
Narzeczona miliardera na ostatnią chwilę
G O A · Zakończone · 162.1k słów
Wstęp
"Wszyscy mówią o hashtagu, który stał się wiralem w mniej niż kilka godzin. Niemniej jednak, ta dziewczyna stała się zagadką, którą każdy chce rozwiązać. W rzeczywistości mamy zdjęcia od kilku osób, które widziały tę dziewczynę na żywo."
Ekran telefonu jest mały, ale zauważam kilka moich zdjęć migających na ekranie. To nie może się dziać!
Wiesz, ten atak paniki, który starałam się stłumić? Cóż, wraca z zemstą. Czuję, jakby całe powietrze zostało ze mnie wyssane, a moja klatka piersiowa się zaciska. Mój wzrok się zamazuje i rejestruję, że upadam, zanim wszystko staje się ciemne.
"Proszę się uspokoić, pani Riley, to pan Rhodes, darczyńca naszego szpitala. Ta kobieta to jego narzeczona. Zajmę się tym." - mówi lekarz i odsuwa się, aby pielęgniarka mogła wyjść.
Patrzę, jak szybko odchodzi, zanim skupiam się na lekarzu. To starszy mężczyzna z białymi włosami i przyjazną twarzą, ale daje mi dziwne wibracje.
Czekaj... czy on właśnie powiedział "narzeczona"?
"Przepraszam, co pan powiedział?" - pytam.
"Mam dla pani propozycję." - mówi mężczyzna.
"Propozycję dla mnie? Co pan ma na myśli?"
"Propozycję? To znaczy-"
Macham ręką. "Nie to! Nie jestem idiotką. Chodzi mi o jaką propozycję?"
"Chcę, żebyś wyszła za mnie." - mówi z poważną miną.
Pewnie zastanawiasz się, jak kobieta, która mieszka w opuszczonym wagonie kolejowym, kończy jako żona wielkiego miliardera technologicznego.
Cóż, to proste. Wpadliśmy na siebie, spojrzeliśmy sobie w oczy i reszta to historia.
Okej, nie do końca tak to się stało. Widzisz, Artemis Rhodes jest w kłopocie. Potrzebuje żony do swoich następnych urodzin... za sześć dni. Więc co robi? Ściga mnie jak szalony stalker i oferuje mi mnóstwo pieniędzy, żeby za niego wyjść.
Szalone, prawda?
Oczywiście odmawiam, bo mam trochę godności, ale kiedy mój świat wywraca się do góry nogami, nie mam wyboru i muszę się zgodzić. Dzięki niemu nie mogę wrócić do swojego dawnego życia, a teraz utknęłam w jego.
Jestem jego buntem przeciwko rodzinie i cierniem w jego boku... Jego słowa, nie moje...
Pochodzimy z różnych światów, co oznacza, że w końcu te światy się zderzą, a z tym nadchodzi katastrofa, gotowa rozerwać cały plan na strzępy. Wiesz, taki zwykły wtorek.
Więc co robią dwie osoby, kiedy wszystko zaczyna się walić?
Cóż, pozwól, że ci opowiem...
Rozdział 1
Niebieska
Dźwięk uderzeń w metal budzi mnie gwałtownie i zmuszam się do otwarcia oczu, choć są zamglone. Potrzebuję chwili, żeby przypomnieć sobie, gdzie zasnęłam ostatniej nocy.
„Mała Niebieska, musisz się obudzić!” Rozlega się stłumiony głos zza ściany obok mnie.
Kolejne kilka sekund zajmuje mi rozpoznanie głosu Bucky'ego, mojego sąsiada. Jeśli można go tak nazwać. Mieszka w namiocie kilka metrów od wagonu, w którym obecnie przebywam.
„Dalej dziewczyno, patrol będzie tu za niecałą godzinę!” krzyczy.
To sprawia, że ruszam się jak oparzona. Nie mogę dać się złapać patrolowi ochrony ponownie. Ostatnim razem nie mogłam wrócić do swojego ulubionego miejsca przez co najmniej miesiąc. Nie mam zbyt wielu rzeczy, ale noszenie tych kilku, które posiadam, wszędzie ze sobą jest uciążliwe. Nie zawracam sobie głowy wózkami na zakupy, ponieważ nie przebywam w jednym miejscu na tyle długo, aby zgromadzić dużą ilość rzeczy. Plecak i mała torba podróżna to wszystko, co pozwalam sobie zatrzymać.
