
Odrodzenie Towarzyszki Króla Lykanów
Elk Entertainment · Zakończone · 253.5k słów
Wstęp
"Jak długo ją ukrywałeś?"
"Miesiąc."
"Miesiąc? I nawet nie raczyłeś mnie poinformować!"
"Bałem się, że nie spodoba ci się mój pomysł. Wiedziałem, że będziesz przeciwko, ale nie mogłem jej dłużej ukrywać. Nie ma dokąd pójść ani gdzie się zatrzymać, więc muszę ją chronić przed wszelkim niebezpieczeństwem."
Avyanna Windsor jest Luną Walii. Kiedy jej mąż przyprowadził swoją prawdziwą partnerkę, Jessicę, do domu stada, walczyła z tym, ale nic nie zadziałało. W ciągu roku została pozbawiona tytułu, odrzucona, porzucona przez męża, członków stada, a w końcu zabita przez Jessicę, gdy ta zaszła w ciążę z dzieckiem alfy.
Avyanna dostaje drugą szansę na życie od bogini Księżyca, po tym jak straciła swoje życie i królestwo. Avyanna wiedziała jedno - musi zmienić swój los i ocalić życie swoich bliskich oraz swoje własne.
Baron jest szanowanym i znanym z bezwzględności królem Lykanów, który dowodzi stadem potężnych i niemal niezniszczalnych stworzeń zamieszkujących nieprzeniknione królestwo.
Po wysłuchaniu prośby Avyanny o partnerstwo, zgadza się, a wtedy zaczyna się nowa historia miłości, nienawiści, pasji i zamieszania, zwłaszcza gdy ujawnia jej sekret, który go dręczy.
"Przepraszam, Avyanna, ale nie sądzę, że mogę cię tak po prostu puścić."
"A dlaczego?"
"Ponieważ, Avyanna... Jesteś moją partnerką."
Rozdział 1
Rozdział pierwszy.
Avyanne chwyciła się za szyję, chwiejnie podchodząc do wysokiej blondynki w skórze.
"Ty plugawa bestio!" wypluła. Brzmiało to złamane, ale zjadliwe, jej oczy zmieniały kolor od musztardowego żółtego do zielonego, kiedy próbowała przywołać swojego wilka, ale nie udało się. Jej wzrok był zamglony, tętno nieregularne, a nogi chwiejne, gdy zbliżała się do kobiety, na której twarzy malował się złośliwy uśmiech. Miała tylko jedno na myśli - morderstwo. Chciała zedrzeć ten uśmiech z jej obrzydliwej twarzy. Sięgnęła po szyję kobiety, prawie ją chwyciła, ale było już za późno, jej drżące nogi odmówiły posłuszeństwa. W momencie, gdy jej ręce owinęły się wokół szyi kobiety, upadła na kolana w ostatniej chwili. Kobieta spojrzała na klęczącą Avyanne z mściwym uśmiechem, jej oczy tańczyły, obserwując, jak trucizna działa. W jej oczach było coś podobnego do żądzy krwi.
"Nancy, ty potworze!" krzyknęła Avyanne, nadal trzymając się za szyję jedną ręką, coraz trudniej było jej oddychać z każdą sekundą. Jej ciało drżało z bólu. To była trutka z tojadu; pomyślała. Została zatruta tojadem. Jej żyły paliły pod skórą. Czuła, jak jej organy kurczą się od środka... jej wilk wył z bólu, powodując straszne dzwonienie w uszach. Została zatruta przez Nancy.
"Ouu! Zadziorna. Muszę przyznać, że całkiem mi się podoba ten widok, Avyanne, klęcząca przede mną, prawie jakbyś oddawała mi hołd. Jak to się wszystko zmieniło."
Avyanne splunęła na nią. To było jedyne, co mogła zrobić, ponieważ jej ręce były zbyt ciężkie, by się poruszać. Chciała zamknąć jej plugawą gębę, która odważyła się do niej mówić, i wydłubać jej oczy, które śmiały na nią patrzeć z góry. Kim ona myślała, że jest?
"Tsk, tsk, tsk… Nie robiłabym tego na twoim miejscu, Avy" uśmiechnęła się złośliwie.
"Masz mniej niż dwadzieścia sekund, zanim zostaniesz całkowicie sparaliżowana, sugeruję, żebyś wykorzystała ten czas na modlitwę, chociaż i tak nic ci to nie da, ale jestem pewna, że wolałabyś umrzeć bez bólu, prawda?"
"Groźisz mi?" wycedziła Avyanne.
