
Jego Łotrzyca Luna jest Księżniczką
Jane Above Story · W trakcie · 212.9k słów
Wstęp
I jest w ciąży...
Rozdział 1
MIA
W dniu mojego ślubu, kobieta w sukni równie białej i czystej jak moja, wkroczyła do mojego pokoju dla panny młodej.
Sądząc po jej postawie, była to kobieta, która przeczytała każdą książkę o etykiecie, jaka kiedykolwiek została napisana. Musiała przeczytać rozdział, który mówił, że nigdy nie wolno nosić białego na cudzym ślubie.
Zrobiła to celowo.
Musiałam przyznać, że była oszałamiająco piękna. Kruczoczarna włosy, wysokie kości policzkowe, czerwone usta w kolorze trucizny. Ale w chwili, gdy przemówiła, jej słowa były dalekie od przyjemności, jaką sprawiała jej uroda.
„Więc,” powiedziała, rzucając mi szerokie, oceniające spojrzenie. „Jesteś tą 'dziewczyną wyrzutkiem'.”
Określenie 'dziewczyna wyrzutek' uderzyło jak policzek. To było, co członkowie stada szeptali za moimi plecami, gdy myśleli, że nie słyszę. Przypomnienie o mojej nieznanej przeszłości i wątpliwym statusie paliło mnie.
Jednak to była prawda, byłam wyrzutkiem, gdy poznałam Dereka, mojego Alfe przeznaczonego partnera. Nie należałam do tego, ani żadnego stada.
„Tak, jestem Mia,” odpowiedziałam, zmuszając usta do przyjemnego uśmiechu. „Partnerka Dereka.”
Pierwsze spojrzenie przed ceremonią, pierwszy raz, gdy Derek zobaczy mnie ubraną jako jego pannę młodą - jako nową Lunę stada Srebrnego Pazura - było tylko kilka minut stąd. Miałam stać się Luną jednego z najpotężniejszych Alf w istnieniu.
Musiałam zachować spokój, grację, być ponad małostkowymi obelgami, nawet gdy moja wilczyca warczała w środku, namawiając mnie, bym pokazała tej kobiecie, do czego zdolna jest 'dziewczyna wyrzutek'.
Zanim zdążyłam zapytać, kim była ta kobieta, głos dobiegł z drzwi.
„Cassandra!”
Caroline i Joe, Beta stada Srebrnego Pazura, weszli za nią.
Caroline podeszła do przodu i pocałowała kobietę - Cassandrę - w policzek. Chwyciła obie ręce Cassandry i trzymała je, aby mogła zobaczyć jej cały strój, zachwycając się nią, jakby była panną młodą.
„Oszałamiająca, jak zawsze,” zachwycała się Caroline.
Joe uśmiechnął się złośliwie, jego wzrok przesunął się na mnie, jakby wyzywając mnie do reakcji. „Anielska,” powiedział. „Jak sama Bogini Księżyca.”
Cassandra chłonęła komplementy, a potem jej oczy spoczęły na mnie, ostre i oceniające. Powolny uśmiech zakrzywił jej usta, zanim przechyliła głowę w udawanej ciekawości, zanim odwróciła się z powrotem do Caroline.
„Czy mogłabyś mnie przedstawić?” powiedziała.
Joe chrząknął. „Mia, to jest Cassandra Laurent. Jest córką Alfy Laurenta z Wschodniego Grzbietu.”
„Cassandra jest jedną z naszych najstarszych przyjaciółek,” wyjaśniła Caroline, protekcjonalnie.
Wiedziałam, że Joe i Caroline nigdy mnie nie lubili. Czy Cassandra była tylko kimś, kogo Joe i Caroline zaprosili, aby upewnić się, że nie będę mogła cieszyć się swoim wielkim dniem?
Sięgnęłam, by dotknąć małej blizny na moim brwi - nerwowy tik - ale opuściłam rękę, gdy zobaczyłam, że oboje patrzą.
Zmusiałam się do odprężenia. Nauczyłam się kontrolować swoje emocje dawno temu, prezentować się jako godna. Może nie pamiętałam, jak nauczyłam się tej lekcji, ale nie przestanę tego robić dzisiaj, z wszystkich dni.
Podniosłam podbródek, wygładzając wyraz twarzy na coś grzecznego. „Witaj, Cassandro,” powiedziałam, mój głos był równy. „Cieszę się, że do nas dołączyłaś.”
„Zaraz będziemy mieć Pierwsze Spojrzenie,” powiedziała Caroline do kobiety. „Tuż za tym pokojem.” Wskazała na korytarz tuż za pokojem, w którym czekałam. „Derek zaraz tu będzie.”
„Och!” powiedziała Cassandra. „Nie zdawałam sobie sprawy, że wpadłam na coś tak ważnego! Szukałam łazienki. Nie chciałam się zachować jak wyrzutek.”
Na słowo „wyrzutek” rzuciła mi spojrzenie, jej oczy były ostre.
Znowu to było, to słowo, jak ostrze wślizgujące się między moje żebra. Wypuściła cichy śmiech, a Beta zaśmiali się razem z nią.
Gorąco przepływało przez mnie. Ten etykietka. Wieczne przypomnienie, kim byłam dla nich. Kim byłam dla stada.
Bezdomna. Outsiderka. Ta, którą ledwie zaakceptowali, nawet po miesiącach udowadniania swojej wartości.
Przełknęłam ślinę, zmuszając się do spokoju. Derek mnie wybrał - przeznaczony partner czy nie, i pracowałam, aby zasłużyć na swoje miejsce. Nie pozwolę jej mnie zachwiać.
„Jakie to szczęście, że nas znalazłaś,” powiedziałam słodko.
Jej brwi uniosły się, jakby zaskoczona moją odpowiedzią. Przez chwilę w pokoju panowała cisza, napięcie było gęste między nami. Potem, jakby znudzona rozmową, Cassandra westchnęła i odwróciła się.
„Czy możemy iść?” powiedziała, zwracając się do Joe i Caroline.
Nie czekając na moją odpowiedź, poprowadzili mnie do małej sali, gdzie czekał Derek. Szłam za nimi, trzymając ramiona prosto i stawiając kroki z namysłem. W środku skręcało mnie w żołądku z niepokoju.
Sala ceremonii została przekształcona na tę okazję, każda powierzchnia w budynku była przystrojona w biel i srebro. Kwiaty były wplecione w każde dostępne miejsce, świece migotały na krawędziach pomieszczenia.
Spodziewałam się, że pokój będzie prawie pusty, oprócz fotografa i mojego narzeczonego - sama ceremonia ślubna miała się odbyć w wielkiej sali na tyłach budynku - ale stado Silverclaw zebrało się tutaj, ich szepty tworzyły niski szum, czekając. Bez wątpienia zostali zaproszeni przez Dereka, swojego Alfę.
„Czy możesz uwierzyć, że nikt z całego stada Moonstone się dzisiaj nie pojawił?” usłyszałam, jak jeden z nich mruczy do wilkołaka stojącego obok niego.
„Niewiarygodne,” jego przyjaciel pokręcił głową. „Czy przynajmniej wysłali prezent?”
Pierwszy mężczyzna prychnął. „Lepiej, żeby to był ładny prezent,” powiedział. „Stado może być w żałobie tylko przez jakiś czas. Nie obchodzi mnie, że stracili córkę Alfy. Nie pojawienie się dzisiaj, kiedy wszystkie inne stada są reprezentowane?”
„Obraza,” potwierdził jego przyjaciel.
Prawie każde stado było tutaj, co świadczyło o statusie Dereka. Tylko stado Moonstone było nieobecne. Krążyły plotki, że wciąż opłakują swoją córkę, która zaginęła i prawdopodobnie zmarła rok temu.
Chociaż uważam, że tragedia zasługiwała na trochę więcej współczucia, ich nieobecność wyraźnie nie przypadła do gustu naszemu stadu. W końcu stado Moonstone było wrogami Silverclaw od pokoleń.
Oczyściłam gardło i obaj spojrzeli na mnie z zaskoczeniem, odsuwając się, bym mogła wejść do pokoju.
To był mój moment, pomyślałam i wzięłam głęboki oddech.
Ale wszystkie oczy były skierowane na Cassandrę.
Przemieszczała się łatwo przez tłum, otoczona ludźmi, którzy patrzyli na nią z wygodną znajomością. Uśmiechali się, śmiali, witali ją jakby była panną młodą, jakby była Luną. Łatwość, z jaką akceptowali jej obecność, sprawiła, że zaczęłam się zastanawiać, czy jest w niej coś więcej.
Wtedy wszedł Derek.
Nawet przez mgłę mojej frustracji i niepokoju, wstrzymałam oddech. Był oszałamiająco przystojny w swoim czarnym garniturze, jego ciemne włosy z tą srebrną smugą nad prawym okiem opadały mu na czoło dokładnie tak.
Usłyszałam klik i szum aparatu fotografa robiącego zdjęcia.
Stoicki, surowy wyraz twarzy Dereka złagodniał na ułamek sekundy, gdy mnie dostrzegł. Jego usta lekko się rozchyliły, a w jego spojrzeniu coś mignęło - głód, rozpoznanie.
Pożądanie.
Też to czułam. Przyciąganie. Więź.
Była tam od tego fatalnego dnia, kiedy się poznaliśmy. Kiedy znalazł mnie na granicy ziem swojego stada - zbłąkaną wilkołaczkę bez pamięci.
Ciepło rozlało się po mojej piersi, przypominając o więzi między nami. Mój towarzysz. Wybrany przez samą Boginię Księżyca.
Ale wtedy Cassandra zrobiła krok naprzód.
Wyraz twarzy Dereka zmienił się, jego postawa zesztywniała, gdy zarejestrował jej obecność. Jego spojrzenie prześlizgnęło się po jej sukni, coś nieczytelnego przemknęło przez jego twarz.
Zaskoczenie. Może niepewność. I coś jeszcze, coś łagodniejszego.
Ścisnęłam bukiet kwiatów mocno w dłoniach.
„Derek,” zamruczała Cassandra, podchodząc do niego, przyjazna i znajoma. „Minęło dużo czasu.”
Derek zwrócił się do swojej przyjaciółki i przemówił do niej, słów nawet moje wyostrzone wilcze uszy nie mogły wyłapać.
Z mojego łokcia dobiegł głos. Joe.
„Zawsze myślałem, że to będzie ich ślub,” powiedział. Odwróciłam się, by na niego spojrzeć, a jego wzrok spoczywał na Dereku i Cassandrze. „Przysięgli sobie, dawno temu, że oznaczą tylko siebie.”
Zesztywniałam.
Oznaczanie - święty akt między towarzyszami, łączący ich na zawsze.
Spojrzałam z powrotem na Dereka. Jego oczy wciąż były na Cassandrze.
Myślałam, że Cassandra była tylko kolejną kobietą, która niechętnie przyjęła moją obecność jak wszystkie pozostałe. Ale teraz, patrząc na sposób, w jaki ludzie na nią patrzyli, sposób, w jaki Derek z nią rozmawiał, intymnie i miękko - zdałam sobie sprawę, że się myliłam.
Chociaż Bogini Księżyca wybrała mnie na jego towarzyszkę, Derek, jak się wydaje, dawno temu wybrał ją.
A teraz była tutaj, stojąc śmiało na naszym ślubie - jak burza, której nigdy nie widziałam nadchodzącej.
Ostatnie Rozdziały
#190 Rozdział 190
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#189 Rozdział 189
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#188 Rozdział 188
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#187 Rozdział 187
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#186 Rozdział 186
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#185 Rozdział 185
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#184 Rozdział 184
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#183 Rozdział 183
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#182 Rozdział 182
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026#181 Rozdział 181
Ostatnia Aktualizacja: 6/3/2026
Może Ci się spodobać 😍
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.












