
Korepetytorka mojego licealnego prześladowcy
Mmesoma Nwawulu · W trakcie · 296.1k słów
Wstęp
– Nienawidzisz mnie? – zapytał znowu, a jego głos zabrzmiał przy moim uchu jak niski pomruk.
– Ja… ja… – próbowałam coś powiedzieć, ale jego usta oderwały się od mojego ucha i zaczęły składać pocałunki na mojej szyi.
– Potrzebuję słów – wyszeptał. – Powiedz mi, że mnie nienawidzisz.
Moje palce zacisnęły się mocniej na jego koszuli, kiedy nie przestawał.
– Powiedz, że mnie nienawidzisz, a natychmiast przestanę i odejdę.
Co? Zapadła cisza. Nadal go nienawidziłam, ale nie chciałam, żeby przestał…
– Nie mów tego… a nie będę odpowiadał za to, co zrobię potem.
Lena Hartwell to dziewczyna, która przez całe życie była prześladowana z powodu swojej większej wagi. Po nagłej śmierci ojca jej rodzina popada w długi, przez co Lena nie ma innego wyjścia, jak tylko przyjąć najlepiej płatną pracę korepetytorki, jaką zdoła znaleźć, żeby wesprzeć swoją mamę. Okazuje się, że ma udzielać korepetycji jednemu ze swoich prześladowców, najprzystojniejszemu szkolnemu quarterbackowi, Jace’owi Dawsonowi, i mimo że go nienawidzi, przyjmuje tę pracę, bo jej rodzinie grozi utrata wszystkiego, co jeszcze im zostało.
Co się stanie, gdy nienawiść, którą wzajemnie do siebie czują, zacznie powoli przeradzać się w coś mroczniejszego, a wymuszona bliskość sprawi, że każda kłótnia stanie się pokusą?
On jest wszystkim, czego nauczono ją się bać.
Ona jest słabością, którą jego nauczono miażdżyć.
A gdy jedna zakazana chwila zburzy granicę między nienawiścią a pożądaniem, czy Lena zdoła odejść od chłopaka, który może zrujnować jej życie?
Rozdział 1
Znasz to uczucie, kiedy wpatrujesz się z tęsknotą w coś, co jest dosłownie o kilka centymetrów od tego, żeby tego dotknąć albo po to sięgnąć… ale nie możesz?
Tak się czułam, patrząc, jak drużyna cheerleaderek ćwiczy.
Pewnie zastanawiasz się, czemu nie mogłam do nich dołączyć albo co mnie powstrzymywało… cóż, wiele. Po pierwsze, oczywiście do nich nie pasowałam — albo przynajmniej tak mi mówiono.
Westchnęłam, kiedy przenikliwy głos Alison przeciął powietrze, gdy wykrzykiwała bez zahamowań obelgi w stronę jednej z dziewczyn, która spóźniła krok.
Alison była królową pszczół w mojej szkole. Marzeniem większości tutejszych chłopaków. Wysoka i olśniewająca, z długimi, seksownymi nogami i idealną sylwetką, a przy tym wredna jak bezpański kot.
Była jednym z powodów, dla których nie mogłam dołączyć do drużyny cheerleaderek. Alison była cierniem w moim boku, bez przerwy przypominając mi, jakie „uroczo skromne” mam pochodzenie w porównaniu z jej. Była córką najbogatszego, najsławniejszego i najbardziej niebezpiecznego miliardera w mieście — i kimś, z kim zdecydowanie nie chciało się zadzierać.
I chyba dla Alison to były aż nadto wystarczające powody, żeby zamienić moje życie w piekło.
Bo jak źle mogło się zrobić?
Patrzyłam, jak ćwiczą, przez prawie godzinę i zdołałam się wymknąć, zanim Alison mogła zauważyć, że gapię się jak zahipnotyzowany jeleń.
Cholera!
