
PAN (mafia-romans BDSM)
Aria Steele · Zakończone · 202.0k słów
Wstęp
Jej dwa życia nigdy się nie przecinają.
Aż do tej nocy, kiedy jej szef wchodzi do jej świata jako nowy klient.
David doskonale zna smak władzy i kontroli: za dnia jest bezwzględnym prezesem z ukrytym mafijnym imperium, a nocą – jej najbardziej wymagającym klientem, nieświadomym, że zamaskowana uległa, za którą wariuje, to kobieta znająca wszystkie jego sekrety. To, co zaczyna się jak zakazany romans oparty na grze rozkoszy, przeradza się w niebezpieczną obsesję, która coraz bardziej zaciera granice między władzą, bólem a miłością.
Gdy wrogowie zacieśniają krąg, a przeszłość Nory wraca jak zły sen, Nora musi zdecydować, którą część siebie ocalić… tę kobietę, którą on próbuje sobie podporządkować, czy tę, która może go doszczętnie zniszczyć.
Ostrzeżenie dotyczące treści: Ta historia zawiera dosadnie opisane sceny BDSM (w tym relacje dominacja/uległość, kary cielesne, krępowanie i pozbawianie zmysłów), brutalne sceny z użyciem broni palnej i morderstwa, próby porwania, groźby ze strony mafii i wątki związane z przestępczością zorganizowaną, spożywanie alkoholu oraz motywy tajemnicy, zdrady i emocjonalnej manipulacji. Zaleca się ostrożność podczas lektury – podkreślane są zasady „bezpiecznie, zdrowo i za obopólną zgodą”, jednak treść może być dla niektórych czytelników bardzo intensywna.
Rozdział 1
ZASTRZEŻENIE: To jest fikcja erotyczna i należy ją traktować wyłącznie jako fikcję erotyczną. To nie jest poradnik dotyczący BDSM, bondage ani relacji. Autorka nie udaje ekspertki od jakichkolwiek kinków i gorąco zachęca wszystkie zainteresowane osoby, żeby były mądre, dbały o swoje bezpieczeństwo i same, na własną rękę, zgłębiały temat.
Jeśli jesteś tu tylko dla scen erotycznych, zaczynają się mniej więcej po 5k słów. ALE!! Serio zachęcam, żeby przeczytać wszystko, bo kiedy to pisałam, moim celem było zbudować napięcie seksualne aż po sufit, i chociaż jestem amatorką, to mam wrażenie, że to powolne podkręcanie atmosfery sprawia, że ten „właściwy” moment jest o wiele bardziej pyszny, a sama napięta atmosfera już jest wystarczająco pikantna ;)
Ale jakkolwiek zdecydujesz się to czytać, baw się dobrze i śmiało zostawiaj komentarze! Jeśli dostanę wystarczająco dużo odzewu, na pewno będę kontynuować, a nawet jak nie, to i tak pewnie będę, bo szczerze mówiąc, muszę to chyba z siebie wyrzucić.
Bawcie się, grzesznicy ;)
~ ~ ~ ~ ~
Nie da się tego racjonalnie wytłumaczyć.
Naprawdę lubię swoją dzienną pracę. Ale jest coś w moich wieczornych zajęciach, co po prostu podpala mi całą duszę. Jakby wszystko w moim życiu, cały ten syf, cały ten bałagan, znikało w momencie, kiedy przekraczam próg tamtego budynku o dziesiątej wieczorem. Zostaje tylko ekscytacja, adrenalina, oczekiwanie.
I to ja trzymam wszystko w garści.
Ale tak jak mówiłam, lubię też swoją dzienną robotę. Zwłaszcza człowieka, dla którego pracuję bezpośrednio.
Jako sekretarka pana Reida, prezesa Reid Global, wielomilionowego konglomeratu z łapami wpakowanymi w mnóstwo branż – energetyka, nauka, polityka, sprzedaż – mam wgląd w sporą część interesów, ale wiem też, że jest ogromna strefa, o której nie mam pojęcia, bo w hierarchii zwyczajnie nie jestem aż tak ważna.
Po roku pracy dla niego mam jednak wrażenie, że trochę już go poznałam. A na pewno znam jego reputację. Ta reputacja rysuje go jako stoickiego biznesmena bez poważniejszych związków; niektórzy uważają, że jest za młody na to stanowisko, ma dopiero trzydzieści jeden lat, ale nikt nie może mu zarzucić, że nie dowozi, kiedy trzeba.
Ja osobiście wiem, że jest życzliwy. Przynajmniej dla mnie.
Wchodzę do jego gabinetu nawet nie pukając, ten zwyczaj poszedł w diabły już po pierwszych kilku tygodniach. Z Davidem (albo po prostu Dave’em, kiedy jesteśmy sami) złapaliśmy kontakt błyskawicznie i naturalnie, i oto jestem, rok później, nie żałując ani jednej sekundy.
Jest przy telefonie, jak zwykle. Ja od razu zabieram się za swoje codzienne rytuały. Podmieniam zimną już kawę na stoliku na świeżą, o której też pewnie zapomni, ogarniam papiery na biurku, podczas gdy on krąży po pokoju i wrzeszczy do kogoś po drugiej stronie, i kładę rozpisany na jutro grafik obok jego komputera.
Zerkam na niego, kiedy kończę, przypominając sobie o innym powodzie, dla którego tak lubię tę pracę.
Pan Reid jest cholernie przystojny.
Marynarka wylądowała na jednym z foteli, ale wciąż ma na sobie koszulę, kamizelkę, eleganckie spodnie i wypastowane buty. Jest żywą definicją tego, jak powinien wyglądać prezes wielkiej firmy. Jego ciemne włosy sprawiają, że ostre, niebieskie oczy widać z drugiego końca pokoju, a ja po cichu uwielbiam, że zawsze jakimś cudem kupuje koszule o pół rozmiaru za małe, przez co jego mięśnie delikatnie napinają materiał.
Przyłapuje mnie na tym zerkaniu i uśmiecha się, potem przewraca oczami i unosi palec, żebym zaczekała – to jego znak, że myślami jest już daleko poza tą rozmową.
Stoję cierpliwie za jego biurkiem, przyciskając do piersi stare teczki, których już nie potrzebuje, w jednej ręce trzymam kubek z dwuipółgodzinną kawą, i czekam, aż wreszcie się rozłączy.
— Nie będę ci tego powtarzał, Owen, miałeś to załatwić dwa dni temu. Jeśli podpisana umowa nie będzie jutro o trzynastej w moich rękach, możesz uznać, że to twój ostatni dzień w firmie — syczy David do słuchawki, po czym w końcu się rozłącza.
Zamyka oczy i bierze głęboki wdech.
— Mówiłam ci już tygodnie temu, żeby nie dawać tego Owenowi, Dave — rzucam. Otwiera oczy i parska śmiechem, po czym podchodzi do mnie.
— Wiem, że mówiłaś, ale nie mogę pozwolić, żeby zarząd się dowiedział, że biorę rady strategiczne od swojej sekretarki. Pomyślą, że mięknę — odpowiada, sięgając po świeżą kawę i upijając łyk.
– Wiesz, twoja marna sekretarka bywa „na dole” częściej niż ty, więc może następnym razem jej posłuchasz – odparowuję, obchodząc biurko i mijając go. – A nawet pozwolę ci zgarnąć za to pochwały.
– Zapamiętam – odpowiada, odstawiając kawę. Odwraca się i opiera plecami o biurko, patrząc, jak idę w stronę drzwi. – Wszystko na dziś ogarnięte?
– Tak, już tak – mówię, zatrzymując się. – Zostawiłam ci akta Vance’a, musisz…
– Uch, wiem – jęczy, przecierając twarz dłońmi.
– Chce się spotkać w przyszłym tygodniu.
– Powiedz mu, że jestem zajęty.
– Mówię mu tak od dwóch miesięcy – śmieję się, wracając do niego. – On chce tylko twojej wstępnej propozycji, więc przestań się na niego krzywić i ogarnij temat – rzucam rozkazującym tonem, stając tuż przed nim.
Oblizuje dolną wargę i patrzy na mnie z góry, unosząc brew.
Z każdym innym szefem trząsłabym portkami, gdybym odezwała się w ten sposób. Ale z Dave’em? To nasza norma, nasze swojskie przekomarzanki. Ta jego brew i oblizywanie wargi to też tylko nawyk. Jeden z tych, których wcale nie chcę, żeby się pozbył.
– Już zrobiłam ci szkic – dodaję, a jego twarz momentalnie rzednie.
– Serio? – pyta, sięgając po teczkę i przekartkowując dokumenty.
Parskam śmiechem i znowu ruszam w stronę drzwi. – No pewnie, bo przecież sam byś się do tego nie zabrał.
– To jest gówno, Nora! – marszczy brwi, machając plikiem kartek.
– Wiem, specjalnie zrobiłam z tego gówno, żebyś miał motywację, żeby to poprawić – wyjaśniam z szerokim uśmiechem. On przewraca oczami.
– Cwana jesteś. Masz jakieś plany na wieczór? – zagaduje, chociaż jego uwaga jest już z powrotem przy tym beznadziejnym projekcie i już sięga po długopis, żeby go poprawiać. Dzięki temu nie zauważa, jak moje ciało lekko się napina.
– Nieszczególnie. Standard. A ty? – pytam grzecznie.
– Podejrzewam, że jeszcze trochę tego – wzdycha cicho, siadając w fotelu i rzucając teczkę na biurko. Spogląda na mnie z lekkim uśmiechem w kąciku ust. – Do zobaczenia rano.
– Do zobaczenia rano – powtarzam i wychodzę.
~ ~ ~ ~ ~
Cztery godziny później wchodzę do drugiego budynku, w którym spędzam tę pozostałą połowę swojego życia. Wciągam w płuca znajomy zapach, zerkam na znajome twarze i pozwalam, by po ciele rozlało się znajome podekscytowanie. Nic nie może się z tym równać.
W mojej dziennej pracy gram rolę. Nora Ellis, sekretarka pana Reida. Widziana, ale niesłyszana. Taka, na którą nikt nawet nie spojrzy drugi raz.
Ale tutaj? Tutaj działam pod innym imieniem, inną odsłoną siebie. I zdecydowanie nikt mnie nie przeocza – zwłaszcza przez moją charakterystyczną fioletowo‑czarną koronkową maskę, którą wszyscy już doskonale kojarzą.
Maska jest prosta. Zakrywa okolice oczu, delikatna koronka opada na policzki, z tyłu zawiązana wstążką, a na brzegach połyskują czarne kamyki. Na tle czerwonej peruki, którą też zawsze tu noszę, wszystko jeszcze bardziej rzuca się w oczy. To kolejny mój znak rozpoznawczy.
Kiwnięciem głowy witam się z ochroniarzami przy drzwiach dla personelu; otwierają mi je, a ja przechodzę do środka. Od razu kieruję się do reszty ekipy – przywitania, uściski – zanim wszyscy zaczniemy się rozlewać po głównej sali. W mgnieniu oka ogarniam wzrokiem stałych bywalców, świeżynki, strefy, którymi dziś opiekują się dziewczyny, i zerkam w stronę barmana. Ten od razu zaczyna robić dla mnie „to co zwykle”.
Klub nie jest mój, ale ludzie i tak traktują mnie jak trzecią w kolejności, jeśli chodzi o władzę. Pierwsza jest Selena – prawdziwa ruda. Ona tu rządzi, ona tu jest właścicielką. Drugi jest Nico. Zazwyczaj stoi za barem, wygląda jak zwyczajny barman, ale jak coś się dzieje, to jest przy tym w sekundę i potrafi wywalić za drzwi każdego, choćby był dwa razy większy od niego.
Potem jestem ja, tak… nieoficjalnie. Po prostu jestem tu tak długo, że wszyscy z automatu zakładają, że należę do kadry. A moje bliskie relacje z Sel i Nico tylko to wrażenie podbijają. Dla mnie i tak to miejsce jest jak drugi dom. Już dawno przestałam liczyć, ile razy zostawałyśmy tu z Sel i Nico na noc, kiedy klub jest zamknięty – śpimy wtedy w jej biurze, szczególnie gdy akurat jestem pomiędzy wynajmowanymi mieszkaniami. Wiem, że jeśli cokolwiek się posypie, to zawsze mam ten azyl.
Biorę głęboki wdech, uśmiecham się do siebie i opieram się o bar, szykując się w głowie na kolejną, wypełnioną grzechem i rozpasaniem noc.
Naprawdę kocham pracę w klubie BDSM.
Ostatnie Rozdziały
#139 Rozdział 139 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#138 Rozdział 138 KSIĄŻKA TRZECIA
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#137 Rozdział 137 #55: Wiesz, że mam rację
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#136 Rozdział 136 #54: Przepraszam
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#135 Rozdział 135 #53: Maya
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#134 Rozdział 134 #52: Ręce, w których mogę je zobaczyć
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#133 Rozdział 133 #51: Wracasz do domu
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#132 Rozdział 132 #50: Spróbuj
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#131 Rozdział 131 #49: Jesteś aresztowany
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#130 Rozdział 130 #48: Co się stanie dalej?
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026
Może Ci się spodobać 😍
Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny
Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.
Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.
Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.
Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?
Ciężarna Żona Opuściła Swojego CEO
Policzki Emily zapłonęły purpurą, a w głosie miała upór. „A ty co, nie potrafisz po prostu odpuścić?”
Alex prychnął z pogardą. „Ile minęło od rozwodu, a ty już zapomniałaś, jak tu się gra? Twoje ciało pamięta mnie aż za dobrze. A teraz… bierz.”
Jego ogromny, twardy członek, poprzecinany żyłami, przerażający rozmiarem i bijący żarem, uderzył Emily w policzek.
Alex wypuścił zimny śmiech. „Nawet nie śnij, że ode mnie odejdziesz, mała. Możesz być tylko moja.”
——
Przez trzy lata ich małżeństwa na kontrakt Emily myślała, że nie jest w stanie rozgrzać serca Alexa, bo on z natury był lodowaty. Dopiero gdy zobaczyła, jak towarzyszy Grace na badaniu prenatalnym—jak obchodzi się z nią z taką czułością, że nie potrafi znieść, by spotkała ją choćby najmniejsza przykrość—Emily w końcu zrozumiała. On nie był niezdolny do miłości; on po prostu nie kochał jej.
