
Dziedzice Pasji: Zakazany Trójkąt Miłosny
Casey Brew · W trakcie · 291.4k słów
Wstęp
Ale pewnej burzliwej nocy jej serce rozpadło się na kawałki, gdy odkryła, że on widzi w niej tylko siostrę – cóż za ironia!
Zrozpaczona i zagubiona, wpadła w ramiona jego tajemniczego przyrodniego brata, który porwał ją z miejsca!
Ich chemia była natychmiastowa i absolutnie elektryzująca! Gdy z pasją pochwycił jej usta, zadeklarował,
"Jeśli jesteś moja, nigdy nie możesz odejść – udowodnię ci, że jesteś moja!"
Rozdział 1
„Czego ode mnie chcesz? Powiedz wprost! Nie masz żadnych ambicji!” Głos mężczyzny wypełnił pokój, mieszając się z dźwiękiem tłuczonej porcelany.
Ciało Amelii Wilson zadrżało instynktownie; to była ostatnia scena, z jaką chciała się zmierzyć.
Ale teraz, gdy już tu była, nie było odwrotu.
„Jeśli nie możesz mnie znieść, po prostu mnie ignoruj. Mam dopiero dwadzieścia kilka lat. Czy nie pracowałeś na zwykłym etacie, kiedy byłeś w moim wieku?”
Sarkastyczna odpowiedź chłopaka tylko bardziej rozwścieczyła mężczyznę. „Jak śmiesz tak do mnie mówić! Wychowałem cię od małego, a ty mi się tak odwdzięczasz? Chcesz, żebym cię ustawił do pionu?”
Serce Amelii podskoczyło do gardła. James Anderson rzadko tracił panowanie nad sobą.
Tym razem był naprawdę wkurzony. Musiała natychmiast interweniować, inaczej sytuacja mogła się bardzo pogorszyć. Ani ojciec, ani syn nie zamierzali ustąpić, a to prowadziło do kompletnej katastrofy.
Amelia otworzyła drzwi i weszła do środka.
„Wujku James.” Jej głos był kojący jak chłodna bryza w upalny letni dzień.
Gniew Jamesa zdawał się nieco łagodnieć, gdy ją zobaczył, i wymusił uśmiech. „Amelio, przyszłaś zobaczyć się z Alexandrem?”
Amelia skinęła głową. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, Alexander Anderson, stojący obok, prychnął: „Dla cudzych dzieci jesteś cały w uśmiechach, a dla własnego syna taki surowy!”
James poczuł się trochę zawstydzony, że został tak skarcony przy Amelii.
Ale z nią obok, nie chciał się kłócić.
Amelia wzięła głęboki oddech, zebrała się na odwagę i spojrzała na Jamesa. „James, właściwie to ja. Chcę, żeby został.”
James był chwilowo zaskoczony, jego ton niepewny. „Ty?”
Czując intensywne spojrzenia, Amelia starała się zachować spokój. „Tak... zaraz kończę studia i jestem trochę zdenerwowana. Chcę, żeby został i dotrzymał mi towarzystwa, może podzielił się swoimi doświadczeniami.”
Jej głos stawał się coraz cichszy z każdym słowem, a pod koniec chciała zapaść się pod ziemię.
Nie była dobra w kłamaniu, ale te kilka razy, kiedy to robiła, zawsze było, by kryć Alexandra.
Tak jak teraz, z jakiegoś powodu, nie chciał jechać do Vesperii i był zdeterminowany, by zostać w domu.
Ojciec i syn trwali w impasie od kilku dni, a mama Alexandra, Scarlett Anderson, potajemnie poprosiła Amelię o pomoc.
Gdyby Scarlett osobiście jej nie poprosiła, nie chciałaby się mieszać w tę rodzinną dramę.
Gdy skończyła, pokój zdawał się ochłodzić.
James stał tam, wpatrując się w Amelię, nic nie mówiąc przez długi czas.
Amelia czuła, jak pot spływa jej po czole.
Nieświadomie zacisnęła pięści, i właśnie gdy nie mogła już dłużej znieść ciszy.
James nagle skinął głową. „Dobrze, w takim razie, niech zostanie na rok. Sami zajmijcie się swoimi sprawami.”
Po tych słowach machnął ręką i odwrócił się, by odejść.
Nie powiedział już ani słowa.
Ale gdy James wychodził, rzucił Amelii spojrzenie, które zdawało się przenikać ją na wskroś.
Chociaż wszystko wydawało się normalne, Amelia czuła się, jakby właśnie otrzymała policzek.
James pewnie myślał, że jest nierozsądna, że zmusiła Alexandra do zostania tylko dlatego, że martwiła się o maturę.
Czy przyszłość Alexandra nie była ważniejsza niż egzamin na studia?
Alexander machnął ręką przed jej twarzą. "Amelia? Amelia? O czym myślisz?" zapytał z uśmiechem.
Amelia otrząsnęła się i uśmiechnęła, "Nic, ale wciąż mi nie powiedziałeś, dlaczego nie chcesz jechać do Vesperii, skoro jest tam tak świetnie?"
Alexander wyglądał na zaskoczonego.
Szybko zmienił temat, "Dlaczego? Nie ma tam nic dobrego. W domu jest o wiele wygodniej."
Dorastając razem, Amelia łatwo mogła rozpoznać, kiedy kłamał.
Ale nigdy nie naciskała na niego w sprawach, o których nie chciał mówić. Była wyrozumiała, co było jednym z powodów, dla których Alexander tak bardzo ją lubił.
Schodzili razem po schodach i zobaczyli Henryka Andersona siedzącego w salonie.
