
Piosenka miłosna (GXG)
Sarah Radi · W trakcie · 160.6k słów
Wstęp
Rozdział 1
Punkt widzenia Ayleen
Serce waliło mi jak młot, gdy stałam przed nowym uniwersytetem, a moje odbicie patrzyło na mnie z szyby wysokiego budynku. Moja krótka, kwiecista sukienka lekko kołysała się na wietrze, stanowiąc wyraźny kontrast do wysokiej panoramy miasta za mną. To było to - nowy początek. Nowy rozdział.
Więc dlaczego wciąż dręczyły mnie wątpliwości?
Opuszczenie domu było najtrudniejszą decyzją w moim życiu. Moja rodzina nie popierała mojego wyjazdu do Nowego Jorku, a tym bardziej dążenia do kariery muzycznej. Ale oto stałam na progu przyszłości, którą walczyłam, aby sobie wywalczyć. Podekscytowanie powinno przeważać nad strachem, ale moje palce drżały, gdy poprawiałam pasek torby.
Spojrzałam na zegarek, moje blade nadgarstki wyraźnie odznaczały się na tle ciemnego skórzanego paska. Serena się spóźniała. W pierwszy dzień.
Typowe.
Gdy w końcu dotarła, nie traciła czasu, by skomentować mój strój.
"Przepraszam za spóźnienie - czekaj, co ty masz na sobie?" Jej oczy prześlizgnęły się po mnie, a w jej głosie wyraźnie słychać było ocenę. "Czy ukradłaś to od swojej młodszej siostry? Wyglądasz jak dziecko."
Westchnęłam, już przyzwyczajona do jej bezpośrednich uwag. "Miło cię też widzieć, Serena."
"Serio, Ayleen, to nasz pierwszy dzień na studiach, a nie piknik kościelny," kontynuowała, wskazując na swój obcisły crop top i podarte dżinsy.
Przewróciłam oczami. "No, przepraszam, że nie dostałam memo, że powinnam ubrać się jak na przesłuchanie do teledysku."
Uśmiechnęła się złośliwie, ale odpuściła, zaplatając swoje ramię w moje, gdy przepychałyśmy się przez zatłoczony korytarz.
W klasie instynktownie próbowałam skierować nas na tył, ale Serena miała inne plany. Pewnym krokiem ruszyła do środkowego rzędu, przyciągając spojrzenia studentów, gdy zarzuciła swoje rude loki przez ramię.
Byłyśmy przeciwieństwami pod każdym względem. Podczas gdy moje falujące czarne włosy opadały miękkimi falami na plecy, dzikie loki Sereny otaczały jej ostre brązowe oczy. Ona kwitła w centrum uwagi, a ja robiłam wszystko, by jej unikać.
Gdy tylko usiadłyśmy, nachyliła się. "Znalazłaś już pracę?"
Westchnęłam. "Nie."
"Ayleen." Jej ton zmienił się, wkradła się panika. "Jeśli nie znajdziesz czegoś do końca tygodnia, jesteśmy skończone. Wiesz, że moi rodzice też nic mi nie przysyłają. Nie będziemy miały wyboru, jak tylko wrócić do Utah."
"Wiem," mruknęłam, czując, jak niepokój skręca mi żołądek. "Coś wymyślę, dobrze? Daj mi tylko trochę czasu."
Profesor wszedł do klasy, uciszając salę, gdy przedstawiał się i wyjaśniał, jak działa system prywatnych korepetytorów. Każdy student miał być przydzielony do instruktora w zależności od wybranego instrumentu. Grałam na pianinie. Serena grała na skrzypcach. Mieliśmy mieć wspólne niektóre zajęcia, ale nasi korepetytorzy mieli być osobni.
"Masz profesora Marcelo, prawda?" zapytała, zaglądając na mój plan zajęć.
Kiwnęłam głową. "Tak. Podobno jest bardzo surowy."
"Dasz sobie radę. Jesteś najbardziej zdyscyplinowaną osobą, jaką znam," powiedziała, po czym uśmiechnęła się. "W przeciwieństwie do mnie."
Parsknęłam śmiechem. Przynajmniej była świadoma swoich wad.
"Wiesz co? Potrzebujesz przerwy," oznajmiła. "Mój kuzyn gra dziś wieczorem w barze. Chodźmy go posłuchać."
Spojrzałam na nią znacząco. "Już zapomniałaś, o czym rozmawiałyśmy? Potrzebuję pracy."
"Tak, ale stresowanie się przez całą noc magicznie jej nie znajdzie. No dalej! Będzie fajnie. I obiecuję, że jeśli pójdziesz ze mną, jutro pomogę ci szukać pracy."
Wahałam się, przygryzając wargę. Powinnam spędzić wieczór na poszukiwaniu pracy. Ale w głębi duszy wiedziałam, że miała rację. Jeśli miałabym opuścić Nowy Jork, żałowałabym, że nie wzięłam choć jednej nocy, żeby się nim nacieszyć.
"...Dobrze," zgodziłam się. "Ale jutro naprawdę mi pomożesz."
Po zajęciach wróciliśmy do naszego mieszkania, gdzie spędziłam godziny przeglądając oferty pracy. Nic. Pianistów nie szukano, przynajmniej nie do płatnych występów.
W mojej frustracji przeszkodziło pukanie do drzwi.
Serena wychyliła głowę. „Jeszcze nie jesteś gotowa?”
„Szukam pracy,” wymamrotałam.
„Masz jakieś szczęście?”
Pokręciłam głową. „Nikt nie zatrudnia pianistów.”
Przewróciła oczami. „To przestań szukać pracy dla pianistów. Spróbuj czegoś innego.”
Ta myśl wywołała we mnie niepokój, ale nie chciałam się kłócić.
„Chodźmy po prostu,” powiedziałam, zamykając laptopa.
Serena spojrzała na moją sukienkę. „Masz zamiar to założyć?”
„Co z nią nie tak?”
„To ta sama sukienka, co rano.”
„I co z tego?”
Westchnęła dramatycznie. „Jesteś niemożliwa. Dobra, chodźmy.”
Kiedy dotarliśmy do baru, było tam tłoczno. W powietrzu unosił się zapach piwa i potu, a muzyka dudniła w tle. Serena prowadziła drogę, lawirując przez tłum, aż dostrzegliśmy George'a przy scenie. Jego rude loki były jeszcze bardziej rozczochrane niż Sereny.
„Cieszę się, że przyszłyście!” powiedział, przytulając ją.
„Pomyślałam, że powinnam przeżyć choć jedną noc na mieście, zanim wrócę do Utah,” wymamrotałam.
Zanim George zdążył odpowiedzieć, pojawił się chłopak z ciemnymi lokami i zaniepokojoną miną.
„George, mamy problem,” powiedział.
„Co teraz, Marcus?”
„Steven znowu nie przyszedł. A mamy występ za piętnaście minut.”
George jęknął. „Jeśli znowu odwołamy, to koniec. Przysięgałeś, że przyjdzie.”
„Myślałem, że przyjdzie! Jest niesamowitym pianistą, ale ciągle nas wystawia.”
Serena nagle się ożywiła. „Moja przyjaciółka Ayleen gra na pianinie.”
Moje serce zamarło. Nie. Nie ma mowy.
Wszystkie oczy zwróciły się na mnie.
Marcus zmarszczył brwi. „Czy ty w ogóle jesteś pełnoletnia, żeby być w tym barze?”
„Jestem” powiedziałam, lekko urażona.
„Naprawdę umiesz grać?” zapytał George, sceptycznie.
„Studiuje w najlepszej szkole muzycznej w mieście,” wtrąciła Serena. „Uwierz mi, jest niesamowita.”
George i Marcus wymienili spojrzenia, po czym Marcus westchnął. „Nie mamy wyboru. Albo ona, albo w ogóle nie będzie pianisty.”
„Bez presji,” wymamrotałam.
George podał mi zestaw nut. „Zagrasz to?”
Przejrzałam nuty. Ich styl był bardziej punk rockowy niż cokolwiek, do czego byłam przyzwyczajona, ale mogłam sobie z tym poradzić.
„Tak, nie ma problemu,” powiedziałam.
„Będziemy na scenie za pięć minut. Możesz użyć tamtego keyboardu.” Marcus wskazał na instrument.
Serena prawie pisnęła z radości. „Widzisz? Mówiłam, że wyjście było dobrym pomysłem!”
„To nie jest praca,” przypomniałam jej.
„Jeszcze,” uśmiechnęła się. „Zachwyć ich, a zastąpią Stevena.”
Nerwowo bawiłam się sukienką. „A jeśli ich nie zachwycę?”
Serena spojrzała na mnie znacząco. „Zawsze to robisz.”
Kiedy zespół się przygotowywał, spojrzałam na George'a i Marcusa, zauważając ich bliską relację. „Są parą?” zapytałam, ciekawa.
Serena wyglądała na przerażoną. „Co?! Nie! Mój kuzyn nie jest gejem.”
„Okej, ale dlaczego jesteś taka obronna?” Uniosłam brew.
Skrzyżowała ramiona. „Pochodzimy z konserwatywnej rodziny, wiesz o tym.”
„Ale gdyby był gejem, to byś to zaakceptowała... prawda?”
Serena zawahała się. „Chyba tak,” wymamrotała.
Zanim mogłam naciskać dalej, światła na scenie zamigotały.
Wzięłam głęboki oddech, podeszłam do keyboardu i usiadłam przed nim. Moje palce przesunęły się po chłodnych klawiszach w znajomym rytuale, wyczuwając instrument.
Dziwny dreszcz przeszedł mi po plecach.
Przeskanowałam tłum. Nikt jeszcze nie zwracał uwagi, zajęci swoimi drinkami i rozmowami.
Wypuściłam powietrze.
Skupienie.
To była ta chwila.
Jedna piosenka, by udowodnić, że tu należę — albo wszystko stracić.
Ostatnie Rozdziały
#158 Rozdział 158
Ostatnia Aktualizacja: 8/9/2026#157 Rozdział 157
Ostatnia Aktualizacja: 7/27/2026#156 Rozdział 156
Ostatnia Aktualizacja: 7/27/2026#155 Rozdział 155
Ostatnia Aktualizacja: 7/27/2026#154 Rozdział 154
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#153 Rozdział 153
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#152 Rozdział 152
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#151 Rozdział 151
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#150 Rozdział 150
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026#149 Rozdział 149
Ostatnia Aktualizacja: 4/21/2026
Może Ci się spodobać 😍
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników












