
Trzy to nie tłum
Nnanna Cynthia · W trakcie · 169.9k słów
Wstęp
„Połóż się na łóżku i rozłóż szeroko swoją potrzebującą cipkę, żebyśmy mogli ją zobaczyć.” Natychmiast posłuchałam, rozłożyłam nogi i pokazałam im swoją lśniącą, mokrą cipkę.
„Kurczę, już dla nas ciekniesz. Chcesz, żebyśmy dali twojej małej dziurce to, czego pragnie?” Jego głęboki głos szepnął mi do ucha, powodując, że całe moje ciało zadrżało z potrzeby, a ja skinęłam głową.
„Słowa, maleńka.” Inny głos szepnął.
„T..tak, T..tatusiu.”
Jasmine stała się bezdomna, gdy w wieku trzynastu lat została wyrzucona z domu przez ludzi, których nazywała rodzicami. Nie mogła sobie pozwolić na wynajem mieszkania, więc ulice stały się jej domem, a most schronieniem.
Ale jej życie zmieniło się, gdy została uratowana przed gwałtem przez trzech niebezpiecznych braci mafii. Cała trójka polubiła ją i zrobi wszystko, by zapewnić jej bezpieczeństwo.
Chcą ją dzielić, ale czy ona jest gotowa dobrowolnie im się poddać i stać się ich małą uległą?
Rozdział 1
Rozdział 1: Masz Ładną Twarz
Jasmine
Ulice były dziś wieczorem pełne ludzi, światła samochodów oślepiały moje oczy. Ludzie mijali mnie w pięknych, bogatych ubraniach, wspaniałej biżuterii, rzeczach, o których mogłam tylko marzyć. Ale na razie miałam bardzo mało. Siedziałam na ulicy z niczym oprócz koca, dwóch starych, podartych ubrań, kilku chusteczek, małej torby z drobnymi zapasami i miski, do której ludzie wrzucali pieniądze dla mnie.
Tak wyglądało moje życie od prawie pięciu lat, czasami zapominam, że to nie był mój pierwotny dom. Przyzwyczaiłam się do tego tak długo, że zapomniałam, jak to jest być w normalnym domu z rodziną. Usiadłam na kocu i postawiłam misę przed sobą, mając nadzieję, że uda mi się zebrać wystarczająco pieniędzy na jedzenie dziś wieczorem. Nie jadłam przez cały tydzień, szczęście nie dopisywało mi przez ostatnie miesiące. Rzadko kiedy udawało mi się coś zjeść w niektóre tygodnie, ale czasami pojawiali się życzliwi ludzie, którzy kupowali dla mnie jedzenie lub dawali swoje resztki od czasu do czasu. Ludzie mijali mnie, rzucając mi kilka brudnych spojrzeń. Mogłam tylko przypuszczać, że to z powodu moich ubrań - miałam na sobie stare szorty i podartą czarną koszulkę. Nie było to najlepsze, ale nie miałam wiele.
Czekałam około dwóch godzin, nadal mając nadzieję, że ktoś będzie na tyle hojny, by przekazać mi choć trochę pieniędzy, nawet najmniejsza kwota może dużo znaczyć. Kiedyś zbierałam wszystkie monety, które znajdowałam na ziemi, wystarczyło mi to na jedzenie w zeszłoroczne Boże Narodzenie. Kobieta podeszła do mnie z uroczą małą córką, trzymając ją za rękę. Wyciągnęła z torby trochę gotówki. Dała dziecku pieniądze, a ono schyliło się, wkładając je do mojej miski. Spojrzałam na nie z uśmiechem.
"D..dziękuję bardzo," powiedziałam nieśmiało, wdzięczna za otrzymane pieniądze.
"A ty jesteś taka piękna, pani," powiedziało dziecko z iskrą w oczach.
"Bardzo to doceniam, jesteś również uroczą dziewczynką," odpowiedziałam, spoglądając na matkę dziecka.
"Twoja córka jest tak samo życzliwa jak ty," uśmiechnęłam się.
"Jesteś taka kochana, miłego wieczoru," wymamrotała.
"I tobie również," powiedziałam cicho, gdy ona i jej córka zaczęły odchodzić.
