Tracąc Kontrolę : Jego Szaleństwo, Jego Lekarstwo

Tracąc Kontrolę : Jego Szaleństwo, Jego Lekarstwo

Ida · Zakończone · 312.6k słów

638
Gorące
79.8k
Wyświetlenia
2.1k
Dodano
Dodaj do Półki
Rozpocznij Czytanie
Udostępnij:facebooktwitterpinterestwhatsappreddit

Wstęp

Jego oddech jest urywany. „Jesteś tak cholernie pełen siebie, że to aż śmieszne.”
„Nie powiedziałeś mi, żebym przestał,” mruczę.
Jego palce drgają, jakby chciał mnie uderzyć albo złapać, może jedno i drugie.
Odwraca głowę, jakby próbował złapać oddech, ale widzę to - rumieniec na jego szyi, puls bijący szybko pod moim kciukiem, sposób, w jaki jego ciało go zdradza, nawet gdy usta kłamią.
Przyciskam swoje ciało do jego, klatka piersiowa do klatki piersiowej, ciepło do ciepła.
„Chcesz mnie nienawidzić. Dobrze. Nienawidź mnie, ile chcesz. Ale nie kłam przed sobą. Nie udawaj, że twój kutas nie staje za każdym razem, gdy wypowiadam twoje imię.”
Jęczy, dźwięk zawieszony między frustracją a potrzebą.

Xander nigdy nie zamierzał się angażować. Dwa lata temu wszedł w zaułek i spotkał wzrok nieznajomego, który kogoś bił na krwawo.
Tym nieznajomym był Jax.
Od tamtej pory Xander myślał o nim niezdrowo często. Był fantazją przez całe dwa lata...aż przestał nią być. Teraz krążą wokół siebie jak ogień i benzyna...iskrząc, paląc, nigdy nie dotykając się bez pozostawiania śladów. Xander nie jest przyzwyczajony do bycia zdominowanym. Ale Jax dominuje, jakby się z tym urodził, a Xander nienawidzi, jak bardzo tego pragnie.
To pchanie i ciągnięcie. Gryzienie i krwawienie. Pragnienie i zaprzeczenie...
Jax chowa się za ciszą i cieniami. Brutalna przeszłość, mroczne pragnienia, mury z drutu kolczastego. Ale Xander ciągle kopie, ciągle się pojawia, i to przeraża Jaxa bardziej niż cokolwiek innego. Bo Xander nie tylko drapie powierzchnię.
On sięga głębiej i rozrywa Jaxa na kawałki. A im głębiej wpadają, tym bardziej staje się to niebezpieczne.
✨Miał być tylko rozrywką. Nie pragnieniem. Ale niektóre obsesje nie wypalają się. Spalają na wylot.✨

Rozdział 1

PERSPEKTYWA JAXA

Obserwowałem Laylę Stevens przez około siedem lat.

Na początku to była przysługa. Potem, technicznie rzecz biorąc, praca. Adam Crest, zakochany i obsesyjny, chciał mieć na nią oko, kogoś, kto mógłby pozostać niezauważony. Niewykrywalny i niezauważony. Tym kimś byłem ja.

To nie było trudne. Dziewczyna prowadziła przewidywalne życie, przynajmniej w większości. Jej rutyny mieściły się w określonych ramach... praca, mieszkanie, okazjonalne wyjścia, podczas których się rozluźniała. Miała nawyki. Martwe punkty. Ten rodzaj chaotycznej energii, który prawdopodobnie przyciągnął Adama.

Ale nigdy nie interesowało mnie jej życie ani to, co robiła. Nie naprawdę.

Aż dwa lata temu.

Aż on się pojawił.

Początkowo nie znałem jego imienia. Po prostu zobaczyłem go pewnego ranka... niechlujne czarne włosy, znoszone trampki, chód jakby nie obchodziło go, czy świat na niego patrzy. Typ faceta, który nie unikał uwagi, ale też jej nie szukał.

Po prostu istniał. Głośno. Bezwstydnie. Zadowolony.

Coś we mnie się zmieniło w chwili, gdy go zobaczyłem.

To było chemiczne. Zwierzęce.

Nagłe.

Jedno spojrzenie, a coś w mojej klatce piersiowej się zacisnęło... ostro i głodnie. I zrobiłem to, co zawsze robię, gdy coś mnie niepokoi.