"Grożę ci?" Nancy prychnęła "Moja droga, nie muszę ci grozić, twoje życie już jest w moich rękach."
Krew Avyanne wrzała w jej żyłach. Nienawidziła, jak bezradna była. Chciała rozerwać kobietę na strzępy, ale nie mogła, była zbyt słaba, by poruszyć choćby jednym mięśniem.
"Będziesz żałować tego dnia. Obiecuję ci!"
"Zmarli nie powinni składać obietnic, kochanie"
Nancy odpowiedziała, śmiejąc się z pełnym satysfakcji wyrazem twarzy na widok bólu Avyanne.
Avyanne spojrzała na nią z resztką sił. Gdyby wzrok mógł zabijać, Nancy już leżałaby sześć stóp pod ziemią, a robaki pożerałyby jej ciało, sądząc po spojrzeniu, jakie jej rzuciła.
„Och, rozchmurz się kochanie, twoje oczy nic mi nie zrobią. A teraz, jakieś ostatnie słowa, wasza łaskawość?” Nancy zademonstrowała ukłon w stronę Avyanne, jakby szydząc z jej bezsilności. Potężna królowa zredukowana do niczego poza ciałem pod jej stopami. Patrzyła na nią przez długie blond rzęsy, z krzywym uśmiechem na twarzy.
Wyprostowała się ponownie, jej ciemny uśmiech wciąż trwał, i zaczęła bawić się swoimi długimi, ostrymi paznokciami.
Avyanne nic nie powiedziała, tylko rzuciła jej gniewne spojrzenie.
„Co się stało, Luna, kot ci język uciął?” powiedziała, zbliżając się do Avyanne. Jej oczy błyszczały złośliwością.
Avyanne spojrzała na Nancy z całą nienawiścią, jaką mogło wykrzesać jej słabe ciało. Miała dla niej słowa, ale były to ostatnie słowa, które usłyszy, zanim wszystko, co jej ukradła, zacznie walczyć przeciwko niej.
„Przysięgam na moje martwe ciało,” zakaszlała, gdy ślina spływała z jej ust. „Będę cię nawiedzać do końca twojego życia. Nigdy nie zaznasz spokoju, dopóki pozostanę w pamięci wszystkich tutaj!” Zakaszlała gwałtownie. Jej oczy zmieniły się w przeszywający żółty kolor, mimo że była otumaniona wilczą jagodą i nie mogła przywołać swojej wilczycy. Upadła na ziemię z hukiem, jej ciało było zbyt słabe, by ją podtrzymać.
Leżąc bezradnie na podłodze swojej sali tronowej, jej myśli były dręczone przez to, jak się tu znalazła.
Avyanne nie mogła uwierzyć, że mimo iż pomogła swojemu mężowi odnieść sukces i nawet oddała mu władzę nad Królestwem Walii, które do niej należało, on nadal ją zdradził. Ceniła to, co mieli razem, ale on był gotów zaryzykować wszystko, by zabawić się z podrzędną omegą, która okazała się być diabłem. Chciała krzyczeć z powodu swojej głupoty, że zaufała Ericsonowi, swojemu mężowi.
Nigdy by nie pomyślała, że zostanie zdradzona przez mężczyznę, którego tak bardzo kochała. Piękne życie, które myślała, że miała, było tylko iluzją, kłamstwem. Zostało tak łatwo zniszczone przez słabą omegę.
Jej życie przestało być jej, gdy przyjęła oszustkę do swojej watahy, a nawet Ericson nie mógł zobaczyć tego, co ona widziała.
Przypomniała sobie, jak Nancy po raz pierwszy przybyła do pałacu - pobita i naga. Była głupia, że pozwoliła jej dołączyć do watahy, nawet gdy jej instynkty były przeciwne. Nie mogła patrzeć, jak kobieta cierpi, gdy mogła jej zapewnić schronienie. To był jej błąd. Powinna była zostawić ją na śmierć, ale teraz było za późno, to ona była tą, która została pozostawiona na śmierć.
„Dużo ostrych słów jak na trupa,” Nancy uśmiechnęła się złośliwie w jej stronę. Wydobywała się z niej groźna aura, nie przypominała zupełnie tej poszarpanej, niewinnej kobiety, którą jej mąż przyprowadził do domu. Avyanne zastanawiała się, dlaczego nie zauważyła tego wcześniej. Była tak pochłonięta byciem dobrą królową dla swojego kraju, że nie zdała sobie sprawy, że zaprosiła do swojego domu diabła, który miał wobec niej tylko złe intencje. Ukrywała swoje prawdziwe zamiary, udając bezbronną kobietę, podczas gdy knuła przeciwko niej.
