
Odrodzenie Towarzyszki Króla Lykanów
Elk Entertainment · Zakończone · 253.5k słów
Wstęp
"Jak długo ją ukrywałeś?"
"Miesiąc."
"Miesiąc? I nawet nie raczyłeś mnie poinformować!"
"Bałem się, że nie spodoba ci się mój pomysł. Wiedziałem, że będziesz przeciwko, ale nie mogłem jej dłużej ukrywać. Nie ma dokąd pójść ani gdzie się zatrzymać, więc muszę ją chronić przed wszelkim niebezpieczeństwem."
Avyanna Windsor jest Luną Walii. Kiedy jej mąż przyprowadził swoją prawdziwą partnerkę, Jessicę, do domu stada, walczyła z tym, ale nic nie zadziałało. W ciągu roku została pozbawiona tytułu, odrzucona, porzucona przez męża, członków stada, a w końcu zabita przez Jessicę, gdy ta zaszła w ciążę z dzieckiem alfy.
Avyanna dostaje drugą szansę na życie od bogini Księżyca, po tym jak straciła swoje życie i królestwo. Avyanna wiedziała jedno - musi zmienić swój los i ocalić życie swoich bliskich oraz swoje własne.
Baron jest szanowanym i znanym z bezwzględności królem Lykanów, który dowodzi stadem potężnych i niemal niezniszczalnych stworzeń zamieszkujących nieprzeniknione królestwo.
Po wysłuchaniu prośby Avyanny o partnerstwo, zgadza się, a wtedy zaczyna się nowa historia miłości, nienawiści, pasji i zamieszania, zwłaszcza gdy ujawnia jej sekret, który go dręczy.
"Przepraszam, Avyanna, ale nie sądzę, że mogę cię tak po prostu puścić."
"A dlaczego?"
"Ponieważ, Avyanna... Jesteś moją partnerką."
Rozdział 1
Rozdział pierwszy.
Avyanne chwyciła się za szyję, chwiejnie podchodząc do wysokiej blondynki w skórze.
"Ty plugawa bestio!" wypluła. Brzmiało to złamane, ale zjadliwe, jej oczy zmieniały kolor od musztardowego żółtego do zielonego, kiedy próbowała przywołać swojego wilka, ale nie udało się. Jej wzrok był zamglony, tętno nieregularne, a nogi chwiejne, gdy zbliżała się do kobiety, na której twarzy malował się złośliwy uśmiech. Miała tylko jedno na myśli - morderstwo. Chciała zedrzeć ten uśmiech z jej obrzydliwej twarzy. Sięgnęła po szyję kobiety, prawie ją chwyciła, ale było już za późno, jej drżące nogi odmówiły posłuszeństwa. W momencie, gdy jej ręce owinęły się wokół szyi kobiety, upadła na kolana w ostatniej chwili. Kobieta spojrzała na klęczącą Avyanne z mściwym uśmiechem, jej oczy tańczyły, obserwując, jak trucizna działa. W jej oczach było coś podobnego do żądzy krwi.
"Nancy, ty potworze!" krzyknęła Avyanne, nadal trzymając się za szyję jedną ręką, coraz trudniej było jej oddychać z każdą sekundą. Jej ciało drżało z bólu. To była trutka z tojadu; pomyślała. Została zatruta tojadem. Jej żyły paliły pod skórą. Czuła, jak jej organy kurczą się od środka... jej wilk wył z bólu, powodując straszne dzwonienie w uszach. Została zatruta przez Nancy.
"Ouu! Zadziorna. Muszę przyznać, że całkiem mi się podoba ten widok, Avyanne, klęcząca przede mną, prawie jakbyś oddawała mi hołd. Jak to się wszystko zmieniło."
Avyanne splunęła na nią. To było jedyne, co mogła zrobić, ponieważ jej ręce były zbyt ciężkie, by się poruszać. Chciała zamknąć jej plugawą gębę, która odważyła się do niej mówić, i wydłubać jej oczy, które śmiały na nią patrzeć z góry. Kim ona myślała, że jest?
