
Pomyłka Ludzkiej Partnerki: Zakazana Partnerka Alfa Trojaczków
sunsationaldee · W trakcie · 208.7k słów
Wstęp
Cicha. Zaczytana. Krągła w świecie, który zdaje się dostrzegać wyłącznie idealne ciała i głośne osobowości, nauczyła się trzymać głowę nisko, a serce bezpiecznie schowane między stronami ulubionych powieści. Dlatego kiedy jej matka wywraca ich życie do góry nogami i przeprowadza je z zimnego, szarego miasteczka na północy do słonecznej Florydy, by poślubić miłość swojego życia, Ellie wmawia sobie, że to jej szansa na nowy początek.
Nie wie jednak, że ich nowy dom leży w samym sercu terytorium wilkołaków.
Ani że jej przyszły ojczym jest Betą lokalnej watahy.
Ani że los właśnie ma popełnić katastrofalną pomyłkę.
Blake, Theo i Sebastian to Alfa-Trojaczki — trzech potężnych, niebezpiecznych i nieodparcie pociągających dziedziców, którym przeznaczone jest wspólnie rządzić watahą. Kiedy odkrywają, że ich przeznaczoną partnerką nie jest wilczyca, lecz całkowicie ludzka dziewczyna, zagraża to wszystkiemu: ich przyszłości, bezpieczeństwu i kruchej równowadze sił między watahami.
Theo od razu ją do siebie ciągnie, zdeterminowany chronić ją za wszelką cenę. Sebastian widzi zagrożenia, zanim dostrzeże je ktokolwiek inny, i zaczyna snuć plany wojny, która jeszcze się nie rozpoczęła. A Blake? Blake w ogóle nie chce jej zaakceptować… nawet gdy jego wilk uparcie twierdzi, że ona już do nich należy.
Ellie nie rozumie, dlaczego trzech zapierających dech w piersiach mężczyzn wydaje się ją obserwować, strzec, a czasem odpychać. Wie tylko, że jej nowe życie w niczym nie przypomina normalności — i że w cieniu porusza się coś mrocznego.
Bo w świecie wilków ludzka partnerka nie jest tylko zakazana.
Jest słabością.
A ona zaraz stanie się najniebezpieczniejszym sekretem, jaki kiedykolwiek miała ta wataha.
Rozdział 1
Ellie
Pierwszą rzeczą, jakiej dowiedziałam się o Florydzie, było to, że nie wierzy w przestrzeń osobistą.
Słońce nie po prostu tu świeciło — ono napierało. Pochylało się nad tobą, jakby miało coś do udowodnienia, jakby było osobiście urażone przez chmury, cień albo samo pojęcie litości. Powietrze było gęste, wilgotne i ciepłe w sposób, który mniej przypominał lato, a bardziej powolne gotowanie na parze, aż do śmierci.
Kiedy mama w końcu wjechała samochodem na podjazd naszego nowego domu, koszulka już przyklejała mi się do pleców.
Tęskniłam za zimnem.
Tęskniłam za warstwami ubrań. Za swetrami i bluzami z kapturem, i butami, i za tym, że zima pozwalała mi się schować. Tęskniłam za tym, jak moje ciało mogło zniknąć pod miękką tkaniną i za dużymi rękawami.
Tutaj nie było gdzie się ukryć.
— Ellie, kochanie — powiedziała mama, wręcz promieniejąc, kiedy zgasiła silnik. — Czy to nie jest piękne?
Wpatrywałam się w dom.
Nazwanie tego domem było jak nazwanie zamku chatką.
Był ogromny. Biały. Jasny. Otoczony gankiem, na którym pewnie dałoby się urządzić niewielkie wesele. Palmy stały wzdłuż trawnika jak z magazynu, a okna były tak wielkie i odsłonięte, że można było odnieść wrażenie, iż to miejsce ma alergię na prywatność.
— Wygląda… drogo — powiedziałam ostrożnie.
Mama roześmiała się, odgarniając włosy, gdy wysiadła z auta. — Marcusowi dobrze się powodzi.
Marcus.
Mój przyszły ojczym.
Facet, którego poznała niecały rok temu na jakiejś przypadkowej konferencji. Facet, który w rekordowym tempie stał się centrum jej świata. Powód, dla którego przeprowadziłyśmy się z cichego, szarego, zimnego miasteczka w północno-wschodnim zakątku kraju — gdzie nikt nie oglądał się za mną dwa razy — do… tego miejsca.
Miejsca, w którym nawet trawa wyglądała zdrowiej, niż ja się czułam.
