Przekraczanie Granic

Przekraczanie Granic

medusastonebooks · Zakończone · 302.0k słów

1.2k
Gorące
144.6k
Wyświetlenia
8.7k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Noah
Byłem tutaj, żeby udowodnić sobie—
Ostatnia szansa na piłkę nożną, na wolność, na przyszłość, której nikt nigdy nie sądził, że zasługuję.
I wtedy go spotkałem.
Trener Aiden Mercer.
Zimny. Wymagający. Zbudowany jak legenda i dwa razy bardziej bezwzględny.
Od pierwszego rozkazu chciałem z nim walczyć.
Od pierwszego "Proszę pana" chciałem uklęknąć.
Ale to już nie chodziło tylko o grę.
Patrzył na mnie, jakby widział przez każdą maskę, którą nosiłem...
I mówił do mnie głosem, który znałem aż za dobrze.
Tym samym, który nazywał mnie "chłopczykiem" w najciemniejszych zakątkach internetu.
Teraz nie wiedziałem, czy chcę wygrać...
Czy po prostu być jego.

Aiden
Noah Blake miał być wyzwaniem.
Zuchwały, lekkomyślny rozgrywający z surowym talentem i brakiem dyscypliny.
Ale jedna wiadomość zmieniła wszystko.
Jedna noc na ObeyNet, nieznajomy z postawą i uległością wplecioną w jego słowa.
A kiedy zobaczyłem Noaha na żywo—jego ogień, jego strach, to pragnienie bycia dostrzeżonym—
Wiedziałem, że to on.
On nie wiedział, kim jestem. Jeszcze nie.
Ale już go testowałem. Popychałem go.
Łamałem go, aż błagał o to, czego przysięgał, że nie potrzebuje.
To nie miało się stać osobiste, ale każda sekunda jego nieposłuszeństwa sprawiała, że chciałem go bardziej posiąść.
A jeśli przekroczy granicę...
Upewnię się, że nigdy nie zapomni, do kogo należy.

Rozdział 1

Noah

To było wszystko, na co pracowałem.

Więc dlaczego, do cholery, miałem ochotę uciekać?

Powietrze pachniało nowymi pieniędzmi i świeżo ściętą trawą. Kampus był piękny jak z okładki magazynu. Miejsce, które nie robiło miejsca dla takich jak ja, chyba że ktoś umarł albo został zdyskwalifikowany.

A jednak tutaj byłem. Nowy rozgrywający Texas Wolves. Pierwszy wybór z letnich prób. Jeden na milion.

Przyleciałem tego ranka, dostałem markową torbę, klucz do akademika, wydrukowany harmonogram i gratulacje, których nie słyszałem przez bicie serca w piersi. Wszystko działo się szybko. Za szybko.

Mówili, że na to zasłużyłem. Że jestem naturalnym talentem. Że mam potencjał... I cholera, miałem, ale panika wciąż trzymała się tyłu mojego gardła jak dym.

To nie była gra w college'u. To było poważne.

To było wszystko.

I nie zamierzałem pojawić się tu wyglądając jak przypadek charytatywny, który jakoś oszukał system. Wiedziałem, jak to działa. Jeśli chciałem szacunku, musiałem go zdobyć od pierwszego zagrania. Bez wymówek. Bez drugich szans. Bez potknięć.

Nie byłem tu, żeby zdobywać przyjaciół.

Byłem tu, żeby przejąć kontrolę.

Ale jednak...

Dobre pierwsze wrażenie nigdy nikomu nie zaszkodziło.

Zwłaszcza gdy pochodziło się z dziury, którą właśnie opuściłem. Teraz stałem przed rezydencją w stylu bractwa, gdzie impreza powitalna drużyny już trwała w najlepsze.

Byłem ubrany na luzie—obcisłe dżinsy, koszulka bez rękawów, czapka Wolves naciągnięta nisko. Wyglądałem jakby mi zależało, ale nie za bardzo. To był trik. Wejść, uśmiechnąć się, rzucić parę zarozumiałych tekstów, zachowywać się jakbym był tu od zawsze. Udawaj, aż przejmiesz kontrolę.

Nie pozwolę nikomu traktować mnie jak przypadek.

