
Sprzedana Mojemu Ukochanemu Królowi Wampirów
Bella Moondragon · W trakcie · 188.9k słów
Wstęp
Alice - Punkt Widzenia
Nie mogę uwierzyć, że to już jej czas. Moja matka, dobra kobieta, leży w ozdobionej cedrowej trumnie.
Mój ojczym, trzyma się za klatkę piersiową, w bólu, którego wiem, że nie czuje. Dzień przed jej śmiercią, uderzył moją matkę w twarz i nazwał ją "bezwartościową suką."
Chciał tylko jej pieniędzy.
Kiedy byłam w samochodzie. Zwracam oczy w stronę okna i patrzę, jak cmentarz znika z widoku.
Wtedy go zobaczyłam.
Mężczyzna, wysoki, ubrany na czarno. Jest blady, prawie luminescencyjny. Jego ciemne włosy są gładko zaczesane do tyłu. Podnosi głowę i patrzy prosto na mnie.
Czuję, że patrzy prosto w moją duszę.
Rhys - Punkt Widzenia
Nigdy nie powinienem był zabrać tej dziewczyny.
Ten cholerny ojczym to koszmar, hazardzista, zasługuje na śmierć.
Ten drań powiedział, "Proszę, panie Severin. Przynajmniej ją zobacz. Byłem pewien, że nauczyłem ją umiejętności, jest jak jej matka, no, zawsze jest jeszcze sypialnia."
"Zamknij się!!" Nie mogę znieść jego obrzydliwego głosu.
"Panie, ona nie jest warta dwóch milionów dolarów." Mój człowiek doradza.
Prawda jest taka, że od chwili, gdy po raz pierwszy zobaczyłem ją na pogrzebie jej matki, czułem do niej jakieś przyciąganie. Smutny wyraz w jej oczach mógłby złamać serce każdemu.
Nie mogłem jej zostawić, w końcu. Nie z tym draniem.
"To mój obowiązek, nie mogę się oprzeć."
Ukrywaliśmy się w tym świecie tak długo.
Zawsze byłem dumny z pełnej kontroli nad sobą, ale nawet ja zacząłem ślinić się, gdy zapach jej słodkiej krwi wypełnił moje płuca.
Alice
Po śmierci mojej matki, mój świat się rozpadł. Mój ojczym nie tylko ukradł moje dziedzictwo - sprzedał mnie mężczyźnie, któremu był winien pieniądze. Teraz mieszkam w rezydencji na skraju klifu, otoczona przez obcych, którzy mówią zagadkami i znikają w nocy. Mój nowy opiekun, Rhys Severin, jest zimny, niewiarygodnie przystojny i całkowicie nieprzenikniony. Ale gdy w Duskmoore House zaczynają dziać się dziwne rzeczy, nie mogę pozbyć się uczucia, że coś mrocznego mnie obserwuje... i że Rhys może ukrywać więcej niż tylko sekrety za tymi srebrnymi oczami.
Rhys
Przyjęcie Alice Heathe miało być interesem. Spłata długu. Ale od momentu, gdy przekroczyła próg mojego domu, poruszyła coś, co było we mnie martwe od dawna. Coś niebezpiecznego. Ukrywałem swoją naturę przez wieki, ale im dłużej Alice jest pod moim dachem, tym trudniej jest ignorować pragnienie - jej krwi i jej ciała. Nie należy do mojego świata cieni i sekretów... ale los może nie dbać o to, czego chce którykolwiek z nas.
Rozdział 1
Alice
Nie mogę oderwać wzroku.
Ksiądz stoi za ziejącą dziurą, do której zaraz zostanie opuszczona trumna mojej matki. Jego głos jest monotonnym dronem smutku, którego nie potrafię nawet zrozumieć. Wokół mnie słychać pociąganie nosem, gdy przyjaciele mojej matki i członkowie rodziny mojego ojczyma opłakują odejście Sarah Voss. Ale ja nie mogę przestać wpatrywać się w tę skrzynię, tę, w której leży. Tę, w której będzie leżeć na zawsze.
