
PAN (mafia-romans BDSM)
Aria Steele · Zakończone · 202.0k słów
Wstęp
Jej dwa życia nigdy się nie przecinają.
Aż do tej nocy, kiedy jej szef wchodzi do jej świata jako nowy klient.
David doskonale zna smak władzy i kontroli: za dnia jest bezwzględnym prezesem z ukrytym mafijnym imperium, a nocą – jej najbardziej wymagającym klientem, nieświadomym, że zamaskowana uległa, za którą wariuje, to kobieta znająca wszystkie jego sekrety. To, co zaczyna się jak zakazany romans oparty na grze rozkoszy, przeradza się w niebezpieczną obsesję, która coraz bardziej zaciera granice między władzą, bólem a miłością.
Gdy wrogowie zacieśniają krąg, a przeszłość Nory wraca jak zły sen, Nora musi zdecydować, którą część siebie ocalić… tę kobietę, którą on próbuje sobie podporządkować, czy tę, która może go doszczętnie zniszczyć.
Ostrzeżenie dotyczące treści: Ta historia zawiera dosadnie opisane sceny BDSM (w tym relacje dominacja/uległość, kary cielesne, krępowanie i pozbawianie zmysłów), brutalne sceny z użyciem broni palnej i morderstwa, próby porwania, groźby ze strony mafii i wątki związane z przestępczością zorganizowaną, spożywanie alkoholu oraz motywy tajemnicy, zdrady i emocjonalnej manipulacji. Zaleca się ostrożność podczas lektury – podkreślane są zasady „bezpiecznie, zdrowo i za obopólną zgodą”, jednak treść może być dla niektórych czytelników bardzo intensywna.
Rozdział 1
ZASTRZEŻENIE: To jest fikcja erotyczna i należy ją traktować wyłącznie jako fikcję erotyczną. To nie jest poradnik dotyczący BDSM, bondage ani relacji. Autorka nie udaje ekspertki od jakichkolwiek kinków i gorąco zachęca wszystkie zainteresowane osoby, żeby były mądre, dbały o swoje bezpieczeństwo i same, na własną rękę, zgłębiały temat.
Jeśli jesteś tu tylko dla scen erotycznych, zaczynają się mniej więcej po 5k słów. ALE!! Serio zachęcam, żeby przeczytać wszystko, bo kiedy to pisałam, moim celem było zbudować napięcie seksualne aż po sufit, i chociaż jestem amatorką, to mam wrażenie, że to powolne podkręcanie atmosfery sprawia, że ten „właściwy” moment jest o wiele bardziej pyszny, a sama napięta atmosfera już jest wystarczająco pikantna ;)
Ale jakkolwiek zdecydujesz się to czytać, baw się dobrze i śmiało zostawiaj komentarze! Jeśli dostanę wystarczająco dużo odzewu, na pewno będę kontynuować, a nawet jak nie, to i tak pewnie będę, bo szczerze mówiąc, muszę to chyba z siebie wyrzucić.
Bawcie się, grzesznicy ;)
~ ~ ~ ~ ~
Nie da się tego racjonalnie wytłumaczyć.
Naprawdę lubię swoją dzienną pracę. Ale jest coś w moich wieczornych zajęciach, co po prostu podpala mi całą duszę. Jakby wszystko w moim życiu, cały ten syf, cały ten bałagan, znikało w momencie, kiedy przekraczam próg tamtego budynku o dziesiątej wieczorem. Zostaje tylko ekscytacja, adrenalina, oczekiwanie.
I to ja trzymam wszystko w garści.
Ale tak jak mówiłam, lubię też swoją dzienną robotę. Zwłaszcza człowieka, dla którego pracuję bezpośrednio.
Jako sekretarka pana Reida, prezesa Reid Global, wielomilionowego konglomeratu z łapami wpakowanymi w mnóstwo branż – energetyka, nauka, polityka, sprzedaż – mam wgląd w sporą część interesów, ale wiem też, że jest ogromna strefa, o której nie mam pojęcia, bo w hierarchii zwyczajnie nie jestem aż tak ważna.
Po roku pracy dla niego mam jednak wrażenie, że trochę już go poznałam. A na pewno znam jego reputację. Ta reputacja rysuje go jako stoickiego biznesmena bez poważniejszych związków; niektórzy uważają, że jest za młody na to stanowisko, ma dopiero trzydzieści jeden lat, ale nikt nie może mu zarzucić, że nie dowozi, kiedy trzeba.
Ja osobiście wiem, że jest życzliwy. Przynajmniej dla mnie.
Wchodzę do jego gabinetu nawet nie pukając, ten zwyczaj poszedł w diabły już po pierwszych kilku tygodniach. Z Davidem (albo po prostu Dave’em, kiedy jesteśmy sami) złapaliśmy kontakt błyskawicznie i naturalnie, i oto jestem, rok później, nie żałując ani jednej sekundy.
