
Od Poświęconej Niewolnicy do Obsesji Smoczego Króla
Ellis Carter · Zakończone · 202.7k słów
Wstęp
Jego kły zalśniły, kiedy ujął mnie za brodę, zmuszając, żebym spojrzała mu w oczy. Smocze łuski migotały na jego szyi, a oddech parzył mi skórę.
– Wasza Wysokość… błagam… – Wepchnął mnie na łóżko. Jedwab rozdarł się z ostrym trzaskiem, a zimne powietrze owiało moje odsłonięte ciało.
– Boisz się? – uśmiechnął się kpiąco, a jego dłoń zsunęła się po mojej talii; palce kreśliły powolne, palące kręgi. – A jednak drżysz… nie z zimna.
Rzuciłam się po świecznik, ale złapał mnie za nadgarstek i unieruchomił wysoko nad głową. Jego kolano rozsunęło mi nogi.
– Kiedy twój ojciec oddał cię mnie – jego wargi musnęły moje ucho, a głos zabrzmiał jak mroczny pomruk – już byłaś moja.
W przeddzień wolności po dziesięciu latach służebnej niedoli Lina Valeria dzieliła zaledwie jedna noc od ponownego spotkania ze swoim narzeczonym. Lecz Smoczy Król Augustus skazał ją na Kopalnie Otchłani na podstawie fałszywych zarzutów – pułapkę wykutą z obsesyjnego pragnienia.
Augustus Ashenwing, Najwyższy Suweren Cytadeli Skyhold, jest bezwzględny i budzi lęk we wszystkich rasach. Jego obsesja wyrasta ze starożytnych uraz i najniebezpieczniejszego instynktu smoczego rodu: zaborczego pożądania. Żąda jej uległości, wiążąc ją ze swoim tronem jako swoją małżonkę.
Z więźniarki w królową – Lina walczy z nim wśród dworskich intryg i wypaczonej namiętności, stając do boju o matkę, o wolność, o godność.
A jednak ten zimnokrwisty tyran całą czułość zachowuje tylko dla niej. Pobłaża jej wybuchom, nagina własną dumę, idzie na kompromisy bez granic – byle zobaczyć jej uśmiech. Z czasem jej serce zaczyna się chwiać. Ale pokochać go to zdradzić Kaina, który czekał jedenaście lat. Rozdarta między obowiązkiem a pragnieniem, tonie w rozdzierającym poczuciu winy.
Miłość i nienawiść splecione razem – zakazany smoczy romans w krainie ucisku.
Rozdział 1
Perspektywa Liny
Dziesięć lat temu
Powóz zaturkotał i zatrzymał się przed naszym ciasnym mieszkaniem przy Ashveil Street, a przez jedną, bezdechową chwilę uwierzyłam, że moje modlitwy wreszcie zostały wysłuchane. Ojciec — Lord Horace Valerian, książę Marchii Wschodnich i czystej krwi elficki arystokrata — stał w naszych drzwiach po raz pierwszy od wielu miesięcy; jego srebrzysto-złote włosy łapały dogasające światło zmierzchu, a panika w jego zielonych oczach powinna była mnie ostrzec, że coś jest straszliwie, nieodwracalnie nie tak.
— Spakujcie rzeczy — powiedział, a jego głos był napięty, zduszony. — Oboje. Natychmiast.
Miałam dwanaście lat i wierzyłam w bajki.
Ręce matki znieruchomiały na cerowaniu spoczywającym na jej kolanach. — Wasza Grace? — Jej głos zadrżał czymś, co mogło być nadzieją, a mogło strachem. — Co się stało?
— Nie zadawaj pytań, Marian. — Wszedł do środka, a jego eleganckie skórzane buty naniosły błota na nasz wytarty dywanik, i nagle nasze maleńkie mieszkanie wydało się jeszcze mniejsze, duszne pod ciężarem jego obecności i desperacji.
Pamiętam, że zerwałam się ze stołka przy palenisku, a serce waliło mi od dzikiej, głupiej radości. „Przyszedł po nas” — pomyślałam. „Wreszcie zabierze nas do domu. Przedstawi mnie rodzinie, pozwoli mi spać w prawdziwej sypialni zamiast w tym przewiewnym kącie za kuchnią. Powie wszystkim, że jestem jego córką”.
