Pomyłka Ludzkiej Partnerki: Zakazana Partnerka Alfa Trojaczków

Pomyłka Ludzkiej Partnerki: Zakazana Partnerka Alfa Trojaczków

sunsationaldee · Zakończone · 244.4k słów

361
Gorące
5.5k
Wyświetlenia
240
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Ellie Brooks całe życie spędziła, będąc niewidzialna.

Cicha. Zaczytana. Krągła w świecie, który zdaje się dostrzegać wyłącznie idealne ciała i głośne osobowości, nauczyła się trzymać głowę nisko, a serce bezpiecznie schowane między stronami ulubionych powieści. Dlatego kiedy jej matka wywraca ich życie do góry nogami i przeprowadza je z zimnego, szarego miasteczka na północy do słonecznej Florydy, by poślubić miłość swojego życia, Ellie wmawia sobie, że to jej szansa na nowy początek.

Nie wie jednak, że ich nowy dom leży w samym sercu terytorium wilkołaków.

Ani że jej przyszły ojczym jest Betą lokalnej watahy.

Ani że los właśnie ma popełnić katastrofalną pomyłkę.

Blake, Theo i Sebastian to Alfa-Trojaczki — trzech potężnych, niebezpiecznych i nieodparcie pociągających dziedziców, którym przeznaczone jest wspólnie rządzić watahą. Kiedy odkrywają, że ich przeznaczoną partnerką nie jest wilczyca, lecz całkowicie ludzka dziewczyna, zagraża to wszystkiemu: ich przyszłości, bezpieczeństwu i kruchej równowadze sił między watahami.

Theo od razu ją do siebie ciągnie, zdeterminowany chronić ją za wszelką cenę. Sebastian widzi zagrożenia, zanim dostrzeże je ktokolwiek inny, i zaczyna snuć plany wojny, która jeszcze się nie rozpoczęła. A Blake? Blake w ogóle nie chce jej zaakceptować… nawet gdy jego wilk uparcie twierdzi, że ona już do nich należy.

Ellie nie rozumie, dlaczego trzech zapierających dech w piersiach mężczyzn wydaje się ją obserwować, strzec, a czasem odpychać. Wie tylko, że jej nowe życie w niczym nie przypomina normalności — i że w cieniu porusza się coś mrocznego.

Bo w świecie wilków ludzka partnerka nie jest tylko zakazana.

Jest słabością.

A ona zaraz stanie się najniebezpieczniejszym sekretem, jaki kiedykolwiek miała ta wataha.

Rozdział 1

Ellie

Pierwszą rzeczą, jakiej dowiedziałam się o Florydzie, było to, że nie wierzy w przestrzeń osobistą.

Słońce nie po prostu tu świeciło — ono napierało. Pochylało się nad tobą, jakby miało coś do udowodnienia, jakby było osobiście urażone przez chmury, cień albo samo pojęcie litości. Powietrze było gęste, wilgotne i ciepłe w sposób, który mniej przypominał lato, a bardziej powolne gotowanie na parze, aż do śmierci.

Kiedy mama w końcu wjechała samochodem na podjazd naszego nowego domu, koszulka już przyklejała mi się do pleców.

Tęskniłam za zimnem.

Tęskniłam za warstwami ubrań. Za swetrami i bluzami z kapturem, i butami, i za tym, że zima pozwalała mi się schować. Tęskniłam za tym, jak moje ciało mogło zniknąć pod miękką tkaniną i za dużymi rękawami.

Tutaj nie było gdzie się ukryć.

— Ellie, kochanie — powiedziała mama, wręcz promieniejąc, kiedy zgasiła silnik. — Czy to nie jest piękne?

Wpatrywałam się w dom.

Nazwanie tego domem było jak nazwanie zamku chatką.

Był ogromny. Biały. Jasny. Otoczony gankiem, na którym pewnie dałoby się urządzić niewielkie wesele. Palmy stały wzdłuż trawnika jak z magazynu, a okna były tak wielkie i odsłonięte, że można było odnieść wrażenie, iż to miejsce ma alergię na prywatność.

— Wygląda… drogo — powiedziałam ostrożnie.

Mama roześmiała się, odgarniając włosy, gdy wysiadła z auta. — Marcusowi dobrze się powodzi.

Marcus.

Mój przyszły ojczym.