Zarzuciłam plecak na ramię i wysiadłam z samochodu, natychmiast uderzona kolejną falą gorąca.
— Na pewno jest… inaczej — stwierdziłam.
Inaczej było grzecznym słowem na przerażająco.
Mama obeszła auto i ścisnęła mnie za ramię. — Wiem, że to duża zmiana. Ale pomyśl o tym jak o nowym początku. Nowe miejsce. Nowi ludzie. Nikt cię tu nie zna.
To miało zabrzmieć pocieszająco.
A jednocześnie było do głębi niepokojące.
Większość życia byłam niewidzialna. Nie gnębiona, nie popularna — po prostu… byłam. Cicha dziewczyna, która zawsze trzymała w rękach książkę. Taka, którą nauczyciele lubili, a koledzy z klasy zapominali.
Niewidzialność była bezpieczna.
Bycie nową oznaczało bycie zauważoną.
A bycie zauważoną w miejscu, gdzie dziewczyny pewnie chodziły w bikini po zakupy?
To brzmiało jak osobisty koszmar.
Spojrzałam na siebie.
Dżinsy. Trampki. Luźny t-shirt. Moja zwykła zbroja.
Technicznie miałam figurę klepsydry. Krągłości tam, gdzie trzeba. Ale uda miałam masywne, brzuch nie był płaski i ani razu w życiu nie spojrzałam w lustro z myślą: Wow. Jestem ładna.
Raczej: Ujdzie. Jeśli nikt nie przyjrzy się zbyt dokładnie.
— Chodź — powiedziała mama. — Marcus powinien niedługo wrócić. Wejdźmy do środka, zanim się roztopisz.
W środku było błogo chłodno, ale nadal zbyt jasno. Zbyt otwarcie. Zbyt… przewiewnie.
Wszystko w tym miejscu sprawiało wrażenie, jakby oczekiwało, że zamieszka tu ktoś lepszy ode mnie.
Byłyśmy w połowie wnoszenia pudeł, kiedy to poczułam.
Dziwny… nacisk.
Nie gorąco.
Nie zimno.
Po prostu… coś.
Jakby powietrze się przesunęło.
Jakby świat przechylił się odrobinę.
Wyprostowałam się powoli i spojrzałam w stronę przedniego okna.
I wtedy go zobaczyłam.
Stał po drugiej stronie ulicy, obok czarnego pick-upa.
Wysoki.
Barczysty.
Ciemnowłosy.
Miał na sobie czarny t-shirt i dżinsy, a materiał przylegał do niego, jakby bał się puścić. Ramiona miał umięśnione, barki szerokie, a postawę… czujną.
I patrzył na mnie.
Nie tak mimochodem.
Nie tak z ciekawości.
Raczej tak, jakby myślał: co do cholery to jest?
Nasze spojrzenia się spotkały.
Coś w mojej klatce piersiowej skręciło się gwałtownie.
Nie motylki.
Raczej moje płuca zapomniały, jak się oddycha.
Całe jego ciało zesztywniało.
Zacisnął szczękę.
Jego oczy pociemniały.
A potem—
Odwrócił wzrok.
Całkowicie.
Jakbym była nikim.
Jakbym nie istniała.
Jakbym nie była warta choćby jednego spojrzenia.
Żołądek podszedł mi do gardła z powodów, których nie rozumiałam.
– Wow – powiedziała mama, pojawiając się obok mnie. – To miasteczko naprawdę poważnie traktuje fitness.
Przełknęłam ślinę. – Najwyraźniej.
Wmawiałam sobie, że mnie to nie obchodzi.
Wmawiałam sobie, że to po prostu kolejny absurdalnie atrakcyjny facet z Florydy.
Wmawiałam sobie, że w piersi wcale nie czuję… czegoś dziwnego.
Dokończyłyśmy rozpakowywanie w ciszy.
Godzinę później Marcus wrócił do domu.
Był wysoki, szeroki w barach, miał życzliwe oczy i taką obecność, która wypełniała pomieszczenie, ale nie przytłaczała.
– Ellie – powiedział ciepło, wyciągając rękę. – Naprawdę dobrze wreszcie cię poznać.
Uścisnęłam ją. Jego chwyt był pewny, ciepły. – Mi też miło cię poznać.
– Jesteś tu mile widziana – powiedział. I brzmiało to tak, jakby naprawdę tak myślał.
Kolacja była… dziwnie normalna.
Rozmawiali o planach ślubu. O miasteczku. O tym, jak bardzo wszystko różniło się od tego, co zostawiliśmy w domu.
– To co ludzie tutaj robią? – zapytałam.
Marcus się uśmiechnął. – Rzeczy na świeżym powietrzu. Plaża. Wędrówki. Fitness. To zdrowe miasteczko.
– Widać po wszystkich – mruknęłam.
Mama się roześmiała. – Przywykniesz.
Nie byłam pewna, czy chcę.
Tamtej nocy nie mogłam zasnąć.
Wszystko wydawało się zbyt ciche. Zbyt głośne. Zbyt nowe.
Następnego ranka postanowiłam się rozejrzeć.
Szłam.
I szłam.
I szłam.
I odkryłam, że wszyscy tutaj są piękni.
Mężczyźni wyglądali jak modele. Kobiety jak influencerki. Nawet starsi ludzie wyglądali… niepokojąco wysportowanie.
Jakbym przypadkiem przeprowadziła się do miasteczka zamieszkanego wyłącznie przez greckich bogów.
Byłam w połowie mentalnego planowania, że zostanę pustelnicą, kiedy skręciłam za róg—
I wpadłam prosto na ścianę z mięśni.
– Oof! – zatoczyłam się do tyłu.
Ręka wystrzeliła i złapała mnie za ramię.
– Ostrożnie – odezwał się głęboki głos.
Podniosłam wzrok.
I zapomniałam, jak się oddycha.
Był blondynem. Wysoki. Ciepłe brązowe oczy. Uśmiech, który powinien być nielegalny.
– Przepraszam – palnęłam. – Nie patrzyłam, dokąd idę.
– Nic nie szkodzi – powiedział swobodnie. Potem lekko zmarszczył brwi. – Jesteś nowa.
To nie było pytanie.
– Eee… tak. Dopiero się przeprowadziliśmy.
Coś… drgnęło w jego wyrazie twarzy.
Nie złego.
Nie dobrego.
Po prostu… intensywnego.
Potem jego oczy się rozszerzyły.
Dosłownie odrobinę.
Jakby zobaczył coś niemożliwego.
– Och – wyszeptał.
– Co? – zapytałam.
Mrugnął, a potem uśmiechnął się — szeroko, jasno i zdecydowanie zbyt czarująco. – Nic. Jestem Theo.
– Jestem Ellie.
– Miło cię wreszcie poznać, Ellie.
Wreszcie?
Zanim zdążyłam zapytać, co miał na myśli, powiedział:
– Jeśli będziesz czegoś potrzebować, czegokolwiek, powinnaś mnie znaleźć.
– Okej…?
Wyglądał, jakby chciał powiedzieć coś jeszcze.
Ale jakby zaraz potem uznał, że lepiej nie.
– Do zobaczenia – rzucił.
I odszedł.
Patrzyłam za nim, zdezorientowana.
A potem—
– Niewiarygodne.
Odwróciłam się.
I znowu tam był.
Facet z wczoraj.
Ciemne włosy. Zimne oczy. Grimas jakby był na stałe wyryty na jego twarzy.
– Eee… cześć? – powiedziałam.
Spojrzał na mnie tak, jakbym osobiście go obraziła samym faktem, że istnieję.
– Trzymaj się z dala od mojego brata – powiedział płasko.
Opadła mi szczęka. – Twojego… kogo?
Zrobił krok bliżej.
I powietrze się zmieniło.
Pachniał… niesamowicie.
Jak sosna i dym i coś dzikiego.
– Powiedziałem – warknął – trzymaj się od niego z daleka.
– Nawet go nie znam – warknęłam, odnajdując w sobie kręgosłup. – I zdecydowanie nie znam ciebie.
– Dobrze – powiedział chłodno. – Tak trzymaj.
I odszedł.
Zostawiając mnie tam, z bijącym sercem, kompletnie oszołomioną.
Patrzyłam, jak odchodzi, a w mojej piersi kłębiły się złość i dezorientacja.
Jeszcze tego nie wiedziałam.
Ale właśnie poznałam:
Blake’a.
A moje życie już przestawało należeć do mnie.
