
Kiedy Cię Uwielbiałem
Ktish7 · Zakończone · 61.3k słów
Wstęp
Ale kiedy musiał wybierać między Karą a swoim ego, dokonał złego wyboru. Więc ona odeszła - nigdy nie wracając do niego. James myślał, że po małym kaprysie wróci do niego sama, tak jak zawsze. Nigdy nawet nie wyobrażał sobie, że ją straci na całe życie. Czekanie jednego dnia zamieniło się w trzy lata, a teraz, gdy Kara wróciła, James, jej 'była' miłość, stał się prezesem.
Wśród obsesyjnego pragnienia Jamesa, by odzyskać swoją miłość z dzieciństwa, i intensywnego pragnienia jej troskliwego, niezwykle kochającego narzeczonego, kto zdobędzie jej serce, a kto przegra?
Rozdział 1
Kara weszła ponownie do zdradliwego domu. Dziś były jej dwudzieste urodziny.
Stawiała ciche, ostrożne kroki, jakby starała się nie potknąć o przewody pod napięciem.
Przeszła przez hol i pośpiesznie przebiegła, aby dotrzeć do pokoju Damona.
Jeszcze kilka kroków i miała dosięgnąć drzwi. Ale zanim jej palce mogły dotknąć klamki, ręka pojawiła się za jej plecami, aby zakryć jej usta, a druga objęła ją w pasie, ciągnąc do tyłu.
"Nie wydawaj dźwięku." Głos pełen autorytetu sprawił, że przestała się szamotać. Nie musiała słyszeć więcej, aby zgadnąć, kto to był.
Ręka na jej pasie obróciła ją, nie puszczając. Prowadził ich oboje naprzód, aż znaleźli się w jego pokoju. Dopiero wtedy zdjął rękę z jej ust.
Kara odwróciła się, aby spojrzeć na jedyną osobę, którą pragnęła zobaczyć, ale jednocześnie na tę, od której chciała uciec. Budził w niej uczucia, których głębokości nie była świadoma.
James zamknął drzwi swojego pokoju, aby stanąć twarzą w twarz z kusicielką, która od dnia, kiedy ją zobaczył, sprawiała, że płonął od środka.
Nawet teraz, gdy zbliżały się jego dwudzieste piąte urodziny, nie mógł pozbyć się swojej obsesji na jej punkcie.
Za każdym razem, gdy ją widział, w jego głowie powtarzało się tylko jedno - ukryj ją.
"Co tu robisz?" zapytał James. Stawiał długie, powolne, drapieżne kroki w jej stronę, a ona cofała się z każdym jego krokiem. Nawet nie zdawała sobie z tego sprawy, James wiedział. Miał lata doświadczeń z jej każdym małym ruchem.
Po zadaniu pytania James wewnętrznie się uśmiechnął. Oczywiście, że wiedział, dlaczego tu jest. To jej urodziny. Jedyny dzień, kiedy ciągnie Damona, swojego młodszego brata, do opuszczonego kościoła w małym lesie tuż za miastem, aby się włóczyć. Jej obsesja na punkcie opuszczonego kościoła bawiła go od lat.
"Kara," wymruczał niskim tonem, gdy nie odpowiedziała, "co tu robisz?"
Sposób, w jaki jej niewinne spojrzenie wpatrywało się w niego, sposób, w jaki starała się ukryć czerwony odcień na policzkach, był dla niego absolutnie uroczy, a jednocześnie niezwykle pociągający. Nawet nie zdawała sobie sprawy, co robiła z nim jednym spojrzeniem.
"Damon." Wymamrotała, a jej ciemnobrązowe oczy zwróciły się ku drzwiom, przy których stał, blokując jej wyjście. "Ja i Damon mieliśmy... pewne plany."
Kara ledwo powstrzymała się od przełknięcia nerwowości, która ją ogarnęła. Nie wiedziała dlaczego, ale on zawsze ją przerażał. Jedno gniewne spojrzenie Jamesa wystarczyło, aby sprawić, że chciała uciec z krzykiem.
Prawdopodobnie dlatego, że nigdy nie poświęcał uwagi nikomu oprócz niej. Zaczęła to zauważać zaledwie kilka lat temu. Był obojętny na wszystko, co robili inni ludzie, czy to jego przyjaciele, czy brat. Mogliby spalić dom, a on by się tym nie przejął. Ale jeśli chodziło o nią, był jak filar na drodze liścia.
Kiedy James postanowił pójść na studia, jednocześnie zarządzając rodzinnym biznesem maszynowym, który jego rodzina współprowadziła z jej od pokoleń, czyniąc go jednym z dziesięciu najlepszych przedsiębiorstw w Nowym Jorku, myślała, że będzie miał mniej czasu, by ją dręczyć. Ale jeśli to było możliwe, jego kontrolująca natura tylko się nasiliła.
Czasami doprowadzało ją to do szału. Ale najczęściej jej oczy po prostu tęskniły za nim.
Jej dzieciństwo było pełne szczęścia i jego. Każde wspomnienie, które mogła sobie przypomnieć, było z nim związane.
