
Smocze Serce Bezwilczej Luny
Xena Kessler · Zakończone · 265.7k słów
Wstęp
🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹🐲🌹
To średniowieczny kontynent, gdzie milczący Alfa, bękart syn Króla Alfa i rzeźnik na polu bitwy, ratuje niepozornego niewolnika. Niewolnik staje się pierwszą Luną noszącą żelazny kołnierz. To wciągnęło ją w wojny między narodami oraz wewnętrzne konflikty o sukcesję na Króla Alfa. Przez te wydarzenia ujawnia się tajemnica pochodzenia Valencii, razem z jej największym sekretem - w jej ciele może drzemać smok. Pomimo skrajnej opiekuńczości Alfy Logana wobec niej, Valencia musiała stawić czoła wielu trudnościom sama.
🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨🐲✨
Ta historia śledzi losy Valencii, która ewoluuje z młodej kobiety w osobę, która naprawdę zna siebie. Jej przemiana w dojrzałą, pewną siebie osobę jest bogata w warstwy romansu, przyjaźni, momentów czystej radości i głębokiego złamania serca.
Rozdział 1
Valencia's POV
Poranny zapach w Mistmarsh Pack niesie woń mokrej ziemi i rozkładu, ale już ledwo to zauważam. Miesiąc w lochach stępił moje zmysły, pozostawiając jedynie ciężar żelaznego kołnierza na mojej szyi. Strażnicy zaraz po nas przyjdą—słyszę echo ich butów odbijające się od kamiennych korytarzy, zbliżające się z każdym uderzeniem mojego serca.
Dziwne, jak spokojnie się teraz czuję. Miesiąc temu, kiedy po raz pierwszy wciągnęli mnie do tej celi i oznajmili, że zostałam wybrana jako jedna z dwunastu, które mają towarzyszyć Alfie Marcusowi w śmierci, waliłam w kraty, aż moje ręce krwawiły. Krzyczałam, aż straciłam głos. Ale czas ma sposób na wygładzanie nawet najostrzejszych krawędzi rozpaczy, zmieniając je w coś niemal przypominającego akceptację.
Przez wąskie okno wysoko nad głową widzę, że niebo jest ciężkie od chmur. Zima w Mistmarsh zawsze jest okrutna, ale nauczyłam się, że są gorsze rzeczy niż zimno. Blizny na moich ramionach swędzą pod szorstką tkaniną podartej sukni—"lekcje" Marcusa, jak je nazywał. Każdy ślad przypomina, że przetrwałam kolejny dzień, choć nie jestem pewna, czy to kiedykolwiek było zwycięstwo.
Drzwi celi skrzypią, otwierając się, i pojawia się twarz strażnika—tego z krzywym nosem, który lubi pluć, kiedy mówi. "Do góry, bezwilcza suko. Czas spotkać swojego stwórcę."
Wstaję powoli, moje stawy protestują po dniach spędzonych na wilgotnej kamiennej podłodze. Pozostałe jedenaście dziewcząt również są wyciągane z cel. Niektóre płaczą, błagają strażników, Boginię Księżyca, kogokolwiek, kto mógłby ich wysłuchać. Słodka Mira, ledwie szesnastoletnia, kurczowo trzyma się framugi drzwi, aż strażnik odrywa jej palce jeden po drugim. Nie przestała się modlić, odkąd nas tu przyprowadzili.
"Proszę," jęczy. "Nie zrobiłam nic złego. Służyłam wiernie—"
Strażnik uderza ją z tyłu dłonią, a ona upada. "Myślisz, że wierna służba ma znaczenie? Jesteś własnością. Własność nie ma prawa negocjować."
Pomagam jej wstać, bo to coś, co mogę zrobić rękoma, coś poza myśleniem o tym, co będzie dalej. Jej ciężar jest niczym—wszyscy jesteśmy teraz szkieletem, lata resztek i bicia zredukowały nas do podstaw. Patrzy na mnie szeroko otwartymi, przerażonymi oczami, szukając pocieszenia, którego nie mam do zaoferowania.
"Jak możesz być tak spokojna?" szepcze.
Czy jestem spokojna? A może po prostu pusta? Jest różnica, choć podejrzewam, że teraz już nie ma to znaczenia.
"Są gorsze rzeczy niż umieranie," mówię jej, i naprawdę tak myślę.
Strażnicy prowadzą nas po schodach na szary poranny światło. Chmury wiszą tak nisko, że mogłabym niemal wyobrazić sobie, że ich dotykam, gdyby moje ręce były wolne. Powietrze jest ostre od zimowego chłodu, ale po lochach nawet ten gorzki chłód wydaje się wolnością. Pozostałe niewolnice drżą gwałtownie w swoich cienkich ubraniach, ale zimno nie przeszkadza mi tak długo, jak pamiętam.
Ładują nas na otwarty wóz jak bydło—co, jak sądzę, jesteśmy. Koła jęczą pod nawet naszym skromnym ciężarem, gdy zaczynamy podróż w stronę miejsca ceremonii. Członkowie stada ustawiają się wzdłuż ulic, aby nas obserwować. Niektórzy rzucają zgniłe warzywa. Inni po prostu patrzą z pustą ciekawością ludzi obserwujących zwierzęta prowadzone na rzeź.
Rozpoznaję niektóre twarze w tłumie. Żona piekarza, która kopała mnie, kiedy żebrałam o chleb. Wojownik, Johnson, który złamał mi żebra zeszłego lata za to, że chodziłam zbyt wolno. Osobista krawcowa Luny Kestrel, która kazała mi rozpruć i zszyć ten sam brzeg pięćdziesiąt razy, bo moje szwy nie były "godne obecności Luny."
Wszystkie teraz się zlewają, morze twarzy, które nigdy nie widziały mnie jako nic więcej niż rzecz do wykorzystania i wyrzucenia. I dlaczego miałyby? W ich świecie siły i mocy, czym jestem, jeśli nie aberracją? Bezwilczą dziewczyną, której rodzice zginęli, próbując chronić stado, które i tak było skazane na zagładę.
Pamięć próbuje wypłynąć na powierzchnię—krzyk matki, oczy ojca gasnące, gdy miecz przeszywał jego czaszkę—ale tłumię ją. Stałam się dobra w budowaniu murów między mną a wspomnieniami, które mogłyby sprawić, że coś poczuję. Uczucia są niebezpieczne, kiedy próbujesz zaakceptować śmierć.
Wóz podskakuje na dziurze, a Mira wpada na mnie. Mamrocze modlitwy pod nosem, te same wersety w kółko. Inna dziewczyna, Sera, całkowicie zamilkła, wpatrując się w nic z oczami, które już poszły gdzieś indziej.
Gdy opuszczamy główną osadę, krajobraz staje się dzikszy. Terytorium Mistmarsh Pack rozciąga się na mokradła—miejsca, gdzie ziemia może cię pochłonąć, jeśli źle postawisz krok. Mgła unosi się z bagnistej ziemi, sięgając po nas przez kraty wozu. Strażnicy mruczą niespokojnie między sobą.
Miejsce egzekucji znajduje się w starej części terytorium, gdzie wciąż stoją starożytne kamienie, pozostawione przez tych, którzy tu żyli, zanim przyszły wilki. Moja matka opowiadała mi historie o tych pierwszych mieszkańcach, ale te opowieści umarły wraz z nią. Wszystko, co dobre, umarło wraz z nią i ojcem. Wszystko, oprócz Kaia—
Nie. Nie będę myśleć o moim bracie.
Jego niebieskie oczy, tak pełne zaufania, że starsza siostra go ochroni. Jak jego mała dłoń czuła się w mojej, gdy biegliśmy przez dym i krzyki. Chwila, w której zdałam sobie sprawę, że zniknął, pochłonięty przez chaos, i nie mogłam go znaleźć, niezależnie od tego, jak mocno szukałam.
Jeśli jest jakaś łaska w umieraniu dzisiaj, to taka, że w końcu przestanę się zastanawiać, czy cierpiał. Czy wołał mnie. Czy umarł sam i przestraszony, czy może, w jakiś cudowny sposób, przeżył i przez te lata myślał, że go porzuciłam.
Wóz się zatrzymuje. Jesteśmy na miejscu.
Starożytne kamienne filary wznoszą się z ziemi w idealnym kręgu, każdy z nich ozdobiony symbolami. Na środku zbudowali stos pogrzebowy. Ciało Marcusa leży w stanie w ozdobnej trumnie.
Tłum już się zbiera—członkowie stada w swoich eleganckich strojach, przyszli zobaczyć swego Alfę w odpowiednim stylu. Luna Kestrel stoi na przedzie, ubrana w żałobną czerń. Jej syn, Wiley, podtrzymuje jej ramię. Ma okrutne usta ojca, ale kalkulujące oczy matki. Nowy Alfa stada, gdy tylko ceremonia się zakończy.