Jest przy telefonie, jak zwykle. Ja od razu zabieram się za swoje codzienne rytuały. Podmieniam zimną już kawę na stoliku na świeżą, o której też pewnie zapomni, ogarniam papiery na biurku, podczas gdy on krąży po pokoju i wrzeszczy do kogoś po drugiej stronie, i kładę rozpisany na jutro grafik obok jego komputera.
Zerkam na niego, kiedy kończę, przypominając sobie o innym powodzie, dla którego tak lubię tę pracę.
Pan Reid jest cholernie przystojny.
Marynarka wylądowała na jednym z foteli, ale wciąż ma na sobie koszulę, kamizelkę, eleganckie spodnie i wypastowane buty. Jest żywą definicją tego, jak powinien wyglądać prezes wielkiej firmy. Jego ciemne włosy sprawiają, że ostre, niebieskie oczy widać z drugiego końca pokoju, a ja po cichu uwielbiam, że zawsze jakimś cudem kupuje koszule o pół rozmiaru za małe, przez co jego mięśnie delikatnie napinają materiał.
Przyłapuje mnie na tym zerkaniu i uśmiecha się, potem przewraca oczami i unosi palec, żebym zaczekała – to jego znak, że myślami jest już daleko poza tą rozmową.
Stoję cierpliwie za jego biurkiem, przyciskając do piersi stare teczki, których już nie potrzebuje, w jednej ręce trzymam kubek z dwuipółgodzinną kawą, i czekam, aż wreszcie się rozłączy.
— Nie będę ci tego powtarzał, Owen, miałeś to załatwić dwa dni temu. Jeśli podpisana umowa nie będzie jutro o trzynastej w moich rękach, możesz uznać, że to twój ostatni dzień w firmie — syczy David do słuchawki, po czym w końcu się rozłącza.
Zamyka oczy i bierze głęboki wdech.
— Mówiłam ci już tygodnie temu, żeby nie dawać tego Owenowi, Dave — rzucam. Otwiera oczy i parska śmiechem, po czym podchodzi do mnie.
— Wiem, że mówiłaś, ale nie mogę pozwolić, żeby zarząd się dowiedział, że biorę rady strategiczne od swojej sekretarki. Pomyślą, że mięknę — odpowiada, sięgając po świeżą kawę i upijając łyk.
– Wiesz, twoja marna sekretarka bywa „na dole” częściej niż ty, więc może następnym razem jej posłuchasz – odparowuję, obchodząc biurko i mijając go. – A nawet pozwolę ci zgarnąć za to pochwały.
– Zapamiętam – odpowiada, odstawiając kawę. Odwraca się i opiera plecami o biurko, patrząc, jak idę w stronę drzwi. – Wszystko na dziś ogarnięte?
– Tak, już tak – mówię, zatrzymując się. – Zostawiłam ci akta Vance’a, musisz…
– Uch, wiem – jęczy, przecierając twarz dłońmi.
– Chce się spotkać w przyszłym tygodniu.
– Powiedz mu, że jestem zajęty.
– Mówię mu tak od dwóch miesięcy – śmieję się, wracając do niego. – On chce tylko twojej wstępnej propozycji, więc przestań się na niego krzywić i ogarnij temat – rzucam rozkazującym tonem, stając tuż przed nim.
Oblizuje dolną wargę i patrzy na mnie z góry, unosząc brew.
Z każdym innym szefem trząsłabym portkami, gdybym odezwała się w ten sposób. Ale z Dave’em? To nasza norma, nasze swojskie przekomarzanki. Ta jego brew i oblizywanie wargi to też tylko nawyk. Jeden z tych, których wcale nie chcę, żeby się pozbył.
– Już zrobiłam ci szkic – dodaję, a jego twarz momentalnie rzednie.
– Serio? – pyta, sięgając po teczkę i przekartkowując dokumenty.
Parskam śmiechem i znowu ruszam w stronę drzwi. – No pewnie, bo przecież sam byś się do tego nie zabrał.
– To jest gówno, Nora! – marszczy brwi, machając plikiem kartek.
– Wiem, specjalnie zrobiłam z tego gówno, żebyś miał motywację, żeby to poprawić – wyjaśniam z szerokim uśmiechem. On przewraca oczami.
– Cwana jesteś. Masz jakieś plany na wieczór? – zagaduje, chociaż jego uwaga jest już z powrotem przy tym beznadziejnym projekcie i już sięga po długopis, żeby go poprawiać. Dzięki temu nie zauważa, jak moje ciało lekko się napina.
– Nieszczególnie. Standard. A ty? – pytam grzecznie.
– Podejrzewam, że jeszcze trochę tego – wzdycha cicho, siadając w fotelu i rzucając teczkę na biurko. Spogląda na mnie z lekkim uśmiechem w kąciku ust. – Do zobaczenia rano.
