
Mój niezastąpiony towarzysz
Black Barbie · Zakończone · 238.4k słów
Wstęp
To odkrycie zmusiło ją do ucieczki - do walki o kruche nadzieje na normalne życie. Odmówiła bycia więźniem czyjejkolwiek chciwości. Jednak w środku swojego zmagania, gdy jej droga wydawała się beznadziejnie mroczna, natknęła się na kogoś nieoczekiwanego. Kogoś, kto nie widział w niej posiadłości ani ciężaru, ale coś niezwykłego. Stał się jej tarczą, oferując jej bezpieczeństwo i przyszłość, o której nigdy nie śmiała marzyć. Po raz pierwszy Thalassa nie była niewidzialna, lecz ceniona - niezastąpiona w czyimś świecie.
Rozdział 1
To był kolejny deszczowy dzień w Thornmere. Miasto tak przesiąknięte smutkiem i mżawką, że jego nazwa wydawała się okrutnym żartem. Kto przy zdrowych zmysłach pomyślał, że to dobry pomysł, aby nazwać miejsce, gdzie pada przez ponad 170 dni w roku, Thornmere? Utknęłam w tej ponurej dziurze przez siedem miesięcy, odliczając dni do wyjazdu. Moja ucieczka zależała od końca miesiąca i wypłaty, na którą czekałam z Ophelia Frost Café.
Był 29 października - data wyryta w mojej pamięci na zawsze. To był dzień, kiedy go poznałam.
Kawiarnia była równie bez życia, jak ulice przesiąknięte deszczem na zewnątrz. Naia i ja tonęłyśmy w nudzie, zabijając czas sprzątaniem, a potem ponownym sprzątaniem wszystkiego, co było w zasięgu wzroku.
„Myślisz, że Frost puści nas dzisiaj wcześniej do domu?” zapytała Naia, bawiąc się brzegiem swojej szmatki do czyszczenia. „Nikt przy zdrowych zmysłach nie wyjdzie w taką pogodę.”
Zaśmiałam się, kręcąc głową na jej naiwny optymizm. „Nie ma szans. Nawet gdyby to miejsce stało puste przez tygodnie, znalazłaby coś do szorowania. Może dałaby nam farbę i kazała przemalować ściany.”
Naia cmoknęła z irytacją. „Jesteś niemożliwa, Thalassa. Zero zabawy.”
Zanim zdążyła rzucić we mnie szmatką, dzwonek nad drzwiami zadźwięczał, ratując mnie przed jej gniewem. Obie wstrzymałyśmy oddech, modląc się o klienta, który mógłby uczynić nasz dzień mniej nędznym - a może nawet zostawić napiwek. Ale zamiast zbawienia, powitał nas widok naszych ulubionych sześcioletnich bliźniaków, Jorvika i Elowen, ociekających wodą w swoich jaskrawożółtych płaszczach przeciwdeszczowych.
„Jorvik? Elowen? Dlaczego nie jesteście w szkole?” zapytałam, pół rozbawiona, pół zaniepokojona.
„Szkoła zalana!” Elowen uśmiechnęła się złośliwie, błyskając zębami. „Chcemy muffinki Thalassy!”
Westchnęłam, kręcąc głową, ale nie mogłam powstrzymać uśmiechu na widok ich entuzjazmu. Te dwie były jedynymi promieniami słońca w tym ponurym mieście. Jeśli miałabym coś tęsknić po wyjeździe, to byłyby to ich zawsze uśmiechnięte twarze.
„Macie szczęście,” powiedziałam, wyciągając z tacy dwa świeżo upieczone muffinki. „To białe czekolada i maliny.”
Zjadły muffinki jak małe tornada, kończąc w rekordowym czasie.
„Super smaczne!” zadeklarował Jorvik, oblizując czekoladę z palców.
„Cieszę się, że wam smakowały,” powiedziałam z ciepłym uśmiechem. „Teraz pędźcie do domu - wygląda na to, że deszcz tylko się nasila.”
„Będziemy, Thalassa!” odpowiedzieli chórem, wychodząc.
Naia machnęła im na pożegnanie, a ja chwyciłam mop, aby posprzątać ślady wody, które zostawili.
„Wiesz,” powiedziała Naia, leniwie opierając się o ladę, „Frost powinna ci więcej płacić. Gdyby nie twoje muffinki, nikt by tu nie przychodził pić tej namiastki kawy.”
„Powinna,” zgodziłam się z uśmiechem.
„Serio, ta maszyna do kawy psuje się co drugi dzień. Bez twojego pieczenia, to miejsce dawno by upadło,” powiedziała, krzyżując ramiona.
„Ale to już nie ma znaczenia,” odpowiedziałam, rozczochrując jej loki. „Za dwa dni mnie tu nie będzie. Wezmę wypłatę i zostawię to mokre miasto za sobą.”
„Dlaczego? Rozumiem, że to miasto to dziura, ale jest trochę mniej dziurawą z tobą tutaj,” powiedziała Naia z żalem.