Szybko zwijam śpiwór, na którym śpię większość nocy, i wkładam go do torby podróżnej. Poduszka, którą używam, to dmuchana poduszka na szyję, więc spuszczam z niej powietrze i wsuwam ją razem ze śpiworem. Wyłączam małą lampkę, którą trzymam w nocy, i wkładam ją do plecaka. Gdy mój mały obóz jest spakowany, sięgam po znoszone niebieskie trampki, które kupiłam w sklepie z używaną odzieżą, i wkładam je. Trzymają się całkiem nieźle, ale za około miesiąc będę potrzebować nowych, sądząc po stanie podeszew.
Kiedy w końcu jestem gotowa, chwytam za uchwyt drzwi wagonu i jęczę, gdy je otwieram. Są ciężkie, a ja mam ramiona jak z makaronu. Nie mam zbyt wiele czasu na ćwiczenia, gdy jestem ciągle w ruchu. Jeśli już, to moje nogi są najsilniejszą częścią mojego ciała dzięki całemu chodzeniu. Mogłabym sobie pozwolić na bilet autobusowy, ale staram się ograniczać wydatki do minimum. Nigdy nie wiem, kiedy będę musiała wydać pieniądze na coś, co przekracza mój budżet, jak buty czy ubrania.
Bucky stoi na zewnątrz drzwi z małym kubkiem w ręku. Uśmiecham się do mojego przyjaciela i skaczę na ziemię, by go przywitać. Gdy moje stopy dotykają ziemi, stoję i podnoszę rękę, przykładając dwa palce do czoła.
„Dzień dobry, panie!” mówię, salutując mu.
Służył w wojsku przez dziesięć lat, wrócił do domu bez żadnego wsparcia i skończył na ulicy za swoje zasługi.
Przewraca oczami. „Jesteś zabawna. Weź to i się rozgrzej.”
Przyjmuję kubek i biorę długi łyk ciepłego płynu w środku.
„Nie musisz przynosić mi kawy każdego dnia, Bucky. Zwłaszcza w środę, bo gram u Moniki!” mówię mu po raz kolejny.
To nie pierwszy raz, gdy mamy tę rozmowę.
„To nie tak, że trzy małe kawy mnie zrujnują, Mała Niebieska. Teraz pospiesz się i ruszaj." Odwraca się i kończy ładowanie swojego wózka. "Schowam to w zaułku przy Głównej. Dokąd się wybierasz?"
„Mam poranny występ u Moniki, więc teraz tam się udam. Gdzie jest Maria-Ann?” Była drugą osobą, która tu mieszkała.
Była interesującą postacią z trudnym charakterem, do którego trzeba się przyzwyczaić, ale była też dobrą osobą na swój sposób. Jest emocjonalnie upośledzona, ale dba o innych i pomogła mi znaleźć wszystkie najlepsze miejsca, gdzie można kupić tani alkohol w okolicy. Jestem tu dopiero od kilku tygodni, więc to była ogromna pomoc. Nie zawsze miałam tyle szczęścia. Nie wszystkie społeczności bezdomnych są tak gościnne.
Mogą być też niebezpieczne dla kogoś takiego jak ja. Zarabiam pieniądze, grając na gitarze, gdzie tylko się da, co daje mi stały dochód. Nie wystarczający, żeby się gdzieś osiedlić, ale wystarczający, żeby przetrwać. To więcej niż większość i będą na mnie polować, jeśli nie będę ostrożna. Na szczęście, gdy przyjechałam do Seattle, spotkałam Bucky'ego i powiedział mi, że mogę obozować z nim przy opuszczonym punkcie przestawiania torów.
Był tylko jeden wagon, który pozostał nienaruszony i powiedział, że mogę go używać. Na początku odmówiłam, ponieważ nie chciałam go zabierać ani jemu, ani Marii-Ann, ale zapewnił mnie, że nigdy go nie używają. Wiedziałam, że to bzdura, ale nie pozwolił mi wracać do tego tematu. Ponieważ będę tu tylko przez kilka tygodni, nie będą musieli go oddawać na długo.
"No cóż, do roboty, a wieczorem się zobaczymy." Poklepuje mnie niezgrabnie po ramieniu i odchodzi.