Obserwowałem.

Nazywał się Xander Devereaux. Wytatuowany i czasem pyskował.

Większość dni nie zamykał swoich cholernych drzwi. Każdego ranka, ta sama rutyna... wychodził punktualnie o 6:50, torba na siłownię na jednym ramieniu, słuchawki w uszach, szczęka napięta jakby już stoczył trzy walki w swojej głowie przed opuszczeniem budynku.

Biegł na siłownię sześć przecznic dalej, robił klatkę piersiową i tricepsy w poniedziałki. Nogi w środy. Piątki były na kardio, i zawsze wychodził wkurzony, jakby jego własna wytrzymałość go osobiście obraziła.

Pił swój shake proteinowy w połowie drogi do domu, pot chłodził mu kark... ta sama ścieżka za każdym razem, obok piekarni z popękanym szyldem, obok alejki, w którą nigdy nie patrzył.

Trzymał klucz w lewym kieszeni. Zawsze wycierał podeszwy butów przed wejściem, jakby podłoga tego mieszkania była święta.

Nigdy nie wiedział, że tam jestem.

Obserwuję.

Mówiłem sobie, że to nic.

Ciekawość albo może nawyk... Skutek uboczny nudy w pracy.

Byłem w porządku, obserwując z daleka. W porządku udając, że nie wchodzi mi pod skórę. Że nie budzę się twardy, wyobrażając sobie, jak jego usta wyglądają owinięte wokół mojego kutasa, albo jak jego gardło się napina, gdy połyka wszystko, co mam do zaoferowania.

Trzymałem linię... zimną, wyrachowaną.

Aż do teraz.

Znowu spojrzałem na tekst od Adama.

"Potrzebuję, żebyś odebrał Laylę i przyprowadził ją. Powiedz, że jesteś moim asystentem."

Prosty tekst. Podstawowa prośba.

Ale wpatrywałem się w niego zbyt długo. Szczęka napięta. Puls głośniejszy, niż powinien być.

Bo Layla była w Ziggler Ink, w tym samym miejscu, gdzie on pracował.

Czułem to... to powolne, pyszne rozwijanie się. Przerywanie linii, którą nie byłem pewien, czy naciągnąłem wystarczająco mocno. Jedna stopa za krawędzią. Krok bliżej miejsca, do którego przysięgałem, że nie pójdę. Przed sobą miałem most, który zbudowałem z cienia i ciszy. I zamierzałem go przekroczyć.

Więc teraz stałem przed Zig's, papieros przyciśnięty między palcami, palący się powoli i gorzko między zaciągnięciami. Niebo było matowe, wyblakłe, jakby nie mogło zdecydować, czy chce padać, czy się rozdzierać.

Wziąłem ostatni wdech, trzymałem dym w płucach, aż zaczęły boleć, a potem rzuciłem filtr na ziemię. Przydeptałem go czubkiem buta i przekręciłem.

Głosy, śmiech i cicha muzyka przesączały się przez drzwi.

On tam był... Xander.

Znałem już dźwięk jego głosu. Chrypka pod śmiechem. Sposób, w jaki jego słowa zawsze miały w sobie zbyt dużo ostrości, zbyt dużo uroku. Taki głos, który pozostawał w pomieszczeniu długo po jego wyjściu.

Otworzyłem drzwi i uderzyło mnie ciepło... atrament, skóra, kawa, hałas.

Przeskanowałem przestrzeń. Nawet nie pozwoliłem moim oczom musnąć go. Zamiast tego znalazłem Laylę, układającą jakieś ulotki.

"Jesteś gotowa?" zapytałem.

Mrugnęła. Jej oczy przesunęły się po mnie, czarna kurtka, buty, kostki wciąż gojące się po bójce, której nie pamiętałem. Prawie słyszałem jej myśli "nie wyglądasz jak asystent."

Wzruszyłem ramionami. "Crest mnie przysłał."

W końcu podniosła palec, stukając w telefon, żeby potwierdzić z nim.

Nie słyszałem reszty.

Bo czułem go.

Jego wzrok uderzył w bok mojej twarzy jak gorąco od betonu. Niezmrugnięty i intensywny. Jakby studiował problem, a ja byłem częścią, która nie pasowała.

