
Samica Alfa
Anna Kendra · Zakończone · 41.0k słów
Wstęp
Mikalya 'Mink' Carnell jest jedyną Kobiecą Alfą w historii. Przeciwstawiając się naturalnemu porządkowi rzeczy, jest pierwszą kobietą, która założyła watahę zdominowaną przez samice. Nieustraszona i silniejsza niż nawet samiec Alfa, jest gotowa bronić swojej watahy przed każdym zagrożeniem. Ale kiedy dwie najpotężniejsze Alfy na świecie stają twarzą w twarz, czy rozpocznie się nowa wojna o dominację, czy też ulegną gwałtownej atrakcji, napędzającej największe pragnienie i pasję, jakiej oboje kiedykolwiek doświadczyli?
Rozdział 1
Punkt widzenia Rhysa
„Więc, Rhys,” Alpha Salim Ali z Arabii Saudyjskiej skrzyżował ramiona pod brodą i obdarzył mnie jednym z tych swoich nieco złośliwych uśmiechów. „Słyszałem, że wciąż nie znalazłeś swojej partnerki.”
„A to jest istotne dla naszej rozmowy, ponieważ…?” Uniosłem brwi na widok dwudziestodziewięcioletniego mężczyzny, który niedawno znalazł swoją partnerkę i teraz organizuje uroczystość na cześć swojej Luny.
„Och, daj spokój! Wszyscy wiemy, że jako Alfa najsilniejszej i największej watahy w Azji, potrzebujesz partnerki bardziej niż ktokolwiek z nas.” Salim zauważył. „Twoja wataha rozrosła się do czterystu wilków i Alfa sam nie może zarządzać wszystkim. Luna jest sercem watahy. Ludzie przychodzą do niej z problemami, których boją się powiedzieć Alfie.”
„Doskonale wiem, jaka jest rola Luny,” warknąłem na Salima. „Wezmę partnerkę, gdy nadejdzie właściwy czas. Dziękuję za zaproszenie na twoją Ceremonię Związku, Salim, ale obawiam się, że nie będę mógł przybyć. Gratulacje raz jeszcze, już wysłałem ci prezent. I zobaczymy się podczas następnego Szczytu.”
„W porządku, do zobaczenia.” Z tymi słowami rozłączyłem transmisję wideo na moim telefonie.
Wiem, że byłem niegrzeczny, ale będąc Alfą największej i najsilniejszej watahy w Azji, nie mogłem sobie pozwolić na jakiekolwiek słabości. To prawda, że moja wataha znacznie się rozrosła i jest też rosnące poczucie niepokoju wewnętrznego, które tylko Luna może rozwiązać, ale po prostu nie mogę sobie pozwolić na wybór byle kogo jako mojej partnerki. Moja Luna musiała być na tyle silna, by utrzymać moją watahę w całości i stłumić wszelkie bunty wewnątrz lub na zewnątrz watahy, nawet podczas mojej nieobecności. A w rzeczywistości nie znalazłem jeszcze żadnej z moich potencjalnych partnerek.
Wilki mają wiele potencjalnych partnerek. To wilk decyduje, czy ktoś jest 'zdolny' do bycia z nami, czy nie. Bardzo możliwe, że wilczyca poczuje pociąg do dominującego wilka, ale wilk może jej nawet nie zauważyć. Oboje muszą się 'zaakceptować', by stać się prawdziwymi partnerami. Wilki prawie zawsze łączą się z wilkami, a ta teoria dotyczy wszystkich rodzajów zmiennokształtnych. Natura zdaje się lubić utrzymywanie nas w czystości rasowej. Ale jedynymi wyjątkami są ludzie. Zmiennokształtni wielokrotnie łączyli się z ludźmi, ale takie połączenia nie są zbyt powszechne. Zazwyczaj nie jest to połączenie zmiennokształtnych, ponieważ ludzie są znacznie słabsi w porównaniu do nas.
