Tracąc Kontrolę : Jego Szaleństwo, Jego Lekarstwo

Tracąc Kontrolę : Jego Szaleństwo, Jego Lekarstwo

Ida · Zakończone · 312.6k słów

638
Gorące
59k
Wyświetlenia
1.8k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Jego oddech jest urywany. „Jesteś tak cholernie pełen siebie, że to aż śmieszne.”
„Nie powiedziałeś mi, żebym przestał,” mruczę.
Jego palce drgają, jakby chciał mnie uderzyć albo złapać, może jedno i drugie.
Odwraca głowę, jakby próbował złapać oddech, ale widzę to - rumieniec na jego szyi, puls bijący szybko pod moim kciukiem, sposób, w jaki jego ciało go zdradza, nawet gdy usta kłamią.
Przyciskam swoje ciało do jego, klatka piersiowa do klatki piersiowej, ciepło do ciepła.
„Chcesz mnie nienawidzić. Dobrze. Nienawidź mnie, ile chcesz. Ale nie kłam przed sobą. Nie udawaj, że twój kutas nie staje za każdym razem, gdy wypowiadam twoje imię.”
Jęczy, dźwięk zawieszony między frustracją a potrzebą.

Xander nigdy nie zamierzał się angażować. Dwa lata temu wszedł w zaułek i spotkał wzrok nieznajomego, który kogoś bił na krwawo.
Tym nieznajomym był Jax.
Od tamtej pory Xander myślał o nim niezdrowo często. Był fantazją przez całe dwa lata...aż przestał nią być. Teraz krążą wokół siebie jak ogień i benzyna...iskrząc, paląc, nigdy nie dotykając się bez pozostawiania śladów. Xander nie jest przyzwyczajony do bycia zdominowanym. Ale Jax dominuje, jakby się z tym urodził, a Xander nienawidzi, jak bardzo tego pragnie.
To pchanie i ciągnięcie. Gryzienie i krwawienie. Pragnienie i zaprzeczenie...
Jax chowa się za ciszą i cieniami. Brutalna przeszłość, mroczne pragnienia, mury z drutu kolczastego. Ale Xander ciągle kopie, ciągle się pojawia, i to przeraża Jaxa bardziej niż cokolwiek innego. Bo Xander nie tylko drapie powierzchnię.
On sięga głębiej i rozrywa Jaxa na kawałki. A im głębiej wpadają, tym bardziej staje się to niebezpieczne.
✨Miał być tylko rozrywką. Nie pragnieniem. Ale niektóre obsesje nie wypalają się. Spalają na wylot.✨

Rozdział 1

PERSPEKTYWA JAXA

Obserwowałem Laylę Stevens przez około siedem lat.

Na początku to była przysługa. Potem, technicznie rzecz biorąc, praca. Adam Crest, zakochany i obsesyjny, chciał mieć na nią oko, kogoś, kto mógłby pozostać niezauważony. Niewykrywalny i niezauważony. Tym kimś byłem ja.

To nie było trudne. Dziewczyna prowadziła przewidywalne życie, przynajmniej w większości. Jej rutyny mieściły się w określonych ramach... praca, mieszkanie, okazjonalne wyjścia, podczas których się rozluźniała. Miała nawyki. Martwe punkty. Ten rodzaj chaotycznej energii, który prawdopodobnie przyciągnął Adama.

Ale nigdy nie interesowało mnie jej życie ani to, co robiła. Nie naprawdę.

Aż dwa lata temu.

Aż on się pojawił.

Początkowo nie znałem jego imienia. Po prostu zobaczyłem go pewnego ranka... niechlujne czarne włosy, znoszone trampki, chód jakby nie obchodziło go, czy świat na niego patrzy. Typ faceta, który nie unikał uwagi, ale też jej nie szukał.

Po prostu istniał. Głośno. Bezwstydnie. Zadowolony.

Coś we mnie się zmieniło w chwili, gdy go zobaczyłem.

To było chemiczne. Zwierzęce.

