
Terapia obsesji
Lance Rea · Zakończone · 122.5k słów
Wstęp
Jednak jej najnowsze przedsięwzięcie prowadzi ją na nieznane terytorium, ciemniejszą sferę manipulacji i kontroli.
"Obsesja" to jej najnowsze dzieło, elegancko reklamowane jako ekskluzywne perfumy nasycone potężnymi feromonami. Obiecuje nie tylko urok, ale także głębokie poczucie pewności siebie i dominacji. Jednak pod wykwintnym brandingiem i luksusowym opakowaniem kryje się przerażająca prawda.
Ta formuła nie tylko wzmacnia atrakcyjność; fundamentalnie przeprogramowuje same obwody pożądania.
Adrienne staje się obiektem nienasyconego pragnienia, wywołując gorączkową tęsknotę u mężczyzn, która graniczy z obsesją. Niektórzy wpadają w zaborczość, inni popadają w emocjonalną ruinę. Jeden mężczyzna, wciągnięty zbyt głęboko w jej czarującą sieć, tajemniczo znika. Dla jej zespołu praca Adrienne polega na wzmacnianiu kobiet, pomaganiu im czuć się nieodparcie atrakcyjnymi. Jej kochankowie, oczarowani doświadczeniem, wierzą, że szaleńczo się zakochują. Jednak za zabezpieczeniami biometrycznymi i zaszyfrowanymi dziennikami, Adrienne orkiestruje coś znacznie bardziej złowieszczego: eksperyment w nieograniczonej oddaniu, absolutnej kontroli i pełnym emocjonalnym przywiązaniu.
To, czego szuka, wykracza poza zwykłe podziw, pożądanie czy nawet miłość; to jest uwielbienie, nabożne adorowanie, które pochłania.
"Obsesja Terapeutyczna" rozwija się jako psychologiczny thriller na ostrzu noża, nasycony zmysłowością i napięciem. Zgłębia ciemne zakątki uzależnienia i manipulacji, opowiadając o mrożącym krew w żyłach zejściu jednej kobiety do świata, gdzie zapach upajająco urzeka zmysły, a konsekwencje stają się nieodwracalnie splecione z jej duszą.
Rozdział 1
Jonas
Ściany są szare. Nie sterylne. Po prostu... zużyte. Jakby wchłonęły zbyt wiele lat czekania, zbyt wielu ludzi próbujących się nie wiercić. Wciskam kciuk w dłoń, aż zaboli, tylko po to, żeby sprawdzić, czy w końcu się skupię. Nie pomaga. Serce nadal nie bije prawidłowo. Co czwarte lub piąte uderzenie próbuje mi powiedzieć, że coś jest nie tak, nie mówiąc tego na głos.
Recepcjonistka nie spojrzała na mnie od co najmniej dziesięciu minut. To ułatwia oddychanie. Nikt mnie nie obserwuje. Jestem sam. Powinno być w porządku. Ale znajomy zapach przyciąga moją uwagę. Zanim jeszcze zdałem sobie sprawę, że za nim tęskniłem. Nie kwiatowy. Nie słodki. Jest ostrzejszy, czysty, elektryczny, jak ozon. Zatrzymuję się. Moje palce drgają na nodze, jakbym właśnie dotknął czegoś, czego nie powinienem.
Jej tu nie ma. Nie było jej tu od tygodni. Powtarzam to sobie dwa razy. Adrienne nie przyjmuje już spotkań. Nie siedzi w tym biurze. Nie oddycha tym powietrzem. Ale jej zapach tu jest. Na ścianach, może. Albo na krzesłach.
Nie ruszam się, pozwalam oczom błądzić po poczekalni, jakbym czytał niewidzialny atrament. Nikt inny nie drgnie, kiedy oddychają. Więc może to tylko ja. Może to w mojej głowie. Tak by powiedzieli, prawda? Że jestem na haju, drżący, zafiksowany?
