
Sieci Oszustwa
Katherine Petrova · Zakończone · 96.1k słów
Wstęp
Powoli wyciągnął rękę z mojej cipki. Starałam się złapać oddech, próbując zignorować, jak bardzo byłam zawstydzona.
Odwrócił się do mężczyzn, którzy patrzyli w szoku, wkładając dwa palce do ust i oblizując każdą kroplę.
"Kolacja była wyśmienita, Tino." Saint uśmiechnął się.
Reyna Fields jest niewidoczna dla świata, ukrywając się za przeciętnym wyglądem i nieprzeniknioną cyfrową fortecą. Z wyjątkowym IQ i unikalną umiejętnością hakowania skomplikowanych systemów, Reyna ryzykuje wszystko w desperackich poszukiwaniach zaginionej matki. Ale jej ścieżka przybiera niebezpieczny obrót, gdy nieświadomie włamuje się do bazy danych Santino "Saint" Venturiego, bezwzględnego bossa mafii, którego władzy mało kto odważa się przeciwstawić.
Dla Sainta wtargnięcie Reyny jest idealną okazją. Zafascynowany jej tajemniczością i inteligencją, postanawia trzymać ją pod swoją kontrolą - nie tylko po to, by chronić swoje sekrety, ale dla czegoś mroczniejszego i bardziej intensywnego. Uwięzieni między grami władzy a nieodpartym przyciąganiem, Reyna i Saint znajdują się wplątani w sieć zakazanych pragnień i śmiertelnego niebezpieczeństwa.
Rozdział 1
Nie byłam głodna, ale starałam się zjeść wszystko, co miałam na talerzu. Mama zawsze mówiła, że muszę jeść, żeby urosnąć duża i silna. Ale dla mnie to nie miało znaczenia, bo już byłam wysoka jak na swój wiek.
Siedząc przy stole w jadalni, widziałam, jak mama sprząta naczynia, których użyła do gotowania naszego jedzenia. Uśmiech rozjaśniał jej twarz, gdy śpiewała swoją ulubioną piosenkę.
Mama lubiła rzeczy nostalgiczne – takie, które przypominały jej o przeszłości. Nostalgia kryła się za gramofonem, który miała, i brakiem technologii w naszym domu. To było dość ironiczne, bo technologia była moją bezpieczną przystanią. Czułam się sobą, mając laptopa na kolanach.
Mama podeszła do mnie, lekko kołysząc biodrami w rytm muzyki.
"Nie jesz," zauważyła.
Mogłam tylko spojrzeć na pełny talerz. "Już nie chcę jeść, mamo."
Mama wzięła mój talerz, kręcąc głową z rozczarowaniem. Tak naprawdę nie była mną rozczarowana. Na jej twarzy wciąż gościł uśmiech, a w krokach była lekkość, gdy wracała do kuchni z wyrazem zadowolenia.
"Zachce ci się później," stwierdziła. Później. Pięć liter, dwa sylaby. Słowo tak powszechnie używane w tak bezpośredni sposób, a jednak tak niejasne. Jak długo to później, mamo?
"Przyjdziesz na mój recital skrzypcowy jutro? Dostałam solo!" zawołałam radośnie.
"To świetnie, kochanie! Będę tam. Zawsze będę," uśmiechnęła się mama. Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech, gdy objęłam nogę mamy. Kucnęła, by spotkać się ze mną wzrokiem, a w jej oczach błyszczał uśmiech.
"Kocham cię, mamo."
"Ja też cię kocham, Reyna," powiedziała. Mój uśmiech jeszcze bardziej się poszerzył, gdy objęła mnie w uścisku. Jej ręka delikatnie pocierała moje plecy, zanim się odsunęła.
"Idź na górę i przygotuj się do kąpieli. Jutro masz szkołę," nakazała mama. Dotknęła palcem czubka mojego nosa, szturchając go zabawnie. Nie mogłam powstrzymać chichotu, biegnąc po schodach.
—
"Twoja kolej, Reyna," zawołała moja nauczycielka skrzypiec. Spojrzałam na tłum ludzi, starając się znaleźć mamę.
Zmarszczyłam brwi, zanim pokręciłam głową do nauczycielki. "Musimy poczekać na moją mamę. Zawsze przychodzi, pani Tensley. Nie przegapiłaby mojego pierwszego solo."
Nauczycielka miała smutny wyraz twarzy, gdy delikatnie pogłaskała mnie po ramieniu.
"Mogę dać twojej mamie dwie minuty, ale mamy napięty harmonogram, kochanie," westchnęła pani Tensley. Mogłam tylko skinąć głową, zanim moje oczy znów powędrowały w stronę tłumu. Gdzie była mama?
Nie mogłam przestać patrzeć na drzwi. Czas biegł wokół mnie, ale nie mogłam na niego zwrócić uwagi. Gwar wśród dużego zgromadzenia ludzi sprawiał, że marszczyłam brwi. Było tam kilkaset twarzy, ale żadna nie była mamą. Nie mogłam wejść na scenę bez niej; musiała tam być.
"Próbowałam do niej zadzwonić, Reyna, ale nie odebrała. Bardzo mi przykro, kochanie," powiedziała pani Tensley. Spojrzałam na nią z coraz głębszym smutkiem.
"Jej telefon zawsze jest włączony... do pracy," wyszeptałam. Pot zaczynał spływać po włosach na karku, ściekając w dół pleców. Wytarłam spocone dłonie o krawędzie czarnych spodni. Napięcie w moich brwiach podwoiło się, a stopy stukały o podłogę.
