
Sześć Miesięcy, Aby Ją Złamać
fave01605 · Zakończone · 187.8k słów
Wstęp
Luca nachylił się bliżej. "Uciekaj jeszcze raz, a pokażę ci, jak bardzo potworny mogę być."
...
Aria Bellani nigdy nie spodziewała się, że jej ślub zamieni się w porwanie. Ale Luca Moretti... bezwzględny don mafii, któremu zostało sześć miesięcy życia... porwał ją sprzed ołtarza i zamknął w swoim świecie. Jego plan? Złamać jej ducha, użyć jej przeciwko ojcu i w końcu zemścić się za śmierć brata.
Jednak im więcej czasu spędzają razem, tym bardziej zacierają się granice. Nienawiść zmienia się w obsesję. Kłamstwa rozwiewają się w niszczące prawdy. I Aria wkrótce zdaje sobie sprawę, że prawdziwym zagrożeniem nie jest wściekłość Luci...
To fakt, że może zaczynać się w nim zakochiwać.
Czy przetrwa sześć miesięcy w rękach umierającego potwora? Czy stanie się jedyną rzeczą, której on nie będzie mógł się pozbyć?
Rozdział 1
Punkt widzenia Luki
Nie mogłem uwierzyć własnym uszom.
A może jednak mogłem.
Część mnie się tego spodziewała, ale nie tak nagle.
Diagnoza przyszła w czwartek.
Padało. Oczywiście, że padało.
Taki deszcz, który zamazywał szyby, zamazywał rzeczywistość; zamazywał wszystko oprócz dźwięku mojego serca w uszach.
Wszystko wokół mnie zamarło. Włącznie z lekarzem.
Wstrzymał oddech po wypowiedzeniu słów.
"Co pan powiedział?" powtórzyłem chłodno, nie ruszając się.
Lekarz zadrżał. Nie musiałem podnosić głowy, żeby to zauważyć.
Jego stopy potknęły się do tyłu.
"Panie, ja..." wyjąkał.
Reszta jego słów zniknęła.
Nie mogłem się teraz nim przejmować. Nie po usłyszeniu czegoś takiego.
Usłyszałem go wyraźnie za pierwszym razem.
Miałem umrzeć.
"Rozumie pan, co mówię, panie Moretti?" zapytał lekarz ostrożnie po chwili. "Rak..."
"Zrozumiałem w momencie, gdy wszedł pan z tą miną," powiedziałem chłodno, uciszając go.
Mężczyzna zamknął usta i skinął głową. "Oszczędź mi litości."
Nerwowo skinął głową i przesunął stos recept na biurko.
Nie zawracałem sobie nimi głowy. Powoli podniosłem głowę z ziemi, żeby na niego spojrzeć.
Rzadko bywałem w szpitalu. Tylko w takich momentach, gdy naprawdę musiałem.
Ból... Nie mogłem go już dłużej tłumić.
Środki przeciwbólowe już nie działały.
Był moim osobistym lekarzem od lat, a mimo to spotkaliśmy się tylko kilka razy.
To tłumaczyło, dlaczego nadal tak bardzo się mnie bał, mimo że znał mnie od dziecka.
Zresztą... było tylko kilka osób, które się mnie nie bały. A większość z nich już nie żyła.
Wstałem, podnosząc płaszcz z krzesła.
"Lekarzu, powiedz mi prosto," zacząłem, mój głos był zimny. "Ile mi zostało?"
Stary lekarz przełknął ślinę. "Panie, ja..."
Moje oczy stały się jeszcze zimniejsze. Spojrzałem na niego groźnie.
Stary człowiek skinął głową. "Około sześciu miesięcy, panie Moretti."
Sześć miesięcy.
Miałem tylko sześć miesięcy.
Skinąłem głową do lekarza, potem głęboko westchnąłem.
"Dziękuję," mruknąłem, odwracając się i wychodząc ze szpitala.
Sześć miesięcy.
...
Podróż z powrotem do posiadłości Morettich była cicha. Bez muzyki. Bez rozmów.
Tak jak byłem przyzwyczajony.
Ale dzisiaj, czuło się ciszej.
Kierowca był bardziej spięty niż zwykle, jakby wiedział...
A może to tylko ja.
Może, choć nienawidziłem to przyznać, nadal nie mogłem pogodzić się z faktem, że za sześć miesięcy mnie nie będzie.
Patrzyłem przez okno, obserwując zamazane miasto.
Życie tam było takie hałaśliwe.
Ludzie śmiali się, spieszyli, budowali przyszłości, które uważali za pewne.
Żałośni.
Oni też wszyscy mieli umrzeć.