Patrzę na formularze wypełnione na kolanach. Dwie strony pytań, wszystkie wielokrotnego wyboru, a ja jakoś trzykrotnie zaznaczyłem „nerwowy”. Nie zauważyłem, że pominąłem każdą inną sekcję. Nie mam pojęcia, co napisałem jako objawy. Nawet nie jestem pewien, czy poprawnie napisałem swoje imię. Dłonie mam wilgotne. Wycieram je o dżinsy.
Spojrzała na mnie raz, jakby mogła zobaczyć przez moje oczy do mojej duszy. Nie pamiętam już koloru jej oczu. Tylko kształt jej spojrzenia, ostre i cięte, jakby należało do kogoś niebezpiecznego. Jakby mrugnięcie sprawiło, że przegapi coś istotnego, a ona nie lubiła niczego przegapiać.
Czy nadal powinienem ją czuć? Czuję. To nie tylko jej zapach. To przestrzeń, którą zajmuje w mojej głowie.
Drzwi klikają, otwierając się. Drgnąłem.
„Jonas?” pyta głos.
Podnoszę wzrok. To młoda kobieta, może stażystka? Miała ogoloną głowę i przyjemny głos.
„Tak. Przepraszam. Tak.” Mój głos się załamał, i wiedziałem, że wstałem za szybko; gwiazdy na skraju widzenia.
Minęły trzy tygodnie, odkąd widziałem Adrienne.
A jednak nadal czuję, jakby była obok mnie, dotykając mnie.
Podążam za nią krótkim korytarzem, a z każdym krokiem zapach staje się silniejszy. Adrienne tu nie ma, wiem to, ale coś pozostaje w wentylacji lub włóknach dywanu. Zapach uderza mnie jak wspomnienie. Mrugam szybko, próbując skupić się na tym, dlaczego tu jestem. Jakby pokój wiedział, że się rozpadam i chciał dać mi przestrzeń.
Stażystka wskazuje na ostatnie drzwi po lewej. „Dr Becker zaraz do pana przyjdzie.” Dr Becker. Racja. Nie Adrienne.
Kiwam głową i dziękuję jej, przynajmniej tak mi się wydaje, chociaż na nią nie patrzę. Drzwi zamykają się za mną.
Pokój jest cichszy niż hol. Te same matowe szare ściany, te same minimalistyczne meble, ale coś w nim wydaje się bardziej puste. Siadam na skraju kanapy, łokcie na kolanach, dłonie splecione tak mocno, że kostki bolą. Próbuję oddychać przez nos, biorąc powolne, płytkie oddechy. Nie pomaga. Zapach jest tu silniejszy. Wsiąkł w tapicerkę jak ostrzeżenie lub obietnica.
Próbuję sobie przypomnieć, dlaczego tu jestem. Przyszedłem po pomoc. Nie spałem dobrze od kilku dni. Bo moje myśli już do mnie nie należą. Bo nie mogę przestać o niej myśleć. Nie, nie o niej. O tym. O zapachu. O tym, jak mnie to sprawia, że się czuję.
Ale to kłamstwo, prawda? Myślę o niej. Przesuwam się do przodu, przecieram twarz obiema rękami i próbuję to z siebie zrzucić. Moje odbicie w szklanej szafce naprzeciwko wygląda, jakbym przeszedł przez piekło. Szeroko otwarte oczy, zaciśnięte usta, włosy bardziej potargane niż wtedy, gdy wszedłem. Nigdy nie obchodziło mnie, jak wyglądam. Teraz myślę o tym cały czas, o tym, co ona widziała, gdy na mnie patrzyła. Czy jej się podobało to, co widziała? Czy kiedykolwiek mnie chciała?
Nie powinienem tu być. Powinienem wyjść. Powinienem odejść, zanim zadadzą niewłaściwe pytania. Klamka się obraca. Natychmiast się prostuję. Ale to nie ona. Oczywiście, że nie.
To dr Becker. Schludna. Profesjonalna. Z klipbordem w ręku. A ja mogę tylko myśleć, gdy się do mnie uśmiecha: Nie pachnie niczym.
Dr Becker siada naprzeciwko mnie, nogi skrzyżowane, tablet oparty na jednym kolanie. Uśmiecha się, jakbym miał jej zaufać. To nie jest zły uśmiech. Tylko nie... jej.
„Więc, Jonas,” mówi, stukając w ekran. „Widzę z twojego dossier, że przeszedłeś terapię odpowiedzi na zapach?”
Kiwam głową. Moje usta są zbyt suche, by odpowiedzieć na głos. „I byłeś pod opieką dr Adrienne Volke?”
Jej imię uderza mocniej, gdy ktoś inny je wymawia. Echem odbija się w pokoju, ląduje na mojej piersi jak pięść, której nie widziałem nadchodzącej.
„Tak,” mówię. „Jakiś czas temu.” „Jak dawno dokładnie?”
Trzy tygodnie, pięć dni, dwie godziny, dwadzieścia osiem minut. „Kilka tygodni.”
„I dlaczego leczenie zostało przerwane?”
Waham się. Bo za bardzo się przywiązałem? Bo przestałem być w stanie myśleć, gdy była blisko? Bo zacząłem mylić ją z lekarstwem, podczas gdy w rzeczywistości była przyczyną?
„Powiedziała, że jestem stabilny,” mamroczę. „Powiedziała, że nie potrzebuję już sesji.”
Dr Becker kiwa głową, jakby to miało doskonały sens. Jakby to wszystko było standardowe. Nienawidzę jej tabletu. Nienawidzę, że zapisuje rzeczy, których nie mogę zobaczyć. Nienawidzę, że jej perfumy pachną niczym.
„Po prostu chcę znowu czuć się normalnie,” dodaję zbyt szybko. „Jak wcześniej.”
Ona na to spogląda. „Przed zapachem? Czy przed dr Volke?”
Nie odpowiadam, bo szczerze mówiąc, nie wiem.
Gdzieś pomiędzy pierwszym spotkaniem a ostatnim razem, gdy ją widziałem, granica się zatarła. Adrienne dała mi coś, co otworzyło mój umysł jak promienie słońca. Potem to się skręciło. Teraz nie wiem, czy tęsknię za zapachem... czy za nią.
Dr Becker robi kilka notatek, a potem odkłada tablet na bok.
„Cóż, Jonas, myślę, że powinniśmy zacząć od nowa, bez żadnych ulepszeń przez kilka następnych sesji. Bez zapachowych wyzwalaczy. Po prostu rozmowa. Zobaczymy, dokąd nas to zaprowadzi. Brzmi dobrze?”
Od nowa.
To słowo nie powinno mnie przerażać. Ale przeraża.
Bo co, jeśli nie mogę być znowu normalny?
Co, jeśli ona mnie zmieniła?
Co, jeśli nie chcę być naprawiony? Kiwam głową i mówię „tak”. Udaję, że jestem gotowy.
Ale kiedy wychodzę z gabinetu, myślę tylko:
Ona nadal jest we mnie. I nie wiem, jak ją wydostać. Czy wiem?
Ostatnie Rozdziały
#122 Epilog
Ostatnia Aktualizacja: 12/9/2025#121 Rozdział 121: Sieć pęka
Ostatnia Aktualizacja: 12/9/2025#120 Rozdział 120: Ostatni oddech
Ostatnia Aktualizacja: 12/9/2025#119 Rozdział 119: Poduszka kontroli
Ostatnia Aktualizacja: 12/9/2025#118 Rozdział 118: Siatka się napina — część IX
Ostatnia Aktualizacja: 12/9/2025#117 Rozdział 117: Siatka się napina — część VIII
Ostatnia Aktualizacja: 12/9/2025#116 Rozdział 116: Siatka się napina — część VII
Ostatnia Aktualizacja: 12/9/2025#115 Rozdział 115: Siatka napina się — część VI
Ostatnia Aktualizacja: 12/9/2025#114 Rozdział 114: Siatka napina się - Część V
Ostatnia Aktualizacja: 12/9/2025#113 Rozdział 113: Siatka się napina — część IV
Ostatnia Aktualizacja: 12/9/2025
Może Ci się spodobać 😍
Niemowa żona kobieciarza
Ona szukała wolności. On dał jej obsesję, owiniętą w czułość.
Genesis Caldwell myślała, że ucieczka z przemocowego domu oznacza zbawienie – ale jej aranżowane małżeństwo z miliarderem Kieranem Blackwoodem może być własnym rodzajem więzienia.
Jest zaborczy, kontrolujący, niebezpieczny. A jednak w swoim zepsutym sposobie... jest dla niej delikatny.
Dla Kierana, Genesis nie jest tylko żoną. Jest wszystkim.
I będzie chronił to, co jego. Nawet jeśli oznacza to zniszczenie wszystkiego innego.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Noc Przed Tym, Jak Go Poznałam
Dwa dni później weszłam na staż i zobaczyłam go siedzącego za biurkiem prezesa.
Teraz przynoszę kawę dla mężczyzny, który sprawił, że jęczałam, a on zachowuje się, jakbym to ja przekroczyła granice.
Zaczęło się od wyzwania. Skończyło się na jednym mężczyźnie, którego nigdy nie powinna pragnąć.
June Alexander nie planowała spać z obcym. Ale w noc, gdy świętowała zdobycie wymarzonego stażu, szalone wyzwanie prowadzi ją w ramiona tajemniczego mężczyzny. Jest intensywny, cichy i niezapomniany.
Myślała, że już nigdy go nie zobaczy.
Aż do momentu, gdy wchodzi na pierwszy dzień pracy—
I odkrywa, że to jej nowy szef.
Prezes.
Teraz June musi pracować pod mężczyzną, z którym spędziła jedną nieprzewidywalną noc. Hermes Grande jest potężny, zimny i całkowicie poza zasięgiem. Ale napięcie między nimi nie znika.
Im bliżej się stają, tym trudniej jest jej chronić swoje serce i ich tajemnice.
Jak nie zakochać się w smoku
Dlatego właśnie byłam co najmniej skołowana, kiedy przyszedł list z moim imieniem już wydrukowanym na planie zajęć, przydzielonym akademikiem i dobranymi przedmiotami, jakby ktoś znał mnie lepiej, niż ja sama siebie. O Akademii słyszeli wszyscy – to tam wiedźmy ostrzą swoje zaklęcia, zmiennokształtni opanowują swoje postaci, a każdy możliwy magiczny stwór uczy się panować nad swoim darem.
Wszyscy oprócz mnie.
Ja nawet nie wiem, czym właściwie jestem. Zero zmiany postaci, zero sztuczek, żadnej magii w stylu “patrzcie na mnie”. Po prostu dziewczyna otoczona ludźmi, którzy potrafią latać, przywoływać ogień albo leczyć jednym dotykiem. Więc siedzę na zajęciach, udaję, że tu pasuję, i wytężam słuch, szukając choćby najdrobniejszej wskazówki, która powie mi, co tak naprawdę płynie w mojej krwi.
Jedyną osobą, która jest chyba jeszcze bardziej ciekawa niż ja, jest Blake Nyvas – wysoki, o złotych oczach i jak najbardziej Smok. Ludzie szepczą, że jest niebezpieczny, powtarzają, żebym trzymała się od niego z daleka. Ale Blake wydaje się zdeterminowany, żeby rozwiązać zagadkę mnie, a ja… jakoś ufam właśnie jemu bardziej niż komukolwiek innemu.
Może to głupota. Może igranie z ogniem.
Ale kiedy wszyscy inni patrzą na mnie, jakbym była tu nie na swoim miejscu, Blake patrzy na mnie tak, jakby była zagadką, którą naprawdę warto rozwiązać.
W łóżku z jej dupkowatym szefem
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Mała Partnerka Alphy Nicholasa
Co? Nie—czekaj… o Bogini Księżyca, nie.
Proszę, powiedz mi, że żartujesz, Lex.
Ale ona nie żartuje. Czuję jej podekscytowanie pod skórą, podczas gdy ja czuję tylko strach.
Skręcamy za róg, a zapach uderza mnie jak cios w klatkę piersiową—cynamon i coś niemożliwie ciepłego. Moje oczy przeszukują pokój, aż zatrzymują się na nim. Wysoki. Władczy. Piękny.
I wtedy, równie szybko… on mnie zauważa.
Jego wyraz twarzy się zmienia.
"Cholera nie."
Zawraca—i biegnie.
Mój towarzysz mnie widzi i ucieka.
Bonnie spędziła całe życie, będąc niszczoną i maltretowaną przez najbliższych, w tym przez własną bliźniaczkę. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką Lilly, która również żyje w piekle, planują ucieczkę podczas największego balu roku organizowanego przez inny watahę, ale rzeczy nie idą zgodnie z planem, pozostawiając obie dziewczyny zagubione i niepewne co do swojej przyszłości.
Alfa Nicholas ma 28 lat, jest bez towarzyszki i nie zamierza tego zmieniać. W tym roku to jego kolej na organizację corocznego Balu Błękitnego Księżyca i ostatnią rzeczą, której się spodziewa, jest znalezienie swojej towarzyszki. Jeszcze mniej spodziewa się, że jego towarzyszka będzie o 10 lat młodsza od niego i jak jego ciało zareaguje na nią. Podczas gdy stara się odmówić uznania, że spotkał swoją towarzyszkę, jego świat wywraca się do góry nogami, gdy strażnicy łapią dwie wilczyce biegnące przez jego ziemie.
Gdy zostają mu przyprowadzone, ponownie staje twarzą w twarz ze swoją towarzyszką i odkrywa, że ukrywa ona tajemnice, które sprawią, że będzie chciał zabić więcej niż jedną osobę.
Czy może przezwyciężyć swoje uczucia wobec posiadania towarzyszki, która jest o wiele młodsza od niego? Czy jego towarzyszka będzie go chciała po odczuciu bólu jego nieoficjalnego odrzucenia? Czy oboje będą mogli pracować nad porzuceniem przeszłości i ruszeniem naprzód razem, czy też los ma inne plany i utrzyma ich z dala od siebie?
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Accardi
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."
Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Po Jednej Nocy z Alfą
Myślałam, że czekam na miłość. Zamiast tego, zostałam zgwałcona przez bestię.
Mój świat miał rozkwitnąć podczas Festiwalu Pełni Księżyca w Moonshade Bay – szampan buzujący w moich żyłach, zarezerwowany pokój hotelowy dla mnie i Jasona, abyśmy wreszcie przekroczyli tę granicę po dwóch latach. Wślizgnęłam się w koronkową bieliznę, zostawiłam drzwi otwarte i położyłam się na łóżku, serce waliło z nerwowego podniecenia.
Ale mężczyzna, który wszedł do mojego łóżka, nie był Jasonem.
W ciemnym pokoju, zanurzona w duszącym, pikantnym zapachu, który sprawiał, że kręciło mi się w głowie, poczułam ręce – pilne, gorące – palące moją skórę. Jego gruby, pulsujący członek przycisnął się do mojej mokrej cipki, a zanim zdążyłam jęknąć, wbił się mocno, brutalnie rozdzierając moją niewinność. Ból palił, moje ściany zaciskały się, gdy drapałam jego żelazne ramiona, tłumiąc szlochy. Mokre, śliskie dźwięki odbijały się echem z każdym brutalnym ruchem, jego ciało nieustępliwe, aż zadrżał, wylewając się gorąco i głęboko we mnie.
"To było niesamowite, Jason," udało mi się powiedzieć.
"Kto do cholery jest Jason?"