Emily spokojnie podpisała papiery rozwodowe i, wychodząc, zabrała ze sobą swój własny wynik badania ciążowego.
Ale kiedy Emily zniknęła bez śladu, Alex oszalał, przeczesując całe miasto w poszukiwaniu jej.
Gdy wreszcie spotkali się ponownie, Alex miał przekrwione oczy, a głos zdarty. „Emily, myliłem się… proszę, wróć do mnie.”
Sekret Surogacji
Gdy Famke Noor zdaje sobie sprawę, że osoby, które uważała za przyjaciół, odeszły, a jego rodzina chce, aby pomogła w wychowywaniu dziecka, które zawsze czuła, że nie powinna być jego rodzicem, znajduje się w trudnej sytuacji.
Dwie silne i uparte osobowości z dobrymi intencjami, ale z dumą na przeszkodzie, będą musiały nauczyć się odłożyć na bok różnice, aby pomóc pięcioletniej dziewczynce poradzić sobie w świecie bez jedynych rodziców, których kiedykolwiek znała. Mimo wścibskiej rodziny, wymagających byłych partnerów i dramatu, którego się spodziewała, Famke odkrywa, że zakochuje się w miliarderze i jego małej podopiecznej.
Czy miłość wystarczy, gdy świat jest przeciwko wam? Famke wkrótce się przekona.
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Nietykalna (Kolekcja Serii Awatar Księżyca)
Jego duża ręka gwałtownie chwyciła mnie za gardło, unosząc mnie z ziemi bez wysiłku. Jego palce drżały przy każdym uścisku, zaciskając drogi oddechowe niezbędne do mojego życia.
Zakaszlałam; dusiłam się, gdy jego gniew przenikał przez moje pory i spalał mnie od środka. Ilość nienawiści, jaką Neron do mnie żywi, jest ogromna, i wiedziałam, że nie wyjdę z tego żywa.
„Jakbym miał uwierzyć morderczyni!” Głos Nerona był przenikliwy w moich uszach.
„Ja, Neron Malachi Prince, Alfa stada Księżycowego Cyrkonu, odrzucam cię, Halimo Zira Lane, jako moją partnerkę i Lunę.” Rzucił mnie na ziemię jak śmiecia, zostawiając mnie, bym łapała powietrze. Następnie podniósł coś z ziemi, przewrócił mnie i przeciął.
Przeciął przez mój Znak Stada. Nożem.
„I tym samym skazuję cię na śmierć.”
Odrzucona w swoim własnym stadzie, młoda wilkołaczyca zostaje uciszona przez miażdżący ciężar i wolę wilków, którzy chcą, by cierpiała. Po tym, jak Halima zostaje fałszywie oskarżona o morderstwo w stadzie Księżycowego Cyrkonu, jej życie rozpada się w popiół niewolnictwa, okrucieństwa i przemocy. Dopiero po odnalezieniu prawdziwej siły wilka może mieć nadzieję na ucieczkę od koszmarów przeszłości i ruszenie naprzód...
Po latach walki i leczenia, Halima, ocalała, ponownie staje w konflikcie z dawnym stadem, które kiedyś skazało ją na śmierć. Poszukuje się sojuszu między jej dawnymi oprawcami a rodziną, którą znalazła w stadzie Księżycowego Granatu. Dla kobiety, która teraz jest znana jako Kiya, idea wzrastającego pokoju tam, gdzie leży trucizna, jest mało obiecująca. Gdy narastający hałas urazy zaczyna ją przytłaczać, Kiya staje przed jednym wyborem. Aby jej ropiejące rany naprawdę się zagoiły, musi stawić czoła swojej przeszłości, zanim ta pochłonie Kiyę tak, jak pochłonęła Halimę. W rosnących cieniach ścieżka do przebaczenia zdaje się pojawiać i znikać. W końcu nie można zaprzeczyć mocy pełni księżyca - a dla Kiyi może się okazać, że wezwanie ciemności będzie równie nieustępliwe...
Ta książka jest przeznaczona dla dorosłych czytelników, ponieważ porusza wrażliwe tematy, w tym: myśli lub działania samobójcze, przemoc i traumy, które mogą wywołać silne reakcje. Prosimy o rozwagę.
————Nietykalna Księga 1 z serii Awatar Księżyca
UWAGA: To jest zbiór serii Awatar Księżyca autorstwa Marii Solarii. Zawiera Nietykalną i Niezrównoważoną, a w przyszłości będzie zawierać resztę serii. Oddzielne książki z serii są dostępne na stronie autorki. :)
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.












