Odrodzona w wieku osiemnastu lat: Druga szansa miliardera

Odrodzona w wieku osiemnastu lat: Druga szansa miliardera

CalebWhite · Zakończone · 241.5k słów

513
Gorące
129.8k
Wyświetlenia
2.4k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Umierałam, dławiąc się własnymi łzami i tabletkami, patrząc, jak Julian Vane całuje swoją żonę, podczas gdy mój świat rozsypywał się w pył. W poprzednim życiu ktoś mnie odurzył, a ja spędziłam jedną, katastrofalną noc z mężczyzną, który był właścicielem mojego serca. Ale Julian spojrzał na mnie potem jak na brud pod butami, z piękną twarzą wykrzywioną czystym obrzydzeniem. „Jesteś taka jak wszystkie inne” – warknął – „żałosna, wyrachowana dziwka”. Te słowa roztrzaskały mnie bardziej niż jakikolwiek fizyczny cios.

Kiedy urodziłam jego córkę, jego nienawiść tylko się nasiliła. Patrzył z lodowatą satysfakcją, jak kłamstwa i zdrady rujnują nas oboje. Moja niewinna córeczka umarła przez potwory, które wpuścił do naszego życia, a ja… ja nie udźwignęłam tego bólu.

A jednak, jakimś cudem, znów mam osiemnaście lat — jeden dzień przed tamtą nocą, która nas przeklęła. Tym razem spalę na popiół każdego, kto skrzywdził moją córkę. Sprawię, że będą błagać o litość, której nam nigdy nie okazali.

Tylko że Julian jest teraz zupełnie inny. Nie ma śladu po mężczyźnie, który pluł jadem na samo moje istnienie. Zamiast tego dotyka mnie tak, jakby byłam z najdelikatniejszego szkła, a w jego oczach płonie rozpaczliwe pragnienie. „Błagam” – szepcze, muskając ustami moją skórę – „pozwól mi kochać cię tak, jak powinienem był wtedy”.

Jak ten sam mężczyzna, który mnie zniszczył, może teraz patrzeć na mnie tak, jakbym była jego zbawieniem?

Rozdział 1

Elara

Płatki śniegu spadały jak popiół na szary budynek krematorium. Stałam przed szklanymi drzwiami i przez zaparowane szyby patrzyłam, jak to średnio wiekowe małżeństwo z rodziny zastępczej podpisuje papiery przy recepcji.

Stopy miałam kompletnie zdrętwiałe w starych trampkach. Płaszcz z lumpeksu w Bronksie w ogóle nie trzymał nowojorskiego wiatru. Kiedy przycisnęłam dłoń do szklanych drzwi, zimno aż paliło — ale i tak mniej niż widok tej małej, białej trumienki w rogu holu domu pogrzebowego.

Taka mała. Jak szkatułka na biżuterię.

To nie jest moja córka.

— Przepraszam, pani Vance.

Obok mnie wyrosło jak z pod ziemi dwóch metrów garnituru — typowy korpo–prawnik, z Roleksem wartym więcej niż roczna pensja mojej matki.

— Zgodnie z postanowieniem sądu rodzinnego stanu Nowy Jork o ustanowieniu kurateli medycznej, nie ma pani żadnych uprawnień prawnych do udziału w ustalaniu szczegółów pogrzebu małoletniej Lily Vance — powiedział, wyciągając z aktówki dokument. — To jest zakaz zbliżania się. Jeśli będzie pani dalej próbowała nawiązywać kontakt, powiadomimy odpowiednie służby.

Osunęłam się na kolana w rozmoknięty śnieg.

— Błagam. Niech mnie pan po prostu do niej wpuści. Jeszcze raz. Ostatni raz. Jestem jej matką…

— Sąd orzekł inaczej.

To zdanie coś we mnie otworzyło — wspomnienie, które na siłę trzymałam zamknięte.


Trzy dni wcześniej.