Jak byłem traktowany całe życie.

Mimo to, moje palce się pociły, gdy otwierałem drzwi.

W środku panował chaos. Głośna muzyka, czerwone kubki, beer pong z jednej strony, stół bilardowy z drugiej. Testosteron w powietrzu jak dym. Wszędzie faceci—śmiejący się, krzyczący, napinający mięśnie.

Kilka głów się odwróciło, gdy wszedłem.

Uśmiechnąłem się.

Zrobiłem skinięcie.

Zarozumiały „tak, to ja” wygląd.

Ktoś klepnął mnie po plecach, zawołał „Yo, QB1!” jakbyśmy byli starymi kumplami.

Zaśmiałem się, krótko i płytko. W środku skanowałem wyjścia.

Wziąłem drinka. Piłem powoli. Pozwoliłem im mówić. Pozwoliłem im mierzyć mnie wzrokiem. Byłem wystarczająco zarozumiały, by zdobyć miejsce w kręgu, ale nie na tyle, żeby wyjść na dupka.

Wtedy rozmowa zmieniła temat.

„—Nie, mówię ci, stary, niektóre z tych subów na ObeyNet są sławne. Jak, przysięgam, że jednego rozpoznałem w zeszłym roku. Wyglądał jakby grał dla Panthers.”

„Bzdura. Nie ma mowy, żeby ryzykowali.”

„Byłbyś zaskoczony, człowieku. Miejsce jest anonimowe. Pełne dziwaków. Nawet bety jak ty mogłyby coś złapać.”

Wybuchł śmiech. Ktoś zrobił dźwięk duszenia się piwem. Inny gość zażartował: „Raz się zapisałem—jakiś koleś próbował zmusić mnie do nazywania go Tatusiem i szczekania. Wyszedłem.”

Serce waliło mi w piersi.

ObeyNet.

Słyszałem tę nazwę wcześniej. Szepty w sieci. Nic, na co bym kiedykolwiek kliknął. Ale coś w tym zostawało. Dreszcz przeszedł mi po kręgosłupie jak pająk.

Zmuszony do śmiechu. „Brzmi jak zabawa. Może się zapiszę, nauczę ich, jak prawdziwy mężczyzna radzi sobie ze smyczą.”

Więcej śmiechu. Jeden koleś szturchnął mnie. „Kurwa, nowicjusz jest dziwakiem. Szacun.”

Zagrałem to. Uśmiechnąłem się. Piłem.

W środku, mózg nie chciał się zamknąć.


O północy byłem z powrotem w akademiku. Sam. Niespokojny. Smak taniego piwa i fałszywej pewności siebie wciąż na języku.

Cisza była głośniejsza niż impreza. Siedziałem na brzegu łóżka, telefon w ręku, kciuk zawieszony nad przeglądarką.

Tylko ciekawość, powiedziałem sobie. Tylko sprawdzam. Nic dziwnego.

ObeyNet.

Wpisałem to i założyłem prosty profil.

W środku były tylko cienie i neon.

Wątki na forum. Profile. Nagrania.

Wszystko od poleceń po wyznania do... audio. Na tym zatrzymały się moje oczy.

Mr. A.

Najwyżej oceniany. Anonimowy. Czarnobiała fotografia profilowa: elegancki garnitur i rękawiczka zwinięta wokół paska.

Kliknąłem.

I wszystko się zatrzymało.

Jego głos uderzył mnie jak grawitacja.

Niski. Spokojny. Kontrolowany.

Nie głośny, nie agresywny—po prostu stały. Autorytatywny. Każde słowo było wyważone. Precyzyjne. Jakby już był w twojej głowie i nie musiał podnosić głosu, żeby cię zmusić do uklęknięcia.

Moja skóra zapłonęła. Usta wyschły.

Nie rozumiałem nawet połowy z tego, co mówił - ale cholera, i tak byłem podniecony.

Wstyd palił mnie w piersi.

Co jest ze mną nie tak?

Nie powinienem tego lubić. Nie kręcili mnie faceci. Nie kręciło mnie to. Nie w ten sposób. Nie na serio.

Mimo to...

Moje palce zawisły nad przyciskiem wiadomości.

