Synowie marynarki: prześladowana przez czworaczych przyrodnich braci

Synowie marynarki: prześladowana przez czworaczych przyrodnich braci

Lino Genge · Zakończone · 234.8k słów

350
Gorące
106.9k
Wyświetlenia
4.5k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

– Jesteś słaba i brzydka!
– Przestań udawać, że jesteś jedną z nas. Brzydzę się tobą!

***W liceum Tabitha była gruba i non stop stawała się celem okrutnych żartów oraz znęcania się ze strony czworaczków – czterech braci, którzy uprzykrzali jej każdy dzień. Byli jej żywym koszmarem. Po rzuceniu szkoły dla wilkołaków odcięła się od tamtego życia i zapisała się na ludzką uczelnię, gdzie schudła i całkowicie się zmieniła.

Czworaczki wychowywał ojciec trzymający ich krótko, niemal po wojskowemu – surowa dyscyplina tylko podsyciła ich buntowniczy charakter i zrobiła z nich nieokiełznanych, bezczelnych młodych alf.

Pięć lat później drogi Tabithy i braci znowu się przecięły, bo jej matka wyszła za ich ojca.

Teraz Tabitha jest zmuszona mieszkać pod jednym dachem z czterema wilkołakami–Navy, aroganckimi alfami, które kiedyś uprzykrzały jej życie. Szybko ją rozpoznają – i aż im mowę odbiera na widok tego, jak bardzo wypiękniała.

Rozdział 1

POV Tabithy

Piłka nożna wystrzeliwuje w moją stronę akurat wtedy, kiedy jestem w połowie akapitu, siedzę po turecku na środku boiska, a książkę mam wygodnie opartą na udach. Zerkam w górę i widzę, jak leci prosto na moją twarz.

O ja pierdolę.

Serce mi zamiera, zatrzaskuję książkę. Zrywam się w bok, wciskając dłonie w trawę, przekręcam ciało, żeby uskoczyć z toru lotu piłki.

– Uważaj!

Zanim piłka do mnie dolatuje, Andrew pojawia się jak rozmazana plama ruchu. Szarżuje do przodu i rzuca się przede mnie, przechylając głowę w idealnym momencie, żeby przechwycić piłkę. Ta odbija się od niego z głuchym puknięciem i turla dalej po zielonej murawie.

– Nic ci nie jest? – pyta, łapiąc oddech, gdy prostuje się obok mnie.

Przyciskam dłoń do piersi, czując, jak puls mi wariuje pod palcami. Mało brakowało.

– Spoko. Chociaż ta piłka prawie rozwaliła mi okulary – poprawiam przekrzywione oprawki na grzbiecie nosa. – Kazałabym ci je odkupić, ale masz dziś szczęście, Kingston.

Andrew chichocze cicho pod nosem.

– Sorry. Rozkręcili Raya na maksa – kiwa głową w stronę Raya, który biegnie przez boisko. – Wiesz, jaki jest, jak wejdzie w mecz.

Ray, kapitan uniwersyteckiej drużyny piłkarskiej, macha do mnie przepraszająco i woła do Andrew, żeby oddał im piłkę.

– Powinieneś swoim kumplom powiedzieć, żeby następnym razem potrenowali celność. Nie dawajcie nam, biednym duszom na trybunach, podbitego oka przed wakacjami.

Andrew znowu się śmieje, posyła piłkę z powrotem jednym mocnym kopnięciem i dopiero wtedy odchodzi od linii boiska, żeby do mnie dołączyć. Gestem daje Rayowi znać, że w następną gierkę już nie wchodzi. Ray i reszta kiwają głowami i wracają do treningu.

– Czemu wy w ogóle dzisiaj trenujecie? – pytam, poprawiając pozycję, siadam już normalnie i podnoszę książkę. – Wakacje za trzy dni. Sezon ligowy dawno się skończył.

Andrew wzrusza ramionami.

– Nie chodzi tylko o rozgrywki. Piłka nożna jest po prostu fajna. Ale Ray ma jakąś obsesję na punkcie treningów odkąd przegraliśmy w finale… więc jest też i to.

Sięga po swój bidon i bierze długi łyk. Jego spojrzenie zjeżdża w dół i przyłapuję go, jak gapi się na moje kolano. Przechyla lekko głowę.

– Od dawna chciałem zapytać o tę bliznę. Skąd ją masz? – rzuca.

Spoglądam w dół, palcami muskając bladą, postrzępioną linię tuż pod rzepką. Stara, ale wciąż wyraźnie odcina się na skórze.

– Spadłam z urwiska pięć lat temu. Goniła mnie banda tępych licealnych osiłków. Potknęłam się, stoczyłam, zdarłam kolana i porządnie przywaliłam głową – mówię, przewracając stronę w książce.

Andrew krzywi się współczująco.

– Kurde. Wiem, że dzieciaki potrafią być wredne, ale to już jest hardkor. Nie sądziłem, że licealiści mogą być aż tak bezlitośni.

Wyduszam z siebie suchy śmiech.

– Taa… nie masz pojęcia.

Gdyby tylko wiedział. Zwłaszcza, jeśli dorasta się wśród wilkołaków, którzy zmieniają się tylko po to, żeby uprzykrzyć życie takim ludziom jak ja, do granic możliwości ich nastraszyć. Dobrze, że jestem już całe kilometry od tamtej dziury. Nie muszę oglądać szyderczych mord moich prześladowców… zwłaszcza tych konkretnych czterech braci, którzy zrobili sobie z mojego życia hobby.

Wyłapując zmianę mojego nastroju, szybko zmienia temat:

– W każdym razie, jakie masz plany na wakacje? – pyta, wycierając usta wierzchem dłoni.

Zamykam książkę na kciuku i opieram ją o kolano. Plany na wakacje, hmm?

– Pewnie wezmę parę dodatkowych zmian w kawiarni. Standard – mówię, zbywając to lekkim wzruszeniem ramion.

Kiwa głową.

– Kurczę, ty to się zawsze zajeżdżasz robotą. Jakbyś chciała coś innego, firma mojego starego szuka ludzi. Mogę szepnąć słówko.

Uśmiecham się i lekko kręcę głową.

– Dzięki, ale lubię swoją robotę w kawiarni. Co prawda kokosów nie ma, ale za to cały dzień oddycham tym cudownym zapachem kawy. No i szefowa jest na tyle spoko, że po każdej zmianie daje mi niezjedzone ciastka.

Miło z jego strony, że to proponuje, ale wolę trzymać się swojej dorywczej pracy. I nawet nie chodzi o dumę. Bardziej o to, żeby coś sobie samodzielnie zbudować. Może skorzystam z jego propozycji, jak już będę na tyle pewna siebie, że dam radę… jak skończę studia. Oby.

– No, skoro tak mówisz… – Andrew wrzuca kubek termiczny z powrotem do plecaka i siada na trybunach obok mnie. – Wiesz co? Jesteś najbardziej zapracowaną osobą, jaką znam. Nie mogę uwierzyć, że całe wakacje po prostu… tyrajesz. Serio nie masz żadnego planu, żeby gdzieś wyskoczyć? Złapać trochę słońca? W góry? Na zwiedzanie? Nad morze?

Morze. Nagle coś mnie łaskocze z tyłu głowy, wspomnienie, którego wolałabym nie ruszać. Zapach słonego powietrza, szorstki dotyk białego piasku na skórze… i krystalicznie niebieska woda, którą widziałam codziennie rano, jak tylko otworzyłam oczy. Tak, kiedyś mieszkałam przy plaży. I mam tego po dziurki w nosie na resztę życia. Teraz wcale mnie tam nie ciągnie.

– Eee, nie. Mam dobrze. Praca w kawiarni też jest całkiem niezłą odskocznią – biorę głęboki wdech i wsuwam zakładkę w książkę, po czym chowam ją z powrotem do torby. I tak nie potrafię się teraz na niczym skupić.

– To nie to mówiłaś miesiąc temu, kiedy tamten koleś kazał ci zrobić nową latte, bo serduszko z pianki wyszło jakieś krzywe.

Parskam śmiechem, przypominając sobie tę scenę.

– No. Okazało się, że zamawiał ją dla swojej dziewczyny, ale ona rzuciła go tego samego dnia. Zrobili niezłe przedstawienie w kawiarni. Biedak musiał zamówić kolejny napój. Trzeba mu oddać – wziął sobie rumianek, żeby trochę się ogarnąć.

Andrew chichocze.

– No, i jeszcze… – urywa, bo jego wzrok przelatuje ponad moim ramieniem i się wyostrza.

– Co? – pytam.

Podążam za jego spojrzeniem i widzę faceta w idealnie skrojonym czarnym garniturze, idącego w naszą stronę. Wygląda, jakby go ktoś tu wkleił z innego świata – kompletnie nie pasuje do kampusu pełnego studentów dokańczających na szybko projekty i piłkarzy wygłupiających się na boisku. Nie wygląda ani na wykładowcę, ani na kogokolwiek związanego z uczelnią, a najbardziej niepokoi mnie to, że cały czas patrzy prosto na mnie. Jakby wcale nie przechodził obok, tylko szedł dokładnie tu. Po coś konkretnego.

Pewnie po prostu jakiś rodzic… albo inwestor uczelni. Przecież nie może iść po mnie. Prawda?

Nie. Ten facet ewidentnie kieruje się w naszą stronę. I dalej gapi się na mnie.

– Znasz go? – szepcze Andrew, marszcząc czoło.

– Nie.

Mężczyzna w końcu zatrzymuje się tuż przed nami. Rzuca krótkie spojrzenie Andrew, po czym znowu wbija wzrok we mnie.

– Czy pani to Tabitha Huxley? – pyta facet w garniturze.

– Yyy… ta–

– A pan to kto? – Andrew podrywa się na nogi, zasłaniając mnie sobą.

Mężczyzna całkowicie go ignoruje i lekko odsuwa się na bok, przechylając głowę na tyle, żeby zajrzeć zza jego sylwetki i znów złapać mnie spojrzeniem.

– Pani Isla czeka na panią na parkingu uczelnianym. Poprosiła, żebym panią odnalazł, Tabitho – mówi spokojnym, wyćwiczonym tonem.

Co moja mama zrobiła? Czeka na mnie na parkingu przy kampusie? Przecież my nawet nie mamy samochodu!

Jeszcze raz porządnie przyglądam się facetowi. Ma wiecznie poważny wyraz twarzy. Wygląda na późne czterdziestki, na pewno jest o parę lat starszy od mojej mamy. I nieważne, jak bardzo się w niego wpatruję, wiem, że widzę go pierwszy raz w życiu. Więc nie ma szans, żeby był jednym z jej znajomych.

Andrew przysuwa się bliżej i szepcze mi do ucha, ani na sekundę nie odrywając swoich ostrych jak brzytwa oczu od faceta.

— Myślisz, że to jakiś nowy rodzaj przekrętu?

Jeśli tak, to naprawdę nie mogli trafić gorzej. Jesteśmy spłukani do cna. Jedyne, co mogliby z nas wyłudzić, to patelnia z lumpeksu, którą kupiłam na targu staroci dwa tygodnie temu. Ja i mama ledwo ciągniemy od pierwszego do pierwszego, zwłaszcza przy jej niekontrolowanych wydatkach, które co jakiś czas zmuszają nas do podjadania z tych marnych oszczędności, jakie uzbierałyśmy przez ostatnie pięć lat.

— Wierzę, że pańska matka wysłała pani w tej sprawie wiadomość — mówi mężczyzna, rzucając Andrewowi spojrzenie z boku, jakby chłopak już działał mu na nerwy.

Zawieszam się na moment i powoli sięgam po telefon, jakby miał mnie ugryźć. Ekran rozświetla się jednym nieprzeczytanym sms-em sprzed piętnastu minut.

Mama:

Hej, skarbie. Nie panikuj, ale możesz podejść na parking? Potrzebuję cię do czegoś. To… taka niespodzianka. Po prostu mi zaufaj, dobrze? :))

Co do… To ma być żart?

Marszczę brwi, gapiąc się w ekran i próbując zrozumieć tę wiadomość. Podnoszę wzrok na faceta, który dalej stoi, jakby to wszystko było zupełnie normalne, jakbym miała po prostu za nim pójść bez żadnych pytań.

Nie mam pojęcia, o co chodzi. Ale intuicja podpowiada mi, żeby po prostu w to wejść i jak najszybciej mieć to za sobą. W torbie mam gaz pieprzowy, gdyby coś poszło nie tak — choć wątpię, żeby miał jakiekolwiek szanse z takim bykiem jak on. Ale mama faktycznie napisała, a chociaż momentami totalnie jej odbija, nie wysłałaby obcego typa, żeby ściągnął mnie z boiska, gdyby to nie było coś poważnego. Chyba. Oby. Tak czy inaczej, prostuję plecy, przewieszam torbę przez ramię i ruszam w jego stronę, udając, że takie akcje to dla mnie chleb powszedni.

Dłoń Andrew delikatnie zaciska mi się na łokciu.

— Zaczekaj. Na pewno chcesz tam iść?

— Tak, napiszę do ciebie później. — Rzucam mu krótki, sztywny uśmiech.

Jego ręka ześlizguje się z mojego ramienia i ruszam w stronę faceta w garniturze.

Kiedy idziemy w kierunku parkingu przy kampusie, mój wzrok zjeżdża na jego nadgarstek i zatrzymuje się na czymś znajomym. Spinki przy mankietach są owalne, z wyszczerbionym w srebrze minimalistycznym motywem górskiego pasma. Wygląda… znajomo.

Minęło pięć lat, odkąd ostatni raz widziałam ten symbol. I jest tylko jedna rodzina, o której wiem, że jej pracownicy go noszą.

Nie. Niemożliwe. To musi być tylko podobny wzór.

Wciąż gapię się na spinki, kiedy orientuję się, że już dotarliśmy. Mężczyzna podchodzi i otwiera drzwi smolisto-czarnego auta. W środku widzę moją mamę, siedzącą wygodnie na tylnej kanapie, zupełnie wyluzowaną, jak macha do mnie ręką i daje znak, żebym wsiadała. No dobrze. Czyli jednak to nie był żaden przekręt. Naprawdę tu jest.

— Dzięki, że przyprowadziłeś moją córkę w jednym kawałku, Gerald — mówi z tym swoim czarującym uśmiechem.

Gerald lekko pochyla głowę.

— Do usług, proszę pani.

Potem obchodzi auto dookoła i kieruje się na miejsce kierowcy. Gerald odpala silnik i nim się orientuję, wyjeżdżamy z terenu uniwersytetu. No świetnie, dalej nic nie kumam.

– Mamo, błagam, powiedz mi, o co chodzi. Skąd w ogóle wzięło się to auto? I kim on właściwie jest?

– Od dawna chciałam ci powiedzieć – promienieje i chwyta mnie za rękę. – I wreszcie mogę.

– Zaczynasz mnie stresować…

– Oj, nie denerwuj się, kochanie. To wspaniała wiadomość!

Unosi drugą rękę i z dumą prezentuje ogromny diament wciśnięty w platynową obrączkę wysadzaną kamieniami.

– Kochanie, wychodzę za mąż – piszczy.

Szczęka mi opada. Że co?

Moja mama cała się rumieni, jakby miała znowu naście lat. Jest tak podekscytowana, że muszę zatrzasnąć usta, żeby nie palnąć czegoś, co mogłoby zepsuć jej nastrój. Moja mama wychodzi za mąż? Jasne, dalej wygląda obłędnie, mimo że dobija do połowy czterdziestki. Faceci nadal się za nią oglądają, wzdychają do niej. Ale nigdy mi przez myśl nie przeszło, że naprawdę z kimś się zwiąże na stałe po śmierci taty.

– No i co myślisz? Piękny pierścionek, prawda? – gładzi ogromny kamień na pierścionku zaręczynowym, a ja bezwiednie kiwam głową.

Wygląda na piekielnie drogi. Ktokolwiek jest jej narzeczonym, musi być obrzydliwie bogaty.

– No… eee… super. Ale mamo, ty mi nawet nie powiedziałaś, że z kimś się spotykasz.

– Och, skarbie. Starałam się to na razie utrzymać w tajemnicy. Miałaś ostatnio tyle na głowie – studia, praca – nie chciałam ci dokładać. Poza tym, wiesz… to wszystko potoczyło się dość szybko. Na początku nie byliśmy pewni, czy to na serio, a ja nie chciałam zapeszać, gadając za dużo – śmieje się cicho i zerka na swój pierścionek. – Ale teraz to już oficjalne. Oświadczył mi się wczoraj wieczorem i po prostu nie mogłam dłużej czekać. Musiałam ci powiedzieć.

– No dobra, to kto to jest?

– Sama zobaczysz – mówi mama z szerokim uśmiechem, klepiąc mnie po kolanie. – Dzisiaj się z nim spotkamy. Uparł się, że musi być porządny obiad we troje. Stwierdził, że najwyższa pora wszystko oficjalnie ogłosić.

– Nadal nie ogarniam tego wszystkiego…

– To wspaniały facet, Tabitha. Taki, jaki trafia się raz w życiu. Naprawdę wierzę, że ty i ja… że od teraz będziemy mieć dobre życie.

Jak na zawołanie, auto się zatrzymuje. Gerald wysiada i otwiera nam drzwi. Wychodzę i rozchylam usta ze zdumienia.

Stoimy przed jedną z najdroższych restauracji w mieście. Tego typu miejscem, gdzie masz parking z obsługą, prywatne windy i menu wypisane złotymi literami. Takim, do którego ktoś pokroju Andrew Kingstona wpada od niechcenia na steka. Zdecydowanie nie takim, o którym ja mogłabym choćby pomarzyć, że kiedykolwiek przekroczę próg.

Kim, do cholery, jest narzeczony mojej mamy?

Mam w głowie tysiąc pytań, ale milczę i idę za mamą przez okazałe wejście. Od razu eskortują nas do prywatnego stolika VIP z tyłu restauracji. Tam, już na nas czeka mężczyzna – siedzi wyprostowany jak król, z twarzą, z której nic nie da się wyczytać. Mama ani przez moment się nie waha. Podchodzi do niego pewnym krokiem i całuje go w policzek, jakby robili to setki razy.

Mężczyzna odwraca się do mnie i obdarza mnie życzliwym uśmiechem. Ale moje usta zastygają w szoku, zanim w ogóle jestem w stanie odpowiedzieć na jego uprzejmość.

– Kochanie, poznaj mojego narzeczonego, Emery’ego Aldaira – oznajmia mama, promiennie się uśmiechając.

Nie, to niemożliwe.

Narzeczonym mojej mamy jest Emery Aldair… ojciec moich szkolnych oprawców z liceum?!

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Ludzka Małżonka Alfy

Ludzka Małżonka Alfy

26.7k Wyświetlenia · Zakończone · Heidi galea
Jestem już mężatką, ale samotny ojciec Alfa powiedział, że jestem jego partnerką

Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.

Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.

Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.

A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.

„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.

Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.

„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Syreny Mafii

Syreny Mafii

20.6k Wyświetlenia · Zakończone · black rose
„Jak to się nazywa, kiedy robię to?” zapytał Nixxon, przyciskając swoje usta do ust Vernona.

Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.

„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.

„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.


Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.

Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.

Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?

Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.

Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.

A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Jej Zakazane Fantazje

Jej Zakazane Fantazje

167.2k Wyświetlenia · Zakończone · HerMajesty Writes
Uszczypnął ją w sutek, "Pozwolę ci robić wszystkie te szalone rzeczy, których nigdy wcześniej nie próbowałaś."

"Mmm..." jęknęła, wyginając plecy w jego grubość.

"Jakie rzeczy, tatusiu?" wyszeptała, ocierając się o jego członka.

Oczy Matta płonęły, wpatrując się w jej. Pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej ustach.

"Na przykład być związana i drażniona, aż będziesz błagać, żebym pozwolił ci dojść."


Tylko dla dorosłych (18+)

To nie jest historia miłosna. Jeśli szukasz słodkiego romansu, szukaj gdzie indziej, to nie jest twoja książka.

To książka dla tych, którzy chcą bez wstydu zgłębiać mroki pożądania.

"Jej Zakazane Fantazje" to zbiór różnych krótkich opowiadań:

Książka 1: Pragnąc Mojego Gorącego Ojczyma
Historia niewinnej Księżniczki, która przypadkowo uwodzi swojego surowego ojczyma i jego najlepszego przyjaciela. Zakazana opowieść o rodzinnej żądzy i niebezpiecznej pokusie.

Książka 2: Zabawka przyrodnich braci
Karolina i jej trzej niegodziwi przyrodni bracia. Mroczne, zakazane, tabu, pełne BDSM, degradacji i surowej gry sił.

Książka 3: Ekshibicjonistyczna Żona
35-letnia zamężna Vanessa pragnie dreszczyku emocji z obcymi rękami na swoim ciele. Publiczny seks, szalone przygody i mąż, który nie zna jej sekretu.

Książka 4: Zakazane romanse z moim pasierbem
Zakazane iskry zapalają się, gdy Wendy, wdowa, przekracza granice z pasierbem Kelvinem w wirze zakazanego pożądania.

Książka 5: Dostarczona przez Księdza (LGBTQ)
Skruszona lesbijska szuka zbawienia w spowiedzi, ale ksiądz oferuje jej zupełnie inny rodzaj wybawienia.

I więcej pokręconych opowieści o zakazanej żądzy...

Każda książka to kompletna historia z własnymi skomplikowanymi bohaterami, ale wszystkie łączy jeden wątek: rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie mówimy na głos.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy

20.9k Wyświetlenia · W trakcie · midaspen78
Vivienne zawsze czuła się mała. W domu tkwi uwięziona w bólu, od którego nie potrafi uciec. W szkole chowa się w cieniu, odliczając dni do chwili, gdy wreszcie będzie wolna. Ale jedna decyzja roztrzaskuje wszystko, zostawiając ją złamaną i bardziej samotną niż kiedykolwiek.

Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.

Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

POŚLUBIONA WŁADCY PRZESTĘPCZEGO ŚWIATA

64.6k Wyświetlenia · Zakończone · chalista saqila
„Potrzebuję męża w trzy dni, albo stracę wszystko”.

Po kolejnych nieudanych próbach swatania mama zagroziła, że odetnie mnie od funduszu powierniczego, który zostawił mi ojciec. Trzy dni przed moimi dwudziestymi ósmymi urodzinami poszłam na charytatywną galę,

Zdesperowana i podlana szampanem podeszłam do najbardziej onieśmielającego faceta na całym balu dobroczynnym. Był lodowaty, arogancki i patrzył na mnie tak, jakbym była kawałkiem mięsa. Miałam to gdzieś. Wcisnęłam mu swoją wizytówkę, a ręka drżała mi jak osika.

Nie wziął jej. Zamiast tego ruszył za mną na balkon. „Nie przyszłaś tu w interesach, Talia” — wyszeptał, a jego głos był ciemny, lepki i kuszący. „Przyszłaś po to, żeby ktoś cię wziął”.

Zanim noc dobiegła końca, byłam w jego łóżku. Naga, spełniona i senna. Powiedziałam mu, że chcę za niego wyjść. Powiedział „tak” i zgodził się ożenić ze mną natychmiast. Zasnęłam, nie zdając sobie sprawy, że właśnie oświadczyłam się najpotężniejszemu bankierowi w Nowym Jorku.

Powinnam była uciekać. Nie wiedziałam, że to Alexander Cielo Morgan — najbardziej bezwzględny bankier w Nowym Jorku. Nie wiedziałam, że jedna noc z nim będzie mnie kosztować wolność na zawsze. Ale było już za późno, żeby się wycofać. Utknęłam w małżeństwie z nim. I odkryłam, że utrata stu milionów dolarów z funduszu powierniczego jest o niebo lepsza niż oddanie swojego życia Alexandrowi Cielo.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

1.2m Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Swatka dla dzieci

Swatka dla dzieci

58.2k Wyświetlenia · Zakończone · Natalia Ruth
Zdradzona przez mojego ojca i przyrodnią siostrę, zostałam zmuszona do jednorazowej przygody z Charlesem Windsor. Uciekając z domu, wkrótce odkryłam, że noszę jego trojaczki.
Sześć lat później wracam jako znana projektantka, żądna zemsty. Charles, zaślepiony kłamstwami mojej przyrodniej siostry, widzi we mnie wroga. Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, błaga o drugą szansę – ale odtrącam go z zimnym sercem.
Nie wiedziałam, że moje troje dzieci stanie się jego tajną bronią w zdobywaniu mojego serca...
Desperackie Pościgi Prezesa

Desperackie Pościgi Prezesa

151.1k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Jestem Layla.

Myślałam, że Seth jest moim światem, ale jego zdrady zniszczyły trzy lata oddania.

Miałam dość. Rozwód, bez oglądania się za siebie. Wtedy on spanikował. Zaczął mnie ścigać, nie chciał odpuścić.

Więc kim dla ciebie jestem, Seth? Nie chciałeś mnie, kiedy cię kochałam. Teraz, kiedy już mi przeszło, nie dasz mi spokoju?

Za późno.
Zabójcza narzeczona króla mafii

Zabójcza narzeczona króla mafii

304k Wyświetlenia · Zakończone · Xena Kessler
Walnął mną o drzwi, z taką siłą, że aż zabrzęczała klamka. Gorący oddech palił mnie w szyję.
– Muszę cię posmakować – warknął, wsuwając palce pod koronkę, głaszcząc mnie, aż zaczęłam się trząść.

Zapiszczałam cicho, bardziej prosząc niż mówiąc:
– Dręcz mnie… spraw, żebym ciekła dla ciebie.

Klęknął, jego język szarpał mnie łapczywie, bez wstydu, aż słonko-słodki smak zalał mi zmysły i odciął resztki rozsądku.

– Błagaj głośniej – zażądał. Podniósł się i wszedł we mnie głęboko, od razu, bez ostrzeżenia. Nasze śliskie ciała uderzały o siebie raz za razem, aż wybuch rozkoszy wyrwał z mojego gardła dzikie krzyki.

💗💗💗💗💗💗

Scarlett Romano była kiedyś zabójczynią numer dwa na świecie, zanim rzuciła to wszystko, żeby spróbować normalnego życia. Wróciła do swojej mafijnej rodziny – tylko po to, by zostać tam zrobioną na szaro: poniżana, wyszydzana, traktowana jak obca, podczas gdy jej adoptowana siostra Zelda błyszczy jak złote dziecko rodu.

Potem Scarlett odkrywa, że jest w ciąży z Damonem Wolfe’em. Jej rodzina stawia sprawę jasno: albo usunie ciążę, albo znika. Zamiast się ugiąć, Scarlett wysuwa śmiały pomysł – proponuje Damonowi małżeństwo kontraktowe. Jemu, bezlitosnemu królowi mafii, który w sekrecie jest Roninem, zabójcą numer jeden na świecie.

On się zgadza.

Teraz dwoje najgroźniejszych morderców na świecie kłóci się o zmywanie naczyń, przypadkiem zakochuje się w sobie – i po kolei serwuje jej rodzinie zasłużoną karmę, każdą satysfakcjonującą akcją rozliczając dawne krzywdy.
Zawsze wokół Czterech

Zawsze wokół Czterech

15.7k Wyświetlenia · Zakończone · Zoe
W dniu, kiedy moje srebrne oczy po raz pierwszy zdradziły ukryte Lunari pochodzenie, byłam tylko kobietą próbującą uciec przed ciężarem boskiego dziedzictwa, którego nigdy nie pragnęłam.

Tej nocy znalazłam schronienie u czterech braci wilkołaków—Ara, Barry'ego, Devina i Carla—którzy przyjęli mnie do swojej watahy, mimo że wyczuwali, że coś jest we mnie inne. To, co zaczęło się jako ochrona, wkrótce zakwitło w coś zakazanego i pięknego: miłość, nie z jednym, ale z czterema braćmi.

Przeciwstawiając się tradycjom wilkołaków i starożytnym prawom, stworzyliśmy rodzinę związaną nie przez konwenanse, lecz przez wybór. Kiedy urodziłam bliźnięta, Lyrien i Lorcana, modliłam się, by moje połączenie z Boginią Księżyca Aetherią pozostało uśpione w ich krwi.

Moje modlitwy pozostały bez odpowiedzi, gdy niekontrolowane moce Lyrien doprowadziły do tragedii, zmuszając ją do podążenia ścieżką, której unikałam—do Solakus, królestwa bogów i magii, gdzie czekało na nią jej prawdziwe dziedzictwo.

Jako matka i córka, nasze równoległe podróże obejmują światy śmiertelników i boskości. Podczas gdy ja znalazłam miłość z czterema oddanymi partnerami, moja córka znajduje się rozdarta między trzema: jej przeznaczonym duszosobem z cieniem w żyłach, księciem smoków z królewskimi ambicjami i elfickim szlachcicem związanym z nią starożytnym układem.

To, co wydaje się przypadkiem, okazuje się boskim planem, kształtowanym przez pokolenia. Kiedy srebrna korona księżycowego światła przechodzi z matki na córkę, obie muszą wybrać między pragnieniem serca a wezwaniem przeznaczenia.

Z niekonwencjonalnych początków rodzi się najpotężniejsza Bogini Księżyca, jaką kiedykolwiek znały krainy.

(Ta książka zawiera treści dla dorosłych, w tym związki poliamoryczne. Nieodpowiednia dla nieletnich.)
Omegi z Haven

Omegi z Haven

16.3k Wyświetlenia · Zakończone · G O A
Centrum Haven dla Omeg. Miejsce, gdzie Omegi mogą być chronione, aż osiągną pełną dojrzałość i znajdą idealną watahę.

Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...

To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.

Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.

Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.

Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.

(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

Mój Fałszywy Chłopak Jest Szkolnym Bad Boyem

333.4k Wyświetlenia · Zakończone · Tintedverry
W Ravencrest High wszyscy znają jedną zasadę: trzymać się z daleka od Rydera Aldricha Steinmanna. To najbardziej budzący strach zły chłopak w całej szkole — chłodny, nieobliczalny i całkowicie nietykalny. Kiedy więc zjadliwa plotka grozi zniszczeniem reputacji Raisy Tyli Petrovej, cicha prymuska robi coś niewyobrażalnego — prosi go, żeby udawał jej chłopaka.

To, co miało być prostą umową, szybko przeradza się w największy skandal na kampusie. Ukradkowe spojrzenia zamieniają się w przeciągające się dotknięcia, a udawane pocałunki zaczynają brzmieć niebezpiecznie prawdziwie. Ale Raisa nie zna prawdy — Ryder nigdy nie zgodził się jej pomóc z dobroci serca. Zgodził się, bo od lat potajemnie jest w niej zakochany… a teraz, kiedy wreszcie jest jego, choćby tylko na niby, nie ma najmniejszego zamiaru jej wypuścić.

Gdy prawda w końcu wychodzi na jaw, wszystko, co wspólnie zbudowali, zaczyna pękać. Czy Raisa ucieknie przed chłopakiem, którego wszyscy się boją, czy zrozumie, że za jego niebezpieczną reputacją kryje się jedyna osoba, która kiedykolwiek naprawdę ją kochała?