
Łowczyni Alfy (księga pierwsza i druga)
A. Wings · Zakończone · 91.1k słów
Wstęp
---Kto będzie ostatecznym zwycięzcą?---
---Kto straci serce w tej grze?---
„Wiesz, nigdy mi nie powiedziałaś, dlaczego masz te numery,” powiedział Rogan. „Czy mają jakieś specjalne znaczenie?”
„Dostajemy je przydzielone, ale mogłam wybrać swój,” odpowiedziałam.
„Och? Dlaczego więc 110?” Rogan nie przestawał pytać.
Uśmiechnęłam się lekko, a Rogan spojrzał na mnie zdezorientowany.
„To... to był numer mojego ojca,” powiedziałam.
„Chciałam go uhonorować, wiesz.”
Rogan ścisnął moją dłoń, a ja spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.
„Byłaś świetną łowczynią,” powiedział. „Ale teraz musisz być świetną Luną.”
Jej numer to 110, jej imię rzadko było używane. Ale miała naprawdę piękne imię, Serena. Serena straciła rodzinę w bardzo młodym wieku, nienawidziła wszystkich wilkołaków, którzy zrujnowali jej życie. Kiedy została wysłana, by zabić najpotężniejszego Alfę Rogana, Serena nie miała żadnych wątpliwości, Alfa Rogan musiał zostać zabity.
Alpha Rogan złapał najbardziej nieoczekiwaną zdobycz, swoją partnerkę, małą łowczynię. Radzenie sobie z nią było znacznie trudniejsze niż zabijanie jego wrogów we krwi. Wiedział, że ona go nienawidzi i sam powinien trzymać się od niej z daleka. Ale po prostu nie mógł, pragnął swojej partnerki tak bardzo i nigdy nie chciał jej skrzywdzić.
Rozdział 1
-Serena-
Biegnę przez las, a moje bose stopy ledwo czują zimną ziemię pod spodem. Słyszę głos mamy: „Biegnij”. Muszę biec, więc biegnę. Cisnę ile sił, nie oglądam się za siebie — dokładnie tak, jak mi kazała. Tylko że jej przy mnie nie ma. Nie biegnie obok mnie, a mimo to wiem, że nie mogę się zatrzymać. Nie wolno mi się zatrzymać. Dopiero kiedy płuca zaczynają mnie palić żywym ogniem, a moje małe nogi nie są w stanie nieść mnie dalej, w końcu pozwalam sobie złapać oddech. Staję i rozglądam się, ale w ciemnym lesie jestem kompletnie sama.
„Mamo?”
No jasne, że nie ma jej za mną, choć tak bardzo na to liczyłam. Taty też nie. Oboje zostali z tyłu. Przygotowywali mnie na to, w kółko powtarzając, że jeśli cokolwiek się stanie, mam po prostu uciekać — biec przed siebie.
Rozglądam się, mając nadzieję, że ktoś mnie znajdzie, że rodzice zaraz mnie dogonią, że nie są daleko, ale nikt się nie pojawia. Siadam na ziemi, nie mając pojęcia, co robić. Podciągam nogi pod siebie i oplatam je ramionami. Łzy zaczynają spływać mi po policzkach, tylko sama nie wiem, czemu płaczę. Nie czuję smutku — tylko strach, kiedy czekam i nasłuchuję…
Nic. Cisza, aż nagle…
Trzaska gałąź i patrzę prosto przed siebie. Serce wali mi w piersi jak młot, ale niczego nie widzę.
„Halo?” wołam cicho.
Nie mam czym się bronić. Siedzę tu tylko w piżamie, sama jak palec. A biec już nie dam rady. Nogi trzęsą mi się nawet wtedy, gdy siedzę.
„Halo?” wołam znowu.
Nagle w pobliskich krzakach widzę jarzące się żółte oczy. Wpatruję się w nie jak wryta, w szoku, niepewna, co zrobić. Po prostu siedzę i patrzę prosto w te oczy. Co to jest? Nie potrafię tego rozpoznać.
„Chcesz mnie skrzywdzić?” pytam.
Dlaczego w ogóle to powiedziałam? Do kogo — albo do czego — ja się odzywam?
„Kim jesteś?” szepczę.
Oczy wciąż się we mnie wpatrują, a im dłużej to trwa, tym dziwniejsze to uczucie — jakbym z każdą chwilą robiła się spokojniejsza, mimo że powinnam panikować.
„Kim jesteś?” pytam jeszcze raz.
Nie wiem, skąd ta potrzeba, żeby to wiedzieć, ale to nie wygląda tak, jakby patrzyło na mnie zwierzę. To jest jak spojrzenie człowieka. Tylko kto może mieć takie żółte oczy? Już mam coś powiedzieć, kiedy słyszę w oddali krzyki. Odwracam głowę przez ramię i widzę migoczące światła dalej w lesie. Czy ktoś po mnie przyszedł? Odwracam się z powrotem, a na usta wpełza mi uśmiech, ale żółtych oczu już nie ma.
Kto jesteś?
Słowa odbiły mi się echem w głowie, kiedy otworzyłam oczy, wlepiając wzrok w nudną, szarą ścianę. Westchnęłam i znów je zamknęłam, przewracając się na bok, ale po chwili otworzyłam je ponownie i zobaczyłam tę samą nijaką, przytłumioną od bezbarwności powierzchnię sufitu. Rzuciłam rękę na czoło, kompletnie niegotowa, żeby wstać.
Ten głupi sen prześladował mnie, odkąd byłam dzieckiem. Nigdy nie potrafiłam zapomnieć tych świecących żółtych oczu i tego uczucia, że ktoś mnie obserwuje, jakby czaił się tuż poza granicą wzroku. Wiedziałam, że jest spora szansa, że tamtej nocy tak naprawdę niczego nie było. Ale jedno było pewne: nie mogę leżeć tu wiecznie. Kiedy z mojego zegarka identyfikacyjnego dobiegło ciche piknięcie, dotarło do mnie, że jestem potrzebna. Sięgnęłam do małej szafki nocnej za sobą, złapałam zegarek i zobaczyłam wiadomość: sala spotkań. Westchnęłam, usiadłam i spuściłam nogi z łóżka.
Rozejrzałem się po małym pokoiku, który nazywałem domem. Każdy łowca miał swój. Odepchnąłem się od łóżka i szybko wziąłem prysznic, umyłem zęby i się ubrałem. Założywszy zegarek, wsunąłem się w kurtkę, na której widniał mój numer: 110.
Wyszedłem z pokoju, zamykając za sobą drzwi, które blokowały się automatycznie i dało się je otworzyć tylko moim odciskiem palca. Potem ruszyłem długimi, białymi korytarzami, dopinając kurtkę. Minąłem kilku łowców, którzy kiwnęli mi głową, czasem rzucając: „Dowódco”. Zawsze odpowiadałem skinieniem, a w ich oczach widziałem czytelny znak szacunku.
Szybko znalazłem salę narad poziom niżej. Cała nasza baza była pod ziemią i wychodziliśmy z niej tylko wtedy, gdy przydzielano nas do misji.
— A, 110, wejdź — powiedziała naczelna generał.
Miała najwyższy stopień i szanowałem ją bardziej niż kogokolwiek innego. Jej brązowe włosy posiwiały na biało, ale wciąż były długie i zaplecione w warkocz. Uśmiechnęła się, zapraszając mnie, żebym usiadł na drugim końcu stołu.
Usiadłem na swoim krześle, zerkając na pozostałych generałów — mieszaninę starszych mężczyzn i kobiet, wszystkich lojalnych wobec naszej sprawy: pozbycia się stworzeń odpowiedzialnych za tyle śmierci, w tym tych, które zabiły moich rodziców. Zaciśnięcie w żołądku odezwało się znajomo, jakby wspomnienie miało własne pazury.
— Mam dla ciebie misję — powiedziała naczelna generał.
— Jestem gotów — odparłem, a ona nagrodziła mnie kolejnym uśmiechem.
— Zawsze jesteś.
To sprawiło, że oboje się uśmiechnęliśmy.
— Tym razem nie będzie tak łatwo — dodała, a jej twarz spoważniała.
Przechyliłem głowę, zbity z tropu. Nigdy nie zawaliłem misji.
— Tym razem chcemy uderzyć w nich tak, żeby zapamiętali — powiedziała naczelna generał, a jej zielone oczy wbiły się w moje. — I tym razem mamy ich dokładnie tam, gdzie chcemy.
Teraz byłem jeszcze bardziej zaintrygowany.
— Alfa, który od dawna jest dla nas jak drzazga pod paznokciem, w końcu uznał, że czas się ustatkować.
— Skąd to wiecie? — zapytałem.
— Pamiętasz nasze małe pieski, które wysłaliśmy do ich stad? — odparła pytaniem.
Skinąłem. W zeszłym roku, zamiast zabijać wilkołaki, na które polowaliśmy, porwaliśmy kilka…
— Zdali mi raport. I wygląda na to, że Rogan wreszcie będzie na tyle odsłonięty, żebyśmy mogli się do niego dobrać. Dojdzie do spotkania między nim a rodziną, której córka wiąże się z nim na stałe. Nie możemy dopuścić do tego związku. To dwa największe stada, a jeśli się połączą, może to oznaczać dla nas koniec — wyjaśniła.
Skinąłem, czując ciężar tych słów. Nie było tu miejsca na „jakoś to będzie”.
— Musisz go zabić — powiedziała.
— Zrobię to — odpowiedziałem twardo.
— Wysyłam ciebie i twoją grupę, ale 110, musisz dopilnować, żeby zginął. To może być nasza jedyna szansa.
Skinąłem raz jeszcze, nie odrywając od niej wzroku. — Dopilnuję, żeby został wyeliminowany. Nie wrócę, dopóki nie będzie martwy.
Naczelna generał uśmiechnęła się, wyraźnie zadowolona. — Właśnie dlatego ciebie wybrałam. Ty doprowadzasz sprawy do końca.
Próbowałem stłumić uśmiech. Rzadko się uśmiechałem, ale jej pochwała zawsze go ze mnie wyduszała. Wstałem z krzesła i pożegnałem wszystkich krótkim skinieniem głowy, po czym wyszedłem, żeby znaleźć moją grupę. Korzystając z zegarka, wezwałem ich do mniejszej sali narad na najwyższym poziomie, polecając, żeby przyszli przygotowani — z bronią i małą torbą zapasów. Przez dłuższy czas nie mieliśmy wracać.
Dziękuję, że czytasz tę historię. Mam nadzieję, że ci się spodoba!
Ostatnie Rozdziały
#101 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#100 Rozdział 46: Szczęśliwy
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#99 Rozdział 45: Zrobił to, co było konieczne
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#98 Rozdział 44: Ciężko ranny
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#97 Rozdział 43: Jej brat
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#96 Rozdział 42: Zaatakowany
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#95 Rozdział 41: Pozostawanie z powrotem
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#94 Rozdział 40: Kochanie się nawzajem
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#93 Rozdział 39: Oznaczone
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026#92 Rozdział 38: Powrót
Ostatnia Aktualizacja: 4/20/2026
Może Ci się spodobać 😍
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.