W swojej ciekawości, żeby popatrzeć, jak ćwiczą, zapomniałam, że Alison i jej sfora wrednych dziewuch, takich jak ona, uwielbiały mnie znajdować i gnębić. Teraz, kiedy miałam okazję uciec, zwlekałam i patrzyłam, jak trenuje.
To by było lepsze.
Cholera!
Od razu pobiegłam do swojej szafki, w pośpiechu wyciągając rzeczy i wciskając je do torby.
Jak mogłam zapomnieć o tej jednej rzeczy, której nienawidziłam?
Musiałam się stąd jak najszybciej wynieść. Zanim ona—
Zamknęłam szafkę, a twarz Alison pojawiła się tuż przede mną, przez co krzyknęłam i upuściłam swoje rzeczy.
— O, proszę, a kogo my tu mamy. Lady Lena z… skąd to było… ach, mieszkasz w slumsach — powiedziała, a za nią pozostałe dziewczyny wybuchnęły śmiechem.
Wstrzymałam oddech i spróbowałam ją ominąć, ale zastąpiła mi drogę i uśmiechnęła się szeroko, odsłaniając olśniewająco białe zęby.
— Proszę, przepuść mnie — powiedziałam nieśmiało, co najwyraźniej tylko ją rozbawiło.
— A po co? W domu i tak nie ma na ciebie nic, więc nie musisz się spieszyć. Po prostu się bawimy, prawda? — wymruczała, a ja powstrzymałam się przed odtrąceniem jej z drogi, bo to źle by się skończyło.
— Mam zadanie domowe do zrobienia, Alison — odparłam, a ona zrobiła nadąsaną minę.
— Ooooch… geniuszko, nie, nie masz — odsunęła kosmyk włosów z mojej twarzy, a ja cofnęłam się spanikowana.
— Czego ode mnie chcesz, Alison? Co ja ci zrobiłam? — westchnęłam, a ona roześmiała mi się prosto w twarz.
Uśmiechnęła się, jakby naprawdę się martwiła, i gdybym nie znała jej wystarczająco dobrze, pomyślałabym, że…
— Czego chcę, kochanie… tylko trochę zabawy — wyszczerzyła zęby. — Wiesz, widziałam, jak patrzyłaś, kiedy ćwiczyłam. Gapiłaś się na mój tyłek?
Zamknęłam oczy i odwróciłam się od niej.
— Nie. Przysięgam, że nie.
Zmarszczyła brwi.
— Nie podoba ci się mój tyłek?
— Alison, ja…
— Ty suko! — wrzasnęła, złapała mnie za kołnierz i z impetem uderzyła moją głową w szafkę. — Ty brzydki śmieciu, myślisz, że jesteś lepsza ode mnie?
Głowa odskoczyła mi do tyłu i uderzyła o metal, a przez czaszkę przetoczył się ostry, pulsujący ból.
Zanim zdążyłam w ogóle odpowiedzieć, szarpnęła mnie do przodu i znów popchnęła. Tymczasem dziewczyny za jej plecami podsunęły się bliżej, odcinając mi każdą drogę ucieczki, którą mogłabym wybrać.
– Tracy, wyciągnij telefon – rozkazała Alison, nie spuszczając ze mnie wzroku. – Nagraj to. Chcę zapamiętać każdą sekundę.
Serce opadło mi do żołądka. – Proszę, nie…
– „Proszę, nie…” – przedrzeźniała mnie cienkim, piskliwym głosem. – „Proszę, nie” co? Proszę, nie pokazuj światu, jak żałośnie wyglądasz? Jak co lunch zapychasz się żarciem, kiedy reszta z nas naprawdę uważa na to, co je? Prosiaczku!
Łzy piekły mnie pod powiekami, ale odmówiłam im prawa, by spłynęły. Nie dam jej tej satysfakcji. Tę lekcję odrobiłam dawno temu: płacz tylko sprawiał, że Alisson stawała się jeszcze bardziej okrutna.