"Może możesz opuścić ten występ-"
"Nie, w porządku. Pójdę," powiedziałam. Pani Tensley miała smutny wyraz twarzy. Wyglądała, jakby chciała zrobić więcej.
"Znajdziemy ją, jak skończysz, dobrze? Wyjdź tam i pokaż im, jak jesteś utalentowana!" Starała się mnie pocieszyć. Nie zadziałało. Posłałam jej najlepszy wymuszony uśmiech. Nawet ona mogła dostrzec pustkę w moich oczach.
Po przedstawieniu mnie publiczności, podniosłam skrzypce i wyszłam na scenę. Na środku sceny czekało na mnie krzesło. Moje nuty były wyeksponowane na stojaku, jakby mnie zapraszały. Były tam, by pokazać mi zasady, abym mogła grać w grę zwaną muzyką.
W momencie, gdy usiadłam na chłodnym plastiku krzesła, wszystko wydawało się nie tak. Zazwyczaj mój wzrok zatrzymywał się na mojej mamie, ale teraz widziałam tylko puste twarze.
Serce waliło mi w piersi. Musiałam wielokrotnie odliczać od dziesięciu, żeby uspokoić myśli. Rozejrzałam się ponownie za mamą, ale jej nie znalazłam. Gdzie jesteś, mamo?
Reflektor oświetlił moje ciało. Rozjaśnił mnie i wymazał wszystkich innych. Rozluźniłam napięcie w brwiach, zanim spróbowałam jeszcze raz poszukać mamy. Teraz było trudniej widzieć, gdy ciemność pochłaniała każdą duszę.
Ciemność ułatwiała udawanie. Mogłam udawać, że tam była... patrzyła na mnie. Miała na twarzy ten wielki uśmiech i dumny wyraz w oczach. Mama siedziała tuż przede mną, z kciukiem uniesionym w górę. Mama mogła mnie widzieć, a ja mogłam widzieć ją.
Z uśmiechem położyłam podbródek na podbródku skrzypiec. Mój smyczek zetknął się ze strunami. Powoli, muzyka zaczęła wypełniać ciszę w sali, jak woda nawilża suche usta. Gasiła pragnienie uszu, wypełniając je pięknem zwanym muzyką.
Zamknęłam oczy, skupiając się na tarciu smyczka i ruchach palców. Moje ciało kołysało się w rytm kojącego dźwięku, a każdy niebiański ruch wypełniał mnie kolorowymi wibracjami.
Spojrzałam jeszcze raz na miejsce, gdzie powinna siedzieć mama, ale jej tam nie było. Moja ręka natychmiast zatrzymała się, gdy wpatrywałam się w puste miejsce. Wszyscy zaczęli klaskać, jakbym skończyła utwór, ale nie byłam nawet w połowie. Nie mogłam dokończyć.
Szybko wstałam z krzesła i pobiegłam za kulisy. Pani Tensley objęła mnie, gdy łzy spływały mi po twarzy.
"Chodź. Znajdziemy twoją mamę," powiedziała. Skinęłam głową, starając się powstrzymać łzy, ale nie mogłam. Mama nigdy nie przegapiła żadnego mojego występu. Gdyby musiała, przeszłaby z innego stanu, żeby mnie zobaczyć. Nie rozumiałam, dlaczego przegapiła moje pierwsze solo.
"Coś jest nie tak, pani Tensley. Po prostu to wiem!" wykrzyknęłam.
Czas płynął tak szybko. Przeszłyśmy do biura ochrony w mojej szkole podstawowej. Wzięli moje imię i imię mojej mamy. Policjanci później zastąpili ochroniarzy. Policjanci nie mówili mi zbyt wiele. Starałam się jak najlepiej usłyszeć, co się dzieje, gdy rozmawiali z panią Tensley na osobności. Spoglądała na mnie z udręką na twarzy. Wtedy moje łzy zaczęły płynąć i nie przestawały.
Minuty zamieniły się w godziny. Na zewnątrz było ciemno, a ja wciąż byłam w szkole z panią Tensley i wieloma policjantami.
"Nie mogą jej znaleźć, prawda?" zapytałam.
"Re-"
"Jeśli nie zamierzasz powiedzieć mi prawdy, nie chcę tego słyszeć. Chcę tylko wiedzieć, gdzie jest moja mama i dlaczego przegapiła moje solo na skrzypcach," wykrzyknęłam. Pani Tensley próbowała mnie objąć, ale ją odepchnęłam.
"Reyna, policja robi wszystko, co może, żeby odnaleźć twoją mamę, dobrze? Musisz być cierpliwa," poprosiła pani Tensley. "Jesteś głodna?"
"Nie."
Zjem później. Później. Mama obiecała mi później, a teraz nigdzie jej nie ma. Później nie powinno być obiecywane. To mit. Nie ma czegoś takiego jak później i prawdopodobnie nigdy nie będzie.
Nawet jeśli pani Tensley tego nie powiedziała, widziałam to w jej oczach – mama zniknęła. Mama zniknęła, a ja zamierzam zrobić wszystko, co w mojej mocy, żeby ją odnaleźć. Bez względu na wszystko.
Ostatnie Rozdziały
#84 Rozdział bonusowy
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#83 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#82 82
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#81 81
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#80 80
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#79 79
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#78 78
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#77 77
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#76 76
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025#75 75
Ostatnia Aktualizacja: 1/10/2025
Może Ci się spodobać 😍
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Gra Przeznaczenia
Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.
Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.
Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?












