
Trzech Motocyklowych Alf Chce Otwartego Małżeństwa
Constance Luna · W trakcie · 312.9k słów
Wstęp
— Oddałaś swoje ciało facetowi, który nawet nie wiedział, co z nim zrobić — mruknął Cane, a jego oddech palił ją na skórze. — Pozwól nam pokazać ci, co to znaczy być pożądaną… przez trzech.
Riley oddawała małżeństwu wszystko, aż pewnego dnia weszła i nakryła męża na zdradzie — z jego przyrodnią siostrą, jak gdyby to była najnormalniejsza rzecz na świecie.
Zdrada roztrzaskała ją na kawałki… ale tylko na chwilę, bo zaraz potem zaproponowała mu jedyne, czego zawsze chciał: otwarte małżeństwo. Myślał, że się posypie. Że będzie błagać, płakać, że w końcu i tak do niego wróci na kolanach.
Tymczasem ona wybrała zemstę. A nic nie piecze tak, jak fakt, że do pomocy wybrała jego trzech najlepszych kumpli.
Trzech bezlitosnych motocyklistów.
Trzech mężczyzn, którzy się nie dzielą — chyba że stawka jest warta ryzyka.
Trzech Alf, którzy uznali Riley za swoją w tej samej chwili, gdy im powiedziała „tak”.
A teraz, każdej nocy, daje im to, co jej mąż brał za pewnik — jęki, poddanie się i coś niebezpiecznie podobnego do miłości. A on patrzy z boku. Gotuje się w środku. Żałuje, ale jest już za późno.
Bo ona nie tylko odzyskuje swoją siłę — ona dopilnuje, żeby poczuł, jak to jest zostać zastąpionym.
A najgorsze? Nigdy nie podejrzewał, że ona się w nich zakocha. I że oni zakochają się w niej. A Riley? Ona dopiero się rozkręca.
Rozdział 1
—Przykro mi, pani Riley… ale pański synek nie przeżył.
Słowa chirurga wciąż dudniły mi w głowie, kiedy mocniej zacisnęłam palce na kierownicy i jechałam szybciej, a skóra z obszycia aż wżynała mi się w dłonie. Nadal widziałam jego twarz — ten smutek w oczach, ten cichy, ostrożny ton, jakby nawet on nie potrafił znaleźć słów, które złagodziłyby cios, jaki mi właśnie zadał.
Ale nie ma delikatnego sposobu, żeby powiedzieć matce, że jej dziecka już nie ma.
Miał osiem miesięcy.
Osiem miesięcy walki.
Osiem miesięcy nadziei.
Mój synek.
Mój mały wojownik, który przyszedł na świat ze słabymi płucami i drobnymi rączkami, ale z sercem, które ukradło moje w tej samej sekundzie, kiedy wzięłam go pierwszy raz na ręce. Był chory od pierwszego dnia. Jedna infekcja za drugą. Wizyty w szpitalu. Leki. Noce bez snu. Żyłam między firmą a oddziałem intensywnej terapii noworodków, jakbym miała w kieszeni wieczny bilet miesięczny na tę trasę.
A wczoraj w nocy było najgorzej. Znowu nie mógł złapać oddechu, a poziom tlenu spadł niebezpiecznie nisko. Pobiegłam z nim do szpitala w piżamie, tuląc jego rozpalone, maleńkie ciałko do siebie i szeptając mu do ucha, że wszystko będzie dobrze.
Nie było.
Lekarze powiedzieli, że potrzebuje pilnej operacji. Siedziałam sama całą noc na szpitalnym korytarzu, modląc się. Błagając. Trzymając się nadziei tak kurczowo, jakby to była jedyna rzecz, która powstrzymywała mnie przed rozsypaniem się na kawałki.
Zadzwoniłam do Ethana, mojego męża. Powiedziałam mu, co się dzieje. Powiedziałam, że jest poważnie — że tym razem czuję, że to inne. Powiedziałam, że się boję.
Potrzebowałam go. Nasz syn go potrzebował.
Ale nie przyjechał.
