
Przeznaczenie Przeklętego Alfy
Moon_Flood · Zakończone · 135.8k słów
Wstęp
Gdy w wieku osiemnastu lat Chantelle zostaje wybrana na partnerkę przez swoją dziecięcą miłość, nigdy nie śniła, że wszystko może pójść źle. Po pięciu latach u boku Alfy swoich marzeń Chantelle nie potrafi zajść w ciążę i jest wyśmiewana jako bezpłodna. Podczas gdy desperacko próbuje urodzić dziecko, jej partner zapładnia jej przyrodnią siostrę i wyrzuca Chantelle ze swojej watahy. Ze złamanym sercem i bez grosza przy duszy wpada na swojego przeznaczonego partnera — przeklętego Alfę Valensa.
Ze wszystkich rzeczy, jakie można odziedziczyć, Valens odziedziczył klątwę po ojcu. Popychany przez przekleństwo napada na watahy, zdesperowany, by odnaleźć swoją partnerkę i tę, która złamie klątwę. Wtedy spotyka Chantelle — swoje wybawienie.
Wystarczy jedna noc; jedna noc pomiędzy dwojgiem nieznajomych. Gdy Chantelle budzi się rano po tej przełomowej nocy, chwyta buty i ucieka, przerażona mężczyzną, z którym odważyła się dzielić łóżko. Valens budzi się następnego ranka i po raz pierwszy od dziesięcioleci widzi kolory, lecz kobieta odpowiedzialna za jego barwny świat zniknęła u jego boku. W panice wyrusza, by ją odnaleźć — posuwa się nawet do ogłoszenia, że jest poszukiwana.
Po pięciu latach starań o dziecko Chantelle jest w ciąży. Z kobiety wyszydzanej za bezpłodność staje się przyszłą matką; z zubożałej wilczycy — tą, która zdejmuje klątwę z przeklętego Alfy. Jej życie zmienia się w mgnieniu oka, ale przy zazdrosnej siostrze, byłym partnerze roszczącym sobie prawa do jej dziecka i wrogu udającym przyjaciela — jak długo będzie mogła cieszyć się swoim nowym statusiem?
Związek dwojga ludzi, którzy widzą świat inaczej, musi być burzliwy — ale czy alfa i jego omega znajdą wspólny grunt?
Rozdział 1
Wspięcie się na górę nie było łatwym wyczynem, a ciągnięcie ze sobą przerażonej sarny czyniło to zadanie jeszcze bardziej przytłaczającym. Słońce prażyło mi kark, w brzuchu burczało, ale zacisnęłam zęby i dalej piłam się w górę, na górę cudów. „Kapłanki”, które mnie prowadziły, co jakiś czas przystawały, by posłać mi miażdżące spojrzenia, jakby robiły mi wyrzuty i przypominały, że nie mogę się lenić, jeśli chcę dziecka. Dopóki nie urodzę dziecka, nie będzie dla mnie ulgi.
„Bogini, proszę…” — mruknęłam do siebie. — „Proszę, tylko jedno dziecko — jedno maleństwo — proszę —”
Po pięciu latach w parze z Alfą, bez urodzenia dziedzica, a nawet bez ani jednej ciąży, ludzie przestali szeptać za moimi plecami; mówili mi prosto w twarz, że jestem bezpłodna. Jedynym sposobem, by ocalić siebie i moje małżeństwo, było jak najszybciej zajść w ciążę.
Nogi bolały mnie przy każdym kroku, dłonie miałam poranione od ciągnięcia za linę przytroczoną do sarny. Słońce przypiekało mi skórę, a co dziesięć minut przed oczami robiło mi się biało, jednak parłam w górę. Przez ostatnie pięć lat próbowałam wszystkiego, co się dało, i zaczynałam mieć wrażenie, że kończą mi się możliwości.
Po wyczerpującej wspinaczce dotarłyśmy na szczyt i, jak polecono mi wcześniej, wyjęłam nóż i zarżnęłam sarnę, mrucząc dziwne słowa, których nauczyły mnie kapłanki. Szczyt góry był poplamiony krwią innych, którzy składali tu ofiary przede mną.
Kiedy zarzynałam sarnę i powtarzałam te obce słowa, moja wilczyca krążyła niespokojnie, a w oczach zbierały mi się łzy. Zżerało mnie poczucie winy. To, co robiłam, było świętokradztwem wobec bogini, ale desperacja doprowadziła mnie aż tutaj.
Gdy zakończyłam rytuał, musiałam wypić krew martwej sarny leżącej przede mną. Uklękłam, z łzami w oczach, przyłożyłam usta do martwego zwierzęcia; żołądek podchodził mi do gardła, a serce ściskało. Łzy popłynęły.
— Czemu płaczesz? — zganiła mnie jedna z kapłanek. — To czas, żebyś się radowała. — Skinęłam głową, wstając i ocierając usta z krwi zwierzęcia.
— Tak, spójrz, tęcza tam. — Druga kapłanka wskazała niebo. Uniosłam głowę, ale uderzył we mnie jedynie ostry blask palącego słońca. — Raduj się, bo najwyższy bóg spełnił twoją prośbę.
— Tak — wymamrotałam, lecz łzy nie przestawały płynąć.
— Możesz już iść. Zostaniemy tu, żeby modlić się za ciebie przez następnych czternaście dni — powiedziały kapłanki, a ja przytaknęłam. — Na co czekasz? Wychodź natychmiast! — Drgnęłam na ten szorstki krzyk i ruszyłam, zataczając się, w dół góry.
Nie czułam, żebym otrzymała cud. Choć kapłanki powtarzały, że nawet najmniejsza wątpliwość w sercu może zniweczyć mój cud, nie potrafiłam pozbyć się myśli, że zmarnowałam czas i pieniądze.
„Twój cud jest w drodze, Channy” — mruknęłam do siebie, trzymając się za brzuch. — „Za dziewięć miesięcy będziesz miała dziecko, po prostu wierz.”
Schodzenie z góry powinno być łatwiejsze, ale nie było. W żołądku mi się przewracało, nogi bolały. Raz musiałam się zatrzymać, żeby zwymiotować, a nawet kiedy dotarłam do podnóża, czekał mnie jeszcze długi marsz do miejsca, gdzie zaparkowałam.
Słońce zachodziło, kiedy wsiadłam do samochodu. Gdy sprawdziłam telefon, zobaczyłam zero nieodebranych połączeń. Choć nie było mnie cały dzień, mój partner nie zadał sobie trudu, by sprawdzić, co u mnie. Wiedział, dokąd jadę; przewrócił tylko oczami, gdy powiedziałam mu, że jadę na górę cudów, ale nic nie odpowiedział.
Z każdym dniem odzywał się do mnie coraz rzadziej, a czasem przyłapywałam go na tym, że patrzy na mnie z obrzydzeniem. Bolało mnie serce, ale co mogłam zrobić? To tylko podsycało moją desperację. Wszystko wokół mnie rozpadało się, bo nie mogłam zajść w ciążę. Gdybym tylko zaszła, byłoby lepiej. Mój partner znów patrzyłby na mnie z miłością, członkowie mojej watahy znów by mnie szanowali, a teściowa nie zadzierałaby nosa za każdym razem, gdy mnie widzi.
— Bogini, proszę… — czułam, że nie jestem godna wzywać imienia bogini po tym, co właśnie zrobiłam, ale byłam u kresu sił. Spróbowałam wszystkiego: pracowałam jako wolontariuszka w żłobkach, zrobiłam wszystkie badania, jakie zalecali lekarze, składałam datki w świątyni — wszystko, co tylko przyszło mi do głowy — a jednak bez skutku. Mój brzuch wciąż był płaski, i to coraz bardziej, bo chudłam.
Droga do domu była długa i kiedy wróciłam, było już prawie północ. Światła były zgaszone, a z wnętrza domu dochodziło chrapanie mojego partnera. Ja nawet nie potrafiłam się zdrzemnąć w noce, kiedy wracał późno z pracy.
Umyłam zęby tak dokładnie, jak tylko mogłam, i zmyłam z ciała cały brud i pot, które do mnie przylgnęły. Potem włożyłam bieliznę, którą kupiłam kilka miesięcy temu, ale nigdy nie miałam okazji jej założyć.
—Jackson — wyszeptałam imię mojego partnera, przygryzając wargi, gdy drgnął, ale dalej chrapał. Nie chciałam przerywać mu snu, ale kapłanka powiedziała mi, że to będzie dzisiaj w nocy. Musiałam począć tej nocy. —Jackson… kochanie… — Postukałam go w ramię. —Wróciłam.
Po pięciu minutach potrząsania moim partnerem wreszcie otworzył oczy. Widok obrzydzenia, który zobaczyłam w jego spojrzeniu, zanim mrugnął, sprawił, że sama się wzdrygnęłam.