Zacisnąłem szczęki i przysiągłem, że nie spojrzę. Nie odwrócę się. Nie dam mu satysfakcji wciągnięcia mnie jeszcze głębiej w ten skręcony prąd, w którym już byłem.

Ale wtedy, tuż gdy Layla i ja wychodziliśmy, on się odezwał.

"Jak masz na imię? Na wypadek, gdyby zaginęła i musielibyśmy coś podać policji?" zawołał. Głos swobodny, ale naładowany czymś ostrym. Jego brązowe oczy zwęziły się nieco... ostrożne, jakby wiedział, że lepiej nie patrzeć zbyt długo.

Ale i tak patrzył.

A pod ostrożnością było ciepło.

Niskie i wrzące. Tego typu, które migocze za żebrami, gdy niebezpieczeństwo wygląda jak pożądanie. Jego wzrok przesunął się po mnie jak wyzwanie, którego jeszcze nie zdecydował się zaakceptować czy przetrwać.

Spojrzałem prosto na niego.

Stał obok dużego biurka, skupiony na jakimś niedokończonym banerze. Długie nogi szeroko rozstawione, rękawy podwinięte, tatuażowane palce ubrudzone atramentem i farbą, jak przeciągał pędzel po płótnie w powolnych, zamierzonych ruchach.

Jego usta rozchyliły się nieco, a ja patrzyłem, jak przełyka, mocno. Jakby to, co we mnie zobaczył, nie było tym, czego się spodziewał.

Mój wzrok opadł na jego usta. Cholera.

Wyobraziłem sobie te usta na mnie. Szybkie i desperackie.

Mrugnąłem raz. Odepchnąłem myśl. To była linia, której nie przekroczę. Nie z kimś takim jak on. Nie z facetem, który śmiał się zbyt swobodnie, żył zbyt głośno, wyglądał, jakby nie wiedział, co to znaczy być tak boleśnie i całkowicie zrujnowanym.

"Jax," powiedziałem w końcu, głosem niskim, urwanym.

I tak po prostu, poczułem, jak coś się zamknęło. Jak zatrzask zamykający się wokół czegoś, czego nie miałem zamiaru oferować. Czegoś, co walczyłem, by utrzymać nietknięte. Jego imię nie powinno mieć znaczenia, moje jeszcze mniej... ale w chwili, gdy opuściło moje usta, powietrze się zmieniło.

Coś się osadziło. Coś przywiązało.

To... samo stanie tak blisko niego, oddychanie tym samym cholernym powietrzem, było najwięcej, co czułem od......

Ostatnie Rozdziały

Może Ci się spodobać 😍

Zakazane Pulsowanie

Zakazane Pulsowanie

772k Wyświetlenia · Zakończone · Riley
Mówią, że życie może się zmienić w mgnieniu oka.
Moje zmieniło się w czasie, który zajęło otwarcie drzwi.
Za nimi: mój narzeczony Nicholas z inną kobietą.
Trzy miesiące do naszego ślubu. Trzy sekundy, żeby zobaczyć, jak wszystko się rozpada.
Powinnam była uciec. Powinnam była krzyczeć. Powinnam była zrobić cokolwiek, zamiast stać tam jak głupia.
Zamiast tego usłyszałam, jak sam diabeł szepcze mi do ucha:
"Jeśli chcesz, mogę cię poślubić."
Daniel. Brat, przed którym mnie ostrzegano. Ten, który sprawiał, że Nicholas wyglądał jak aniołek.
Opierał się o ścianę, obserwując, jak mój świat się rozpada.
Moje serce waliło jak młot. "Co?"
"Słyszałaś mnie." Jego oczy wwiercały się w moje. "Poślub mnie, Emmo."
Ale kiedy patrzyłam w te magnetyczne oczy, uświadomiłam sobie coś przerażającego:
Chciałam powiedzieć mu "tak".
Gra rozpoczęta.
Uzależniony od Niej

Uzależniony od Niej

124.3k Wyświetlenia · Zakończone · Celine
Przez trzy lata robiłam wszystko, aby zdobyć serce Aleksandra, tylko po to, by skończyć z nieuleczalnym rakiem i druzgocącą wiadomością, że jego pierwsza miłość wraca do domu.

