
Odrodzona w wieku osiemnastu lat: Druga szansa miliardera
CalebWhite · W trakcie · 239.4k słów
Wstęp
Kiedy urodziłam jego córkę, jego nienawiść tylko się nasiliła. Patrzył z lodowatą satysfakcją, jak kłamstwa i zdrady rujnują nas oboje. Moja niewinna córeczka umarła przez potwory, które wpuścił do naszego życia, a ja… ja nie udźwignęłam tego bólu.
A jednak, jakimś cudem, znów mam osiemnaście lat — jeden dzień przed tamtą nocą, która nas przeklęła. Tym razem spalę na popiół każdego, kto skrzywdził moją córkę. Sprawię, że będą błagać o litość, której nam nigdy nie okazali.
Tylko że Julian jest teraz zupełnie inny. Nie ma śladu po mężczyźnie, który pluł jadem na samo moje istnienie. Zamiast tego dotyka mnie tak, jakby byłam z najdelikatniejszego szkła, a w jego oczach płonie rozpaczliwe pragnienie. „Błagam” – szepcze, muskając ustami moją skórę – „pozwól mi kochać cię tak, jak powinienem był wtedy”.
Jak ten sam mężczyzna, który mnie zniszczył, może teraz patrzeć na mnie tak, jakbym była jego zbawieniem?
Rozdział 1
Elara
Płatki śniegu spadały jak popiół na szary budynek krematorium, każdy znikał w chwili, gdy dotknął moich zmarzniętych opuszków palców. Stałam przed szklanymi drzwiami, patrząc przez zaparowane od wilgoci szyby, jak to małżeństwo w średnim wieku z rodziny zastępczej podpisuje papiery przy recepcji. Obok nich stała pracowniczka socjalna w granatowej marynarce, z teczką na dokumenty pod pachą, kiwając głową z wyćwiczoną, urzędową empatią.
Stopy miałam kompletnie zdrętwiałe w znoszonych trampkach. Wełniany płaszcz z lumpeksu gdzieś w Bronksie w ogóle nie dawał rady nowojorskiemu wiatrowi, który pruł przez parking jak ostry nóż. Kiedy przyłożyłam dłoń do szklanych drzwi, zimno aż paliło – ale nie tak jak widok tej małej, białej trumny w rogu holu domu pogrzebowego.
Taka mała. Jak szkatułka na biżuterię. Jak coś dla lalek, nie dla dzieci.
Nie dla mojej córki.
– Przepraszam, pani Vance.
Nagle pojawił się obok mnie facet w idealnie skrojonym garniturze – typowy korporacyjny prawnik z Roleksem wartym więcej niż roczna pensja mojej matki. Z ust unosiły mu się białe obłoczki pary, każde słowo było krótkie, odcięte, precyzyjne.
– Zgodnie z postanowieniem sądu rodzinnego stanu Nowy Jork o kurateli medycznej, nie ma pani żadnych uprawnień do udziału w organizacji pogrzebu małoletniej Lily Vance. – Wyciągnął z teczki z miękkiej skóry jakiś dokument, z tą pewnością ruchów człowieka, który robił to już setki razy. – To jest zakaz zbliżania. Jeśli będzie pani dalej próbowała nawiązać kontakt, zawiadomimy policję.
Słowa uderzyły we mnie jak ciosy, ale moje ciało już dawno przestało reagować na ból. Osunęłam się na kolana w breję śniegu i błota. Mokre zimno natychmiast przesiąkło przez dżinsy.
– Proszę. – Głos wyszedł ze mnie zduszony, obcy. – Niech pan mi pozwoli ją zobaczyć. Jeszcze raz. Ostatni raz. Jestem jej matką…
– Sąd orzekł inaczej.
To zdanie coś we mnie odblokowało – jak drzwi otwierające się do wspomnienia, które na siłę próbowałam zamknąć na cztery spusty. Ale żałoba ma swoją własną logikę, swoje tempo. Teraźniejszość się rozmyła i nagle byłam całkiem gdzie indziej.
Trzy dni wcześniej. Ten telefon.
Byłam w trakcie malowania – dłonie ubabrane kadmową czerwienią i paloną umbą – kiedy zadzwonił telefon. Nieznany numer. Prawie nie odebrałam.
– Czy rozmawiam z Elarą Vance?
Głos kobiety miał ten starannie wyćwiczony ton współczucia, którego pewnie uczą na zajęciach dla pracowników socjalnych. Zawodowy. Zdystansowany. Jakby co dzień dzwoniła z takimi wiadomościami.
– Tak. Kto mówi?
– Tu Jennifer Marks z Nowojorskiego Ośrodka Pomocy Dziecku. Dzwonię w sprawie Lily Vance. – Pauza. Za długa. – Pani Vance, z ogromnym żalem muszę panią zawiadomić, że Lily zmarła dziś rano o godzinie 11:32. Wstrząs anafilaktyczny. Szpital Rochester General. Składamy najszczersze kondolencje.
Pędzel wypadł mi z palców. Czerwona farba prychnęła na betonową podłogę pracowni – za bardzo przypominała krew, ślady przemocy, dowód, że stało się coś nieodwracalnego.
