
Jeden Rok, by Płonąć
Black Barbie · Zakończone · 146.7k słów
Wstęp
Venessa Gordon wrobiono w morderstwo, którego nie popełniła, i stracono ją, zanim prawda zdążyła nabrać powietrza w płuca. Ale śmierć nie była końcem — była karą zawiniętą w litość, jak gorzka pigułka podana w miodzie.
Odesłana z powrotem z ostatnią szansą, Venessa ma rok, by przepisać swój los, wywlec na światło dzienne ciemność, która ją zniszczyła, i powstrzymać wojnę skazaną na pożarcie wszystkiego.
Jeśli zawiedzie, jej dusza i jej wilk zostaną strąceni w wieczną pustkę.
Ale nawet jeśli jej się uda…
czy los pozwoli jej żyć dość długo, żeby doczekać końca?
Rozdział 1
POV Venessy
Otworzyłam oczy, kompletnie skołowana i zdezorientowana. Myśli miałam ociężałe, jakby ktoś owinął mi głowę watą i nie dało się tego strząsnąć. Za skroniami pulsował tępy ból, ale szybko zaczął odpuszczać. Co się ze mną działo?
Jeszcze chwilę temu musiałam być w porządku, a teraz wszystko było… nie tak. Świat dookoła migotał jakimś niepokojącym, znajomym blaskiem, a we mnie narastało upiorne déjà vu, od którego ścisnęło mnie w żołądku.
Szorstki piasek wbijał mi się w kolana, gdy klęczałam na ziemi, a skóra piekła pod warstwami pyłu, ran i zaschniętej krwi. Wokół stali strażnicy, do połowy przemienieni w swoje bestialskie formy, z oczami jarzącymi się agresją i gotowością do ataku.
Czy ja… byłam ich wrogiem?
Gorączkowo grzebałam w głowie, szukając odpowiedzi, ale nie było tam nic. Tylko zamęt. Ciężki, nienaturalny zamęt. Coś głęboko we mnie wrzeszczało, żebym się ruszała — więc się ruszyłam.
Pobiegłam.
W chwili, gdy moje stopy uderzyły o ziemię, ruszyli za mną — warczenie i wściekłe pomruki niosły się echem. Panika ścisnęła mi gardło jak zacisk. Czemu mnie gonili? Co ja zrobiłam? Przez umysł przemykały mi urywki wspomnień — poszarpane, mgliste, zbyt rozrzucone, żeby miały sens.
— Hej! — wrzasnął czyjś głos, a potem znów odezwały się warknięcia.
Strażnicy byli blisko, ich pazury dudniły o leśną ściółkę. Zmusiłam nogi, żeby biegły szybciej, serce waliło mi jak młot. Nie miałam pojęcia, dokąd biegnę — wiedziałam tylko, że muszę uciec.
I wtedy — trzask.
Dwa potężne drzewa runęły przede mną, tarasując drogę. Zahamowałam z piskiem oddechu, dysząc ciężko, jak w potrzasku. Zanim zdążyłam wymyślić, jak to obejść, strażnicy już mnie dopadli. Wbrew instynktowi opadłam na kolana, splatając dłonie z tyłu głowy w geście poddania.
Zimne, srebrne kajdanki zacisnęły mi się na nadgarstkach, parząc skórę. Szarpnięto mnie i zaciągnięto z powrotem — tam, skąd uciekłam — prosto w ten sam krąg wrogości i żądzy krwi.
I wtedy… ona się pojawiła.
Jej głos przeciął hałas jak nóż. Przepchnęła się przez linię strażników i stanęła przede mną. Serce ścisnęło mi się boleśnie, gdy zobaczyłam jej twarz — Luna Jalisa.
Wspomnienia uderzyły we mnie naraz.
RETROSPEKCJA
Znów klęczałam, z nadgarstkami mocno związanymi za plecami. Świat dookoła był przytłumiony, jakbym siedziała pod wodą. Głosy tłumu brzmiały zniekształcone, odbijały się echem gdzieś daleko. A potem nagle powietrze wpadło mi do płuc i wszystko wskoczyło na swoje miejsce, ostre i bezlitosne.
Twarze falowały przede mną — znajome i dzikie, wykrzywione nienawiścią. Wyglądali mniej jak ludzie, a bardziej jak potwory, kiedy wrzeszczeli:
— Wykonać wyrok! Zabić ją!
To był dzień mojej egzekucji.
Luna Jalisa stała wśród nich, ubrana na czarno, szlochając teatralnie, podczas gdy jej kochanek trzymał ją przy sobie. Dłonie opierała ochronnie na nabrzmiałym brzuchu, zawodząc o sprawiedliwość.
Tłum rzucał we mnie obelgami, domagał się mojej śmierci. Rozglądałam się, szukając choć jednej twarzy, w której byłaby litość — ale widziałam tylko furię i osąd. Jedyna osoba, która mogła to wszystko zatrzymać, już nie żyła. Zginęła. A winę za jego morderstwo zwalono na mnie.
— Wykonać wyrok! Wykonać wyrok! — ryczeli.
Kaci przycisnęli mnie do ziemi. Kolana wbijały mi się w brud, a ja uniosłam głowę i zobaczyłam, jak Jalisa patrzy na mnie chłodno, triumfująco. Ruszyła w moją stronę powoli, delektując się moją klęską.
Od dawna chciała, żebym zniknęła. Byłam niewygodą, przeszkodą, którą musiała usunąć. I teraz wreszcie dopięła swego.
Jalisa przykucnęła przede mną i zacisnęła palce na moim podbródku, zmuszając mnie, żebym uniosła twarz. Jej oczy błyszczały satysfakcją, a na wargach rozpełzł się okrutny uśmiech.
— Byłaś zbyt głupia i naiwna, żeby myśleć, że możesz wygrać, Venesso — wyszeptała. — Rozejrzyj się. Jak to jest wiedzieć, że to twoje ostatnie oddechy?
A potem mnie uderzyła — jej dłoń trzasnęła ostro o mój policzek.
Cofnęła się i uniosła drżący palec w moją stronę, a łzy spływały jej po twarzy w idealnie wyreżyserowanej, teatralnej rozpaczy.
„Obyś się smażyła za to, co zrobiłaś. Moje dziecko będzie dorastać bez ojca przez ciebie!” — wrzeszczała.
Wściekłość przepaliła mój strach. Gdybym dostała jeszcze raz szansę, nie oszczędziłabym jej. Sprawiłabym, żeby zapłaciła — i ujawniła prawdziwego zabójcę. Ona nie była żadną pogrążoną w żałobie Luną; była potworem, który nosił smutek jak maskę.
Kiedy kat uniósł ostrze, podniosłam wzrok ku niebu i zawołałam do Bogini o litość, o odkupienie, o jeszcze jedną szansę.
A potem wszystko pociemniało.
KONIEC WSPOMNIENIA
Wspomnienia uderzyły we mnie jak taran, aż serce waliło mi jak oszalałe. Kiedy obraz wreszcie się wyostrzył, znów byłam w teraźniejszości — w chwili sprzed mojej pierwszej śmierci. Luna Jalisa stała przede mną, a na jej twarzy mieszało się zagubienie z chłodnym wyrachowaniem.
Czyli to była prawda.
Zostałam odesłana.
Cofnięta dokładnie do momentu, kiedy mnie aresztowano za wtargnięcie na teren watahy. Scena rozgrywała się identycznie jak wcześniej, szczegół w szczegół.
„Zachowuj się, Venessa. Czas nas goni” — ostrzegła mnie w myślach moja wilczyca, Nyla. Jej ton był lodowaty. Tak jak i mój.
Na emocje nie było już miejsca. Miałam czystą głowę, a mój cel był ostrzejszy niż kiedykolwiek. Dostałam drugą szansę — rok, żeby zdemaskować Jalisę i jej kochanka, znaleźć prawdziwego mordercę i przepisać los, który mnie pogrzebał.
„Spójrz na mnie” — rozkazała Jalisa.
