
Jego Partnerka, Jego Ofiara
Veejay · Zakończone · 180.3k słów
Wstęp
Kavira spędziła całe życie w cieniu. Zmuszona do życia poza stadem, którym rządzi jej brat jako Alfa, wyrąbała własną ścieżkę — zbudowaną na lojalności, przetrwaniu i naprawianiu wyrządzonych krzywd. U boku swojej zżytej ekipy odzyskuje to, co skradziono, i oddaje prawowitym właścicielom.
Kiedy potężny wróg maluje na plecach Kaviry cel, jej świat zaczyna wirować.
A zabójca wynajęty, by ją sprzątnąć?
Sam Alfa Vorian.
Ale los ma inne plany.
Bo w chwili, gdy ją odnajduje, uświadamia sobie, że złodziejka, którą ma zabić… jest jego partnerką.
Czy Vorian doprowadzi zlecenie do końca? Czy może sprzeciwi się wszystkiemu, co dotąd znał, by ochronić jedyną kobietę, której nigdy nie powinien pokochać?
Rozdział 1
POV Kaviry
„Wróciła!” — zawołała z wnętrza chaty Maelira, a ja nie mogłam się powstrzymać i parsknęłam cichym śmiechem, przechodząc przez drzwi naszego przytulnego azylu w lesie.
Dawno temu same nazwałyśmy się trzema rozrabiakami, ale z wiekiem ta ksywka wyblakła i stałyśmy się kimś bardziej podobnym do sióstr. Prawdziwe, niezniszczalne więzi wykute w chaosie, przetrwaniu i wyborze.
Jestem Kavira. Sto siedemdziesiąt centymetrów wzrostu, głębokie zielononiebieskie oczy, długie fale ciemnobrązowych włosów spływające aż do talii i smukła, wyrzeźbiona sylwetka zahartowana latami niezależności. Mój brat jest Alfą Krwawego Księżyca, ale ja nigdy nie odnalazłam się w życiu w stadzie — nie po tym, jak dorastaliśmy. Wykułam sobie coś innego. Życie na własnych zasadach, z dwiema niesamowitymi kobietami u boku. Mój brat to szanuje, a my wciąż razem współprowadzimy prężnie działający biznes jubilerski.
Maelira jest ogniem w naszej trójce. Ma metr sześćdziesiąt pięć, porcelanową skórę muśniętą piegami, jasnorude loki opadające wokół figlarnych, złotych oczu. To sama bezczelność i flirt — nigdy nie cofa się przed wyzwaniem. Tego typu kobieta, która ogra grupę facetów w bilard, zgarnie wszystkie pieniądze i jeszcze puści oczko, odchodząc. Za tym urokiem kryje się jednak ocalała. Osierocona wcześnie, dba o siebie, odkąd tylko nauczyła się chodzić. Poznałam ją, kiedy próbowała okraść z kieszeni mojego brata. Złapałam ją na gorącym uczynku, wzięłam winę na siebie, a on darował jej życie. Obie miałyśmy po szesnaście lat i tamta chwila przypieczętowała naszą więź. Do dziś się z tego śmiejemy.
Zivenya to nasz spokojny stały punkt. Dziewczyna z sąsiedztwa, z indyjskimi korzeniami i pełną gracji siłą. Długie czarne włosy z delikatną falą, brązowa skóra, metr siedemdziesiąt jak ja, miękka, smukła sylwetka. Woli dżinsy i porządną koszulę niż cokolwiek wystawnego. Jej rodzina przyjechała z Indii do Stanów przez nasz biznes jubilerski. Ale wypadek samochodowy ich jej odebrał. Zdarzyło się, że była wtedy u nas w domu. Bez innych krewnych została. Ja miałam siedemnaście lat, ona szesnaście. Maelira i ja przygarnęłyśmy ją i uznałyśmy za swoją.
Mój brat nadał obu dziewczynom honorowy status w stadzie, żeby nie nosiły zapachu wyrzutków. Ale nie byłyśmy jak inne wilki. Z biegiem lat wypracowałyśmy wyjątkowy zestaw umiejętności — niektórzy nazwaliby go kryminalnym; my nazywamy go koniecznością. Maelira nauczyła nas kieszonkostwa. My nauczyłyśmy ją, jak używać tego talentu do bardziej szlachetnych celów.