Nie odebrał za drugim razem. Ani za trzecim.
A kilka godzin później w końcu odebrał… Jego odpowiedź?
—Jestem zajęty. Ogarnij to i dopilnuj, żeby nic mu się nie stało. — A teraz naprawdę coś mu się stało.
I teraz… oto jestem. Ubrana na czarno. Nie tylko dlatego, że dziś rano pochowałam syna, ale dlatego, że coś we mnie umarło razem z nim.
Powinnam była zostać w domu. Powinnam leżeć w łóżku albo skulić się gdzieś z ostatnim body, które miał na sobie, przyciśniętym do piersi, i płakać tak długo, aż zabrakłoby mi tchu. Ale nie było mi wolno na taki spokój. Nie w tym życiu. Nie wtedy, kiedy miałam firmę do prowadzenia i reputację do utrzymania w całości.
Więc się pojawiłam.
Bo dzisiaj nie był tylko dzień, w którym pochowałam własne dziecko. Dzisiaj był też dzień, w którym jacyś rzekomo „ważni” inwestorzy — według Ethana — mieli się z nami spotkać: jego znajomi, faceci, z którymi gadał od lat, próbując wciągnąć ich do inwestowania w firmę. Mówił, że to kluczowe, żebym tam była. Że nie możemy sobie pozwolić, żeby to spieprzyć.
I nawet żałoba nie była wystarczająco dobrą wymówką.
Nasza firma stoi na skraju Crescent Hollow, miasta, w którym ludzie żyją obok watah — najczęściej w niepewnym rozejmie. To miejsce, gdzie dominację czuje się w powietrzu, a hierarchia znaczy więcej niż przepisy. Widać to w sposobie, w jaki ludzie się poruszają. W ledwie dostrzegalnych skinieniach głów, które sobie posyłamy. W cichych zasadach oddzielających ludzi od wilków.
Samochód zatrzymał się powoli przed budynkiem naprzeciwko naszej firmy — tej, którą zbudowaliśmy razem, choć tylko jedno z nas naprawdę trzymało ją w pionie. To ja prowadzę ją dzień w dzień, a on… robi, co mu się żywnie podoba.
Wciągnęłam głęboko powietrze, otarłam kąciki oczu i wysiadłam. Miasto nie miało zamiaru zatrzymać się z powodu mojego bólu. Słońce i tak wstało. Ulica wciąż wrzała hałasem, pełna mieszaniny ludzi i zmiennokształtnych, którzy biegli za swoimi sprawami. Obok przejechała para wilków w ludzkiej postaci na motocyklach, zostawiając za sobą smugi zapachu — ostre, dzikie, nie do pomylenia.
A ja? Udawałam, że żyję.
Weszłam głównym wejściem. Czułam na sobie spojrzenia. W środku rozmowy urywały się w pół zdania, gdy mnie zauważali. Recepcjonistce zastygła dłoń nad klawiaturą. Oczy jej zaszkliły się, usta lekko się rozchyliły, jakby chciała złożyć kondolencje, tylko nie była pewna, czy jej wolno. Nikt się nie odezwał. Może ze strachu. Może z szacunku. A może dlatego, że nikt nie wie, co powiedzieć kobiecie, która właśnie pochowała swoje dziecko, a mimo to wchodzi do pracy.
Wszyscy już wiedzieli. W Crescent Hollow wieści rozchodzą się szybciej niż ploty na osiedlowej ławce. Pewnie już dawno poszło w miasto, że Riley Grayson — prezeska, człowiek, związana z wysokim rangą wilkiem — straciła dziecko i i tak pojawiła się w pracy kilka godzin po jego pogrzebie.
Nie obchodziło mnie to.
Obcasy stukały o kafelki, kiedy szłam w stronę wind, a każdy krok był cięższy od poprzedniego. Żałoba siedziała mi w klatce piersiowej jak głaz, napierała na żebra, ale trzymałam podniesioną brodę. Plecy proste. Nikt nie zobaczy, jak się rozsypuję.
Nigdy! Jeszcze nie.