Szybki rzut oka wokół mówi mi, że Maria-Ann już wyszła na dziś, więc nie czekam. Wyciągam z kieszeni tani telefon na kartę i sprawdzam godzinę. Do siódmej, kiedy muszę być u Moniki, mam jeszcze około godziny, więc mogę pospacerować po parku i wypić kawę.
Park jest około dwadzieścia minut piechotą od dworca kolejowego i dziesięć minut od kawiarni Moniki. To idealne miejsce na relaks i obserwowanie ludzi. To także moja druga praca. Gram w pobliżu ogromnej fontanny i mam układ z patrolującymi park, więc zostawiają mnie w spokoju, kiedy tu jestem.
Wchodzę do parku i widzę kilka osób biegających po ścieżkach. Kilka metrów dalej jest wolna ławka, więc kieruję się w jej stronę. Kiedy dostrzegam małą tabliczkę, zatrzymuję się, żeby ją przeczytać.
"Ku pamięci Cecilii Rhodes. Kochającej matki i żony."
Rhodes?
To nazwisko widziałem na jednym z budynków w centrum, ale nie jestem pewien, z czego słynie ta rodzina. Nie interesuję się życiem celebrytów. Jaki to ma sens? Nigdy nie rozumiałem, dlaczego ludzie są tak zainteresowani życiem bogatych i sławnych. Czy nie mają wystarczająco dużo własnych spraw? A może po prostu nigdy o tym nie myślałem, bo nigdy nie było mnie stać na magazyn plotkarski.
Kiedy masz ścisły budżet lub opiekuna, który ledwo cię karmi, nie mówiąc już o kupowaniu takich rzeczy, to nie wydaje się to bardzo ważne.
W każdym razie, oddaję chwilę ciszy kobiecie, której pamięć zainspirowała tę tabliczkę, i siadam. Robi się coraz zimniej, więc muszę mocniej zapiąć moją dżinsową kurtkę. Kolejny super łup z second handu, ale to jedna z tych kurtek z dziurami, bo teraz to jest w modzie. Udało mi się załatać kilka dziur, ale niewiele to pomaga w walce z zimnem.
Cieszę się, że Bucky przyniósł mi tę kawę, bo trochę mnie ogrzewa. Kiedy biorę kolejny łyk, wzdycham z zadowoleniem i opieram się na ławce. Para kobiet przebiega obok mnie w designerskich strojach do ćwiczeń i butach za setki złotych. Patrzą w moją stronę i coś do siebie mówią, ale nie próbuję słuchać. Nie jest tak, że nigdy nie słyszałem, jak ludzie o mnie mówią, kiedy mnie widzą, ale nie chcę też specjalnie nasłuchiwać okropnych słów.
Nie wyglądam na brudnego ani nic takiego, ale widać, że nie jestem zbyt zamożny. Moje ubrania są stare i znoszone. To wystarczający dowód na to, że w moim życiu czegoś brakuje. Przynajmniej w oczach innych.
Prawdę mówiąc, większość czasu cieszę się swoim życiem. Jest lepsze niż życie w rodzinie zastępczej, a mogę zobaczyć tyle nowych miejsc. Niewiele osób ma wolność, aby w każdej chwili się spakować i wyjechać. Oni są zajęci swoimi życiami, pracą od dziewiątej do piątej i rachunkami. Ja? Jestem wolny od tego wszystkiego.
Nie zrozumcie mnie źle, gdyby życie zaoferowało mi stałą pracę i miejsce do mieszkania, nie odrzuciłbym takiej szansy, ale nigdy się to nie zdarzyło. Lepiej nie mieć nadziei na rzeczy, które są niemożliwe.
Więc zaakceptowałem to życie i staram się żyć z uśmiechem na twarzy. Bucky powiedział mi, że jeśli uśmiechasz się przez trudne czasy, łatwiej jest przetrwać. Jak dotąd, nie mylił się.
Kończę kawę i wyrzucam kubek do najbliższego kosza na śmieci. Czas iść do kawiarni Moniki, więc skręcam w przeciwną ścieżkę i zaczynam iść w tamtą stronę. Na ulicy robi się coraz tłoczniej, a ja jestem zbyt zajęty obserwacją chaosu, żeby zauważyć kogoś idącego w moją stronę. Wpadam na twardą pierś i osoba, na którą wpadłem, upuszcza telefon.
"O mój Boże, przepraszam!" Schylam się i podnoszę go.
Nie wygląda na uszkodzony, ale otrzepuję go i patrzę na osobę. Kiedy mnie widzi, wygląda na zaskoczoną.