Ściskając w ręku diagnozę medyczną, podpisałam papiery rozwodowe i odeszłam od życia, które budowałam przez trzy lata, zostawiając wszystko dla niego i jego prawdziwej miłości.

Ale wtedy stało się coś niespodziewanego—Aleksander porzucił swoją zimną maskę i oszalał, szukając mnie wszędzie.

Twierdził, że nigdy nie kochał nikogo poza mną...
Ostatnia Szansa Chorej Luny

Ostatnia Szansa Chorej Luny

1.1m Wyświetlenia · W trakcie · Eve Above Story
Byłam idealną córką dla mojego ojca, wychodząc za mąż za Alfę Alexandra dla dobra mojej rodzimej watahy, mimo że Alexander odmówił oznaczenia mnie i nalegał, że nasze małżeństwo to tylko kontrakt. Potem stałam się idealną Luną dla mojego męża Alfy, wciąż mając nadzieję, że pewnego dnia zdobędę jego uczucie i staniemy się prawdziwym mężem i żoną.
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Okrutny Raj - Romans mafijny

Okrutny Raj - Romans mafijny

501.6k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Co może być bardziej żenujące niż przypadkowe wykręcenie numeru tyłkiem?

Wykręcenie tyłkiem numeru do własnego szefa…
I zostawienie mu sprośnej poczty głosowej, kiedy jesteś, yyy… „w trakcie” myślenia o nim.

Praca jako osobista asystentka Rusłana Orłowa to robota rodem z piekła.
Po długim dniu, podczas którego spełniam każdą zachciankę tego miliardera, potrzebuję jakiegoś ujścia dla stresu.
Więc kiedy tamtego wieczoru wracam do domu, robię dokładnie to.

Problem w tym, że moje myśli wciąż kręcą się wokół tego szef-dupka, który rujnuje mi życie.
I niech będzie—bo ze wszystkich licznych grzechów Rusłana, to że jest tak cholernie przystojny, może być najniebezpieczniejsze.
Dziś w nocy fantazje o nim są dokładnie tym, czego potrzebuję, żeby przekroczyć granicę.

Ale kiedy spuszczam wzrok na telefon, przygnieciony obok mnie,
jest.
Poczta głosowa: 7 minut i 32 sekundy…
Wysłana do Rusłana Orłowa.

Wpada we mnie panika i ciskam telefon przez pokój.
Tyle że nie da się cofnąć szkód wyrządzonych przez moje bardzo głośne „O”.

Więc co ja mogę zrobić?
Plan był prosty: unikać go i udawać, że to się nigdy nie wydarzyło.
Poza tym—kto tak zajęty w ogóle odsłuchuje pocztę głosową, co?

Tylko że kiedy on wpisuje mi w kalendarz spotkanie jeden na jeden ze mną na równe 7 minut i 32 sekundy,
jedno jest pewne:
On.
Słyszał.
Wszystko.
Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny

Zdeprawowany Anioł - Romans mafijny

22.3k Wyświetlenia · Zakończone · nicolefox859
Znalazłem swojego anioła. A potem połamałem jej skrzydła.

Alexis nigdy nie powinna była postawić stopy w moim świecie.
Tacy faceci jak ja brudzą takie dziewczyny jak ona. Zabieramy im niewinność i rozszarpujemy ją na strzępy.
Ona myśli, że jest twarda. Myśli, że da sobie ze mną radę.
Ale nie ma pojęcia, jak głęboko sięga mój mrok.

Najlepiej było, że wziąłem ją na jedną noc i zostawiłem za sobą.
Cokolwiek więcej byłoby zwyczajnie okrutne.

Myślałem, że widziałem Alexis Wright po raz ostatni.
Więc wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy dwa lata później otwierają się drzwi do mojego gabinetu…
I ona wchodzi.
Dziewczyna, którą zniszczyłem. Dziewczyna, którą pożarłem.