Powinnam była iść od razu do sali zarządu. Wiedziałam, że będą czekać. Wiedziałam też, że pewnie szeptali już za zamkniętymi drzwiami, zastanawiając się, jaka wersja Riley pokaże się dziś w pracy.
A jednak skręciłam w stronę skrzydła zarządu, bo musiałam zobaczyć Ethana — choćby na moment.
Sama nie wiedziałam po co. Może szukałam czegoś w jego twarzy. Jakiegoś znaku, że mu zależy. Jakiegoś błysku poczucia winy. A może po prostu chciałam usłyszeć, jak mówi cokolwiek — cokolwiek, co udowodni, że nie tylko ja tonę w tym wszystkim, i co doda mi odwagi, żeby stanąć przed zarządem mimo smutku, który ścisnął całe moje ciało.
Korytarz był cichy, gdy mijałam biura i zatrzymałam się przed jego drzwiami. Dłoń zawisła mi nad klamką, zawahałam się. Serce dudniło w piersi, szybko i głośno, jakby chciało uciec — ale ja nie zamierzałam. Riley Grayson nie ucieka, Riley Grayson walczy.
Wzięłam głęboki oddech, popchnęłam drzwi i weszłam do środka.
Ale nie byłam gotowa na to, co miałam zobaczyć.
Ostatnie Rozdziały
#266 Rozdział 266
Ostatnia Aktualizacja: 8/16/2026#265 Rozdział 265
Ostatnia Aktualizacja: 8/16/2026#264 Rozdział 264
Ostatnia Aktualizacja: 8/16/2026#263 Rozdział 263
Ostatnia Aktualizacja: 8/16/2026#262 Rozdział 262
Ostatnia Aktualizacja: 8/16/2026#261 Rozdział 261
Ostatnia Aktualizacja: 8/16/2026#260 Rozdział 260
Ostatnia Aktualizacja: 8/16/2026#259 Rozdział 259
Ostatnia Aktualizacja: 8/16/2026#258 Rozdział 258
Ostatnia Aktualizacja: 8/16/2026#257 Rozdział 257
Ostatnia Aktualizacja: 8/16/2026
Może Ci się spodobać 😍
Wybrana przez Przeklętego Króla Alfa
„Ale ja przeżyję.”
Szeptałam to do księżyca, do łańcuchów, do siebie — aż w to uwierzyłam.
Mówią, że Król Alfa Maximus to potwór — zbyt wielki, zbyt brutalny, zbyt przeklęty. Jego łoże to wyrok śmierci, i żadna kobieta nigdy go nie opuściła żywa. Dlaczego więc wybrał mnie?
Grubą, niechcianą omegę. Tę, którą moja własna wataha oddała jak śmieci. Jedna noc z bezlitosnym Królem miała mnie zakończyć. Zamiast tego zrujnowała mnie. Teraz pragnę mężczyzny, który bierze bez litości. Jego dotyk pali. Jego głos rozkazuje. Jego ciało niszczy. A ja wciąż wracam po więcej. Ale Maximus nie zna miłości. Nie zna towarzyszy. Bierze. Posiada. I nigdy nie zostaje.
„Zanim moja bestia pochłonie mnie całkowicie — potrzebuję syna, który przejmie tron.”
Niestety dla niego... nie jestem słabą, żałosną dziewczyną, którą wyrzucili. Jestem czymś o wiele bardziej niebezpiecznym — jedyną kobietą, która może złamać jego klątwę... albo zniszczyć jego królestwo.
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Dziewczyna, którą miliarder stracił
Osiem lat temu Liam Alcaraz złamał serce Mii Villaruiz i odszedł bez oglądania się za siebie, zostawiając ją z niczym poza pytaniami bez odpowiedzi i cieniem miłości, w którą kiedyś wierzyła, że przetrwa wiecznie.
Teraz jest jednym z najmłodszych i najpotężniejszych prezesów w kraju.
A Mia nie jest już dziewczyną, którą zostawił. Z wyrzutka stała się najlepszą absolwentką egzaminu adwokackiego, błyskotliwą prawniczką korporacyjną znaną z bystrego umysłu i niezachwianej pewności siebie. Nieustraszona. Nietykalna. Niezłomna.