Podniosłam misę i wyjęłam pieniądze, widząc, że to pięćdziesiąt groszy. To było więcej niż wystarczająco, aby kupić coś do jedzenia, nawet jeśli to coś małego. To było lepsze niż nic. Wstałam z ziemi i otrzepałam się trochę, trzymając pieniądze w ręce. Podeszłam do krawędzi chodnika i czekałam, aż wszystkie samochody przejadą, zanim przebiegłam na drugą stronę ulicy. Skierowałam się do sklepu, który był tuż przede mną, otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Nie miałam żadnego obuwia, ani butów, ani nawet skarpet, więc moje gołe stopy były na zimnej kafelkowej podłodze. Jak tylko weszłam, kierownik sklepu zawołał do mnie.
„Jasmine, miło cię znów widzieć.” Spojrzałam w jego stronę, widząc, że dziś pracował przy kasie.
„Dobry wieczór, panie Ford.” Przywitałam się.
„Ile razy mam ci mówić, że nie musisz się bać nazywać mnie Edwinem.” Zaśmiałam się nerwowo, rozglądając się po sklepie.
„Przepraszam, Edwin. Po prostu czasami mi umyka.”
Skłamałam, nigdy mi to nie umykało, po prostu dziwnie się czułam, nazywając innych po imieniu, chyba że byli członkami rodziny. Nie wiedziałam jak to jest z przyjaciółmi, ponieważ już ich nie miałam.
„Nie ma problemu, zgaduję, że dziś dostałaś pieniądze na jedzenie?” Zapytał, widząc, że rozglądam się po sklepie za jedzeniem.
„Tak, dostałam.”
Podeszłam do półki, gdzie były wszystkie kanapki, wybrałam jedną i ruszyłam do kasy, żeby zapłacić. Nie byłam wybredna w kwestii jedzenia, potrzebowałam tylko czegoś, co trochę mnie nasyci, ponieważ nie byłam pewna, czy dostanę więcej pieniędzy przez co najmniej tydzień lub dwa. Facet już płacił, więc stanęłam za nim i czekałam na swoją kolej. Podziękował Edwinowi i odwrócił się, prawie na mnie wpadając.
„Przepraszam, nie zauważyłem cię.” Powiedział.
Spojrzałam na niego, prawie się dławiąc, gdy zobaczyłam jego twarz. Wyglądał niesamowicie przystojnie, jego włosy były idealne, a oczy ciemne, ale jednocześnie miękkie. Otrząsnęłam się.
„W porządku, nie ma problemu.” Uśmiechnął się do mnie delikatnie.
„Masz ładną twarz, nikt ci tego nigdy nie mówił?”
Moje oczy rozszerzyły się z szoku na jego słowa, lekko się rumieniąc.
„O..oh, to było bardzo miłe... dziękuję.”
„Proszę bardzo.” Powiedział, wyciągając rękę, żeby się przywitać.
„Ronald,” niepewnie uścisnęłam jego dłoń.
„Jasmine,” puściliśmy się.
„No cóż, Jasmine. Mam nadzieję, że będziesz miała świetny wieczór.”
„Ty również.”
Gdy zaczął wychodzić, podeszłam do kasy i położyłam swoje rzeczy, nadal próbując przetworzyć to, co się właśnie wydarzyło. Widziałam, że Edwin obserwował, jak facet wychodzi ze sklepu. Spojrzałam przez szklane drzwi, ale już go nie widziałam, musiał już odjechać. Długo nie dostałam takiego komplementu, zawsze myślałam, że jestem brzydka i odpychająca.
„Czy to wszystko, co jesteś w stanie kupić?” Zapytał Edwin, skanując dwa przedmioty. Kiwnęłam głową.
„Nie widziałem cię tu od dawna, co oznacza, że nie jadłaś zbyt dużo.”
Spojrzałam na swoje ręce, bawiąc się palcami, skubiąc je.
„T..tak, dziś dostałam tylko sto złotych, więc to wszystko, co mogłam naprawdę kupić.” Odpowiedziałam cicho. Zaśmiał się lekko, wkładając wszystko do torby.
„Powiem ci coś, dam ci coś jeszcze do wyboru za darmo, dobrze?”
To była taka dobra oferta, ale nie mogę tego przyjąć.
„Nie mogę tego przyjąć.” Odpowiedziałam, wręczając mu pieniądze za swoje rzeczy.
„Dlaczego nie?” Zapytał, biorąc pieniądze.
„Czuję się jakbym kradła.”
Zaśmiał się lekko, zaczynając liczyć moje resztę.
„To nie jest kradzież, jeśli ci to oferuję.”