"Tsk, tsk, tsk… Nie robiłabym tego na twoim miejscu, Avy" uśmiechnęła się złośliwie.
"Masz mniej niż dwadzieścia sekund, zanim zostaniesz całkowicie sparaliżowana, sugeruję, żebyś wykorzystała ten czas na modlitwę, chociaż i tak nic ci to nie da, ale jestem pewna, że wolałabyś umrzeć bez bólu, prawda?"
"Groźisz mi?" wycedziła Avyanne.
"Grożę ci?" Nancy prychnęła "Moja droga, nie muszę ci grozić, twoje życie już jest w moich rękach."
Krew Avyanne wrzała w jej żyłach. Nienawidziła, jak bezradna była. Chciała rozerwać kobietę na strzępy, ale nie mogła, była zbyt słaba, by poruszyć choćby jednym mięśniem.
"Będziesz żałować tego dnia. Obiecuję ci!"
"Zmarli nie powinni składać obietnic, kochanie"
Nancy odpowiedziała, śmiejąc się z pełnym satysfakcji wyrazem twarzy na widok bólu Avyanne.
Avyanne spojrzała na nią z resztką sił. Gdyby wzrok mógł zabijać, Nancy już leżałaby sześć stóp pod ziemią, a robaki pożerałyby jej ciało, sądząc po spojrzeniu, jakie jej rzuciła.
„Och, rozchmurz się kochanie, twoje oczy nic mi nie zrobią. A teraz, jakieś ostatnie słowa, wasza łaskawość?” Nancy zademonstrowała ukłon w stronę Avyanne, jakby szydząc z jej bezsilności. Potężna królowa zredukowana do niczego poza ciałem pod jej stopami. Patrzyła na nią przez długie blond rzęsy, z krzywym uśmiechem na twarzy.
Wyprostowała się ponownie, jej ciemny uśmiech wciąż trwał, i zaczęła bawić się swoimi długimi, ostrymi paznokciami.
Avyanne nic nie powiedziała, tylko rzuciła jej gniewne spojrzenie.
„Co się stało, Luna, kot ci język uciął?” powiedziała, zbliżając się do Avyanne. Jej oczy błyszczały złośliwością.
Avyanne spojrzała na Nancy z całą nienawiścią, jaką mogło wykrzesać jej słabe ciało. Miała dla niej słowa, ale były to ostatnie słowa, które usłyszy, zanim wszystko, co jej ukradła, zacznie walczyć przeciwko niej.
„Przysięgam na moje martwe ciało,” zakaszlała, gdy ślina spływała z jej ust. „Będę cię nawiedzać do końca twojego życia. Nigdy nie zaznasz spokoju, dopóki pozostanę w pamięci wszystkich tutaj!” Zakaszlała gwałtownie. Jej oczy zmieniły się w przeszywający żółty kolor, mimo że była otumaniona wilczą jagodą i nie mogła przywołać swojej wilczycy. Upadła na ziemię z hukiem, jej ciało było zbyt słabe, by ją podtrzymać.
Leżąc bezradnie na podłodze swojej sali tronowej, jej myśli były dręczone przez to, jak się tu znalazła.
Avyanne nie mogła uwierzyć, że mimo iż pomogła swojemu mężowi odnieść sukces i nawet oddała mu władzę nad Królestwem Walii, które do niej należało, on nadal ją zdradził. Ceniła to, co mieli razem, ale on był gotów zaryzykować wszystko, by zabawić się z podrzędną omegą, która okazała się być diabłem. Chciała krzyczeć z powodu swojej głupoty, że zaufała Ericsonowi, swojemu mężowi.
Nigdy by nie pomyślała, że zostanie zdradzona przez mężczyznę, którego tak bardzo kochała. Piękne życie, które myślała, że miała, było tylko iluzją, kłamstwem. Zostało tak łatwo zniszczone przez słabą omegę.
Jej życie przestało być jej, gdy przyjęła oszustkę do swojej watahy, a nawet Ericson nie mógł zobaczyć tego, co ona widziała.
