
Tracąc Kontrolę : Jego Szaleństwo, Jego Lekarstwo
Ida · Zakończone · 312.6k słów
Wstęp
„Nie powiedziałeś mi, żebym przestał,” mruczę.
Jego palce drgają, jakby chciał mnie uderzyć albo złapać, może jedno i drugie.
Odwraca głowę, jakby próbował złapać oddech, ale widzę to - rumieniec na jego szyi, puls bijący szybko pod moim kciukiem, sposób, w jaki jego ciało go zdradza, nawet gdy usta kłamią.
Przyciskam swoje ciało do jego, klatka piersiowa do klatki piersiowej, ciepło do ciepła.
„Chcesz mnie nienawidzić. Dobrze. Nienawidź mnie, ile chcesz. Ale nie kłam przed sobą. Nie udawaj, że twój kutas nie staje za każdym razem, gdy wypowiadam twoje imię.”
Jęczy, dźwięk zawieszony między frustracją a potrzebą.
Xander nigdy nie zamierzał się angażować. Dwa lata temu wszedł w zaułek i spotkał wzrok nieznajomego, który kogoś bił na krwawo.
Tym nieznajomym był Jax.
Od tamtej pory Xander myślał o nim niezdrowo często. Był fantazją przez całe dwa lata...aż przestał nią być. Teraz krążą wokół siebie jak ogień i benzyna...iskrząc, paląc, nigdy nie dotykając się bez pozostawiania śladów. Xander nie jest przyzwyczajony do bycia zdominowanym. Ale Jax dominuje, jakby się z tym urodził, a Xander nienawidzi, jak bardzo tego pragnie.
To pchanie i ciągnięcie. Gryzienie i krwawienie. Pragnienie i zaprzeczenie...
Jax chowa się za ciszą i cieniami. Brutalna przeszłość, mroczne pragnienia, mury z drutu kolczastego. Ale Xander ciągle kopie, ciągle się pojawia, i to przeraża Jaxa bardziej niż cokolwiek innego. Bo Xander nie tylko drapie powierzchnię.
On sięga głębiej i rozrywa Jaxa na kawałki. A im głębiej wpadają, tym bardziej staje się to niebezpieczne.
✨Miał być tylko rozrywką. Nie pragnieniem. Ale niektóre obsesje nie wypalają się. Spalają na wylot.✨
Rozdział 1
PERSPEKTYWA JAXA
Obserwowałem Laylę Stevens przez około siedem lat.
Na początku to była przysługa. Potem, technicznie rzecz biorąc, praca. Adam Crest, zakochany i obsesyjny, chciał mieć na nią oko, kogoś, kto mógłby pozostać niezauważony. Niewykrywalny i niezauważony. Tym kimś byłem ja.
To nie było trudne. Dziewczyna prowadziła przewidywalne życie, przynajmniej w większości. Jej rutyny mieściły się w określonych ramach... praca, mieszkanie, okazjonalne wyjścia, podczas których się rozluźniała. Miała nawyki. Martwe punkty. Ten rodzaj chaotycznej energii, który prawdopodobnie przyciągnął Adama.
Ale nigdy nie interesowało mnie jej życie ani to, co robiła. Nie naprawdę.
Aż dwa lata temu.
Aż on się pojawił.
Początkowo nie znałem jego imienia. Po prostu zobaczyłem go pewnego ranka... niechlujne czarne włosy, znoszone trampki, chód jakby nie obchodziło go, czy świat na niego patrzy. Typ faceta, który nie unikał uwagi, ale też jej nie szukał.
Po prostu istniał. Głośno. Bezwstydnie. Zadowolony.
Coś we mnie się zmieniło w chwili, gdy go zobaczyłem.
To było chemiczne. Zwierzęce.
Nagłe.
Jedno spojrzenie, a coś w mojej klatce piersiowej się zacisnęło... ostro i głodnie. I zrobiłem to, co zawsze robię, gdy coś mnie niepokoi.
Obserwowałem.
Nazywał się Xander Devereaux. Wytatuowany i czasem pyskował.
Większość dni nie zamykał swoich cholernych drzwi. Każdego ranka, ta sama rutyna... wychodził punktualnie o 6:50, torba na siłownię na jednym ramieniu, słuchawki w uszach, szczęka napięta jakby już stoczył trzy walki w swojej głowie przed opuszczeniem budynku.
