
Przeznaczenie Przeklętego Alfy
Moon_Flood · Zakończone · 135.8k słów
Wstęp
Gdy w wieku osiemnastu lat Chantelle zostaje wybrana na partnerkę przez swoją dziecięcą miłość, nigdy nie śniła, że wszystko może pójść źle. Po pięciu latach u boku Alfy swoich marzeń Chantelle nie potrafi zajść w ciążę i jest wyśmiewana jako bezpłodna. Podczas gdy desperacko próbuje urodzić dziecko, jej partner zapładnia jej przyrodnią siostrę i wyrzuca Chantelle ze swojej watahy. Ze złamanym sercem i bez grosza przy duszy wpada na swojego przeznaczonego partnera — przeklętego Alfę Valensa.
Ze wszystkich rzeczy, jakie można odziedziczyć, Valens odziedziczył klątwę po ojcu. Popychany przez przekleństwo napada na watahy, zdesperowany, by odnaleźć swoją partnerkę i tę, która złamie klątwę. Wtedy spotyka Chantelle — swoje wybawienie.
Wystarczy jedna noc; jedna noc pomiędzy dwojgiem nieznajomych. Gdy Chantelle budzi się rano po tej przełomowej nocy, chwyta buty i ucieka, przerażona mężczyzną, z którym odważyła się dzielić łóżko. Valens budzi się następnego ranka i po raz pierwszy od dziesięcioleci widzi kolory, lecz kobieta odpowiedzialna za jego barwny świat zniknęła u jego boku. W panice wyrusza, by ją odnaleźć — posuwa się nawet do ogłoszenia, że jest poszukiwana.
Po pięciu latach starań o dziecko Chantelle jest w ciąży. Z kobiety wyszydzanej za bezpłodność staje się przyszłą matką; z zubożałej wilczycy — tą, która zdejmuje klątwę z przeklętego Alfy. Jej życie zmienia się w mgnieniu oka, ale przy zazdrosnej siostrze, byłym partnerze roszczącym sobie prawa do jej dziecka i wrogu udającym przyjaciela — jak długo będzie mogła cieszyć się swoim nowym statusiem?
Związek dwojga ludzi, którzy widzą świat inaczej, musi być burzliwy — ale czy alfa i jego omega znajdą wspólny grunt?
Rozdział 1
Wspięcie się na górę nie było łatwym wyczynem, a ciągnięcie ze sobą przerażonej sarny czyniło to zadanie jeszcze bardziej przytłaczającym. Słońce prażyło mi kark, w brzuchu burczało, ale zacisnęłam zęby i dalej piłam się w górę, na górę cudów. „Kapłanki”, które mnie prowadziły, co jakiś czas przystawały, by posłać mi miażdżące spojrzenia, jakby robiły mi wyrzuty i przypominały, że nie mogę się lenić, jeśli chcę dziecka. Dopóki nie urodzę dziecka, nie będzie dla mnie ulgi.
„Bogini, proszę…” — mruknęłam do siebie. — „Proszę, tylko jedno dziecko — jedno maleństwo — proszę —”
Po pięciu latach w parze z Alfą, bez urodzenia dziedzica, a nawet bez ani jednej ciąży, ludzie przestali szeptać za moimi plecami; mówili mi prosto w twarz, że jestem bezpłodna. Jedynym sposobem, by ocalić siebie i moje małżeństwo, było jak najszybciej zajść w ciążę.
Nogi bolały mnie przy każdym kroku, dłonie miałam poranione od ciągnięcia za linę przytroczoną do sarny. Słońce przypiekało mi skórę, a co dziesięć minut przed oczami robiło mi się biało, jednak parłam w górę. Przez ostatnie pięć lat próbowałam wszystkiego, co się dało, i zaczynałam mieć wrażenie, że kończą mi się możliwości.
Po wyczerpującej wspinaczce dotarłyśmy na szczyt i, jak polecono mi wcześniej, wyjęłam nóż i zarżnęłam sarnę, mrucząc dziwne słowa, których nauczyły mnie kapłanki. Szczyt góry był poplamiony krwią innych, którzy składali tu ofiary przede mną.
Kiedy zarzynałam sarnę i powtarzałam te obce słowa, moja wilczyca krążyła niespokojnie, a w oczach zbierały mi się łzy. Zżerało mnie poczucie winy. To, co robiłam, było świętokradztwem wobec bogini, ale desperacja doprowadziła mnie aż tutaj.
Gdy zakończyłam rytuał, musiałam wypić krew martwej sarny leżącej przede mną. Uklękłam, z łzami w oczach, przyłożyłam usta do martwego zwierzęcia; żołądek podchodził mi do gardła, a serce ściskało. Łzy popłynęły.
— Czemu płaczesz? — zganiła mnie jedna z kapłanek. — To czas, żebyś się radowała. — Skinęłam głową, wstając i ocierając usta z krwi zwierzęcia.
— Tak, spójrz, tęcza tam. — Druga kapłanka wskazała niebo. Uniosłam głowę, ale uderzył we mnie jedynie ostry blask palącego słońca. — Raduj się, bo najwyższy bóg spełnił twoją prośbę.
— Tak — wymamrotałam, lecz łzy nie przestawały płynąć.
— Możesz już iść. Zostaniemy tu, żeby modlić się za ciebie przez następnych czternaście dni — powiedziały kapłanki, a ja przytaknęłam. — Na co czekasz? Wychodź natychmiast! — Drgnęłam na ten szorstki krzyk i ruszyłam, zataczając się, w dół góry.
Nie czułam, żebym otrzymała cud. Choć kapłanki powtarzały, że nawet najmniejsza wątpliwość w sercu może zniweczyć mój cud, nie potrafiłam pozbyć się myśli, że zmarnowałam czas i pieniądze.
„Twój cud jest w drodze, Channy” — mruknęłam do siebie, trzymając się za brzuch. — „Za dziewięć miesięcy będziesz miała dziecko, po prostu wierz.”
Schodzenie z góry powinno być łatwiejsze, ale nie było. W żołądku mi się przewracało, nogi bolały. Raz musiałam się zatrzymać, żeby zwymiotować, a nawet kiedy dotarłam do podnóża, czekał mnie jeszcze długi marsz do miejsca, gdzie zaparkowałam.
Słońce zachodziło, kiedy wsiadłam do samochodu. Gdy sprawdziłam telefon, zobaczyłam zero nieodebranych połączeń. Choć nie było mnie cały dzień, mój partner nie zadał sobie trudu, by sprawdzić, co u mnie. Wiedział, dokąd jadę; przewrócił tylko oczami, gdy powiedziałam mu, że jadę na górę cudów, ale nic nie odpowiedział.
Z każdym dniem odzywał się do mnie coraz rzadziej, a czasem przyłapywałam go na tym, że patrzy na mnie z obrzydzeniem. Bolało mnie serce, ale co mogłam zrobić? To tylko podsycało moją desperację. Wszystko wokół mnie rozpadało się, bo nie mogłam zajść w ciążę. Gdybym tylko zaszła, byłoby lepiej. Mój partner znów patrzyłby na mnie z miłością, członkowie mojej watahy znów by mnie szanowali, a teściowa nie zadzierałaby nosa za każdym razem, gdy mnie widzi.
— Bogini, proszę… — czułam, że nie jestem godna wzywać imienia bogini po tym, co właśnie zrobiłam, ale byłam u kresu sił. Spróbowałam wszystkiego: pracowałam jako wolontariuszka w żłobkach, zrobiłam wszystkie badania, jakie zalecali lekarze, składałam datki w świątyni — wszystko, co tylko przyszło mi do głowy — a jednak bez skutku. Mój brzuch wciąż był płaski, i to coraz bardziej, bo chudłam.
Droga do domu była długa i kiedy wróciłam, było już prawie północ. Światła były zgaszone, a z wnętrza domu dochodziło chrapanie mojego partnera. Ja nawet nie potrafiłam się zdrzemnąć w noce, kiedy wracał późno z pracy.
Umyłam zęby tak dokładnie, jak tylko mogłam, i zmyłam z ciała cały brud i pot, które do mnie przylgnęły. Potem włożyłam bieliznę, którą kupiłam kilka miesięcy temu, ale nigdy nie miałam okazji jej założyć.
—Jackson — wyszeptałam imię mojego partnera, przygryzając wargi, gdy drgnął, ale dalej chrapał. Nie chciałam przerywać mu snu, ale kapłanka powiedziała mi, że to będzie dzisiaj w nocy. Musiałam począć tej nocy. —Jackson… kochanie… — Postukałam go w ramię. —Wróciłam.
Po pięciu minutach potrząsania moim partnerem wreszcie otworzył oczy. Widok obrzydzenia, który zobaczyłam w jego spojrzeniu, zanim mrugnął, sprawił, że sama się wzdrygnęłam.
—Myślałem, że zamieszkasz z nimi w górach na jakiś czas — wymamrotał, pocierając oczy. —Czego chcesz?
—Nie… ja tylko… Chcesz…? — zrobiłam gest w stronę swojego ciała, na wypadek gdyby nie zauważył seksownej czarnej bielizny, którą włożyłam specjalnie dla niego.
