
Przeznaczona Alfie, który mnie zabił
Sherry · Zakończone · 188.2k słów
Wstęp
Klęczałam w błocie, a męka odrzucenia rozdzierała mnie na strzępy, kiedy patrzyłam, jak odchodzi z ciężarną Celeste.
— Ja, Daemon Blackwood — oznajmił lodowato — odrzucam cię jako moją partnerkę.
Kochałam go przez dziesięć lat — aż upokorzył mnie podczas publicznej Ceremonii Odrzucenia, porzucił dla innej kobiety i wypowiedział wojnę mojej watasze. Moi rodzice zginęli, chroniąc mnie. Zginęłam sama, złamana jego zdradą.
A potem się obudziłam... trzy lata wcześniej.
Tym razem skończyłam z błaganiem o jego miłość.
— Załóżmy się, Daemon — mówię, kiedy zbywa moją propozycję zerwania naszej więzi. — Wkrótce nie tylko zaakceptujesz to odrzucenie — będziesz o nie błagał.
Wpatruje się we mnie z lodowatą pogardą. — Ja. Nie. Błagam.
Wzdycham. Jako ta, która już to przeżyła, wiem, co nadchodzi. Daemon spotka swoją prawdziwą partnerkę, oszaleje na jej punkcie i wreszcie mnie uwolni. Jedyne, co muszę zrobić, to poczekać.
Ale potem... robi się dziwnie.
Mężczyzna, który kiedyś potrafił spędzać całe miesiące z dala ode mnie, teraz obserwuje każdy mój ruch. Wypytuje mnie o innych samców. A gdy w końcu spotyka Celeste, nie odrzuca mnie tak, jak powinien.
Odrzuca ją.
Rozdział 1
Zapach tłuszczu i smażonego kurczaka wypełniał powietrze. Był ciężki i mdły. Ale dla mnie pachniał lepiej niż metaliczny posmak krwi.
Siedziałam w rogu McDonald’sa niedaleko uniwersytetu. Palce zaciskałam na krawędzi plastikowego stolika. Na zewnątrz ruch uliczny płynął nieprzerwanym strumieniem. Świat był głośny i pełen życia. I kompletnie obojętny na piekło, z którego właśnie uciekłam.
Moje myśli wciąż tkwiły w tamtej deszczowej nocy. Nadal słyszałam grzmoty. Słyszałam ryk rozkazów Alfy rozdzierających powietrze.
Przez dziesięć lat próbowałam ogrzać serce Daemona Blackwooda. Grałam idealną Lunę. Kochałam go całym sercem. W zamian wymordował moją rodzinę dla innej kobiety.
Ponieważ odmówiłam, by odszedł do niej, Frost Pack wypowiedziała wojnę mojemu rodowi. Moi rodzice zginęli, broniąc córki, która była zbyt ślepa, by zobaczyć prawdę. Patrzyłam, jak upadają, a potem umarłam — niekochana i zastąpiona.
Spojrzałam na swoje dłonie. Trzęsły się, ale były czyste. Nie było blizn. Wyniszczająca choroba, która zabiła mnie w poprzednim życiu, zniknęła.
Podniosłam wzrok na cyfrowy kalendarz na ścianie. Data wpatrywała się we mnie bezlitośnie.
To było trzy lata temu.
Wróciłam. A dziś wypadała piąta rocznica dnia, w którym Daemon Blackwood mnie naznaczył.
Z gardła wyrwał mi się suchy śmiech. Los miał pokręcone poczucie humoru. Rzucił mnie prosto z powrotem w sam środek tej farsy małżeństwa. Ale tym razem nie byłam ślepa.
— Zamówienie numer czterdzieści dwa!
Czysty, pogodny głos przebił się przez gwar. Podniosłam głowę.
Była tam. Celeste Morrison.
Miała na sobie standardowy uniform i daszek na miodowoblond włosach. Wyglądała krucho. Wyglądała niewinnie. Trudno było uwierzyć, że ta sarniooka studentka była powodem zagłady mojej rodziny.
W poprzednim życiu była iskrą. Była tą „nią”, dla której Daemon zniszczył świat.
Celeste podeszła do mojego stolika z tacą. Uśmiechnęła się. To był jasny, słoneczny uśmiech, który sięgał oczu.
— Oto pani zamówienie, Luno — powiedziała.
Postawiła tacę, ale nie odeszła od razu. Zawahała się, nerwowo muskając palcami fartuch.
— Mam nadzieję, że pani nie przeszkadza — odezwała się cicho Celeste. Sięgnęła do kieszeni i położyła na mojej tacy małe, ciepłe, kartonowe pudełko. — Dorzuciłam ciepłą szarlotkę. Ode mnie.
Zastygłam. Spojrzałam na nią, zdezorientowana.
— Dlaczego?
Celeste lekko się zarumieniła. Najpierw spojrzała na swoje buty, potem znów na mnie — z autentyczną troską.
— Po prostu wyglądała pani… naprawdę smutno, tak wpatrując się w to okno. Jakby dźwigała pani ciężar całego świata. Mama zawsze powtarza, że słodycze pomagają, kiedy ma się zły dzień.
Jej oczy były takie przejrzyste. Takie dobre. Nie było w tym żadnego ukrytego zamiaru. Była po prostu dziewczyną, która próbowała pocieszyć obcą osobę.
Ironia dusiła. Dziewczyna, która niechcący miała zniszczyć moje życie, próbowała mnie rozweselić ciastkiem.
— Dziękuję — powiedziałam. Mój głos zabrzmiał szorstko.
— Mam nadzieję, że pani dzień będzie lepszy — rzuciła pogodnie. Pomachała lekko i podskakując wróciła do lady.
Patrzyłam, jak odchodzi. Była lekka. Była czysta. Była wszystkim tym, czym ja już nie byłam.
Wzięłam torbę. Ciepło jedzenia przenikało przez papier. Było prawdziwe.
Wyszłam z restauracji i wkroczyłam w wilgotne popołudniowe powietrze. Przy krawężniku czekał na mnie czarny sedan. Wsunęłam się na tylne siedzenie. Skóra była chłodna i pachniała drogą pastą.
— Luno — odezwał się Leo, kierowca. Spojrzał na mnie w lusterku wstecznym. — Dzwonił jubiler. Obsydianowe spinki do mankietów, które zamówiła pani na dzisiejszy wieczór, zostały dostarczone do posiadłości.
Dzisiejszy wieczór. Świętowanie.
Przez pięć lat ta data była najważniejszym dniem w moim roku. Spędzałam całe dnie na przygotowaniach. Gotowałam posiłki, które stygnęły. Ubierałam się w jedwabne suknie, których nikt nie widział. Robiłam to wszystko dla jednego, zdawkowego skinienia ze strony Daemona.
— Rozumiem — powiedziałam. Odwróciłam się i spojrzałam w okno.
Dlaczego to robiłam? Dlaczego goniłam za mężczyzną, którego serce było zimne jak kamień? Byłam Violet Goldcrest. Mój wilk, Ember, miał krew Alfy. Miałam dumę. A jednak zmniejszałam samą siebie, żeby zmieścić się w życiu Daemona.
Perfekcja nie ocaliła moich rodziców. Miłość nie zatrzymała wojny.
Samochód jechał prywatną drogą w stronę Blackwood Manor. Rezydencja była arcydziełem nowoczesnej architektury. Ciemny kamień i szkło. Robiła wrażenie, ale nie miała w sobie ani odrobiny ciepła.
Zobaczyłam ogromnego czarnego SUV-a zaparkowanego przy fontannie.
To był samochód Daemona. Był w domu. To było nieoczekiwane.
Weszłam do salonu. Był rozległy i chłodny, urządzony w odcieniach szarości.
Daemon Blackwood siedział na długiej skórzanej sofie. Na kolanach spoczywał mu laptop. Wyglądał sztywno, władczo.
Był piękny. Temu nie dało się zaprzeczyć. Miał ciemne włosy, niedbale opadające na czoło. Rysy ostre, arystokratyczne. Oczy w kolorze krwi. Biła od niego siła dominującego Alfy.
Nie podniósł wzroku. Nigdy tego nie robił.
Przypomniała mi się nasza ceremonia połączenia. Patrzył na mnie jak na transakcję. „To partnerstwo, Violet” — powiedział wtedy. „Nie oczekuj, że podzielę się z tobą swoją duszą.”
Przygotowałam się na nienawiść. Spodziewałam się, że zaleje mnie pragnienie, by wyrwać mu gardło. Był mężczyzną, który zrujnuje wszystko.
Ale kiedy na niego patrzyłam, wściekłość nie przyszła. Zamiast niej poczułam dziwną, pustą ciszę. To nie było przebaczenie. To była ulga.
Nie chciałam go zniszczyć. Nie chciałam zemsty. Po prostu chciałam się uwolnić.
Nie przywitałam go jak zwykle uprzejmie.
Podeszłam do fotela naprzeciwko niego. Zrzuciłam z nóg szpilki z czerwonymi podeszwami. Potoczyły się po nieskazitelnej podłodze. Potem zapadłam się w poduszki.
Rozerwałam papierową torbę. W cichym pokoju dźwięk zabrzmiał głośno.
Daemon przestał pisać.
Wyjęłam kawałek smażonego kurczaka. Złote okruszki posypały się na drogi dywan. Nie obchodziło mnie to. Ugryzłam. Chrupnięcie odbiło się echem w pomieszczeniu.
Daemon wreszcie podniósł wzrok. Jego czerwone oczy zwęziły się. Obejrzał mnie od bosych stóp po tłuszcz na palcach. Wyglądał na zdezorientowanego i zniesmaczonego.
— Jesz to? — zapytał. — Tutaj?
Przełknęłam. Wytarłam usta grzbietem dłoni.
— Miałam ochotę — powiedziałam płasko. — To jem.
Wpatrywał się we mnie. Zmarszczył brwi. To nie była Violet, którą znał. Violet, którą znał, byłaby teraz w kuchni. Stresowałaby się kolacją na rocznicę.
Zatrzasnął laptopa. Odchylił się i założył ręce na piersi.
— To jakiś pokaz, Violet? Jeśli szukasz uwagi, to żałosny sposób, żeby ją zdobyć.
Włożyłam kurczaka z powrotem do torby. Wytarłam ręce w serwetkę. Spojrzałam na niego.
Widziałam arogancję. Widziałam lekceważenie. Nie widział we mnie partnerki. Widział mebel. Wygodny. Cichy.
— Daemon — powiedziałam. Mój głos był spokojny. Nie drżał.
Uniósł brew. Wyglądał na znudzonego.
— Chcę rozwiązać więź połączenia — powiedziałam. — Chcę formalnej Ceremonii Odrzucenia.
Cisza w pokoju była absolutna. Daemon się nie poruszył. Nie wyglądał na wściekłego. Nie wyglądał na zranionego. Po prostu patrzył na mnie.
A potem się roześmiał.
To był krótki, ostry dźwięk. Pełen drwiny. Pokręcił głową. Spojrzał na mnie z litością.
— Ceremonia Odrzucenia? — powtórzył. Wypowiedział te słowa tak, jakby były żartem.
Znów sięgnął po laptopa. Zignorował mnie całkowicie.
— Violet, przestań się bawić w gierki. Mam do przejrzenia fuzję terytoriów. Idź się ogarnij. Śmierdzisz tłuszczem.
Ostatnie Rozdziały
#107 Rozdział 107
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#106 Rozdział 106
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#105 Rozdział 105
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#104 Rozdział 104
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#103 Rozdział 103
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#102 Rozdział 102
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#101 Rozdział 101
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#100 Rozdział 100
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#99 Rozdział 98
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#98 Rozdział 98
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026
Może Ci się spodobać 😍
Sekret Surogacji
Gdy Famke Noor zdaje sobie sprawę, że osoby, które uważała za przyjaciół, odeszły, a jego rodzina chce, aby pomogła w wychowywaniu dziecka, które zawsze czuła, że nie powinna być jego rodzicem, znajduje się w trudnej sytuacji.
Dwie silne i uparte osobowości z dobrymi intencjami, ale z dumą na przeszkodzie, będą musiały nauczyć się odłożyć na bok różnice, aby pomóc pięcioletniej dziewczynce poradzić sobie w świecie bez jedynych rodziców, których kiedykolwiek znała. Mimo wścibskiej rodziny, wymagających byłych partnerów i dramatu, którego się spodziewała, Famke odkrywa, że zakochuje się w miliarderze i jego małej podopiecznej.
Czy miłość wystarczy, gdy świat jest przeciwko wam? Famke wkrótce się przekona.
Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny
Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.
Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.
Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.
Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA
„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”
„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”
Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.
Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.
Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.
Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.
Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:
„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”
Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.
Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.
Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:
Lucien może urodzić dziedzica.
A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.
Błogość anioła
„Zamknij się, do cholery!” ryknął na nią. Zamilkła, a on zobaczył, jak jej oczy zaczynają się napełniać łzami, a jej wargi drżą. O cholera, pomyślał. Jak większość mężczyzn, płacząca kobieta przerażała go na śmierć. Wolałby stoczyć strzelaninę z setką swoich najgorszych wrogów, niż musieć radzić sobie z jedną płaczącą kobietą.
„Jak masz na imię?” zapytał.
„Ava,” odpowiedziała cienkim głosem.
„Ava Cobler?” chciał wiedzieć. Jej imię nigdy wcześniej nie brzmiało tak pięknie, co ją zaskoczyło. Prawie zapomniała skinąć głową. „Nazywam się Zane Velky,” przedstawił się, wyciągając rękę. Oczy Avy zrobiły się większe, gdy usłyszała to imię. O nie, tylko nie to, pomyślała.
„Słyszałaś o mnie,” uśmiechnął się, brzmiał zadowolony. Ava skinęła głową. Każdy, kto mieszkał w mieście, znał nazwisko Velky, była to największa grupa mafijna w stanie, z siedzibą w mieście. A Zane Velky był głową rodziny, donem, wielkim szefem, współczesnym Al Capone. Ava czuła, jak jej spanikowany umysł wymyka się spod kontroli.
„Spokojnie, aniołku,” powiedział Zane, kładąc rękę na jej ramieniu. Jego kciuk zjechał w dół przed jej gardło. Gdyby ścisnął, miałaby trudności z oddychaniem, zdała sobie sprawę Ava, ale jakoś jego ręka uspokoiła jej umysł. „Dobra dziewczynka. Ty i ja musimy porozmawiać,” powiedział jej. Umysł Avy sprzeciwił się, gdy nazwał ją dziewczynką. Irytowało ją to, mimo że była przerażona. „Kto cię uderzył?” zapytał. Zane przesunął rękę, aby przechylić jej głowę na bok, żeby mógł spojrzeć na jej policzek, a potem na wargę.
******************Ava zostaje porwana i zmuszona do uświadomienia sobie, że jej wujek sprzedał ją rodzinie Velky, aby spłacić swoje długi hazardowe. Zane jest głową kartelu rodziny Velky. Jest twardy, brutalny, niebezpieczny i śmiertelny. W jego życiu nie ma miejsca na miłość ani związki, ale ma potrzeby jak każdy gorący mężczyzna.
Uzależniony od Niej
Ściskając w ręku diagnozę medyczną, podpisałam papiery rozwodowe i odeszłam od życia, które budowałam przez trzy lata, zostawiając wszystko dla niego i jego prawdziwej miłości.
Ale wtedy stało się coś niespodziewanego—Aleksander porzucił swoją zimną maskę i oszalał, szukając mnie wszędzie.
Twierdził, że nigdy nie kochał nikogo poza mną...
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Ręce Losu
Wiesz, co mówią o planowaniu?
"Planujesz, a Bóg się śmieje."
Powrót do Karmazynowego Świtu
Podczas gdy walka o życie i wolność stała się dla Alfy Cole'a Redmena codziennością, bitwa o oba te aspekty wchodzi na zupełnie nowy poziom, gdy w końcu wraca do miejsca, które nigdy nie było jego domem. Kiedy jego walka o ucieczkę kończy się dysocjacyjną amnezją, Cole musi pokonać jedną przeszkodę za drugą, aby dotrzeć do miejsca, które zna tylko ze swoich snów. Czy podąży za swoimi marzeniami i znajdzie drogę do domu, czy zgubi się po drodze?
Dołącz do Cole'a w jego emocjonalnej podróży, inspirującej do zmian, gdy walczy o powrót do Crimson Dawn.
*To jest druga książka z serii Crimson Dawn. Najlepiej czytać tę serię w kolejności.
**Ostrzeżenie o treści: ta książka zawiera opisy przemocy fizycznej i seksualnej, które mogą być niepokojące dla wrażliwych czytelników. Tylko dla dorosłych czytelników.
Wzlot Brzydkiej Luny
Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.
To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.
Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.
Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.
Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia












