
Przeznaczona Alfie, który mnie zabił
Sherry · Zakończone · 188.2k słów
Wstęp
Klęczałam w błocie, a męka odrzucenia rozdzierała mnie na strzępy, kiedy patrzyłam, jak odchodzi z ciężarną Celeste.
— Ja, Daemon Blackwood — oznajmił lodowato — odrzucam cię jako moją partnerkę.
Kochałam go przez dziesięć lat — aż upokorzył mnie podczas publicznej Ceremonii Odrzucenia, porzucił dla innej kobiety i wypowiedział wojnę mojej watasze. Moi rodzice zginęli, chroniąc mnie. Zginęłam sama, złamana jego zdradą.
A potem się obudziłam... trzy lata wcześniej.
Tym razem skończyłam z błaganiem o jego miłość.
— Załóżmy się, Daemon — mówię, kiedy zbywa moją propozycję zerwania naszej więzi. — Wkrótce nie tylko zaakceptujesz to odrzucenie — będziesz o nie błagał.
Wpatruje się we mnie z lodowatą pogardą. — Ja. Nie. Błagam.
Wzdycham. Jako ta, która już to przeżyła, wiem, co nadchodzi. Daemon spotka swoją prawdziwą partnerkę, oszaleje na jej punkcie i wreszcie mnie uwolni. Jedyne, co muszę zrobić, to poczekać.
Ale potem... robi się dziwnie.
Mężczyzna, który kiedyś potrafił spędzać całe miesiące z dala ode mnie, teraz obserwuje każdy mój ruch. Wypytuje mnie o innych samców. A gdy w końcu spotyka Celeste, nie odrzuca mnie tak, jak powinien.
Odrzuca ją.
Rozdział 1
Zapach tłuszczu i smażonego kurczaka wypełniał powietrze. Był ciężki i mdły. Ale dla mnie pachniał lepiej niż metaliczny posmak krwi.
Siedziałam w rogu McDonald’sa niedaleko uniwersytetu. Palce zaciskałam na krawędzi plastikowego stolika. Na zewnątrz ruch uliczny płynął nieprzerwanym strumieniem. Świat był głośny i pełen życia. I kompletnie obojętny na piekło, z którego właśnie uciekłam.
Moje myśli wciąż tkwiły w tamtej deszczowej nocy. Nadal słyszałam grzmoty. Słyszałam ryk rozkazów Alfy rozdzierających powietrze.
Przez dziesięć lat próbowałam ogrzać serce Daemona Blackwooda. Grałam idealną Lunę. Kochałam go całym sercem. W zamian wymordował moją rodzinę dla innej kobiety.
Ponieważ odmówiłam, by odszedł do niej, Frost Pack wypowiedziała wojnę mojemu rodowi. Moi rodzice zginęli, broniąc córki, która była zbyt ślepa, by zobaczyć prawdę. Patrzyłam, jak upadają, a potem umarłam — niekochana i zastąpiona.
Spojrzałam na swoje dłonie. Trzęsły się, ale były czyste. Nie było blizn. Wyniszczająca choroba, która zabiła mnie w poprzednim życiu, zniknęła.
Podniosłam wzrok na cyfrowy kalendarz na ścianie. Data wpatrywała się we mnie bezlitośnie.
To było trzy lata temu.
Wróciłam. A dziś wypadała piąta rocznica dnia, w którym Daemon Blackwood mnie naznaczył.
Z gardła wyrwał mi się suchy śmiech. Los miał pokręcone poczucie humoru. Rzucił mnie prosto z powrotem w sam środek tej farsy małżeństwa. Ale tym razem nie byłam ślepa.
— Zamówienie numer czterdzieści dwa!
Czysty, pogodny głos przebił się przez gwar. Podniosłam głowę.
Była tam. Celeste Morrison.
Miała na sobie standardowy uniform i daszek na miodowoblond włosach. Wyglądała krucho. Wyglądała niewinnie. Trudno było uwierzyć, że ta sarniooka studentka była powodem zagłady mojej rodziny.
W poprzednim życiu była iskrą. Była tą „nią”, dla której Daemon zniszczył świat.
Celeste podeszła do mojego stolika z tacą. Uśmiechnęła się. To był jasny, słoneczny uśmiech, który sięgał oczu.
— Oto pani zamówienie, Luno — powiedziała.
Postawiła tacę, ale nie odeszła od razu. Zawahała się, nerwowo muskając palcami fartuch.
— Mam nadzieję, że pani nie przeszkadza — odezwała się cicho Celeste. Sięgnęła do kieszeni i położyła na mojej tacy małe, ciepłe, kartonowe pudełko. — Dorzuciłam ciepłą szarlotkę. Ode mnie.
Zastygłam. Spojrzałam na nią, zdezorientowana.
— Dlaczego?
Celeste lekko się zarumieniła. Najpierw spojrzała na swoje buty, potem znów na mnie — z autentyczną troską.
— Po prostu wyglądała pani… naprawdę smutno, tak wpatrując się w to okno. Jakby dźwigała pani ciężar całego świata. Mama zawsze powtarza, że słodycze pomagają, kiedy ma się zły dzień.
Jej oczy były takie przejrzyste. Takie dobre. Nie było w tym żadnego ukrytego zamiaru. Była po prostu dziewczyną, która próbowała pocieszyć obcą osobę.
Ironia dusiła. Dziewczyna, która niechcący miała zniszczyć moje życie, próbowała mnie rozweselić ciastkiem.
— Dziękuję — powiedziałam. Mój głos zabrzmiał szorstko.
— Mam nadzieję, że pani dzień będzie lepszy — rzuciła pogodnie. Pomachała lekko i podskakując wróciła do lady.
Patrzyłam, jak odchodzi. Była lekka. Była czysta. Była wszystkim tym, czym ja już nie byłam.
Wzięłam torbę. Ciepło jedzenia przenikało przez papier. Było prawdziwe.
Wyszłam z restauracji i wkroczyłam w wilgotne popołudniowe powietrze. Przy krawężniku czekał na mnie czarny sedan. Wsunęłam się na tylne siedzenie. Skóra była chłodna i pachniała drogą pastą.
— Luno — odezwał się Leo, kierowca. Spojrzał na mnie w lusterku wstecznym. — Dzwonił jubiler. Obsydianowe spinki do mankietów, które zamówiła pani na dzisiejszy wieczór, zostały dostarczone do posiadłości.
Dzisiejszy wieczór. Świętowanie.
Przez pięć lat ta data była najważniejszym dniem w moim roku. Spędzałam całe dnie na przygotowaniach. Gotowałam posiłki, które stygnęły. Ubierałam się w jedwabne suknie, których nikt nie widział. Robiłam to wszystko dla jednego, zdawkowego skinienia ze strony Daemona.
— Rozumiem — powiedziałam. Odwróciłam się i spojrzałam w okno.
Dlaczego to robiłam? Dlaczego goniłam za mężczyzną, którego serce było zimne jak kamień? Byłam Violet Goldcrest. Mój wilk, Ember, miał krew Alfy. Miałam dumę. A jednak zmniejszałam samą siebie, żeby zmieścić się w życiu Daemona.
Perfekcja nie ocaliła moich rodziców. Miłość nie zatrzymała wojny.
Samochód jechał prywatną drogą w stronę Blackwood Manor. Rezydencja była arcydziełem nowoczesnej architektury. Ciemny kamień i szkło. Robiła wrażenie, ale nie miała w sobie ani odrobiny ciepła.
Zobaczyłam ogromnego czarnego SUV-a zaparkowanego przy fontannie.
To był samochód Daemona. Był w domu. To było nieoczekiwane.
Weszłam do salonu. Był rozległy i chłodny, urządzony w odcieniach szarości.
Daemon Blackwood siedział na długiej skórzanej sofie. Na kolanach spoczywał mu laptop. Wyglądał sztywno, władczo.
Był piękny. Temu nie dało się zaprzeczyć. Miał ciemne włosy, niedbale opadające na czoło. Rysy ostre, arystokratyczne. Oczy w kolorze krwi. Biła od niego siła dominującego Alfy.
Nie podniósł wzroku. Nigdy tego nie robił.
Przypomniała mi się nasza ceremonia połączenia. Patrzył na mnie jak na transakcję. „To partnerstwo, Violet” — powiedział wtedy. „Nie oczekuj, że podzielę się z tobą swoją duszą.”
Przygotowałam się na nienawiść. Spodziewałam się, że zaleje mnie pragnienie, by wyrwać mu gardło. Był mężczyzną, który zrujnuje wszystko.
Ale kiedy na niego patrzyłam, wściekłość nie przyszła. Zamiast niej poczułam dziwną, pustą ciszę. To nie było przebaczenie. To była ulga.
Nie chciałam go zniszczyć. Nie chciałam zemsty. Po prostu chciałam się uwolnić.
Nie przywitałam go jak zwykle uprzejmie.
Podeszłam do fotela naprzeciwko niego. Zrzuciłam z nóg szpilki z czerwonymi podeszwami. Potoczyły się po nieskazitelnej podłodze. Potem zapadłam się w poduszki.
Rozerwałam papierową torbę. W cichym pokoju dźwięk zabrzmiał głośno.
Daemon przestał pisać.
Wyjęłam kawałek smażonego kurczaka. Złote okruszki posypały się na drogi dywan. Nie obchodziło mnie to. Ugryzłam. Chrupnięcie odbiło się echem w pomieszczeniu.
Daemon wreszcie podniósł wzrok. Jego czerwone oczy zwęziły się. Obejrzał mnie od bosych stóp po tłuszcz na palcach. Wyglądał na zdezorientowanego i zniesmaczonego.
— Jesz to? — zapytał. — Tutaj?
Przełknęłam. Wytarłam usta grzbietem dłoni.
— Miałam ochotę — powiedziałam płasko. — To jem.
Wpatrywał się we mnie. Zmarszczył brwi. To nie była Violet, którą znał. Violet, którą znał, byłaby teraz w kuchni. Stresowałaby się kolacją na rocznicę.
Zatrzasnął laptopa. Odchylił się i założył ręce na piersi.
— To jakiś pokaz, Violet? Jeśli szukasz uwagi, to żałosny sposób, żeby ją zdobyć.
Włożyłam kurczaka z powrotem do torby. Wytarłam ręce w serwetkę. Spojrzałam na niego.
Widziałam arogancję. Widziałam lekceważenie. Nie widział we mnie partnerki. Widział mebel. Wygodny. Cichy.
— Daemon — powiedziałam. Mój głos był spokojny. Nie drżał.
Uniósł brew. Wyglądał na znudzonego.
— Chcę rozwiązać więź połączenia — powiedziałam. — Chcę formalnej Ceremonii Odrzucenia.
Cisza w pokoju była absolutna. Daemon się nie poruszył. Nie wyglądał na wściekłego. Nie wyglądał na zranionego. Po prostu patrzył na mnie.
A potem się roześmiał.
To był krótki, ostry dźwięk. Pełen drwiny. Pokręcił głową. Spojrzał na mnie z litością.
— Ceremonia Odrzucenia? — powtórzył. Wypowiedział te słowa tak, jakby były żartem.
Znów sięgnął po laptopa. Zignorował mnie całkowicie.
— Violet, przestań się bawić w gierki. Mam do przejrzenia fuzję terytoriów. Idź się ogarnij. Śmierdzisz tłuszczem.
Ostatnie Rozdziały
#107 Rozdział 107
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#106 Rozdział 106
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#105 Rozdział 105
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#104 Rozdział 104
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#103 Rozdział 103
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#102 Rozdział 102
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#101 Rozdział 101
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#100 Rozdział 100
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#99 Rozdział 98
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026#98 Rozdział 98
Ostatnia Aktualizacja: 7/6/2026
Może Ci się spodobać 😍
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Śmierć przez Oddychanie
Samice są zawłaszczane. Kontrolowane. Rozmnażane.
Alex przysięgła, że umrze, zanim stanie się czyjąkolwiek własnością.
Zaciekle niezależna i zdeterminowana, by uciec przed losem narzuconym kobietom takim jak ona, Alex przez lata przetrwała, nie rzucając się w oczy. Ale wszystko się zmienia, gdy potężni bracia Vandicoff — trzej bezwzględni władcy Alfa — odkrywają, że jest ich prawdziwą bratnią duszą.
W chwili, gdy ją sobie biorą, wybucha wojna.
Alex odmawia podporządkowania się ich więzi, ich władzy i niebezpiecznemu przyciąganiu między nimi. Walczy z każdym rozkazem, każdym dotykiem, każdym instynktem, który grozi, że ją pochłonie. Ale im bardziej się opiera, tym większą obsesję budzą w nich jej opór i upór.
To, co zaczyna się jako walka o kontrolę, wkrótce rozsyła fale uderzeniowe po całym świecie Alfów, zagrażając nawet samemu imperium Vandicoffów.
Czy Alex zdoła przetrwać z trzema zaborczymi Alfami, nie gubiąc po drodze samej siebie?
A może to jedyne, czego pragnie najbardziej — miłość — okaże się tym, co ją zniszczy?
To bardzo mroczny romans o wielu warstwach. To, co spotyka bohaterkę, jest przerażające, bez względu na to, jak mężczyźni w jej życiu próbują to nazwać. To, co ją spotyka, to przemoc seksualna — bez żadnych „ale” i „jeśli”. Nie romantyzuję tego; nazywam rzeczy po imieniu. Inne postacie, w tym mężczyźni, próbują przedstawić to inaczej, ale ona zawsze nazywa to tym, czym jest. W pierwszej połowie tej książki nie ma między głównymi bohaterami serduszek i kwiatków — mimo prób jej mężczyzn, by to zmienić — więc proszę, nie zakładaj, że to taki typ romansu. Alex jest twarda, ale przechodzi przez piekło i wychodzi z niego jako silniejsza kobieta. Jeśli potrafisz znieść ten mrok i wyjść z niego razem z nią, do nowego życia i szczęścia, na które zasługuje, przeczytaj jej historię.
Ostrzeżenie o treściach wrażliwych. To mroczny romans i zawiera sceny przemocy seksualnej przedstawione wprost na kartach książki. Występują w nim również porwanie, handel ludźmi oraz opisy tortur. Proszę mieć to na uwadze.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Jej Zakazane Fantazje
"Mmm..." jęknęła, wyginając plecy w jego grubość.
"Jakie rzeczy, tatusiu?" wyszeptała, ocierając się o jego członka.
Oczy Matta płonęły, wpatrując się w jej. Pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej ustach.
"Na przykład być związana i drażniona, aż będziesz błagać, żebym pozwolił ci dojść."
Tylko dla dorosłych (18+)
To nie jest historia miłosna. Jeśli szukasz słodkiego romansu, szukaj gdzie indziej, to nie jest twoja książka.
To książka dla tych, którzy chcą bez wstydu zgłębiać mroki pożądania.
"Jej Zakazane Fantazje" to zbiór różnych krótkich opowiadań:
Książka 1: Pragnąc Mojego Gorącego Ojczyma
Historia niewinnej Księżniczki, która przypadkowo uwodzi swojego surowego ojczyma i jego najlepszego przyjaciela. Zakazana opowieść o rodzinnej żądzy i niebezpiecznej pokusie.
Książka 2: Zabawka przyrodnich braci
Karolina i jej trzej niegodziwi przyrodni bracia. Mroczne, zakazane, tabu, pełne BDSM, degradacji i surowej gry sił.
Książka 3: Ekshibicjonistyczna Żona
35-letnia zamężna Vanessa pragnie dreszczyku emocji z obcymi rękami na swoim ciele. Publiczny seks, szalone przygody i mąż, który nie zna jej sekretu.
Książka 4: Zakazane romanse z moim pasierbem
Zakazane iskry zapalają się, gdy Wendy, wdowa, przekracza granice z pasierbem Kelvinem w wirze zakazanego pożądania.
Książka 5: Dostarczona przez Księdza (LGBTQ)
Skruszona lesbijska szuka zbawienia w spowiedzi, ale ksiądz oferuje jej zupełnie inny rodzaj wybawienia.
I więcej pokręconych opowieści o zakazanej żądzy...
Każda książka to kompletna historia z własnymi skomplikowanymi bohaterami, ale wszystkie łączy jeden wątek: rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie mówimy na głos.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.