Nasze pierwsze prawdziwe zlecenie? Luna w Południowej Dakocie kupiła w naszym sklepie olśniewający komplet kolczyków z błękitnymi diamentami. Musiałam dostarczyć go osobiście. Niedługo potem ktoś o mało jej nie zabił i ukradł kolczyki. Wytropiłyśmy złodziei i odzyskałyśmy je. Ona przeżyła. A jej Alfa był wdzięczny. Wieść poszła w świat.
Teraz ludzie przychodzą do nas, kiedy coś trzeba odnaleźć. Nie kradniemy z chciwości — odzyskujemy to, czego nigdy nie powinno się odebrać. Wilcza wersja Robin Hooda, jak mniemam. Nie dla potrzebujących, tylko dla prawowitych.
We trzy potrafimy się dostosować, uwieść, przeniknąć gdzie trzeba i zniknąć bez śladu. Ciągle się przemieszczamy „zawodowo”, ale ta mała górska chatka w Montanie jest naszym bezpiecznym azylem. Ukryta głęboko w dolinie, zamaskowana tak, by wyglądała jak otaczający ją las — z góry widać tylko krzewy i drzewa. Dopiero gdy stoisz tuż przed nią, dociera do ciebie, że to dom. Huśtawka na ganku, cichy kącik do siedzenia, spokój. Nikt nas tu nie znajduje. Nic nie może nas dosięgnąć.
Mężczyźni? Rzadko są czymś więcej niż środkiem do celu. Okazjonalną zabawą. Sposobem, żeby spuścić parę. Żadna z nas nie interesuje się partnerami od lat. Ta fantazja o przeznaczonej więzi, o tym, że ktoś porwie cię do zamku i będzie rozpieszczał — wyblakła z wiekiem. Jesteśmy już po dwudziestce, bliżej trzydziestki. Ufamy sobie nawzajem i to wystarcza.
Tego popołudnia siedziałam na huśtawce na ganku, obserwując ptaki przemykające między drzewami i wiewiórki goniące się po gałęziach. To było moje ulubione miejsce — spokojne, bezpieczne, nieruchome. Telefon zawibrował, wyrywając mnie z zamyślenia. Numer nieznany. I tak odebrałam. Nigdy nie wiadomo, kto może dzwonić.
— Halo?
— Pani Lazara?
— Kto pyta? — odparłam ostrożnie.
W odpowiedzi rozległ się niski chichot. — Potrzebuję pani usług. Podobno to do pani się dzwoni, kiedy coś... trzeba odnaleźć.
— O?
— Przepraszam. Alfa Cyran dał mi pani kontakt.
To przykuło moją uwagę. Alfa Cyran był tym, któremu pomogłyśmy w Południowej Dakocie.
— Kazał mi powiedzieć... „lady bird”. Cokolwiek to znaczy.
Odprężył mnie ledwie wyczuwalny błysk ulgi. To było nasze hasło. Legalne.
— Czego pan potrzebuje?
— Wolałbym omówić to osobiście. Jest nowa restauracja, Green Olive. Proszę spotkać się ze mną o dwudziestej w strefie VIP.
Sprawdziłam godzinę. Piętnasta. Mnóstwo czasu, żeby się przygotować.
– A z kim mam się spotkać?
– Nazywam się Boaz Callahan – powiedział, po czym połączenie się urwało.
Boaz Callahan? Ten Boaz Callahan? Wiceprezydent Boaz Callahan?
– Ja pierdolę. – Zeskoczyłam z huśtawki i pobiegłam do środka. – DZIEWCZYNY!
Maelira i Zivenya siedziały przy kuchennym stole, chrupiąc ciasteczka. Porwałam jedno i wgryzłam się w czekoladowe, wciąż ciepłe.
– Powiesz nam w końcu, czy będziesz tylko jęczeć nad tym ciastkiem? – podpuściła mnie Maelira.
Pokazałam jej środkowy palec, a potem dokończyłam kęs. – Zadzwonił do mnie Boaz Callahan.
Zivenya zamrugała. – Ten Boaz Callahan? Wiceprezydent Boaz Callahan?