Wyładowują nas teraz z wozu, a moje nogi ledwo mnie trzymają, gdy moje stopy dotykają ziemi. Kajdany są tak ciężkie, a ja jestem tak zmęczona. Nie tylko z powodu miesiąca bez odpowiedniego jedzenia i wody, ale z powodu lat tego wszystkiego.
Moja siła całkowicie się wyczerpała, gdy moja lewa stopa zapadła się głęboko w błotnisty grunt. Błoto zdawało się połykać moją kostkę, a ja nie mogłam znaleźć energii, by się uwolnić. Upadłam do przodu, lądując ciężko na kolanach w błocie, moje skrepowane ręce nie mogły odpowiednio złagodzić upadku.
"Wstawaj!" Buty strażnika chlupnęły w błocie, gdy się zbliżał. "Wstawaj, ty cholerny kawałku gówna."
Bicz opadł ponownie i ponownie, rysując świeże rany na moich plecach. Ale ból wydawał się teraz odległy, stłumiony przez zmęczenie i rozpacz. Ledwo czułam uderzenia bata.
Przez mgłę mojego gasnącego przytomności zobaczyłam go—małą postać kucającą obok mnie w błocie. Mój młodszy brat, Kai, jego twarz niewinna tego dnia, kiedy zniknął podczas najazdu na nasze stado. Jego niebieskie oczy były pełne troski, gdy wyciągnął rękę, by dotknąć mojego policzka.
"Siostra," szepnął. "Jesteś taka zmęczona. Możesz teraz odpocząć."
Łzy spłynęły po moich policzkach. Wyciągnęłam do niego drżące palce, desperacko pragnąc dotknąć jego twarzy jeszcze raz, powiedzieć mu, jak bardzo mi przykro, że nie mogłam go ochronić.
Ale szorstkie ręce wplątały się w moje włosy, wyrywając mnie z brutalnej rzeczywistości. Strażnik ciągnął mnie przez błoto jak worek zboża, a ja drapałam jego uścisk, żeby nie stracić skalpu.
"Żałosne," splunął, ciągnąc mnie w stronę ołtarza. "Nie potrafisz nawet iść na własną śmierć z godnością."
Tłum rozstąpił się, gdy zbliżaliśmy się do ołtarza, ich twarze wykrzywione odrazą i okrutnym oczekiwaniem.
Moje oczy prześlizgnęły się po morzu Alf, Lun i Bet. Tłum szlachty patrzył na nas z wyrazami znudzenia lub lekkiej odrazy. Niektórzy nawet się śmiali, żartując z naszego cierpienia.
Każda kropla energii opuściła moje ciało. Agonia, którą właśnie przetrwałam, całkowicie mnie wyczerpała.
Strażnik odpiął moje kajdany szorstkimi, niecierpliwymi ruchami. Złapał mnie i pchnął na jeden z kamiennych filarów. Lina wbiła się w moje nadgarstki, gdy wiązał je za filarem, szorstkie włókna ocierały moją skórę do krwi. Moje kostki były następne, związane tak ciasno, że już czułam, jak krążenie jest odcinane. Kiedy wcisnął brudną szmatę do moich ust, prawie się nią zakrztusiłam, czując smak pleśni i czegoś jeszcze, czego nie chciałam identyfikować.
Wokół mnie inne dziewczyny płaczą, błagają, modlą się. Ktoś obiecuje strażnikom wszystko, cokolwiek, jeśli tylko ją puszczą.
Szare niebo rozciąga się bez końca i bez troski. Skupiam na nim wzrok i znajduję nieoczekiwany moment czegoś prawie jak spokój. Wkrótce to wszystko się skończy. Żadnych więcej bicia. Żadnego głodowania. Żadnego codziennego przypominania, że jestem abominacją na tym świecie.
Śmierć, kiedy nadejdzie, będzie moją pierwszą i ostatnią wolnością.
Ostatnie Rozdziały
#207 207
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#206 206
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#205 205
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#204 204
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#203 203
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#202 202
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#201 201
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#200 200
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#199 199
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026#198 198
Ostatnia Aktualizacja: 4/16/2026
Może Ci się spodobać 😍
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana z jej Alfa Instruktorem
Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.
Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem
Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.
– Nadal jesteś na mnie zły?
Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.
Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.
Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.
Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Okrutny Raj - Romans mafijny
Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.
Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.
Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.
Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.
Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.
Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?
Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zakazane Pulsowanie
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Sekretarko, Czy Chcesz Się Ze Mną Przespać?
Może dlatego żadna z nich nie wytrzymywała dłużej niż dwa tygodnie. Szybko mu się nudziły. Ale Valeria powiedziała „nie” i to tylko sprawiło, że zaczął gonić ją jeszcze zawzięciej, kombinując coraz to inne sposoby, żeby dostać to, czego chciał — nie rezygnując przy tym ze swoich rozrywek z innymi kobietami.
Nawet nie zauważył, kiedy Valeria stała się jego prawą ręką, i potrzebował jej do wszystkiego, jakby bez niej nie potrafił nawet oddychać. Mimo to nie przyznał się, że ją kocha, dopóki ona nie dotarła do swojej granicy i po prostu nie odeszła.
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Niechętna Panna Młoda Miliardera
Jednak jeden kontrakt małżeński zrujnował moje spokojne życie. Aby chronić moją rodzinę, musiałam poślubić Alexandra Kingsleya — potentata technologicznego, który jest ode mnie starszy o osiem lat.
Naiwnie myślałam, że przynajmniej będziemy mogli żyć w zgodzie. Nie wiedziałam, że już mnie zaszufladkował jako łowczynię fortun, co od pierwszego dnia postawiło nas na kursie kolizyjnym.
Teraz, uwięziona w rodzinie Kingsleyów, nie tylko muszę radzić sobie z zimnym mężem. Muszę też stawić czoła jego mściwej szwagierce Victorii i Karen — wieloletniej adoratorce Alexandra, która jest zdeterminowana, by sprawić, że poczuję się jak niechciany intruz.
Jak mam przetrwać w rodzinie Kingsleyów...
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Nocne lekarstwo prezesa
Nazywam się Aria Harper i właśnie przyłapałam mojego narzeczonego Ethana na zdradzie z moją przyrodnią siostrą Scarlett w naszym łóżku. Podczas gdy mój świat się rozpadał, oni planowali ukraść wszystko—moje dziedzictwo, spuściznę mojej matki, nawet firmę, która powinna należeć do mnie.
Ale nie jestem naiwną dziewczyną, za jaką mnie uważają.
Wchodzi Devon Kane—jedenaście lat starszy, niebezpiecznie potężny i dokładnie taki, jakiego potrzebuję. Jeden miesiąc. Jeden tajny układ. Wykorzystać jego wpływy, aby uratować moją firmę, odkrywając jednocześnie prawdę o "śmierci" mojej matki Elizabeth i fortunie, którą mi ukradli.
Plan był prosty: udawać zaręczyny, wyciągnąć informacje od wrogów, odejść czysto.
Czego się nie spodziewałam? Ten bezsenny miliarder, który może spać tylko wtedy, gdy jestem w jego ramionach. Czego on się nie spodziewał? Że jego wygodna aranżacja stanie się jego obsesją.
W świetle dnia jest mistrzem obojętności—jego spojrzenie przesuwa się obok mnie, jakbym nie istniała. Ale gdy zapada ciemność, podciąga moją koronkową sukienkę, jego dłonie zdobywają moje piersi przez przezroczysty materiał, jego usta odnajdują mały pieprzyk na moim obojczyku.
„Tak właśnie,” oddycha przeciw mojej skórze, głos napięty i chrapliwy. „Boże, czujesz się niesamowicie.”
Teraz granice są zamazane, stawki wyższe, a wszyscy, którzy mnie zdradzili, zaraz się dowiedzą, co się dzieje, gdy nie doceniają Arii Harper.
Zemsta nigdy nie była tak słodka.
Zdobyta przez miłość Alfy
Cztery lata temu misternie uknuta intryga Fiony zamieniła mnie z zwyczajnej omegi w skazańca, na którego barkach ciąży zarzut morderstwa.
Po czterech latach wracam do świata, którego prawie nie poznaję.
Moja najlepsza przyjaciółka Fiona, a zarazem moja przyrodnia siostra, stała się w oczach mojej matki idealną córunią. A mój były chłopak, Ethan, za chwilę będzie urządzał huczną, wystawną ceremonię zawarcia więzi… właśnie z nią.
Miłość, więzi rodzinne i reputacja, które kiedyś były dla mnie wszystkim, zostały mi przez Fionę odebrane, co do okruszka.
Kiedy dotarłam już do granic wytrzymałości i zaczęłam się zastanawiać, po co w ogóle jeszcze żyję, w moim życiu nagle pojawił się legendarny Alfa Lucas z Moonhaven.
Jest potężny i tajemniczy, budzi respekt i niemal nabożny lęk wśród wszystkich wilkołaków.
A jednak wobec mnie okazuje niezwykłą wytrwałość i zaskakującą czułość, taką, jakiej nigdy się nie spodziewałam.
Czy pojawienie się Lucasa jest darem od losu, czy początkiem kolejnego spisku?