Facet, którego poznała niecały rok temu na jakiejś przypadkowej konferencji. Facet, który w rekordowym tempie stał się centrum jej świata. Powód, dla którego przeprowadziłyśmy się z cichego, szarego, zimnego miasteczka w północno-wschodnim zakątku kraju — gdzie nikt nie oglądał się za mną dwa razy — do… tego miejsca.

Miejsca, w którym nawet trawa wyglądała zdrowiej, niż ja się czułam.

Zarzuciłam plecak na ramię i wysiadłam z samochodu, natychmiast uderzona kolejną falą gorąca.

— Na pewno jest… inaczej — stwierdziłam.

Inaczej było grzecznym słowem na przerażająco.

Mama obeszła auto i ścisnęła mnie za ramię. — Wiem, że to duża zmiana. Ale pomyśl o tym jak o nowym początku. Nowe miejsce. Nowi ludzie. Nikt cię tu nie zna.

To miało zabrzmieć pocieszająco.

A jednocześnie było do głębi niepokojące.

Większość życia byłam niewidzialna. Nie gnębiona, nie popularna — po prostu… byłam. Cicha dziewczyna, która zawsze trzymała w rękach książkę. Taka, którą nauczyciele lubili, a koledzy z klasy zapominali.

Niewidzialność była bezpieczna.

Bycie nową oznaczało bycie zauważoną.

A bycie zauważoną w miejscu, gdzie dziewczyny pewnie chodziły w bikini po zakupy?

To brzmiało jak osobisty koszmar.

Spojrzałam na siebie.

Dżinsy. Trampki. Luźny t-shirt. Moja zwykła zbroja.

Technicznie miałam figurę klepsydry. Krągłości tam, gdzie trzeba. Ale uda miałam masywne, brzuch nie był płaski i ani razu w życiu nie spojrzałam w lustro z myślą: Wow. Jestem ładna.

Raczej: Ujdzie. Jeśli nikt nie przyjrzy się zbyt dokładnie.

— Chodź — powiedziała mama. — Marcus powinien niedługo wrócić. Wejdźmy do środka, zanim się roztopisz.

W środku było błogo chłodno, ale nadal zbyt jasno. Zbyt otwarcie. Zbyt… przewiewnie.

Wszystko w tym miejscu sprawiało wrażenie, jakby oczekiwało, że zamieszka tu ktoś lepszy ode mnie.

Byłyśmy w połowie wnoszenia pudeł, kiedy to poczułam.

Dziwny… nacisk.

Nie gorąco.

Nie zimno.

Po prostu… coś.

Jakby powietrze się przesunęło.

Jakby świat przechylił się odrobinę.

Wyprostowałam się powoli i spojrzałam w stronę przedniego okna.

I wtedy go zobaczyłam.

Stał po drugiej stronie ulicy, obok czarnego pick-upa.

Wysoki.

Barczysty.

Ciemnowłosy.

Miał na sobie czarny t-shirt i dżinsy, a materiał przylegał do niego, jakby bał się puścić. Ramiona miał umięśnione, barki szerokie, a postawę… czujną.

I patrzył na mnie.

Nie tak mimochodem.

Nie tak z ciekawości.

Raczej tak, jakby myślał: co do cholery to jest?

Nasze spojrzenia się spotkały.

Coś w mojej klatce piersiowej skręciło się gwałtownie.

Nie motylki.

Raczej moje płuca zapomniały, jak się oddycha.

Całe jego ciało zesztywniało.

Zacisnął szczękę.

Jego oczy pociemniały.

A potem—

Odwrócił wzrok.

Całkowicie.

Jakbym była nikim.

Jakbym nie istniała.

Jakbym nie była warta choćby jednego spojrzenia.

Żołądek podszedł mi do gardła z powodów, których nie rozumiałam.

– Wow – powiedziała mama, pojawiając się obok mnie. – To miasteczko naprawdę poważnie traktuje fitness.

Przełknęłam ślinę. – Najwyraźniej.

Wmawiałam sobie, że mnie to nie obchodzi.

Wmawiałam sobie, że to po prostu kolejny absurdalnie atrakcyjny facet z Florydy.

Wmawiałam sobie, że w piersi wcale nie czuję… czegoś dziwnego.

Dokończyłyśmy rozpakowywanie w ciszy.

Godzinę później Marcus wrócił do domu.

Był wysoki, szeroki w barach, miał życzliwe oczy i taką obecność, która wypełniała pomieszczenie, ale nie przytłaczała.

