
Przeznaczona Złodziejka Smoczego Miliardera
Abigail Hayes · Zakończone · 211.3k słów
Wstęp
Vesper, półfae złodziejka, była pewna, że dokonała skoku życia — dopóki nie odkryła, że jej cel był smokiem w przebraniu. Draken, bezwzględny CEO, który rządzi Las Vegas żelazną ręką i dysponuje skarbcem pełnym złota, nie wybacza. Nie zapomina. I nigdy nie wypuszcza z rąk tego, co do niego należy.
Jedna skradziona pamiątka. Jedno niemożliwe połączenie. Jedna więź dusz, której żadne z nich nie chciało.
Teraz znalazła się między syndykatami wampirów, łowcami smoków i zaborczym miliarderem, który ogłasza ją swoją przeznaczoną partnerką. Ale nikt nie przewidział jednego: jej półfae rodowód nie był słabością — był idealnym naczyniem dla pierwotnej smoczej magii, mocy, której żaden śmiertelnik nigdy nie powinien władać.
Teraz potrafi przejrzeć każde kłamstwo, naginać prawdopodobieństwo przy stołach kasyna i rzucić wyzwanie nieśmiertelnej elicie, która rządziła Vegas od stuleci. W mieście, gdzie pieniądz jest bogiem, a magia walutą, Vesper musi opanować te skradzione zdolności, zanim jej wrogowie obrócą jej dary w broń — albo zanim obsesja Drakena pochłonie ich oboje.
Rozdział 1
Vesper
Neonem przesiąknięte ulice Las Vegas rozmazały się w smugi elektrycznych barw, gdy odkręciłam manetkę, a mój motocykl ryknął pode mną jak żywe stworzenie. Wiatr smagał moje szmaragdowe włosy, a nawleczone na pasma żetony ze starych salonów gier brzękały o siebie w rytmie dopasowanym do mojego pędzącego pulsu. Moja dżinsowa kurtka — ręcznie malowane konstelacje i kradzione kasynowe żetony przyszyte do materiału jak odznaki honoru — łopotała za mną, kiedy prułam przez noc.
Kochałam to miasto nocą. Kochałam to, jak przeistaczało się z pozłacanej klatki dziennej przyzwoitości w coś surowego i szczerego, kiedy tylko zachodziło słońce. Ale teraz, po dwunastu godzinach pracy bez przerwy, jeszcze bardziej kochałam obietnicę zimnego drinka i ciepłego ciała.
Najpierw mignęły górne dzielnice — te nieskazitelne ulice, gdzie wampirza stara forsą i ludzka elita polityczna trzymały swoje rezydencje za bramami droższymi niż większość ludzi zarabiała przez całe życie. Ich świat fontann z szampana i żyrandoli z krwawych diamentów w ogóle mnie nie interesował. Ukradłam dość wielu z nich, żeby wiedzieć, że ich bogactwo to po prostu kolejny rodzaj więzienia.
Potem przyszły środkowe dzielnice, gdzie odnoszące sukcesy wilkołaki prowadziły firmy ochroniarskie, a wiedźmy-konsultantki mieszkały w wygodnych apartamentach, grając według zasad społeczeństwa w zamian za swój kawałek tortu. Zmienili swoją dzikość na stabilizację i nie potrafiłam zdecydować, czy to czyni ich mądrymi, czy smutnymi. Pewnie jednym i drugim.
W końcu ulice się zwęziły, a budynki stały się bardziej uczciwe w swoim rozkładzie. Tu, w zapomnianych zakątkach, gdzie czynsz był tani, a pytania jeszcze tańsze, było moje miejsce. Moonlit Menagerie kryło się między lombardem a zamkniętą pralnią, z wejściem wyniesionym kilka stopni ponad poziom ulicy, jakby było zbyt dobre na rynsztok, nawet jeśli w nim żyło.