Uśmiech Nancy rozszerzył się, gdy obserwowała, jak Avyanne walczy o oddech. Jej plany wreszcie się spełniły. Słowa Luny nic dla niej nie znaczyły. Miesiące planowania, czekania na odpowiedni moment i znoszenia rozkazów tej kobiety w końcu doprowadziły ją do zwycięstwa. Mistrz będzie dumny.
"Może teraz cierpię, ale twoje dni są policzone, Nancy!"
Nancy zaśmiała się.
"Przez kogo, przez ciebie?… Kochanie, proszę, nie rozśmieszaj mnie. Umrzesz tutaj, a wkrótce twoi poddani zapomną o tobie. To nic osobistego"
Nancy powiedziała, rozkładając palce z podstępnymi zamiarami w oczach, zbliżyła się do miejsca, gdzie Avyanne leżała sparaliżowana i bezradna. "Nie martw się, zadbam o twojego męża, gdy cię już nie będzie…". "Wasza łaskawość"
Avyanne mogła tylko bezradnie patrzeć na nią. "Dobranoc" Nancy uśmiechnęła się złośliwie i jednym szybkim ruchem wbiła swoje pazury w szyję Avyanne. Jej pazury głęboko przebiły się przez ciało Avyanne, aż uzyskały pełny chwyt na jej tchawicy. "Tak właśnie umierasz." Nancy zaśmiała się maniakalnie, ściskając i skręcając tchawicę Avyanne, wyrywając ją z jej szyi.
Avyanne bulgotała, walcząc o życie, podczas gdy krew tryskała z tego, co kiedyś było jej szyją. Nancy stała nad zakrwawionym ciałem Luny i rozkoszowała się zwycięstwem. "Tak długo czekałam na ten moment." Nancy oblizała krew ze swoich pazurów z błyskiem euforii w oczach.
"Głupia suka. W końcu jesteś z drogi."
Leżąc na podłodze w tak żałosnym stanie, Avyanne nie czuła bólu, tylko szorstkie uczucie tonienia - tonienia w bezkresnym morzu ciemności, spadania w niebyt, walcząca z prądem, który pchał ją coraz głębiej w nieznane. W ciemność…
Było ciemno, całkowicie czarno, tak ciemno, że nie mogła nawet poczuć swojego ciężaru. To było prawie jakby zamieniła się w piórko i była niesiona przez gniewny wiatr. Co to za uczucie?
Zastanawiała się, nie mogąc zrozumieć, co się dzieje z jej ciałem.
W sercu ciemności pojawiła się zasłona, która otworzyła się, ukazując krwawy księżyc rzucający swoje macki na nieznany, ciemny zamek, nadając mu upiorny wygląd. Avyanne zadrżała ze strachu na widok miejsca, w którym się znalazła. Posąg gargulca wisiał nad sześcioma filarami wejścia do nieznanego zamku, strzegąc go z groźnym spojrzeniem i poczuciem obowiązku. Ich oczy świeciły głębokim szkarłatem, wpatrując się w Avyanne.
Silny wiatr otworzył drzwi zamku z siłą, która powinna rozdzielić drzwi na pół, ale tego nie zrobiła.
W zamku znajdował się długi, ciemny stół, a na jego końcu pojawił się obraz wilka, który nie był jej znany. Wilk nie był sam; stał z sylwetką, która miała mroczne podobieństwo do wilka. Jego przenikliwe żółte oczy były podobne do aury, którą emitowała sylwetka. Nie miała pojęcia, co widziała, co to było ani gdzie się znajdowała, ale bała się złowrogiej aury, która emanowała z sylwetki. Gęsia skórka rozprzestrzeniła się po jej skórze, a coś przypominającego strach ścisnęło jej serce. Czy to było piekło?
Brzuch mitu zagrzmiał, gdy przeszył Avyannę swoim spojrzeniem, jedyną widoczną częścią jego ciała. W końcu stanął twarzą w twarz z tym, co powodowało anomalię, która niszczyła jego egzystencję. Wyciągnął pazury w ciemność, szukając siły życiowej Avyanny, ale nie była w jego zasięgu.
Avyanna nie zdawała sobie sprawy z zamiarów mitu, ale była świadoma jego obecności.
Kim on jest?
Co się ze mną dzieje?
Czy to życie po śmierci? Wydaje się takie ponure. Czy to może być diabeł?