Aż los ponownie sprowadza go do jej życia. Kiedy Mia dostaje zlecenie, by zająć się wartym miliardy imperium Liama, coś, co miało być po prostu kolejną sprawą, zamienia się w największe wyzwanie jej kariery i serca. Zdobycie go jako klienta mogłoby uczynić ją najmłodszą partnerką w kancelarii.
Ale ponowne spotkanie z Liamem oznacza zmierzenie się ze wszystkim, o czym próbowała zapomnieć. Bo za każdym starciem tli się iskra, która nie chce zgasnąć. Każde spojrzenie niesie ciężar przeszłości. A każdy dotyk grozi tym, że rozsypią się oboje.
Liam jest zdeterminowany udowodnić, że nie jest już chłopakiem, który ją skrzywdził. Ale Mia jest zdeterminowana pokazać mu, że nie jest już dziewczyną, którą zostawił.
Lecz w świecie rządzonym przez władzę, dumę i niebezpieczne pożądanie stare rany znów zaczynają krwawić, prawda wychodzi na jaw, a granica między miłością a nienawiścią powoli się zaciera.
Niektórym pokusom nie sposób się oprzeć. A niektóre serca nigdy naprawdę nie przestają kochać.
Fałszywa dziewczyna hokejowego Alfy
Jest jeszcze Rafael. Mroczny. Nieuchwytny. Chłopak, o którym wszyscy mówią, ale którego tak naprawdę nikt nie zna. Powinien być ostatnią osobą, do której Vivienne się zbliży, a jednak nie potrafi odwrócić wzroku. Wciąga ją w niebezpieczeństwo, które jednocześnie przeraża i daje poczucie bezpieczeństwa — jakby widział w niej te części, których nie dostrzega nikt inny.
Ale Rafael ma sekrety — takie, które mogłyby zniszczyć ich oboje. A im bliżej Vivienne jest, tym trudniej rozstrzygnąć, czy on jest jej drogą ucieczki… czy powodem, dla którego nigdy nie zdoła się wyrwać.
Związana Kontraktem z Alfą
William — mój niesamowicie przystojny, bogaty narzeczony wilkołak, przeznaczony na Deltę — miał być mój na zawsze. Po pięciu latach razem, byłam gotowa stanąć na ślubnym kobiercu i odebrać swoje szczęśliwe zakończenie.
Zamiast tego, znalazłam go z nią. I ich synem.
Zdradzona, bez pracy i tonąca w rachunkach za leczenie mojego ojca, osiągnęłam dno głębiej, niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Kiedy myślałam, że straciłam wszystko, zbawienie przyszło w formie najbardziej niebezpiecznego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek spotkałam.
Damien Sterling — przyszły Alfa Srebrnego Księżycowego Cienia i bezwzględny CEO Sterling Group — przesunął kontrakt po biurku z drapieżną gracją.
„Podpisz to, mała łani, a dam ci wszystko, czego pragnie twoje serce. Bogactwo. Władzę. Zemstę. Ale zrozum to — w chwili, gdy przyłożysz pióro do papieru, stajesz się moja. Ciałem, duszą i wszystkim pomiędzy.”
Powinnam była uciec. Zamiast tego, podpisałam swoje imię i przypieczętowałam swój los.
Teraz należę do Alfy. I on pokaże mi, jak dzika może być miłość.
Omegi z Haven
Tak mi obiecywali. Kiedy straciłam rodziców w wieku czternastu lat, zostałam wysłana do Haven i obiecano mi cały świat. Jednak kiedy nadszedł mój czas, wataha, którą wybrałam, odurzyła mnie i sprzedała. Obudziłam się w klatce, obok rzędów innych Omeg. Czekałam tam przez dwa lata, aż w końcu nadszedł mój numer. Dziś wieczorem idę na aukcję...
To znaczy, dopóki mój strażnik nie wpadł pijany i nie zobaczyłam swojej szansy na ucieczkę. Byłam jednak zbyt słaba, a gdy mnie złapał i obiecał zatrzymać dla siebie, pomyślałam, że moja szansa na wolność przepadła. Wtedy czterech Alfów wpadło i uratowało mnie, ale moje problemy dalekie były od zakończenia.
Jestem zbyt niebezpieczna, żeby mnie zostawić przy życiu, ale nie mogę zaufać jedynemu miejscu w tym kraju, które miało mnie chronić. Poza tym, ci Alfowie wcale nie są typem watahy, której mogłabym zaufać lub wybrać na całe życie. Są brutalni i szorstcy. Jednak obiecują mi pomoc i ochronę, aż uzyskam sprawiedliwość, a ja zamierzam skorzystać z ich oferty. Mam jedno życzenie... Chcę, żeby nauczyli mnie być tak zła jak oni. Chcę być kimś, kogo ludzie, którzy mnie skrzywdzili, będą się bać.
Piekło nie zna większej furii niż zraniona Omega... czy coś w tym stylu.
Nazywam się Elise i zaraz dostanę swoje nieszczęśliwe zakończenie.
(Ta historia rozgrywa się w tym samym uniwersum co "Najpiękniejszy Dźwięk", a obie książki zostały teraz połączone jako "Omegi z Haven" dla lepszego odbioru:D)
Pieśń serca
Wyglądałam silnie, a mój wilk był absolutnie przepiękny.
Spojrzałam w stronę, gdzie siedziała moja siostra, a ona i reszta jej paczki mieli na twarzach wyraz zazdrosnej furii. Następnie spojrzałam w górę, gdzie byli moi rodzice, którzy patrzyli na moje zdjęcie z takim gniewem, że gdyby spojrzenia mogły podpalać, wszystko by się spaliło.
Uśmiechnęłam się do nich złośliwie, a potem odwróciłam się, by stanąć twarzą w twarz z moim przeciwnikiem, wszystko inne przestało istnieć poza tym, co było tutaj na tej platformie. Zdjęłam spódnicę i kardigan. Stojąc tylko w topie i rybaczkach, przyjęłam pozycję bojową i czekałam na sygnał do rozpoczęcia -- Do walki, do udowodnienia, i do tego, by już się nie ukrywać.
To będzie zabawa. Pomyślałam, z uśmiechem na twarzy.
Ta książka „Heartsong” zawiera dwie książki „Wilczy Śpiew Serca” i „Czarodziejski Śpiew Serca”
Tylko dla dorosłych: Zawiera dojrzały język, seks, przemoc i nadużycia
Kontratak Prawdziwej Dziedziczki
Kiedy przyszła na świat, przez pomyłkę trafiła do niewłaściwej rodziny i doszło do podmiany noworodków. Jednak po osiemnastu latach rodziny w to zamieszane odkryły tę pomyłkę. Sprawiło to, że jej nieprawdziwa rodzina zaczęła ją źle traktować, gdy jeszcze z nimi mieszkała.
Gdy jej prawdziwa rodzina ją odnalazła, natychmiast kazano jej się wynosić. Wyśmiewali ją, przekonani, że jej prawdziwa rodzina jest biedna, i drwili z niej.
Tyle że okazało się, że jej prawdziwa rodzina należy do najbogatszych w Mayfield, a jej dawna rodzina nawet nie zbliża się do ich poziomu.
Po ponownym zjednoczeniu rodziny jej prawdziwi rodzice błagali ją, by pozwoliła im zatrzymać fałszywą dziedziczkę, Kierę, jako część rodziny.
Wygląda jednak na to, że fałszywa dziedziczka nie jest zadowolona z faktu, że prawdziwa dziedziczka wróciła, i nie potrafi powstrzymać się od intryg przeciwko Elenie, jednocześnie utrzymując niewinną, potulną fasadę.
Niestety dla niej Elena również nie zamierzała pozwolić się zastraszać i była gotowa zrobić wszystko, by obnażyć jej knowania, odbierając przy tym wszystko, co słusznie należy do niej.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?