– Ellie – powiedział ciepło, wyciągając rękę. – Naprawdę dobrze wreszcie cię poznać.

Uścisnęłam ją. Jego chwyt był pewny, ciepły. – Mi też miło cię poznać.

– Jesteś tu mile widziana – powiedział. I brzmiało to tak, jakby naprawdę tak myślał.

Kolacja była… dziwnie normalna.

Rozmawiali o planach ślubu. O miasteczku. O tym, jak bardzo wszystko różniło się od tego, co zostawiliśmy w domu.

– To co ludzie tutaj robią? – zapytałam.

Marcus się uśmiechnął. – Rzeczy na świeżym powietrzu. Plaża. Wędrówki. Fitness. To zdrowe miasteczko.

– Widać po wszystkich – mruknęłam.

Mama się roześmiała. – Przywykniesz.

Nie byłam pewna, czy chcę.

Tamtej nocy nie mogłam zasnąć.

Wszystko wydawało się zbyt ciche. Zbyt głośne. Zbyt nowe.

Następnego ranka postanowiłam się rozejrzeć.

Szłam.

I szłam.

I szłam.

I odkryłam, że wszyscy tutaj są piękni.

Mężczyźni wyglądali jak modele. Kobiety jak influencerki. Nawet starsi ludzie wyglądali… niepokojąco wysportowanie.

Jakbym przypadkiem przeprowadziła się do miasteczka zamieszkanego wyłącznie przez greckich bogów.

Byłam w połowie mentalnego planowania, że zostanę pustelnicą, kiedy skręciłam za róg—

I wpadłam prosto na ścianę z mięśni.

– Oof! – zatoczyłam się do tyłu.

Ręka wystrzeliła i złapała mnie za ramię.

– Ostrożnie – odezwał się głęboki głos.

Podniosłam wzrok.

I zapomniałam, jak się oddycha.

Był blondynem. Wysoki. Ciepłe brązowe oczy. Uśmiech, który powinien być nielegalny.

– Przepraszam – palnęłam. – Nie patrzyłam, dokąd idę.

– Nic nie szkodzi – powiedział swobodnie. Potem lekko zmarszczył brwi. – Jesteś nowa.

To nie było pytanie.

– Eee… tak. Dopiero się przeprowadziliśmy.

Coś… drgnęło w jego wyrazie twarzy.

Nie złego.

Nie dobrego.

Po prostu… intensywnego.

Potem jego oczy się rozszerzyły.

Dosłownie odrobinę.

Jakby zobaczył coś niemożliwego.

– Och – wyszeptał.

– Co? – zapytałam.

Mrugnął, a potem uśmiechnął się — szeroko, jasno i zdecydowanie zbyt czarująco. – Nic. Jestem Theo.

– Jestem Ellie.

– Miło cię wreszcie poznać, Ellie.

Wreszcie?

Zanim zdążyłam zapytać, co miał na myśli, powiedział:

– Jeśli będziesz czegoś potrzebować, czegokolwiek, powinnaś mnie znaleźć.

– Okej…?

Wyglądał, jakby chciał powiedzieć coś jeszcze.

Ale jakby zaraz potem uznał, że lepiej nie.

– Do zobaczenia – rzucił.

I odszedł.

Patrzyłam za nim, zdezorientowana.

A potem—

– Niewiarygodne.

Odwróciłam się.

I znowu tam był.

Facet z wczoraj.

Ciemne włosy. Zimne oczy. Grimas jakby był na stałe wyryty na jego twarzy.

– Eee… cześć? – powiedziałam.

Spojrzał na mnie tak, jakbym osobiście go obraziła samym faktem, że istnieję.

– Trzymaj się z dala od mojego brata – powiedział płasko.

Opadła mi szczęka. – Twojego… kogo?

Zrobił krok bliżej.

I powietrze się zmieniło.

Pachniał… niesamowicie.

Jak sosna i dym i coś dzikiego.

– Powiedziałem – warknął – trzymaj się od niego z daleka.

– Nawet go nie znam – warknęłam, odnajdując w sobie kręgosłup. – I zdecydowanie nie znam ciebie.

– Dobrze – powiedział chłodno. – Tak trzymaj.

I odszedł.

Zostawiając mnie tam, z bijącym sercem, kompletnie oszołomioną.

Patrzyłam, jak odchodzi, a w mojej piersi kłębiły się złość i dezorientacja.

Jeszcze tego nie wiedziałam.

Ale właśnie poznałam:

Blake’a.

A moje życie już przestawało należeć do mnie.

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda

537.6k Wyświetlenia · Zakończone · Emma Blackwood
Wszyscy wokół myślą, że Lily to tylko naiwna dziewczyna z prowincji, która za wszelką cenę próbuje wżenić się w fortunę. Oj, nawet nie zdają sobie sprawy, jak grubo się mylą.

Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.

Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.

Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.

Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.

Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.

Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Adoptowany Grzech

Adoptowany Grzech

245.8k Wyświetlenia · Zakończone · Lin Daniels
!!!UWAGA. TO DRAMAT OSADZONY W ŚRODOWISKU STUDENCKIM, ALE PAMIĘTAJ, ŻE WSZYSTKIE MOJE HISTORIE SĄ ODROBINĘ MROCZNE, A POSTACI BYWAJĄ CZASEM MORALNIE DWUZNACZNE. CZYTAJ DALEJ, JEŚLI MASZ OCHOTĘ NA COŚ GORĄCEGO, ALE TEŻ SŁODKIEGO!!! Dostanie się na jeden z najbardziej prestiżowych uniwersytetów w kraju to spełnienie marzeń, zwłaszcza że mój przyszywany brat już tam jest i jest wschodzącą gwiazdą futbolu.
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Zawsze wokół Czterech

Zawsze wokół Czterech

15.7k Wyświetlenia · Zakończone · Zoe
W dniu, kiedy moje srebrne oczy po raz pierwszy zdradziły ukryte Lunari pochodzenie, byłam tylko kobietą próbującą uciec przed ciężarem boskiego dziedzictwa, którego nigdy nie pragnęłam.

Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.

Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.

Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.

Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.

To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.

Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.

(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Gra Przeznaczenia

Gra Przeznaczenia

1.9m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
Wilczyca Amie jeszcze się nie ujawniła. Ale kogo to obchodzi? Ma dobrą watahę, najlepszych przyjaciół i rodzinę, która ją kocha. Wszyscy, włącznie z Alfą, mówią jej, że jest idealna taka, jaka jest. Aż do momentu, gdy znajduje swojego partnera, a on ją odrzuca. Załamana Amie ucieka od wszystkiego i zaczyna od nowa. Żadnych wilkołaków, żadnych watah.

Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.

Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.

Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

75.9k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki

1.9m Wyświetlenia · W trakcie · Harper Rivers
Zakochać się w bracie mojego chłopaka z Marynarki.

"Co jest ze mną nie tak?

Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?

To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.

To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.

Przyzwyczaję się.

Muszę.

To brat mojego chłopaka.

To rodzina Tylera.

Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.

**

Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.

Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.

Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.

Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.

**

Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.

Rozpieszczonych.

Delikatnych.

A jednak—

Jednak.

Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.

Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.

Nie powinno mnie to obchodzić.

Nie obchodzi mnie to.

To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.

To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.

Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.

Szczególnie nie jej.

Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.

Ona nie jest moim problemem.

I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.

Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Po Jednej Nocy z Alfą

Po Jednej Nocy z Alfą

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sansa
Jedna noc. Jeden błąd. Całe życie konsekwencji.

Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.

Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.

Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.

W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.

"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.

"Kto do cholery jest Jason?"

Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.

Uciekłam, ratując swoje życie!

Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!

Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.

Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”

Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.

OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

759.2k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Ludzka Małżonka Alfy

Ludzka Małżonka Alfy

26.7k Wyświetlenia · Zakończone · Heidi galea
Jestem już mężatką, ale samotny ojciec Alfa powiedział, że jestem jego partnerką

Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.

Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.

Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.

A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.

„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.

Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.

„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Śmierć przez Oddychanie

Śmierć przez Oddychanie

11.2k Wyświetlenia · Zakończone · arianniahrain
Gdy śmiercionośny wirus zniszczył cywilizację, z ruin powstał nowy świat — świat rządzony przez Alfów.

Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.

Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.

Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.

W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.

Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.

To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.

Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?

A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?

To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.

Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Po Romansie: W Ramionach Miliardera

Po Romansie: W Ramionach Miliardera

997.4k Wyświetlenia · W trakcie · Louisa
Od pierwszego zauroczenia do przysięgi małżeńskiej, George Capulet i ja byliśmy nierozłączni. Ale w naszym siódmym roku małżeństwa, on zaczął romansować ze swoją sekretarką.

W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...

Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.

George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.

Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"

Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.

Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.

"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"

George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"

"Obawiam się, że to niemożliwe."

Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."