—Myślałem, że zamieszkasz z nimi w górach na jakiś czas — wymamrotał, pocierając oczy. —Czego chcesz?
—Nie… ja tylko… Chcesz…? — zrobiłam gest w stronę swojego ciała, na wypadek gdyby nie zauważył seksownej czarnej bielizny, którą włożyłam specjalnie dla niego.
—Nieważne, ile razy próbuję, nic się nie zmienia. Jestem zmęczony. — Położył sobie poduszkę na twarzy, tłumiąc resztę słów. —Nie jestem zainteresowany.
—Ale, Jackson, to jest inne! Wiem to! Możemy dziś zrobić dziecko! — Chwyciłam go za rękę, a on strząsnął mój uścisk.
—Mówiłaś to tyle razy, że nie zliczę, Chantelle — syknął, zdejmując poduszkę z twarzy. —Jesteś bezpłodna. Nie będzie żadnego robienia dziecka z tobą, więc daj mi, do cholery, spać.
—Ale… — powstrzymywałam łzy. —Tym razem to prawda… i nawet jeśli… nawet jeśli… nie chcesz… chociaż tak… dla… dla zabawy? — Spojrzał na mnie tak okrutnie, że się skuliłam. A potem zachichotał, dźwięk był na tyle szorstki, że ścisnęło mi klatkę piersiową.
—Dla zabawy? — parsknął, siadając. —Czy seks z tobą kiedykolwiek był zabawny? Jedyne, co umiesz, to jęczeć jak zdychający pies.
—Jackson! — zawołałam, a gardło zacisnęło mi się boleśnie.
Choć w ostatnich miesiącach czułam, że mój partner się ode mnie oddala, nigdy nie śniłam, że usłyszę od niego takie podłe słowa. Mój partner był tą jedną osobą, która obiecała — przysięgła mi — być przy mnie na zawsze, wspierać mnie i kochać.
W pierwszych latach naszego związku odkrywaliśmy siebie wszędzie w tym domu — od sypialni po kuchnię. Uprawialiśmy seks w jego gabinecie, w samochodzie, w lesie, a czasem u jego rodziców. Chciał mnie bez przerwy i przy nim nauczyłam się lubić dreszcz emocji, kiedy robiliśmy się niegrzeczni w niespodziewanych miejscach. Nie wyobrażałam sobie — nawet w najgorszym koszmarze — że kiedykolwiek nazwie mnie nudną w łóżku.
—Muszę jutro wcześnie wstać do pracy, co jest czymś, czego nie zrozumiesz, bo ty umiesz tylko ganiać za lekarzami i fałszywymi kapłankami. — Położył się z powrotem i zamknął oczy.
—Ale ja robię to dla nas! — zawołałam. —Nie chcesz dziecka?
—Jesteś wadliwym towarem, który sobie wziąłem, więc nie mam ci za złe, że zadajesz głupie pytania. — Prychnął. —Pytać Alfę, czy nie chce dzieci… — mruknął, kręcąc głową. —Idź spać, Chantelle. Nie wkurzaj mnie bardziej, niż już to robisz.
Mimo obelg błagałam go. Wiedziałam, że już mnie nie pragnie, ale to ja byłam wyzywana za każdym razem, gdy wychodziłam z domu. To na mnie jego matka wylewała obelgi, na bezpłodną. Potrzebowałam dziecka bardziej niż on. On mógł wybrać inną kobietę tak samo jak wybrał mnie, ale ja nie potrafiłabym znieść utraty mężczyzny, którego kochałam, więc błagałam.
Popatrzył na mnie w dół, jakby bliskość ze mną była najgorszą katorgą na świecie, po czym położył mi poduszkę na twarzy. Oddech uwiązł mi w gardle i przez sekundę bałam się, że zaraz mnie udusi, ale on tylko zasłonił mi twarz.
Przez kilka minut słyszałam szelest, lecz nie ruszyłam poduszki, żeby go nie rozgniewać. Potem odsunął moje majtki na bok i wypuściłam westchnienie ulgi, które zamieniło się w krzyk, gdy jego męskość wbiła się we mnie bez żadnego przygotowania.
—Jack… — Docisnął poduszkę i znieruchomiałam.
—Nie ruszaj się. Chciałaś tego, więc jeśli nie chcesz, żebym zmienił zdanie, lepiej leż spokojnie. — Pozostałam nieruchoma, a on wpychał się we mnie i wysuwał bez rytmu.
Bolało bardziej niż w noc, gdy straciłam dziewictwo. Nie było czułych słów, żadnego zachęcania, żadnego delikatnego dotyku — tylko ruch jego bioder i szlochy, które próbowałam powstrzymać. Skończyło się po kilku minutach, gdy wtłoczył we mnie swoje nasienie.
—Niczym się to nie różni od spuszczenia się na podłogę w łazience — mruknął, opadając obok mnie.
Leżałam nieruchomo w szoku i rozpaczy nawet wtedy, gdy zasnął i znów zaczął chrapać. To było tak, jakby ktoś wylał na mnie wiadro lodowatej wody. Krew miałam zamarzniętą. Bolała mnie dolna część ciała. Poduszka wciąż zasłaniała mi twarz, kiedy próbowałam pojąć, co się właśnie stało. Mógł mnie gdzieś rozerwać, ale to nie bolało tak bardzo jak świadomość, która mnie zalała.
Mój partner mnie nienawidził.
Po godzinie niedowierzania wstałam z łóżka, sycząc z bólu, i poszłam do łazienki zmyć jego nasienie zmieszane z moją krwią. Kiedy wróciłam do łóżka, wpatrywałam się w twarz mojego partnera i śmiałam się do siebie, z ciasną klatką piersiową, z kręcącą się głową i spojrzeniem, które raz się wyostrzało, a raz traciło ostrość.
Ostatnie Rozdziały
#100 Rozdział 100
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#99 Rozdział 99
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#98 Rozdział 98
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#97 Rozdział 97
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#96 Rozdział 96
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#95 Rozdział 95
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#94 Rozdział 94
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#93 Rozdział 93
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#92 Rozdział 92
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#91 Rozdział 91
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026
Może Ci się spodobać 😍
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Zabójcza narzeczona króla mafii
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.
Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.
Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.
– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.
💗💗💗💗💗💗
Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.
Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.
On się zgadza.
Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Projekt Więzień
Czy miłość może oswoić nietykalnych? Czy tylko podsyci ogień i wywoła chaos wśród więźniów?
Świeżo po ukończeniu liceum i dusząca się w swojej beznadziejnej rodzinnym mieście, Margot pragnie ucieczki. Jej lekkomyślna przyjaciółka, Cara, myśli, że znalazła idealny sposób, aby obie mogły się stamtąd wyrwać - Projekt Więzień - kontrowersyjny program oferujący ogromną sumę pieniędzy w zamian za czas spędzony z więźniami o najwyższym stopniu bezpieczeństwa.
Bez wahania, Cara spieszy, aby je zapisać.
Ich nagroda? Bilet w jedną stronę do głębi więzienia rządzonego przez przywódców gangów, bossów mafii i mężczyzn, których strażnicy nie odważyliby się nawet przekroczyć...
W samym centrum tego wszystkiego, spotyka Cobana Santorellego - człowieka zimniejszego niż lód, ciemniejszego niż północ i śmiertelnie niebezpiecznego jak ogień, który podsyca jego wewnętrzną wściekłość. Wie, że projekt może być jego jedyną szansą na wolność - jego jedyną szansą na zemstę na tym, który zdołał go zamknąć, więc musi udowodnić, że potrafi nauczyć się kochać...
Czy Margot będzie tą szczęściarą, która pomoże go zreformować?
Czy Coban będzie w stanie zaoferować coś więcej niż tylko seks?
To, co zaczyna się od zaprzeczenia, może bardzo dobrze przerodzić się w obsesję, która następnie może rozkwitnąć w prawdziwą miłość...
Temperamentna powieść romantyczna.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Zawłaszczona przez Miliardera
Jego głos był lodowaty, ostry jak stal.
„Chwila—musi być jakaś pomyłka.”
„Podpisz te cholernie papiery” — powiedział, cicho, z głosem tnącym jak brzytwa.
Przełknęłam ślinę z trudem.
Groźby mojego ojca dźwięczały mi w głowie jak echo w pustym korytarzu: Jeśli nie, już nigdy nie zobaczysz swojego syna.
I podpisałam.
Elizabeth Harper nigdy nie miała wyjść za niego. On był niebezpieczeństwem w garniturze skrojonym na miarę, bogactwem zawiniętym w milczenie, władzą ukrytą za lodowatymi, niebieskimi oczami.
Jedna pomyłka, jeden podpis złożony w nie tym pokoju, i teraz jest związana z Christianem Reedem, bezwzględnym miliarderem, znanym z tego, że rujnuje imperia... w tym własną linię krwi. Miała być niewidzialna, posłuszna i do wyrzucenia.
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.