Ostatnie Rozdziały
#197 Rozdział 197: Nasza rodzina jest kompletna
Ostatnia Aktualizacja: 10/31/2025#196 Rozdział 196: Postawiliśmy ją w tej pozycji
Ostatnia Aktualizacja: 10/31/2025#195 Rozdział 195: Opiekują się mną
Ostatnia Aktualizacja: 10/31/2025#194 Rozdział 194: Jest w ciąży
Ostatnia Aktualizacja: 10/31/2025#193 Rozdział 193: Dusić naszych kutasów
Ostatnia Aktualizacja: 10/31/2025#192 Rozdział 192: Wpuść go, córeczko
Ostatnia Aktualizacja: 1/28/2026#191 Rozdział 191: Proszę, Pieprz mnie, Panowie
Ostatnia Aktualizacja: 10/31/2025#190 Rozdział 190: Chcę być wykorzystany przez was trójkę
Ostatnia Aktualizacja: 10/31/2025#189 Rozdział 189: Oni są moim wszystkim
Ostatnia Aktualizacja: 10/31/2025#188 rozdział 188: Podkroplenie
Ostatnia Aktualizacja: 10/31/2025
Może Ci się spodobać 😍
Miłość mojego oprawcy
Teraz, kiedy ogłosił, że jestem jego, otwiera mi oczy na mrok we mnie, zamieniając wszystko, co kiedykolwiek znałam, w przeszłość i pomagając mi zaakceptować moją nową rolę w jego życiu. A to z kolei odblokowuje we mnie coś, co zmieni wszystko. Gdy na powierzchnię wyjdzie moja prawdziwa ja, czy będzie w stanie poradzić sobie z następstwami swoich wyborów?
Alpha Leo i Serce Ognia
Uśmiech zagościł na moich ustach, uniosłam brew, przeciągając koniuszek paznokcia po jego wyrzeźbionej szczęce wyzywająco.
"Och, ale się mylisz, Niebieskooki, bo ja jestem tym koszmarem, i przyszłam, żeby zrobić ci piekło z życia. Nie boisz się, co?"
Lodowate niebieskie oczy spotkały się z moimi nie mrugającymi jasnoniebieskimi.
"Ostrzegam cię, nie zadzieraj ze mną." Warknął.
"Och? Ale rzecz w tym, że zawsze robię to, czego nie powinnam."
Azura Rayne Westwood. Znana ze swoich diabelskich sposobów i dzikiej osobowości, była najmłodszym dzieckiem sławnej pary Westwood. Od czasów Akademii, wieści o jej wybrykach rozchodziły się szybko i daleko, ale w młodej dziewiętnastoletniej kobiecie kryło się znacznie więcej.
Szkielety przeszłości nigdy nie zostają pochowane, a życie nie jest tak beztroskie, jak Azura je przedstawia. Kiedy demony z jej przeszłości zaczynają utrudniać życie, popełnia jeszcze większy błąd. Spędza noc pełną intensywnej pasji nieświadomie z niesławnym, kamiennosercym Leo Rossim, co zmienia jej życie na zawsze.
Kiedy Leo dowiaduje się, że kobieta, z którą spędził noc, pochodzi z jednego z watah, które najbardziej nienawidzi, odwraca się od niej, ale zapomina o jednym bardzo istotnym szczególe; Azura nie była aniołem, a kiedy zadzierasz z Diabłem Westwood, jesteś związany na całe życie.
W podróży pełnej pasji, ognia, siły i odrzucenia, kto zwycięży?
Młoda dziewczyna z sercem ognia, czy Alfa, który nie zna nic poza nienawiścią i pogardą?
Rozpieszczona przez Tajemniczego Magnata
Ciągłe aktualizacje, z trzema nowymi rozdziałami dziennie.
Przypadkowe Spotkanie z Magnatem
Cztery lata temu rodzina Baileyów stanęła w obliczu druzgocącego kryzysu finansowego.
Gdy bankructwo wydawało się nieuniknione, pojawił się tajemniczy dobroczyńca, oferując ratunek pod jednym warunkiem: małżeństwo na kontrakt.
Krążyły plotki o tym zagadkowym mężczyźnie — szeptano, że jest ohydnie brzydki i zbyt zawstydzony, by pokazać swoją twarz, być może skrywający mroczne, skrzywione obsesje.
Bez wahania Baileyowie poświęcili mnie, aby chronić swoją cenną biologiczną córkę, zmuszając mnie do zajęcia jej miejsca jako pionka w tej zimnej, wyrachowanej umowie.
Na szczęście, przez te cztery lata tajemniczy mąż nigdy nie zażądał spotkania twarzą w twarz.
