
Jeden Rok, by Płonąć
Black Barbie · Zakończone · 146.7k słów
Wstęp
Venessa Gordon wrobiono w morderstwo, którego nie popełniła, i stracono ją, zanim prawda zdążyła nabrać powietrza w płuca. Ale śmierć nie była końcem — była karą zawiniętą w litość, jak gorzka pigułka podana w miodzie.
Odesłana z powrotem z ostatnią szansą, Venessa ma rok, by przepisać swój los, wywlec na światło dzienne ciemność, która ją zniszczyła, i powstrzymać wojnę skazaną na pożarcie wszystkiego.
Jeśli zawiedzie, jej dusza i jej wilk zostaną strąceni w wieczną pustkę.
Ale nawet jeśli jej się uda…
czy los pozwoli jej żyć dość długo, żeby doczekać końca?
Rozdział 1
POV Venessy
Otworzyłam oczy, kompletnie skołowana i zdezorientowana. Myśli miałam ociężałe, jakby ktoś owinął mi głowę watą i nie dało się tego strząsnąć. Za skroniami pulsował tępy ból, ale szybko zaczął odpuszczać. Co się ze mną działo?
Jeszcze chwilę temu musiałam być w porządku, a teraz wszystko było… nie tak. Świat dookoła migotał jakimś niepokojącym, znajomym blaskiem, a we mnie narastało upiorne déjà vu, od którego ścisnęło mnie w żołądku.
Szorstki piasek wbijał mi się w kolana, gdy klęczałam na ziemi, a skóra piekła pod warstwami pyłu, ran i zaschniętej krwi. Wokół stali strażnicy, do połowy przemienieni w swoje bestialskie formy, z oczami jarzącymi się agresją i gotowością do ataku.
Czy ja… byłam ich wrogiem?
Gorączkowo grzebałam w głowie, szukając odpowiedzi, ale nie było tam nic. Tylko zamęt. Ciężki, nienaturalny zamęt. Coś głęboko we mnie wrzeszczało, żebym się ruszała — więc się ruszyłam.
Pobiegłam.
W chwili, gdy moje stopy uderzyły o ziemię, ruszyli za mną — warczenie i wściekłe pomruki niosły się echem. Panika ścisnęła mi gardło jak zacisk. Czemu mnie gonili? Co ja zrobiłam? Przez umysł przemykały mi urywki wspomnień — poszarpane, mgliste, zbyt rozrzucone, żeby miały sens.
— Hej! — wrzasnął czyjś głos, a potem znów odezwały się warknięcia.
Strażnicy byli blisko, ich pazury dudniły o leśną ściółkę. Zmusiłam nogi, żeby biegły szybciej, serce waliło mi jak młot. Nie miałam pojęcia, dokąd biegnę — wiedziałam tylko, że muszę uciec.
I wtedy — trzask.
Dwa potężne drzewa runęły przede mną, tarasując drogę. Zahamowałam z piskiem oddechu, dysząc ciężko, jak w potrzasku. Zanim zdążyłam wymyślić, jak to obejść, strażnicy już mnie dopadli. Wbrew instynktowi opadłam na kolana, splatając dłonie z tyłu głowy w geście poddania.
Zimne, srebrne kajdanki zacisnęły mi się na nadgarstkach, parząc skórę. Szarpnięto mnie i zaciągnięto z powrotem — tam, skąd uciekłam — prosto w ten sam krąg wrogości i żądzy krwi.
I wtedy… ona się pojawiła.
Jej głos przeciął hałas jak nóż. Przepchnęła się przez linię strażników i stanęła przede mną. Serce ścisnęło mi się boleśnie, gdy zobaczyłam jej twarz — Luna Jalisa.
Wspomnienia uderzyły we mnie naraz.
RETROSPEKCJA
Znów klęczałam, z nadgarstkami mocno związanymi za plecami. Świat dookoła był przytłumiony, jakbym siedziała pod wodą. Głosy tłumu brzmiały zniekształcone, odbijały się echem gdzieś daleko. A potem nagle powietrze wpadło mi do płuc i wszystko wskoczyło na swoje miejsce, ostre i bezlitosne.