—Nieważne, ile razy próbuję, nic się nie zmienia. Jestem zmęczony. — Położył sobie poduszkę na twarzy, tłumiąc resztę słów. —Nie jestem zainteresowany.
—Ale, Jackson, to jest inne! Wiem to! Możemy dziś zrobić dziecko! — Chwyciłam go za rękę, a on strząsnął mój uścisk.
—Mówiłaś to tyle razy, że nie zliczę, Chantelle — syknął, zdejmując poduszkę z twarzy. —Jesteś bezpłodna. Nie będzie żadnego robienia dziecka z tobą, więc daj mi, do cholery, spać.
—Ale… — powstrzymywałam łzy. —Tym razem to prawda… i nawet jeśli… nawet jeśli… nie chcesz… chociaż tak… dla… dla zabawy? — Spojrzał na mnie tak okrutnie, że się skuliłam. A potem zachichotał, dźwięk był na tyle szorstki, że ścisnęło mi klatkę piersiową.
—Dla zabawy? — parsknął, siadając. —Czy seks z tobą kiedykolwiek był zabawny? Jedyne, co umiesz, to jęczeć jak zdychający pies.
—Jackson! — zawołałam, a gardło zacisnęło mi się boleśnie.
Choć w ostatnich miesiącach czułam, że mój partner się ode mnie oddala, nigdy nie śniłam, że usłyszę od niego takie podłe słowa. Mój partner był tą jedną osobą, która obiecała — przysięgła mi — być przy mnie na zawsze, wspierać mnie i kochać.
W pierwszych latach naszego związku odkrywaliśmy siebie wszędzie w tym domu — od sypialni po kuchnię. Uprawialiśmy seks w jego gabinecie, w samochodzie, w lesie, a czasem u jego rodziców. Chciał mnie bez przerwy i przy nim nauczyłam się lubić dreszcz emocji, kiedy robiliśmy się niegrzeczni w niespodziewanych miejscach. Nie wyobrażałam sobie — nawet w najgorszym koszmarze — że kiedykolwiek nazwie mnie nudną w łóżku.
—Muszę jutro wcześnie wstać do pracy, co jest czymś, czego nie zrozumiesz, bo ty umiesz tylko ganiać za lekarzami i fałszywymi kapłankami. — Położył się z powrotem i zamknął oczy.
—Ale ja robię to dla nas! — zawołałam. —Nie chcesz dziecka?
—Jesteś wadliwym towarem, który sobie wziąłem, więc nie mam ci za złe, że zadajesz głupie pytania. — Prychnął. —Pytać Alfę, czy nie chce dzieci… — mruknął, kręcąc głową. —Idź spać, Chantelle. Nie wkurzaj mnie bardziej, niż już to robisz.
Mimo obelg błagałam go. Wiedziałam, że już mnie nie pragnie, ale to ja byłam wyzywana za każdym razem, gdy wychodziłam z domu. To na mnie jego matka wylewała obelgi, na bezpłodną. Potrzebowałam dziecka bardziej niż on. On mógł wybrać inną kobietę tak samo jak wybrał mnie, ale ja nie potrafiłabym znieść utraty mężczyzny, którego kochałam, więc błagałam.
Popatrzył na mnie w dół, jakby bliskość ze mną była najgorszą katorgą na świecie, po czym położył mi poduszkę na twarzy. Oddech uwiązł mi w gardle i przez sekundę bałam się, że zaraz mnie udusi, ale on tylko zasłonił mi twarz.
Przez kilka minut słyszałam szelest, lecz nie ruszyłam poduszki, żeby go nie rozgniewać. Potem odsunął moje majtki na bok i wypuściłam westchnienie ulgi, które zamieniło się w krzyk, gdy jego męskość wbiła się we mnie bez żadnego przygotowania.
—Jack… — Docisnął poduszkę i znieruchomiałam.
—Nie ruszaj się. Chciałaś tego, więc jeśli nie chcesz, żebym zmienił zdanie, lepiej leż spokojnie. — Pozostałam nieruchoma, a on wpychał się we mnie i wysuwał bez rytmu.
Bolało bardziej niż w noc, gdy straciłam dziewictwo. Nie było czułych słów, żadnego zachęcania, żadnego delikatnego dotyku — tylko ruch jego bioder i szlochy, które próbowałam powstrzymać. Skończyło się po kilku minutach, gdy wtłoczył we mnie swoje nasienie.
—Niczym się to nie różni od spuszczenia się na podłogę w łazience — mruknął, opadając obok mnie.
Leżałam nieruchomo w szoku i rozpaczy nawet wtedy, gdy zasnął i znów zaczął chrapać. To było tak, jakby ktoś wylał na mnie wiadro lodowatej wody. Krew miałam zamarzniętą. Bolała mnie dolna część ciała. Poduszka wciąż zasłaniała mi twarz, kiedy próbowałam pojąć, co się właśnie stało. Mógł mnie gdzieś rozerwać, ale to nie bolało tak bardzo jak świadomość, która mnie zalała.
Mój partner mnie nienawidził.
Po godzinie niedowierzania wstałam z łóżka, sycząc z bólu, i poszłam do łazienki zmyć jego nasienie zmieszane z moją krwią. Kiedy wróciłam do łóżka, wpatrywałam się w twarz mojego partnera i śmiałam się do siebie, z ciasną klatką piersiową, z kręcącą się głową i spojrzeniem, które raz się wyostrzało, a raz traciło ostrość.
Ostatnie Rozdziały
#100 Rozdział 100
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#99 Rozdział 99
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#98 Rozdział 98
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#97 Rozdział 97
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#96 Rozdział 96
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#95 Rozdział 95
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#94 Rozdział 94
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#93 Rozdział 93
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#92 Rozdział 92
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026#91 Rozdział 91
Ostatnia Aktualizacja: 6/25/2026
Może Ci się spodobać 😍
Zawsze wokół Czterech
Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.
Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.
Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.
Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.
To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.
Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.
(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Jej Zakazane Fantazje
"Mmm..." jęknęła, wyginając plecy w jego grubość.
"Jakie rzeczy, tatusiu?" wyszeptała, ocierając się o jego członka.
Oczy Matta płonęły, wpatrując się w jej. Pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej ustach.
"Na przykład być związana i drażniona, aż będziesz błagać, żebym pozwolił ci dojść."
Tylko dla dorosłych (18+)
To nie jest historia miłosna. Jeśli szukasz słodkiego romansu, szukaj gdzie indziej, to nie jest twoja książka.
To książka dla tych, którzy chcą bez wstydu zgłębiać mroki pożądania.
"Jej Zakazane Fantazje" to zbiór różnych krótkich opowiadań:
Książka 1: Pragnąc Mojego Gorącego Ojczyma
Historia niewinnej Księżniczki, która przypadkowo uwodzi swojego surowego ojczyma i jego najlepszego przyjaciela. Zakazana opowieść o rodzinnej żądzy i niebezpiecznej pokusie.
Książka 2: Zabawka przyrodnich braci
Karolina i jej trzej niegodziwi przyrodni bracia. Mroczne, zakazane, tabu, pełne BDSM, degradacji i surowej gry sił.
Książka 3: Ekshibicjonistyczna Żona
35-letnia zamężna Vanessa pragnie dreszczyku emocji z obcymi rękami na swoim ciele. Publiczny seks, szalone przygody i mąż, który nie zna jej sekretu.
Książka 4: Zakazane romanse z moim pasierbem
Zakazane iskry zapalają się, gdy Wendy, wdowa, przekracza granice z pasierbem Kelvinem w wirze zakazanego pożądania.
Książka 5: Dostarczona przez Księdza (LGBTQ)
Skruszona lesbijska szuka zbawienia w spowiedzi, ale ksiądz oferuje jej zupełnie inny rodzaj wybawienia.
I więcej pokręconych opowieści o zakazanej żądzy...
Każda książka to kompletna historia z własnymi skomplikowanymi bohaterami, ale wszystkie łączy jeden wątek: rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie mówimy na głos.
Requiem Grzechu - Romans Mafijny
Prosto na nagiego mężczyznę, świeżo po prysznicu.
A teraz jestem w ciąży z jego dzieckiem.
Powinnam była wyjść, gdy tylko go zobaczyłam.
Był zbyt piękny, żeby mógł być prawdziwy.
Doszłam do drzwi...
A potem zobaczył dokładnie to, co próbowałam ukryć.
– Kto ci to zrobił? – zapytał, gdy dostrzegł siniaki. – Pozwól mi to naprawić.
Powinnam była odmówić.
Ale szczerze? Należy mi się odrobina szczęścia od wszechświata.
A jeśli zechce mi je dać w postaci oszałamiającego, ponadmetrowego anioła ciemności...
Cóż, nie będę wybrzydzać.
Tyle że nic w tym życiu nie przychodzi bez zobowiązań.
Mój anioł daje mi noc rodem z nieba...
Kiedy jednak nadchodzi poranek, zmienia się w diabła.
I to nie byle jakiego.
Ten diabeł wie, skąd jestem.
Kim jestem.
Co zrobiłam.
I jest zdeterminowany, żeby kazać mi za to wszystko zapłacić.
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?