"Proszę, wygląda na to, że jest w porządku." Podaję mu telefon, ale on nie rusza się, żeby go wziąć. "Okej..."
Sięgam po jego rękę i wkładam telefon w nią.
"Spieszę się, więc muszę iść. Jeszcze raz przepraszam." Omijam go i szybko odchodzę.
Kiedy zerkam przez ramię, on patrzy na mnie z dziwnym wyrazem twarzy.
No dobrze, to trochę dziwne.
Ostatnie Rozdziały
#128 Rozdział 128
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#127 Rozdział 127
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#126 Rozdział 126
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#125 Rozdział 125
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#124 Rozdział 124
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#123 Rozdział 123
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#122 Rozdział 122
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#121 Rozdział 121
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#120 Rozdział 120
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#119 Rozdział 119
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO
Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”
Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”
Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.
Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”
——
Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.
Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.
Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.
Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Zły Alfa
ZAWIERA TEMATY EROTYCZNE I BDSM
Był bardzo zły. Patrzył na mnie, jakby chciał mnie zgwałcić albo uderzyć w twarz.
"Mogę wyjaśn- "
Przerwał mi.
"Byłaś bardzo, bardzo niegrzeczna, kiciu. Nie masz pojęcia, przez co przeszedłem."
Jego uścisk na mojej szyi się zacieśnił, dusząc mi przełyk.
"Rozbieraj się."
To słowo wyrwało mnie z szoku. "Co- "
"Licze do trzech, jeśli tego nie zrobisz, rozerwę twoje ubrania - 1."
Czy to naprawdę się dzieje?
"2."
Myślałam, że jest gejem.
"3."
Emara, 21-letnia kobieta, która przebrała się za mężczyznę, aby dostać pracę w międzynarodowej firmie.
Ale nie wiedziała...
Szef jest niesamowicie przystojny.
Nie jest człowiekiem.
Ona jest jego partnerką.
.
Co się stanie, gdy Wielki Zły Wilk spotka swoją partnerkę?
.
Jak zareaguje, gdy dowie się, że jego partnerka to mężczyzna, a nie kobieta?
.
Co się stanie, gdy prawda wyjdzie na jaw? Kto utonie? Kto wypłynie?
SEQUEL ZAWARTY W KSIĄŻCE!
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Bracia Varkas i ich Księżniczka
Moja mama wyszła ponownie za mąż... i przeklęła mnie w ten sposób. Myślałam, że przeprowadzka do tej rezydencji będzie najgorszą częścią tego wszystkiego. Myliłam się. Bo mieszkanie tutaj oznacza życie pod jednym dachem z nimi. Braćmi Varkas. Piękni. Niebezpieczni. Posiadający. I absolutnie, druzgocąco niedostępni. Nazywają mnie "przyrodnią siostrą."
Ale sposób, w jaki na mnie patrzą? Sposób, w jaki mnie dotykają? To wszystko, tylko nie braterskie. Jest z nimi coś nie tak. Coś nie... ludzkiego. Czuję to w sposobie, w jaki ich oczy błyszczą, gdy są wściekli. W sposobie, w jaki ich ciała palą się goręcej, niż powinny. W sposobie, w jaki się poruszają, jak drapieżniki w ciemności. Nie wiem, czym są. Ale wiem jedno... cokolwiek teraz mnie ściga, nie przetrwam tego. Nie, jeśli będę pozwalać im się zbliżać. Nie, jeśli będę pozwalać im niszczyć mnie swoimi rękami, ustami, swoimi plugawymi słowami.
Powinnam uciekać. Powinnam walczyć. Ale prawda jest taka... część mnie nie chce uciekać. Bo cokolwiek oni są... pragnę tego. A kiedy mnie zdobędą, nie będzie odwrotu. Jeszcze jedna rzecz... Wszyscy trzej mnie dotykają, wszyscy trzej sprawiają, że czuję różne rzeczy, ale jest jeden szczególny... Jeden...
UWAGA AUTORA: Ostrzegam przed otwarciem tej książki; to nie jest słodki romans. Jest ciemna, pełna zmysłowych fantazji, cielesnych pragnień, erotycznych rozważań i mnóstwa, mnóstwa erotyki. Więc jeśli to jest twój klimat, "Witaj, księżniczko i upewnij się, że zapniesz pasy." Ale jeśli nie, to...