Wilki na tym kontynencie były mniejsze niż normalnie, a będąc potomkami tego rodowodu, nasze wilki były również małe w porównaniu do wilków w zachodnim świecie. Ale to, czego brakowało nam w rozmiarze, nadrabialiśmy naszą dziką siłą i szybkością. Szczególnie dbam o to, aby każdy członek mojej watahy był dobrze wyszkolony zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Jako wilki pustynne byliśmy z natury dzicy i dominujący, ale to nie dawało nikomu powodu do zaniedbywania treningu. Każdy, kto by to zrobił, znalazłby się samotnie w bezkresnych piaskach Wahiba.
Moja wataha była zlokalizowana w Arabii Saudyjskiej, na południe od Nizwy, na skraju pustyni Wahiba. Miejsce to nazywa się 'Jever', co w hindi oznacza klejnoty. Moja wataha jest znana jako WildRain.
"Co się stało tym razem?" Zapytał mój Drugi, mój Beta, Zyane Hudson.
Podniosłem wzrok znad papierów na biurku, gdy wszedł do mojego biura i usiadł na krześle naprzeciwko mnie. Zyane miał około 185 cm wzrostu, co było stosunkowo niskie w porównaniu do moich 190 cm. Miał czarne włosy i ciemnobrązowe oczy. Jego włosy były dłuższe od mojego wojskowego cięcia, a on też miał lekki wąs, z którego, szczerze mówiąc, był cholernie dumny.
"Salim się wydarzył," warknąłem nisko w gardle, dźwięk bardziej zwierzęcy niż ludzki.
"Ach!" powiedział z uśmiechem pełnym zrozumienia, "Biedny szef znów dostał wykład o Lunie?"
Warknąłem ponownie. Tak, to dokładnie był mój problem. W ciągu ostatnich kilku lat wszyscy wydają się dawać mi rady na temat znalezienia przeklętej Luny! Miałem tylko trzydzieści dwa lata, co w wilkołaczych kategoriach nie było jak bycie nastolatkiem. Nigdzie się nie wybierałem w najbliższym czasie, a te wszystkie rozmowy o znalezieniu Luny tylko podsycały zainteresowanie wśród wilczyc, które teraz uważały, że mają prawo oczekiwać więcej niż zwykłej przygody na jedną noc i naciskały na mnie o pierścionek. Cholera!
Nie potrzebowałem kobiet, które próbowałyby mnie uwieść tylko po to, by zostać następną Luną. Nie potrzebowałem kobiet, które trzepotałyby rzęsami i robiły wszystko, co im powiem, z pochylonymi głowami. Potrzebowałem kogoś, kto zadba o watahę, zaopiekuje się moimi wilkami i będzie je pielęgnować, ale co najważniejsze, potrzebowałem kogoś z iskrą, ogniem, który byłby wyzwaniem. Tak, wyzwanie. Tego właśnie potrzebowałem. Kogoś, kto sprawi, że będę musiał "zasłużyć" na ich względy, a nie podda się tak łatwo. Niestety, dominujące samice są bardzo rzadkie w naszej hierarchii. A te grupies były jak marionetki, próbujące przyciągnąć moją uwagę, żebym mógł z nimi robić, co chciałem.
"Jakieś wiadomości? Gdzie jest Jakia? I czy Mehul wrócił już z placu budowy?" zapytałem go o członków watahy, którzy byli pod dowództwem Zyane'a jako żołnierze. Musiałem odciągnąć myśli od dramatu. "Jakieś inne wiadomości, o których powinienem wiedzieć?"
"Jakia patroluje zewnętrzne perymetry w nocy, żeby nie złapać niepotrzebnej opalenizny," prychnął, a potem dodał, "Kobieta jest utrapieniem, ale jest też cholernie dobrą żołnierką. Mehul jest z Erikiem, żeby sfinalizować umowę budowlaną z prezesem MegaMart o sprzedaży naszych daktyli w ich sklepach. I tak... jest... kilka wiadomości."
"Co z tymi długimi przerwami?" zapytałem Zyane'a, który jest moim przyjacielem od dzieciństwa. Jego ojciec był Betą, kiedy mój ojciec był Alfą, i dorastaliśmy razem, jak papużki nierozłączki. Nic nie było w stanie nas rozdzielić, a ponieważ znamy się tak długo, potrafimy odczytywać swoje myśli bez potrzeby werbalnej czy telepatycznej komunikacji przez łącze umysłu watahy. Dlatego wiedziałem, że coś jest na rzeczy.