Patrzyłem. Zastanawiałem się. Słyszałem w głowie głos mojego ojca - mojego największego demona - zawstydzającego mnie, nazywającego mnie słabym. Zacisnąłem oczy.

Tylko raz, powiedziałem sobie. Tylko dla zabawy.

Jasne.

Zanim zdążyłem się zastanowić, napisałem:

„Założę się, że nie dasz rady mnie ogarnąć.”

Wysłałem, zanim mogłem się wycofać. Uśmiechnąłem się. Czekałem.

Odpowiedź przyszła niemal natychmiast.

Pan A:

„Myliłeś się.

Prawdziwe pytanie brzmi - czy potrafisz być posłuszny?”

Powolne ciepło rozlało się w moim brzuchu.

JA:

„Dlaczego miałbym?

Może to ja tu rządzę.”

Pan A:

„Nie rządzisz.

Nie chcesz rządzić; wolisz, żeby ci mówiono, co masz robić.

Większość chłopaków takich jak ty chce.”

Chłopaków takich jak ja?

JA:

„Myślisz, że jestem jakąś cipą, która lubi, jak się nią rządzi?”

Pan A:

„Myślę, że jesteś przestraszoną owieczką w lwiej skórze.

Wszystko szczekanie. Żadnej smyczy.

A za tym całym hałasem, czego naprawdę pragniesz, to być posłusznym, prowadzonym i karanym.”

Przełknąłem ciężko. Te słowa uderzyły gdzieś głęboko... Powtarzałem sobie, że to tylko gra. Jakiś nieznajomy z internetu z kinkiem na dominację i ostrym językiem.

Ale nie mogłem przestać.

JA:

„I zgaduję, że potrafiłbyś to zrobić, prawda?”

Pan A:

„Potrafiłbym i zrobię to. Oboje o tym wiemy.

I myślę, że nienawidzisz, jak bardzo cię to podnieca.”

Podniecało.

I nie tylko nienawidziłem tego, ale przerażało mnie to do granic wściekłości.

JA:

„Jesteś cholernie szalony i nie znasz mnie...!”

„Dlaczego miałbym chcieć być karany?”

„I jak mógłbym być podniecony przez faceta? Jestem hetero—”

Moje palce nadal pisały czwartą wiadomość z rzędu, kiedy przyszła jego jedyna odpowiedź.

Pan A:

„Musisz oddychać, chłopczyku.”

Moja klatka piersiowa przestała się ruszać.

Przeczytałem to jeszcze raz.

Chłopczyku.

Boże...

Cholera.

Upuściłem telefon, jakby mnie poparzył.

Ekran znowu się rozświetlił.

Pan A:

„Śpij dobrze. Będziesz mój, zanim przyznasz się do tego.”

Czat się zakończył. Zniknął.

Ale ta linijka - oddychaj, chłopczyku - utkwiła mi w głowie, jakby była wyszeptana, a nie napisana.


Następny poranek był gorszy.

Prawie nie spałem. Głowa mi pękała. Wyglądałem jak wrak, czułem się gorzej, ale mieliśmy pierwsze spotkanie sezonu z naszym nowym trenerem. Wrzuciłem na siebie sprzęt, ochlapałem twarz wodą i pobiegłem przez kampus do hali treningowej.

Sala treningowa Wilków była pełna stali, szkła i potu. Gracze wchodzili, głośni i pewni siebie. Niektórzy wciąż w trybie imprezowym. Starałem się trzymać głowę nisko, siedząc z tyłu, ale wszyscy wiedzieli, kim jestem.

Nowy rozgrywający. Nowa nadzieja.

Już tego nienawidziłem.

Ktoś krzyknął: „Uwaga! Trener idzie!”

Pokój się zmienił. Postawy się wyprostowały. Głośność spadła.

Odwróciłem się - i świat się zawęził.

Wszedł jakby nas wszystkich posiadał.

Wysoki, szeroki, perfekcyjnie złożony. Solidny. Jak mur, którego nie można przesunąć, nawet jeśli się próbuje. Ubrany w czarne spodnie i drużynową koszulkę, która przylegała do jego ramion jak zbroja.

Ale w momencie, gdy otworzył usta, moja krew zamarzła.