Przypomniała sobie, jak Nancy po raz pierwszy przybyła do pałacu - pobita i naga. Była głupia, że pozwoliła jej dołączyć do watahy, nawet gdy jej instynkty były przeciwne. Nie mogła patrzeć, jak kobieta cierpi, gdy mogła jej zapewnić schronienie. To był jej błąd. Powinna była zostawić ją na śmierć, ale teraz było za późno, to ona była tą, która została pozostawiona na śmierć.
„Dużo ostrych słów jak na trupa,” Nancy uśmiechnęła się złośliwie w jej stronę. Wydobywała się z niej groźna aura, nie przypominała zupełnie tej poszarpanej, niewinnej kobiety, którą jej mąż przyprowadził do domu. Avyanne zastanawiała się, dlaczego nie zauważyła tego wcześniej. Była tak pochłonięta byciem dobrą królową dla swojego kraju, że nie zdała sobie sprawy, że zaprosiła do swojego domu diabła, który miał wobec niej tylko złe intencje. Ukrywała swoje prawdziwe zamiary, udając bezbronną kobietę, podczas gdy knuła przeciwko niej.
Uśmiech Nancy rozszerzył się, gdy obserwowała, jak Avyanne walczy o oddech. Jej plany wreszcie się spełniły. Słowa Luny nic dla niej nie znaczyły. Miesiące planowania, czekania na odpowiedni moment i znoszenia rozkazów tej kobiety w końcu doprowadziły ją do zwycięstwa. Mistrz będzie dumny.
"Może teraz cierpię, ale twoje dni są policzone, Nancy!"
Nancy zaśmiała się.
"Przez kogo, przez ciebie?… Kochanie, proszę, nie rozśmieszaj mnie. Umrzesz tutaj, a wkrótce twoi poddani zapomną o tobie. To nic osobistego"
Nancy powiedziała, rozkładając palce z podstępnymi zamiarami w oczach, zbliżyła się do miejsca, gdzie Avyanne leżała sparaliżowana i bezradna. "Nie martw się, zadbam o twojego męża, gdy cię już nie będzie…". "Wasza łaskawość"
Avyanne mogła tylko bezradnie patrzeć na nią. "Dobranoc" Nancy uśmiechnęła się złośliwie i jednym szybkim ruchem wbiła swoje pazury w szyję Avyanne. Jej pazury głęboko przebiły się przez ciało Avyanne, aż uzyskały pełny chwyt na jej tchawicy. "Tak właśnie umierasz." Nancy zaśmiała się maniakalnie, ściskając i skręcając tchawicę Avyanne, wyrywając ją z jej szyi.
Avyanne bulgotała, walcząc o życie, podczas gdy krew tryskała z tego, co kiedyś było jej szyją. Nancy stała nad zakrwawionym ciałem Luny i rozkoszowała się zwycięstwem. "Tak długo czekałam na ten moment." Nancy oblizała krew ze swoich pazurów z błyskiem euforii w oczach.
"Głupia suka. W końcu jesteś z drogi."
Leżąc na podłodze w tak żałosnym stanie, Avyanne nie czuła bólu, tylko szorstkie uczucie tonienia - tonienia w bezkresnym morzu ciemności, spadania w niebyt, walcząca z prądem, który pchał ją coraz głębiej w nieznane. W ciemność…
Było ciemno, całkowicie czarno, tak ciemno, że nie mogła nawet poczuć swojego ciężaru. To było prawie jakby zamieniła się w piórko i była niesiona przez gniewny wiatr. Co to za uczucie?
Zastanawiała się, nie mogąc zrozumieć, co się dzieje z jej ciałem.
W sercu ciemności pojawiła się zasłona, która otworzyła się, ukazując krwawy księżyc rzucający swoje macki na nieznany, ciemny zamek, nadając mu upiorny wygląd. Avyanne zadrżała ze strachu na widok miejsca, w którym się znalazła. Posąg gargulca wisiał nad sześcioma filarami wejścia do nieznanego zamku, strzegąc go z groźnym spojrzeniem i poczuciem obowiązku. Ich oczy świeciły głębokim szkarłatem, wpatrując się w Avyanne.