Twarze falowały przede mną — znajome i dzikie, wykrzywione nienawiścią. Wyglądali mniej jak ludzie, a bardziej jak potwory, kiedy wrzeszczeli:
— Wykonać wyrok! Zabić ją!
To był dzień mojej egzekucji.
Luna Jalisa stała wśród nich, ubrana na czarno, szlochając teatralnie, podczas gdy jej kochanek trzymał ją przy sobie. Dłonie opierała ochronnie na nabrzmiałym brzuchu, zawodząc o sprawiedliwość.
Tłum rzucał we mnie obelgami, domagał się mojej śmierci. Rozglądałam się, szukając choć jednej twarzy, w której byłaby litość — ale widziałam tylko furię i osąd. Jedyna osoba, która mogła to wszystko zatrzymać, już nie żyła. Zginęła. A winę za jego morderstwo zwalono na mnie.
— Wykonać wyrok! Wykonać wyrok! — ryczeli.
Kaci przycisnęli mnie do ziemi. Kolana wbijały mi się w brud, a ja uniosłam głowę i zobaczyłam, jak Jalisa patrzy na mnie chłodno, triumfująco. Ruszyła w moją stronę powoli, delektując się moją klęską.
Od dawna chciała, żebym zniknęła. Byłam niewygodą, przeszkodą, którą musiała usunąć. I teraz wreszcie dopięła swego.
Jalisa przykucnęła przede mną i zacisnęła palce na moim podbródku, zmuszając mnie, żebym uniosła twarz. Jej oczy błyszczały satysfakcją, a na wargach rozpełzł się okrutny uśmiech.
— Byłaś zbyt głupia i naiwna, żeby myśleć, że możesz wygrać, Venesso — wyszeptała. — Rozejrzyj się. Jak to jest wiedzieć, że to twoje ostatnie oddechy?
A potem mnie uderzyła — jej dłoń trzasnęła ostro o mój policzek.
Cofnęła się i uniosła drżący palec w moją stronę, a łzy spływały jej po twarzy w idealnie wyreżyserowanej, teatralnej rozpaczy.
„Obyś się smażyła za to, co zrobiłaś. Moje dziecko będzie dorastać bez ojca przez ciebie!” — wrzeszczała.
Wściekłość przepaliła mój strach. Gdybym dostała jeszcze raz szansę, nie oszczędziłabym jej. Sprawiłabym, żeby zapłaciła — i ujawniła prawdziwego zabójcę. Ona nie była żadną pogrążoną w żałobie Luną; była potworem, który nosił smutek jak maskę.
Kiedy kat uniósł ostrze, podniosłam wzrok ku niebu i zawołałam do Bogini o litość, o odkupienie, o jeszcze jedną szansę.
A potem wszystko pociemniało.
KONIEC WSPOMNIENIA
Wspomnienia uderzyły we mnie jak taran, aż serce waliło mi jak oszalałe. Kiedy obraz wreszcie się wyostrzył, znów byłam w teraźniejszości — w chwili sprzed mojej pierwszej śmierci. Luna Jalisa stała przede mną, a na jej twarzy mieszało się zagubienie z chłodnym wyrachowaniem.
Czyli to była prawda.
Zostałam odesłana.
Cofnięta dokładnie do momentu, kiedy mnie aresztowano za wtargnięcie na teren watahy. Scena rozgrywała się identycznie jak wcześniej, szczegół w szczegół.
„Zachowuj się, Venessa. Czas nas goni” — ostrzegła mnie w myślach moja wilczyca, Nyla. Jej ton był lodowaty. Tak jak i mój.
Na emocje nie było już miejsca. Miałam czystą głowę, a mój cel był ostrzejszy niż kiedykolwiek. Dostałam drugą szansę — rok, żeby zdemaskować Jalisę i jej kochanka, znaleźć prawdziwego mordercę i przepisać los, który mnie pogrzebał.
„Spójrz na mnie” — rozkazała Jalisa.
Uniósłłam głowę powoli, walcząc, żeby zdusić warczenie narastające w gardle. Ta kobieta zabrała mi wszystko: reputację, życie, przyszłość. Gdybym nie odkryła jej romansu, może pozwoliłaby mi żyć. Ale teraz byłam jej wrogiem — a ona nawet nie miała pojęcia, że wróciłam.
Zanim zdążyłam się odezwać, znajomy głos zatrzymał mnie jak wryta.
„Nie krzywdź jej.”
Ten zapach. Ten głos. Serce zacięło mi się w piersi.
Alfa Denzel.
Mój mate.
Wystąpił krok do przodu; sama jego obecność narzucała się wszystkim dookoła, a spojrzenie miał ostre i nie do odczytania. Już czułam, jak okrutny ciężar przeznaczenia zaciska się na mnie jak pętla — miałam przeżyć to wszystko jeszcze raz, każdą upokarzającą sekundę.
„Czemu uciekłaś?” — zapytał. Głos miał spokojny, ale twardy. Nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy.
„Ty jesteś jakaś tępa?” — syknęła Jalisa, zanim zdążyłam odpowiedzieć.
Cios spadł na tył mojej głowy i runęłam na ziemię jak worek kartofli. Ból przeszył czaszkę, a obraz popłynął.
„Jeszcze raz to zrobisz, a pożałujesz” — ostrzegł strażnika Denzel, chłodno. Tamten mruknął przeprosiny i cofnął się.
Spojrzenie Denzela wróciło do mnie. „Czemu uciekłaś?” — powtórzył.
Zmusiłam się, żeby wstać, trzymając głowę spuszczoną. „Bałam się” — wyszeptałam.
Cisza. Tylko wiatr i mój puls wypełniały powietrze. Walczyłam z odurzającym przyciąganiem zapachu mojego mate’a, zamykając na klucz kłucie w klatce piersiowej. Ta więź raz już doprowadziła mnie do zguby. Nie mogłam pozwolić, żeby zniszczyła mnie ponownie.
„Jak się nazywasz?” — zapytał w końcu Denzel. „I czemu weszłaś na nasz teren?”
Już wiedziałam, co powiedzieć; przeżyłam tę scenę wcześniej.
„Nazywam się Venessa Gordon” — powiedziałam. „Jestem samotną wilczycą. Podróżowałam z mamą, kiedy napadli nas lykanie. Ona… ona nie przeżyła. Ledwo uciekłam.”
Po tłumie przeszedł zbiorowy szmer, niemal westchnienie, na słowo „lykanie”. Byli wszystkim, czego wilkołaki się bały: szybsi, silniejsi, bezlitośni. Okrutnie dopracowani przez naturę drapieżnicy.
„To kłopoty, Alfa. Trzeba ją wyrzucić” — odezwał się znajomy, jadowity głos Bety Tyrella Henry’ego.
Zacisnęłam pięści. Zdrajca.
Denzel pokręcił głową. „Nie. Nie porzucamy tych, którzy nie potrafią się bronić” — powiedział, powtarzając tę samą łaskawą formułkę, którą słyszałam wcześniej.
„Za tą granicą zaczyna się królestwo Króla Wilkołaków” — ciągnął. „Jeśli zawrócisz, nie masz szans przeżyć. Zostań tutaj, przysięgnij mi lojalność, przestrzegaj naszych praw, a dostaniesz moją ochronę. W przeciwnym razie…” Jego głos stwardniał. „Wtargnięcie jest karane śmiercią.”
Decyzję podjęto za mnie, tak jak poprzednio. Tyle że tym razem wiedziałam, co muszę zrobić.
Zostanę.
Przeżyję.
I tym razem nie zawiodę.
Ostatnie Rozdziały
#156 Rozdział 156 156
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#155 Rozdział 155 155
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#154 Rozdział 154 154
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#153 Rozdział 153 153
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#152 Rozdział 152 152
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#151 Rozdział 151 151
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#150 Rozdział 150 150
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#149 Rozdział 149 149
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#148 Rozdział 148 148
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#147 Rozdział 147 147
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026
Może Ci się spodobać 😍
Ostatnia Trisolarian
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...