— Czy rozmawiam z Elarą Vance?

Głos pracowniczki opieki społecznej miał tę wyuczoną, szkolną empatię. Zawodową. Chłodną.

— Tak. Kto mówi?

— Jennifer Marks z nowojorskiego Ośrodka ds. Ochrony Dzieci. Dzwonię w sprawie Lily Vance. — Zawahała się. Za długo. — Pani Vance, z przykrością muszę panią poinformować, że Lily zmarła dziś rano o 11:32. Wstrząs anafilaktyczny.

Pędzel wypadł mi z ręki. Czerwona farba chlusnęła na betonową podłogę — aż za bardzo przypominała krew.

— Jak to zmarła? Co się stało? Gdzie był jej EpiPen?

— Rodzina zastępcza natychmiast podała EpiPen, ale reakcja była zbyt silna. Według wstępnego raportu… ciasteczka owsiane. Z kawałkami orzechów włoskich.

— Przecież to jest w jej dokumentacji! — wrzeszczałam już na całe gardło. — Ciężka alergia na orzechy! Mówiłam im! Mówiłam sędziemu!

— Rozumiem, że jest pani zdenerwowana, pani Vance, ale rodzina zastępcza działała w ramach…

Rozłączyłam się. A potem zwymiotowałam prosto do wiadra z farbą.


Do Rochester General dojechałam trzema autobusami i pociągiem. Zanim dotarłam na miejsce, przenieśli ją już do kostnicy.

Pracownik odchylił prześcieradło tylko na tyle, żebym mogła zobaczyć jej twarz.

Lily. Moja Lily.

Poszarzała skóra. Usta lekko rozchylone. Okruszki nadal na brodzie — po ciastkach, które ją zabiły.

Wyciągnęłam rękę, żeby dotknąć jej policzka. Zimny. Przeraźliwie zimny.

— Protokół z sekcji zwłok jest na razie wstępny — powiedział ostrożnie pracownik. — Ale wygląda na to, że rodzina zastępcza dała jej domowe ciasteczka owsiane z kawałkami orzechów włoskich. Alergia jest wyraźnie wpisana w jej dokumentacji medycznej.

Zacisnęłam palce na stalowym blacie.

— Gdzie oni są?

— Rodzice zastępczy? Na górze. Z prawnikiem. — Nerwowo się skrzywił. — W umowie z rodziną zastępczą jest klauzula o odpowiedzialności. Stan ponosi odpowiedzialność za decyzje o umieszczeniu, ale poszczególni rodzice zastępczy są chronieni przed…

— Ona miała cztery lata.

Odwrócił wzrok.

Stałam tam jeszcze długo po tym, jak wyszedł. Po prostu na nią patrzyłam. Zapamiętywałam każdy szczegół, którego oglądania zabroniono mi przez ostatni rok.

W końcu wyjęłam telefon i wybrałam numer Juliana.

Raz. Drugi. Dziesięć razy.

Przy siedemnastym połączeniu odebrał.

„Julian. Lily nie żyje.”

Cisza.

„Słyszysz mnie? Nasza córka nie żyje. Rodzina zastępcza… oni ją zabili. Możemy ich pozwać. Masz prawników, masz pieniądze—”

„Elara.” Jego głos był lodowaty. „Powiem to już ostatni raz. Nie mam takiej córki.”

Te słowa paliły jak żywy ogień.

„Jedyne dziecko, które kiedykolwiek nazwie mnie ‘tatusiem’, to to, które urodzi mi Sloane. Jeśli będziesz dalej mnie nękać, każę moim prawnikom złożyć wniosek o sądowy zakaz zbliżania i kontaktu.”

W tle usłyszałam jej śmiech—krystaliczny, rozbawiony chichot Sloane. Potem jej figlarny głos: „Kochanie, wedding planner już się niecierpliwi~”

Połączenie zostało przerwane.


[Teraźniejszość]

„Pani Vance?”