Biegł na siłownię sześć przecznic dalej, robił klatkę piersiową i tricepsy w poniedziałki. Nogi w środy. Piątki były na kardio, i zawsze wychodził wkurzony, jakby jego własna wytrzymałość go osobiście obraziła.
Pił swój shake proteinowy w połowie drogi do domu, pot chłodził mu kark... ta sama ścieżka za każdym razem, obok piekarni z popękanym szyldem, obok alejki, w którą nigdy nie patrzył.
Trzymał klucz w lewym kieszeni. Zawsze wycierał podeszwy butów przed wejściem, jakby podłoga tego mieszkania była święta.
Nigdy nie wiedział, że tam jestem.
Obserwuję.
Mówiłem sobie, że to nic.
Ciekawość albo może nawyk... Skutek uboczny nudy w pracy.
Byłem w porządku, obserwując z daleka. W porządku udając, że nie wchodzi mi pod skórę. Że nie budzę się twardy, wyobrażając sobie, jak jego usta wyglądają owinięte wokół mojego kutasa, albo jak jego gardło się napina, gdy połyka wszystko, co mam do zaoferowania.
Trzymałem linię... zimną, wyrachowaną.
Aż do teraz.
Znowu spojrzałem na tekst od Adama.
"Potrzebuję, żebyś odebrał Laylę i przyprowadził ją. Powiedz, że jesteś moim asystentem."
Prosty tekst. Podstawowa prośba.
Ale wpatrywałem się w niego zbyt długo. Szczęka napięta. Puls głośniejszy, niż powinien być.
Bo Layla była w Ziggler Ink, w tym samym miejscu, gdzie on pracował.
Czułem to... to powolne, pyszne rozwijanie się. Przerywanie linii, którą nie byłem pewien, czy naciągnąłem wystarczająco mocno. Jedna stopa za krawędzią. Krok bliżej miejsca, do którego przysięgałem, że nie pójdę. Przed sobą miałem most, który zbudowałem z cienia i ciszy. I zamierzałem go przekroczyć.
Więc teraz stałem przed Zig's, papieros przyciśnięty między palcami, palący się powoli i gorzko między zaciągnięciami. Niebo było matowe, wyblakłe, jakby nie mogło zdecydować, czy chce padać, czy się rozdzierać.
Wziąłem ostatni wdech, trzymałem dym w płucach, aż zaczęły boleć, a potem rzuciłem filtr na ziemię. Przydeptałem go czubkiem buta i przekręciłem.
Głosy, śmiech i cicha muzyka przesączały się przez drzwi.
On tam był... Xander.
Znałem już dźwięk jego głosu. Chrypka pod śmiechem. Sposób, w jaki jego słowa zawsze miały w sobie zbyt dużo ostrości, zbyt dużo uroku. Taki głos, który pozostawał w pomieszczeniu długo po jego wyjściu.
Otworzyłem drzwi i uderzyło mnie ciepło... atrament, skóra, kawa, hałas.
Przeskanowałem przestrzeń. Nawet nie pozwoliłem moim oczom musnąć go. Zamiast tego znalazłem Laylę, układającą jakieś ulotki.
"Jesteś gotowa?" zapytałem.
Mrugnęła. Jej oczy przesunęły się po mnie, czarna kurtka, buty, kostki wciąż gojące się po bójce, której nie pamiętałem. Prawie słyszałem jej myśli "nie wyglądasz jak asystent."
Wzruszyłem ramionami. "Crest mnie przysłał."
W końcu podniosła palec, stukając w telefon, żeby potwierdzić z nim.
Nie słyszałem reszty.
Bo czułem go.
Jego wzrok uderzył w bok mojej twarzy jak gorąco od betonu. Niezmrugnięty i intensywny. Jakby studiował problem, a ja byłem częścią, która nie pasowała.
Zacisnąłem szczęki i przysiągłem, że nie spojrzę. Nie odwrócę się. Nie dam mu satysfakcji wciągnięcia mnie jeszcze głębiej w ten skręcony prąd, w którym już byłem.
Ale wtedy, tuż gdy Layla i ja wychodziliśmy, on się odezwał.