– Raczej tak. Spotykam się z nim w tej nowej, luksusowej miejscówce. Potrzebuję sukienki. Eleganckiej.
– Ooo, a może ta niebieska? – zasugerowała Maelira.
– Nie, czerwona. W czerwieni jej cycki wyglądają obłędnie – skontrowała Zivenya.
– Ona i tak ma wystarczająco cycków! – odcięła się Maelira.
Zostawiłam je, żeby się kłóciły, i poszłam pod prysznic. Potem zaplotłam włosy na bok i postawiłam na prosty makijaż – tyle, żeby podkreślić rysy. Dziewczyny podsunęły mi migoczącą czerwoną suknię. Na jedno ramię, do ziemi, z rozcięciem do uda. Opinała każdą krągłość, a jednocześnie utrzymywała dekolt w granicach przyzwoitości.
Wsunęłam się w nią, chwyciłam szpilki z czerwoną podeszwą i wyszłam.
– Uważaj na siebie! – zawołała Zivenya.
– Daj znać, jeśli będziesz potrzebowała wsparcia! – dorzuciła Maelira.
– Nie czekajcie na mnie! – rzuciłam z mrugnięciem oka, kierując się do quada. Samochody trzymałyśmy w ukrytym garażu dziesięć mil stąd. Na miejscu przesiadłam się do mojego Jaguara F-Type z 2021 roku – czarny na czarnym. Smukły. Zabójczy. Zamruczał, budząc się do życia, i ruszyłam.
Rozważałam opuszczenie dachu, ale nie chciałam zrujnować fryzury. Może w drodze powrotnej.
Kiedy podjechałam pod Green Olive, lokal tętnił życiem – nabity po brzegi z okazji wielkiego otwarcia, skrzył się vintage’owymi lampkami rozwieszonymi wzdłuż szklanych ścian; elegancki, a jednocześnie tajemniczy. Parkingowy pomógł mi wysiąść, a ja weszłam do środka bez płaszcza. Jedna z zalet bycia wilkołakiem: nigdy nie marznę.
Czekając na hostessę, omiotłam wzrokiem salę. Była olśniewająca. Spojrzenie przyciągnął mężczyzna po drugiej stronie – chodzący grzech. Wysoki, niebezpieczny, magnetyczny. Był pogrążony w rozmowie z burmistrzem, ale moje ciało poruszyło się instynktownie, jakby grawitacja ciągnęła mnie prosto do niego.
Zrobiłam ledwie krok, gdy ktoś na mnie wpadł, wyrywając mnie z tego transu.
– Dobry wieczór. Nazwisko, panno? – zapytała hostessa.
– Lazara Hollis – odpowiedziałam, używając mojego zwyczajowego aliasu do zleceń.
Uśmiechnęła się. – Tędy, proszę.
Na górę, po schodach, do prywatnego pokoju z jednym stolikiem. Kiedy wchodziłam, serce znów szarpnęło w stronę mężczyzny na dole. Im dalej byłam, tym trudniej było oddychać.
W środku stał Boaz Callahan. Starszy, po sześćdziesiątce, azjatyckiego pochodzenia, pełen godności, z siwiejącymi włosami. Wyciągnął rękę.
– Panno Lazara. Oczywiście znam pani prawdziwe imię. Publicznie uszanuję pani alias.
– Prywatnie może mi pan mówić Kavira – powiedziałam, pozwalając, by odprowadził mnie do miejsca.
– Jest pan wilkiem – stwierdziłam. Teraz już to czułam po zapachu.
Zaśmiał się cicho. – Tak. Proszę mówić mi Boaz. Mało kto o tym wie, i wolałbym, żeby tak zostało. Ściśle współpracuję z firmami wspierającymi nasz gatunek – chroniącymi lasy, broniącymi naszych praw. Mam nadzieję, że nie ma pani nic przeciwko, że pozwoliłem sobie zamówić za panią.
Uniósłszy kieliszek wina, wzruszyłam ramionami. – Nie jestem wybredna.
Przynieśli kolację: kurczaka alfredo z pieczywem czosnkowym, do tego porcję krewetek, a dla niego stek. Jedzenie? Niewiarygodne.