Nagłe.

Jedno spojrzenie, a coś w mojej klatce piersiowej się zacisnęło... ostro i głodnie. I zrobiłem to, co zawsze robię, gdy coś mnie niepokoi.

Obserwowałem.

Nazywał się Xander Devereaux. Wytatuowany i czasem pyskował.

Większość dni nie zamykał swoich cholernych drzwi. Każdego ranka, ta sama rutyna... wychodził punktualnie o 6:50, torba na siłownię na jednym ramieniu, słuchawki w uszach, szczęka napięta jakby już stoczył trzy walki w swojej głowie przed opuszczeniem budynku.

Biegł na siłownię sześć przecznic dalej, robił klatkę piersiową i tricepsy w poniedziałki. Nogi w środy. Piątki były na kardio, i zawsze wychodził wkurzony, jakby jego własna wytrzymałość go osobiście obraziła.

Pił swój shake proteinowy w połowie drogi do domu, pot chłodził mu kark... ta sama ścieżka za każdym razem, obok piekarni z popękanym szyldem, obok alejki, w którą nigdy nie patrzył.

Trzymał klucz w lewym kieszeni. Zawsze wycierał podeszwy butów przed wejściem, jakby podłoga tego mieszkania była święta.

Nigdy nie wiedział, że tam jestem.

Obserwuję.

Mówiłem sobie, że to nic.

Ciekawość albo może nawyk... Skutek uboczny nudy w pracy.

Byłem w porządku, obserwując z daleka. W porządku udając, że nie wchodzi mi pod skórę. Że nie budzę się twardy, wyobrażając sobie, jak jego usta wyglądają owinięte wokół mojego kutasa, albo jak jego gardło się napina, gdy połyka wszystko, co mam do zaoferowania.

Trzymałem linię... zimną, wyrachowaną.

Aż do teraz.

Znowu spojrzałem na tekst od Adama.

"Potrzebuję, żebyś odebrał Laylę i przyprowadził ją. Powiedz, że jesteś moim asystentem."

Prosty tekst. Podstawowa prośba.

Ale wpatrywałem się w niego zbyt długo. Szczęka napięta. Puls głośniejszy, niż powinien być.

Bo Layla była w Ziggler Ink, w tym samym miejscu, gdzie on pracował.

Czułem to... to powolne, pyszne rozwijanie się. Przerywanie linii, którą nie byłem pewien, czy naciągnąłem wystarczająco mocno. Jedna stopa za krawędzią. Krok bliżej miejsca, do którego przysięgałem, że nie pójdę. Przed sobą miałem most, który zbudowałem z cienia i ciszy. I zamierzałem go przekroczyć.

Więc teraz stałem przed Zig's, papieros przyciśnięty między palcami, palący się powoli i gorzko między zaciągnięciami. Niebo było matowe, wyblakłe, jakby nie mogło zdecydować, czy chce padać, czy się rozdzierać.

Wziąłem ostatni wdech, trzymałem dym w płucach, aż zaczęły boleć, a potem rzuciłem filtr na ziemię. Przydeptałem go czubkiem buta i przekręciłem.

Głosy, śmiech i cicha muzyka przesączały się przez drzwi.

On tam był... Xander.

Znałem już dźwięk jego głosu. Chrypka pod śmiechem. Sposób, w jaki jego słowa zawsze miały w sobie zbyt dużo ostrości, zbyt dużo uroku. Taki głos, który pozostawał w pomieszczeniu długo po jego wyjściu.

Otworzyłem drzwi i uderzyło mnie ciepło... atrament, skóra, kawa, hałas.

Przeskanowałem przestrzeń. Nawet nie pozwoliłem moim oczom musnąć go. Zamiast tego znalazłem Laylę, układającą jakieś ulotki.

"Jesteś gotowa?" zapytałem.

Mrugnęła. Jej oczy przesunęły się po mnie, czarna kurtka, buty, kostki wciąż gojące się po bójce, której nie pamiętałem. Prawie słyszałem jej myśli "nie wyglądasz jak asystent."

Wzruszyłem ramionami. "Crest mnie przysłał."

W końcu podniosła palec, stukając w telefon, żeby potwierdzić z nim.

Nie słyszałem reszty.

Bo czułem go.

Jego wzrok uderzył w bok mojej twarzy jak gorąco od betonu. Niezmrugnięty i intensywny. Jakby studiował problem, a ja byłem częścią, która nie pasowała.

Zacisnąłem szczęki i przysiągłem, że nie spojrzę. Nie odwrócę się. Nie dam mu satysfakcji wciągnięcia mnie jeszcze głębiej w ten skręcony prąd, w którym już byłem.

Ale wtedy, tuż gdy Layla i ja wychodziliśmy, on się odezwał.

"Jak masz na imię? Na wypadek, gdyby zaginęła i musielibyśmy coś podać policji?" zawołał. Głos swobodny, ale naładowany czymś ostrym. Jego brązowe oczy zwęziły się nieco... ostrożne, jakby wiedział, że lepiej nie patrzeć zbyt długo.

Ale i tak patrzył.

A pod ostrożnością było ciepło.

Niskie i wrzące. Tego typu, które migocze za żebrami, gdy niebezpieczeństwo wygląda jak pożądanie. Jego wzrok przesunął się po mnie jak wyzwanie, którego jeszcze nie zdecydował się zaakceptować czy przetrwać.

Spojrzałem prosto na niego.

Stał obok dużego biurka, skupiony na jakimś niedokończonym banerze. Długie nogi szeroko rozstawione, rękawy podwinięte, tatuażowane palce ubrudzone atramentem i farbą, jak przeciągał pędzel po płótnie w powolnych, zamierzonych ruchach.

Jego usta rozchyliły się nieco, a ja patrzyłem, jak przełyka, mocno. Jakby to, co we mnie zobaczył, nie było tym, czego się spodziewał.

Mój wzrok opadł na jego usta. Cholera.

Wyobraziłem sobie te usta na mnie. Szybkie i desperackie.

Mrugnąłem raz. Odepchnąłem myśl. To była linia, której nie przekroczę. Nie z kimś takim jak on. Nie z facetem, który śmiał się zbyt swobodnie, żył zbyt głośno, wyglądał, jakby nie wiedział, co to znaczy być tak boleśnie i całkowicie zrujnowanym.

"Jax," powiedziałem w końcu, głosem niskim, urwanym.

I tak po prostu, poczułem, jak coś się zamknęło. Jak zatrzask zamykający się wokół czegoś, czego nie miałem zamiaru oferować. Czegoś, co walczyłem, by utrzymać nietknięte. Jego imię nie powinno mieć znaczenia, moje jeszcze mniej... ale w chwili, gdy opuściło moje usta, powietrze się zmieniło.

Coś się osadziło. Coś przywiązało.

To... samo stanie tak blisko niego, oddychanie tym samym cholernym powietrzem, było najwięcej, co czułem od......

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Gra Przeznaczenia

Gra Przeznaczenia

1.7m Wyświetlenia · Zakończone · Dripping Creativity
Wilczyca Amie jeszcze się nie ujawniła. Ale kogo to obchodzi? Ma dobrą watahę, najlepszych przyjaciół i rodzinę, która ją kocha. Wszyscy, włącznie z Alfą, mówią jej, że jest idealna taka, jaka jest. Aż do momentu, gdy znajduje swojego partnera, a on ją odrzuca. Załamana Amie ucieka od wszystkiego i zaczyna od nowa. Żadnych wilkołaków, żadnych watah.

Kiedy Finlay ją odnajduje, żyje wśród ludzi. Jest zauroczony upartą wilczycą, która odmawia uznania jego istnienia. Może nie jest jego partnerką, ale chce, aby stała się częścią jego watahy, niezależnie od tego, czy jej wilczyca jest ukryta czy nie.

Amie nie potrafi oprzeć się Alfie, który wkracza w jej życie i wciąga ją z powrotem w życie watahy. Nie tylko staje się szczęśliwsza niż od dawna, ale jej wilczyca w końcu do niej przychodzi. Finlay nie jest jej partnerem, ale staje się jej najlepszym przyjacielem. Razem z innymi najwyższymi wilkami w watasze pracują nad stworzeniem najlepszej i najsilniejszej watahy.

Kiedy nadchodzi czas na gry watah, wydarzenie, które decyduje o rankingu watah na następne dziesięć lat, Amie musi zmierzyć się ze swoją starą watahą. Kiedy po raz pierwszy od dziesięciu lat widzi mężczyznę, który ją odrzucił, wszystko, co myślała, że wie, przewraca się do góry nogami. Amie i Finlay muszą dostosować się do nowej rzeczywistości i znaleźć drogę naprzód dla swojej watahy. Ale czy niespodziewane wydarzenia rozdzielą ich na zawsze?
Accardi

Accardi

1m Wyświetlenia · Zakończone · Allison Franklin
Obniżył usta do jej ucha. "To będzie miało swoją cenę," wyszeptał, zanim pociągnął jej płatek ucha zębami.
Jej kolana się ugięły i gdyby nie jego uchwyt na jej biodrze, upadłaby. Wsunął swoje kolano między jej uda jako dodatkowe wsparcie, na wypadek gdyby potrzebował rąk gdzie indziej.
"Czego chcesz?" zapytała.
Jego usta musnęły jej szyję, a ona jęknęła, gdy przyjemność, którą przyniosły jego usta, rozlała się między jej nogami.
"Twojego imienia," wyszeptał. "Twojego prawdziwego imienia."
"Dlaczego to takie ważne?" zapytała, po raz pierwszy ujawniając, że jego przypuszczenie było trafne.
Zaśmiał się cicho przy jej obojczyku. "Żebym wiedział, jakie imię wykrzyczeć, gdy znów w ciebie wejdę."


Genevieve przegrywa zakład, na którego spłatę nie może sobie pozwolić. W ramach kompromisu zgadza się przekonać dowolnego mężczyznę, którego wybierze jej przeciwnik, aby poszedł z nią do domu tej nocy. Nie zdaje sobie sprawy, że mężczyzna, którego wskaże przyjaciółka jej siostry, siedzący samotnie przy barze, nie zadowoli się tylko jedną nocą z nią. Nie, Matteo Accardi, Don jednej z największych gangów w Nowym Jorku, nie robi jednonocnych przygód. Nie z nią.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa

Niewypowiedziana Miłość Prezesa

504.3k Wyświetlenia · Zakończone · Lily Bronte
„Chcesz mojego przebaczenia?” zapytał, a mój głos zniżył się do niebezpiecznego tonu.

Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.

„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.

Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.

Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...

Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.

Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

453.8k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Narzeczona Wojennego Boga Alpha

Narzeczona Wojennego Boga Alpha

693.5k Wyświetlenia · Zakończone · Riley Above Story
W dniu, w którym Evelyn myślała, że Liam jej się oświadczy, on zaskoczył ją, klękając na jedno kolano—przed jej przyrodnią siostrą, Samanthą. Jakby ta zdrada nie była wystarczająca, Evelyn dowiedziała się okrutnej prawdy: jej rodzice już zdecydowali sprzedać przyszłość jednej córki niebezpiecznemu mężczyźnie: słynnemu Bogu Wojny Alfie Aleksandrowi, o którym krążyły plotki, że jest okaleczony i kaleki po niedawnym wypadku. A panną młodą nie mogła być ich ukochana córka Samantha. Jednak kiedy "brzydki i kaleki" Alfa ujawnił swoje prawdziwe oblicze—niewiarygodnie przystojnego miliardera bez śladu urazu—Samantha zmieniła zdanie. Była gotowa porzucić Liama i zająć miejsce Evelyn jako córka, która powinna poślubić Aleksandra.
Jednak Aleksander jasno określił swoją decyzję przed całym światem: „Evelyn jest jedyną kobietą, którą kiedykolwiek poślubię.”
W łóżku z jej dupkowatym szefem

W łóżku z jej dupkowatym szefem

350k Wyświetlenia · Zakończone · Ellie Wynters
Powrót do domu i znalezienie narzeczonego w łóżku z jej kuzynką powinien ją złamać, ale Blair odmawia się rozpaść. Jest silna, zdolna i zdeterminowana, by iść dalej. Nie planuje jednak topić swoich smutków w zbyt dużej ilości whisky szefa... ani skończyć w łóżku ze swoim bezwzględnym, niebezpiecznie czarującym szefem, Romanem.
Jedna noc. Tylko tyle miało być.
Ale w zimnym świetle dnia odejście nie jest takie łatwe. Roman nie jest człowiekiem, który odpuszcza - szczególnie nie wtedy, gdy zdecydował, że chce więcej. Nie chce Blair tylko na jedną noc. Chce ją, kropka.
I nie ma zamiaru jej puścić.
Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga

Uderzyłam mojego narzeczonego—poślubiłam jego miliardowego wroga

1.3m Wyświetlenia · Zakończone · Jessica C. Dolan
Bycie drugim najlepszym jest praktycznie w moim DNA. Moja siostra dostawała miłość, uwagę, blask reflektorów. A teraz nawet jej przeklętego narzeczonego.
Technicznie rzecz biorąc, Rhys Granger był teraz moim narzeczonym – miliarder, zabójczo przystojny, chodzący mokry sen Wall Street. Moi rodzice wepchnęli mnie w to zaręczyny po tym, jak Catherine zniknęła, i szczerze mówiąc? Nie miałam nic przeciwko. Podkochiwałam się w Rhysie od lat. To była moja szansa, prawda? Moja kolej, by być wybraną?
Błędnie.
Pewnej nocy uderzył mnie. Przez kubek. Głupi, wyszczerbiony, brzydki kubek, który moja siostra dała mu lata temu. Wtedy mnie olśniło – on mnie nie kochał. Nawet mnie nie widział. Byłam tylko ciepłym ciałem zastępującym kobietę, którą naprawdę chciał. I najwyraźniej nie byłam warta nawet tyle, co podrasowana filiżanka do kawy.
Więc uderzyłam go z powrotem, rzuciłam go i przygotowałam się na katastrofę – moich rodziców tracących rozum, Rhysa rzucającego miliarderską furię, jego przerażającą rodzinę knującą moją przedwczesną śmierć.
Oczywiście, potrzebowałam alkoholu. Dużo alkoholu.
I wtedy pojawił się on.
Wysoki, niebezpieczny, niesprawiedliwie przystojny. Taki mężczyzna, który sprawia, że chcesz grzeszyć tylko przez jego istnienie. Spotkałam go tylko raz wcześniej, a tej nocy akurat był w tym samym barze co ja, pijana i pełna litości dla siebie. Więc zrobiłam jedyną logiczną rzecz: zaciągnęłam go do pokoju hotelowego i zerwałam z niego ubrania.
To było lekkomyślne. To było głupie. To było zupełnie nierozsądne.
Ale było też: Najlepszy. Seks. W. Moim. Życiu.
I, jak się okazało, najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjęłam.
Bo mój jednonocny romans nie był po prostu jakimś przypadkowym facetem. Był bogatszy od Rhysa, potężniejszy od całej mojej rodziny i zdecydowanie bardziej niebezpieczny, niż powinnam się bawić.
I teraz, nie zamierza mnie puścić.
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

440.9k Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Związana Kontraktem z Alfą

Związana Kontraktem z Alfą

857.6k Wyświetlenia · Zakończone · CalebWhite
Moje idealne życie rozpadło się w jednym uderzeniu serca.
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Powstanie Wygnanej Wilczycy