"Alpha Devon Solomon i Alpha Aiden Morgan zadzwonili. Chcą odbyć z tobą wideokonferencję," odpowiedział, ale jego ramiona były napięte, bo rzadko się zdarzało, by dwie najbardziej znane watahy chciały wspólną wideokonferencję. Nie zrozum mnie źle, trzymali się razem, ale jednocześnie byli chciwymi i żądnymi władzy draniami, każdy próbował złapać okazję, zanim drugi się o niej dowiedział.
"Połącz," powiedziałem, czując napięcie w ramionach. To nie mogły być dobre wieści.
Zyane uruchomił laptopa stojącego na moim biurku i podłączył go do dużego ekranu plazmowego na przeciwległej ścianie, tak że patrzyłem prosto na ekran. Po dostosowaniu kamery internetowej i urządzeń dźwiękowych przystąpił do nawiązania połączenia. Kilka krótkich sekund później ekran podzielił się na dwie części i pojawiły się twarze dwóch Alf.
Devon miał jasną cerę i typowo "ładne" rysy twarzy, dopełnione blond włosami i niebieskimi oczami; podczas gdy Aiden miał skórę w kolorze mocha, czarne włosy i ciemnobrązowe oczy. Oboje byli równie potężnymi, dominującymi wilkami, a ich watahy były jedynymi obecnymi w Chinach. Osobno ich watahy nie dorównywały mojej sile, ale gdyby kiedykolwiek połączyli siły, staliby się najsilniejszą watahą na świecie, z prawie sześciuset wilkami pod ich dowództwem. Na szczęście byli zbyt egoistyczni, by podporządkować się sobie nawzajem, więc ich zjednoczenie było mało prawdopodobne.
"Chcieliście konferencji?" zapytałem, unosząc brwi, chcąc jak najszybciej to załatwić. Oprócz tego, że byli żądni władzy i przebiegli, ci dwaj także uwielbiali kłócić się jak stare małżeństwo, co było najbardziej nieprzyjemnym widowiskiem, jakie miałem okazję oglądać.
Nie miałem wątpliwości, że w grę wchodziła jakaś kobieta. Oboje byli również wielkimi kobieciarzami, a rywalizacja między nimi była niekończąca się. Zwykle skarżyli się mi osobno; nigdy razem, jak robili to teraz.
"Chcieliśmy... cóż... mamy pewne wieści do przekazania…" powiedział Devon niepewnie.
Zmarszczyłem brwi. To zdecydowanie nie zwiastowało nic dobrego. "Mówcie."
„Wiesz, że mamy naszych szpiegów na granicy z Chinami, żeby upewnić się, że nie ma tam żadnych buntowników ukrywających się w nietypowych miejscach?” zapytał mnie Aiden.
„Tak” odpowiedziałam, „Zostawiłam to tobie do załatwienia. Nie mów mi, że zawiodłeś w swojej misji?” Moja złość wzrosła na samą myśl. Mamy już wystarczająco dużo problemów, nie potrzebujemy jeszcze więcej z Indii, które przechodzą przez Chiny.
„Nie,” zawahał się, więc Devon przejął za niego, „Mieliśmy doniesienia o kilku wilkach widzianych w Środkowych Himalajach... więc ich śledziliśmy.”
„Wilki w Środkowych Himalajach? Ale wilki zazwyczaj występują w południowych lub Mniejszych Himalajach, nie w Pir Panjal,” powiedziałam zdezorientowana.
„Dlatego śledziliśmy je, wysyłając za nimi niektórych z naszych najlepszych szpiegów. Nawet utrzymywaliśmy połączenie mentalne, żeby wiedzieć, co znajdą, ale…” Aiden przerwał, a potem, „…ale z ośmiu wilków, które wysłaliśmy... żaden nie wrócił. Straciliśmy z nimi całkowity kontakt kilka minut temu.” Devon dokończył.
