
Ona walczy i gra
Eve Frost · Zakończone · 209.6k słów
Wstęp
Spoliczkowałam go. Porządnie. Jego policzek zapłonął czerwienią.
— Dziewczyny nie są w stanie zrozumieć taktyki baseballu — splunął, próbując ratować twarz. — Jeśli w ogóle dostaniesz się do drużyny, zrobię wszystko, co powiesz.
Umowa stoi.
W dniu, kiedy tamci osiłkowie osaczyli mnie w alejce, rozłożyłam sama dwudziestu paru z nich. Lucas Winston — kapitan drużyny, dziedzic finansowego imperium, prymus naszego rocznika — po prostu stał i patrzył, a w jego oczach połyskiwało coś niebezpiecznego. — Przyszłabyś mnie uratować? Nawet w innym stanie?
— Przyszłabym. Ale nie dlatego, że prosisz mnie o to w taki sposób.
Głos dziadka Jacka trzeszczał w słuchawce: „Twoje umiejętności walki, twój taktyczny umysł — to wszystko da się przełożyć na baseball. To twoja jedyna droga ucieczki”.
Przy ocenach szorujących po dnie sportowa rekrutacja była moją jedyną szansą na studia. Ten zakład? Moje spalone mosty.
Ale Lucas stał się problemem. Podszedł za blisko, a jego potrzeba kontroli zaczęła dusić. Po ukończeniu szkoły uciekłam. Myślałam, że zdołam się od niego wyrwać.
Semestr później zjawił się przy wejściu do mojego klubu: „Odrzuciłem Yale”.
Zgarnęłam mu nogi i przygwoździłam go do maty, muskając ustami jego ucho: „Teraz jesteś moją zdobyczą”.
Czy wygram zakład? Czy dziedzic imperium nauczy się odpuszczać?
A kiedy jakiś idiota obraża mnie na tajskiej wyspie, oczy Lucasa stają się lodowate:
„Zakład na jachcie. Przegrany skacze i karmi rekiny”.
Rozdział 1
Katie
Pukanie rozległo się o jedenastej trzydzieści — punktualne i profesjonalne. Zerwałam się ze snu, a dłoń automatycznie sięgnęła po nóż, którego już nie było pod poduszką. Serce waliło mi jak oszalałe, adrenalina już zalewała mi organizm.
— Panno Harrison. — Głos Eileen dobiegł zza drzwi. — Pan Cartwright i pani Cartwright wrócili. Pan Cartwright życzy sobie panią widzieć w gabinecie na trzecim piętrze. Natychmiast.
Spojrzałam na siebie. Szary T-shirt, sportowe szorty, bose stopy. Najwyraźniej nie było czasu na przebranie. — Daj mi dwie minuty.
— On czeka już teraz, proszę pani.
Oczywiście, że czeka. Wsunęłam buty, nawet nie zawracając sobie głowy sznurowaniem, a szczęka już mi się zaciskała. Zasadzka. Super. Po prostu, kurwa, super.
Poszłam za Eileen na górę, do gabinetu, w którym królowały ciemne drewno, skóra i onieśmielająca atmosfera. William Cartwright siedział za ogromnym biurkiem. Po czterdziestce, w drogim garniturze, z fryzurą, która pewnie wymagała całego zespołu stylistów. Victoria na sofie w Chanel, z kieliszkiem wina w dłoni. Patrzyła na mnie tak, jakbym była czymś, co zdrapała z podeszwy buta. Brandon stał obok niej i kiedy mnie zobaczył, po jego twarzy przemknęło coś zadowolonego i aroganckiego.
Aha. Więc to zdecydowanie była zasadzka.
— Słyszałem, że podczas kolacji doszło do incydentu. — Głos Williama był lodowaty, opanowany. Głos z sali konferencyjnej. — Ty i Brandon zamieniliście kilka słów.
Funkcjonowałam na może czterech godzinach snu łącznie, wykończona podróżą i stresem, i miałam dokładnie zerową cierpliwość do tego gówna. — Obraził moją matkę. Odpowiedziałam. Tyle.
Victoria wydała z siebie dźwięk gdzieś pomiędzy śmiechem a parsknięciem pogardy. — Odpowiedziałaś? Nazwałaś mnie rozwalaczką małżeństw we własnym domu.
— Stwierdziłam fakty. — Spojrzałam jej prosto w oczy i zobaczyłam, jak się wzdryga. — To on zaatakował pierwszy.
William uderzył dłonią w biurko tak mocno, że lampka podskoczyła. — Dość! Jesteś tutaj mniej niż dwadzieścia cztery godziny, a już sprawiasz problemy—
— Słuchaj. — Przerwałam mu, zbyt zmęczona i wkurzona, żeby przejmować się właściwym zachowaniem. — Jeśli ściągnąłeś mnie tu o jedenastej trzydzieści w nocy tylko po to, żeby na mnie nakrzyczeć, możemy to zrobić jutro? Muszę wstać o piątej na trening, a mam za sobą cztery godziny snu.
Zapadła cisza tego rodzaju, który zwykle poprzedza przemoc. William powoli wstał, a jego twarz zrobiła tę ciekawą rzecz, gdy próbuje pozostać opanowana, a jednocześnie wyrazić absolutną wściekłość.
— Czy ty rozumiesz, kim ja jestem? — Jego głos opadł do czegoś niebezpiecznego. — Jestem twoim ojcem. Twoim prawnym opiekunem. Mieszkasz pod moim dachem i okażesz mi szacunek.
— Jesteś moim prawnym opiekunem. — Utrzymałam równy ton, choć dłonie zaciskały mi się w pięści wzdłuż ciała. — Tak mówi prawo. Poza tym... — Wzruszyłam ramionami. — To wszystko? Bo naprawdę muszę się wyspać.
Victoria podniosła się, a wino zachlupotało w kieliszku. — William, widzisz? Tak to się kończy, kiedy dzieci wychowują ludzie, którzy nie mają pojęcia o właściwym zachowaniu.
Coś gorącego i ostrego zapłonęło mi w piersi. — Masz rację — powiedziałam, odwracając się do niej. — Jack, mój dziadek, nie uczył mnie o właściwym zachowaniu. Nauczył mnie, żeby nie rozbijać cudzych rodzin. Najwyraźniej mieliśmy inne priorytety.
Brandon ruszył do przodu, jakby chciał się na mnie rzucić, i jakaś część mnie tego właśnie chciała. Ale William uniósł rękę.
— Wszyscy. Stop. — Wziął oddech, wyraźnie próbując się opanować. — Kate, powiem to tylko raz. Jesteś tutaj, bo wymaga tego prawo. Zapewnię ci utrzymanie, ale nie licz na żadne specjalne traktowanie. Koszty twojej szkoły są pokryte, ale za własne wyniki odpowiadasz sama — nie będę zatrudniał korepetytorów, tak jak robię to dla Brandona. A co najważniejsze, nie ośmieszysz tej rodziny. W szkole, publicznie, nigdzie. Rozumiesz?
— Krystalicznie jasno. — Już odwracałam się w stronę drzwi. — Mogę już iść?
— Tak. Wynoś się.
Szłam korytarzem, wciąż z zaciśniętymi dłońmi i szczęką tak napiętą, że aż bolała. W połowie drogi usłyszałam głos Victorii, niski i jadowity:
— Po co w ogóle ją tu przywiozłeś, William? Powinna była zostać na tej farmie, gdzie jej miejsce.
Nie odpowiedział. A jeśli odpowiedział, byłam już za daleko, żeby to usłyszeć, i szczerze mówiąc, miałam to w dupie. Przekaz dotarł do mnie głośno i wyraźnie — nie chcieli mnie tutaj, ledwie mnie tolerowali, a jedynym powodem, dla którego tu byłam, był jakiś prawny wymóg, którego nie mógł obejść.
No to świetnie. Dwa lata. Mogłam przetrwać dwa lata wszystkiego.
Z powrotem w swoim pokoju usiadłam na skraju łóżka i przycisnęłam dłonie do oczu, oddychając powoli, aż tętno mi się uspokoiło. Nie pozwól im dobrać ci się do głowy. Tego właśnie chcą. Bądź chłodna, bądź taktyczna, wykonaj misję.
Budzik zadzwonił punktualnie o piątej. Ubrałam się w strój treningowy, nadal wściekła po wczorajszym wieczorze, ale przekuwając to w coś pożytecznego. Poszłam na tył domu, przemieszczając się przez rezydencję jak duch.
Basen bez krawędzi połyskiwał w świetle przed świtem. Znalazłam kawałek trawnika w rogu i zaczęłam swoją rutynę, pozwalając, by znajome ruchy uspokoiły gniew, który wciąż tlił się pod skórą.
Dwadzieścia minut medytacji w bezruchu. Ciało nieruchome, oddech pod kontrolą, każdy mięsień napięty. Nogi mi drżały, ale o to właśnie chodziło — o budowanie tego rodzaju głębokiej siły, której większość ludzi nigdy w sobie nie rozwija. Skupiłam się na oddechu, pozwalając, by cała reszta odpłynęła. Złość, frustracja, przytłaczająca chęć, żeby w coś uderzyć.
A potem prawdziwa robota: sto pompek, dwieście przysiadów, pięćdziesiąt podciągnięć na gałęzi drzewa. Dwadzieścia serii sprintów przez idealny trawnik, kiedy moje buty zostawiały w nim wyrwy, od których ktoś pewnie dostałby zawału. I dobrze. Na koniec praca techniczna przy drzewie — ciosy, łokcie, kolana, każdy ruch kontrolowany i precyzyjny, z wycofaniem siły w ostatniej sekundzie.
Bez popisywania się, bez zbędnego ruchu. Tylko skuteczna, brutalna technika. C.Q.C. nie polegało na tym, żeby wyglądać fajnie — chodziło o neutralizowanie zagrożeń tak szybko i zdecydowanie, jak to tylko możliwe. Jeden cios, jeden cel, jeden skutek.
Myłam twarz przy krawędzi basenu, pozwalając, by lodowata woda do końca mnie rozbudziła, kiedy kątem oka wychwyciłam ruch. Drugie piętro, okno Brandona. Zasłona poruszyła się ledwie odrobinę.
Obserwował mnie.
Przez dłuższą chwilę patrzyłam w tamto okno, z wodą ściekającą mi po twarzy, i pozwoliłam mu zobaczyć, że patrzę. Potem odwróciłam się i wróciłam do domu, z twardo zaciśniętą szczęką. Niech się zastanawia. Niech się martwi. Ten mały gówniarz nie ma pojęcia, z czym ma do czynienia.
Ostatnie Rozdziały
#183 Rozdział 183
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#182 Rozdział 182
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#181 Rozdział 181
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#180 Rozdział 180
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#179 Rozdział 179
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#178 Rozdział 178
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#177 Rozdział 177
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#176 Rozdział 176
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#175 Rozdział 175
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026#174 Rozdział 174
Ostatnia Aktualizacja: 8/7/2026
Może Ci się spodobać 😍
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.












