Niespodziewanie Jego: Narzeczona miliardera

Niespodziewanie Jego: Narzeczona miliardera

BabyAngel · W trakcie · 311.9k słów

406
Gorące
718
Wyświetlenia
54
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

— Prześpij się ze mną — wypaliła.

— Chyba jesteś pijana...

— Nie jestem pijana. Nie jestem. Wiem, co mówię. — Jej głos brzmiał spokojnie, ale stanowczo. — Muszę poczuć się... pożądana. A może masz dziewczynę?

— Nie, nie mam...

— To pewnie jesteś żonaty — wtrąciła Rebecca.

— Nie jestem żonaty.

— To co cię powstrzymuje? Co? Nie uważasz mnie za atrakcyjną? — zapytała, czując nieśmiałość, bo w taki sposób została odtrącona.

— Nie. Oczywiście, że nie. Ja... ja uważam cię za bardzo atrakcyjną, Becca. Właściwie sam też tego chcę, ale nie mogę. Nie myślisz trzeźwo i nie chciałbym cię wykorzystać.

— Nie wykorzystujesz mnie. Sama o to proszę. Wyrażam zgodę. Proszę. Po prostu mnie przytul, kochaj się ze mną i spraw, żeby ten ból zniknął, choćby tylko na tę jedną noc. Nie proszę cię o zawsze...

— Nie mógłbym dać ci „zawsze”, nawet gdybyś tego chciała...

Nie zdążył dokończyć, bo Rebecca przycisnęła do jego ust swoje miękkie wargi, uciszając go pocałunkiem.

Ta jedna brawurowa noc była nocą, która zmieniła wszystko.

Rebecca Smith nie szukała miłości — uciekała przed bólem. Prośba skierowana do nieznajomego o jedną noc nigdy nie była częścią planu, ale samotność ma w sobie coś, co każe łamać zasady.

To, co miało być łatwe do zapomnienia, stało się niezapomniane... i nieodwracalne.

Teraz, w ciąży i wobec groźby utraty ojcowskiej posiadłości na rzecz swojej dwulicowej przyrodniej siostry, Rebecca potrzebuje jednej rzeczy, by zabezpieczyć przyszłość: męża.

Derek Hemsworth ma własne powody. Nie wierzy w miłość i nigdy nie wiedział, jak ją dawać. Ale bez małżeństwa pozostaje poza zasięgiem rodzinnego majątku. Wystarczy mu żona na papierze — i nic więcej.

Aż los wykonuje najokrutniejszy ruch ze wszystkich.

W dniu ślubu Rebecca staje twarzą w twarz z panem młodym, którego nigdy nie poznała, tylko po to, by uświadomić sobie, że to ten sam mężczyzna, który kiedyś dał jej ciepło. Nieznajomy, który jest też ojcem jej nienarodzonego dziecka.

Co się stanie, gdy jednonocna pomyłka zamieni się w wiążącą przysięgę, od której żadne z nich nie będzie mogło uciec?

Rozdział 1

Szklane drzwi Szpitala Ogólnego św. Łukasza rozwarły się z impetem, gdy Rebecca Smith wpadła do środka, przemoczona deszczem i paniką. Puls dudnił jej w uszach.

Ledwie pamiętała, jak tu dojechała; w głowie wciąż, bez końca, odbijały się jedynie słowa:

„Becca, musisz tu przyjechać. Był wypadek”. Jak mogłaby zapomnieć te słowa i to, jak w tej samej chwili serce jej zamarło? Nawet teraz jego rytm nie wrócił do normy i bała się, że lada moment nabawi się problemów kardiologicznych.

Co mogło się stać? Jak mogli brać udział w wypadku? Jak bardzo to poważne? Musiała wiedzieć. Rozejrzała się dookoła i kiedy jej wzrok padł na kobietę, która wyglądała na recepcjonistkę, rzuciła się w tamtą stronę.

— Przepraszam — wydyszała, dopadając do lady. — Gdzie oni są? — spytała Rebecca, nerwowo omiatając wzrokiem hol w poszukiwaniu wujka.

— O kim pani mówi, panno? — zapytała recepcjonistka, marszcząc brwi.

— Państwo Smith... przywieziono ich tutaj. Gdzie są? — ponowiła Rebecca, a panika wezbrała w niej jak fala.

Zanim kobieta zdążyła odpowiedzieć, z drugiego końca holu dobiegł znajomy głos.

— Becca!

Głowa Rebekki odwróciła się gwałtownie w stronę dźwięku. Stał tam wujek Richard, z mokrymi włosami i koszulą przyklejoną do ciała od deszczu. Miał bladą twarz.

Pobiegła do niego.

— Wujku Richardzie, gdzie oni są? Powiedz, że nic im nie jest!

Ujął jej drżące dłonie w swoje.

— Są na OIOM-ie — powiedział cicho. — Lekarze wciąż przy nich są. Przyjechałem kilka minut temu.

Wzrok Rebekki poleciał ku zamkniętym podwójnym drzwiom na końcu korytarza — sterylnej, białej barierze między nią a rodzicami.

— O Boże… — Jej oddech rwał się w poszarpanych haustach. — Nie, to nie może się dziać. Dlaczego teraz?

Richard próbował poprowadzić ją do krzesła, ale pokręciła głową.

— Nie mogę usiąść. Muszę ich zobaczyć. Oni nienawidzą szpitali. Mama zawsze mówiła, że nigdy nie postawi w żadnym nogi, jeśli nie będzie musiała—

Położył dłonie delikatnie na jej ramionach.

— Becca, posłuchaj. Musimy poczekać. Musisz się uspokoić, dobrze? Będzie dobrze.

Zadrżała jej warga.

— Tego nie wiesz na pewno. Skoro są na OIOM-ie, to sytuacja jest naprawdę poważna. Ja...

— Będą dobrze, Becca. Po prostu poczekaj, aż lekarze wyjdą — powiedział Richard, starając się brzmieć pewnie, choć był równie przerażony jak Rebecca.

Rebecca przycisnęła pięści do ust, tłumiąc szloch.

— Dobrze. Czekam — zdołała wydusić.

— A gdzie Vanessa? — zapytał Richard, gdy dotarło do niego, że nigdzie jej nie widać.

— Nie było jej w domu, kiedy zadzwoniłeś — wyszeptała Rebecca. — Powiedziała, że idzie do chłopaka. Próbowałam do niej dzwonić, ale ma wyłączony telefon.

— Próbuj dalej — westchnął Richard.

Rebecca bezwładnie skinęła głową i drżącymi palcami sięgnęła po telefon. Zadzwoniła do Vanessy jeszcze raz i, tak jak poprzednio, od razu włączyła się poczta głosowa.

Potem spróbowała Liama, swojego narzeczonego. Potrzebowała go tutaj, obok siebie. Ból świadomości, że jej rodzice są tam i walczą o życie, był nie do zniesienia; potrzebowała jedynej osoby, która zawsze potrafiła znaleźć dla niej właściwe słowa.

Wybrała numer, czekając, aż odbierze. Zawsze odbierał, nawet gdy był zajęty. Ale nie tej nocy.

Zmarszczyła brwi i spróbowała ponownie. Wciąż nic.

Może nie ma telefonu przy sobie — powiedziała sobie, przestając dzwonić i postanawiając poczekać, aż lekarze przekażą im informacje o stanie jej rodziców.

Poczekalnia wydawała się teraz chłodniejsza. Tykanie zegara na ścianie było ogłuszające.

Ręce Rebekki trzęsły się niekontrolowanie, gdy myślała o wspólnie spędzonych chwilach. Rodzice obiecali jej, że w przyszłym tygodniu pomogą dopiąć plany ślubne. Mama tak się cieszyła na wybieranie welonu. Tata żartował, że rozpłacze się, zanim Rebecca w ogóle dotrze do ołtarza.

Musieli być cali.

Mijały minuty, a może godziny — Rebecca nie potrafiła tego stwierdzić. Każda sekunda rozciągała się w nieskończoność.

Wreszcie drzwi na końcu korytarza otworzyły się i wyszła z nich kobieta w białym fartuchu.

Serce Rebeki zabiło kilka razy szybciej. „Doktorze!” zawołała, wybiegając do przodu. „Proszę, moi rodzice. Pan i pani Smith. Czy oni są w porządku? Jakie mają obrażenia? Mam nadzieję, że to nic poważnego? Czy mogę iść zobaczyć rodziców?” Zasypywała go kolejnymi pytaniami, ale lekarz tylko stał, niezdolny wydusić z siebie słowa.

– Dlaczego nic pan nie mówi? – zapytał Richard, a w jego tonie wyraźnie słychać było niepokój.

– Wszyscy musicie się uspoko——

Zanim lekarz zdążył dokończyć, Rebecca mu przerwała. – Uspokoić się? Jak może nam pan mówić, żebyśmy się uspokoili, kiedy oboje moi rodzice leżą tam, a ja nawet nie wiem, w jakim są stanie! Proszę, niech pan… niech pan nam powie, w czym problem. A może chce pan, żebyśmy przeszli do płatności? Jeśli tak, to nie ma się pan o co martwić. Zaraz pójdę zapłacić – powiedziała Rebecca i ruszyła w stronę działu rozliczeń.

W oczach lekarza pojawiła się łagodność. – Tak mi przykro. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy. Obrażenia były zbyt rozległe – powiedział, zanim Rebecca zdołała odejść.

Rebecca natychmiast znieruchomiała. Jakby podłoga zniknęła jej spod nóg; poczuła, że zapada się w nicość.

– Nie. – Rebecca gwałtownie pokręciła głową. – Nie, nie, nie… pan się myli! Nie mogą… To pomyłka. Dziś po południu byli w porządku. Tata dzwonił do mnie, zanim wyjechali z imprezy charytatywnej! Powiedział mi, że wracają do domu!

– Panno Smith…

Zatoczyła się do tyłu, ściskając się za klatkę piersiową, a z gardła wyrwał jej się surowy, rozdzierający krzyk. – Nie! Obiecali, obiecali, że będą na moim ślubie! Planowali ze mną wesele!

Richard złapał ją, zanim runęła na ziemię, ale Rebecca szarpała się, uderzając go słabo w pierś. – Nie mogą odejść! Proszę… nie, nie oni!

– Becca… – Jego głos się załamał. – Tak mi przykro.

Jej szloch wypełnił korytarz. Wczepiła się w wujka jak tonąca dusza wczepia się w kawałek drewna, całe ciało drżało jej niekontrolowanie.

Kiedy jej krzyki w końcu ucichły, osunęła się na nim, wyczerpana i roztrzęsiona. Głos miała ledwie słyszalny. – Jak mam powiedzieć Vanny?

Richard otarł łzę ze swojego policzka. – Powiemy jej razem.

– Ona już straciła ojca, kiedy miała pięć lat – wyszeptała Rebecca. – A teraz straciła kolejnego. A ja… ja straciłam drugą matkę. – Jej głos pękł. – Kochała mnie bardziej niż ktokolwiek.

Wujek ścisnął ją za ramię w milczeniu, a jego żal odbijał jej własny.

Telefon Rebeki wyślizgnął jej się z dłoni i uderzył o podłogę. Patrzyła na niego bezmyślnie, a łzy spływały jej z brody.

– Może powinnaś odpocząć – powiedział cicho wujek John. – Za dużo cię dziś spotkało.

Pokręciła powoli głową. – Nie. Nie. Nie mogę odpocząć. Nie mogę tu oddychać.

– Becca…

– Ja tylko potrzebuję… powietrza! Czuję, jakbym się dusiła. To wszystko musi być snem. Okropnym koszmarem. Nic z tego nie jest prawdziwe – wymamrotała i rzuciła się do drzwi.

Richard zawołał za nią, ale Rebecca była zbyt pogrążona w rozpaczy, by go usłyszeć, nawet gdy wybiegła na zewnątrz.

Na dworze deszcz nadal padał – równą, żałobną mżawką, która pasowała do ciężaru w jej piersi. Wsiadła do samochodu i ruszyła bez zastanowienia; droga migotała przed nią przez zasłonę łez.

W głowie odtwarzała wszystko – śmiech ojca tamtego ranka, perfumy matki, gdy przytulała ją na pożegnanie, obietnicę, że wróci szybko do domu.

Teraz nie będzie już żadnego powrotu. To wszystko nie może być prawdą – myślała, prowadząc bez celu, aż uświadomiła sobie, że właśnie dojechała pod dom Liama.

Nawet nie czuła już deszczu. Weszła po schodach jak duch i otworzyła drzwi zapasowym kluczem, który dał jej „na wypadek nagłych sytuacji”.

W mieszkaniu było ciemno i cicho, co w jakiś sposób ją niepokoiło.

– Liam? – zawołała miękko, z ochrypłym głosem. – To ja.

Z jej ust wyrwał się pozbawiony humoru chichot. Sama ledwo się słyszała, więc jak on miałby ją usłyszeć? Czy w ogóle był w domu?

Weszła głębiej, a jej bosą stopę przeszył chłód płytek. Kiedy dotarła do salonu, coś przykuło jej uwagę.

Na kanapie leżała torebka – mała, elegancka i nie do pomylenia.

Serce jej zamarło. To była torebka Vanessy. Co robiła tutaj, w salonie Liama?

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

1m Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

23.9k Wyświetlenia · Zakończone · Beauty m.j
POLICZEK

„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”

„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”

Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.

Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.

Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.

Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.

Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:

„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”

Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.

Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.

Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:

Lucien może urodzić dziedzica.

A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

67.1k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Projekt Więzień

Projekt Więzień

758.6k Wyświetlenia · Zakończone · Bethany D
Najświeższy eksperyment rządu w dziedzinie resocjalizacji przestępców - wysyłanie tysięcy młodych kobiet, aby żyły obok najniebezpieczniejszych mężczyzn trzymanych za kratami...

Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?

Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.

Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.

Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...

W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...

Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?

Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?

To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...

Temperamentna powieść romantyczna.
Pieśń serca

Pieśń serca

3.5m Wyświetlenia · Zakończone · DizzyIzzyN
Na ekranie LCD w arenie wyświetlono zdjęcia siedmiu wojowników z Klasy Alfa. Tam byłam ja, z moim nowym imieniem.
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

309.4k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Zdobyta przez miłość Alfy

Zdobyta przez miłość Alfy

316.1k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Jestem Tori, tak zwana „morderczyni”, która właśnie wyszła z więzienia.

Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.

Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.

Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.

Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.

Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.

Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

511.8k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
W łóżku z jej dupkowatym szefem

W łóżku z jej dupkowatym szefem

548.6k Wyświetlenia · Zakończone · Ellie Wynters
Powrót do domu i znalezienie narzeczonego w łóżku z jej kuzynką powinien ją złamać, ale Blair odmawia się rozpaść. Jest silna, zdolna i zdeterminowana, by iść dalej. Nie planuje jednak topić swoich smutków w zbyt dużej ilości whisky szefa... ani skończyć w łóżku ze swoim bezwzględnym, niebezpiecznie czarującym szefem, Romanem.
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
CEO Nad Moim Biurkiem

CEO Nad Moim Biurkiem

828.6k Wyświetlenia · Zakończone · McKenzie Shinabery
„Myślisz, że ona cię potrzebuje” — mówi.

„Wiem, że tak.”

„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”

„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”

„A jeśli świat stanie w ogniu?”

Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.

„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”

Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.

Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.

Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.

I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.

Aż zaczął się przyglądać.

Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.

Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.

To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.

Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Ręce Losu

Ręce Losu

107.8k Wyświetlenia · Zakończone · Lori Ameling
Cześć, nazywam się Zapas, tak jak zapasowa opona. Nie wolno mi wchodzić w interakcje z rodziną, chyba że chcą mnie czegoś nauczyć. Znam wszystkie sekrety tej grupy. Nie sądzę, żeby pozwolili mi po prostu odejść, nie chcę zniknąć jak wiele dziewczyn ostatnio. To jednak nie ma znaczenia, bo mam plan, jak się stąd wydostać. Aż do pewnej nocy w pracy, kiedy znalazłam nagiego mężczyznę leżącego na podłodze w pokoju, który miałam posprzątać.
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."