– Patrz na mnie, kiedy do ciebie mówię! – Alison złapała mnie za podbródek, a jej paznokcie wbiły mi się w skórę na tyle mocno, że mogły zostawić ślady. – Co? Nie masz nic do powiedzenia? Wielka Lena Hartwell, najlepsza we wszystkich klasach, pupilka nauczycieli, myśli, że jest zbyt dobra, żeby choć na mnie spojrzeć?
– To nieprawda – wyszeptałam.
– To na mnie patrz!
Zmusiłam się, żeby spojrzeć jej w oczy. Z bliska była jeszcze piękniejsza, co zakrawało na ironię, biorąc pod uwagę jej złą naturę.
Nieskazitelna skóra, idealne zęby, ani jeden włos nie na swoim miejscu i te zimne, okrutne niebieskie oczy, które zdradzały, jak bardzo sprawia jej przyjemność zamienianie mojego życia w piekło.
– Wiesz, co ja myślę? – Przechyliła głowę, przyglądając mi się, jakbym była czymś przyklejonym do podeszwy jej buta.
– Myślę, że musisz nauczyć się swojego miejsca. Myślę, że musisz zrozumieć, że nieważne, jak ciężko będziesz się uczyć, nieważne, ile dostaniesz stypendiów, zawsze będziesz nikim. Zawsze będziesz tą głupią dziewczyną z gorszej części miasta, która nie ma prawa kręcić się blisko ludzi takich jak my.
Drzwi do szatni nagle się otworzyły.
Poczułam maleńki odłamek nadziei – może to nauczyciel, może ktoś, kto to przerwie – ale wszelka nadzieja umarła w chwili, gdy zobaczyłam, kto wszedł.
Drużyna futbolowa.
Cholerna drużyna futbolowa.
Wszyscy.
Było ich co najmniej piętnastu, w koszulkach, prosto z treningu, z potem wciąż połyskującym na skórze, a prowadził ich nikt inny jak…
Jace Dawson.
Jace Dawson, rozgrywający.
Najprzystojniejszy chłopak w szkole, którego plakaty wisiały w połowie szafek dziewczyn. Jace Dawson, w którym głupio i żałośnie podkochiwałam się w pierwszej klasie, zanim wreszcie zmądrzałam.
Zanim zrozumiałam, że tacy faceci jak on nawet nie widzą takich dziewczyn jak ja jako ludzi.
Zatrzymał się, kiedy zobaczył, co się dzieje – i wszyscy inni też.
Och, ta aura.
Przez jedną, głupią chwilę pomyślałam, że może coś zrobi.
Może każe im się odsunąć i zostawić mnie w spokoju; był kapitanem drużyny i wszyscy go słuchali.
Nawet Alison… bo już patrzyła na niego jak na cukierek.
Zamiast tego wyciągnął telefon.
– Zróbcie miejsce – powiedział swobodnie, nawet na mnie nie patrząc. – Tracy, ustaw to lepiej. Chcemy widzieć jej twarz.
Jakakolwiek głupia, naiwna nadzieja, którą miałam, roztrzaskała się na drobne kawałeczki.
Ostatnie Rozdziały
#249 Rozdział 249 Rozdział dwieście czterdzieści dziewięć
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#248 Rozdział 248 Rozdział dwieście czterdzieści ósmy
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#247 Rozdział 247 Rozdział dwieście czterdzieści siódmy
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#246 Rozdział 246 Rozdział dwieście czterdzieści szósty
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#245 Rozdział 245 Rozdział Dwieście Czterdzieści Piąty
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#244 Rozdział 244 Rozdział dwieście czterdzieści cztery
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#243 Rozdział 243 Rozdział dwieście czterdzieści trzeci
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#242 Rozdział 242 Rozdział Dwieście Czterdzieści Drugi
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#241 Rozdział 241 Rozdział Dwieście Czterdzieści Jeden
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026#240 Rozdział 240 Rozdział dwieście czterdzieści
Ostatnia Aktualizacja: 7/31/2026
Może Ci się spodobać 😍
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)