Na mojej twarzy rozlał się uśmiech, gdy znajomy neonowy szyld baru pojawił się w zasięgu wzroku. Moja dzienna robota — jeśli w ogóle można było nazwać robotą serię wysoce nielegalnych „pozyskań” — wreszcie dobiegła końca. Teraz mogła zacząć się prawdziwa zabawa.
Przegazowałam raz, drugi; wibracje zabrzęczały mi w kościach jak obietnica. Wyniesione wejście niemal rzucało mi wyzwanie, żebym zrobiła coś głupiego, a ja nigdy nie umiałam oprzeć się wyzwaniom. Skierowałam motocykl na schodki, poderwałam maszynę na jednym kole i wystrzeliłam w górę. Przez jedną idealną, nieważką chwilę leciałam w powietrzu — a potem opony grzmotnęły z powrotem o podłoże z satysfakcjonującym łupnięciem, od którego aż zadzwoniły mi zęby.
Wypatrzyłam wolne miejsce między zardzewiałym pickupem a jaskrawo pomarańczowym coupe, które krzyczało „kryzys wieku średniego”. Większość ludzi zwolniłaby, ostrożnie wmanewrowała się na miejsce, może nawet użyła hamulców jak odpowiedzialni dorośli.
Ja nie byłam większością ludzi.
Skręciłam kierownicę ostro w prawo i rzuciłam całe ciało w zakręt, posyłając motocykl w brutalny drift. Bo czemu, do diabła, nie? Drift działał równie dobrze jak hamulce — a nawet lepiej, z dodatkowym bonusem w postaci tego, że wyglądało się kozacko.
Opony zapiszczały na asfalcie, zostawiając grube czarne smugi, gdy dym zakłębił się wokół mnie. Motocykl sunął bokiem w stronę pustego miejsca, a ja wyczułam moment idealnie — wyskoczyłam w trakcie poślizgu, ciężkim butem w jednym płynnym ruchu kopnęłam stopkę i wylądowałam w przykucu.
Idealnie.
Miało być idealnie. Czułam to.
Pstryknęłam palcami, nawet się nie oglądając, a to rozkoszne mrowienie elfiej magii przetoczyło się przez powietrze. Silnik zgasł. Kluczyki wyleciały ze stacyjki. Złapałam je jedną ręką, już odwracając się w stronę wejścia do baru z zadowolonym, krzywym uśmieszkiem na ustach.
Moja telekineza robiła się coraz lepsza. Wkrótce będę w stanie—
TRZASK.
Dźwięk metalu uderzającego o metal roztrzaskał moją samozachwytową chwilę. Zamknęłam oczy, już wiedząc, co zobaczę, kiedy się odwrócę. I jasne — mój motor zjechał odrobinę za daleko — najwyraźniej zbyt duży pęd — żeby cmoknąć zderzak tego krzykliwego coupé. No dobrze, „cmoknąć” to był eufemizm. Raczej wzięło go w pasję i zaczęło się z nim agresywnie obściskiwać.
— KURWA! Który bezmózgi kawał gówna właśnie wjebał się w moje auto?
Głos, który zabrzmiał zaraz potem, był dokładnie taki, jakiego się spodziewałam — czysty testosteron zapakowany w drogi garnitur. Odwróciłam się powoli, zachowując neutralny wyraz twarzy, kiedy ogarnęłam wzrokiem faceta, który ewidentnie uważał, że jego samochód to cecha osobowości. Sylwetka szczura z siłowni, skrojony na miarę garnitur napinający się na mięśniach krzyczących o kompleksach, twarz już przybierająca imponujący odcień purpury.
— Hej! Tak, TY! Stój!
Uniósłam jedną rękę w leniwym machnięciu — moja wersja przeprosin — ale nogi i tak niosły mnie w stronę wejścia do baru. Miałam absolutne zero ochoty spędzać wieczór na użeraniu się z tym.
— Chyba sobie, kurwa, żartujesz! — Jego głos poszedł w górę; niedowierzanie mieszało się z wściekłością. — Rusz dupę z powrotem i to ogarnij! Wzywamy ubezpieczenie albo gliny albo— ty w ogóle MASZ ubezpieczenie? Bo na moją Levante na pewno cię, do cholery, nie stać!
Zatrzymałam się przy wejściu do baru, jedną rękę mając już na klamce. Najrozsądniej byłoby zignorować go kompletnie, ale nigdy nie byłam szczególnie rozsądna, kiedy w grę wchodziła pokusa, żeby być choć trochę dupkiem. Zerknęłam przez ramię, pozwalając, by w kącikach ust pojawił się uśmiech.
— Sprawa wygląda tak — zawołałam, a w moim głosie zabrzmiała ta specyficzna, swobodna obojętność, o której wiedziałam, że doprowadzi go do jeszcze większej furii. — Możesz o mnie tego nie wiedzieć, ale o dwudziestej zaczyna się moje prawdziwe życie. Wszystko przedtem? To tylko przetrwanie. Więc obawiam się, że nie mam czasu stać tu i bawić się z tobą w likwidatora szkód.
Jego twarz z purpury zrobiła się niemal karmazynowa. Prawie widziałam, jak para bucha mu z uszu, kiedy ruszył na mnie wściekłym krokiem. Zanim zdążył skrócić dystans, sięgnęłam do kieszeni kurtki i wyciągnęłam Pateka, którego „uwolniłam” tego ranka z gabinetu burmistrza. Diamenty złapały neonowe światło, rozsypując po chodniku tęczowe odpryski, kiedy rzuciłam mu go idealnym łukiem.
Złapał odruchowo, a jego złość na moment wykoleiło zmieszanie.
— Co do—?
— Nie bądź taki teatralny — powiedziałam, już odwracając się z powrotem do drzwi. — Nie mówiłam, że nie pokryję szkód. To powinno spokojnie wystarczyć.
Patrzyłam na jego twarz, kiedy w końcu naprawdę spojrzał na to, co trzyma. Zmieszanie przeszło w niedowierzanie, potem w podejrzliwość tak gęstą, że można by ją kroić nożem.
— Kurwa... to jest... to są prawdziwe diamenty? To Patek Philippe Nautilus? — Jego spojrzenie strzeliło z powrotem na mnie, zwężając się. — To musi być podróba. To jest warte więcej niż moje auto! HEJ! Wracaj tu!
Ostatnie Rozdziały
#211 Rozdział 211
Ostatnia Aktualizacja: 6/30/2026#210 Rozdział 210
Ostatnia Aktualizacja: 6/30/2026#209 Rozdział 209
Ostatnia Aktualizacja: 6/30/2026#208 Rozdział 208
Ostatnia Aktualizacja: 6/30/2026#207 Rozdział 207
Ostatnia Aktualizacja: 6/30/2026#206 Rozdział 206
Ostatnia Aktualizacja: 6/30/2026#205 Rozdział 205
Ostatnia Aktualizacja: 6/30/2026#204 Rozdział 204
Ostatnia Aktualizacja: 6/30/2026#203 Rozdział 203
Ostatnia Aktualizacja: 6/30/2026#202 Rozdział 202
Ostatnia Aktualizacja: 6/30/2026
Może Ci się spodobać 😍
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Polowanie Alfy
Jeśli zostanie zdobyta, będzie jego. Jeśli nie, wróci w hańbie i zostanie wykluczona ze swojej watahy.
Hazel zna obyczaje Alf, będąc córką Bety, ale nie przewiduje obecności Króla Lykanów. Przywódca wszystkich bierze udział w swoim pierwszym polowaniu, a ona jest jego zdobyczą.
Ostrzeżenie: Ta książka zawiera DUŻO treści dla dorosłych, takich jak mocny język, wyraźne sceny seksualne, przemoc fizyczna i psychiczna, BDSM, itp.
Jej Zakazane Fantazje
"Mmm..." jęknęła, wyginając plecy w jego grubość.
"Jakie rzeczy, tatusiu?" wyszeptała, ocierając się o jego członka.
Oczy Matta płonęły, wpatrując się w jej. Pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej ustach.
"Na przykład być związana i drażniona, aż będziesz błagać, żebym pozwolił ci dojść."
Tylko dla dorosłych (18+)
To nie jest historia miłosna. Jeśli szukasz słodkiego romansu, szukaj gdzie indziej, to nie jest twoja książka.
To książka dla tych, którzy chcą bez wstydu zgłębiać mroki pożądania.
"Jej Zakazane Fantazje" to zbiór różnych krótkich opowiadań:
Książka 1: Pragnąc Mojego Gorącego Ojczyma
Historia niewinnej Księżniczki, która przypadkowo uwodzi swojego surowego ojczyma i jego najlepszego przyjaciela. Zakazana opowieść o rodzinnej żądzy i niebezpiecznej pokusie.
Książka 2: Zabawka przyrodnich braci
Karolina i jej trzej niegodziwi przyrodni bracia. Mroczne, zakazane, tabu, pełne BDSM, degradacji i surowej gry sił.
Książka 3: Ekshibicjonistyczna Żona
35-letnia zamężna Vanessa pragnie dreszczyku emocji z obcymi rękami na swoim ciele. Publiczny seks, szalone przygody i mąż, który nie zna jej sekretu.
Książka 4: Zakazane romanse z moim pasierbem
Zakazane iskry zapalają się, gdy Wendy, wdowa, przekracza granice z pasierbem Kelvinem w wirze zakazanego pożądania.
Książka 5: Dostarczona przez Księdza (LGBTQ)
Skruszona lesbijska szuka zbawienia w spowiedzi, ale ksiądz oferuje jej zupełnie inny rodzaj wybawienia.
I więcej pokręconych opowieści o zakazanej żądzy...
Każda książka to kompletna historia z własnymi skomplikowanymi bohaterami, ale wszystkie łączy jeden wątek: rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie mówimy na głos.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Swatka dla dzieci
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Pięciu Braci, Jedna Panna Młoda
Kiedy Lily przekracza progi ociekającej luksusem rezydencji Sterlingów, by dopełnić ostatniej woli zmarłego ojca, na powitanie wychodzi jej pięciu przystojnych braci. Towarzyszy im chłodna i do szpiku kości wyrachowana matka, która z miejsca postanawia odprawić niechcianego gościa z kwitkiem.
Zgodnie z paktem zawartym przed laty między ich rodami, Lily musi wybrać jednego z braci na męża. Ta perspektywa budzi w mężczyznach jawną niechęć i wyrazistą pogardę.
Lily ma jednak w zanadrzu tajemnice, które bez wątpienia zwaliłyby z nóg całą familię Sterlingów. Pod maską skromnej, cichej myszki kryje się prawdziwy rekin biznesu – genialny umysł, który od absolutnego zera zbudował wielomiliardowe imperium. Jakby tego było mało, jest też cieszącą się międzynarodowym uznaniem piosenkarką, występującą pod pseudonimem Słowik. A także geniuszem technologicznym, znanym w sieci jako Anny, który potrafi pokonać każdego jego własną bronią.
Próbując odnaleźć się w gąszczu skomplikowanych, domowych intryg rodu Sterlingów, Lily ku swojemu zaskoczeniu czuje, że najbardziej ciągnie ją do brata o sercu z lodu – Williama. Ten bezwzględny prezes traktuje ją jednak z ogromną, lodowatą nieufnością.
Na domiar złego, matka Williama upatrzyła już dla niego idealną partię: Fionę z rodziny Fosterów, jego przyjaciółkę z dzieciństwa i młodzieńczą miłość.
Sęk w tym, że słowo „kapitulacja” w słowniku Lily po prostu nie istnieje.