"Jak masz na imię? Na wypadek, gdyby zaginęła i musielibyśmy coś podać policji?" zawołał. Głos swobodny, ale naładowany czymś ostrym. Jego brązowe oczy zwęziły się nieco... ostrożne, jakby wiedział, że lepiej nie patrzeć zbyt długo.
Ale i tak patrzył.
A pod ostrożnością było ciepło.
Niskie i wrzące. Tego typu, które migocze za żebrami, gdy niebezpieczeństwo wygląda jak pożądanie. Jego wzrok przesunął się po mnie jak wyzwanie, którego jeszcze nie zdecydował się zaakceptować czy przetrwać.
Spojrzałem prosto na niego.
Stał obok dużego biurka, skupiony na jakimś niedokończonym banerze. Długie nogi szeroko rozstawione, rękawy podwinięte, tatuażowane palce ubrudzone atramentem i farbą, jak przeciągał pędzel po płótnie w powolnych, zamierzonych ruchach.
Jego usta rozchyliły się nieco, a ja patrzyłem, jak przełyka, mocno. Jakby to, co we mnie zobaczył, nie było tym, czego się spodziewał.
Mój wzrok opadł na jego usta. Cholera.
Wyobraziłem sobie te usta na mnie. Szybkie i desperackie.
Mrugnąłem raz. Odepchnąłem myśl. To była linia, której nie przekroczę. Nie z kimś takim jak on. Nie z facetem, który śmiał się zbyt swobodnie, żył zbyt głośno, wyglądał, jakby nie wiedział, co to znaczy być tak boleśnie i całkowicie zrujnowanym.
"Jax," powiedziałem w końcu, głosem niskim, urwanym.
I tak po prostu, poczułem, jak coś się zamknęło. Jak zatrzask zamykający się wokół czegoś, czego nie miałem zamiaru oferować. Czegoś, co walczyłem, by utrzymać nietknięte. Jego imię nie powinno mieć znaczenia, moje jeszcze mniej... ale w chwili, gdy opuściło moje usta, powietrze się zmieniło.
Coś się osadziło. Coś przywiązało.
To... samo stanie tak blisko niego, oddychanie tym samym cholernym powietrzem, było najwięcej, co czułem od......
Ostatnie Rozdziały
#298 Sneak Peek
Ostatnia Aktualizacja: 2/11/2026#297 Rozdział 297 (Epilog)
Ostatnia Aktualizacja: 2/11/2026#296 Rozdział 296
Ostatnia Aktualizacja: 2/11/2026#295 Rozdział 295
Ostatnia Aktualizacja: 2/11/2026#294 Rozdział 294
Ostatnia Aktualizacja: 2/11/2026#293 Rozdział 293
Ostatnia Aktualizacja: 2/11/2026#292 Rozdział 292
Ostatnia Aktualizacja: 2/11/2026#291 Rozdział 291
Ostatnia Aktualizacja: 2/11/2026#290 Rozdział 290
Ostatnia Aktualizacja: 2/11/2026#289 Rozdział 289
Ostatnia Aktualizacja: 2/11/2026
Może Ci się spodobać 😍
Po Romansie: W Ramionach Miliardera
W moje urodziny zabrał ją na wakacje. Na naszą rocznicę przyprowadził ją do naszego domu i kochał się z nią w naszym łóżku...
Zrozpaczona, podstępem zmusiłam go do podpisania papierów rozwodowych.
George pozostał obojętny, przekonany, że nigdy go nie opuszczę.
Jego oszustwa trwały aż do dnia, kiedy rozwód został sfinalizowany. Rzuciłam mu papiery w twarz: "George Capulet, od tej chwili wynoś się z mojego życia!"
Dopiero wtedy panika zalała jego oczy, gdy błagał mnie, żebym została.
Kiedy jego telefony zalały mój telefon później tej nocy, to nie ja odebrałam, ale mój nowy chłopak Julian.
"Nie wiesz," zaśmiał się Julian do słuchawki, "że porządny były chłopak powinien być cichy jak grób?"
George zgrzytał zębami: "Daj mi ją do telefonu!"
"Obawiam się, że to niemożliwe."
Julian delikatnie pocałował moje śpiące ciało wtulone w niego. "Jest wykończona. Właśnie zasnęła."