Na boku jego powozu lśnił herb rodu — srebrne drzewo pod dwiema księżycami — i drżącymi palcami wodziłam po nim, gdy pośpiesznie wprowadzał nas do środka, przekonana, że ten symbol wkrótce będzie także mój, że wreszcie będę do kogoś należeć poza tymi szarymi, wąskimi ulicami.
Posiadłość Valerianów wyrosła przed nami jak coś ze snu: białe kamienie i strzeliste wieże, ogrody rozciągające się na akry wypielęgnowanej doskonałości. Ale powóz nie zatrzymał się przy głównym wejściu. Potoczył się dalej, minął wspaniałe marmurowe schody, minął okna płonące ciepłym światłem i śmiechem, i wysadził nas przy bocznej bramie prowadzącej do kwater służby.
— Zostaniesz tu na noc — powiedział ojciec, wskazując na mały, skromnie urządzony pokój z tyłu skrzydła gościnnego. Matkę zaprowadził bez wyjaśnienia do osobnej komnaty na końcu korytarza. — Jutro... jutro jest coś, co musimy zrobić.
— Ojcze? — Złapałam go za rękaw, gdy odwrócił się, żeby wyjść; mój głos był cichy i niepewny. — Nie poznamy— to znaczy, czy ja zobaczę—
— Nie dziś w nocy, Lina. — Delikatnie się wyswobodził. — Po prostu... odpocznij. A jutro załóż suknię, którą zostawiłem na łóżku. Tę białą.
Wtedy jeszcze nie rozumiałam, że biel jest kolorem ofiary.
Następnego ranka ojciec ubrał mnie w tę prostą białą suknię i samą wsadził z powrotem do powozu. Jechaliśmy przez to, co wydawało się godzinami, krętymi górskimi drogami; powietrze robiło się coraz chłodniejsze i rzadsze, im wyżej się wspinaliśmy, aż krajobraz zmienił się z falujących zielonych wzgórz w poszarpane urwiska spowite wieczną mgłą.
Cytadela Wyrmspire wyrastała ze szczytów jak pomnik samego panowania — cała z czarnego kamienia, z wysokimi blankami, które zdawały się drapać burzowo-szare niebo. Forteca rosła i rosła w miarę, jak podjeżdżaliśmy, a jej cień połykał nasz powóz w całości; zanim przejechaliśmy przez zewnętrzne bramy — flankowane przez strażników w zbrojach ze smoczych łusek, którzy patrzyli na nas z gadzią obojętnością — zdrętwiały mi dłonie od zimna i trwogi.
Ojciec poprowadził mnie korytarzami, które wyglądały, jakby zaprojektowano je po to, by śmiertelnicy czuli się nic nieznaczący, aż dotarliśmy do pary masywnych obsydianowych drzwi, zdających się wysysać z powietrza całe światło i ciepło.
Sala tronowa rozciągała się przed nami jak katedra wzniesiona ku czci samej potęgi. Czarne marmurowe posadzki odbijały chłodne poranne słońce, wpadające wąskimi oknami osadzonymi wysoko w sklepionym suficie. Tron — wykuty z jednego kawałka wulkanicznego szkła — dominował na końcu hali, a na nim siedział najmłodszy Smoczy Król w historii Asgalii.
Augustus Ashenwing, który zaledwie tydzień temu zarżnął starego Smoczego Króla i własnego brata bliźniaka zamknął w Lodowej Otchłani. Miał dwadzieścia dwa lata, czarne włosy i złote, gadzie oczy, które śledziły nasze podejście z drapieżną koncentracją, oraz aurę ledwie powstrzymywanej przemocy, od której nawet samo powietrze robiło się trudne do nabrania w płuca.
Dłoń ojca zacisnęła mi się na ramieniu i wepchnął mnie na kolana na lodowatej marmurowej posadzce.
— Ojcze? — Spróbowałam się odkręcić; dezorientacja i pierwsze ostre krawędzie strachu przecięły mi klatkę piersiową. — Co ty...
— Klękaj — syknął, dociskając mnie mocniej. — Zostań na dole i milcz.
Klęczałam, a moja biała sukienka rozlewała się wokół mnie jak całun, i patrzyłam, jak mój ojciec pada plackiem przed Smoczym Królem z uniżeniem.
— Wasza Wysokość. — Na tym tytule załamał mu się głos i zobaczyłam, jak drżą mu dłonie, gdy przyciska je płasko do marmuru. — Wiem, że pana skrzywdziłem. My... my źle wybraliśmy i za to wykroczenie zdaję się na pańską łaskę.
— Przyprowadziłem wam moją drugą córkę. — Głos ojca stężał w coś surowego i błagalnego, a ja poczułam, jak pierwsze prawdziwe pasma paniki zaczynają oplatać mi płuca. — Jest... półkrwi, tak, zrodzona z ludzkiej matki, ale i tak nosi moją krew. Ofiarowuję ją wam, Wasza Wysokość, abyście uczynili z nią, co uznacie za stosowne. Jako służącą, niewolnicę, cokolwiek będzie wam potrzebne. Proszę tylko, byście okazali łaskę mojemu domowi, byście pozwolili mojej rodzinie dalej służyć koronie.
Te słowa uderzyły we mnie jak fizyczne ciosy. To nie był powrót do domu. To nie był moment, w którym ojciec wreszcie uznaje mnie za córkę.
To była transakcja. Rozpaczliwa próba ratowania własnej skóry, przez złożenie w ofierze córki, którą trzymał ukrytą w slumsach — brudnego sekretu, który mógł poświęcić bez konsekwencji.
Sala tronowa zawirowała wokół mnie; cały ten zimny marmur i przytłaczający przepych zlały się w rozmazaną plamę. Miałam dwanaście lat, klęczałam na kamieniu, który wysysał ze mnie wszelkie ciepło, i wreszcie zrozumiałam, ile jestem warta dla człowieka, którego nazwisko nosiłam.
— Zostaw ją — powiedział Smoczy Król, głosem pozbawionym jakiejkolwiek emocji, jaką potrafiłabym rozpoznać — ani okrucieństwa, ani życzliwości, tylko chłodny, absolutny autorytet.
— Dziękuję, Wasza Wysokość! Dziękuję! — Ojciec zerwał się na nogi, kłaniając się tak nisko, że niemal dotknął czołem podłogi, po czym odwrócił się i odszedł. Nie obejrzał się. Nie dał mi słowa pocieszenia ani wyjaśnienia. Nawet się nie zawahał.
Zostałam skamieniała na marmurze, z obolałymi kolanami, z dłońmi zaciśniętymi tak mocno, że paznokcie rozcięły skórę do krwi. Łzy spływały mi po policzkach cichymi smugami, ale nie wydałam z siebie dźwięku. Jakiś instynkt ostrzegał mnie, że okazywanie słabości tutaj, w tej sali drapieżników, byłoby śmiertelne.
Patrzyłam na oddalające się plecy ojca, aż drzwi się zamknęły.
Nie córka. Nawet nie człowiek. Tylko żeton przetargowy, żeby spłacić dług, o którego istnieniu nie miałam pojęcia.
Półkrwi. Bękart. Narzędzie.
To były jedyne słowa, które mnie definiowały.
Nie wiedziałam, że to dopiero początek — że dziesięć kolejnych lat będzie zstępowaniem do piekła, większego niż moje najczarniejsze koszmary, obdzierającym mnie ze wszystkiego, kim byłam, aż zostanie tylko wola przetrwania.
Ostatnie Rozdziały
#205 Rozdział 205
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#204 Rozdział 204
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#203 Rozdział 203
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#202 Rozdział 202
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#201 Rozdział 201
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#200 Rozdział 200
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#199 Rozdział 199
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#198 Rozdział 198
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#197 Rozdział 197
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026#196 Rozdział 196
Ostatnia Aktualizacja: 7/7/2026
Może Ci się spodobać 😍
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.