Teraz, kiedy znowu stoi przede mną, mam do niej tylko dwa pytania:
Po pierwsze — co ona tu robi?
A po drugie…
Co ona ma na myśli, mówiąc: „nasze dziecko”?
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa

790.9k Wyświetlenia · Zakończone · Night Owl
„Żadna kobieta nie opuszcza jego łoża żywa.”
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

Tym Razem To On Ściga Mnie Całym Sercem

922k Wyświetlenia · Zakończone · Sherry
Maya zamarła, kiedy do sali wszedł mężczyzna, na którego od razu patrzyli wszyscy. Jej były chłopak, ten, który zniknął pięć lat temu, był teraz jednym z najbogatszych biznesmenów w Bostonie. Wtedy nigdy nawet nie napomknął, kim naprawdę jest – po prostu nagle rozpłynął się bez śladu. Patrząc teraz w jego lodowate oczy, mogła tylko założyć, że ukrywał prawdę, żeby ją sprawdzić, uznał, że jest pustą lalą lecącą na kasę, i odszedł z rozczarowaniem.

Na korytarzu przed salą balową podeszła do niego, gdy palił przy drzwiach, chcąc chociaż spróbować się wytłumaczyć.

– Nadal jesteś na mnie zły?

Strzepnął papierosa, odrzucił niedopałek i spojrzał na nią z jawną pogardą.
– Zły? Myślisz, że jestem zły? Zgadnę – Maya wreszcie się dowiaduje, kim jestem, i nagle ma ochotę „odnowić kontakt”. Kolejna szansa, odkąd wie, że moje nazwisko oznacza pieniądze.

Kiedy próbowała zaprzeczyć, wszedł jej w słowo.
– Byłaś epizodem. Przypisem na dole strony. Gdybyś się tu dzisiaj nie pojawiła, nawet bym o tobie nie pamiętał.

Łzy zapiekły ją pod powiekami. Prawie powiedziała mu o jego córce, ale się powstrzymała. Uznałby tylko, że próbuje go wrobić, złapać go na dziecko i dobrać się do jego kasy.

Maya przełknęła wszystko razem z łzami i odeszła, święcie przekonana, że ich drogi już nigdy się nie przetną – a jednak on zaczął pojawiać się w jej życiu raz za razem, aż w końcu to on musiał się przed nią schylić, pokornie błagając, by dała mu jeszcze jedną szansę.
Wzlot Brzydkiej Luny

Wzlot Brzydkiej Luny

54.8k Wyświetlenia · W trakcie · Syra Tucker
Lyric spędziła życie w nienawiści. Dręczona za swoją bliznowatą twarz i znienawidzona przez wszystkich – w tym przez swojego własnego partnera – zawsze słyszała, że jest brzydka. Jej partner trzymał ją przy sobie tylko po to, by zdobyć terytorium, a kiedy osiągnął swój cel, odrzucił ją, zostawiając złamaną i samotną.

Potem spotkała jego. Pierwszego mężczyznę, który nazwał ją piękną. Pierwszego, który pokazał jej, jak to jest być kochaną.

To była tylko jedna noc, ale zmieniła wszystko. Dla Lyric był świętym, zbawcą. Dla niego, była jedyną kobietą, która sprawiła, że doszedł w łóżku – problem, z którym walczył od lat.

Lyric myślała, że jej życie wreszcie się zmieni, ale jak każdy w jej życiu, on kłamał. A kiedy odkryła, kim naprawdę jest, zdała sobie sprawę, że nie tylko jest niebezpieczny – jest typem mężczyzny, od którego nie można uciec.

Lyric chciała uciekać. Pragnęła wolności. Ale chciała również odnaleźć swoją drogę i odzyskać szacunek, wznieść się ponad popioły.

Ostatecznie została zmuszona do wejścia w mroczny świat, którego nie chciała poznać.
Związana z jej Alfa Instruktorem

Związana z jej Alfa Instruktorem

768.1k Wyświetlenia · Zakończone · Marina Ellington
Jestem Eileen, wyrzutkiem w akademii zmiennokształtnych, tylko dlatego, że nie mam wilka. Jedynym, co mnie ratuje, jest wrodzony talent do uzdrawiania, dzięki któremu przyjęto mnie do Działu Uzdrowicieli. Aż pewnej nocy, w zakazanym lesie, znalazłam nieznajomego na skraju śmierci. Wystarczył jeden dotyk i coś pierwotnego pękło między nami. Tamta noc związała mnie z nim w sposób, którego nie potrafię odwrócić.