Wszyscy mieli umrzeć.
Spędziłem ponad piętnaście lat, budując imperium na krwi i strachu.
Zgniatałem ludzi. Zabijałem ludzi. Niszczyłem rodziny i domy.
Wszyscy się mnie bali.
Moje imię wywoływało drżenie na ustach ludzi. Ale teraz...
Za sześć miesięcy, wszystko to się skończy.
Moi wrogowie będą świętować przy moim łożu śmierci.
Te dranie.
Zamknąłem oczy, gdy nieznośny ból mnie ogarnął.
To nie był fizyczny ból. Z tymi sobie radziłem.
Ale to...
Ból, że nie mogłem dręczyć tej jednej osoby, której najbardziej chciałem...
Osoba odpowiedzialna za śmierć Jareda; to było niemożliwe do zignorowania.
Moja klatka piersiowa była napięta, a ja wydychałem powietrze.
Nie bałem się śmierci.
Nie.
Wszyscy umierają.
Ale nie chciałem umrzeć, nie sprawiając, by zapłacili.
Pokręciłem głową i wziąłem głęboki oddech, próbując oczyścić umysł na resztę podróży.
Gdy tylko samochód się zatrzymał, wyszedłem i wszedłem prosto do domu.
...
"Szefie..." Payson podszedł do mnie niemal natychmiast.
Zatrzymałem się. Przez kilka sekund patrzyłem na niego.
Był tu od dawna.
Człowiek nie drgnął pod moim spojrzeniem. Był jednym z niewielu, którzy się mnie nie bali.
Szanuje mnie.
Był jednym z niewielu, których uważałem za przyjaciół.
Westchnąłem, odwróciłem wzrok i ruszyłem dalej.
On szedł za mną.
"Szefie, jak poszło spotkanie z lekarzem?" zapytał, idąc obok mnie.
Nie odpowiedziałem.
Wiadomość, to było po prostu...
"W końcu znalazłem trop dotyczący osoby odpowiedzialnej za śmierć Szefa Jareda." powiedział Payson po chwili.
Zatrzymałem się. Spojrzałem na niego.
"Co?"
Payson skinął głową. Wyciągnął rękę i wręczył mi teczkę.
"Proszę. Dowiedziałem się, że śmierć Szefa Jareda jest związana z rodziną Bellani."
Moje palce lekko drżały, gdy otwierałem teczkę.
Na pierwszej stronie było zdjęcie pięknej kobiety, uśmiechającej się szeroko i ubranej w jasnobrązową sukienkę.
Pod zdjęciem było imię.
Aria Bellani.
Moje oczy wpatrywały się w zdjęcie, zapamiętując je na nowo i na nowo.
"To ona; Aria Bellani... jest córką Diego Bellaniego. Człowieka, który zamordował twojego brata."
Zacisnąłem szczęki.
To...
Moje dłonie zacisnęły się na teczce, wciąż wpatrzone w jej uśmiechniętą twarz.
Czułem, jakby mnie wyśmiewała. Jakby śmiała się, jak długo trwało, zanim ją znalazłem.
"Po co mi dajesz zdjęcie tej dziewczyny?" zapytałem przez zaciśnięte zęby, głos ostry z gniewu.
Rzuciłem teczkę na ziemię i spojrzałem na Paysona.
"Jej ojciec zabił mojego brata. Chcę jego; i wszystkich jego członków rodziny."
Payson skinął głową, podnosząc teczkę.
"Szefie," powiedział spokojnie. "Rozumiem. Ale pan Bellani jest bardzo trudny do namierzenia. Jest bardzo ostrożny."
"Po to ci płacę?!" warknąłem, przerywając mu.
Moja klatka piersiowa unosiła się z wściekłością.
Wskazałem na papiery w jego rękach.
"To... co mam z tym zrobić?"
Payson nie drgnął.
Pozostał spokojny, nawet przy moim wybuchu.
"Szefie, córka, Aria, wychodzi za mąż za trzy dni. Pokazałem ci to, bo wychodzi za Noela Jacksona..."
"Tego białego idiotę?" przerwałem. "Co? Wychodzi za tego klauna? Śmieszne. Ale co to ma wspólnego ze mną?"
Payson westchnął, jakby tłumaczył coś dziecku.
"Szefie, możesz wykorzystać tę okazję, żeby ją porwać. Możesz ją porwać przed ślubem.
Bo kiedy już wyjdzie za Noela..."
"Będzie zbyt daleko, by ją dosięgnąć," mruknąłem, kończąc zdanie.
Moje ciało zaczęło się uspokajać.
Teraz widziałem, dokąd zmierzał.
Byłem zbyt wściekły, żeby myśleć jasno.
Wydychałem powietrze przez nos i pocierałem skronie.
"Kiedy jest ślub?"
"W tę sobotę, Szefie."
Skinąłem głową.
Dobrze.
Jeśli nie mogłem dorwać ojca,
to zajmę się córką.
Aria Bellani.
Ostatnie Rozdziały
#206 Zniknął... Ale nie koniec
Ostatnia Aktualizacja: 2/2/2026#205 Luca nie żyje
Ostatnia Aktualizacja: 2/2/2026#204 O mój Boże... Paloma!
Ostatnia Aktualizacja: 2/2/2026#203 Czy ona o mnie zapomni?
Ostatnia Aktualizacja: 2/2/2026#202 Ból...
Ostatnia Aktualizacja: 2/2/2026#201 Głupi czy obłąkany? Viola zniknęła
Ostatnia Aktualizacja: 2/2/2026#200 Pistolet w dół
Ostatnia Aktualizacja: 2/2/2026#199 Ulica Tain Shur
Ostatnia Aktualizacja: 2/2/2026#198 Oczyść bałagan
Ostatnia Aktualizacja: 2/2/2026#197 Zajmij się nią
Ostatnia Aktualizacja: 2/2/2026
Może Ci się spodobać 😍
Rozwiedź się ze mną, zanim śmierć mnie zabierze, CEO
Moja ręka instynktownie powędrowała do brzucha. "Więc... naprawdę go nie ma?"
"Twoje osłabione przez raka ciało nie jest w stanie utrzymać ciąży. Musimy ją zakończyć, i to szybko," powiedział lekarz.
Po operacji ON się pojawił. "Audrey Sinclair! Jak śmiesz podejmować taką decyzję bez konsultacji ze mną?"
Chciałam wylać swój ból, poczuć jego objęcia. Ale kiedy zobaczyłam KOBIETĘ obok niego, zrezygnowałam.
Bez wahania odszedł z tą "delikatną" kobietą. Takiej czułości nigdy nie zaznałam.
Jednak już mi to nie przeszkadza, bo nie mam nic - mojego dziecka, mojej miłości, a nawet... mojego życia.
Audrey Sinclair, biedna kobieta, zakochała się w mężczyźnie, w którym nie powinna. Blake Parker, najpotężniejszy miliarder w Nowym Jorku, ma wszystko, o czym mężczyzna może marzyć - pieniądze, władzę, wpływy - ale jednej rzeczy nie ma: nie kocha jej.
Pięć lat jednostronnej miłości. Trzy lata potajemnego małżeństwa. Diagnoza, która pozostawia jej trzy miesiące życia.
Kiedy hollywoodzka gwiazda wraca z Europy, Audrey Sinclair wie, że nadszedł czas, by zakończyć swoje bezmiłosne małżeństwo. Ale nie rozumie - skoro jej nie kocha, dlaczego odmówił, gdy zaproponowała rozwód? Dlaczego torturuje ją w ostatnich trzech miesiącach jej życia?
Czas ucieka jak piasek przez klepsydrę, a Audrey musi wybrać: umrzeć jako pani Parker, czy przeżyć swoje ostatnie dni w wolności.
Zacznij Od Nowa
© 2020-2021 Val Sims. Wszelkie prawa zastrzeżone. Żadna część tej powieści nie może być reprodukowana, dystrybuowana ani transmitowana w jakiejkolwiek formie ani za pomocą jakichkolwiek środków, w tym fotokopii, nagrywania lub innych metod elektronicznych czy mechanicznych, bez uprzedniej pisemnej zgody autora i wydawców.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Udawana Randka z Ulubionym Hokeistą Mojego Byłego
Zane i ja byliśmy razem przez dziesięć lat. Kiedy nie miał nikogo, trwałam przy jego boku, wspierając jego karierę hokejową, wierząc, że po wszystkich naszych trudach zostanę jego żoną i jedyną osobą przy jego boku. Ale po sześciu latach randkowania i czterech latach narzeczeństwa, nie tylko mnie zostawił, ale siedem miesięcy później otrzymałam zaproszenie... na jego ślub! Jakby tego było mało, miesięczny rejs weselny jest tylko dla par i wymaga osoby towarzyszącej. Jeśli Zane myśli, że złamane serce uczyniło mnie zbyt nieszczęśliwą, aby ruszyć dalej, to się mylił! Nie tylko uczyniło mnie to silniejszą... uczyniło mnie na tyle silną, by ruszyć dalej z jego ulubionym złym chłopcem hokeistą, Liamem Callowayem.
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.