Pytania za pytaniami nękały jej umysł, gdy nadal była na łasce ciemności, spadając coraz głębiej i głębiej w świat nieznany jej.
Nagle ciemność ogarnęła zamek. Znów zanurzyła się w ciemności, poza zasięgiem mitu. Zaczęła znowu spadać głębiej w ciemność, aż na końcu nieznanego pojawiło się słabe światło. Słabe światło stawało się coraz jaśniejsze, gdy spadała głębiej w otchłań.
Nagle pojawiło się oślepiające światło, które ją ogarnęło, oślepiając jej wzrok. Jej ciało rozświetliło się, gdy stanęła twarzą w twarz z inną postacią, ale zamiast niebezpiecznej, groźnej aury, którą odczuwała wcześniej, wyczuła spokojną aurę, która uspokoiła jej bijące serce. Czuła moc tej nowej istoty, mimo że nie mogła jej zobaczyć. Avyanna patrzyła, jak postać, przypominająca rękę pokrytą przezroczystym światłem, zbliża się do niej i dotyka jej czoła. Czy to raj? Czy moja dusza ma być zabrana do nieba? Avyanna zastanawiała się, gdy poczuła, że jej ciało zaczyna unosić się w górę, najpierw powoli, potem trochę szybciej, a potem jeszcze szybciej. Krzyknęła, gdy siła i prędkość, z jaką przyspieszała w górę, dramatycznie wzrosły, jakby była zasysana przez odkurzacz.
Szybciej i szybciej, aż nagle zatrzymała się.
Avyanna westchnęła, otwierając oczy, a wszystkie wyblakłe dźwięki rzeczywistości zalały jej uszy; uczucie zasysania zniknęło. Strach nie był już przyklejony do jej skóry.
Jej oczy dostosowały się do jasności miejsca, miejsca znajomego jej, ale jednocześnie nieznanego. Odkryła, że znajduje się na polu, które znała wcześniej, z odległej przeszłości, ale jednocześnie w miejscu, którego nie pamiętała.
To wszystko było dla niej surrealistyczne.
Gdzie jestem?
Jak się tu znalazłam?
Zastanawiała się.
Ostatnie Rozdziały
#182 182
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#181 181
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#180 180
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#179 179
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#178 178
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#177 177
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#176 176
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#175 175
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#174 174
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025#173 173
Ostatnia Aktualizacja: 10/4/2025
Może Ci się spodobać 😍
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Moja Siostra Ukradła Mojego Partnera, A Ja Jej Pozwoliłam
Urodzona bez wilka, Seraphina jest hańbą swojej watahy—aż do pewnej pijanej nocy, która pozostawia ją w ciąży i w małżeństwie z Kieranem, bezwzględnym Alfą, który nigdy jej nie chciał.
Ale ich dziesięcioletnie małżeństwo nie było bajką.
Przez dziesięć lat znosiła upokorzenia: żadnego tytułu Luny, żadnego znaku parowania. Tylko zimne prześcieradła i jeszcze zimniejsze spojrzenia.
Kiedy jej idealna siostra wróciła, Kieran złożył wniosek o rozwód tej samej nocy. A jej rodzina była szczęśliwa widząc jej małżeństwo rozbite.
Seraphina nie walczyła, tylko odeszła w milczeniu. Jednak gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, szokujące prawdy wyszły na jaw:
☽ Tamta noc nie była przypadkiem
☽ Jej "defekt" jest w rzeczywistości rzadkim darem
☽ I teraz każdy Alfa—including jej były mąż—będzie walczył, aby ją zdobyć
Szkoda, że ona skończyła z byciem posiadana.
Ryk Kieran wstrząsnął moimi kośćmi, gdy przycisnął mnie do ściany. Jego gorąco przebiło się przez warstwy materiału.
"Seraphina, myślisz, że odejście jest takie łatwe?" Jego zęby musnęły nieoznakowaną skórę mojego gardła. "Ty. Jesteś. Moja."
Gorąca dłoń przesunęła się po moim udzie. "Nikt inny cię nigdy nie dotknie."
"Miałeś dziesięć lat, żeby mnie zdobyć, Alfo." Odsłoniłam zęby w uśmiechu. "Zabawne, że pamiętasz, że jestem twoja... kiedy odchodzę."
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Ostatnia Trisolarian
Dwaj potężni bracia Alfa twierdzą, że są jej przeznaczonymi partnerami i chcą się z nią połączyć. Zostaje wciągnięta w świat pełen niebezpiecznych przepowiedni i wojen, i całkowicie się załamuje...