Moja krew zamarzła. Światło przecięło jego twarz – Brad Rayne, Alfa Stada Moonshade, wilkołak, nie mój chłopak. Przerażenie dławiło mnie, gdy zdałam sobie sprawę, co zrobiłam.
Uciekłam, ratując swoje życie!
Ale kilka tygodni później, obudziłam się w ciąży z jego dziedzicem!
Mówią, że moje heterochromatyczne oczy oznaczają mnie jako rzadką prawdziwą partnerkę. Ale nie jestem wilkiem. Jestem tylko Elle, nikim z ludzkiej dzielnicy, teraz uwięzioną w świecie Brada.
Zimne spojrzenie Brada przygniata mnie: „Noszisz moje dziecko. Jesteś moja.”
Nie mam innego wyboru, muszę wybrać tę klatkę. Moje ciało również mnie zdradza, pragnąc bestii, która mnie zrujnowała.
OSTRZEŻENIE: Tylko dla dojrzałych czytelników
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Udawana Randka z Ulubionym Hokeistą Mojego Byłego
Zane i ja byliśmy razem przez dziesięć lat. Kiedy nie miał nikogo, trwałam przy jego boku, wspierając jego karierę hokejową, wierząc, że po wszystkich naszych trudach zostanę jego żoną i jedyną osobą przy jego boku. Ale po sześciu latach randkowania i czterech latach narzeczeństwa, nie tylko mnie zostawił, ale siedem miesięcy później otrzymałam zaproszenie... na jego ślub! Jakby tego było mało, miesięczny rejs weselny jest tylko dla par i wymaga osoby towarzyszącej. Jeśli Zane myśli, że złamane serce uczyniło mnie zbyt nieszczęśliwą, aby ruszyć dalej, to się mylił! Nie tylko uczyniło mnie to silniejszą... uczyniło mnie na tyle silną, by ruszyć dalej z jego ulubionym złym chłopcem hokeistą, Liamem Callowayem.
Ukochana Luna Lykaniego Króla
Narine nigdy nie liczyła na to, że przeżyje. Nie po tym, co jej zrobiono… ciału, umysłowi i duszy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ocalona przez Najwyższego Alfę Sargisa, najbardziej budzącego grozę władcę królestwa, trafia pod opiekę mężczyzny, którego nie zna… i pod ciężar więzi, której nie rozumie.
Sargis dobrze wie, czym jest poświęcenie. Bezwzględny, ambitny, ślepo wierny świętej więzi dusz, spędził lata, szukając bratniej duszy, którą obiecało mu przeznaczenie. Nigdy nie wyobrażał sobie, że przyjdzie do niego złamana, na skraju śmierci, bojąca się nawet własnego cienia. Nie zamierzał się w niej zakochiwać… ale zakochuje się. Mocno. Do utraty tchu. I spali cały świat, byle tylko nikt już nigdy jej nie skrzywdził.
To, co zaczyna się w ciszy, między dwiema pękniętymi duszami, powoli dojrzewa w coś intymnego i prawdziwego.
Ale leczenie ran nigdy nie jest prostą drogą.
A miłość? Miłość to wojna.
Gdy dwór szemrze po kątach, przeszłość depcze im po piętach, a przyszłość wisi na włosku, ich więź jest wystawiana na próbę raz za razem. Bo zakochać się to jedno.
Przetrwać tę miłość? To już zupełnie inna wojna.
Narine musi zdecydować: czy potrafi przeżyć miłość mężczyzny, który płonie jak żywy ogień, skoro całe życie uczyła się tylko nie czuć? Czy skurczy się, byle mieć spokój, czy wstanie z kolan i stanie się Królową dla ratowania jego duszy?
Ich miłość jest z góry zapisana.
Ale przeznaczenie nigdy nie obiecywało, że będzie łaskawe.
Dla czytelników, którzy wierzą, że nawet najbardziej potłuczone dusze mogą znowu stać się całe. I że prawdziwa miłość cię nie zbawia. Ona stoi obok ciebie, kiedy sam siebie ratujesz.












