
Pożądana przez Króla Mafii
Angel K. · Zakończone · 212.0k słów
Wstęp
Jego głos opada niżej, w niski, niebezpieczny rejestr. „Ty w ogóle rozumiesz, co robisz?”
„Proszę…” Rozchylam mu koszulę. „Potrzebuję, żebyś mnie przeleciał…”
Mam na imię Cherry i moje życie zmieniło się na zawsze tej nocy, kiedy ktoś mnie odurzył, a ja wylądowałam w łóżku z tajemniczym nieznajomym.
Myślałam, że już nigdy go nie zobaczę, ale kiedy zostaję wezwana na spotkanie z moim narzeczonym z aranżowanego związku — z wpływowej rodziny przestępczej — odkrywam, że mój wybawca to Nicholas Salvatore: bezwzględny boss mafii i wuj mojego przyszłego męża.
Teraz, kiedy jesteśmy tylko we dwoje, przyciska mnie do ściany i całuje jak opętany. „Mówisz mi, że jestem pomyłką, a potem po prostu wpadasz tu, żeby spotkać się z innym facetem? Tak chcesz grać w tę grę, Cherry?”
Rozdział 1
Perspektywa: Cherry
Wypijam kolejny kieliszek tequili, krzywiąc się, gdy płyn pali mi gardło. Ten obskurny bar, schowany gdzieś w centrum San Laurent, nie był moim pierwszym wyborem, ale dziś w nocy potrzebuję dokładnie tego — anonimowości.
— Jeszcze jeden? — barman unosi brew.
— Poproszę. — Przesuwam kieliszek do przodu i patrzę, jak znów go napełnia.
Jakiś mężczyzna zsuwa się na stołek obok mnie. — Co taka ślicznotka jak ty robi, pijąc sama?
Nie odpowiadam, licząc, że cisza go zniechęci. Nie zniechęca.
— Mówię do ciebie, blondynko. — Jego dłoń ląduje na moim udzie.
— Nie jestem zainteresowana. — Strącam jego rękę, ale coś jest nie tak. Pokój zaczyna mi lekko wirować. Wypiłam tylko dwa kieliszki. Nie powinnam czuć się aż tak odklejona.
Mężczyzna się uśmiecha, odsłaniając pożółkłe zęby. — Wkrótce będziesz, kochanie.
Uderza mnie zrozumienie. Mój drink. Musiał mi coś do niego wsypać, kiedy nie patrzyłam. Próbuję wstać, ale nogi mam jak z waty.
Przepycham się przez zatłoczony bar, a on idzie tuż za mną. Serce wali mi w piersi, gdy wpycham się przez drzwi wyjściowe do ciemnej alejki. Zimne powietrze uderza mnie w twarz i na moment rozjaśnia mi w głowie.
Za mną rozbrzmiewają kroki. — Nie bądź taka, mała. Chcę się tylko trochę zabawić.
Próbuję biec, ale stopy odmawiają posłuszeństwa. Jego dłonie chwytają mnie, rozdzierając rękaw mojej sukienki. Krzyczę, ale wychodzi z tego żałosne jęknięcie. Walcząc z działaniem narkotyku, drapię go po twarzy, czując, jak paznokcie trafiają w skórę.
Przeklina i na chwilę luzuje uścisk. Korzystam z okazji, przepycham się obok niego i chwiejnym krokiem kieruję się w stronę ulicy. Sukienka jest rozdarta, zsuwa mi się z jednego ramienia, ale liczy się tylko ucieczka.
Wypadam z alejki na główną ulicę — zdezorientowana i przerażona. Oślepiają mnie reflektory. Opony piszczą. Potem ktoś mnie uderza i lecę na ziemię. Leżę, niezdolna się poruszyć.
Otwierają się drzwi samochodu. Ktoś podchodzi.
— Cholera — mówi męski głos.
Tylna szyba auta opuszcza się do połowy. — Leo, co do diabła się dzieje? — Drugi głos, głębszy, niecierpliwy.
— Potrąciłem kobietę, proszę pana. Wybiegła prosto z alejki. Ma porwane ubranie.
— Po prostu włóż ją do samochodu. Najpierw podrzuć mnie do klubu, a potem zawieź ją do szpitala.
— Tak jest, proszę pana.
Silne ramiona podnoszą mnie z chodnika. Przez na wpół przymknięte powieki widzę mojego napastnika z baru stojącego przy wlocie do alejki. Patrzy na mnie tylko przez chwilę i cofa się z powrotem w cień.