Teraz, w ostatnim roku naszej umowy, mąż, którego nigdy nie spotkałam, żąda, abyśmy się spotkali osobiście.
Jednak katastrofa uderzyła noc przed moim powrotem — pijana i zdezorientowana, weszłam do złego pokoju hotelowego i skończyłam w łóżku z legendarnym potentatem finansowym, Casparem Thorntonem.
Co ja teraz, do diabła, mam zrobić?
Ostatnia Szansa Chorej Luny
Wszystko zmieniło się w dniu, kiedy dowiedziałam się, że moja wilczyca zapadła w stan uśpienia. Lekarz ostrzegł mnie, że jeśli nie oznaczę lub nie odrzucę Alexandra w ciągu roku, umrę. Jednak ani mój mąż, ani mój ojciec nie przejmowali się na tyle, aby mi pomóc.
W mojej rozpaczy podjęłam decyzję, aby przestać być uległą dziewczyną, jakiej ode mnie oczekiwali.
Wkrótce wszyscy nazywali mnie szaloną, ale właśnie tego chciałam — odrzucenia i rozwodu.
Nie spodziewałam się jednak, że mój kiedyś arogancki mąż pewnego dnia będzie błagał mnie, żebym nie odchodziła...
Zemsta Opuszczonej Luny
– Bella. Ton Ethana się zmienił, nabierając tej ostrzegawczej nuty, którą znałam aż za dobrze. – Faye jest teraz wrażliwa. Przeraża ją, że będziesz miała do niej żal, że to podzieli watahę. Ostatnia rzecz, jakiej chce, to żeby to dziecko stanęło między nami.
– W takim razie nie powinieneś był tego robić. – Spojrzałam mu prosto w oczy, pozwalając mu zobaczyć lód w moich. – Wróć do swojego syna.
– Do kurwy nędzy. – Przeczesał włosy dłonią. – Ile razy mam powtarzać… to było sztuczne zapłodnienie. Użyli mojego nasienia, tak, ale Faye i ja nigdy…
Bella parsknęła chłodno. Tak bezczelne kłamstwa. Jej partner miał romans z partnerką swojego brata, a cała jego rodzina pomogła wypchnąć Bellę z niczym, tylko po to, żeby zrobić miejsce kochance i pozwolić jej zająć należną pozycję. Biedny głupiec – sądził, że Bella to tylko niechciana adoptowana córka, którą łatwo zbyć i kontrolować. Nigdy nie wiedział, że komputerowym geniuszem, którego szukał, była jego własna Luna.
Skoro się skalał, Bella miała dość. Odrzuciła go i odzyskała to, co było jej, wspinając się na szczyt z pomocą Victora, który od lat potajemnie był w niej zakochany.
Kiedy Ethan próbował ją odzyskać: – Nie chcesz, żeby nasze dziecko dorastało bez ojca.
Bella uśmiechnęła się szyderczo. – Ojcem dziecka nie jesteś ty.
CEO Nad Moim Biurkiem
„Wiem, że tak.”
„A co, jeśli nie chce takiej ochrony?”
„Będzie chciała” — odpowiadam, a mój głos nieznacznie cichnie. „Bo potrzebuje faceta, który potrafi dać jej cały świat.”
„A jeśli świat stanie w ogniu?”
Moja dłoń odruchowo zaciska się mocniej na talii Violet.
„To zbuduję jej nowy” — mówię. „Nawet jeśli będę musiał sam spalić ten stary do gołej ziemi.”
Nie pracuję dla Rowana Ashcrofta.
Pracuję pod nim.
Z mojego biurka decyduję, kto dostaje przepustkę do najbardziej bezwzględnego prezesa w mieście, a kto nawet nie przechodzi przez recepcję i odbija się od ochrony jak od ściany. Ogarniając wszystko, trzymam w ryzach jego kalendarz, jego milczenie i jego wrogów. Pilnuję, żeby jego świat chodził jak w zegarku, podczas gdy mój po cichu się sypie: zaległe rachunki piętrzą się na kuchennym blacie, matka jest zamknięta na odwyku, a brat zniknął bez słowa, nawet bez głupiego „trzymaj się”.
Rowan Ashcroft to władza opakowana w idealnie skrojony garnitur.
Zimny. Nietykalny. Bez litości.
On nie flirtuje. On się nie uśmiecha. On nie widzi ludzi — tylko ich przydatność.
I przez długi czas ja też byłam po prostu przydatna.
Aż zaczął się przyglądać.
Na początku ta zmiana w jego uwadze jest ledwie zauważalna. Pauza o sekundę za długa. Spojrzenie, które zostaje. Polecenia, które zamiast odsuwać mnie na bok, ściągają coraz bliżej. Mężczyzna stojący nad moim biurkiem zaczyna kontrolować coś więcej niż mój grafik — i dociera do mnie za późno, że bycie zauważoną przez Rowana Ashcrofta jest o wiele bardziej niebezpieczne niż bycie ignorowaną.
Bo tacy faceci nie łakną czułości.
Oni łakną posiadania.
To miała być praca.
Nie sprawdzian moich granic.
Nie powolne, metodyczne osuwanie się w jego władzę.
Ale jeśli Rowan Ashcroft uzna, że moje miejsce jest pod jego biurkiem, to trudno.
Przetrwanie ma swoją cenę, a rachunki mają to gdzieś, jak je opłacę.
Bez drugiej szansy, Niezmartwiona i Kwitnąca
Mój narzeczony stał tam z ciężarną kochanką w swoich ramionach, szyderczo się uśmiechając. "Bez mnie jesteś nikim."
Odwróciłam się i zapukałam do drzwi najbogatszego człowieka w mieście. "Panie Locke, zainteresowany sojuszem małżeńskim? Oferuję udział wart sto miliardów dolarów - plus przyszłe imperium biznesowe, gratis."
Ludzka Małżonka Alfy
Jestem Salara, gospodynią domową, która od pięciu lat cierpi na psychiczne znęcanie się ze strony męża Henry'ego. Prawie go opuściłam cztery lata temu, ale wtedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży i poczułam się uwięziona w małżeństwie, w którym jestem nieszczęśliwa.
Dziś wieczorem przygotowywałam kolację dla partnera biznesowego Henry'ego, Derricka.
Jest co najmniej pół stopy wyższy od Henry'ego, a jego ciemne rysy są dla mnie bardziej pociągające niż jaśniejsze Henry'ego. Jego czarne włosy są krótko przycięte na dole, a na górze układają się w najbardziej kuszące loki.
A jego oczy... nigdy nie widziałam takiego odcienia zieleni w czyichkolwiek oczach. Gubię się w ich głębi, gdy patrzy na mnie łapczywie. Jego dobrze zdefiniowana klatka piersiowa idealnie rozciąga czarną koszulkę na jego muskularnym ciele, sprawiając, że ślinka mi cieknie, gdy na niego patrzę.
„Derrick-” Henry przerywa nasze milczące ocenianie, z dezaprobatą w głosie. „To jest moja żona Sa-” Warknięcie wydobywa się z piersi Derricka, przerywając Henry'emu, gdy przedstawia mnie naszemu gościowi.
Patrzę z żywym zainteresowaniem, jak jego twarz zaczyna się wykrzywiać, jego usta i nos łączą się, aż na ich miejscu pojawia się pysk, z dużymi kłami wystającymi z jego warg, gdy warczy na Henry'ego. Przerażenie maluje się na twarzy Henry'ego, gdy patrzy na Derricka, próbując zrozumieć, co się dzieje.
„Partnerka,” warczy Derrick na Henry'ego, robiąc krok w jego stronę, co powoduje, że Henry cofa się ze strachu.
Syreny Mafii
Vernon zamarł, kuszące uczucie niespodziewanego pocałunku Nixxona odbierało mu mowę.
„Pocałunek...” wyszeptał, bez tchu.
„Dobrze się czuję, kiedy cię całuję, Vernon,” wyszeptał Nixxon i... pocałował go ponownie.
Nixxon uciekł ze swojego podwodnego królestwa, desperacko pragnąc zerwać wszelkie więzi z oceanem. Ale ludzki świat nie był tą wolnością, jaką sobie wyobrażał... to była inna forma klatki. Schwytany przez Vernona, bezwzględnego szefa mafii, który wziął go za szpiega lub broń, Nixxon szybko zrozumiał, że jego przetrwanie zależy od tego, jak dobrze potrafi udawać i jak szybko może się uczyć.
Na początku Vernon widział w Nixxonie jedynie zagrożenie... dziwnego mężczyznę bez przeszłości, bez dokumentów, z nienaturalnym sposobem poruszania się. Ale im więcej go przesłuchiwał, tym bardziej frustrująco nieodparty stawał się Nixxon. Był zarówno naiwny, jak i bystry, buntowniczy, ale dziwnie zafascynowany ludzkim życiem. A co najgorsze, patrzył na Vernona, jakby był kimś, kogo warto poznać.