Kolejna łza pojawia się, spływając bezgłośnie po moim policzku. Jak inne, nie wycieram jej. W przeciwieństwie do dramatycznych płaczów wokół mnie, mój smutek jest prawdziwy. Ból w mojej piersi jest tak głęboki, że czuję, jakby moje serce miało zostać rozdarte na pół. Próbuję wyobrazić sobie jej twarz taką, jaką była w zeszłym tygodniu, kiedy grałyśmy razem na pianinie, ale wszystko, co widzę, to blada reprezentacja jej, na którą patrzyłam dzisiaj rano, gdy ten sam ksiądz mówił w kaplicy za mną o tym, że Bóg zabiera nas tylko wtedy, gdy nadejdzie nasz czas.
Nie wiem, jak to mogło być jej czas. Moja matka miała zaledwie czterdzieści dwa lata. Była aktywna i zdrowa. Była dobrą kobietą, taką, jaką dzieciom mówi się, że powinny starać się być. Teraz leży w ozdobionej cedrowej trumnie, z rozcięciem na brzuchu spowodowanym wypadkiem samochodowym ukrytym pod warstwami niebieskiej tafty, a ból na jej twarzy zamaskowany jest grubą czerwoną szminką w odcieniu, którego nigdy nie posiadała, i niebieskim cieniem do powiek, który graniczy z kiczowatością.
W końcu ksiądz kończy swoje żałobne przemówienie. Chociaż jego słowa wydawały się szczere, mogłyby równie dobrze dotyczyć ostatniej osoby, którą wysłał na spotkanie z ich Stwórcą. Mógłby je równie dobrze użyć jutro. Nie znał mojej matki. W rzeczywistości, gdybym oderwała wzrok od trumny i rozejrzała się po ziemi, odważyłabym się powiedzieć, że nikt tutaj jej nie znał – nawet jej mąż.
Nikt nie znał Sarah Elizabeth Wilson Heathe Voss tak, jak ja. I teraz, nikt już nigdy nie pozna.
Jęki i szlochy nasilają się, gdy trumna jest opuszczana do ziemi. Obok mnie Henry, mój ojczym, ściska się za pierś, zgięty w bólu, którego wiem, że nie odczuwa. To akt, sposób na zyskanie współczucia od tych, którzy mogą na niego patrzeć. Nie jest mu obce robienie wszystkiego, co może, aby spróbować zmanipulować tłum, by uwierzył, że jest głęboko zmartwiony, gdy zaledwie dzień przed jej śmiercią uderzył moją matkę w twarz i nazwał ją „bezwartościową suką”.
Odrywam wzrok od ozdobnej trumny, gdy znika pod powierzchnią, i patrzę na niego. Jego oczy są przekrwione, ale to może być od alkoholu. Łzy wyglądają na prawdziwe, ale nie są z serca. Nigdy nie kochał mojej matki; chciał tylko jej pieniędzy. Kiedy mój ojciec umarł, zostawił znaczny majątek. Teraz, gdy matki już nie ma, wszystko przypadnie jemu. W rzeczywistości nie zdziwiłabym się, gdyby za chusteczką, którą zasłania twarz, krył się wilczy uśmiech.
Ksiądz przywołuje rodzinę, aby rzucili róże na grób mojej matki. Henry bierze mnie za ramię, jakbyśmy byli ojcem i córką, i prowadzi mnie naprzód. Wyciągamy czerwone kwiaty z wazonu i stajemy z palcami na krawędzi przepaści. Nie widzę jej uśmiechniętej twarzy pod wiekiem trumny – widzę tylko karykaturę, którą z niej zrobili. Rzucamy nasze róże, a one lądują z głuchym stukotem na cedrowym wieku, które odbija się echem z dołu i rozprasza na wietrze.
Z głębokim oddechem pozwalam Henry'emu odprowadzić mnie od matki w stronę czarnej limuzyny, która zabierze nas z powrotem do rezydencji, którą kupił kilka lat temu – za pieniądze mojego ojca. Ciągnę nogi, nie dlatego, że chcę zostać na cmentarzu, ale dlatego, że nie chcę zamknąć się w pojeździe z nim. Nie chcę wracać do ogromnego domu, który wydaje się całkowicie pusty bez jej śmiechu.
Nie chcę zostawić jej w ciemnej dziurze w ziemi, przykrytej sześcioma stopami ziemi – i garstką umierających róż.
Gdy tylko kierowca zamyka za nami drzwi, Henry rechocze, kręcąc głową. „Cóż, cieszę się, że to już za nami.” Ociera nos chusteczką, na której moja matka wyhaftowała jego inicjały w zeszłą wiosnę, i wciska ją do kieszeni marynarki, jego oczy wędrują po mojej twarzy. „Otrzyj te łzy, Alicjo. Nie ma sensu płakać za nią. To jej nie wróci.”
Zamiast sięgnąć, by otrzeć moją zapłakaną twarz, odwracam wzrok ku oknu i patrzę, jak cmentarz znika z widoku.
Wtedy go widzę.
Mężczyzna, wysoki, ubrany na czarno, jak prawie wszyscy inni, stoi na obrzeżach tłumu, który powoli rozchodzi się wokół grobu mojej matki. Nie widzę jego twarzy z tej odległości, ale jest blady, niemal luminescencyjny. Jego ciemne włosy są zaczesane do tyłu. Muszę się wysilić, by utrzymać na nim wzrok, gdy skręcamy na zakręcie drogi. Tuż zanim znika z mojego pola widzenia, podnosi głowę i patrzy prosto na mnie, a choć jest przynajmniej dwieście stóp dalej, a ja za przyciemnionym oknem, czuję, jakby patrzył prosto w moją duszę.
Dreszcz przechodzi mi po plecach i odwracam wzrok, modląc się, aby nigdy więcej go nie zobaczyć.
Obok mnie, Henry rzuca paskudny komentarz, że dobrze, że nie zapraszamy ludzi po pogrzebie. Ostatnią rzeczą, jaką chce robić, to dalej udawać przed wszystkimi, szlochając i bełkocząc. „To naprawdę żałosne,” mruczy.
Nie mówię nic, tylko ponownie kieruję wzrok za okno, bezmyślnie bawiąc się pasmami blond włosów w tym samym odcieniu co włosy mojej matki. I jakby niebiosa same płakały za moją stratą, niebo otwiera się, a ulewa bębni o szybę, drzewa, cmentarz, częściowo zakopaną trumnę – ale nie moją matkę. Nie, ona już nigdy nie poczuje deszczu.
A ja już nigdy nie poczuję jej, ani miłości takiej jak jej.
Deszcz pada mocniej, zamazując świat na zewnątrz, aż wydaje się, że płacze razem ze mną. Obok mnie, milczenie Henry'ego jest ciężkie, niebezpieczne. Znam to spojrzenie w jego oczach – burza w nim tylko czeka, by wybuchnąć. Przykładam czoło do zimnej szyby. Dom, do którego zmierzamy, nie jest domem, to klatka.
Ostatnie Rozdziały
#175 Miłość na całe życie
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#174 Dzień ślubu
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#173 Plany ślubne
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#172 Świetła, cudowna przyszłość
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#171 Witamy na świecie
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#170 Gotowy dla dziecka
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#169 Data kolacji
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#168 Ból przeszłości
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#167 Przebudzenie
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025#166 Dobre zagadki
Ostatnia Aktualizacja: 10/21/2025
Może Ci się spodobać 😍
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA
Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,
Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.
Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.
Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.
Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Adoptowany Grzech
To wszystko, czego kiedykolwiek pragnęłam.....
Aż nagle wszystkie moje marzenia rozsypują się w pył.
Mój „brat” mnie nienawidzi.
Nie jest już tym samym chłopakiem, który wyjechał z naszego domu w drogę ku wielkości. Nie chce mieć ze mną nic wspólnego i traktuje mnie gorzej niż swojego wroga.
Aż widzę go z jakąś dziewczyną.
I nagle nie wygląda już jak mój brat.
Wygląda jak seksowny sportowiec, nad którym ślini się każda dziewczyna na kampusie.
To złe.
Nie powinnam patrzeć na niego w ten sposób.
A on nie powinien dotykać mnie tak, jakby był gotów mnie pożreć.
To mój brat.
A może jednak nie?
Granice się zacierają, a grunt drży mi pod stopami od pożądania i grzechu.
Sekrety są wyszeptywane nad rozpaloną skórą, zakazane pocałunki kradzione w ciemnych kątach.
Ale to wciąż za mało.
Potrzebuję więcej.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Desperackie Pościgi Prezesa
Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.
Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.
Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?
Za późno.
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem
To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.
Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?