Wnętrze samochodu jest przestronne. Otumaniony umysł rejestruje mężczyznę siedzącego na tylnej kanapie; ma białą koszulę częściowo rozpiętą, odsłaniając opaloną skórę. Czuję, jakby moje ciało płonęło — każde zakończenie nerwowe krzyczy o ulgę od żaru, który narkotyk rozpalił we mnie od środka.
Sama zaczynam się do niego przesuwać, przyciągana jak ćma do ognia. Jego skóra jest gorąca pod moją — albo oboje płoniemy. W swoim zamęcie wiem tylko tyle, że to auto uratowało mnie przed drapieżnikiem i wiezie do szpitala. Ten mężczyzna musi być dobry. Musi być bezpieczny.
Próbuje mnie odepchnąć, ale trzymam się go kurczowo. — Proszę — bełkoczę. — Zostałam odurzona. Pomóż mi.
Zastyga, a jego dłonie zatrzymują się w pół ruchu. — Zostałaś… czym?
Wtulam się w jego pierś, palcami nieporadnie szukając ostatnich guzików jego koszuli. — Ktoś dosypał mi coś do drinka. Proszę, pomóż mi.
Jego głos obniża się, staje się niski i niebezpieczny. — Jak masz na imię? Rozumiesz, co robisz?
— Jestem Cherry… — rozchylam jego koszulę. — Wydajesz się dobrym człowiekiem. Proszę. Musisz mnie przelecieć.
Narkotyk przejmuje nade mną pełną kontrolę, kiedy przyciskam usta do jego klatki piersiowej, szyi, linii szczęki, szepcząc: — Tylko seks, proszę, nie mogę znieść tego palenia. Ku mojemu zaskoczeniu przestaje się opierać. Zamiast tego jego dłonie zaczynają mi pomagać pozbyć się poszarpanego ubrania.
Samochód zatrzymuje się gwałtownie.
— Proszę pana, jesteśmy na miejscu.
— Wysiadaj. — Rozkaz jest ostry.
— Proszę pana? Jest pan pewien, że chce pan… z nią?
— Powiedziałem wysiadaj. Natychmiast.
Kierowca wychodzi, zostawiając nas samych.
Jego szorstkie dłonie suną po moich udach, odgarniając resztki podartej sukienki. Moje ciało wygina się ku niemu, gdy czuję, jak jego twardość napiera na mnie przez spodnie. Szarpię się z jego paskiem, uwalniam go, a moje palce zaciskają się na jego grubym, gorącym kutasie. Jego palce odnajdują moje mokre wnętrze i wsuwają się do środka.
Nie ma w tym żadnej czułości, jest tylko potrzeba — jego pchnięcia, kiedy we mnie wchodzi, są głębokie, naglące, a moje ścianki zaciskają się wokół niego. Każdy ruch wysyła w moje płonące udo wstrząsy ulgi. Kiedy wszystko się kończy, osuwam się na skórzane siedzenie, drżąc, a uścisk narkotyku wreszcie słabnie.
A potem rzeczywistość spada na mnie z dewastującą jasnością. Co ja właśnie zrobiłam? Mama nazwała mnie Cherry, mając nadzieję, że zrozumiem znaczenie swojej cnoty. A teraz straciłam ją z nieznajomym.
Rozglądam się, chłonąc luksus wnętrza auta. Mężczyzna obok mnie leży z zamkniętymi oczami; w przytłumionym świetle jego profil jest wyraźny i przystojny. Przynajmniej nie skończyłam z tym oblechem z baru.
Zerkam przez okno, przerażona na myśl, że ktoś mógł nas zobaczyć, ale szyba wydaje się ciemna.
— To szkło weneckie — mówi, jakby czytał mi w myślach.
Drgam na dźwięk jego głosu. — Bardzo przepraszam — wyrzucam z siebie. — Zostałam odurzona. Dziękuję, że mnie pan uratował.
Jego usta układają się w coś pomiędzy uśmiechem a kpiącym półuśmiechem, gdy sięga po portfel. — Nie ma za co. Widziałem już takie kobiety jak ty. Dam ci trochę pieniędzy. Wyjdziesz i nikomu nie powiesz, co się stało.
Moja wdzięczność wyparowuje w jednej chwili. Za kogo on mnie ma? — Dziękuję za pańską hojność — odpowiadam, a mój głos ocieka sarkazmem. — A oto moja kontroferta: dam panu dwa razy tyle, jeśli zostawi mnie pan w spokoju i nigdy nikomu o tym nie wspomni.
On naprawdę się śmieje. — Masz charakter. A może żadne z nas nie będzie płaciło drugiemu? Gdzie mieszkasz? Każę Leo cię odwieźć do domu, albo do szpitala, jeśli trzeba cię zbadać.
— Nie, dziękuję. Poradzę sobie. — Sięgam po klamkę. I tak już jestem spóźniona do domu.
Łapie mnie za nadgarstek; uścisk jest mocny, ale nie boli. Sięga do schowka i wyciąga komplet damskich ubrań. — Twoja sukienka jest zniszczona.
Widząc logikę w jego propozycji, przyjmuję ubrania. Wychodzi z samochodu, żeby dać mi prywatność, i czeka na zewnątrz, kiedy się przebieram.
Gdy wychodzę, dziękuję mu jeszcze raz, pragnąc jak najszybciej zostawić tę noc za sobą.
Zanim zdążę odejść, chwyta mnie za dłoń i wciska mi w nią wizytówkę. — Weź to. Jeśli poczujesz się źle albo będziesz miała jakieś problemy, zadzwoń pod ten numer.
Na karcie jest tylko numer telefonu. — Jak mam pana nazywać?
— Możesz mówić do mnie Nick.
— Dobrze, Nick. Do zobaczenia nigdy.
Marszczy brwi, jakby zaskoczony moim pośpiechem, żeby zniknąć. Ale nie zatrzymuje mnie, gdy odchodzę.
Dopiero kiedy jestem kilka metrów od samochodu, dociera do mnie, gdzie jesteśmy — niesławny Purgatory Club, ekskluzywny lokal tylko dla członków, należący do rodziny przestępczej Salvatore; jego klientela to mieszanka wpływowych magnatów biznesu i politycznych graczy. Sama myśl o tej rodzinie ściąga mnie z powrotem do brutalnej rzeczywistości mojej własnej sytuacji: Salvatore to właśnie ta rodzina, do której mam wyjść za mąż.
A tamten mężczyzna, Nick, musi być członkiem tego klubu. Nic dziwnego, że trzymał w samochodzie damskie ubrania — pewnie zawsze jest przygotowany na takie sytuacje. I to, jak pospiesznie próbował wcisnąć mi pieniądze, pozbyć się mnie ze swojego życia, teraz nabiera sensu. Najpewniej panicznie boi się splamić reputację i interesy.
Odchodzę pospiesznie, boję się, że ktoś mnie zobaczy. Ostatnie, czego mi trzeba, to żeby mój przyszły mąż odkrył mnie rozczochraną przed swoim klubem po tym, jak przespałam się z nieznajomym.
Kiedy wreszcie docieram do domu, ojciec czeka w drzwiach; na jego twarzy maluje się burza wściekłości. — Cherry Miller! Wiesz, która jest godzina? — warczy. — Za chwilę wychodzisz za mąż, a ty szwendasz się całą noc. Gdzie są twoje pierwotne ubrania?
Przyjmuję jego połajanki w milczeniu. Mama i ja jesteśmy w tym domu gośćmi; sprzeciwienie się jemu skończyłoby się karą dla nas obu.
— Salvatore przysłali do miasta swoich przedstawicieli — ciągnie. — Samego Nicholasa, ich obecnego szefa. Tak poważnie traktują to małżeństwo. Jutro się z nim spotkamy, żeby omówić twoje zaręczyny.
Ostatnie Rozdziały
#181 Rozdział 181 Szczęśliwe zakończenie
Ostatnia Aktualizacja: 5/16/2026#180 Rozdział 180 Trzy lata później
Ostatnia Aktualizacja: 5/16/2026#179 Rozdział 179 Złamany Król
Ostatnia Aktualizacja: 5/16/2026#178 Rozdział 178 Checkmate
Ostatnia Aktualizacja: 5/16/2026#177 Rozdział 177 Brewing Storm
Ostatnia Aktualizacja: 5/16/2026#176 Rozdział 176 Linie bitewne
Ostatnia Aktualizacja: 5/16/2026#175 Rozdział 175 Ostateczne pożegnanie
Ostatnia Aktualizacja: 5/16/2026#174 Rozdział 174 Trująca prawda
Ostatnia Aktualizacja: 5/16/2026#173 Rozdział 173 Ukryta ręka
Ostatnia Aktualizacja: 5/16/2026#172 Rozdział 172 Podwójny cios
Ostatnia Aktualizacja: 5/16/2026
Może Ci się spodobać 😍
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.












