
Łowczyni Alfy (księga pierwsza i druga)
A. Wings · Zakończone · 96.9k słów
Wstęp
---Kto będzie ostatecznym zwycięzcą?---
---Kto straci serce w tej grze?---
„Wiesz, nigdy mi nie powiedziałaś, dlaczego masz te numery,” powiedział Rogan. „Czy mają jakieś specjalne znaczenie?”
„Dostajemy je przydzielone, ale mogłam wybrać swój,” odpowiedziałam.
„Och? Dlaczego więc 110?” Rogan nie przestawał pytać.
Uśmiechnęłam się lekko, a Rogan spojrzał na mnie zdezorientowany.
„To... to był numer mojego ojca,” powiedziałam.
„Chciałam go uhonorować, wiesz.”
Rogan ścisnął moją dłoń, a ja spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się.
„Byłaś świetną łowczynią,” powiedział. „Ale teraz musisz być świetną Luną.”
Jej numer to 110, jej imię rzadko było używane. Ale miała naprawdę piękne imię, Serena. Serena straciła rodzinę w bardzo młodym wieku, nienawidziła wszystkich wilkołaków, którzy zrujnowali jej życie. Kiedy została wysłana, by zabić najpotężniejszego Alfę Rogana, Serena nie miała żadnych wątpliwości, Alfa Rogan musiał zostać zabity.
Alpha Rogan złapał najbardziej nieoczekiwaną zdobycz, swoją partnerkę, małą łowczynię. Radzenie sobie z nią było znacznie trudniejsze niż zabijanie jego wrogów we krwi. Wiedział, że ona go nienawidzi i sam powinien trzymać się od niej z daleka. Ale po prostu nie mógł, pragnął swojej partnerki tak bardzo i nigdy nie chciał jej skrzywdzić.
Rozdział 1
-Serena-
Biegnę przez las. Moje bose stopy ledwo czują zimno. Pamiętam głos mojej matki.
"Biegnij!" mówi do mnie.
Muszę biec, więc biegnę. Biegnę tak daleko, jak tylko mogę, i nie oglądam się za siebie. Dokładnie tak, jak mi kazała. Nie poszła ze mną, jednak. Nie biegła obok mnie, a mimo to wiem, że nie mogę się zatrzymać. Nie wolno mi się zatrzymać. Dopiero gdy moje płuca zaczynają płonąć, a nogi nie mogą mnie już dalej nieść, pozwalam sobie w końcu odetchnąć. Zatrzymuję się i rozglądam wokół, ale jestem sama w ciemnym lesie.
"Mamo?"
Oczywiście, nie ma jej za mną, jak miałam nadzieję. Mojego taty też nie ma. Oboje zostali z tyłu. Przygotowali mnie na to. Zawsze mówili, że jeśli coś się stanie, muszę po prostu biec. Jeśli cokolwiek po nich przyjdzie, nie mogę się oglądać. Mogę tylko biec, ale nie zdawałam sobie sprawy, co to naprawdę znaczy, aż do dzisiejszej nocy. Aż do momentu, gdy moja matka wpadła do mojego pokoju, wyciągnęła mnie z łóżka i kazała mi biec przez tylne drzwi. Mój ojciec mówił coś o tym, że "oni" tu są, ale nie wiedziałam, o kogo chodzi. Pozwolił mojej matce wysłać mnie w drogę, a sam poszedł do drzwi frontowych z bronią w ręku. Spojrzałam za siebie i zobaczyłam, jak patrzy przez ramię, uśmiechając się lekko, ale nie wiem, co się z nim potem stało.
Moja matka otworzyła drzwi i po prostu kazała mi biec. Teraz biegłam. Biegłam tak szybko, jak tylko mogłam, więc co teraz? Rozglądam się wokół, mając nadzieję, że ktoś mnie znajdzie. Mając nadzieję, że moi rodzice nie będą daleko za mną, ale nikt się nie pojawia. Siadam na ziemi, nie wiedząc, co teraz zrobić. Przyciągam nogi do siebie i obejmuję je ramionami. Czuję, jak łzy spływają mi po policzkach, ale nie jestem pewna, dlaczego płaczę. Nie czuję smutku, tylko strach, czekając i nasłuchując... Żadnych dźwięków... aż nagle...