Mrugnęłam. Wspomnienie rozwiało się jak dym. Przede mną stała pracownica zakładu pogrzebowego. Nadal klęczałam w brei śniegowo-błotnej przed drzwiami krematorium.

Przez szybę widziałam, że kaplica była już pusta. Uroczystość się skończyła.

Moja córka odeszła.

„Przykro mi,” powiedziała łagodnie. „Nabożeństwo skończyło się jakieś dwadzieścia minut temu.” Rozejrzała się nerwowo. „Rodzice adopcyjni… podpisali dokumenty i wyszli. Nie zabrali jej ze sobą.”

Serce mi stanęło. „Jak to nie zabrali?”

„Powiedzieli, że już się pożegnali. Że nie potrzebują…” Bezradnie machnęła dłonią. „Wie pani, tak nie powinno być. Ale nie mogę tak po prostu zostawić dziecka, żeby stało na półce.”

Zniknęła na chwilę i wróciła, niosąc coś w ramionach—tani plastikowy urnowy pojemnik z pękniętym rogiem sklejonym taśmą. Na wieczku ktoś mazakiem napisał: Lily Vance, 2019–2023.

Cztery lata. Całe jej życie sprowadzone do dziesięciu cyfr i plastikowego pudełka.

„Nie powinnam tego robić,” wyszeptała, wciskając urnę w moje ramiona. „Jeśli ktoś zapyta, nigdy pani tu nie było. Ale żadne dziecko nie powinno być tak zapomniane.”

Urna była lżejsza, niż się spodziewałam. Przytuliłam ją do piersi, a łzy ruszyły naraz, gwałtowną falą.

„Dziękuję,” zaszlochałam. „Dziękuję pani z całego serca.”

„Po prostu proszę się nią zająć. To wszystko, co matka może dla dziecka zrobić.”

Zsunęłam z siebie płaszcz i ostrożnie owinęłam nim urnę. Tak, żeby żaden chłód jej nie dosięgnął.

„Lily,” wyszeptałam. „Mama nie pozwoli, żeby ci było zimno.”

Wtedy właśnie obok przemknęło czarne mercedes S‑Klasy—tak blisko, że mogłam go dotknąć. Przez przyciemnianą szybę zobaczyłam profil Juliana. Ostry. Doskonały. Rozmawiał przez telefon, uśmiechając się.

„Wiem, kochanie. Planner już czeka. Niedługo będę w domu.”

Samochód nawet nie zwolnił. Po prostu sunął dalej po oblodzonej drodze, a nagrzane wnętrze odcinało jego pasażerów od zamieci.

Stałam tam w cienkim swetrze, trzymając w ramionach prochy własnego dziecka, i patrzyłam, jak odjeżdża.

Wtedy zrozumiałam, dokąd muszę pójść.

Nie po to, żeby błagać. Nie po to, żeby prosić.

Po to, żeby oddać coś, co nigdy nie powinno było zostać oddane.


Autobus do posiadłości Blackwood kosztował 6,50 dolara. Odliczałam drobne zdrętwiałymi palcami. Kierowca patrzył na mnie w lusterku z ledwo skrywaną irytacją.

Przez zaparowane szyby oglądałam, jak Nowy Jork się zmienia. Przemysłowe nieużytki ustępowały miejsca wypielęgnowanym rezydencjom. Kamienne murowania. Żelazne bramy.

Teren rodziny Vane’ów.

Kiedy autobus zatrzymał się przy bocznym wjeździe do Blackwood Estate, kierowca spojrzał na mnie w lusterku wstecznym.

„Pewna pani tego? To teren prywatny. Burza się nasila.”

Ręka sama powędrowała mi do gardła—do srebrnego łańcuszka, który wisiał tam tak długo, że przestałam czuć jego ciężar.

„Jestem pewna,” powiedziałam cicho. „Tylko oddaję coś, co pożyczyłam.”

