
Odrzucona partnerka Króla Alfy
Hanifah Amirah · Zakończone · 325.6k słów
Wstęp
— Jak masz na imię? — zapytał.
— Nyx.
— Nyx… jak?
— Nyx Evander.
— Dobrze. — mruknął. — Odrzucę cię.
Powiedział to, a mnie przeszył w klatce piersiowej ostry, kłujący ból, jakby ktoś wbił nóż prosto w serce.
Chciałam go błagać, żeby tego nie robił. Chciałam powiedzieć, że zrobię dla niego wszystko, byle tylko mnie nie odrzucił.
— A ty przyjmiesz moje odrzucenie i zapomnisz o mnie. Nigdy nie będziemy razem! Jestem Królem Alfą. Nie potrzebuję takiej partnerki jak ty.
Zaniosłam się jeszcze większym płaczem, bo jego słowa spływały z ust z lodowatą łatwością.
— Przestań ryczeć, bo to jest, kurwa, irytujące! — warknął, a ja tylko się bardziej rozszlochałam.
— Po odrzuceniu wyniesiesz się stąd i nigdy więcej nie postawisz stopy na moim terytorium, kundlu! — ostrzegł. — Jasne?
Skinęłam głową i patrzyłam, jak robi to, czego bałam się najbardziej.
— Ja, Lycus Dardanos — zaczął. — Król Alfa społeczności wilkołaków, następny w dowództwie po Radzie Wilków i Alfa watahy Blackmoon, odrzucam cię, Nyx E...
Nie zdążył dokończyć, bo nagle przez pokój uderzyło oślepiające, białe światło, a zaraz potem wpadł gwałtowny podmuch wiatru, który cisnął mną o ścianę.
** Przegrana jako dziecko w beznadziejnej „grze” przez własnego ojca, została oddana i zmuszona do niewoli u Alfy, który odrzucił ją i wyrzekł się jej przy watahze. Nazwano ją przeklętą, bo była Srebrnym Wilkiem, a jej córkę — wynaturzeniem. Po latach bólu, odtrącenia i znęcania się Nyx Evander w końcu zrywa wszelkie więzi, zostaje wyrzutkiem i postanawia uciec ze swoim dzieckiem… tylko po to, by trafić na terytorium Króla Alfy. Lycus Dardanos, Król Alfa, zawsze pragnął partnerki, ale ona nie była tym, czego się spodziewał, gdy pierwszy raz ją zobaczył. Nie spodziewał się, że będzie tym, czego nienawidzi najbardziej. Co się stanie, gdy ta dwójka się spotka, i gdy Nyx odkryje, że jej życie jest zagrożone, bo jest Srebrnym Wilkiem i partnerką Króla Alfy? A robi się naprawdę dziko, kiedy jej były partner zapragnie ją odzyskać.
Rozdział 1
Z perspektywy Nyx
Syknęłam, kiedy bicz opleciony srebrem świsnął i spadł mi na plecy. Poczułam, jak skóra rozrywa się i otwiera nową ranę, a gdy uderzył znowu, zostawił sznyt gorszy niż poprzedni.
„To co, lecimy dwadzieścia jeden?” — zaśmiał się, jak zawsze złowieszczo. — „Czy dwadzieścia jeden razy dwa?” Znów opuścił bicz i tym razem wrzasnęłam z bólu, bo już nie potrafiłam tego dłużej w sobie dusić. Łzy, które tak uparcie próbowałam zatrzymać, popłynęły mi po policzkach i piekły okrutnie.
Przecież mamy być sobie przeznaczeni. Ugryzłam się w język — dlaczego mi to robisz? Tego też nie mogłam zapytać, bo bałam się, co będzie dalej. Na miłość boską, mamy razem dziecko. Na to również nie starczyło mi odwagi.
„Ciekawe, co ta Bogini Księżyca miała w głowie, kiedy zrobiła nas parą.” Warknął przez zaciśnięte zęby, schylając się do mnie, gdy byłam skulona na podłodze. Złapał mnie za głowę i zmusił, żebym na niego spojrzała — moje własne, zbolałe zielone oczy spotkały się z jego szarymi, błyszczącymi nienawiścią. „Słaby kundel!” Splunął.
„Powinieneś był po prostu pozwolić mi przyjąć twoje odrzucenie!” wyrzuciłam z siebie i natychmiast pożałowałam, bo poczułam na twarzy brutalny cios.
„Śmiesz pyskować swojemu Alfie?!” Jego głos kipiał wściekłością. „Widzę, że zapomniałaś, co cię w ogóle do tego doprowadziło.” Przypomniał mi, a potem dodał, niby pytając, ale bardziej jakby już znał odpowiedź: „I dlaczego miałbym pozwolić ci przyjąć moje odrzucenie? Chcę, żebyś czuła ten ból za każdym razem, kiedy rżnę kogoś innego.”
„Przepraszam…” wyszeptałam słabo, bo przypomniałam sobie, przez co znalazłam się w tym stanie. Rano kazał mi zrobić omlet, a ja odmówiłam, mówiąc, że nie jestem jego służącą. Wściekł się jak zwykle i obiecał, że mnie ukarze.
No i proszę — oto obserwowałam swoją karę. Nigdy nie było aż tak źle. Zastanawiałam się, co jeszcze przyniesie ten dzień i co w ogóle szykuje mi życie.
„Wiesz, byłbym milszy, gdybyś nie była taką brzydką, słabą, przeklętą suką.” Wczepił się w moje włosy i szarpnął moją głowę do tyłu z taką siłą, że aż skóra na głowie zapiekła od napięcia. „I ten twój durny, nędzny ojciec… wiesz, czemu oddał cię za długi, kiedy byłaś taka mała?”
Milczałam, a jego obrzydliwe słowa cięły mnie jak prawdziwy nóż.
„Bo jesteś niczym! Zmarnowana! Bezużyteczna! Przeklęta! Nic niewarta! I ja dopilnuję, żeby bolało cię tak bardzo, byś pamiętała, jak wielkim rozczarowaniem jesteś. Tobie należy się tylko ból.”
Zaskomlałam na te słowa, a kolejne łzy spłynęły mi z oczu.
„A to twoje durne dziecko…”
To nasze dziecko — tak bardzo chciałam mu to powiedzieć. Czemu jesteś taki okrutny?
„Ona jest taką samą stratą jak ty! Przeklęta i bezużyteczna!” powiedział. „I jeszcze masz czelność twierdzić, że jest moja?” Zacisnął palce na moich włosach mocniej. „Skąd mam wiedzieć, że ta mała suka jest moja? Każdy niepołączony samiec był między twoimi bezużytecznymi nogami! Dziwka!”
Wzdrygnęłam się. Te same słowa słyszałam, odkąd ją urodziłam.
„Jest twoja i dobrze o tym wiesz!” splunęłam. „Nie jestem żadną dziwką!”
Puścił moje włosy, a jego dłoń przeniosła się na moją szyję i zacisnęła się mocno, odcinając mi powietrze. Oczy wyszły mi niemal z orbit, kiedy desperacko próbowałam zaczerpnąć oddechu.
„Umiesz używać tej swojej mordy, co?” warknął, a ja poczułam, jak wysuwają mu się pazury i przebijają mi skórę, bo uścisk tylko się wzmocnił.
Jego wilk był na wierzchu, a we mnie rozlał się czysty, surowy strach.
„Ja ci pokażę, jak używać tej pieprzonej mordy!” Wyprostował się i puścił mnie, a ja osunęłam się na podłogę, łapiąc powietrze jak ryba wyrzucona na brzeg. Nawet chwili nie dostałam, żeby dojść do siebie. Schylił się gwałtownie, szarpnął mnie do góry i długimi krokami dotarł do łóżka.
Rzucił mną na nie z warknięciem, a ja zawyłam z bólu, kiedy głowa uderzyła w wezgłowie. Łzy zasnuły mi wzrok.
Spojrzałam na niego. Koszuli już nie miał. Ręce spoczęły na pasku i odpinał go, a na twarzy miał ten swój charakterystyczny, pewny siebie uśmieszek — zawsze taki, kiedy chciał mnie wykorzystać.
Zamknęłam oczy, gdy spadł z niego ostatni kawałek ubrania, a chwilę później poczułam jego ciężar na sobie. Leżałam nieruchomo, w całkowitej ciszy, znosząc wszystko, z łzami spływającymi po policzkach.
Obudził mnie miękki dotyk dłoni muskającej mój policzek. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przed sobą Amarę. Jej zielone oczy wyglądały na smutne, kiedy patrzyła na mnie z góry. Przytulała swojego misia „Puszka”, a jej sukienka była uwalona błotem; buzię też miała brudną.
„Mamusiu…” zawołała. „Krew.” Wiedziałam, że mówi o moich ranach — w jej oczach też błyszczały łzy.
Spróbowałam się podnieść i natychmiast zapłaciłam za to bólem.
„Gdzie ja jestem?” jęknęłam, próbując ogarnąć otoczenie. Rozejrzałam się i odkryłam, że leżę w zaułku — jak zwykle. Zawsze kazał wojownikom podrzucać mnie tutaj, kiedy kończył, bo ja za każdym razem traciłam przytomność.
„Przepraszam, mamusiu.” Pociągnęła nosem, kiedy upuściła Puchatka i rzuciła mi się na szyję, zupełnie nie przejmując się tym, że krew na mnie pobrudzi jej dłonie i ubranie.
Przyciągnęłam ją bliżej i odwzajemniłam uścisk, trzymając moją córkę najmocniej, jak potrafiłam — jedyny powód, dla którego wciąż żyłam i wciąż walczyłam. Musiałam żyć, żeby się nią zająć i dać jej lepsze życie.
„Jadłaś coś, skarbie?” zapytałam.
„Nie.” Pokręciła głową i spojrzała na mnie spod rzęs. „Czekałam na ciebie…”
„Dobra.” Delikatnie odsunęłam ją od siebie i wstałam. Kiedy już stałam na nogach, wzięłam ją na ręce i ruszyłam z powrotem do domu watahy.
„Dziwka!”
„Szmata!”
„Przeklęta!”
„Pomiot!”
Starałam się nie zwracać uwagi na słowa, do których z czasem przywykłam, mijając członków watahy i kierując się do mojego pokoju — a raczej do klitki. Za każdym razem, gdy je słyszałam, coś we mnie pękało. Powtarzane w kółko rozdzierały mnie od środka i cisnęły łzy pod powieki, ale nie mogłam się odgryźć ani bronić, bo za to byłaby kara.
„Popatrzcie na nią…” usłyszałam, jak jedna z kobiet prycha z pogardą. „Wyobrażacie sobie, że ona miała być naszą luną?” Po jej szyderczym śmiechu przeszły mnie ciarki. „Ja tam stawiam, że ona nawet udaje tę swoją ‘parę’ z Alfą. Taka z niej szmata — nic dziwnego, że ją odrzucił.”
Inni dołączyli do kpin i rechotu, ale ja nie reagowałam. Wciąż przytulałam Amarę do siebie i próbowałam zasłonić jej uszy przed tym paskudnym gadaniem, choć wiedziałam, że to i tak na nic — ona to słyszała. I często pytała mnie później, co te słowa znaczą.
Nie jesteś tym, co o tobie mówią. Nie jesteś szmatą ani dziwką. Nie zasługujesz na to. Nie zasługujesz na ten ból. Powtarzałam to sobie uparcie, żeby nie uwierzyć w ich jad, kiedy weszłam do kuchni, a ich głosy powoli ucichły za plecami.
Było pusto. Wypuściłam z siebie długi oddech ulgi.
Podeszłam do lodówki i wyjęłam trochę owoców i mięsa.
Amara kochała mięso. Można by powiedzieć, że to dlatego, że jest wilkołakiem, ale ona miała na nie apetyt jak dorosły — jak na swój wiek aż dziwnie duży.