Gałąź trzaska i patrzę prosto przed siebie. Serce zaczyna mi bić mocniej, ale nic nie widzę.
"Halo?" wołam cicho.
Nie mam niczego, czym mogłabym się obronić. Siedzę tu tylko w piżamie, zupełnie sama. Wiem, że jeśli znalazło mnie jakieś niebezpieczne zwierzę, nie będę mogła się bronić. Nie mogę już biec. Moje nogi trzęsą się, nawet gdy siedzę.
"Halo?" wołam ponownie.
Nagle, w pobliskim krzaku, widzę świecące żółte oczy. Patrzę na nie zszokowana, nie wiedząc, co robić. Po prostu siedzę i patrzę na nie. Co to jest? Nie mogę powiedzieć.
"Chcesz mnie skrzywdzić?" pytam.
Dlaczego to pytam? Kogo lub co, właściwie pytam?
"Kim jesteś?" szepczę.
Oczy po prostu wciąż na mnie patrzą, a im dłużej na mnie patrzą, tym spokojniejsza się czuję.
"Kim jesteś?" pytam ponownie.
Nie wiem, dlaczego czuję potrzebę, by zapytać, ale to nie jest jak wtedy, gdy patrzy na ciebie zwierzę. Czuję, jakby patrzył na mnie człowiek, ale kto może mieć takie żółte oczy? Zamierzam powiedzieć coś jeszcze, gdy słyszę krzyki w oddali. Patrzę przez ramię, widząc światła dalej w lesie. Czy ktoś po mnie przyszedł? Patrzę przed siebie ponownie, z uśmiechem na ustach, ale żółte oczy zniknęły.
Kim jesteś?
Słowa dźwięczały mi w głowie, gdy otworzyłam oczy, patrząc prosto na nudną szarą ścianę. Westchnęłam, zamykając je ponownie, ale wkrótce otworzyłam je znowu, patrząc teraz w nudny sufit. Rzuciłam jedno z ramion nad głowę, nie będąc gotową, by wstać. Ten głupi sen prześladował mnie od dzieciństwa. Nigdy nie mogłam zapomnieć tych świecących żółtych oczu. Uczucia, że ktoś mnie obserwuje. Wiedziałam, że istnieje duża szansa, że tej nocy nic tam nie było. Nasze wspomnienia często się zmieniają, aby zrozumieć świat wokół nas. Wszyscy widzimy świat w inny sposób, nawet jeśli nie możemy uwierzyć, że nasze własne wspomnienia mogą nas zdradzić, bylibyśmy zaskoczeni. Umysł jest zarówno potężną, jak i niebezpieczną rzeczą. Nigdy nie powinniśmy lekceważyć jego mocy.
Wiedziałam, że nie mogę tu leżeć, a gdy mały sygnał dźwiękowy dobiegł z mojego zegarka ID, wiedziałam, że jestem potrzebna. Sięgnęłam za głowę na mały stolik nocny za mną i wzięłam zegarek, widząc wiadomość, którą otrzymałam. Byłam potrzebna w sali konferencyjnej. Westchnęłam i usiadłam, zanim przerzuciłam nogi na bok. Rozejrzałam się po małym pokoju, w którym mieszkałam. Wszyscy łowcy mieli swoje, ale nie byłam zwykłym łowcą. Ciężko pracowałam i w końcu zdobyłam tytuł Dowódcy. Teraz miałam swoją własną grupę, którą mogłam rozkazywać i chronić. Była to poważna praca jako Dowódca, ponieważ jeśli ktoś nie wrócił z misji, na którą zostali wysłani, to była twoja odpowiedzialność.
Zeskoczyłem z łóżka i szybko poszedłem wziąć prysznic, umyć zęby i ubrać się. Następnie założyłem zegarek i wziąłem kurtkę z moim numerem. Wszyscy mieliśmy numery. Mój to 110. Nasze imiona rzadko były używane. Nie mogliśmy ryzykować, że ktoś dowie się, kim naprawdę jesteśmy i nas namierzy. Nie wszyscy łowcy pracowali w terenie. Niektórzy osiedlali się, przeprowadzali do własnych domów i stawali się częścią prawdziwego świata, ale niektórzy, tacy jak ja, poświęcali się całkowicie swojej pracy jako łowcy. To było wszystko, co miałem.
Wyszedłem z pokoju, zamknąłem drzwi, które automatycznie się zamykały i można je było otworzyć tylko moim odciskiem palca, a potem zacząłem iść długimi białymi korytarzami, zakładając kurtkę. Spotkałem kilku łowców po drodze, którzy kiwali głowami na mój widok i czasami mówili "Dowódca". Zawsze odwzajemniałem ukłon, a w ich oczach widziałem wyraźny znak szacunku, gdy na mnie patrzyli.
Szybko znalazłem salę spotkań na niższym poziomie. Cała nasza baza była pod ziemią i wychodziliśmy z niej tylko wtedy, gdy byliśmy wysyłani na misje.
„Ah, 110, wejdź,” powiedziała najwyższa generał.
To był najwyższy stopień, jaki można było osiągnąć. Szanuję najwyższą generał bardziej niż cokolwiek innego. Znalazła mnie tamtej nocy, kiedy moi rodzice zostali zabici, i praktycznie się mną zaopiekowała. Jej brązowe włosy stały się bielsze, ale nadal były długie i splecione w warkocz. Uśmiechnęła się do mnie, zapraszając mnie, żebym usiadł po drugiej stronie stołu. Usiadłem, rozglądając się po innych generałach, mieszance starszych mężczyzn i kobiet, wszyscy lojalni wobec naszej sprawy pozbycia się stworzeń odpowiedzialnych za tak wiele śmierci, które zabiły moich rodziców.
„Mam dla ciebie misję,” powiedziała najwyższa generał.
„Jestem gotowy,” powiedziałem tylko, co sprawiło, że się uśmiechnęła.
„Zawsze jesteś.”
To sprawiło, że oboje się uśmiechnęliśmy.
„Tym razem nie jest to takie proste,” powiedziała, patrząc poważniej.
Przechyliłem głowę trochę na bok, patrząc na nią zdezorientowany. Nigdy nie straciłem członka mojej grupy, nawet jeśli nie byłem dowódcą długo, ani nigdy nie zawiodłem na misji. Stałem się jednym z najlepszych łowców w naszym społeczeństwie i byłem numerem jeden, kiedy byłem tylko rekrutem.
„Chcemy uderzyć ich mocno tym razem,” powiedziała najwyższa generał, jej zielone oczy spotkały się z moimi jasnoniebieskimi. „I tym razem mamy ich dokładnie tam, gdzie chcemy.”
Patrzyłem na nią teraz bardziej zaintrygowany.
„Alfa, który od dawna jest dla nas plagą, w końcu zdecydował, że chce się osiedlić.”
„Skąd to wiesz?” zapytałem.
„Pamiętasz małe psy, które wysłaliśmy do ich stad?” zapytała mnie.
Kiwnąłem głową. W zeszłym roku, zamiast zabijać wilkołaki, które ścigaliśmy, porywaliśmy niektóre z nich i przekonywaliśmy na naszą stronę. To było brutalne, co im robiliśmy, ale robiliśmy to dla sprawy i bezpieczeństwa ludzkości. Ci ludzie byli praktycznie zwierzętami i uwielbiali smak ludzkiej krwi. Nie mogliśmy ryzykować, że zabiją nas wszystkich. Jak dotąd, trzymaliśmy ich na dystans i niedawno wierzyliśmy, że wyeliminowaliśmy wszystkich, ale byli jak karaluchy, zawsze jakoś przeżywali to, przez co ich przeprowadzaliśmy. Wszyscy zebrali się za alfą silniejszym, niż kiedykolwiek spotkaliśmy, i był też sprytny. Walczył z nami i uderzył nas mocno, zniszczył jedną z naszych największych baz i sprawił, że straciliśmy tak wielu z nas... w tym moich rodziców. Nie widzieliśmy tego nadchodzącego i kosztowało nas to.
„Zgłosili się do mnie i wygląda na to, że Rogan w końcu będzie na tyle podatny, abyśmy mogli go dorwać. Odbędzie się spotkanie między nim a rodziną, której córka wiąże się z nim. Nie możemy dopuścić do tego związku. Są częścią dwóch największych stad, a jeśli się połączą, może to być nasz koniec,” powiedziała.
Kiwnąłem głową, rozumiejąc powagę sytuacji.
„Musisz go zabić,” powiedziała.
„Zrobię to,” powiedziałem jej.
„Wysyłam ciebie i twoją grupę, ale 110, musisz upewnić się, że zostanie zabity. To może być nasza jedyna szansa.”
Kiwnąłem ponownie głową, patrząc jej prosto w oczy.
„Upewnię się, że zostanie wyeliminowany. Nie wrócę, dopóki nie będzie martwy,” obiecałem.
Zawsze miałem jedną gotową, gotową do wysłania na misje, kiedy tylko byłem potrzebny. Nie zawiodę jednak. Rogan Cane był martwym człowiekiem.
Dziękuję za przeczytanie tej historii. Mam nadzieję, że się wam spodoba!
Ostatnie Rozdziały
#101 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#100 Rozdział 46: Szczęśliwy
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#99 Rozdział 45: Zrobił to, co było konieczne
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#98 Rozdział 44: Ciężko ranny
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#97 Rozdział 43: Jej brat
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#96 Rozdział 42: Zaatakowany
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#95 Rozdział 41: Pozostawanie z powrotem
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#94 Rozdział 40: Kochanie się nawzajem
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#93 Rozdział 39: Oznaczone
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#92 Rozdział 38: Powrót
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Biker Alfa, który stał się moją drugą szansą
"Jesteś dla mnie jak siostra."
To były słowa, które przelały czarę goryczy.
Nie po tym, co się właśnie wydarzyło. Nie po gorącej, bezdechowej, wstrząsającej duszę nocy, którą spędziliśmy spleceni w swoich ramionach.
Od początku wiedziałam, że Tristan Hayes to granica, której nie powinnam przekraczać.
Nie był byle kim, był najlepszym przyjacielem mojego brata. Mężczyzną, którego przez lata skrycie pragnęłam.
Ale tamtej nocy... byliśmy złamani. Właśnie pochowaliśmy naszych rodziców. A żal był zbyt ciężki, zbyt realny... więc błagałam go, żeby mnie dotknął.
Żeby sprawił, że zapomnę. Żeby wypełnił ciszę, którą zostawiła śmierć.
I zrobił to. Trzymał mnie, jakbym była czymś kruchym.
Całował mnie, jakbym była jedyną rzeczą, której potrzebował, by oddychać.
A potem zostawił mnie krwawiącą sześcioma słowami, które paliły głębiej niż jakiekolwiek odrzucenie.
Więc uciekłam. Daleko od wszystkiego, co sprawiało mi ból.
Teraz, pięć lat później, wracam.
Świeżo po odrzuceniu partnera, który mnie maltretował. Wciąż nosząc blizny po szczeniaku, którego nigdy nie miałam okazji przytulić.
A mężczyzna, który czeka na mnie na lotnisku, to nie mój brat.
To Tristan.
I nie jest tym facetem, którego zostawiłam.
Jest motocyklistą.
Alfą.
A kiedy na mnie spojrzał, wiedziałam, że nie ma już gdzie uciekać.
Gdy Kontrakty Zamieniają się w Zakazane Pocałunki
*
Kiedy Amelia Thompson podpisała ten kontrakt małżeński, nie wiedziała, że jej mąż był tajnym agentem FBI.
Ethan Black podszedł do niej, aby zbadać Viktor Group—skorumpowaną korporację, w której pracowała jej zmarła matka. Dla niego Amelia była tylko kolejnym tropem, możliwie córką spiskowca, którego miał zniszczyć.
Ale trzy miesiące małżeństwa zmieniły wszystko. Jej ciepło i zaciekła niezależność rozmontowały każdą obronę wokół jego serca—aż do dnia, kiedy zniknęła.
Trzy lata później wraca z ich dzieckiem, szukając prawdy o śmierci swojej matki. I nie jest już tylko agentem FBI, ale człowiekiem desperacko pragnącym ją odzyskać.
Kontrakt małżeński. Dziedzictwo zmieniające życie. Zdrada łamiąca serce.
Czy tym razem miłość przetrwa największe oszustwo?
Od Przyjaciela Do Narzeczonego
Savannah Hart myślała, że przestała kochać Deana Archera – dopóki jej siostra, Chloe, nie ogłosiła, że wychodzi za niego. Za tego samego mężczyznę, którego Savannah nigdy nie przestała kochać. Mężczyznę, który złamał jej serce… i teraz należy do jej siostry.
Tydzień weselny w New Hope. Jeden dwór pełen gości. I bardzo zgorzkniała druhna.
Aby to przetrwać, Savannah przyprowadza na wesele swojego przystojnego, schludnego najlepszego przyjaciela, Romana Blackwooda. Jedynego mężczyznę, który zawsze ją wspierał. On jest jej coś winien, a udawanie jej narzeczonego? Żaden problem.
Dopóki fałszywe pocałunki nie zaczynają wydawać się prawdziwe.
Teraz Savannah jest rozdarta między kontynuowaniem udawania… a ryzykowaniem wszystkiego dla jedynego mężczyzny, w którym nigdy nie miała się zakochać.
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Powstanie Wygnanej Wilczycy
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Kroniki Wilka Pioruna
Krew wypełnia moje usta. Zaciskam zęby mocno, odmawiając krzyku.
"Oni nigdy nie urządzili MI przyjęcia!" Wrzeszczy. "Ale wszyscy kręcą się wokół CIEBIE!"
Mój wilk warczy w mojej głowie, rozpaczliwie chcąc się uwolnić. Ale zmuszam ją do powrotu. Nie mogę się przemienić. Nie tutaj.
Kiedy w końcu zauważają, co się ze mną stało, staję przed nimi z wyczerpaniem:
"Wszystko, co wy czcicie? Nienawidzę tego. Przetrwanie najsilniejszych, silni dręczą słabych... Jesteśmy wilkołakami. Mamy mózgi, uczucia, zdolność wyboru dobroci."
Trojaczki patrzą w szoku, gdy kontynuuję.
"Jeśli teraz przyjęłabym waszą pomoc, jaka byłaby różnica między mną a wami? Byłabym tylko kolejną osobą korzystającą z tego chorego systemu."
Magnus robi krok do przodu. "Evelyn, możemy się zmienić—"
"Możecie? Kiedy będziecie liderami, powiecie wszystkim wilkom o wysokiej randze, że teraz wszyscy będą traktowani równo?"
Cisza.
"Mam nadzieję, że kiedy odejdę, przypomni wam to o czymś."
Evelyn wytrzymała lata brutalnych nadużyć, ukrywając przed wszystkimi w Polaris Pack swojego przedwcześnie obudzonego wilka i śmiertelne umiejętności bojowe. Kiedy przyszłe alfa trojaczki i ich wewnętrzny krąg w końcu odkrywają jej tajemnice, są przerażeni tym, co przeoczyli.
Ale Evelyn odmawia ich pomocy. Nauczyła się przetrwać, pozostając niewidzialna, chroniąc słabszych członków stada, kierując uwagę prześladowców na siebie.
Ze srebrnymi bliznami jako dowodem jej cierpienia i trzema potężnymi dziedzicami alfa, którzy są zdeterminowani, aby zburzyć jej mury, czy Evelyn znajdzie siłę, aby rzucić wyzwanie okrutnej hierarchii stada? Czy ujawnienie jej prawdziwej mocy zniszczy wszystko, co poświęciła, aby chronić, zanim będzie mogła zdobyć swoją wolność?
Uwodzenie Dona Mafii
Camila Rodriguez to rozpuszczona dziewiętnastolatka z dziewiczą cipką i ustami stworzonymi do grzechu. Kiedy zostaje wysłana, by zamieszkać pod dachem Alejandro Gonzaleza; króla mafii, zimnokrwistego zabójcy i człowieka, który kiedyś przysiągł ją chronić, dokładnie wie, czego chce. I nie jest to ochrona.
Chce 'Jego'.
Jego kontroli.
Jego zasad.
Jego rąk zaciskających się na jej gardle, gdy jęczy jego imię.
Ale Alejandro nie pieprzy się z dziewczynami takimi jak ona. Jest niebezpieczny, nietykalny i desperacko próbuje oprzeć się grzesznej małej kusicielce, która śpi zaledwie kilka kroków dalej, ubrana w jedwab i koronkę.
Szkoda, że Camila nie wierzy w zasady.
Nie wtedy, gdy może się pochylić i sprawić, że złamie każdą z nich.
A kiedy w końcu pęka, nie tylko ją pieprzy.
Łamie ją.
Mocno. Brutalnie. Bezlitośnie.
Dokładnie tak, jak chciała.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...