Silny wiatr otworzył drzwi zamku z siłą, która powinna rozdzielić drzwi na pół, ale tego nie zrobiła.
W zamku znajdował się długi, ciemny stół, a na jego końcu pojawił się obraz wilka, który nie był jej znany. Wilk nie był sam; stał z sylwetką, która miała mroczne podobieństwo do wilka. Jego przenikliwe żółte oczy były podobne do aury, którą emitowała sylwetka. Nie miała pojęcia, co widziała, co to było ani gdzie się znajdowała, ale bała się złowrogiej aury, która emanowała z sylwetki. Gęsia skórka rozprzestrzeniła się po jej skórze, a coś przypominającego strach ścisnęło jej serce. Czy to było piekło?
Brzuch mitu zagrzmiał, gdy przeszył Avyannę swoim spojrzeniem, jedyną widoczną częścią jego ciała. W końcu stanął twarzą w twarz z tym, co powodowało anomalię, która niszczyła jego egzystencję. Wyciągnął pazury w ciemność, szukając siły życiowej Avyanny, ale nie była w jego zasięgu.
Avyanna nie zdawała sobie sprawy z zamiarów mitu, ale była świadoma jego obecności.
Kim on jest?
Co się ze mną dzieje?
Czy to życie po śmierci? Wydaje się takie ponure. Czy to może być diabeł?
Pytania za pytaniami nękały jej umysł, gdy nadal była na łasce ciemności, spadając coraz głębiej i głębiej w świat nieznany jej.
Nagle ciemność ogarnęła zamek. Znów zanurzyła się w ciemności, poza zasięgiem mitu. Zaczęła znowu spadać głębiej w ciemność, aż na końcu nieznanego pojawiło się słabe światło. Słabe światło stawało się coraz jaśniejsze, gdy spadała głębiej w otchłań.
Nagle pojawiło się oślepiające światło, które ją ogarnęło, oślepiając jej wzrok. Jej ciało rozświetliło się, gdy stanęła twarzą w twarz z inną postacią, ale zamiast niebezpiecznej, groźnej aury, którą odczuwała wcześniej, wyczuła spokojną aurę, która uspokoiła jej bijące serce. Czuła moc tej nowej istoty, mimo że nie mogła jej zobaczyć. Avyanna patrzyła, jak postać, przypominająca rękę pokrytą przezroczystym światłem, zbliża się do niej i dotyka jej czoła. Czy to raj? Czy moja dusza ma być zabrana do nieba? Avyanna zastanawiała się, gdy poczuła, że jej ciało zaczyna unosić się w górę, najpierw powoli, potem trochę szybciej, a potem jeszcze szybciej. Krzyknęła, gdy siła i prędkość, z jaką przyspieszała w górę, dramatycznie wzrosły, jakby była zasysana przez odkurzacz.
Szybciej i szybciej, aż nagle zatrzymała się.
Avyanna westchnęła, otwierając oczy, a wszystkie wyblakłe dźwięki rzeczywistości zalały jej uszy; uczucie zasysania zniknęło. Strach nie był już przyklejony do jej skóry.
Jej oczy dostosowały się do jasności miejsca, miejsca znajomego jej, ale jednocześnie nieznanego. Odkryła, że znajduje się na polu, które znała wcześniej, z odległej przeszłości, ale jednocześnie w miejscu, którego nie pamiętała.
To wszystko było dla niej surrealistyczne.
Gdzie jestem?
Jak się tu znalazłam?
Zastanawiała się.
Ostatnie Rozdziały
#182 182
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#181 181
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#180 180
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#179 179
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#178 178
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#177 177
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#176 176
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#175 175
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#174 174
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#173 173
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025
Może Ci się spodobać 😍
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO
Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”
Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”
Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.
Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”
——
Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.
Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.
Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.
Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?