Uniósłłam głowę powoli, walcząc, żeby zdusić warczenie narastające w gardle. Ta kobieta zabrała mi wszystko: reputację, życie, przyszłość. Gdybym nie odkryła jej romansu, może pozwoliłaby mi żyć. Ale teraz byłam jej wrogiem — a ona nawet nie miała pojęcia, że wróciłam.
Zanim zdążyłam się odezwać, znajomy głos zatrzymał mnie jak wryta.
„Nie krzywdź jej.”
Ten zapach. Ten głos. Serce zacięło mi się w piersi.
Alfa Denzel.
Mój mate.
Wystąpił krok do przodu; sama jego obecność narzucała się wszystkim dookoła, a spojrzenie miał ostre i nie do odczytania. Już czułam, jak okrutny ciężar przeznaczenia zaciska się na mnie jak pętla — miałam przeżyć to wszystko jeszcze raz, każdą upokarzającą sekundę.
„Czemu uciekłaś?” — zapytał. Głos miał spokojny, ale twardy. Nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy.
„Ty jesteś jakaś tępa?” — syknęła Jalisa, zanim zdążyłam odpowiedzieć.
Cios spadł na tył mojej głowy i runęłam na ziemię jak worek kartofli. Ból przeszył czaszkę, a obraz popłynął.
„Jeszcze raz to zrobisz, a pożałujesz” — ostrzegł strażnika Denzel, chłodno. Tamten mruknął przeprosiny i cofnął się.
Spojrzenie Denzela wróciło do mnie. „Czemu uciekłaś?” — powtórzył.
Zmusiłam się, żeby wstać, trzymając głowę spuszczoną. „Bałam się” — wyszeptałam.
Cisza. Tylko wiatr i mój puls wypełniały powietrze. Walczyłam z odurzającym przyciąganiem zapachu mojego mate’a, zamykając na klucz kłucie w klatce piersiowej. Ta więź raz już doprowadziła mnie do zguby. Nie mogłam pozwolić, żeby zniszczyła mnie ponownie.
„Jak się nazywasz?” — zapytał w końcu Denzel. „I czemu weszłaś na nasz teren?”
Już wiedziałam, co powiedzieć; przeżyłam tę scenę wcześniej.
„Nazywam się Venessa Gordon” — powiedziałam. „Jestem samotną wilczycą. Podróżowałam z mamą, kiedy napadli nas lykanie. Ona… ona nie przeżyła. Ledwo uciekłam.”
Po tłumie przeszedł zbiorowy szmer, niemal westchnienie, na słowo „lykanie”. Byli wszystkim, czego wilkołaki się bały: szybsi, silniejsi, bezlitośni. Okrutnie dopracowani przez naturę drapieżnicy.
„To kłopoty, Alfa. Trzeba ją wyrzucić” — odezwał się znajomy, jadowity głos Bety Tyrella Henry’ego.
Zacisnęłam pięści. Zdrajca.
Denzel pokręcił głową. „Nie. Nie porzucamy tych, którzy nie potrafią się bronić” — powiedział, powtarzając tę samą łaskawą formułkę, którą słyszałam wcześniej.
„Za tą granicą zaczyna się królestwo Króla Wilkołaków” — ciągnął. „Jeśli zawrócisz, nie masz szans przeżyć. Zostań tutaj, przysięgnij mi lojalność, przestrzegaj naszych praw, a dostaniesz moją ochronę. W przeciwnym razie…” Jego głos stwardniał. „Wtargnięcie jest karane śmiercią.”
Decyzję podjęto za mnie, tak jak poprzednio. Tyle że tym razem wiedziałam, co muszę zrobić.
Zostanę.
Przeżyję.
I tym razem nie zawiodę.
Ostatnie Rozdziały
#156 Rozdział 156 156
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#155 Rozdział 155 155
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#154 Rozdział 154 154
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#153 Rozdział 153 153
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#152 Rozdział 152 152
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#151 Rozdział 151 151
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#150 Rozdział 150 150
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#149 Rozdział 149 149
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#148 Rozdział 148 148
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#147 Rozdział 147 147
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026
Może Ci się spodobać 😍
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.