– Co pani mówi, „zmarła”? Jak to zmarła? Co się stało? Gdzie był jej EpiPen? Dlaczego nikt do mnie nie zadzwonił wcześniej?
– Rodzina zastępcza podała EpiPen od razu, ale reakcja była zbyt silna. Kiedy przyjechała karetka…
– Co to wywołało? Co jej podali?
Znów cisza. Szelest papierów.
„Według wstępnego raportu… ciastka owsiane. Z kawałkami orzechów włoskich. Matka zastępcza twierdzi, że nie była świadoma—”
„To jest w jej aktach!” Teraz już wrzeszczałam. „Ciężka alergia na orzechy drzewa! Mówiłam im! Mówiłam sędziemu! Mówiłam wszystkim, którzy chcieli słuchać!”
„Rozumiem, że jest pani zdenerwowana, pani Vance, ale rodzina zastępcza działała w granicach—”
Rozłączyłam się. Potem zwymiotowałam prosto do wiadra z farbą.
Trzy autobusy i pociąg. Tyle zajęło, żeby dotrzeć do szpitala Rochester General. Kiedy przyjechałam, przenieśli ją już do kostnicy. Poziom piwnicy. Jarzeniówki brzęczały jak komary latem na działce. Zapach mocnych środków do dezynfekcji, które próbowały, ale nie dawały rady przykryć smrodu śmierci.
Pracownik kostnicy — zmęczony facet w zielonym uniformie — odsunął prześcieradło tylko tyle, żebym mogła zobaczyć jej twarz.
Lily. Moja Lily.
Jej skóra poszarzała. Usta były lekko uchylone, jakby w chwili śmierci zadawała pytanie. Na brodzie wciąż miała okruszki — po ciastkach, które ją zabiły.
Wyciągnęłam rękę, żeby dotknąć jej policzka. Zimny. Strasznie zimny. Jak dotknąć marmuru na starym nagrobku.
„Raport lekarza sądowego jest wstępny” — powiedział pracownik, głosem wymuszenie beznamiętnym. „Ale wygląda na to, że rodzina zastępcza dała jej domowe ciastka owsiane z kawałkami orzechów włoskich. Alergia jest wyraźnie wpisana w jej dokumentacji medycznej.”
Zacisnęłam palce na krawędzi stalowego stołu. „Gdzie oni są?”
„Rodzice zastępczy?”
„Gdzie. Oni. Są.”
„Na górze. Z adwokatem.” Skrzywił się nieswojo. „Pani Vance, w umowie rodziny zastępczej jest klauzula o ograniczeniu odpowiedzialności. Państwo bierze na siebie odpowiedzialność za decyzje dotyczące umieszczenia, ale indywidualni rodzice zastępczy są chronieni przed—”
„Ona miała cztery lata.”
Odwrócił wzrok. „Przykro mi. Mam jeszcze inne ciała do opracowania.”
Stałam tam jeszcze długo po tym, jak wyszedł, tylko patrząc na nią. Wkuwałam w pamięć linię jej policzka, rozsypane piegi na nosie, to, jak włosy podkręcały się przy skroniach. Wszystkie szczegóły, których przez rok nie wolno mi było oglądać.
W końcu wyjęłam telefon i wybrałam numer Juliana.
Raz. Drugi. Dziesięć razy. Nie odbierał.
Przy siedemnastym połączeniu podniósł.
„Julian.” Głos załamał mi się na jego imieniu. „Lily nie żyje.”
Cisza.
„Słyszysz mnie? Nasza córka nie żyje. Oni ją zabili. Rodzina zastępcza… nie sprawdzili składu, nie zajrzeli do dokumentacji. Możemy ich pozwać. Masz prawników, masz pieniądze, możesz—”
„Elara.” Jego głos był jak lód. „Powiem to po raz ostatni. Nie mam takiej córki.”
Te słowa były tak lodowate, że aż paliły.
„Jedynym dzieckiem, które kiedykolwiek nazwie mnie ‘tatusiem’, będzie to, które urodzi Sloane. Jeśli dalej będzie pani mnie nękać, mój zespół prawny złoży pozew o zaniechanie naruszeń.”
W tle usłyszałam jej śmiech — krystaliczny, przylukrowany śmiech Sloane. Potem jej głos, lekki i zalotny: „Kochanie, pani od wesela zaczyna się niecierpliwić~”
Połączenie zostało przerwane.
Stałam w tej piwnicznej kostnicy, otoczona zapachem śmierci i chlorowanego detergentu, i zrozumiałam z absolutną, bolesną jasnością: nikt nie przyjdzie nas uratować. Nikt nigdy nie przyszedł.
Ale to i tak nie był pierwszy raz, kiedy ją straciłam.
Ostatnie Rozdziały
#204 Rozdział 204
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#203 Rozdział 203
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#202 Rozdział 202
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#201 Rozdział 201
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#200 Rozdział 200
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#199 Rozdział 199
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#198 Rozdział 198
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#197 Rozdział 197
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#196 Rozdział 196
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026#195 Rozdział 195
Ostatnia Aktualizacja: 2/28/2026
Może Ci się spodobać 😍
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Powstanie Wygnanej Wilczycy
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.