– Do zobaczenia rano – powtarzam i wychodzę.
~ ~ ~ ~ ~
Cztery godziny później wchodzę do drugiego budynku, w którym spędzam tę pozostałą połowę swojego życia. Wciągam w płuca znajomy zapach, zerkam na znajome twarze i pozwalam, by po ciele rozlało się znajome podekscytowanie. Nic nie może się z tym równać.
W mojej dziennej pracy gram rolę. Nora Ellis, sekretarka pana Reida. Widziana, ale niesłyszana. Taka, na którą nikt nawet nie spojrzy drugi raz.
Ale tutaj? Tutaj działam pod innym imieniem, inną odsłoną siebie. I zdecydowanie nikt mnie nie przeocza – zwłaszcza przez moją charakterystyczną fioletowo‑czarną koronkową maskę, którą wszyscy już doskonale kojarzą.
Maska jest prosta. Zakrywa okolice oczu, delikatna koronka opada na policzki, z tyłu zawiązana wstążką, a na brzegach połyskują czarne kamyki. Na tle czerwonej peruki, którą też zawsze tu noszę, wszystko jeszcze bardziej rzuca się w oczy. To kolejny mój znak rozpoznawczy.
Kiwnięciem głowy witam się z ochroniarzami przy drzwiach dla personelu; otwierają mi je, a ja przechodzę do środka. Od razu kieruję się do reszty ekipy – przywitania, uściski – zanim wszyscy zaczniemy się rozlewać po głównej sali. W mgnieniu oka ogarniam wzrokiem stałych bywalców, świeżynki, strefy, którymi dziś opiekują się dziewczyny, i zerkam w stronę barmana. Ten od razu zaczyna robić dla mnie „to co zwykle”.
Klub nie jest mój, ale ludzie i tak traktują mnie jak trzecią w kolejności, jeśli chodzi o władzę. Pierwsza jest Selena – prawdziwa ruda. Ona tu rządzi, ona tu jest właścicielką. Drugi jest Nico. Zazwyczaj stoi za barem, wygląda jak zwyczajny barman, ale jak coś się dzieje, to jest przy tym w sekundę i potrafi wywalić za drzwi każdego, choćby był dwa razy większy od niego.
Potem jestem ja, tak… nieoficjalnie. Po prostu jestem tu tak długo, że wszyscy z automatu zakładają, że należę do kadry. A moje bliskie relacje z Sel i Nico tylko to wrażenie podbijają. Dla mnie i tak to miejsce jest jak drugi dom. Już dawno przestałam liczyć, ile razy zostawałyśmy tu z Sel i Nico na noc, kiedy klub jest zamknięty – śpimy wtedy w jej biurze, szczególnie gdy akurat jestem pomiędzy wynajmowanymi mieszkaniami. Wiem, że jeśli cokolwiek się posypie, to zawsze mam ten azyl.
Biorę głęboki wdech, uśmiecham się do siebie i opieram się o bar, szykując się w głowie na kolejną, wypełnioną grzechem i rozpasaniem noc.
Naprawdę kocham pracę w klubie BDSM.
Ostatnie Rozdziały
#139 Rozdział 139 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#138 Rozdział 138 KSIĄŻKA TRZECIA
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#137 Rozdział 137 #55: Wiesz, że mam rację
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#136 Rozdział 136 #54: Przepraszam
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#135 Rozdział 135 #53: Maya
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#134 Rozdział 134 #52: Ręce, w których mogę je zobaczyć
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#133 Rozdział 133 #51: Wracasz do domu
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#132 Rozdział 132 #50: Spróbuj
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#131 Rozdział 131 #49: Jesteś aresztowany
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026#130 Rozdział 130 #48: Co się stanie dalej?
Ostatnia Aktualizacja: 5/13/2026
Może Ci się spodobać 😍
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Zaproszenie śmierci
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Sekret Surogacji
Gdy Famke Noor zdaje sobie sprawę, że osoby, które uważała za przyjaciół, odeszły, a jego rodzina chce, aby pomogła w wychowywaniu dziecka, które zawsze czuła, że nie powinna być jego rodzicem, znajduje się w trudnej sytuacji.
Dwie silne i uparte osobowości z dobrymi intencjami, ale z dumą na przeszkodzie, będą musiały nauczyć się odłożyć na bok różnice, aby pomóc pięcioletniej dziewczynce poradzić sobie w świecie bez jedynych rodziców, których kiedykolwiek znała. Mimo wścibskiej rodziny, wymagających byłych partnerów i dramatu, którego się spodziewała, Famke odkrywa, że zakochuje się w miliarderze i jego małej podopiecznej.
Czy miłość wystarczy, gdy świat jest przeciwko wam? Famke wkrótce się przekona.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?