Amelia na moment zamarła, niepewna, jak zareagować.
Ich relacja była napięta. Chociaż znali się od ponad dekady, nie byli dokładnie przyjaciółmi.
Gdyby twierdziła, że są przyjaciółmi, Alexander pewnie by się zdenerwował.
Więc postanowiła zostawić sprawę Alexanderowi.
Ale Scarlett zawołała Alexandra, żeby zapytać o jego kłótnię z Jamesem.
Alexander, choć w złym humorze, nie chciał nieposłuchać Scarlett.
Zrobił smutną minę do Amelii. "Poczekaj na mnie na dole. Zaraz wrócę."
Z jego punktu widzenia, Alexander nie widział Henryka siedzącego poniżej.
W przeciwnym razie nie zostawiłby jej samej z Henrykiem.
Amelia spanikowała i chciała zawołać Alexandra.
Ale on już wszedł do pokoju Scarlett.
Biorąc pod uwagę ich rzadkie rozmowy przez ostatnią dekadę, Henry pewnie nie zacznie rozmowy z nią, prawda?
Z tą myślą ostrożnie usiadła około dwóch metrów od Henryka.
Starała się być jak najmniej widoczna.
Słońce oświetlało Henryka, podkreślając jego przystojny profil.
Leniwie opierał się na sofie, sprawdzając maile na swoim laptopie. Nawet prosta czynność, jak ta, wydawała się kusząca, gdy on ją wykonywał.
Jak szlachcic.
Ten mężczyzna, mimo swojego tragicznego tła, był niemal doskonały pod każdym innym względem.
W końcu zawsze był najlepszy w klasie, poziom inteligencji, którego jej brakowało.
Gdy tak wpatrywała się w Henryka, nagle przemówił, "Wyglądam dobrze?"
Amelia była zaskoczona, prawie upuszczając telefon.
"Ja... nie... to znaczy..." zaczęła się jąkać, nie mogąc sformułować pełnego zdania mimo prostego wyjaśnienia.
Henry lekko zmarszczył brwi i zamknął laptopa, "Jestem straszny?"
Oczywiście!
Inaczej, dlaczego Amelia byłaby tak przestraszona?
Ale z Henrykiem pytającym tak bezpośrednio, nie mogła odpowiedzieć szczerze.
Szczególnie z służącymi rodziny Andersonów wokół. Gdyby powiedzieli Alexanderowi, że rozmawiali, pewnie znów by się zdenerwował.
Odwróciła się, sięgając po szklankę wody ze stołu, aby uniknąć sytuacji.
Ale on nagle znowu przemówił, "Dostałaś ochrzan?"
Ostatnie Rozdziały
#316 Rozdział 316
Ostatnia Aktualizacja: 3/28/2025#315 Rozdział 315
Ostatnia Aktualizacja: 3/21/2025#314 Rozdział 314
Ostatnia Aktualizacja: 3/14/2025#313 Rozdział 313
Ostatnia Aktualizacja: 3/7/2025#312 Rozdział 312
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2025#311 Rozdział 311
Ostatnia Aktualizacja: 2/21/2025#310 Rozdział 310
Ostatnia Aktualizacja: 2/14/2025#309 Rozdział 309
Ostatnia Aktualizacja: 2/12/2025#308 Rozdział 308
Ostatnia Aktualizacja: 2/12/2025#307 Rozdział 307
Ostatnia Aktualizacja: 2/12/2025
Może Ci się spodobać 😍
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Ostatnia Trisolarian
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO
Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”
Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”
Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.
Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”
——
Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.
Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.
Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.
Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Bracia Varkas i ich Księżniczka
Moja mama wyszła ponownie za mąż... i przeklęła mnie w ten sposób. Myślałam, że przeprowadzka do tej rezydencji będzie najgorszą częścią tego wszystkiego. Myliłam się. Bo mieszkanie tutaj oznacza życie pod jednym dachem z nimi. Braćmi Varkas. Piękni. Niebezpieczni. Posiadający. I absolutnie, druzgocąco niedostępni. Nazywają mnie "przyrodnią siostrą."
Ale sposób, w jaki na mnie patrzą? Sposób, w jaki mnie dotykają? To wszystko, tylko nie braterskie. Jest z nimi coś nie tak. Coś nie... ludzkiego. Czuję to w sposobie, w jaki ich oczy błyszczą, gdy są wściekli. W sposobie, w jaki ich ciała palą się goręcej, niż powinny. W sposobie, w jaki się poruszają, jak drapieżniki w ciemności. Nie wiem, czym są. Ale wiem jedno... cokolwiek teraz mnie ściga, nie przetrwam tego. Nie, jeśli będę pozwalać im się zbliżać. Nie, jeśli będę pozwalać im niszczyć mnie swoimi rękami, ustami, swoimi plugawymi słowami.
Powinnam uciekać. Powinnam walczyć. Ale prawda jest taka... część mnie nie chce uciekać. Bo cokolwiek oni są... pragnę tego. A kiedy mnie zdobędą, nie będzie odwrotu. Jeszcze jedna rzecz... Wszyscy trzej mnie dotykają, wszyscy trzej sprawiają, że czuję różne rzeczy, ale jest jeden szczególny... Jeden...
UWAGA AUTORA: Ostrzegam przed otwarciem tej książki; to nie jest słodki romans. Jest ciemna, pełna zmysłowych fantazji, cielesnych pragnień, erotycznych rozważań i mnóstwa, mnóstwa erotyki. Więc jeśli to jest twój klimat, "Witaj, księżniczko i upewnij się, że zapniesz pasy." Ale jeśli nie, to...
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.