"Nie mogę zbyt długo zostać w jednym miejscu," przyznałam z westchnieniem.
"Ach, więc jesteś jednym z tych typów. Albo szukasz swojego miejsca na świecie, albo uciekasz przed czymś," drażniła się.
Jej słowa trafiły bliżej prawdy, niż chciałam przyznać, ale udało mi się wydusić nerwowy śmiech. "Może trochę z obu."
"Dobrze dla ciebie," powiedziała, poprawiając włosy na miejsce. "Szkoda by było, gdyby ktoś taki jak ty gnił tutaj. Będzie mi cię brakować."
"Mi też będzie cię brakować," powiedziałam, wycofując się na zaplecze z mopem.
Zanim mogłam całkowicie zniknąć, dzwonek nad drzwiami znowu zadźwięczał. Sylas i Rowan, dwóch strażników z fabryki, wleźli do środka, otrzepując deszcz jak para przemoczone psy.
"Na miłość boską, Sylas!" warknęłam. "Dopiero co umyłam podłogę!"
"Przepraszam, przepraszam!" przeprosił nieśmiało.
Podczas gdy Naia nalewała im kawę z zapasowego dzbanka — bo ekspres znowu postanowił umrzeć — zauważyłam, że dzwonek nad drzwiami wisi krzywo. Stanęłam na palcach, żeby go wyprostować.
Właśnie wtedy drzwi się otworzyły, zaskakując mnie i wytrącając z równowagi.
"O nie, zaraz upadnę!" Myśl przemknęła przez moją głowę, gdy przygotowywałam się na uderzenie. Ale zamiast na podłodze, wylądowałam w parze silnych ramion.
Kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam przed sobą najbardziej uderzającą twarz, jaką kiedykolwiek widziałam. Jego srebrne włosy wydawały się błyszczeć nawet w przytłumionym świetle kawiarni, a jego przenikliwe szare oczy zdawały się świecić. Gęste czarne rzęsy otaczały jego nieziemskie spojrzenie, a przez moment zapomniałam, jak się oddycha.
"Jesteś... moim aniołem?" Słowa wymsknęły się, zanim zdążyłam je powstrzymać.
Jego usta wykrzywiły się w lekkim uśmiechu, gdy postawił mnie na nogi. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, jak wysoki był, jak idealnie jego czarny garnitur pasował pod długim, eleganckim płaszczem. Wyglądał zupełnie inaczej niż miejscowi, a jego obecność wydawała się prawie nierealna.
"Uh... dziękuję," wydukałam, zawstydzona do granic możliwości.
"Proszę bardzo," powiedział głosem tak gładkim i głębokim, że przeszedł mnie dreszcz.
Gdy przechodził obok mnie, aby usiąść przy stoliku, odwróciłam się, by wziąć menu z lady, zauważając wyraz twarzy Naii, która patrzyła na niego z rozdziawionymi ustami.
"Jaki on jest przystojny," szepnęła, ledwo powstrzymując się od podniesienia głosu.
"Opanuj się," syknęłam, próbując się uspokoić.
"Nie mogę," powiedziała, patrząc na niego z nieukrywanym pożądaniem. "Mogłabym mieć z nim dzieci tu i teraz."
"Naia!" zganiłam ją, ale moje własne serce waliło, gdy podchodziłam do jego stolika.
"Co z tymi rękawiczkami?" zapytał nagle, wpatrując się w moje ręce.
"O, te?" zaśmiałam się nerwowo, chowając ręce w rękawiczkach za plecami. "To tylko... nawyk."
"Nawyk," powtórzył, uśmiechając się, jakby mi nie wierzył.
"Co mogę dla ciebie zrobić?" zapytałam, desperacko próbując zmienić temat.
"Kawę, może?" powiedział z nutą rozbawienia.
"Nie polecałabym," przyznałam, rumieniąc się. "Nasz ekspres do kawy jest zepsuty, a zapasowy jest... no..."
"Jestem pewien, że polubię kawę, którą ty zrobisz," powiedział, jego głos był niski i celowy.
Jego słowa przeszyły mnie dreszczem, a ja starałam się zachować spokój. "D-dlaczego tak myślisz?"
Oparł się lekko, jego szare oczy trzymały moje. "Bo," powiedział z lekkim śmiechem, "pachniesz jak słońce."
Ostatnie Rozdziały
#184 184
Ostatnia Aktualizacja: 3/20/2026#183 183
Ostatnia Aktualizacja: 3/20/2026#182 182
Ostatnia Aktualizacja: 3/20/2026#181 181
Ostatnia Aktualizacja: 3/20/2026#180 180
Ostatnia Aktualizacja: 3/20/2026#179 179
Ostatnia Aktualizacja: 3/20/2026#178 178
Ostatnia Aktualizacja: 3/20/2026#177 177
Ostatnia Aktualizacja: 3/20/2026#176 176
Ostatnia Aktualizacja: 3/20/2026#175 175
Ostatnia Aktualizacja: 3/20/2026
Może Ci się spodobać 😍
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników












