
Niebezpieczna obsesja
Riley · Zakończone · 194.8k słów
Wstęp
Wszystko, co mieliśmy, poszło pod młotek. Mama padła jak rażona—zawał serca. Mój brat Noah rzucił studia i wziął na siebie kilka robót naraz—wszystko po to, żebym ja mogła dalej tańczyć.
W szkole z dnia na dzień przestałam być primabaleriną, a stałam się wyrzutkiem. Dziewczyna, która kiedyś miała scenę w garści, teraz nie potrafiła przejść korytarzem, żeby za plecami nie ciągnął się szept, chichot i to nieprzyjemne „widzisz ją?”.
A potem w moje życie wpadł Maverick.
Gwiazda hokeja na kampusie. Nietykalny. Stawiany na piedestale. A ja skasowałam jego samochód wart sto pięćdziesiąt tysięcy dolarów, kiedy dorabiałam jako kierowca „na trzeźwo”, żeby ludzie wracali bezpiecznie z imprez.
Skala zniszczeń? Więcej pieniędzy, niż zobaczyłabym przez pięć lat.
Nie mając innego wyjścia, przystałam na jego warunki—trzymiesięczny układ, żeby spłacić dług. Trzy miesiące, podczas których miałam być jego dziewczyną.
Myślałam, że to wytrzymam—tylko trzy miesiące i będę wolna.
Ale gdzieś po drodze moje serce zaczęło gubić kierunek. Każde jego spojrzenie rzucone w moją stronę sprawiało, że czułam się jak ktoś, kogo kochał od lat, a nie jak dziewczyna, która odrabia dług.
Kiedy te trzy miesiące miną, czy ja naprawdę będę potrafiła po prostu odejść?
Rozdział 1
Z perspektywy Grace White:
Jarzeniówki w sali baletowej brzęczały mi nad głową, kiedy ściągałam przepocony trykot, a każdy mięsień w moim ciele darł się z bólu po trzech godzinach bezlitosnych ćwiczeń.
Moje odbicie w lustrze pokazywało, kim się stałam — Grace White, upadły łabędź, córka przestępcy, dziewczyna, która zamieniła Chanel na legginsy z wyprzedaży w sieciówce.
Pozostałe tancerki już się rozeszły, z designerskimi torbami sportowymi huśtającymi się przy wypielęgnowanych dłoniach, zostawiając mnie samą z duchami tego, kim kiedyś byłam.
Wpychałam właśnie moje zjechane pointy do plecaka, kiedy przez uchylone drzwi dopłynęły głosy — ostre i celowo podkręcone tak, żebym na pewno usłyszała.
— Widziałaś jej grand jeté dzisiaj? Żenada. Serio, nie mam pojęcia, jak ona w ogóle została primabaleriną.
Nosowy ton Jessiki Walker był nie do pomylenia, a zaraz po nim poszedł okrutny chichot jej przydupasek.
— Nawet nie umywa się do ciebie, Jess. W tym tempie długo tego miejsca nie utrzyma.
Jessica zaśmiała się krótko — ostro, jak dźwięk tłuczonego szkła.
— A te pointy… całkiem zdarte na wiór. Jak żałośnie, że ona dalej je nosi. Co się stało z tą jej cenną księżniczką-białym łabędziem?
— Słyszałam, że jej stary dostał dwadzieścia lat za przekręty. Coś o defraudacji pieniędzy z emerytur i o tym, że puszczał dragi z penthouse’u w centrum.
To była Sophia Miller, moja była współlokatorka, która poprosiła o przeniesienie w dniu, gdy gruchnęły wieści o aresztowaniu mojego ojca.
— Serio, nie wiem, jak ona ma jeszcze czelność tu przychodzić i pokazywać mordę. Gdyby mój ojciec był obrzydliwym kryminalistą, umarłabym ze wstydu i już dawno bym stąd wyleciała.
— No nie? Bo niektóre z nas naprawdę zapracowały na swoje miejsce — dorzuciła Jessica z szyderczym uśmieszkiem. — Musiało być fajnie przez dwadzieścia lat płynąć na brudnej kasie tatusia.
Palce zacisnęły mi się na pasku torby, ale twarz utrzymałam idealnie nieruchomą, kiedy wyszłam z szatni.
Chciały reakcji — łez, wściekłości, czegokolwiek, co podkleiłoby ich wersję mojej kompromitacji. Zamiast tego spojrzałam im w oczy z tym samym spokojem, który doszlifowałam na niezliczonych bankietach, kiedy nazwisko White jeszcze coś znaczyło — a nie tylko było pożywką dla brukowców.
Nie powiedziałam ani słowa, przecisnęłam się obok nich w stronę wyjścia, patrząc prosto przed siebie.
— Czekaj.
Ręka Jessiki wystrzeliła, blokując mi drogę. Jej usta wygięły się w uśmiech, który w ogóle nie dotarł do oczu.
— Potrzebujemy przysługi.
— Nie interesuje mnie to — powiedziałam sucho, idąc dalej, nawet nie zwalniając.
Pamiętałam, że z wdawania się w rozmowę z wilkami, które już poczuły krew, nigdy nie wychodzi nic dobrego. Ich głosy były tylko hałasem — tłem, które nauczyłam się wyciszać.
— Słyszałyśmy, że ostatnio jesteś dość zdesperowana, jeśli chodzi o kasę.
Głosy popłynęły za mną, niespieszne i celowo wyważone.
— Możemy dać ci szansę, żeby trochę zarobić.
Moje stopy stanęły, zanim mózg zdążył zdusić ten odruch.
Odwróciłam się powoli i zobaczyłam triumfalny uśmiech rozcinający twarz Jessiki. Wiedziała idealnie, jakie słowa sprawią, że się zatrzymam.
Pieniądze — coś, na co kiedyś potrafiłam wydać bez mrugnięcia okiem na designerskie buty i dzień w spa — teraz znaczyły wszystko. Znaczyły leki dla mamy, zaległy czynsz za naszą ciasną mansardę pod dachem, różnicę między tym, czy zjem, czy będę chodzić głodna.
Po tym, jak federalni skuli mojego ojca i wywlekli go w kajdankach, nasza rodzina wpadła w chaos — totalny, duszący chaos, który wszystkich nas zostawił roztrzęsionych i bez kierunku.
Aresztowanie spadło na nas jak grom z jasnego nieba — nagłe, miażdżące, nie do ogarnięcia.
Tamtej samej nocy mama się osunęła, serce nie wytrzymało ciężaru wstydu i strachu, a teraz leżała na szpitalnym łóżku, podpięta do maszyn, które trzymały ją przy życiu, podczas gdy rachunki rosły jak oskarżenia.
Mój brat Noah wziął urlop dziekański, żeby pracować na pełen etat, wyciągał, co tylko się dało, byle nas utrzymać na powierzchni, a ja żonglowałam zajęciami i kilkoma dorywczymi robotami.
Co noc patrzyłam na moje wytarte pointy i zastanawiałam się, czy nie rzucić baletu całkiem — jeden wydatek mniej, jedna zmiana więcej do wzięcia w barze przy szosie albo w księgarni na kampusie.
— No i? — głos Jessiki przeciął moje myśli jak nóż. — To jak, jesteś teraz zainteresowana?
To pytanie szarpnęło mnie z powrotem do teraźniejszości, do studia, które nagle zrobiło się duszne, do trzech dziewczyn, które patrzyły na mnie z drapieżnym wyczekiwaniem.
Wiedziałam, że Jessica i jej sfora nie wyciągną kasy z dobroci serca. Cokolwiek chciały, miało mnie upokorzyć, zdeptać, obedrzeć z kolejnej warstwy godności, którą kiedyś nosiłam jak zbroję.
Tylko że godnością nie opłacało się leczenia ani rachunków. Kiedy w grę wchodziło przetrwanie, duma była luksusem, na który już nie mogłam sobie pozwolić.
— Czego chcesz? — słowa miały w ustach smak popiołu.
— Za godzinę zaczyna się towarzyski mecz hokeja na lodzie — ciągnęła Sophia, oglądając swoje akrylowe paznokcie z wyćwiczoną obojętnością. — Sebastianowi Thornowi trzeba dostarczyć wodę na ławkę drużyny. Jesteśmy skłonne zapłacić… powiedzmy, pięćset dolarów?
Pięćset dolarów. Ta liczba zawisła między nami, obrzydliwie lekka w swojej swobodzie. Dla mnie, tonącej w długach i desperacji, to była fortuna.
Dostarczenie wody drużynie hokejowej nie powinno być w ogóle trudne, zwykła sprawunka, piętnaście minut, góra.
Ale od razu zrozumiałam prawdziwą cenę: nikt nie chciał mieć ze mną nic wspólnego, odkąd aresztowanie ojca zamieniło nasze nazwisko w dowcip powtarzany przy kawie.
To nie chodziło o wodę. Chodziło o to, żeby patrzeć, jak się płaszczę, żeby zobaczyć Grace White — dawną księżniczkę towarzystwa w St. Jude’s — sprowadzoną do roli dziewczyny od posyłek ku ich rozrywce, znoszącą ich docinki i pogardę z przyklejonym do twarzy uśmiechem.
Rozsądnie byłoby kazać im spierdalać, odwrócić się na pięcie i odejść z resztką godności. Tyle że godność nie płaciła rachunków. Godność nie sprawiała, że monitor serca mojej mamy dalej rytmicznie pikał.
Więc przełknęłam gorycz, która paliła mnie w gardle, i wyciągnęłam rękę.
— Tysiąc — skontrowałam, głos miałam pusty i równy. — Połowa teraz, połowa po.
Ostatnie Rozdziały
#184 rozdział 184
Ostatnia Aktualizacja: 6/11/2026#183 rozdział 183
Ostatnia Aktualizacja: 6/11/2026#182 rozdział 182
Ostatnia Aktualizacja: 6/11/2026#181 rozdział 181
Ostatnia Aktualizacja: 6/11/2026#180 rozdział 180
Ostatnia Aktualizacja: 6/11/2026#179 rozdział 179
Ostatnia Aktualizacja: 6/11/2026#178 rozdział 178
Ostatnia Aktualizacja: 6/11/2026#177 rozdział 177
Ostatnia Aktualizacja: 6/11/2026#176 rozdział 176
Ostatnia Aktualizacja: 6/11/2026#175 rozdział 175
Ostatnia Aktualizacja: 6/11/2026
Może Ci się spodobać 😍
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."