Ostatnie Rozdziały
#200 Rozdział 200 Rozdział 200
Ostatnia Aktualizacja: 6/28/2026#199 Rozdział 199 Rozdział 199
Ostatnia Aktualizacja: 6/28/2026#198 Rozdział 198 Rozdział 198
Ostatnia Aktualizacja: 6/28/2026#197 Rozdział 197 Rozdział 197
Ostatnia Aktualizacja: 6/28/2026#196 Rozdział 196 Rozdział 196
Ostatnia Aktualizacja: 6/28/2026#195 Rozdział 195 Rozdział 195
Ostatnia Aktualizacja: 6/28/2026#194 Rozdział 194 Rozdział 194
Ostatnia Aktualizacja: 6/28/2026#193 Rozdział 193 Rozdział 193
Ostatnia Aktualizacja: 6/28/2026#192 Rozdział 192 Rozdział 192
Ostatnia Aktualizacja: 6/28/2026#191 Rozdział 191 Rozdział 191
Ostatnia Aktualizacja: 6/28/2026
Może Ci się spodobać 😍
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Własność Foki Wojennej
Nie wiem, czemu robię to, co ten facet każe mi robić, kiedy mi rozkazuje, ale za każdym razem jestem posłuszna i ssę te palce, jakby od tego zależało moje życie.
Uda zaczynają mi drżeć, kiedy słyszę, jak zamek błyskawiczny idzie w dół, bo wiem, co będzie dalej. Wepchnie się we mnie tak głęboko, że nie zostanie mu już ani centymetr, i zostawi mnie płonącą żywcem.
„Nie ruszysz rąk, kiedy zabiorę swoje. Rozumiesz mnie? Jeśli się nie posłuchasz, zwiążę cię i zostawię tutaj, aż twoi rodzice zaczną cię szukać i znajdą cię wypełnioną po brzegi moją spermą.”***************************************Ktoś mnie śledzi.
Prawie mnie okradli — a może mogło stać się coś jeszcze gorszego.
Ale pojawił się jakiś facet, który uratował mnie jak współczesny superbohater, tylko zamiast peleryny miał czarny kask.
Powinnam była dostać szału ze strachu, kiedy poderżnął gardło mojemu napastnikowi, potem tylko skinął na mnie głową, poczekał, aż bezpiecznie wsiądę do auta, i położył dłoń na mojej szybie.
Zamiast się bać, czuję…
Podniecenie.
Że żyję.
I aż mnie skręca, żeby poczuć to znowu.
Więc robię coś, czego nikt przy zdrowych zmysłach by nie zrobił. Wałęsam się nocą po mieście, kiedy powinnam leżeć w łóżku, odpoczywać, i tylko czekam na kolejny przebłysk mojego wybawcy.
Nie zawodzi.
Zastawia mnie i sprawia, że czuję rzeczy, których nie powinnam czuć, bo jestem w związku.
Tęsknię za jego dotykiem, rozchylam nogi wtedy, kiedy powinnam ich użyć, żeby uciec jak najdalej.
Ktoś mnie śledzi.
I podoba mi się to.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Wybrana przez Wampirze Bliźniaki
Dotyk Luciena był zimny, a jednak płonęłam gorącym pragnieniem, pożądaniem i potrzebą.
Jego usta były tak miękkie, a on całował mnie z tą samą potrzebą, która sprawiła, że moje majtki były przemoczone.
Nagle drzwi się otworzyły i wszedł jego bliźniak, jego czerwone oczy ogarnęły scenę, gdy ja zaskoczona i pełna przyjemności westchnęłam, bo Lucien zanurzył swoje palce w mojej mokrej cipce.
Violet była przyzwyczajona do maltretowania i zdrad swojego partnera. Nie mogła nigdzie uciec, był Betą, a wszystkie jej próby ucieczki spotykały się z przemocą.
Ale potem przesadził, sprzedając ją słynnym Wampirom Bliźniakom.
Reed i Liam Knight, nieśmiertelni, przeklęci wampirzy Książęta, którzy przysięgli nigdy nie zaakceptować bratniej duszy, wygrali grę hazardową przeciwko partnerowi Violet i aby go ukarać, zażądali jedynej rzeczy, którą wilkołak powinien cenić ponad wszystko inne – swojej partnerki.
Ale zamiast się opierać, on chętnie im ją dostarcza.
Gdy tylko ją zobaczyli, obaj zakochali się w niej od pierwszego wejrzenia.
Uznali, że to musi być czary, biorąc pod uwagę tajemniczą aurę wokół niej. Nawet podejrzewali, że jej partner mógł wysłać ją z misją zniszczenia ich.
Więc zrobili z niej swoją służącą, ale przeznaczenie i los miały inny plan i Książęta Bliźniacy będą musieli głęboko przetestować swoją wolę.
Czytaj dalej, aby dowiedzieć się, jak kończy się ta historia odwróconego haremu.
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.












