów ogłaszają małżeństwo w ramach fuzji — biznesowe imperia łączą siły]
W tej chwili Sophia z trudem mogła oddychać.
Robert żenił się z kimś innym?
Mężczyzna, który przysiągł dręczyć ją do końca życia, kazać jej odpokutowywać na zawsze – brał za żonę inną kobietę?
Czy to znaczyło, że wreszcie puszcza tę nienawiść? Wreszcie ją puszcza wolno?
Przez krótką chwilę ulga, dezorientacja i ślad urazy, której nawet nie rozpoznawała, splątały się w niej w jeden węzeł.
Gdy Sophia stała jak sparaliżowana, Bianca straciła cierpliwość i spoliczkowała ją z całej siły.
– Mówię do ciebie! Czemu udajesz głupią? To ty zabiłaś Margaret, a teraz nawet Roberta nie potrafisz przy sobie utrzymać? Po co ty w ogóle żyjesz?!
Emocje Bianki wymknęły się spod kontroli. W napadzie wściekłości wypchnęła Sophię za drzwi i kazała jej iść błagać Roberta, żeby zmienił zdanie.
— Jeśli nie potrafisz tego załatwić, nie wracaj!
Wyrzucona z własnego domu Sophia bezradnie wpatrywała się w księżycowe światło nad sobą. Rana na skroni wciąż lekko pulsowała, ale to było nic w porównaniu z bólem rozdzierającym jej pierś.
Kiedy wreszcie skończy się ta pokuta?
Sophia nie mogła się dodzwonić do Roberta.
Między nimi od zawsze było jednostronnie — to on odzywał się, kiedy miał ochotę. Ona nie miała żadnego sposobu, by się z nim skontaktować.
W końcu mogła jedynie zostawić wiadomość u asystenta Roberta.
Pół godziny później jej najlepsza przyjaciółka, Echo Jones, podniosła roztrzęsioną, potarganą Sophię i zabrała ją do siebie.
Echo ostrożnie opatrzyła jej ranę, ale w końcu nie zdołała dłużej powstrzymywać wściekłości.
— To już jest za dużo! Margaret nie żyje od lat, a oni wciąż traktują cię w ten sposób. Popełniła samobójstwo. To był wypadek. To nie była twoja wina! Czemu zwalają wszystko na ciebie?
Sophia ujęła dłoń Echo i delikatnie pokręciła głową.
Ilekroć myślała o siostrze — na zewnątrz promiennej i radosnej, a w sekrecie cierpiącej na ciężką depresję — czuła się jak najgorsza siostra na świecie. Nigdy niczego nie zauważyła.
To nieodebrane połączenie było supełkiem w jej sercu, którego nie potrafiła rozplątać. Była gotowa ponieść tę odpowiedzialność.
Nie mogąc przekonać Sophii, Echo ciężko westchnęła.
Po chwili namysłu nagle chwyciła ją za nadgarstek, a w jej głosie zabrzmiała śmiałość.
— Daj spokój. Nie myśl o tych dołujących rzeczach! Dziś wieczorem zabieram cię na miasto, żebyś przewietrzyła głowę!
Nie czekając na odpowiedź, Echo zaciągnęła Sophię do największego baru w Emerald City. Nawet zawołała kilku młodych, przystojnych chłopaków, żeby pomogli Sophii się rozluźnić.
Sophia czuła się w takim miejscu kompletnie nie na swoim miejscu. Po krótkiej chwili przeprosiła i poszła do toalety.
Wpatrywała się w lustro — w swoją bladą, ale piękną twarz — kiedy zadzwonił Robert.
— Szukałaś mnie? — Jego głos był jak zawsze lodowaty, pozbawiony emocji.
Sophia odruchowo wyprostowała plecy.
— Chciałam zapytać… czy ty naprawdę żenisz się z Victorią?
Po drugiej stronie zapadła cisza. A potem rozległ się szyderczy, pełen pogardy śmiech Roberta.
— A jakie ty masz prawo, żeby mnie o to pytać?
Jakie prawo?
Sophia oniemiała. Nawet nie kwalifikowała się na jego kochankę.
Miała zrobić to, czego żądała Bianka — wyrzucić resztki godności i błagać go, żeby się nie żenił?
Nie potrafiła.
W końcu, drżącym głosem, zapytała:
— Jeśli się żenisz… czy możemy z tym skończyć?
Powinno to być czymś najbardziej naturalnym na świecie, ale Robert zachował się tak, jakby usłyszał najzabawniejszy żart.
— Sophia, co ty sobie za sny roisz? Zawsze będziesz moją zabawką. Kiedy mi się znudzisz, sam cię wyrzucę.
Sophia zesztywniała.
Robert się żenił, a mimo to nie chciał jej puścić. Wciąż chciał ją dręczyć.
Myślała, że zniosła już z jego strony najbardziej skrajną upokorzenie. A jednak on zawsze znajdował nowe sposoby, by deptać jej godność.
— Czego ode mnie chcesz, zanim pozwolisz mi odejść?
Robert parsknął pogardliwie.
— Chyba że przywrócisz Margaret do życia!
Kiedy się rozłączył, Sophia rozpłakała się i całkiem się posypała. Znowu napłynęły do niej myśli o tym, by odebrać sobie życie.
W tej samej chwili zza drzwi toalety dobiegł ją boleśnie znajomy głos.
— Wtedy chciałam tylko zrobić Sophii psikusa, utrudnić jej życie. Nie sądziłam, że to tak wybuchnie.
— Jeśli teraz nie wrócę, Robert poślubi inną kobietę. To by wszystko zrujnowało, prawda? Nie myślałam, że moja siostra będzie aż tak bezużyteczna. Dałam jej trzy lata, a ona i tak nie zdołała zdobyć jego serca.
— Mama i tata już wiedzą. Pomogą mi to wytłumaczyć. A Robert… on tak bardzo mnie kocha. Trochę go osłodzę i będzie po sprawie.
Oczy Sophii rozszerzyły się. Całe jej ciało zadrżało.
To była Margaret. Ona nie umarła!
Ostatnie Rozdziały
#283 Rozdział 283
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2026#282 Rozdział 282
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2026#281 Rozdział 281
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2026#280 Rozdział 280
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2026#279 Rozdział 279
Ostatnia Aktualizacja: 7/10/2026#278 Rozdział 278
Ostatnia Aktualizacja: 7/4/2026#277 Rozdział 277
Ostatnia Aktualizacja: 7/4/2026#276 Rozdział 276
Ostatnia Aktualizacja: 7/4/2026#275 Rozdział 275
Ostatnia Aktualizacja: 7/4/2026#274 Rozdział 274
Ostatnia Aktualizacja: 7/4/2026
Może Ci się spodobać 😍
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?