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
TAJEMNICA ROSYJSKIEJ MAFII
Wiedziałem, że jest córką faceta, który zabił mojego ojca, ale mimo to pragnąłem znowu być w jej środku.
Chciałem ją ruchać tak cholernie mocno, że aż czułem, jak mój kutas robi się coraz twardszy.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Niewypowiedziana Miłość Prezesa
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, zbliżył się, nagle górując nade mną, jego twarz była zaledwie kilka centymetrów od mojej. Poczułam, jak wstrzymuję oddech, a moje usta rozchylają się w zaskoczeniu.
„To jest cena za mówienie źle o mnie innym,” wyszeptał, przygryzając moją dolną wargę, zanim zajął moje usta prawdziwym pocałunkiem. Zaczęło się to jako kara, ale szybko przekształciło się w coś zupełnie innego, gdy odpowiedziałam, moja początkowa sztywność topniała w uległość, a potem w aktywne uczestnictwo.
Mój oddech przyspieszył, małe dźwięki uciekały z mojego gardła, gdy eksplorował moje ciało. Jego dotyk był zarówno karą, jak i przyjemnością, wywołując dreszcze, które, jak sądziłam, czuł rezonujące przez swoje własne ciało.
Moja nocna koszula podwinęła się, jego ręce odkrywały coraz więcej mojego ciała z każdym muśnięciem. Oboje byliśmy zgubieni w doznaniach, racjonalne myśli ustępowały z każdą mijającą sekundą...
Trzy lata temu, aby spełnić życzenie jego babci, zostałam zmuszona poślubić Dereka Wellsa, drugiego syna rodziny, która adoptowała mnie dziesięć lat temu. On mnie nie kochał, ale ja potajemnie kochałam go przez cały ten czas.
Teraz trzyletnie małżeństwo kontraktowe dobiega końca, ale czuję, że między mną a Derekiem rozwinęło się jakieś uczucie, którego żadne z nas nie chce przyznać. Nie jestem pewna, czy moje uczucia są słuszne, ale wiem, że nie możemy się sobie oprzeć fizycznie...
Jej Zakazane Fantazje
"Mmm..." jęknęła, wyginając plecy w jego grubość.
"Jakie rzeczy, tatusiu?" wyszeptała, ocierając się o jego członka.
Oczy Matta płonęły, wpatrując się w jej. Pochylił się bliżej, jego oddech gorący na jej ustach.
"Na przykład być związana i drażniona, aż będziesz błagać, żebym pozwolił ci dojść."
Tylko dla dorosłych (18+)
To nie jest historia miłosna. Jeśli szukasz słodkiego romansu, szukaj gdzie indziej, to nie jest twoja książka.
To książka dla tych, którzy chcą bez wstydu zgłębiać mroki pożądania.
"Jej Zakazane Fantazje" to zbiór różnych krótkich opowiadań:
Książka 1: Pragnąc Mojego Gorącego Ojczyma
Historia niewinnej Księżniczki, która przypadkowo uwodzi swojego surowego ojczyma i jego najlepszego przyjaciela. Zakazana opowieść o rodzinnej żądzy i niebezpiecznej pokusie.
Książka 2: Zabawka przyrodnich braci
Karolina i jej trzej niegodziwi przyrodni bracia. Mroczne, zakazane, tabu, pełne BDSM, degradacji i surowej gry sił.
Książka 3: Ekshibicjonistyczna Żona
35-letnia zamężna Vanessa pragnie dreszczyku emocji z obcymi rękami na swoim ciele. Publiczny seks, szalone przygody i mąż, który nie zna jej sekretu.
Książka 4: Zakazane romanse z moim pasierbem
Zakazane iskry zapalają się, gdy Wendy, wdowa, przekracza granice z pasierbem Kelvinem w wirze zakazanego pożądania.
Książka 5: Dostarczona przez Księdza (LGBTQ)
Skruszona lesbijska szuka zbawienia w spowiedzi, ale ksiądz oferuje jej zupełnie inny rodzaj wybawienia.
I więcej pokręconych opowieści o zakazanej żądzy...
Każda książka to kompletna historia z własnymi skomplikowanymi bohaterami, ale wszystkie łączy jeden wątek: rzeczy, których pragniemy, ale nigdy nie mówimy na głos.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?