– Nie byłem pewien, czy lubi pani krewetki, więc zamówiłem je na wszelki wypadek.
– Dzięki – powiedziałam, dorzucając je do makaronu.
Pochylił się nieco. – Czasu jest mało, więc powiem wprost. To delikatna sprawa. Nie ma dowodów, nie ma podejrzanych. Zaciera granicę między ludzkim prawem a sprawiedliwością stada. Potrzebuję, żeby odzyskała pani coś i zwróciła to do Muzeum Skarbów Narodowych.
Patrzyłam na niego, analizując jego wyraz twarzy. Żadnych kłamstw.
– Wyślę szczegóły przez bezpieczną pocztę. To sprawa najwyższego priorytetu. Mogą o tym wiedzieć tylko pani dziewczyny – nikt więcej.
– Zrozumiano. – Zapisałam na serwetce mój bezpieczny adres i podałam mu ją. – Spali pan to, kiedy już wyśle. Potem usunie wiadomość. Nie ryzykujemy.
Boaz skinął głową. – Oczywiście, panno Lazara.
Pocałował mnie w wierzch dłoni i wyszedł.
Wypiłam do dna resztę wina i ruszyłam do wyjścia. Ale jeszcze nie skończyłam. Musiałam znaleźć tego mężczyznę, którego widziałam wcześniej. Krążyłam, aż trafiłam na gabinet – świece, romantyczna aranżacja. Miał partnerkę, być może. To nie powinno było zaboleć.
A jednak zabolało.
Może byłam zazdrosna. A może po prostu chciałam dosiąść tego faceta tak, żeby zapomniał własne imię.
– Czy mogę zapytać, co pani robi, proszę pani? – odezwał się głos za moimi plecami.
Cholera.
Ostatnie Rozdziały
#192 Rozdział 192
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#191 Rozdział 191
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#190 Rozdział 190
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#189 Rozdział 189
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#188 Rozdział 188
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#187 Rozdział 187
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#186 Rozdział 186
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#185 Rozdział 185
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#184 Rozdział 184
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#183 Rozdział 183
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026
Może Ci się spodobać 😍
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Jej Zakazane Fantazje
"Mmm..." jęknęła, wyginając plecy w jego grubość.
"Jakie rzeczy, tatusiu?" wyszeptała, ocierając się o jego członka.
Oczy Matta płonęły, wpatrując się w jej. Pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej ustach.
"Na przykład być związana i drażniona, aż będziesz błagać, żebym pozwolił ci dojść."
Tylko dla dorosłych (18+)
To nie jest historia miłosna. Jeśli szukasz słodkiego romansu, szukaj gdzie indziej, to nie jest twoja książka.
To książka dla tych, którzy chcą bez wstydu zgłębiać mroki pożądania.
"Jej Zakazane Fantazje" to zbiór różnych krótkich opowiadań:
Książka 1: Pragnąc Mojego Gorącego Ojczyma
Historia niewinnej Księżniczki, która przypadkowo uwodzi swojego surowego ojczyma i jego najlepszego przyjaciela. Zakazana opowieść o rodzinnej żądzy i niebezpiecznej pokusie.
Książka 2: Zabawka przyrodnich braci
Karolina i jej trzej niegodziwi przyrodni bracia. Mroczne, zakazane, tabu, pełne BDSM, degradacji i surowej gry sił.
Książka 3: Ekshibicjonistyczna Żona
35-letnia zamężna Vanessa pragnie dreszczyku emocji z obcymi rękami na swoim ciele. Publiczny seks, szalone przygody i mąż, który nie zna jej sekretu.
Książka 4: Zakazane romanse z moim pasierbem
Zakazane iskry zapalają się, gdy Wendy, wdowa, przekracza granice z pasierbem Kelvinem w wirze zakazanego pożądania.
Książka 5: Dostarczona przez Księdza (LGBTQ)
Skruszona lesbijska szuka zbawienia w spowiedzi, ale ksiądz oferuje jej zupełnie inny rodzaj wybawienia.
I więcej pokręconych opowieści o zakazanej żądzy...
Każda książka to kompletna historia z własnymi skomplikowanymi bohaterami, ale wszystkie łączy jeden wątek: rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie mówimy na głos.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.