Kilka tygodni później na salę wchodzi nasz nowy instruktor walki, alfa. Regis. Ten facet z lasu. Jego spojrzenie od razu chwyta się mojego i wiem, że mnie rozpoznaje. Wtedy moja skrywana tajemnica uderza we mnie jak cios w brzuch: jestem w ciąży.

Ma dla mnie propozycję, która splata nas jeszcze mocniej. Ochrona… czy złota klatka? Szepty robią się coraz bardziej jadowite, mrok zaczyna się zacieśniać. Dlaczego tylko ja nie mam wilka? Czy on jest moim wybawieniem… czy pociągnie mnie prosto na dno?
Sekret Surogacji

Sekret Surogacji

53.4k Wyświetlenia · Zakończone · Tatienne Richard
Kiedy Royal Robinson traci swojego brata i bratową w śmiertelnym wypadku samochodowym, prawda o ich dziecku wychodzi na jaw. Odkrycie, że skorzystali z surogatki i ukryli to przed rodziną, zdruzgotało go, zwłaszcza gdy dowiedział się, że nigdy nie zalegalizowali tego procesu i biologiczna matka nadal ma prawo do dziecka.
Gdy Famke Noor zdaje sobie sprawę, że osoby, które uważała za przyjaciół, odeszły, a jego rodzina chce, aby pomogła w wychowywaniu dziecka, które zawsze czuła, że nie powinna być jego rodzicem, znajduje się w trudnej sytuacji.
Dwie silne i uparte osobowości z dobrymi intencjami, ale z dumą na przeszkodzie, będą musiały nauczyć się odłożyć na bok różnice, aby pomóc pięcioletniej dziewczynce poradzić sobie w świecie bez jedynych rodziców, których kiedykolwiek znała. Mimo wścibskiej rodziny, wymagających byłych partnerów i dramatu, którego się spodziewała, Famke odkrywa, że zakochuje się w miliarderze i jego małej podopiecznej.
Czy miłość wystarczy, gdy świat jest przeciwko wam? Famke wkrótce się przekona.
Alfa i Wynajęta Luna

Alfa i Wynajęta Luna

61k Wyświetlenia · Zakończone · VictoryAnne Vice
Towarzyszka?
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

CHŁOPIEC, KTÓRY MÓGŁ URODZIĆ DZIEDZICA

19.4k Wyświetlenia · Zakończone · Beauty m.j
POLICZEK

„Myślisz, że pozwolę Cassianowi wziąć to na siebie?”

„To mój syn. A ty? Ty jesteś tylko gębą, którą żałuję, że w ogóle zrobiłem.”

Lucien urodził się z tajemnicą.
Taką, której nawet on sam nie rozumiał.
Taką, o której jego ojciec wiedział od zawsze — i za którą go nienawidził.
Kiedy jego bliźniak, Cassian, żył na pełnej swobodzie, Lucien żył zamknięty za drzwiami, karany za samo istnienie.

Nie wolno mu było wychodzić.
Nie wolno mu było żyć.
Był ukryty. Wymazany z pamięci. Złamany.

Aż do chwili, gdy jedno przyjęcie zmieniło wszystko.

Ucierzpiała mafia księżniczka.
Winę zwalono na Cassiana.
Ale ich ojciec dopilnował, żeby to Lucien zapłacił cenę.

Tamtej nocy Lucien został oddany Zaynowi Kingsleyowi —
miliarderowi, dziedzicowi mafii.
Jednemu z Ośmiu, którzy rządzą miastem z cienia.
Ma dwie żony. Córkę. I umierającego ojca, który szeptem wwierca mu się w głowę:

„Daj mi syna. Prawdziwego dziedzica. Albo stracisz wszystko.”

Zayn nie wierzy w słabość.
Nie wierzy w miłość.
I na pewno nie wierzy w takich mężczyzn jak Lucien.

Zayn jest zimny. Bezwzględny. Homofobiczny.

Ale Zayn nie wie…
że Lucien nosi w sobie coś więcej niż ból.
Nosi sekret, który kpi z biologii, logiki i ze wszystkiego, co Zaynowi wydawało się pewne:

Lucien może urodzić dziedzica.

A to, co zaczęło się jako kara, zamienia się w obsesję.
To, co zaczęło się nienawiścią, zaczyna palić w coś zakazanego… i przerażającego.