~~~
James stał przy drzwiach, patrząc na lalkę, którą jego tata po raz pierwszy przyniósł do domu. Tata powiedział, że jest tak urocza jak lalka. Rzeczywiście tak wyglądała.
Tata powiedział, że nowa lalka przyszła zamieszkać w domu obok ze swoją rodziną. A potem tata opuścił pokój, prosząc jego i Damona, aby się z nią pobawili, bo miał coś do zrobienia.
Kiedy na nią patrzył, zobaczył, jak chichocze na coś, co powiedział Damon. Damon i lalka byli w tym samym wieku. Mieli po pięć lat.
Przeskakiwała tam i z powrotem na palcach, ubrana w żółtą sukienkę. Lalka była najładniejsza, jaką kiedykolwiek widział.
Jej brązowe oczy spojrzały na niego z ciekawością. Gdy tylko ich spojrzenia się spotkały, coś opadło mu w żołądku. Ogarnęła go nagła nerwowość. A nerwowość i on nigdy nie były dobrą kombinacją. To go złościło.
Uniósł brwi na nią z arogancją.
"Jak masz na imię?" zapytał Damon, przyglądając się jej kołyszącym kucykom.
"Kara." odpowiedziała słodko i zrobiła krok w stronę Jamesa. Zielone oczy Jamesa były dla niej fascynujące. Nigdy nie widziała takich oczu.
Stanęła przed nim. Przez chwilę między nimi panowała cisza, gdy patrzyli sobie w oczy.
"Czy one są prawdziwe?" szepnęła Kara tajemniczo.
"Co?" zapytał James zdezorientowany.
"Twoje oczy." odpowiedziała Kara, stając na palcach, by dorównać jego wzrostowi. Chciała przyjrzeć się tym wyjątkowym oczom.
Kara delikatnie położyła palec wskazujący na policzku Jamesa i mruknęła, "Wyglądają jak kamyki. Te, które mamy w naszym dużym słoju z kamykami. Mój tata przynosi jeden za każdym razem, gdy wyjeżdża do pracy. Nie mam kamyka w kolorze twoich oczu."
James stał nieruchomo. Ogarnęła go nagła nieśmiałość. Nie wiedział, czy chce uciec, czy dalej rozmawiać z lalką.
Kara przechyliła głowę na bok z zaciekawieniem, a jej twarz trochę się zmarszczyła z dezorientacji,
"Czy to by bolało, gdybym dźgnęła je palcem?" zapytała z pełną powagą.
Ostatnie Rozdziały
#74 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2025#73 75
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2025#72 74
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2025#71 73
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2025#70 72
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2025#69 71
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2025#68 70
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2025#67 69
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2025#66 68
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2025#65 67
Ostatnia Aktualizacja: 7/1/2025
Może Ci się spodobać 😍
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Bracia Varkas i ich Księżniczka
Moja mama wyszła ponownie za mąż... i przeklęła mnie w ten sposób. Myślałam, że przeprowadzka do tej rezydencji będzie najgorszą częścią tego wszystkiego. Myliłam się. Bo mieszkanie tutaj oznacza życie pod jednym dachem z nimi. Braćmi Varkas. Piękni. Niebezpieczni. Posiadający. I absolutnie, druzgocąco niedostępni. Nazywają mnie "przyrodnią siostrą."
Ale sposób, w jaki na mnie patrzą? Sposób, w jaki mnie dotykają? To wszystko, tylko nie braterskie. Jest z nimi coś nie tak. Coś nie... ludzkiego. Czuję to w sposobie, w jaki ich oczy błyszczą, gdy są wściekli. W sposobie, w jaki ich ciała palą się goręcej, niż powinny. W sposobie, w jaki się poruszają, jak drapieżniki w ciemności. Nie wiem, czym są. Ale wiem jedno... cokolwiek teraz mnie ściga, nie przetrwam tego. Nie, jeśli będę pozwalać im się zbliżać. Nie, jeśli będę pozwalać im niszczyć mnie swoimi rękami, ustami, swoimi plugawymi słowami.
Powinnam uciekać. Powinnam walczyć. Ale prawda jest taka... część mnie nie chce uciekać. Bo cokolwiek oni są... pragnę tego. A kiedy mnie zdobędą, nie będzie odwrotu. Jeszcze jedna rzecz... Wszyscy trzej mnie dotykają, wszyscy trzej sprawiają, że czuję różne rzeczy, ale jest jeden szczególny... Jeden...
UWAGA AUTORA: Ostrzegam przed otwarciem tej książki; to nie jest słodki romans. Jest ciemna, pełna zmysłowych fantazji, cielesnych pragnień, erotycznych rozważań i mnóstwa, mnóstwa erotyki. Więc jeśli to jest twój klimat, "Witaj, księżniczko i upewnij się, że zapniesz pasy." Ale jeśli nie, to...
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO
Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”
Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”
Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.
Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”
——
Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.
Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.
Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.
Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.