Poczucie grozy osiadło w moim żołądku. Szpiedzy są specjalnie szkoleni, by wytrzymać każdy rodzaj trudności. Tajfuny, tornada czy lawiny… byli szkoleni, by przetrwać je wszystkie. Fakt, że ośmiu z nich zaginęło jednocześnie bez żadnej wskazówki o katastrofie naturalnej, nie był żartem.
„Ale,” powiedział Devon, „Ostatni obraz, który otrzymaliśmy przez połączenie mentalne… zanim… Boże, nawet nie wiem, czy oni wciąż żyją... połączenie jest całkowicie ciche!” Zakrztusił się. Rozumiałam, przez co przechodził; szpiedzy byli znakomitymi wojownikami, ale co więcej, to była utrata kilku członków stada, która bolała najbardziej. Stado było rodziną. Stado było ponad wszystkim.
„Co widzieli?” ponagliłam; to nie była tylko ciekawość; chodziło o wykrycie nowych zagrożeń.
To Aiden dokończył to zdanie. „Ostatnia rzecz, którą nasi szpiedzy zobaczyli przed zerwaniem więzi… to był biały wilk.”
Biały wilk:
Czerwień.
Pod jego łapami. Na ziemi.
Ciekła czerwień.
Gorąc palił śnieg, chociaż nie na tyle, by go stopić, wciąż zacierał czystość ziemi, na której stał wilk.
Ludzka strona chciałaby przesłuchać intruzów, ale wilk nie rozumiał rozsądku, wierzył w najsurowszy rodzaj osądu. Znał tylko zabijanie. By chronić swoich.
Martwi.
Zanim zdążyli zrozumieć, co się dzieje, wszyscy ośmiu leżeli na ziemi, tonąc we własnej krwi.
Temperatura spadła. Śnieg zaczął padać ponownie, intensywnie.
W ciągu kilku godzin nie będzie śladu po krwi i makabrze, ani po ciałach.
Wszystko, co pozostanie, to czysty, nieskazitelny śnieg.
I wilk, równie biały jak ziemia, na której stał.
Biały wilk, najbardziej przerażający wilk na świecie.
Ostatnie Rozdziały
#33 Wbrew przeciwnościom
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#32 Lista kontrolna część 2
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#31 Lista kontrolna część 1
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#30 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#29 Rozdział 29: Powrót do domu
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#28 Rozdział 28: Znalezienie drogi
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#27 Rozdział 27: Opakowanie
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#26 Rozdział 26: Krótkie spotkanie
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#25 Rozdział 25: Wygrana bitwa
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#24 Rozdział 24: Cała część planu
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?
Zaginiona Księżniczka Lykanów i Jej Oczarowany Alfa
Nagle staje się księżniczką z prawdziwego zdarzenia – Zaginiona królewna w końcu odnaleziona.
Sebastian odrzucił Cindy i zlekceważył ich przeznaczoną więź, wybierając inną na swoją Lunę.
Ale los miał wobec niego zupełnie inne plany. Mężczyzna, który jeszcze niedawno trzymał wszystkich w garści, pada na kolana.
Kiedy jego życie i jego wilk wiszą na włosku, los okazuje się okrutnie przewrotny. Ta sama kobieta, którą kiedyś złamał, teraz trzyma w rękach jego przyszłość.
Głos Sebastiana drżał, gdy wyciągnął do niej rękę.
– Proszę… Cindy… Lisa – wyszeptał błagalnie. – Musisz mi pomóc. Jestem twoim partnerem. Twoim przeznaczonym.
Jej spojrzenie pozostało twarde, niewzruszone, jakby przez te wszystkie lata nauczyła się już nie drżeć przed nikim.
– Będziesz się do mnie zwracał jak należy – odparła spokojnie, aż lodowato.
– Dla ciebie jestem Wasza Wysokość.
Tylko ci, którzy stali przy mnie, kiedy byłam nikim, zasłużyli na prawo, by mówić do mnie po imieniu.
Czy Cindy okaże łaskę mężczyźnie, który kiedyś odmówił jej jakiejkolwiek wartości?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.