„Dzień dobry, chłopcy. Jestem trener Mercer. Już wiecie, czego się od was oczekuje w tym sezonie. Nie jestem tu, żeby was niańczyć - jestem tu, żeby was popychać, łamać i odbudować na najlepszą wersję siebie. Tę, która przyniesie nam zwycięstwo.”

Pokój był cichy.

Zapomniałem, jak się oddycha.

To nie może być...

Odwróciłem wzrok, każde jego słowo pasowało do głosu z zeszłej nocy, który wciąż był wyryty w moim mózgu.

Reszta spotkania zamazała się. Moje serce nie chciało się uspokoić. Myśli były rozproszone, próbując przekonać mnie, że to tylko zbieg okoliczności. Prawda?

Wtedy - jego oczy znalazły mnie.

Stalowoniebieskie. Niezrozumiałe.

„Blake. Jesteś rozproszony. Twoje nastawienie wymaga pracy.”

Żołądek mi się skurczył. Każde ostrzeżenie w mojej głowie krzyczało znam ten głos.

I nie było co do tego wątpliwości.

Utrzymanie głowy w grze będzie piekłem.

Zatrzymał się - wystarczająco długo, by to zabolało.

„Zobacz się ze mną w moim biurze po treningu. Sam.”

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Nocne lekarstwo prezesa

Nocne lekarstwo prezesa

797.7k Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Oni myśleli, że mogą mnie zniszczyć. Myli się.

Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.

Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.

Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.

Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.

Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.

W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.

„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”

Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.

Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Po Jednej Nocy z Alfą

Po Jednej Nocy z Alfą

991.6k Wyświetlenia · Zakończone · Sansa
Jedna noc. Jeden błąd. Całe życie konsekwencji.

Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.

Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.

Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.

W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.

"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.

"Kto do cholery jest Jason?"

Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.

Uciekłam, ratując swoje życie!

Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!

Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.

Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”

Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.

OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Mała Partnerka Alphy Nicholasa

Mała Partnerka Alphy Nicholasa

926.8k Wyświetlenia · W trakcie · Becky j
"Towarzysz jest tutaj!"
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Gra Przeznaczenia

Gra Przeznaczenia

1.7m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
Wilczyca Amie jeszcze się nie ujawniła. Ale kogo to obchodzi? Ma dobrą watahę, najlepszych przyjaciół i rodzinę, która ją kocha. Wszyscy, włącznie z Alfą, mówią jej, że jest idealna taka, jaka jest. Aż do momentu, gdy znajduje swojego partnera, a on ją odrzuca. Załamana Amie ucieka od wszystkiego i zaczyna od nowa. Żadnych wilkołaków, żadnych watah.

Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.

Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.

Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Accardi

Accardi

981.5k Wyświetlenia · Zakończone · Allison Franklin
Obniżył usta do jej ucha. "To będzie miało swoją cenę," wyszeptał, zanim pociągnął jej płatek ucha zębami.
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."


Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

490k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

345.9k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
W łóżku z jej dupkowatym szefem

W łóżku z jej dupkowatym szefem

325.9k Wyświetlenia · Zakończone · Ellie Wynters
Powrót do domu i znalezienie narzeczonego w łóżku z jej kuzynką powinien ją złamać, ale Blair odmawia się rozpaść. Jest silna, zdolna i zdeterminowana, by iść dalej. Nie planuje jednak topić swoich smutków w zbyt dużej ilości whisky szefa... ani skończyć w łóżku ze swoim bezwzględnym, niebezpiecznie czarującym szefem, Romanem.
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga

Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga

1.3m Wyświetlenia · Zakończone · Jessica C. Dolan
Bycie drugim najlepszym jest praktycznie w moim DNA. Moja siostra dostawała miłość, uwagę, blask reflektorów. A teraz nawet jej przeklętego narzeczonego.
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

299.4k Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana Kontraktem z Alfą

Związana Kontraktem z Alfą

850k Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Moje idealne życie rozpadło się w jednym uderzeniu serca.
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Powstanie Wygnanej Wilczycy

Powstanie Wygnanej Wilczycy

405.2k Wyświetlenia · Zakończone · Lily
„Biały wilk! Zabij tego potwora!”
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.