Zmuszony do trzymania Nixxona blisko, Vernon staje się jego niechętnym przewodnikiem po ludzkim świecie... ludzką encyklopedią; odpowiadając na niewinne, lecz niebezpieczne pytania. Co to jest głód? Dlaczego ludzie kłamią? Co to znaczy kochać?
Ale kiedy Vernon w końcu odkrywa prawdę o Nixxonie... kim jest, czym jest... stoi przed wyborem: uwolnić człowieka, którego kiedyś uważał za wroga... albo zakuć go w jeszcze ściślejsze kajdany, zanim zostanie mu odebrany.
Bo coś mu mówi, że Nixxon nie uciekał tylko przed oceanem. Coś gorszego nadchodzi po niego.
A Vernon nie wie, czy chce uratować Nixxona... czy zatrzymać go na zawsze.
Zakochana w bracie mojego chłopaka z marynarki
"Co jest ze mną nie tak?
Dlaczego jego obecność sprawia, że czuję się jakby moja skóra była zbyt ciasna, jakbym nosiła sweter o dwa rozmiary za mały?
To tylko nowość, mówię sobie stanowczo.
To tylko nieznajomość kogoś nowego w przestrzeni, która zawsze była bezpieczna.
Przyzwyczaję się.
Muszę.
To brat mojego chłopaka.
To rodzina Tylera.
Nie pozwolę, żeby jedno zimne spojrzenie to zniszczyło.
**
Jako baletnica, moje życie wygląda idealnie—stypendium, główna rola, słodki chłopak Tyler. Aż do momentu, gdy Tyler pokazuje swoje prawdziwe oblicze, a jego starszy brat, Asher, wraca do domu.
Asher to weteran Marynarki z bliznami po bitwach i zerową cierpliwością. Nazywa mnie "księżniczką" jakby to była obelga. Nie mogę go znieść.
Kiedy kontuzja kostki zmusza mnie do rekonwalescencji w domku nad jeziorem rodziny Tylera, utknęłam z obydwoma braćmi. Co zaczyna się jako wzajemna nienawiść, powoli przeradza się w coś zakazanego.
Zakochuję się w bracie mojego chłopaka.
**
Nienawidzę dziewczyn takich jak ona.
Rozpieszczonych.
Delikatnych.
A jednak—
Jednak.
Obraz jej stojącej w drzwiach, ściskającej sweter mocniej wokół wąskich ramion, próbującej uśmiechać się przez niezręczność, nie opuszcza mnie.
Ani wspomnienie Tylera. Zostawiającego ją tutaj bez chwili zastanowienia.
Nie powinno mnie to obchodzić.
Nie obchodzi mnie to.
To nie mój problem, że Tyler jest idiotą.
To nie moja sprawa, jeśli jakaś rozpieszczona mała księżniczka musi wracać do domu po ciemku.
Nie jestem tu, żeby kogokolwiek ratować.
Szczególnie nie jej.
Szczególnie nie kogoś takiego jak ona.
Ona nie jest moim problemem.
I do diabła, upewnię się, że nigdy nim nie będzie.
Ale kiedy moje oczy padły na jej usta, chciałem, żeby była moja.
Alfa i Wynajęta Luna
Dziewczyna z małego miasteczka, Apple, dorastała wiedząc, że wilkołaki i inne nadprzyrodzone istoty są niebezpieczne. Gdy opuszcza swoją przemocową rodzinę, by przeprowadzić się do Crescent City, największego nadprzyrodzonego miasta na Zachodzie, miejsca, gdzie potwory mieszają się ze zwykłą ludnością, słaba ludzka istota taka jak ona jest łatwym łupem. Podczas pełnego przygód poszukiwania pracy, los sprawia, że Apple nieświadomie trafia do Sterling Incorporated, największej watahy wilkołaków na Zachodnim Wybrzeżu. Mając nadzieję na staż lub pracę na poziomie podstawowym, zostaje błędnie uznana za nową Wynajętą Lunę Alfa, tymczasową kontraktową Lunę, która ma spełniać wszystkie jego potrzeby.
Problem polega na tym, że ona nie jest jego kontraktową Luną! Ona nawet nie jest wilkołakiem!
Ale Sylvester Sterling nie przejmuje się tym. Zdecydował, że tylko Apple może wykonać tę pracę - i zrobi wszystko, aby ją przekonać.
Czy Apple ulegnie uwodzicielskim sztuczkom Alfa? Czy też dziewczyna z małego miasteczka okaże się jego największym wyzwaniem?












