
Niebezpieczna obsesja
Riley · Zakończone · 195.0k słów
Wstęp
Wszystko, co mieliśmy, poszło pod młotek. Mama padła jak rażona—zawał serca. Mój brat Noah rzucił studia i wziął na siebie kilka robót naraz—wszystko po to, żebym ja mogła dalej tańczyć.
W szkole z dnia na dzień przestałam być primabaleriną, a stałam się wyrzutkiem. Dziewczyna, która kiedyś miała scenę w garści, teraz nie potrafiła przejść korytarzem, żeby za plecami nie ciągnął się szept, chichot i to nieprzyjemne „widzisz ją?”.
A potem w moje życie wpadł Maverick.
Gwiazda hokeja na kampusie. Nietykalny. Stawiany na piedestale. A ja skasowałam jego samochód wart sto pięćdziesiąt tysięcy dolarów, kiedy dorabiałam jako kierowca „na trzeźwo”, żeby ludzie wracali bezpiecznie z imprez.
Skala zniszczeń? Więcej pieniędzy, niż zobaczyłabym przez pięć lat.
Nie mając innego wyjścia, przystałam na jego warunki—trzymiesięczny układ, żeby spłacić dług. Trzy miesiące, podczas których miałam być jego dziewczyną.
Myślałam, że to wytrzymam—tylko trzy miesiące i będę wolna.
Ale gdzieś po drodze moje serce zaczęło gubić kierunek. Każde jego spojrzenie rzucone w moją stronę sprawiało, że czułam się jak ktoś, kogo kochał od lat, a nie jak dziewczyna, która odrabia dług.
Kiedy te trzy miesiące miną, czy ja naprawdę będę potrafiła po prostu odejść?
Rozdział 1
Z perspektywy Grace White:
Jarzeniówki w sali baletowej brzęczały mi nad głową, kiedy ściągałam przepocony trykot, a każdy mięsień w moim ciele darł się z bólu po trzech godzinach bezlitosnych ćwiczeń.
Moje odbicie w lustrze pokazywało, kim się stałam — Grace White, upadły łabędź, córka przestępcy, dziewczyna, która zamieniła Chanel na legginsy z wyprzedaży w sieciówce.
Pozostałe tancerki już się rozeszły, z designerskimi torbami sportowymi huśtającymi się przy wypielęgnowanych dłoniach, zostawiając mnie samą z duchami tego, kim kiedyś byłam.
Wpychałam właśnie moje zjechane pointy do plecaka, kiedy przez uchylone drzwi dopłynęły głosy — ostre i celowo podkręcone tak, żebym na pewno usłyszała.
— Widziałaś jej grand jeté dzisiaj? Żenada. Serio, nie mam pojęcia, jak ona w ogóle została primabaleriną.
Nosowy ton Jessiki Walker był nie do pomylenia, a zaraz po nim poszedł okrutny chichot jej przydupasek.
— Nawet nie umywa się do ciebie, Jess. W tym tempie długo tego miejsca nie utrzyma.
Jessica zaśmiała się krótko — ostro, jak dźwięk tłuczonego szkła.
— A te pointy… całkiem zdarte na wiór. Jak żałośnie, że ona dalej je nosi. Co się stało z tą jej cenną księżniczką-białym łabędziem?
— Słyszałam, że jej stary dostał dwadzieścia lat za przekręty. Coś o defraudacji pieniędzy z emerytur i o tym, że puszczał dragi z penthouse’u w centrum.
To była Sophia Miller, moja była współlokatorka, która poprosiła o przeniesienie w dniu, gdy gruchnęły wieści o aresztowaniu mojego ojca.
— Serio, nie wiem, jak ona ma jeszcze czelność tu przychodzić i pokazywać mordę. Gdyby mój ojciec był obrzydliwym kryminalistą, umarłabym ze wstydu i już dawno bym stąd wyleciała.
— No nie? Bo niektóre z nas naprawdę zapracowały na swoje miejsce — dorzuciła Jessica z szyderczym uśmieszkiem. — Musiało być fajnie przez dwadzieścia lat płynąć na brudnej kasie tatusia.
Palce zacisnęły mi się na pasku torby, ale twarz utrzymałam idealnie nieruchomą, kiedy wyszłam z szatni.
Chciały reakcji — łez, wściekłości, czegokolwiek, co podkleiłoby ich wersję mojej kompromitacji. Zamiast tego spojrzałam im w oczy z tym samym spokojem, który doszlifowałam na niezliczonych bankietach, kiedy nazwisko White jeszcze coś znaczyło — a nie tylko było pożywką dla brukowców.
Nie powiedziałam ani słowa, przecisnęłam się obok nich w stronę wyjścia, patrząc prosto przed siebie.
— Czekaj.
Ręka Jessiki wystrzeliła, blokując mi drogę. Jej usta wygięły się w uśmiech, który w ogóle nie dotarł do oczu.
— Potrzebujemy przysługi.
— Nie interesuje mnie to — powiedziałam sucho, idąc dalej, nawet nie zwalniając.
Pamiętałam, że z wdawania się w rozmowę z wilkami, które już poczuły krew, nigdy nie wychodzi nic dobrego. Ich głosy były tylko hałasem — tłem, które nauczyłam się wyciszać.
— Słyszałyśmy, że ostatnio jesteś dość zdesperowana, jeśli chodzi o kasę.
Głosy popłynęły za mną, niespieszne i celowo wyważone.
— Możemy dać ci szansę, żeby trochę zarobić.
Moje stopy stanęły, zanim mózg zdążył zdusić ten odruch.
Odwróciłam się powoli i zobaczyłam triumfalny uśmiech rozcinający twarz Jessiki. Wiedziała idealnie, jakie słowa sprawią, że się zatrzymam.
Pieniądze — coś, na co kiedyś potrafiłam wydać bez mrugnięcia okiem na designerskie buty i dzień w spa — teraz znaczyły wszystko. Znaczyły leki dla mamy, zaległy czynsz za naszą ciasną mansardę pod dachem, różnicę między tym, czy zjem, czy będę chodzić głodna.
Po tym, jak federalni skuli mojego ojca i wywlekli go w kajdankach, nasza rodzina wpadła w chaos — totalny, duszący chaos, który wszystkich nas zostawił roztrzęsionych i bez kierunku.
Aresztowanie spadło na nas jak grom z jasnego nieba — nagłe, miażdżące, nie do ogarnięcia.
Tamtej samej nocy mama się osunęła, serce nie wytrzymało ciężaru wstydu i strachu, a teraz leżała na szpitalnym łóżku, podpięta do maszyn, które trzymały ją przy życiu, podczas gdy rachunki rosły jak oskarżenia.
Mój brat Noah wziął urlop dziekański, żeby pracować na pełen etat, wyciągał, co tylko się dało, byle nas utrzymać na powierzchni, a ja żonglowałam zajęciami i kilkoma dorywczymi robotami.
Co noc patrzyłam na moje wytarte pointy i zastanawiałam się, czy nie rzucić baletu całkiem — jeden wydatek mniej, jedna zmiana więcej do wzięcia w barze przy szosie albo w księgarni na kampusie.
— No i? — głos Jessiki przeciął moje myśli jak nóż. — To jak, jesteś teraz zainteresowana?
To pytanie szarpnęło mnie z powrotem do teraźniejszości, do studia, które nagle zrobiło się duszne, do trzech dziewczyn, które patrzyły na mnie z drapieżnym wyczekiwaniem.
Wiedziałam, że Jessica i jej sfora nie wyciągną kasy z dobroci serca. Cokolwiek chciały, miało mnie upokorzyć, zdeptać, obedrzeć z kolejnej warstwy godności, którą kiedyś nosiłam jak zbroję.
Tylko że godnością nie opłacało się leczenia ani rachunków. Kiedy w grę wchodziło przetrwanie, duma była luksusem, na który już nie mogłam sobie pozwolić.
— Czego chcesz? — słowa miały w ustach smak popiołu.
— Za godzinę zaczyna się towarzyski mecz hokeja na lodzie — ciągnęła Sophia, oglądając swoje akrylowe paznokcie z wyćwiczoną obojętnością. — Sebastianowi Thornowi trzeba dostarczyć wodę na ławkę drużyny. Jesteśmy skłonne zapłacić… powiedzmy, pięćset dolarów?
Pięćset dolarów. Ta liczba zawisła między nami, obrzydliwie lekka w swojej swobodzie. Dla mnie, tonącej w długach i desperacji, to była fortuna.
Dostarczenie wody drużynie hokejowej nie powinno być w ogóle trudne, zwykła sprawunka, piętnaście minut, góra.
Ale od razu zrozumiałam prawdziwą cenę: nikt nie chciał mieć ze mną nic wspólnego, odkąd aresztowanie ojca zamieniło nasze nazwisko w dowcip powtarzany przy kawie.
To nie chodziło o wodę. Chodziło o to, żeby patrzeć, jak się płaszczę, żeby zobaczyć Grace White — dawną księżniczkę towarzystwa w St. Jude’s — sprowadzoną do roli dziewczyny od posyłek ku ich rozrywce, znoszącą ich docinki i pogardę z przyklejonym do twarzy uśmiechem.
Rozsądnie byłoby kazać im spierdalać, odwrócić się na pięcie i odejść z resztką godności. Tyle że godność nie płaciła rachunków. Godność nie sprawiała, że monitor serca mojej mamy dalej rytmicznie pikał.
Więc przełknęłam gorycz, która paliła mnie w gardle, i wyciągnęłam rękę.
— Tysiąc — skontrowałam, głos miałam pusty i równy. — Połowa teraz, połowa po.
Ostatnie Rozdziały
#184 rozdział 184
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#183 rozdział 183
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#182 rozdział 182
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#181 rozdział 181
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#180 rozdział 180
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#179 rozdział 179
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#178 rozdział 178
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#177 rozdział 177
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#176 rozdział 176
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026#175 rozdział 175
Ostatnia Aktualizacja: 5/21/2026
Może Ci się spodobać 😍
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Udawane związanie z potężnym wrogiem mojego byłego
Moja siostra Beatrice dostała wszystko – miłość, uwagę, traktowano ją jak złote dziecko.
Ja dostawałam ochłapy i ciągłe przypomnienia, że nigdy nie jestem dość dobra.
Aż odkryłam, że Niall – boski Alfa z sąsiedniej watahy – jest moim przeznaczonym partnerem.
Wreszcie miała nadejść moja kolej, żeby to mnie wybrano.
Boże, jaka ja byłam naiwna.
Cztery lata narzeczeńskiego piekła.
Rozjaśniałam włosy, żeby pasowały do jego gustu. Wciskałam się w obcisłe sukienki, grałam jego osobistą służącą – tylko po to, żeby usłyszeć, że bardziej nadaję się na pokojówkę niż na partnerkę.
Tylko dlatego, że jego serce należało do mojej siostry.
Tamtej nocy przypadkiem strąciłam ramkę z ich zdjęciem.
Uderzył mnie. Mocno. Powiedział, że nigdy jej nie dorównam.
Więc odciągnęłam mu w policzek, podarłam ich zdjęcie i przyjęłam odrzucenie.
Myślałam, że to koniec.
Do chwili, gdy zobaczyłam ich w klubie, jak śmieją się z tego, jaka byłam żałosna przez te cztery lata starań.
Całe to narzeczeństwo było ich chorym żartem.
Pijana i wściekła zrobiłam coś skrajnie głupiego z moim tajemniczym sąsiadem.
Alfa Hudson – twarz jak wyrzeźbiona przez bogów, niebezpieczeństwo w każdej idealnie skrojonej linii garnituru.
Najważniejsze?
Jest największym wrogiem mojego byłego.
No i? Najlepszy seks w moim życiu.
Byłam pewna, że to będzie jednorazowy numer, żeby o wszystkim zapomnieć.
Znowu pudło.
On jest bogatszy od Nialla, potężniejszy niż moja rodzina i nieskończenie bardziej niebezpieczny.
I wcale nie zamierza mnie wypuścić z rąk.
Tym razem nie będę niczyją opcją „na zastępstwo”.
Niech przed Nią klękną
Wyrzucona z własnej watahy. Zapomniana przez Likanów.
Mieszkała wśród ludzi – cicha, niewidzialna, schowana w miasteczku, na które nikt nawet nie rzucał drugiego spojrzenia.
Ale kiedy jej pierwsza ruja przychodzi bez ostrzeżenia, wszystko staje na głowie.
Jej ciało płonie. Instynkty wyją. A coś pierwotnego budzi się pod skórą –
przyzywając wielkiego, groźnego Alfę, który doskonale wie, jak ugasić ten ogień.
Kiedy ją znaczy, to i ekstaza, i upadek.
Po raz pierwszy Kaelani wierzy, że została przyjęta.
Zauważona.
Wybrana.
Do chwili, gdy następnego ranka on po prostu odchodzi –
jak sekret, którego nigdy nie wolno wypowiedzieć na głos.
Ale Kaelani nie jest tym, za kogo ją wzięli.
Nie jest bezwilkiem. Nie jest słaba.
Jest w niej coś pradawnego. Coś potężnego. I to coś się budzi.
A kiedy w końcu się przebudzi –
wszyscy przypomną sobie dziewczynę, którą próbowali wymazać z istnienia.
Zwłaszcza on.
Będzie snem, za którym będzie gonił… jedyną rzeczą, przez którą kiedykolwiek poczuł, że naprawdę żyje.
Bo sekrety nigdy nie zostają pogrzebane.
Tak samo jak sny.
Ścigając swoją bezwonną Partnerkę
Tej samej nocy, z sercem rozsypanym na milion kawałków i poczuciem głębokiego upokorzenia, pozwoliła najlepszej przyjaciółce wyciągnąć się na bal maskowy.
Tam oddała się zamaskowanemu Alfie – mężczyźnie nieodgadnionemu i wręcz zabójczo przystojnemu.
Nie padły żadne imiona. Została im tylko ta jedna, szalona noc pełna zachłannych pocałunków i brutalnie namiętnego dotyku. Przyparł ją do ściany, a jego potężne ciało napierało na nią z obezwładniającą siłą, podczas gdy ona cicho jęczała, całkowicie ulegając jego wygłodniałym ustom.
To, co miało być jedynie słodką chwilą zapomnienia na jedną noc, zaowocowało nieoczekiwaną ciążą.
Trzy lata później Caroline zdołała ułożyć sobie życie na nowo w zupełnie innym stadzie. Odcięła się grubą kreską od przeszłości i skupiła na wychowywaniu syna.
Problem w tym, że jej nowy szef, Alfa Draven, jest bezlitosny, władczy do bólu i... cholernie, niebezpiecznie pociągający.
A już w szczególności te jego fiołkowe oczy. Dokładnie te same, w które patrzy każdego dnia, widząc swojego synka.
Alfa Draven daje jej w pracy nieźle popalić, jednak ona nie pozostaje mu dłużna i stawia mu się na każdym kroku.
Mężczyzna nie ma bladego pojęcia, że to właśnie ona jest kobietą, której szukał jak szalony od tamtej pamiętnej nocy.
Podczas gdy on wciąż obsesyjnie tropi swoją prawdziwą, przeznaczoną mu partnerkę,
Nie zdaje sobie sprawy, że ona od dawna siedzi w jego własnym biurze... i wychowuje jego dziedzica.
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.