Powstanie Wygnanej Wilczycy

419.9k Wyświetlenia · Zakończone · Lily
„Biały wilk! Zabij tego potwora!”
Ten ryk zabrał mi osiemnaste urodziny i zniszczył mój świat. Moja pierwsza przemiana miała być chwałą—krew zamieniła błogosławieństwo w hańbę. O świcie nazwali mnie „przeklętą”: wyrzuconą z watahy, porzuconą przez rodzinę, pozbawioną natury. Mój ojciec mnie nie bronił—wysłał mnie na zapomnianą wyspę, gdzie wyrzutki bez wilka były kute na broń, zmuszone do wzajemnego zabijania, aż tylko jeden mógł odejść.
Na tej wyspie poznałam najciemniejsze zakamarki ludzkiej natury i jak zakopać strach w kościach. Niezliczone razy chciałam się poddać—zanurzyć się w fale i nigdy nie wynurzyć—ale oskarżające twarze, które nawiedzały moje sny, popychały mnie z powrotem ku czemuś zimniejszemu niż przetrwanie: zemście. Uciekłam, i przez trzy lata ukrywałam się wśród ludzi, zbierając sekrety, ucząc się poruszać jak cień, ostrząc cierpliwość na precyzję—stając się ostrzem.
Potem, pod pełnym księżycem, dotknęłam krwawiącego nieznajomego—i mój wilk powrócił z przemocą, która uczyniła mnie całą. Kim on był? Dlaczego mógł obudzić to, co myślałam, że umarło?
Jedno wiem: teraz jest ten czas.
Czekałam na to trzy lata. Sprawię, że wszyscy, którzy mnie zniszczyli, zapłacą—i odzyskam wszystko, co mi skradziono.
Od Zastępczyni do Królowej

Od Zastępczyni do Królowej

922.1k Wyświetlenia · Zakończone · Hannah Moore
Przez trzy lata Sable kochała Alpha Darrella z całego serca, wydając swoją pensję na utrzymanie ich gospodarstwa domowego, podczas gdy nazywano ją sierotą i złotą dziewczyną. Ale tuż przed tym, jak Darrell miał ją oznaczyć jako swoją Lunę, jego była dziewczyna wróciła, pisząc: "Nie mam na sobie bielizny. Moja samolot ląduje niedługo—odbierz mnie i natychmiast mnie przeleć."

Zrozpaczona, Sable odkryła, że Darrell uprawia seks ze swoją byłą w ich łóżku, jednocześnie potajemnie przelewając setki tysięcy na wsparcie tej kobiety.

Jeszcze gorsze było podsłuchanie, jak Darrell śmieje się do swoich przyjaciół: "Jest przydatna—posłuszna, nie sprawia problemów, zajmuje się domem, a ja mogę ją przelecieć, kiedy tylko potrzebuję ulgi. Jest właściwie żywą pokojówką z korzyściami." Robił obleśne gesty, które wywoływały śmiech jego przyjaciół.

W rozpaczy Sable odeszła, odzyskała swoją prawdziwą tożsamość i poślubiła swojego sąsiada z dzieciństwa—Lykańskiego Króla Caelana, starszego od niej o dziewięć lat i jej przeznaczonego partnera. Teraz Darrell desperacko próbuje ją odzyskać. Jak potoczy się jej zemsta?

Od zastępczyni do królowej—jej zemsta właśnie się zaczęła!
Związana z Panem Blackiem

Związana z Panem Blackiem

297.7k Wyświetlenia · Zakończone · saeedatak13
Tia nigdy nie chciała wyjść za mąż za Adama Blacka. Ale nie miała wyboru, a on z pewnością jej nie chciał, przynajmniej na początku. Zmuszony do małżeństwa przez życzenie swojej babci, Adam traktował ją chłodno, surowo i bez litości, podczas gdy Tia, delikatna i o miękkim sercu, znosiła to wszystko.

Oboje się zakochali, ale czy ta miłość przetrwa na zawsze?

Śledź piękną historię Adama Blacka i Tii Nelson.