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

759.2k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

75.9k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

1.9m Wyświetlenia · W trakcie · Harper Rivers
Zakochać się w bracie mojego chłopaka z Marynarki.

"Co jest ze mną nie tak?

Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?

To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.

To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.

Przyzwyczaję się.

Muszę.

To brat mojego chłopaka.

To rodzina Tylera.

Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.

**

Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.

Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.

Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.

Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.

**

Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.

Rozpieszczonych.

Delikatnych.

A jednak—

Jednak.

Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.

Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.

Nie powinno mnie to obchodzić.

Nie obchodzi mnie to.

To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.

To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.

Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.

Szczególnie nie jej.

Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.

Ona nie jest moim problemem.

I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.

Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

Kontratak Prawdziwej Dziedziczki

26.1k Wyświetlenia · W trakcie · Daniella AGUOCHA
Elena Walsh okazuje się prawdziwą dziedziczką jednej z najbogatszych rodzin w Mayfield.
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.

Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.

Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.

Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.

Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.

Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Adoptowany Grzech

Adoptowany Grzech

245.8k Wyświetlenia · Zakończone · Lin Daniels
!!!UWAGA. TO DRAMAT OSADZONY W ŚRODOWISKU STUDENCKIM, ALE PAMIĘTAJ, ŻE WSZYSTKIE MOJE HISTORIE SĄ ODROBINĘ MROCZNE, A POSTACI BYWAJĄ CZASEM MORALNIE DWUZNACZNE. CZYTAJ DALEJ, JEŚLI MASZ OCHOTĘ NA COŚ GORĄCEGO, ALE TEŻ SŁODKIEGO!!! Dostanie się na jeden z najbardziej prestiżowych uniwersytetów w kraju to spełnienie marzeń, zwłaszcza że mój przyszywany brat już tam jest i jest wschodzącą gwiazdą futbolu.
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Związana Kontraktem z Alfą

Związana Kontraktem z Alfą

933.4k Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Moje idealne życie rozpadło się w jednym uderzeniu serca.
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

332.2k Wyświetlenia · Zakończone · Tintedverry
W Ravencrest High wszyscy znają jedną zasadę: trzymać się z daleka od Rydera Aldricha Steinmanna. To najbardziej budzący strach zły chłopak w całej szkole — chłodny, nieobliczalny i całkowicie nietykalny. Kiedy więc zjadliwa plotka grozi zniszczeniem reputacji Raisy Tyli Petrovej, cicha prymuska robi coś niewyobrażalnego — prosi go, żeby udawał jej chłopaka.

To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.

Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

37.4k Wyświetlenia · W trakcie · ranatalashier
— Rozpierdolę cię, zniszczę cię tak samo, jak twój ojciec zniszczył mojego.

TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII

Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Ludzka Małżonka Alfy

Ludzka Małżonka Alfy

26.7k Wyświetlenia · Zakończone · Heidi galea
Jestem już mężatką, ale samotny ojciec Alfa powiedział, że jestem jego partnerką

Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.

Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.

Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.

A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.

„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.

Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.

„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.2m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Zawsze wokół Czterech

Zawsze wokół Czterech

15.7k Wyświetlenia · Zakończone · Zoe
W dniu, kiedy moje srebrne oczy po raz pierwszy zdradziły ukryte Lunari pochodzenie, byłam tylko kobietą próbującą uciec przed ciężarem boskiego dziedzictwa, którego nigdy nie pragnęłam.

Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.

Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.

Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.

Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.

To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.

Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.

(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Po Romansie: W Ramionach Miliardera

Po Romansie: W Ramionach Miliardera

997.4k Wyświetlenia · W trakcie · Louisa
Od pierwszego zauroczenia do przysięgi małżeńskiej, George Capulet i ja byliśmy nierozłączni. Ale w naszym siódmym roku małżeństwa, on zaczął romansować ze swoją sekretarką.

W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...

Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.

George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.

Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"

Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.

Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.

"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"

George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"

"Obawiam się, że to niemożliwe."

Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."