Skończyłam w kuchni i szybko wyszłam, zanim ktoś by mnie przyłapał.
Zeszłam schodami w dół, do piwnicy domu watahy — tam mieszkałam. Dotarłam szybko, zamknęłam za sobą drzwi i dopiero wtedy postawiłam Amarę na ziemi, odkładając też jedzenie, które trzymałam w ręce.
Na dole było ciemno. Naprawdę ciemno. To miejsce służyło też jako tymczasowy schowek, gdzie trzymano rzeczy niepotrzebne. W kącie piwnicy było to, co nazywałam domem.
Przy ścianie leżał cienki materac, przykryty lichym kocem. Obok miałam wysłużony worek, w którym trzymałam większość naszych ubrań i kilka drobiazgów.
Wzięłam córkę za rękę, zaprowadziłam do materaca, posadziłam ją i rozłożyłam przed nią jedzenie. Od razu sięgnęła po mięso z talerza, a ja zachichotałam, kiedy uniosła je do ust i zaczęła pochłaniać łapczywie.
Usiadłam obok niej, wzięłam kilka winogron i oparłam się o ścianę. Syknęłam z bólu, gdy plecy dotknęły zimnego muru — rany wciąż były świeże, żywe, piekące.
Pozwól mi cię uleczyć! Hera, mój wilk, warknęła w środku. Przestań być cholernie uparta.
Nie! odpowiedziałam jej. Jeśli mnie teraz uleczysz, on się zorientuje i wpadnie w szał. Wiesz, jak nam zabronił się leczyć. Poza tym i tak nie jesteś dość silna przez tojadową truciznę i srebro.
Musimy stąd uciekać, Nyx! powiedziała. Musimy stąd zniknąć, zanim nas zabije albo skrzywdzi naszego szczeniaka.
Na te słowa spojrzałam na Amarę i poczułam, jak we mnie narasta wściekłość na samą myśl, że mógłby tknąć ją choćby palcem.
Wiesz, że nie możemy uciec. Znajdzie nas i skrzywdzi tatę, wiesz o tym. Poza tym — jeśli uciekniemy — to co? Mamy zostać wyrzutkami do końca życia? Jesteśmy omegami. Nie przetrwamy tam. Amara nie przetrwa tam. A ja nie mogę po prostu zostawić taty tutaj.
Nyx! Hera zawarczała. Czułam, że jest wściekła. To on wpakował nas w tę sytuację, od początku. Przegrał nas u Alfy jak na jakimś przeklętym pokerze i do dziś go to nie obchodzi. Jest dla nas okrutny, a ty i tak się martwisz, co z nim będzie.
Miała rację. Mój tata nigdy nie był święty. Choć zawsze widział we mnie przekleństwo i pomiot, bo byłam srebrnym wilkiem, i choć nigdy go nie obchodziło, co mi się stanie — ja i tak się o niego troszczyłam, mimo jego okrucieństwa.
Nie możemy uciec, Hero — powiedziałam w końcu. A jeśli tam, na zewnątrz, spotka nas coś gorszego?
A jeśli spotka nas coś dobrego? odbiła piłeczkę. Nigdy się nie dowiemy, jeśli nie spróbujemy.
Musisz odpocząć, Hero. Jutro czeka nas długi dzień — powiedziałam i ucięłam połączenie.
Spojrzałam na Amarę i zobaczyłam, że zasnęła, ściskając Puchatka w jednej dłoni, a w drugiej trzymając do połowy zjedzony grejpfrut.
Uśmiechnęłam się do niej i sama położyłam się obok, z nadzieją, że sen wreszcie mnie otuli.
Ostatnie Rozdziały
#174 Rozdział 174
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#173 Rozdział 173
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#172 Rozdział 172
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#171 Rozdział 171
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#170 Rozdział 170
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#169 Rozdział 169
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#168 Rozdział 168
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#167 Rozdział 167
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#166 Rozdział 166
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026#165 Rozdział 165
Ostatnia Aktualizacja: 6/27/2026
Może Ci się spodobać 😍
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników












